Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Balbina12']Jak dla mnie wina opiekuna psa jest nieporównywalnie większa niż wina opiekunów dziecka.Ich działanie to l lekkomyślność a działanie opiekuna psa to bestialstwo. Do tragedii dopuścił właściciel psa.Jakby to była dorosła osoba to też sama do tej tragedii dopuściła?Zaraz, zaraz: Wypuszczenie dziecka bez opieki to lekkomyślność, a wypuszczenie psa bez opieki to bestialstwo? Czyli np. ostatnio przytaczany przypadek, gdy komuś york wyślizgnął się z szelek i podbiegł do haszczaka (przez którego został zagryziony), to bestialstwo opiekunów yorka?

Chyba mylisz DZIAŁANIA ze SKUTKAMI DZIAŁAŃ. Obie strony zachowały się dokładnie tak samo. Nie sprawowały wymaganej prawem opieki nad istotami, nad którymi opiekę tę sprawować powinny, a nawet miały obowiązek. Skutki tych zachowań były oczywiście całkiem odmienne. I za skutki winę (prawną, o moralną można już się kłócić) ponosi już jedna strona.

[quote name='Balbina12']Nie cały świat-ale usprawiedliwiania gwałcicieli,pedofili, właścicieli agresywnych psów też nie rozumiem.Tak,oni mają uważać aby dziecku się nie stała krzywda.Dla mnie to jest poprostu takie ludzkie.Nikt nie chciałby aby jego dziecko cierpiało więc dlaczego wciąż obwiniamy wszystkich tylko nie sprawców wypadku?:roll:Powtórzę po raz kolejny, bo może nie zauważyłaś (nie zrozumiałaś?) poprzednich wypowiedzi, które to tłumaczyły. NIKT nie usprawiedliwia opiekunów psów.

To JA też mam pilnować, żeby czyjemuś dziecku nie stała się krzywda? :crazyeye: Z jakiej racji w ogóle? Teoretycznie: Jeżeli do mojego psa (prowadzonego na smyczy) podejdzie pięcioletnie dziecko (bez opieki) i go w jakiś sposób zaczepi, pociągnie za ucho czy nagle obejmie za szyję, a kundel się odwinie i dziabnie, to moja wina? Paranoja.

Owszem, zapewne powstrzymam takiego dzieciaka (choć lektura wątku Dziecko vs zwierzak oświeciła mnie, że nie wolno się wtrącać w sposób prowadzenia dziecka przez rodziców, więc jeśli rodzice nauczyli dziecko podbiegania do obcych psów, nie mam prawa się wtrącać i ingerować w zachowania dziecka :roll:). Ale to jest moja dobra wola, za którą wypadałoby mi podziękować. A nie obowiązek.

Ja pilnuję, żeby mój pies nie zaczepiał otoczenia. Jeżeli otoczenie zaczepia jego - to na własne ryzyko, a od mojej dobrej woli zależy, czy o bezpieczeństwo intruza zadbam. I nie chodzi o to, że tej dobrej woli nie mam. Mam. Ale jeżeli ktoś spróbuje ją wymusić - zniknie jak sen złoty.

[quote name='engelina_88']Gdzie byli wtedy rodzice i co robili, tego nie wiesz i moim zdaniem, oceniasz ich zbyt surowo. Oni zapłacili już i tak zbyt wysoką karę za swoje niedopilnowanie. Pojawiające się głosy " nie jest mi ich żal" są według mnie przejawem znieczulicy. Oni stracili dziecko, największy skarb dla rodzica i najpewniej zdają sobie sprawę z własnej głupoty, cierpią nie tylko żałobę, ale także (i to pewnie do końca życia) poczucie winy. A co z właścicielem psów? Karę zapłaci, psy uśpi (pewnie i tak nie za wiele dla niego znaczyły), kupi nowe, zapomni o sprawie. I jak można, w takiej sytuacji, domagać się równej kary dla dwóch stron? Czy czysto ludzkie podejście do sprawy już się nie liczy?Zakładasz, że rodzice, którzy wypuścili samopas pięciolatka i nie interesowali się jego losem (ciało szarpane przez psy znalazł zupełnie ktoś inny, a całe zdarzenie trochę trwało) teraz cierpią katusze, a opiekunowie psów olewają sprawę i za chwilę o niej zapomną? Na jakiej podstawie w ogóle? Robisz z tych drugich bezduszne potwory, psychopatów, którzy pewnie sami chętnie zakatowaliby dziecko z uśmiechem na twarzy.

Kto domaga się równej kary? Opiekunowie psów powinni odpowiedzieć za wypuszczenie psów bez opieki (przepis porządkowy, bezpośrednie działanie) I za fakt, że ich psy zagryzły dziecko (przepis karny, pośredni skutek działania). Opiekunowie dziecka powinni odpowiedzieć za wypuszczenie dziecka bez opieki (przepis karny, bezpośrednie działanie).

