Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Fauka napisał(a):
Ja mam małego psa i w życiu nie przyszło mi do głowy żeby brać go na ręce przy jakimkolwiek psie. Przechodzi normalnie, przy nodze, nie ma problemu. Trudniej z dużym psem minąć drugiego psa, z małym żaden problem. Ostatnio stał za nami na swiatłach drech z pseudo amstaffem, amstaff był jakiś metr od mojego malucha, darł pape, wył, jazgotał, warczał, chciał urwać ręce uradowanem drechowi (ale fajnie! chce zagryźć psa 10 razy mniejszego!) i nie uciekałam ani nie brałam go na ręce, po prostu staliśmy a on mało przejęty patrzył się na amstaffa jak na psychola nie wiedząc o co mu chodzi.

A jakby pies dresa był bez smyczy? ;)
Fajnie się mówi - nigdy nie biorę psa na ręce - jeśli wokół ludzie prowadzą psy na smyczach. U mnie to jest nierealne. Idziesz sobie, idziesz a z przeciwka leci armata - na wprost, zero CSów, zero wyhamowania tylko radosny galop i od razu pac łapą po psie aż go do ziemi przygnie - labradory się w tym specjalizują. Nie, nie są agresywne - no jasne że nie. Tylko ważą cztery razy tyle, co mój i tylko chcą się bawić. Mój pies też nigdy nie odpowiada szczekaniem na oszczekanie nawet z bliskiej odległości, nigdy nawet nie mruknie, spogląda sobie tylko z zainteresowaniem - ale jak duży pies na niego napiera i nie zachowuje "konwenansów" to się boi. A ja nie wiem czemu ludzie uważają nachalne kładzenie łap na grzbiecie albo na głowie drugiego psa za zabawę? Mój pies tak nie uważa a ponieważ właścicieli nie można się doprosić, żeby łaskawie zabrali swojego psa (muszą najpierw wypowiedzieć pięć formułek: ależ on nic nie zrobi, ale on jest młody, to szczenię (półtoraroczne), on chce się tylko bawić, proszę puścić pieska, niech się pobawią), to czasem biorę psa na ręce, bo zanim oni się wypowiedzą, to mój pies będzie miał ogon przyklejony do odbytu, zęby na wierzchu a ja będę cała oplątana smyczą na skutek jego usiłowań schowania się za mnie - na co oni rzecz jasna nie zwrócą najmniejszej uwagi, bo ich pies tylko się bawi. Czasem lepiej wziąć psa na ręce.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

No, ostatnio mama z siostra i znajomą była na spacerze z psami, był mój Filip (jakieś 12 kg, do kolna), Felek (10 kg, typ jamnikoszpica, ewentualnie szpic wizygotów długowłosy :P ), Tyfus siostry (30 kg, chudy taki, dzieciak do tego, w typie rottka, ale lżejszy) i małe takie znajomej, jakieś 3-4 kg. No i psy sobie idą, a tu nagle przez ulicę, bardzo ruchliwą, leci srebrny młody ast. Niby ok, ale bez kontroli to tak średnio, pies leciał między samochodami, po przystanku autobusowym, zeby przywtiać sie z naszymi. Problem w tym, ze mój Filip to agresor, nie lubi naruszania granic jego grupy towarzyskiej i robi raban. Mała sunieczka wylądowała na rękach u pani, a pozostałe psy były jakoś tam odgradzane, bo nie znamy psa, a wiec stres był. W pewnym momencie z bramy wytoczyła się "właścicielka" i za psem świńskim truchtem między samochodami. No, zanim dotarła to minęło kilka minut, bo była ciezko urżnięta.
Najgorsze, że pies mieszka koło nas w domu, w którym zawsze jest duzo alkoholu. Bedą z nim problemy :|

Posted

HelloKally napisał(a):
Hm, a nie boicie się, że ten większy pies doskoczy do tego małego i was przewróci?

