Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Balbina12']Filodendron-jak dla mnie w opisanym przypadku najlepszym wyjściem byłoby uśpienie psa i tyle.Nie da się uratować wszystkich agresorów a prawdopodobieństwo ,ze taki ast zrobi to samo na innym psie jest naprawdę duże.A skazywać go na dożywocie w schronie bez psów,bez ludzi?Chyba już lepiej dać mu dobrą śmierć.
denerwuje ratowanie wszystkich ttb które pogryzły,zagryzły innego psa bo każdy psiak ma swoją szanse.Tylko taki pies który jest w stanie zabić i ma do tego zapędy no przepraszam bardzo ale nie powinien poruszać się wśród ludzi,dzieci,psów.Wyobrażacie sobie jakby taki pies oderwał łapę waszemu psu czy zmasakrował twarz dziecku?Bo przecież ma szanse....[/QUOTE]

Agresja TTB wobec ludzi a ich agresja wobec innych psów to dwie zupełnie różne bajki i zazwyczaj nie ma między innymi żadnej korelacji.
Jest masa domowych psów agresywnych wobec innych, dużych też, i jakoś nikt nie wyrywa się do ich usypiania, po prostu chodzą na smyczach i w kagańcach. Nie wpuszczać do domu i na posesję obcych psów i wyprowadzać zabezpieczonego psa to żadna sztuka - z agresją wobec ludzi czy dzieci jest większy kłopot, bo nigdy nie będziemy mieć pewności czy nie wejdzie do nas listonosz, domokrążca, ktoś dzieckiem, czy po prostu dalsza rodzina, sąsiedzi.
Ja jestem za usypianiem psów, które zagryzły lub ciężko pogryzły dziecko czy w ogóle człowieka, ale usypianie psa, który pogryzł innego jest po prostu śmieszne, bo musielibyśmy uśpić chyba co trzeciego psa, czy wręcz eksterminowaś całe rasy (nie mówię tylko o TTB), bo niemal każdy pies o silnym charakterze jest w stanie i zwykle bardzo chętnie poszarpie obcego psa tej samej płci, który go sprowokuje.
Psy to drapieżniki, rozwiązują konflikty między innymi zębami i trzeba temu zapobiegać, a nie wyżynać je za to do nogi. Jak ktoś nie akceptuje takiego stanu rzeczy, zawsze może przerzucić się na chomiki. A nie, też za agresywne, one też potrafią się między sobą pogryźć do krwi :diabloti:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='filodendron']Ja się z tym akurat mogę zgodzić, że w wypadku ataku psa na psa interweniując przyjmujemy na siebie ryzyko. Nie daleko mnie był taki przykry wypadek - ast zaatakował boksera przywiązanego pod sklepem. Właścicielka boksera wybiegła i próbowała go bronić - została pogryziona. Trochę ta akcja trwała, zdążyła przyjechać policja i niestety - zastrzeliła asta. Tyle, że nie jestem do końca przekonana, że to ma związek z rasą, bo znam też bardzo przykry w konsekwencjach wypadek przekierowanej agresji u ONka. To niestety jest możliwe - każdy, kto staje w obronie swojego psa musi się liczyć z takim obrotem sprawy. No ale jak nie bronić, no jak? W przypadku tej pogryzionej kobiety od boksera dość szokujące były dla mnie opinie osób zwiazanych z organizacjami prozwierzęcymi (w mediach), że to wina tej pani, bo się wmieszała w konflikt między psami i że gdyby tego nie zrobiła, to ast być może nie zostałby zastrzelony (pomijam kwestię zostawienia psa pod sklepem - bo to inny temat). Ale osobiście nie bardzo sobie wyobrażam w takiej sytuacji stać i patrzeć z daleka. Mówię jednak o sobie, bo gdyby dziecko mi się wplątało w taką awanturę, to jeśli nie pies, to ja bym jej zrobiła krzywdę. Także na pewno punkt widzenia - jak zawsze - zależy od punktu siedzenia.[/QUOTE]

Dorosły człowiek ma prawo do takich kalkulacji, narazić się dla swojego psa aby go ratować, ale zdecydowanie odmawiam tego prawa dzieciom i młodzieży. Tu nie chodzi o siłę fizyczną, bo i dorosły silny mężczyzna nie ma szans z psem szkolonym do ataków na ludzi, ale o odporność psychiczną.

Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.

Posted

[quote name='arielka186']Jest dokładnie tak jak piszesz- i dziwi mnie to, że tak mało osób- interesujących się kynologią- o tym wie. Sposób niemalże niezawodny. I czasami wystarczy odciągnąć w ten sposób tylko psa atakującego- drugi, jeżeli jeszcze nie jest w furii albo po prostu jest mniejszy,powinien sp...ać jak najdalej. Piszę o tym, bo najczęściej nie ma dwóch osób które by psy odciągnęły w przeciwne strony-niestety...

Sposób to niezawodny - pomijając kilka ras, które łapią i nie puszczają - jeśli właściciel drugiego psa współpracuje...
Jeśli nie współpracuje, to jak to sobie wyobrażasz?
Poza tym niezawodność owego sposobu maleje wprost proporcjonalnie do szybkości kotłujących się psów...

Cóż- jeżeli znasz się na piej psychice, wiesz również że istnieje coś takiego jak próg pobudliwości- niski lub wysoki. Z resztą, abstrahując już od rasy- byle rozjuszony burek w ferworze walki może po prostu "przez pomyłkę dziabnąć" pana/ią, dlatego nie wsadza się rąk- i nóg- jeśli chce ię je zachować całe- pomiędzy gryzące ię psy. A podnieść psa do góry za tylne łapy i odciągnąć- żadna sztuka, nawet w przypadku tych nienajmniejszych psów. Znacznie skuteczniejsze niż np lanie wodą o którym tu czytałam ;)
Dlatego lepiej - o ile można tak powiedzieć w kontekście jakby nie było, robienia psu krzywdy - kopnąć psa, niż pchać się miedzy zęby z łapami...
Po co mam łapać mojego psa i odciągać go, skoro on na "zostaw" przerywa walkę, za to tamten go atakuje?
Mam odciągać nie swojego psa, narażając się na ugryzienie?
Chyba, że powinnam się rozdwoić i ciągnąć z dwóch stron... ;)



Odciąganie psa przerywa walkę i dekoncentruje napastnika...
Kopnięcie psa również dekoncentruje go... skupia swoją uwagę na nas i wtedy możemy go odgonić... postawą, krzykiem itd...
Jest niewielki procent psów, które zaatakują wtedy człowieka, ale cóż... zaryzykuję...
Jak mam wybierać między teoretycznym ugryzieniem w rękę, czy w twarz - jeśli się pochylę, żeby odciągnąć psa za łapy - a atakiem na nogę, to wolę jednak kopnąć.....



Nie ma jednego dobrego sposobu na atakującego psa, wszystko zależy od sytuacji, agresywności, miejsca, naszych możliwości i masy innych okoliczności...
Dlatego wypowiedzi w stylu "sposób niemalże niezawodny" są trochę naiwne... ;)

Posted

[quote name='Gdarin']
Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.[/QUOTE]

To mnie rozbawiłeś...

Po pierwsze, widzę, że niemal z reżyserską precyzją znasz przebieg każdej walki co do szczegółu... Najpierw pies przerywa walkę na gwizdek, a potem czeka, aż mu kij podetkniesz?

Po drugie, wiele zaatakowanych psów nie czuje bólu, wiele nie czuje po walce już niczego, bo nie żyją!...


Mój w konfrontacji zapewne nie straciłby życia, ale nie rozumiem, jak można stać bezczynnie i patrzeć, jak jakiś pies atakuje naszego?
Czy gdyby moją córkę zaatakował rówieśnik, to też mam stać i patrzeć, niech się dziewczyna uczy bronić?
Nie. Podejdę i odpędzę gówniarza, choćby i kopniakiem... i nie będę się zastanawiać w takiej sytuacji, czy ma tatusia znającego karate i czy mam szanse w konfrontacji z nim...
Bronię mojego dziecka i bronię mojego psa... a jak będzie potrzeba, to i męża obronię... :D