[quote name='evel']"Władze" nie widzą problemu z drugiej strony (...) Właściciele psów powinni ponosić odpowiedzialność za swoje zwierzęta i to nie podlega najmniejszej dyskusji, ale dopóki zwykli, normalni ludzie (niezależnie od tego ile i jakich zwierząt posiadają bądź nie) będą uważali, że pies "nie ma prawa ugryźć czowieka" i na tym zakończą swoja edukację w temacie to nie mamy co marzyć o poprawie. Bo psy oczywiście nie powinny gryźć ludzi. Tylko, że nie wszystkie psy o tym nie wiedzą.A nie widzą problemu m.in. właśnie dlatego, że w zachowaniu rodziców "nie dopatrzono się" najmniejszego błędu. Że bardzo nam przykro, spotkała was tragedia, ale to był straszny pech, absolutnie nie Wasza wina, róbcie tak dalej...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='omry']Nie, nie bez przesady, żeby uśpić. Problem leży w głowie psa i to nie jest ważne, czy jest on duży, czy mały.
Myślisz, że takie trzy yoreczki nie byłyby w stanie zmasakrować dziecku twarzy? Ale co tam zmasakrowanie twarzy, skoro dziecko by przeżyło, nie? Jeśli pies wykazuje silną agresję i atakuje mimo tego, że nie zostało sprowokowane, to trzeba je uśpić. Nie ważne, czy to rottweiler, york czy kundel.Przypomnę: w statystykach ze Stanów w śmiertelnych pogryzieniach widniał pomeranian, więc trzykilowy pies też może zabić człowieka. Jeżeli york się do kogoś agresywnie rzuca, to znaczy, że tak samo może i do noworodka - czyli pies do uśpienia. Proste.

No, chyba że za słodki i uroczy, i za ślicznie wygląda z kokardką... :roll:

[quote name='engelina_88']Człowiek też może spowodować niezły uszczerbek na zdrowiu drugiego, i pies i kot i płot i kapcie- ale zabić? Nie sądzę. No chyba, że "ofiara" sama nie byłaby w stanie się w żaden sposób bronić- np. noworodek.
Ale nie zmienia to faktu, że dużo większe szanse za zadanie śmierci człowiekowi ma duży pies niż mały, czyż nie?No więc agresywnego yorka nie uśpimy, bo agresywny jamnik ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego jamnika nie uśpimy, bo agresywny wyżeł ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego wyżła nie uśpimy, bo agresywny sznaucer ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego sznaucera nie uśpimy, bo agresywny rottweiler ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego rottweilera nie uśpimy, bo agresywny azjata ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego azjaty nie uśpimy, bo... Widzisz, do czego zmierzam? :-P

Albo chodzi o fakt, że pies ma psychiczne i fizyczne możliwości zabicia człowieka (agresywny york się kwalifikuje), albo o szanse. Jeśli o szanse - medal z ziemniaka dla tego, kto potrafi sztywno wyznaczyć granicę. Bo zapewniam: ZAWSZE znajdzie się pies, który ma większe szanse. Czy to znaczy, że temu z mniejszymi odpuszczamy?

[quote name='evel']Edit: sprawdziłam, chodziło jednak o tosę, prawdopodobnie:Chodziło o filę ;-). W badanym okresie czasu był jeden poważny (czyli nie zadrapanie albo posiniaczenie) przypadek pogryzienia przez pomeraniana i jeden przez filę. Oba śmiertelne. Był też jeden przez tosę, skończyło się na poważnych obrażeniach. Czyli wedle tego badań pomeranian jest tak samo groźny dla życia jak fila... i groźniejszy niż tosa.

Posted

Nie przedrę się przez taką ilość postów, więc powiem jeszcze jedno...

Każdy z Was pamięta tragedię na torach, gdzie pociąg zabił psa...
Był wrzucony film z monitoringu, na którym co bardziej nakręceni dopatrywali się wręcz przywiązywania psa do torów - co było wierutną bzdurą... padały epitety: "debil, bydlę, morderca, śmieć", oraz życzenia w najlepszej wersji: "żeby zdychał"...

Drugi przypadek - psy zagryzły dziecko...
I zaczyna się debata... czemu, na pewno bez powodu tego nie zrobiły... a może kijem drażnił?... co winne psy? nie usypiać... śmierć dziecka w tym wszystkim zupełnie umyka...
I kolejny - pies zmasakrował dziecko, a na dogo od razu wątek - "ratujmy biedaka"...


Nie rozumiem, dlaczego na człowieka od razu wydajecie wyrok, nie znając sprawy, nawet kiedy widzicie czarno na białym co się stało, to dopatrujecie się w tym czegoś, czego nie było, natomiast psa, stanowiącego potencjalne zagrożenie dla ludzi wyciąga się na siłę ze schroniska, bo taki bidulek i chcą go uśpić... a taki bidulek okaleczył dziecku twarz...
Jeśli po znalezieniu takiemu psu domu, podobny incydent powtórzyłby się, to odpowiadać powinni wszyscy, którzy przyczynili się do uratowania tego psa...


Co do ataków małych i dużych psów, to różnica między nimi polega na tym, że przed małym łatwiej się bronić...
I nie trzeba tutaj ironicznych tekstów o przegryzaniu tętnic, czy łagodnych yoreczkach...
Wystarczy włączyć logiczne myślenie...