Jest ryzyko, ale jak pies zaczyna skakać po człowieku a nie po psie, to właściciele jakoś szybciej reagują i czasem nawet "przepraszam" im się wypsnie ;)

Posted

HelloKally napisał(a):
Hm, a nie boicie się, że ten większy pies doskoczy do tego małego i was przewróci?


Ze mnie jest raczej kawał baby i nie tak łatwo mnie przewrócić :evil_lol: ale jak już coś na mnie skacze to rzeczywiście właściciele jakby szybciej się zbierają do swojego pieszczoszka i nawet jak go w odruchu samoobrony ściągnę na dół to nie mają pretensji ;)

Posted

No chciałabym zobaczyć tego geniusza szkolenia, co nauczy moją Pi cichego i spokojnego zachowania........


...oczywiście nie oznacza to, że nie staram się nad psem zapanować, o podbieganiu na chama nie ma mowy ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
rozumiem, że w niektórych sytuacjach bierze się psa na ręce, bo tak jest bezpieczniej, ale ogólnie rzecz biorąc, w ten sposób tylko wzmacniasz jego nerwową reakcję...

No nie powiedziałabym- wolę to, niż żeby przewróciła się na plecy ze strachu. W takim wypadku nie wszystkie psy przyjmują to jako poddanie się- są i takie, które jeszcze by ją nosem szturchnęły- i znów kilka kroków w tył. A oduczam ją tego strachu przed dużymi na spacerach ze znajomymi dużymi psami, których się nie boi...

Posted

filodendron napisał(a):
Jest ryzyko, ale jak pies zaczyna skakać po człowieku a nie po psie, to właściciele jakoś szybciej reagują i czasem nawet "przepraszam" im się wypsnie ;)

Sorry ale za taki atak to piesek by chyba ucierpiał- na pewno bym mu nadepnęła na łapę- by "łaskawie" opadł na swoje cztery- bo to już gruuuba przesada- wielki pies skaczący na człowieka...
A jeszcze wd Ciebie miałabym przepraszać że Twój pies skacze po mnie usiłując dosięgnąć mojego? Już się przekonałam że tu jest grupa przeciwników małych psów, ale takie zachowanie- skakanie po człowieku- świadczy tylko o właścicielu psa- jak ładnie go nauczył grzeczności. I później się dziwicie że yorki i inne maluchy boją się dużych psów? Jak widzę, wd niektórych- te duże są bezkarne, mały nie może szczeknąć- już nawet nie wspominam o obraźliwych określeniach które tu co rusz padają...

Sybel, ja na spacery też chodzę w takiej mieszanej grupie często- staffordka, westik, i dwie chihuahua, a czasami jeszcze jakiś tymczasowicz czy pies (tak jak obecnie), który przebywa u mnie tymczasowo. Wtedy problemy są jeszcze większe- bo oprócz pilnowania małych przed nachalnymi dużymi "kolegami" muszę jeszcze pilnować Ariel która w takim wypadku -napaści na któregoś ze swojej sfory- zaatakowała... Stosując termin wymyślony tu na wątku- u mnie jakoś podbiegacze to i psy duże, i małe- a jakoś yorków nie zauważyłam- co najwyżej małe kundelki.

Posted

Yyyy z tego co wiem filodendron ma pudla mini/średniaka, który nie ma w zwyczaju skakać na obcych ludzi :hmmmm:

I nie wiem, gdzie zauważyłaś tutaj front przeciwników małych psów, skoro sporo osób udzielających się na tym wątku ma właśnie małego psa, albo skład mieszany mały-duży.