Posted

[quote name='sleepingbyday']
a z łapaniem za tylne nogi to jest bardzo dobry motyw - trzeba złapać tak, jakby sie łapało taczkę, na wyproście i do góry - pies musi ogarnąć równowagę i po prostu odciąga to jego uwagę od walki. niestety jest szkopuł - one sie tak wiją, że trudno do tych nóg dolecieć, bo sie biega w kółko. próbowałam kiedyś ;-). jest wyjście - nie łapiemy sowjego psa, tylko umawiamy się zdrugim właścicelem, że łąpiemy psy za nogi, który nam tam pod ręce podleci. ale jeszcze musi być do tego ten drugi właściciel ;-).[/QUOTE]
Ale trzeba uważać, żeby nie złapać za dwie inne nogi (dwóch psów) i nie pociągnąć w przeciwnych kierunkach ;)
Masz rację - strasznie się wiją - ja też jakoś nie widzę tego łapania za nogi w praktyce. Chyba że już mamy do czynienia z taką sytuacją, że jeden leży a drugi trzyma.

Posted

[quote name='Arwilla']To mnie rozbawiłeś...

Bronię mojego dziecka i bronię mojego psa... a jak będzie potrzeba, to i męża obronię... :D[/QUOTE]

Fakt, łatwiej poradzić sobie z wściekłym amstaffem niż z rozwścieczonym babskiem. ;)

Posted

[quote name='Gdarin']Dorosły człowiek ma prawo do takich kalkulacji, narazić się dla swojego psa aby go ratować, ale zdecydowanie odmawiam tego prawa dzieciom i młodzieży. Tu nie chodzi o siłę fizyczną, bo i dorosły silny mężczyzna nie ma szans z psem szkolonym do ataków na ludzi, ale o odporność psychiczną.[/QUOTE]

Podchodzisz do wszystkiego czysto książkowo, nie praktycznie. To źle.

Posted

Ja też nieraz miałam kilka sytuacji w których na psiarzy byłam zła. Np pewnego razu szłam z Pudi chodnikiem, psina jak zawsze na smyczy, zaś na przeciwko szedł starszy pan ze swym pieskiem, oczywiście bez smyczy. Pies zaczął szybkim krokiem podbiegać do nas, a ja nieco przerażona staram się kontrolować sytuację między psami i w razie czego zareagować.
- Proszę się nie bać. Pimpek nie gryzie. Pimpuś chodź tu! No zostaw już pieska, chodź tutaj! Chodź!
Bardzo denerwują mnie sytuacje w których właściciel nie umie przywołać psa, a mimo to chodzi z nim bez smyczy. Fakt iż "Pimpek nie gryzie" jest pocieszający, ale irytujące jest to, że wyszłam kulturalnie z moim psem na spacer, ale muszę oganiać się od innych psów, bo właściciel nie umie nad nim zapanować.
Druga tego typu sytuacja przydarzyła mi się na boisku, na które wzięłam Pudi, żeby sobie pobiegala. W siatce ogradzającej boisko były liczne dziury, toteż biegający nieopodal sznaucer zobaczywszy psa, wlazł na boisko. Ok, nie miałam nic przeciwko temu, żeby psy się pobawiły, do póki ów sznaucer nie wszczął prób nawiązania z Pudi kontaktów małżeńskich, na które Pudi zresztą reagowała warknięciem. Nieprzejęci właściciele sznaucera siedzieli na ławce i nic nie robili sobie z tego, że próbuję odgonić ich psa od mojej suczki.
Mój sąsiad, właściciel dużego kundelka, również nie daje mi powodów do radości z powodu sąsiadowania z psiarzem. Pies jest dość agresywny, zwłaszcza w stosunku do innych psów i rowerzystów, toteż gdy właściciel wypuści psa "żeby sobie pobiegał po ulicy" uniemożliwia mi spacer z moim psem.
Jednak najgorsza sytuacja, która mi się z udziałem psiarzy przytrafiła, miała miejsce 2,3 lata temu. Wracałam z Pudi z zoologicznego, gdy z bramy wypadł jakiś mały wściekły pies i ugryzł Pudi w zad (stąd moja nieufność w stosunku do nieznajomych psów) Powiem szczerze byłam przerażona, więc wzięłam Pudi na ręce. Zgadnijcie, jaka była reakcja właścicieli psa (bandy chłopców grających w piłkę) ? Ryknęli śmiechem widząc całe zdarzenie.