Behemotka, tu się z Tobą zgodzę:

Albo chodzi o fakt, że pies ma psychiczne i fizyczne możliwości zabicia człowieka (agresywny york się kwalifikuje), albo o szanse. Jeśli o szanse - medal z ziemniaka dla tego, kto potrafi sztywno wyznaczyć granicę. Bo zapewniam: ZAWSZE znajdzie się pies, który ma większe szanse. Czy to znaczy, że temu z mniejszymi odpuszczamy?

Nie może być wyjątków, pies to pies i każdego powinno się traktować na równi...


Ale tutaj już nie mogę się zgodzić, choć rozumiem oburzenie hipotetyczną sytuacją...:

To JA też mam pilnować, żeby czyjemuś dziecku nie stała się krzywda? :crazyeye: Z jakiej racji w ogóle? Teoretycznie: Jeżeli do mojego psa (prowadzonego na smyczy) podejdzie pięcioletnie dziecko (bez opieki) i go w jakiś sposób zaczepi, pociągnie za ucho czy nagle obejmie za szyję, a kundel się odwinie i dziabnie, to moja wina? Paranoja.

Jeśli Twój pies dziabnie dziecko, to Ty za to odpowiadasz... bez względu na okoliczności...
Natomiast rodzice odpowiadają w zależności od sytuacji...
Bo jeśli dziecko pięcioletnie samo, bez opieki (lub czasem z bezmyślną opieką) podejdzie do psa to jest ich współwina... ale jeśli to Twój pies podejdzie do dziecka to wina leży tylko po Twojej stronie, a nie po obydwu...

Posted

Ja pitole, dziewczyny! Czy wątek ma tytuł jak reagować na chamstwo innych psiarzy?" czy "Jak chamsko prowadzić dyskusje nt. zachowania innych psiarzy i ich zwierząt?" Oświećcie mnie, bo przez ostatnie 5-6 stron lecą tu takie imperatywy, że głowa boli od samego czytania... Na takie kłótnie załóżcie nowy temat w dziale Off Topic.

Posted

Oj rozgorzała debata "co by było gdyby" a jak tymczasem faktycznie jest? Gdy pies (nieważne jaki) zabije człowieka przeważnie się go usypia. Taki pies jest o tyle groźny, że w żadnym momencie swojego ataku nie odpuścił, nie zaświeciło mu światełko "już dość, nic mi nie zagraża, wygrałem" czy coś w tym stylu. Gdy pies okaleczy człowieka jednorazowo przeważnie się go nie usypia. Też niezależnie od rasy, czy to YT czy to amstaff, przykładem może być wątek na forum, gdzie próbują jednak resocjalizować takiego psa. Obawiam się jednak, że gdyby takie okaleczenia się powtarzały, nawet gdyby to był york (gdyby właścicielka yorka raz przyszła do szpitala z odryzionym palcem, a drugi raz z odgryzionym nosem) to psa by uśpili, niestety, uznając go za niereformowalnego, niezależnie od rasy. Tak mi się wydaje, ale może się mylę.

Posted

[quote name='Arwilla']
Nie rozumiem, dlaczego na człowieka od razu wydajecie wyrok, nie znając sprawy, nawet kiedy widzicie czarno na białym co się stało, to dopatrujecie się w tym czegoś, czego nie było, natomiast psa, stanowiącego potencjalne zagrożenie dla ludzi wyciąga się na siłę ze schroniska, bo taki bidulek i chcą go uśpić... a taki bidulek okaleczył dziecku twarz...
Jeśli po znalezieniu takiemu psu domu, podobny incydent powtórzyłby się, to odpowiadać powinni wszyscy, którzy przyczynili się do uratowania tego psa...
[/QUOTE]
Niestety, na dogo myślenie o ludziach trochę kuleje. Znalezienie nowego domu a potem cisza. Zapisałam się kiedyś na wątku psa, który trafił do schronu, bo ugryzł dziecko. Dziewczyny go wyciągnęły, pies został oceniony jako przemiły, wyadoptowały. Po jakimś czasie pies załatwił dziewczynie nowego opiekuna dziesięć szwów na twarzy (wcześniej podbił oko). Pies trafił na ulicę, został znaleziony (przez osoby, które znały jego historię od początku), oceniony jako przemiły - i znowu trafił do adopcji - do domu z 12-letnim dzieckiem. Zapisałam się, i czekam, wciąż czekam, że pojawiają się choć dwa słowa - że nic się nie stało, że jest ok. Ale jest cisza.
Albo ten, który omal nie zagryzł bodaj 10-letniej dziewczynki, też ze schronu - adopcja szybko poszła, bo ładny - nikt go dokładnie nie ocenił. Dziewczyna, gdyby nie sąsiad, wykrwawilaby się jak chłopczyk z Katlewa. Mimo to pies poszedł do kolejnej adopcji - jakiś "koneser" jechał po niego z drugiego końca Polski. Co dalej, nie wiadomo. To trochę jak obrót bronią.

