Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Arwilla']To zdanie sprawia, ze nie mam o czym z Tobą dyskutować...

Mamy zupełnie inny system wartości...
Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego dziecka, a życiem swojego psa...

Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo...

Twoje dziecko* może trafić na kogoś, kto będzie ratował swojego psa, pozwalając mu się utopić...


*zamiast "dziecka" można wstawić sobie dowolnego, bliskiego człowieka... matkę, ojca, siostrę, brata, narzeczonego, żonę, lub co kto chce... bo "dziecko" budzi tutaj wiele kontrowersji...[/QUOTE]


No łał, równie dobrze można powiedzieć:

"Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego psa, a życiem swojego dziecka..."

Rzucanie takimi tekstami jest po prostu śmieszne. Ok, Ty byś ratowała dziecko, chwała Ci, a ktoś (np. ja) - psa. I chwała mi. Mój pies jest dla mnie najważniejszy. Dlaczego? Bo nie tylko go kocham, jak i innych moich bliskich, ale i za niego ODPOWIADAM. Za to, żeby żyło mu się jak najlepiej, jak najszczęśliwiej, jak najbezpieczniej i jak najdłużej.

Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='behemotka']

Pies nie musi być agresywny, żeby zabić dziecko. Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, taka śmierć może być wynikiem polowania. Że to też wypaczenie? Owszem. Ale rzecz w tym, że NIE WIADOMO, dlaczego psy zaatakowały, jak były wychowywane, czy były szczute, czy były chore, czy były skrzywdzone, czy były głodne. Nie znając okoliczności, nieuczciwie jest rzucać tak ciężkie oskarżenia jak olanie śmierci dziecka.

[/QUOTE]

Chyba jednak podyskutuję, bo mnie trafia...

Gdzież były Twoje tłumaczenia i próba zrozumienia, kiedy pociąg zmasakrował na torach psa?
Gdzie wtedy były prośby o zrozumienie, że być może facet chciał popełnić samobójstwo? Że był nawalony jak bąk i bez świadomości tego co robi?

Ale to przecież TYLKO człowiek... nieważne... ważne, że zginęło zwierzę...
Za to teraz jest ważne to, czy psy były głodzone, bite, może ktoś się nad nimi znęcał... trzeba zrozumieć, że coś w życiu tych psów sprawiło, że stała się tragedia, ale nad tym, co skłoniło faceta na torach do takiego, a nie innego zachowania nie warto się zastanawiać... nikogo to nie obchodzi, ważny finał...
W sprawie z psami finał się nie liczy, liczą się okoliczności...

Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

Posted

[quote name='behemotka']Jeżeli dziecko nawiąże kontakt, dziecko podejdzie, dziecko zaczepi, a pies ugryzie - ja odpowiadam? [/QUOTE]
Co dziecko musiałoby robić, żeby sprowokować normalnego psa? Bić go dotkliwie, kłóć, przypalać? Jeśli tak, to zgadzam się, właściciel psa jest zwolniony od odpowiedzialności. Ale jeśli pies zareaguje agresją tylko dlatego, że dziecko mu machało ręka przed nosem to obawiam się, że w świetle naszego prawa winny jest właściciel psa, bo nie zabezpieczył należycie agresywnego psa (kaganiec, szczelny wybieg, dozór).

Posted

[quote name='Szura']

Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.[/QUOTE]

Skoro nie wiesz, to ja Ci powiem... nigdy w życiu nie powinnaś urodzić dziecka...


[quote name='Szura']No łał, równie dobrze można powiedzieć:

"Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego psa, a życiem swojego dziecka..."

[/QUOTE]

Dla mnie wybór w tym momencie jest oczywisty i tylko aspołeczna jednostka z wypaczonym systemem wartości mogłaby uważać, że jest inaczej...

Posted

[quote name='kavala']Co dziecko musiałoby robić, żeby sprowokować normalnego psa? Bić go dotkliwie, kłóć, przypalać? Jeśli tak, to zgadzam się, właściciel psa jest zwolniony od odpowiedzialności. Ale jeśli pies zareaguje agresją tylko dlatego, że dziecko mu machało ręka przed nosem to obawiam się, że w świetle naszego prawa winny jest właściciel psa, bo nie zabezpieczył należycie agresywnego psa (kaganiec, szczelny wybieg, dozór).[/QUOTE]

Otóż to...