Posted

Ja raz próbowałam odciągac psa za nogi, tylko jak po chwili piesek trzasnął szczęką przy ręku to wolałam nie ryzykowac- po co mi zastrzyki, szycia, kłopoty? Pies był taki że jak widział innego to nic nie działało- leciał z zębami, nawet nie warczał, nie miał czasu. Do tego większy od mojego, zawsze celował w gardło. Miałam czekac aż łaskawie mi go zagryzie? Oberwał po tyłku i uciekał.

Posted

na wyproście i do góry trzymane tylne nogi - nie ma szans, zeby pies czlowieka ugryzł, musiałby zrezygnowac z podpierania sie pozostałymi dwiema nogami o ziemię. wtedy by rymsnął na ziemię.



pomysl; z gwizdkiem tez moze zadziałać, w różnych sytuacjach rózne rzeczy działąją, a gwizdek raczej lekki, miec na wszelki wypadek nie zaszkodzi. gdzie się kupuje gwizdki?!!?

Posted

[quote name='sleepingbyday'] gdzie się kupuje gwizdki?!!?[/QUOTE]
W sklepie sportowym? (Bo rozumiem, że nie chodzi o taki w miarę cichy do przywoływania psa - tylko taki, jakim wuefiści dyscyplinują klasę ;))

Posted

[quote name='Balbina12']Filodendron-jak dla mnie w opisanym przypadku najlepszym wyjściem byłoby uśpienie psa i tyle.Nie da się uratować wszystkich agresorów a prawdopodobieństwo ,ze taki ast zrobi to samo na innym psie jest naprawdę duże.A skazywać go na dożywocie w schronie bez psów,bez ludzi?Chyba już lepiej dać mu dobrą śmierć.
denerwuje ratowanie wszystkich ttb które pogryzły,zagryzły innego psa bo każdy psiak ma swoją szanse.Tylko taki pies który jest w stanie zabić i ma do tego zapędy no przepraszam bardzo ale nie powinien poruszać się wśród ludzi,dzieci,psów.Wyobrażacie sobie jakby taki pies oderwał łapę waszemu psu czy zmasakrował twarz dziecku?Bo przecież ma szanse....Jeśli "najlepszym wyjściem" jest uśpienie asta, który pogryzł lub zagryzł innego psa (czyli zrobił coś, do czego stworzono rasę), analogicznie "najlepszym wyjściem" będzie uśpienie charta, który pogryzł lub zagryzł królika? Wyżła, który pogryzł lub zagryzł sarnę?
Yorka, który pogryzł lub zagryzł szczura?

Sprawdź może, czy Twój pies "jest w stanie zabić [szczura, mysz, chomika] i ma do tego zapędy". Będę ciekawa opinii po takim teście.

[quote name='Martens']Ja jestem za usypianiem psów, które zagryzły lub ciężko pogryzły dziecko czy w ogóle człowieka (...)Ale bez wyjątków?

Szczerze: Gdyby mój pies zeżarł to bydlę, co go kiedyś trzymało - i biło; i przypalało papierosami; i na deser wyrzuciło z jadącego samochodu - jeszcze bym mu medal sprawiła. Owszem, agresję do przypadkowych ludzi (mało zdecydowaną, najpewniej na tle obronnym) stanowczo wyciszyłam, jednak uznaję, że w pewnych okolicznościach, jak brutalna prowokacja czy atak, pies po prostu ma prawo się bronić. Także przed człowiekiem.

[quote name='Gdarin']Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.Jeszcze raz, powoli i wyraźnie.

W przytoczonych tu przypadkach mowa była głównie o działaniu jeszcze PRZED "ferworem walki". Nie było za to mowy o biciu (a dlaczego o kopaniu - już kilka osób wyjaśniło).

Pomijam, że kopnięcie jak najbardziej może skutkować wybiciem psa z misji "dopaść, zabić". Niekoniecznie z powodu bólu (faktycznie wiele psów ma w takiej chwili ograniczoną percepcję), ale poprzez atak z innej strony, w dodatku w wykonaniu człowieka.