Posted

[quote name='filodendron']Niestety, na dogo myślenie o ludziach trochę kuleje. Znalezienie nowego domu a potem cisza. Zapisałam się kiedyś na wątku psa, który trafił do schronu, bo ugryzł dziecko. Dziewczyny go wyciągnęły, pies został oceniony jako przemiły, wyadoptowały. Po jakimś czasie pies załatwił dziewczynie nowego opiekuna dziesięć szwów na twarzy (wcześniej podbił oko). Pies trafił na ulicę, został znaleziony (przez osoby, które znały jego historię od początku), oceniony jako przemiły - i znowu trafił do adopcji - do domu z 12-letnim dzieckiem. Zapisałam się, i czekam, wciąż czekam, że pojawiają się choć dwa słowa - że nic się nie stało, że jest ok. Ale jest cisza.
Albo ten, który omal nie zagryzł bodaj 10-letniej dziewczynki, też ze schronu - adopcja szybko poszła, bo ładny - nikt go dokładnie nie ocenił. Dziewczyna, gdyby nie sąsiad, wykrwawilaby się jak chłopczyk z Katlewa. Mimo to pies poszedł do kolejnej adopcji - jakiś "koneser" jechał po niego z drugiego końca Polski. Co dalej, nie wiadomo. To trochę jak obrót bronią.[/QUOTE]

Dokładnie...
Gdzieś w tej całej wielkiej miłości do psów wiele osób traci zdrowy rozsądek, zdolność do logicznego myślenia, przewidywania...
Jak to ktoś napisał: "hyraoptymizm"...

Tyle psów w schroniskach czeka na swojego pana, czasem całe życie... a ratuje się psy, które stanowią potencjalne zagrożenie, w dodatku nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności... często właśnie wmawiając ludziom, jakie to łagodne i wdzięczne istoty... a potem dochodzi do tragedii...

To oczywiście nie jest wina tych psów... bo żadne zwierzę nie jest z natury złe...
Ale coś w życiu tych psów spowodowało, że nie są takie, jakie być powinny... a zdrowie i życie ludzkie powinno być priorytetem...

Posted

[quote name='filodendron']Niestety, na dogo myślenie o ludziach trochę kuleje. Znalezienie nowego domu a potem cisza. Zapisałam się kiedyś na wątku psa, który trafił do schronu, bo ugryzł dziecko. Dziewczyny go wyciągnęły, pies został oceniony jako przemiły, wyadoptowały. Po jakimś czasie pies załatwił dziewczynie nowego opiekuna dziesięć szwów na twarzy (wcześniej podbił oko). Pies trafił na ulicę, został znaleziony (przez osoby, które znały jego historię od początku), oceniony jako przemiły - i znowu trafił do adopcji - do domu z 12-letnim dzieckiem. Zapisałam się, i czekam, wciąż czekam, że pojawiają się choć dwa słowa - że nic się nie stało, że jest ok. Ale jest cisza.
Albo ten, który omal nie zagryzł bodaj 10-letniej dziewczynki, też ze schronu - adopcja szybko poszła, bo ładny - nikt go dokładnie nie ocenił. Dziewczyna, gdyby nie sąsiad, wykrwawilaby się jak chłopczyk z Katlewa. Mimo to pies poszedł do kolejnej adopcji - jakiś "koneser" jechał po niego z drugiego końca Polski. Co dalej, nie wiadomo. To trochę jak obrót bronią.[/QUOTE]

to są prawdziwe historie? żyłam w przekonaniu, że nie ma ludzi chętnych na adopcję takich psów... nie mieści mi się to w głowie! :shake:

to:

[quote name='Arwilla']Nie rozumiem, dlaczego na człowieka od razu wydajecie wyrok, nie znając sprawy, nawet kiedy widzicie czarno na białym co się stało, to dopatrujecie się w tym czegoś, czego nie było, natomiast psa, stanowiącego potencjalne zagrożenie dla ludzi wyciąga się na siłę ze schroniska, bo taki bidulek i chcą go uśpić... a taki bidulek okaleczył dziecku twarz...
Jeśli po znalezieniu takiemu psu domu, podobny incydent powtórzyłby się, to odpowiadać powinni wszyscy, którzy przyczynili się do uratowania tego psa...[/QUOTE]

mówi wszystko. psy, które ROZSZARPUJĄ dziecko, są tak samo bestialskie jak człowiek który zakatował psa. ale ostatnio panuje jakaś paranoja, że psy są święte, a ludzie mieniący się ich obrońcami, krzyczą że 'zrobić z tym człowiekiem tak samo'... czy to jest jakaś podwójna moralność, czy, daj Boże, tylko przepychanki w internecie? dla mnie to jest po prostu niezrozumiałe: jednoczesna krytyka katów z pomysłem powtórzenia ich czynu, tyle że na człowieku... :shake:

Posted

[quote name='motyleqq'] psy, które ROZSZARPUJĄ dziecko, są tak samo bestialskie jak człowiek który zakatował psa. [/QUOTE]
Tak się zastanawiam: pies który prawie zabił człowieka na dogo dostaje drugą szansę (bo przecież mógł się z mienić). Ciekawa jestem czy osoby prowadzące dt równie chętnie dałyby psa człowiekowi, który kiedyś prawie zakatował psa, ale obiecał że już więcej tego nie zrobi i całkiem miło obchodził się z psami na wizycie w schronisku?