Posted

[quote name='Balbina12']Mój pies nie rzucił się na tamta panią z jakąś zaciętością,bardziej była podrapana niż pogryziona-ale pracuję z nim i teraz jak ktoś wchodzi to tylko szczeka i biega w kółko.Gryźć nie gryzie.To był tak jak pisałam jedyny incydent ataku na człowieka.Reszta to były jak był mały może dwa ostrzegawcze warknięcia jak jakaś babcia się zbyt pochyliła i zaczęła swój świergot:eviltong:
Usypiać powinno się psa który zabił. Bo usypianie chi która zostawiła dwa ślady na łydce(jak dosięgnie:lol:)to ewidentne nadużycie i jakias trochę fanatyczna potrzeba sprawiedliwości.Usypiać-tylko w przypadku realnego zagrożenia życia.[/QUOTE]

Najpierw pisałaś że Twój pies to aniołek, nie atakuje, nie gryzie, jest normalnym psem, potem pojawiła sie informacja o ugryzieniu, a potem w sumie to nie było ugryzienie :))) wiesz jeśli Twój pies jest tak samo niezdecydowany jak Ty to ja po takim jednym incydencie i tak bym mu nie ufała, a zapierałaś się że Twój pies dziecka nie ugryzie które np. uderzy go w głowę.. moja nie raz została z nienacka dotknięta przez dzieciaka, nie raz wchodziły do nas całkiem obce osoby do domu, do ogródka które uważa za swoje i nigdy w życiu nie pokazała człowiekowi zębów, a mimo wszystko nigdy nie stwierdzę że ona jest przewidywalna, kochana i da sobie wejść na głowę, bo to pies... któremu nie można zaufać w 100%

Takie dyskusje nie mają sensu... gdyby moj pies poważnie pogryzł człowieka bez ostrzeżenia uśpiłabym go, gdyby ugryzł starałabym się z nią pracować, ale nigdy nie zaadoptowałabym psa z trudną przeszłością który przejawia agresję, bo mogłabym sobie nie dać rady... a raczej nikt nie chce chodzić przez kilka-naście lat z psem na smyczy i w kagańcu ... każdy z nas ma swoje zdanie.

Posted

[quote name='behemotka']
Zgadzasz się z tą opinią? Że psy agresywne są jakieś... ja wiem, samosiewne? Same się robią?
[/QUOTE]
Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa.
I z tym się zgadzam. Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności:
[quote name='behemotka']
Dla mnie zdrowie i życie mojego psa (a także każdego z kotów) jest ważniejsze od zdrowia i życia obcego człowieka. Uważam taki system wartości za naturalny: ktoś, kogo kocham, komu ufam, w tworzenie więzi z kim bardzo się zaangażowałam, jest dla mnie ważniejszy od nieznajomego, który być może przy pierwszym kontakcie mnie okłamie, okradnie, zdradzi przyjaźń, pobije, pakując do szpitala na dwa tygodnie, potrąci samochodem i zwieje czy w inny sposób skrzywdzi.
[/QUOTE]


[quote name='Szura']
Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.[/QUOTE]
To znaczy, że nie masz dziecka. Jakbyś miała, to szybko by Ci się pogląd w tej sprawie wyklarował.

Posted

[quote name='filodendron']Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa.
I z tym się zgadzam. Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności:
[/QUOTE]

Cieszę się, że jest ktoś, kto ma podobny tok myślenia do mojego...
I chwała Ci Filodendron za Twój spokój i opanowanie... mnie od razu trafia szlag... :D

Posted

[quote name='Szura']
Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.[/QUOTE]
Szura, uwierz mi, gdybyś MIAŁA własne dziecko to nie tylko miałabyś pojęcie kogo pierwszego ratować, ale byłabyś tego pewna. Psa się bardzo kocha, ale dziecko kocha się nad własne życie. Nie mówię tu o patologicznych matkach, czy o depresji poporodowej gdzie instynkt macierzyński jest zaburzony. Po części biologia nas tak zaprogramowała by najpierw ratować własne dziecko, a potem innych (nawet innych bliskich). Ale rozumiem twoje odczucia teraz, bo miłość matki trudno sobie wyobrazić, gdy się nią nie jest, to trochę abstrakcja.