Posted

[quote name='Gdarin']Dorosły człowiek ma prawo do takich kalkulacji, narazić się dla swojego psa aby go ratować, ale zdecydowanie odmawiam tego prawa dzieciom i młodzieży. Tu nie chodzi o siłę fizyczną, bo i dorosły silny mężczyzna nie ma szans z psem szkolonym do ataków na ludzi, ale o odporność psychiczną.

Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.[/QUOTE]

ja gwizdek nosze na spacer ZAWSZE.
normalny, plastikowy, glosny-mam wyzla, musi mnie slyszec i wocic odwolany z pracy.

ale sorry-jak nastepnym razem podleci do niej z warkotem suczysko owczarka niemieckiego, to nie bede gwizdac. za to z przyjemnoscia przypieprze bydleciu smycza przez grzbiet.

Posted

[quote name='a_niusia']ale sorry-jak nastepnym razem podleci do niej z warkotem suczysko owczarka niemieckiego, to nie bede gwizdac. za to z przyjemnoscia przypieprze bydleciu smycza przez grzbiet.[/QUOTE]A to już takie... średnio zdrowe, obawiam się.

"Z przyjemnością"? "Przypieprzę"? Cóż, miłośnicy zwierząt najwyraźniej miewają ciekawe rozrywki :roll:

Posted

jesli chodzi o bycie milosnikiem zwierzat, to nie mam obowiazku byc milosnikiem niewychowanego lazacego bez smyczy suczyska, ktore z dzika przyjemnoscia rzuca o ziemie kazdym mniejszym od siebie psem podczas gdy wlasciciel twierdzi, ze "owczarek niemiecki tak sie wita" oraz "psy musza sie ustawic".

zdrowe czy nie...jak widze te suke, to natychmiast owoluje mloda tak, aby znalazla sie w takiej odleglosci, ze tamta zostanie dosiegnieta moim butem lub smycza. przysiegam, ze dzis pierdyknelam jej smycza zwinieta w kulke w zebra (a chodzimy na regulowanym rogzie rozmiar l-ma duzo metalowych sprzaczek) i poniewaz sie nie spodziewala, spieprzyla z piskiem, a ja czulam satysfakcje z tego powodu.

mam szczera nadzieje, ze nastepnym razem tez zdaze zanim dobiegnie do mlodej.

nie, nie jestem milosnikiem zwierzat. tych niewychowanych po prostu nie znosze.

Posted

Ja tam bym się inaczej wyraziła: Nie znosze niewychowanych właścicieli zwierząt. Ostatecznie w zwierzęiu nie ma nic złego, bo to człowiek je wychowuje, więc ja osobiście miałabym pretensje do właściciela. Jeżeli problem z tym agresywnym owczarkiem się powtarza, to pogadaj z właścicielem, zgłoś Straży Miejskiej lub Policji?

Posted

[quote name='a_niusia']jesli chodzi o bycie milosnikiem zwierzat, to nie mam obowiazku byc milosnikiem niewychowanego lazacego bez smyczy suczyska, ktore z dzika przyjemnoscia rzuca o ziemie kazdym mniejszym od siebie psem podczas gdy wlasciciel twierdzi, ze "owczarek niemiecki tak sie wita" oraz "psy musza sie ustawic".

zdrowe czy nie...jak widze te suke, to natychmiast owoluje mloda tak, aby znalazla sie w takiej odleglosci, ze tamta zostanie dosiegnieta moim butem lub smycza. przysiegam, ze dzis pierdyknelam jej smycza zwinieta w kulke w zebra (a chodzimy na regulowanym rogzie rozmiar l-ma duzo metalowych sprzaczek) i poniewaz sie nie spodziewala, spieprzyla z piskiem, a ja czulam satysfakcje z tego powodu.

mam szczera nadzieje, ze nastepnym razem tez zdaze zanim dobiegnie do mlodej.

nie, nie jestem milosnikiem zwierzat. tych niewychowanych po prostu nie znosze.Mnie to brzmi na radosne wyczekiwanie kolejnej okazji do przylania psu :shake:. Kulka ze smyczy z metalowymi elementami plus siła zamachu - przecież tym można zrobić krzywdę.

Czy jest na sali mod? Satysfakcja i radocha z okazji sprawienia psu bólu to coś akceptowalnego na dogomanii?