Posted

[quote name='motyleqq']to są prawdziwe historie? żyłam w przekonaniu, że nie ma ludzi chętnych na adopcję takich psów... nie mieści mi się to w głowie! :shake:

Jedną z nich całkiem łatwo znaleźć: http://www.dogomania.pl/threads/140617-Pies-pogryz%C5%82-dziesi%C4%99cioletni%C4%85-dziewczynk%C4%99
A druga tak gdzieś głęboko spadła w moich subskrypcjach, że nie mogę na nią trafić - i to jest właśnie smutne, bo wolałabym przeczytać, że w nowym domu wszyscy są cali i zdrowi.

Posted

[quote name='kavala']Tak się zastanawiam: pies który prawie zabił człowieka na dogo dostaje drugą szansę (bo przecież mógł się z mienić). Ciekawa jestem czy osoby prowadzące dt równie chętnie dałyby psa człowiekowi, który kiedyś prawie zakatował psa, ale obiecał że już więcej tego nie zrobi i całkiem miło obchodził się z psami na wizycie w schronisku?[/QUOTE]

Dla mnie, chociaż to może okrutne, przy obecnym poziomie "przepsienia" każdy pies, który zabił człowieka lub go poważnie zranił (w stosunku do swoich rozmiarów, możliwości, okoliczności - np. zajadle szarpał i nie chciał puścić, dopiero ktoś go odgonił) powinien zostać uśpiony. Fajnie, chciałoby się, żeby takie psy dostawały drugą szansę, ale dlaczego one mają dostawać drugą szansę, skoro w schroniskach i przytuliskach siedzą stada psów, które nie sprawiają tego typu problemów, a nie dostały nawet pierwszej szansy? Jeśli nie zaczniemy poważnie podchodzić do tego typu przypadków to nic się nie zmieni - według mnie trzeba kastrować bezdomniaki, usypiać ślepe mioty oraz psy stare, bardzo schorowane i niestety psy agresywne.

Posted

[quote name='evel'] Fajnie, chciałoby się, żeby takie psy dostawały drugą szansę, ale dlaczego one mają dostawać drugą szansę, skoro w schroniskach i przytuliskach siedzą stada psów, które nie sprawiają tego typu problemów, a nie dostały nawet pierwszej szansy? Jeśli nie zaczniemy poważnie podchodzić do tego typu przypadków to nic się nie zmieni - według mnie trzeba kastrować bezdomniaki, usypiać ślepe mioty oraz psy stare, bardzo schorowane i niestety psy agresywne.[/QUOTE]
To faktycznie brzmi okrutnie, ale ma sens. Ja bardzo chciałam wziąć psa ze schroniska, ale po prostu się bałam. W naszej rodzinie kiedyś był takowy pies, ale rzucił się na mojego tatę i go solidnie pogryzł, wszyscy więc odradzali mi psa ze schronu. Gdyby taka polityka panowała w schroniskach, a psy przed wydaniem były dokładnie sprawdzane przez behawiorystów, pewno bym się zdecydowała.

Posted

[quote name='evel']Dla mnie, chociaż to może okrutne, przy obecnym poziomie "przepsienia" każdy pies, który zabił człowieka lub go poważnie zranił (w stosunku do swoich rozmiarów, możliwości, okoliczności - np. zajadle szarpał i nie chciał puścić, dopiero ktoś go odgonił) powinien zostać uśpiony. Fajnie, chciałoby się, żeby takie psy dostawały drugą szansę, ale dlaczego one mają dostawać drugą szansę, skoro w schroniskach i przytuliskach siedzą stada psów, które nie sprawiają tego typu problemów, a nie dostały nawet pierwszej szansy? Jeśli nie zaczniemy poważnie podchodzić do tego typu przypadków to nic się nie zmieni - według mnie trzeba kastrować bezdomniaki, usypiać ślepe mioty oraz psy stare, bardzo schorowane i niestety psy agresywne.[/QUOTE]

też tak uważam. ratowanie na siłę wszystkiego co się rusza, albo już właściwie nie, wcale nie jest działaniem na dobro zwierząt. ciche, niezauważone psy siedzące w kącie kojca, zapomniane bo nie mają za sobą wyjątkowo strasznej historii, kontra te, które dajmy na to, skrzywdziły człowieka.

[quote name='kavala']Tak się zastanawiam: pies który prawie zabił człowieka na dogo dostaje drugą szansę (bo przecież mógł się z mienić). Ciekawa jestem czy osoby prowadzące dt równie chętnie dałyby psa człowiekowi, który kiedyś prawie zakatował psa, ale obiecał że już więcej tego nie zrobi i całkiem miło obchodził się z psami na wizycie w schronisku? [/QUOTE]

nie, bo dla wielu 'miłośników' zwierząt, człowiek jest zwyczajnie gorszy i nie ma prawa na taką szansę... nie dałabym mu psa. ale nie ratowałabym też psa potencjalnie niebezpiecznego.