Posted

Mój pies jest moim "oczkiem w głowie", kocham go bardzo i taktowany jest trochę jak nasz "synuś", ale niedługo pojawi się u nas Dziecko (:lol:) i choć czasami trudno mi to przyznać przed samą sobą, to wiem, że jak będę musiała ratować dziecko, lub wybierać między dobrem dziecka a psa, to wybór będzie tylko jeden.

Posted

[quote name='dog193']Więc myślę, że możliwość skierowania agresji na człowieka w przypadku tak ONa, jak i TTB jest taka sama, jeśli psy są tak samo chowane.[/QUOTE]

To posłużę się przykładem. U moich znajomych w rodzinie była 6 czy 8 lat ONka. Państwo kupili 2-letniego asta. Psy się znienawidziły, były izolowane, aż pewnego dnia się pogryzły. Po rozdzielaniu psów ich właściciel miał kilkanaście szwów po swojej ONce i ani zadrapania od zębów ASTa. ONka absolutnie nie była skundlonym szczutym stworzeniem, tylko domowym psem, ułożonym, wychodzącym na spacery, przy którym swobodnie mogli przebywać goście. Ast przy rozdzielaniu merdał ogonem, kiedy się do niego mówiło; ONka rozjuszona gryzła kogo się dało, w tym osobę, która ją odciągała, swojego pana.
I o tym cały czas mówię; TTB i ON mają zupełnie inny styl ataku i gryzienia, ich agresja ma zupełnie inne podłoże i zazwyczaj obiekty na które jest kierowana. W przypadku dobrze wychowanego, normalnego TTB praktycznie nigdy nie są to ludzie, bo agresję wobec ludzi u TTB bardzo brutalnie tępiono - u ON niekoniecznie.

[quote name='Kiłi']To ja będe zła i powiem, że każdy pies wg mnie zasługuje na drugą szanse, nie ważne czy pogryzł czy zagryzł, to tylko pies, nie wiadomo jakie były czynniki wywołujące jego zachowanie, nie wiadomo czy pies odpowiednio zresjocjalizowany byłby inny, dlatego każdy pies powinien mieć drugą szanse.[/QUOTE]

Moralnie może i zasługuje, ale przy nadpopulacji psów w Polsce i sytuacji jaką z nimi mamy uważam za niemoralne wydawanie grubych tysięcy na wątpliwą w skutkach resocjalizację psa, który zmasakrował dzieciaka, podczas gdy za te pieniądze można przygotować do adopcji kilkanaście nieagresywnych psów.

[quote name='Balbina12']YT nie jest w stanie zabić i tyle.może posiniaczyć, podrapać ale nie przesadzajmy z zabijaniem...[/QUOTE]
[quote name='Balbina12']KAŻDY pies który zabije człowieka nie powinien dalej funkcjonować w społeczeństwie.Problem w tym ,że taki 2 kg york naprawdę,wierzcie mi nie jest w stanie zabić.Dla mnie EOT.[/QUOTE]

Nie, nie wierzymy, bo widzimy czarno na białym w statystykach, że pomeranian zabił dziecko!!! Skoro pomeranian zabił dziecko, to york nie może? Owszem, mało prawdopodobne, ale możliwe. Wiesz, jak wygląda pomeranian...?