Posted

[quote name='Iniek']Ja tam bym się inaczej wyraziła: Nie znosze niewychowanych właścicieli zwierząt. Ostatecznie w zwierzęiu nie ma nic złego, bo to człowiek je wychowuje, więc ja osobiście miałabym pretensje do właściciela. Jeżeli problem z tym agresywnym owczarkiem się powtarza, to pogadaj z właścicielem, zgłoś Straży Miejskiej lub Policji?[/QUOTE]

w naszej okolicy jest co najmniej 4 stale bywajace owczarki, z ktorymi jest ten problem.
jest tez akita, ktora ostatnio wygryzla malej suczce caly bok, a dale chodzi bez smyczy i nie jest odwolywana na widok innych psow, a jest wobec nich agresywna.
naszym sukcesem jest to, ze na widok mlodej gosciu jakos tam lapie ja na smycz, ale wiele nas to kosztowalo.

zdaniem wlascicieli tych psow one wcale nie sa agresywne. co wiecej: to jest normalne, ze leca z warkotem na wiekszosc mniejszych od siebie psow.

szczerze mowiac w momencie, w ktorym taki pies leci na mojego nie za bardzo mam czas dzwonic po straz miejska ani gadac z wlascicielem.

Posted

[quote name='behemotka']Mnie to brzmi na radosne wyczekiwanie kolejnej okazji do przylania psu :shake:. Kulka ze smyczy z metalowymi elementami plus siła zamachu - przecież tym można zrobić krzywdę.

Czy jest na sali mod? Satysfakcja i radocha z okazji sprawienia psu bólu to coś akceptowalnego na dogomanii?[/QUOTE]

nie, nie czekam radosmie az spotkam takie bydle. wprost przeciwnie. w tej chwili za kazdym razem jak widze on to odwoluje psa, bo po prostu boje sie, ze to jeden z nich i jesli w pore nie zareaguje, podbiegnie do mojej suczki z przeciagnie ja bez powodu po ziemi lub rzuci jej sie do gardla w ramach przywitania.

wolalabym takich psow nie spotykac.

ale niestety spotykam.
i owszem: jesli uda mi sie pogonic takiemu kota i obronic mloda, to jestem usatysfakcjonowana zdarzenie. jesli z jakis przyczym mi sie nie uda, to jestem mega wsciekla, ze nie udalo mi sie zapobiec zdarzeniu. i twedy dopiero mam ochote dac w dziob i psu i wlascicielowi, ale nie robie tego, bo jestem kulturalna.

tak, wolaj moda.

Posted

a co szczegolnie cie szokuje?

fakt, ze nienawidze spotykac na spacerach puszczonych luzem, agresywnych, nieodwolywalnych psow, ktorze z warkotem podbiegaja do mojego, zeby nim przejechac jak szmata po podlodze?

czy moze fakt totalnej braku tolerancji dla wlascicieli tych psow-niestety nie toleruje glupoty.

czy moze wreszcie to, ze wole rzucic w takiego psa smycza niz pozwolin na to, zeby dobiegl do mojego?

Posted

nie wiem czy ktokolwiek z was chciałby aby jego pies został ZAGRYZIONY przez psa który już kiedyś to zrobił i ktoś dał mu "szansę":roll: albo żeby jego dziecko do końca życia chodziło bez ręki bo asty trzeba ratować!
Wogóle jak dla mnie to ta ogólna dostępność ttb to jest jakaś pomyłka. Owszem-większość zależy od wychowania ale...
-ttb mają silniejsze szczęki-nieporównywalne jest pogryzienie przez jamnika i asta...
-genetyka-te psy zostały stworzone do walki i tego nie zmienicie wiecznym bablaniem ,że ttb są kochane i nie skrzywdzą nawet muchy...
I jeszcze jedno-porównywanie zagryzienia szczura(gdzie u licha mój pies ma znaleść szczura jak chodzi na smyczy????)przez yorka który i tak pewnie by mu nie dał rady do zagryzienia dziecka czy psa jest no poprostu śmieszne...
EDIT:co do bronienia się psa przed ludzmi którzy go bili etc. to ja jestem za...usypiać-kiedy z powodu hormonów/nie takiego wychowania/genetycznej agresji pies poważnie pogryzł(powodując naprawdę liczne,mocne obrażenia)lub zagryzł człowieka bądz psa....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...