Posted

[quote name='motyleqq'] nie dałabym mu psa. ale nie ratowałabym też psa potencjalnie niebezpiecznego.[/QUOTE]
Ja też bym nie dała, mimo, że człowiekowi można coś wytłumaczyć, poprzeć się logiką itp. A zwierzę? Kiedy się zmieni? Jak się je będzie inaczej traktować? Nie sądzę żeby to wystarczyło. Tu są potrzebne miesiące pracy ze specjalistą. Wątpię, żeby w Polsce ktoś się w to bawił, ktoś miał na to pieniądze. Na ile taki pies po ataku na człowieka wychodzi do kolejnej adopcji odmieniony?

Posted

[quote name='behemotka']Zaraz, zaraz: Wypuszczenie dziecka bez opieki to lekkomyślność, a wypuszczenie psa bez opieki to bestialstwo? Czyli np. ostatnio przytaczany przypadek, gdy komuś york wyślizgnął się z szelek i podbiegł do haszczaka (przez którego został zagryziony), to bestialstwo opiekunów yorka?

Chyba mylisz DZIAŁANIA ze SKUTKAMI DZIAŁAŃ. Obie strony zachowały się dokładnie tak samo. Nie sprawowały wymaganej prawem opieki nad istotami, nad którymi opiekę tę sprawować powinny, a nawet miały obowiązek. Skutki tych zachowań były oczywiście całkiem odmienne. I za skutki winę (prawną, o moralną można już się kłócić) ponosi już jedna strona.

Powtórzę po raz kolejny, bo może nie zauważyłaś (nie zrozumiałaś?) poprzednich wypowiedzi, które to tłumaczyły. NIKT nie usprawiedliwia opiekunów psów.

To JA też mam pilnować, żeby czyjemuś dziecku nie stała się krzywda? :crazyeye: Z jakiej racji w ogóle? Teoretycznie: Jeżeli do mojego psa (prowadzonego na smyczy) podejdzie pięcioletnie dziecko (bez opieki) i go w jakiś sposób zaczepi, pociągnie za ucho czy nagle obejmie za szyję, a kundel się odwinie i dziabnie, to moja wina? Paranoja.

Owszem, zapewne powstrzymam takiego dzieciaka (choć lektura wątku Dziecko vs zwierzak oświeciła mnie, że nie wolno się wtrącać w sposób prowadzenia dziecka przez rodziców, więc jeśli rodzice nauczyli dziecko podbiegania do obcych psów, nie mam prawa się wtrącać i ingerować w zachowania dziecka :roll:). Ale to jest moja dobra wola, za którą wypadałoby mi podziękować. A nie obowiązek.

Ja pilnuję, żeby mój pies nie zaczepiał otoczenia. Jeżeli otoczenie zaczepia jego - to na własne ryzyko, a od mojej dobrej woli zależy, czy o bezpieczeństwo intruza zadbam. I nie chodzi o to, że tej dobrej woli nie mam. Mam. Ale jeżeli ktoś spróbuje ją wymusić - zniknie jak sen złoty.

Zakładasz, że rodzice, którzy wypuścili samopas pięciolatka i nie interesowali się jego losem (ciało szarpane przez psy znalazł zupełnie ktoś inny, a całe zdarzenie trochę trwało) teraz cierpią katusze, a opiekunowie psów olewają sprawę i za chwilę o niej zapomną? Na jakiej podstawie w ogóle? Robisz z tych drugich bezduszne potwory, psychopatów, którzy pewnie sami chętnie zakatowaliby dziecko z uśmiechem na twarzy.

Kto domaga się równej kary? Opiekunowie psów powinni odpowiedzieć za wypuszczenie psów bez opieki (przepis porządkowy, bezpośrednie działanie) I za fakt, że ich psy zagryzły dziecko (przepis karny, pośredni skutek działania). Opiekunowie dziecka powinni odpowiedzieć za wypuszczenie dziecka bez opieki (przepis karny, bezpośrednie działanie).

A nie widzą problemu m.in. właśnie dlatego, że w zachowaniu rodziców "nie dopatrzono się" najmniejszego błędu. Że bardzo nam przykro, spotkała was tragedia, ale to był straszny pech, absolutnie nie Wasza wina, róbcie tak dalej...
Nie chcę oceniać rodziców, bo nie znam powodu dla jakiego zostawili dzieciaka, nie wiem na jak długo- mogę tylko powiedzieć, że było to błąd. Mogę zakładać, że cierpią, bo znam reakcje rodziców na śmierć dziecka. A teraz powiedz mi jaki właściciel doprowadza psy do takiego stanu, że zabijają? Te zwierzęta musiały być skrzywdzone i to nie była kwestia zwykłego "puszczenia luzem, żeby sobie pobiegały". Ktoś ich takiej agresji nauczył. Nie wszystko trzeba ubierać w paragrafy, żeby widzieć różnicę.
[quote name='behemotka']