Hipokryzja Balbiny bije rekordy, w jednym poście "mój pies nie chodzi w kagańcu bo jestem pewna, że nie ugryzie dziecka", kilka stron dalej "mój pies ugryzł kobietę, która weszła na działkę"... Nieźle. Mam ttb i mam ONkowatego mixa, który lubi postróżować, kilkakrotnie wchodzili na działkę obcy ludzi i nikt nigdy nie został ani ugryziony, ani podrapany - psy poszczekały chwilę i pobiegły po mnie. Ale ja mam ttb, który "potencjalnie" może zmasakrować dziecko. Szkoda, że mój ttb robi krzywdę tylko potencjalnie, york Balbiny całkiem realnie, a mimo to mierzy się je całkiem inną miarką.

Posted

Różnica polega na tym, że resocjalizacja agresywnego malucha to nie to samo, co resocjalizacja agresywnego dużego psa. Nie rozumiem jak można to zestawiać ze sobą. Mam wrażenie, że niektórzy nie pojmują najprostszej zasady: ratuje się psa, którego da się uratować. O ile z małym jest łatwiej próbować, bo każdy dorosły człowiek jest w stanie zapanować nad nim choćby fizycznie, o tyle nie wyobrażam sobie, żeby ktoś narażał swoje życie lub zdrowie w imię zasady "ratować wszystkie, albo żadnego". Ciekawa jestem ilu z was weszłoby do jednego zamkniętego pomieszczenia z agresorem ważącym 50 kilo...

Dobrym przykładem jest Piegusia z mojej sygnatury (choć nigdy dotkliwie nie pogryzła człowieka). Wiem, że to przykre, ale podejrzewam, że gdyby należała do grona większych psów miałaby małe szanse na DT i resocjalizację.

Posted

Szkoda, że mój ttb robi krzywdę tylko potencjalnie, york Balbiny całkiem realnie, a mimo to mierzy się je całkiem inną miarką.


Otóż to.

Nie rozumiem jak można nie mieć pojęcia w której kolejności ratować psa czy dziecko. Toż to nawet dla mnie jest oczywiste, choć dzieci mieć nie będę przez co najmniej 10lat.

Posted

I właśnie taka jest prawda, że TTB nie przenosi agresji na człowieka, nawet w trakcie rozdzielania.

A tu tak parę słów odnośnie rozdzielania, bo mnie nie było i temat mnie ominął:razz:

Kopanie wydaje się ludziom najlepszym sposobem na rozdzielanie psów, ale w niektórych przypadkach może to mieć odwrotny skutek od zamierzonego.
Gdy do mojego psa dolatywały agresory i mój takiego złapał i trzymał, to wtedy budzili się tamci właściciele "bo psa trzeba ratować" i pierwsze co robili to z kopa mojego psa:angryy: Kopanie tylko potęguje u niego zacięcie i nie ma szans, żeby puścił. W przypadku pitów "standardowe" metody nie działają. Tu nie pomoże bicie, kopanie, gwizdki, klaksony, polewanie wodą, czy podniesienie za tylne łapy, mam wrażenie, że nawet jak bym go za jaja (za przeproszeniem) podniosła to by to nic nie dało. Mój pies puści dopiero po "zaaplikowaniu" prosto w nos jednego, a czasem dwóch tubek gazu pieprzowego, albo (a czasem +) po podważeniu szczęk.

Dlatego też nienawidzę beztroskich właścicieli puszczających swoje pieski agresory-podlatywacze luzem.

Posted

[quote name='HelloKally']Nie rozumiem jak można nie mieć pojęcia w której kolejności ratować psa czy dziecko.[/QUOTE]


Widocznie wcale nie musisz tego rozumieć :)

Posted

Martens, w podanym przez ciebie przykladzie rzeczywiście masz rację i to widać. Tylko ja się jeszcze nie spotkałam z takim zdarzeniem ;) Kiedy ONka mojej cioci wdała się w jatkę z inną suką (która tą jatkę sprowokowała), to ciocia bez problemu ją odwołała, suczka nie zaatakowała ani cioci (ktora jest jej przewodnikiem i słucha się jej bezwzględnie), ani mnie (a mnie traktuje raczej jako towarzysza zabaw, bo posłuchu to u niej nie mam ;)) i nie wyobrażam sobie, że mogłaby to zrobić. Natomiast właściciel drugiej suki musiał się za nią nieźle nabiegać, żeby ją złapać, ponieważ ciągle podbiegała i podjudzała ONkę cioci, mimo że ta była już na smyczy.