No więc agresywnego yorka nie uśpimy, bo agresywny jamnik ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego jamnika nie uśpimy, bo agresywny wyżeł ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego wyżła nie uśpimy, bo agresywny sznaucer ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego sznaucera nie uśpimy, bo agresywny rottweiler ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego rottweilera nie uśpimy, bo agresywny azjata ma większe szanse zadania śmierci człowiekowi. Agresywnego azjaty nie uśpimy, bo... Widzisz, do czego zmierzam? :-P


Ależ napisałam coś zupełnie odwrotnego, a Balbina tylko to potwierdziła. Każdy pies, który zabije (nie "ma szansę" i nie "jest w stanie" tylko zabije) nie nadaje się do życia w społeczeństwie :( A dlaczego, to pisałam powyżej. Tak jak pisała Arwilla- jeśli taki pies nawet znajdzie dom, to jest tykającą bombą i w każdej chwili sytuacja może się powtórzyć.

Posted

Pocytuję sobie troszkę autora, z którego opinią się zgadzam:
Chociaż jakiekolwiek uogólnianie w tak skomplikowanej sprawie jak psi swiat jest praktycznie niemożliwe, to według moich odczuć, przeważajaca część miłośników psów nie chce przyjąć do wiadomości prawdy o wzroście wskaźnika psich ataków i szkód, jakie psy wyrządzają ludziom. Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach. Problem ten więc, jeśli nie służy jako sensacja medialna, jest zupełnie ignorowany przez osoby fizyczne, instytucje i agencje, które składają się na Społeczeństwo Miłośników Psów [...]
Agresywne psy nie tylko samoistnie tysiącami pojawiają się w obiegu, ale na dodatek w niektórych odłamach społeczeństwa wręcz imperatywem moralnym stało się ratowanie i adoptowanie takich zwierząt. Niektórzy psi adwokaci uważają za niemoralne poddawanie agresywnych psów eutanazji. Za to humanitarne wydaje im się promowanie ich adopcji, nawet za cenę narażania dzieci, lub trzymanie w zamknięciu, w schroniskowych klatkach, całymi latami aż do śmierci. Dziwna to moralność [...]
Straciliśmy dystans moralny, jeżeli nie widzimy, że prawa i dobro dzieci mają pierwszeństwo nawet przed najukochańszymi czworonożnymi pupilami.


Jon Katz, Wszystko, co usłyszałem od swoich psów

W książce są też ciekawe statystyki - 77% gryzących psów należy do rodziny ofiary lub jej znajomych. W przypadku połowy ofiar wśród dzieci poniżej 4 roku życia 50% ataków dokonują psy należące do rodziny a miejscem wypadku w 90% przypadków jest własny dom (piszę to a'propos adopcji agresywnych psów). Najwyzszy wskaźnik pogryzień dotyczy dzieci. Średni wiek pogryzionych wynosi 15 lat, najwyższy wskaźnik dotyczy chłopców w wieku od 5 do 9 lat. Na liście ras, które zabijają (co najmniej jedna ofiara śmiertelna) są pit bull, rotweiller, owczarek niemiecki, husky, malamut, doberman, chow-chow, dog niemiecki, bernardyn i akita.

Posted

[quote name='omry']A taki 5,5 kilogramowy? :)[/QUOTE]
nie no to zmienia postać rzeczy:lol: Ten to od razu przegryza tętnice i łamie kości z prędkością światła :evil_lol: Weźmy przestańmy gdybać co by było gdyby chi albo york zagryzł dziecko bo to się powoli robi śmieszne. Jakbyście to powiedzieli komuś niezwiązanemu z dogo kto nie jest przyzwyczajony do strasznie tu uwielbianych skrajności to by się wam w twarz zaśmiał. :lol:

Posted

[quote name='filodendron'] Na liście ras, które zabijają (co najmniej jedna ofiara śmiertelna) są pit bull, rotweiller, owczarek niemiecki, husky, malamut, doberman, chow-chow, dog niemiecki, bernardyn i akita.[/QUOTE]

Chyba muszę zmienić okulistę ale jakoś tutaj yt albo chi nie dostrzegam...Może wy widzicie?:p

Posted

[quote name='filodendron']
Chociaż jakiekolwiek uogólnianie w tak skomplikowanej sprawie jak psi swiat jest praktycznie niemożliwe, to według moich odczuć, przeważajaca część miłośników psów nie chce przyjąć do wiadomości prawdy o wzroście wskaźnika psich ataków i szkód, jakie psy wyrządzają ludziom. Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach. Problem ten więc, jeśli nie służy jako sensacja medialna, jest zupełnie ignorowany przez osoby fizyczne, instytucje i agencje, które składają się na Społeczeństwo Miłośników Psów [...]
Agresywne psy nie tylko samoistnie tysiącami pojawiają się w obiegu, ale na dodatek w niektórych odłamach społeczeństwa wręcz imperatywem moralnym stało się ratowanie i adoptowanie takich zwierząt. Niektórzy psi adwokaci uważają za niemoralne poddawanie agresywnych psów eutanazji. Za to humanitarne wydaje im się promowanie ich adopcji, nawet za cenę narażania dzieci, lub trzymanie w zamknięciu, w schroniskowych klatkach, całymi latami aż do śmierci. Dziwna to moralność [...]
Straciliśmy dystans moralny, jeżeli nie widzimy, że prawa i dobro dzieci mają pierwszeństwo nawet przed najukochańszymi czworonożnymi pupilami.


Jon Katz, Wszystko, co usłyszałem od swoich psów

.


Jakby mi to z ust wyjął...
Szczególnie ostatnie zdanie...


Tylko jeszcze jedna sprawa mnie drażni... ;)
Nawet w tych statystykach występuje określenie "rasa psa"...
Większość z tych psów raczej nie była rasowa...
Jakikolwiek materiał medialny, w którym to ogłasza się, że pies RASY takiej a takiej zagryzł dziecko powoduje u mnie nerwowe zgrzytanie zębami...

Jeśli to nie jest pies rasowy, to co szkodzi powiedzenie pies W TYPIE RASY?
Media będą miały swoją pożywkę, a laik zastanowi się skąd takie stwierdzenie... może zacznie szukać, dopytywać się...może wreszcie ludzie zobaczą różnicę między psem rasy, a psem wyglądającym jak dana rasa... bo za wyglądem często nie idzie w parze charakter, predyspozycje...często natomiast występuje agresja dziedziczona...

Stąd później histeria na samo słowo amstaff, czy pitt bull...
Chociaż często ten agresor z amstaffem ma tyle wspólnego, co ja z rosyjską baletnicą...
Pora to zmienić... warto, bo choć dla zwyczajnego człowieka to żadna różnica, to my dobrze wiemy, że jest ona ogromna...

Posted

Zgadzam się, że rasowość tych psów zwykle pozostawia wiele do życzenia. Ale obawiam się, że dla większości laików nie ma różnicy między amstaffem a psem w typie amstaffa. Zdecydowane za mało jest w takich przypadka mowy o roli człowieka w całym zajściu. I nie chodzi tylko o właściciela konkretnego psa, ale nieświadomości całego społeczeństwa na temat braku sterylizacji, odpowiedniej socjalizacji, potrzeb psa itd.

Posted

[quote name='Balbina12']Zresztą nawet jak jest jakieś pogryzienie to mało jest wypowiadających się behawiorystów, ludzi trochę znających się w temacie.A szkoda...[/QUOTE]
Czasem wypowiadają się ludzie "z branży" i wtedy też czasem zbieram szczękę z podłogi. Tak było w historii zastrzelonego asta, ktorą cytowałam gdzieś wcześniej. Pani ze stowarzyszenia Animals uznała działanie policji za nadużycie uprawnień, bo jak psy się gryzą, to nie znaczy, że się zagryzą, szczególnie, że gdyby amstaf był NAPRAWDĘ agresywny, to z boksera nic by nie zostało - a przecież zostało, nie? Może dlatego zostało, że właścicielka próbowała go bronić, no ale skoro próbowała je rozdzielić, to nic dziwnego, że się i jej oberwało - proste jak budowa cepa. A policjant miał stać i patrzeć, jak kobieta szamocze się z psami i krzyczy o pomoc.
To jest właśnie ignorowanie problemu przez instytucje związane z psami, o ktorym pisze Katz.

Posted

Teraz piszecie-agresywne uspypiac...a jak sie wejdzie na jakikolwiek watek psa ktory ma na swoim koncie pogryzienia(rany ktore konczyly sie w szpitalu to chyba nie bagatela byle drasniecie) i napisze sie ze moze jednak takiego psa nie powinno sie kolejny raz na "sile ratowac" i ze najlepszym wyjsciem bedzie eutanazja to zaraz jestlament,wielkie naskakiwanie ze jaki to milosnik psow moze tak pisac itd itp....
I kolejne domy,kolejne pogryzione dzieci,dorosli...
Jeszcze jak jest to duzy pies to uspienie jakos przemawia,ale gdy mowa o np spanielu(ktory potrafi ugryzc tez fest i calkiem ma mocne szczeki) to jest zaraz lincz bo jak tak mozna....

Posted

[quote name='Cockermaniaczka']Teraz piszecie-agresywne uspypiac...a jak sie wejdzie na jakikolwiek watek psa ktory ma na swoim koncie pogryzienia(rany ktore konczyly sie w szpitalu to chyba nie bagatela byle drasniecie) i napisze sie ze moze jednak takiego psa nie powinno sie kolejny raz na "sile ratowac" i ze najlepszym wyjsciem bedzie eutanazja to zaraz jestlament,wielkie naskakiwanie ze jaki to milosnik psow moze tak pisac itd itp....
[/QUOTE]
Ale na pewno te same osoby wypowiadają się tutaj w duchu poparcia dla eutanazji w wypadku drastycznych pogryzień, a gdzie indziej lamentują że takie stanowisko nie licuje z mienieniem się "miłośnikiem psów"? ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...