No ale może ja nie jestem obiektywna, bo ONy uwielbiam od kołyski ;) Mój ideał psa, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru.

Posted

A ja doskonale rozumiem, o co Martens chodzi. ONki (i nie tylko) kłapią gdzie i jak popadnie, nie zwracając uwagi, czy to ręka człowieka, czy inny pies, dlatego muszę rozdzielać psy gazem, bo chociaż wiem, że mój mnie nie tknie, to boję się ugryzienia ze strony drugiego psa.

Posted

[quote name='Szura']Rozumiem, że jesteście w mojej głowie i za mnie wiecie, co bym zrobiła. ;)

Nie musimy być, wystarczy przeczytać co piszesz...
Samo zastanawianie się nad kolejnością też wiele o Tobie mówi...
Może wyłącz komputer i idź porozmawiać z mamą... zapytaj jej, kogo by ratowała, swojego psa, czy swoje dziecko... może ona wytłumaczy Ci to, co dla mnie jest oczywiste...



Ale nie martwcie się, dzieci mieć nie będę.;)


Będziesz mieć... dlatego się właśnie martwię....



Z psychologicznego punktu widzenia nie ważny jest obiekt, tylko zachowanie...
Niestety, to zwariowane na punkcie swoich psów osoby mają największe szanse stać się zwariowanymi na punkcje swoich dzieci rodzicami...

Posted

[quote name='stroosia83'] Kopanie tylko potęguje u niego zacięcie i nie ma szans, żeby puścił. W przypadku pitów "standardowe" metody nie działają. Tu nie pomoże bicie, kopanie, gwizdki, klaksony, polewanie wodą, czy podniesienie za tylne łapy, mam wrażenie, że nawet jak bym go za jaja (za przeproszeniem) podniosła to by to nic nie dało. Mój pies puści dopiero po "zaaplikowaniu" prosto w nos jednego, a czasem dwóch tubek gazu pieprzowego, albo (a czasem +) po podważeniu szczęk.
[/QUOTE]
Ale to się jednak trochę strasznie czyta, zważywszy, że 90% astów, jakie mijam, z pewnością jest bezpierowa, nieznanego pochodzenia, a ich właściciele wyglądają mało wiarygodnie. I w tym kontekście naprawdę wolę już wszelkie inne wyżły, husky, laby - bo za każdym razem jak mi do psa podbiega taka jedna suka asta, bez smyczy i bez kagańca, i za każdym razem słyszę - ona jest młoda, nic nie zrobi (już rok czasu jest młoda), to mi się przypominają takie opisy i czuję się niezbyt komfortowo.

Posted

Strosia, to widzę masz doświadczenie w tych walkach :roll: Nie ma się czym chwalić szczerze mówiąc :roll:

ONka mojej cioci ma już 6 lat, przebywam z nią naprawdę dużo czasu i często u cioci jestem, w bójkę wdała się RAZ i jak pisałam, została od razu odwołana. Nie trzeba jej było aplikować gazu pieprzowego do nosa :roll:

Posted

Hmmm... a ja właśnie niedawno rozdzielałam kopniakami asta, lub astopodobnego (bardzo ładny zresztą) psa, który bez powodu, bez ostrzeżenia, od tyłu zaatakował mojego psa...
Dwa kopniaki spowodowały, że przestał atakować mojego psa i mogłam go przegonić....

Posted

No to nie była porządna bójka tylko małe spięcie, bo ODWOŁAĆ jakiegokolwiek psa z naprawdę zajadłej walki zwyczajnie się nie da...

Sęk w tym, że ast kopany czy szarpany w trakcie walki zazwyczaj umocni chwyt na psie z którym walczy - innego typu pies... bardzo możliwe, że odwinie się z zębami i przekieruje agresję na tego, kto go kopie/odciąga. Paradoksalnie prawdiłowa psychika psa bojowego sprawia, że jest bardzo bezpieczny dla człowieka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...