Posted

arielka186 napisał(a):
Sorry ale za taki atak to piesek by chyba ucierpiał- na pewno bym mu nadepnęła na łapę- by "łaskawie" opadł na swoje cztery- bo to już gruuuba przesada- wielki pies skaczący na człowieka...
A jeszcze wd Ciebie miałabym przepraszać że Twój pies skacze po mnie usiłując dosięgnąć mojego? Już się przekonałam że tu jest grupa przeciwników małych psów, ale takie zachowanie- skakanie po człowieku- świadczy tylko o właścicielu psa- jak ładnie go nauczył grzeczności. I później się dziwicie że yorki i inne maluchy boją się dużych psów? Jak widzę, wd niektórych- te duże są bezkarne, mały nie może szczeknąć- już nawet nie wspominam o obraźliwych określeniach które tu co rusz padają...


to chyba było, że właściciel psa skaczącego przeprasza.
dla mnie to bez znaczenia, mały czy duży, zasady dotyczą WSZYSTKICH takie same. czyli darcie psich pysków czy podbieganie, czy nawet to skakanie po psie czy właścicielu nie jest ok, czy pies jest mały, średni czy gigantyczny.

Posted

Ależ u mnie w okolicy biegających luzem psów mamy całą masę, od pińczero-miniatur do wielkich owczarków. Gdy jakiś podbiega biorę swojego za siebie i staję między nimi, może tak strasznie wyglądam bo żaden nie wpadł na pomysł by podlecieć tak blisko za moim psem do mnie, tupnę, ryknę i pogonię. A jak jakiś jazgotem zareaguje bo zdarzają się takie przypadki to i kijem zdolna pogonić jestem czy czym tam mam pod ręką. Parę razy w życiu na oczach właściciela jego własnemu psu smyczą zdzieliłam jak był zbyt uparty i atakował, jakoś teraz pilnują bo ze mną żartów nie ma, mam dwa psy, dużego i małego, czasem idę z dwoma i oba muszę chronić, nie mogę wziąć jednego na ręce a drugiego puścić samopas by sobie radził. Kocham psy ale swoje najbardziej. Chociaż powiem szczerze, zdecydowanie rzadziej widuję wielkie, biegajace wszędzie i bez kontroli psy natomiast te miniatury mają jakby większe prawa, jakby dla nich obroży nie produkowali. Bogu dzięki nie widuję luźno biegających, niedopilnowanych labradowów, jakoś u nas chyba bardziej pilnują, w sumie prawie nie wyprowadzają ale to inna kwestia. Mogę szczycić się tym że mam dobrze pilnoanego i nieźle wychowanego laba :D

Posted

hecia13 napisał(a):
Ale mnie właśnie o to chodzi. Napisałam przecież, że nie lubię właścicieli małych jazgotów na równi z ich niewychowanymi psami. Niestety w moich okolicach kurduple w 95% puszczane są bez smyczy i często w ogóle bez kontroli (czasem wychodzą z dziećmi, pisałam już o tym jak taki pseudo-york ugryzł mnie w nogę, a byłam wtedy bez psów, po prostu podleciał bez ostrzeżenia i ugryzł, był na smyczy z jakimś dziesięciolatkiem)
Ja staram się unikać małych psów, bo moja Shara niestety ma w stosunku do nich mocno rozwinięty instynkt łowiecki, a że jest duża (31kg a żebra jej jeszcze widać) to mogłaby zrobić krzywdę. Ale to praktycznie niemożliwe - one są wszędzie...

W moich okolicach niestety nie tylko jak ko brzydko napisałaś "kurduple" (już nie mam słów żeby doprosić się chociaż o odrobinę kultury w stosunku do małych psów- ja mając min chihuahua nie czuję się przyjemnie jeżeli moje psy nazywasz kurduplami) latają luzem- także wielkie kundle, często nie widać nawet właściciela...
Czy naprawdę nikogo poza mną nie wkurz to nagminne nazywanie maluchów "kurduplami" itd? Bo OK, możesz sobie tak myśleć- ale nie obrażaj psów innych ludzi- chociaż tutaj jak zauważyłam powinno sę zmienić tytuł wątku na "Jak reagujemy na upierdliwe kurduple". Bo co do chamstwa- to również jest nim właśnie obrażanie psów innych- np nazwą kurdupel. Moje kurduple czują się bardzo urażone np.

Posted

evel napisał(a):
Yyyy z tego co wiem filodendron ma pudla mini/średniaka, który nie ma w zwyczaju skakać na obcych ludzi :hmmmm:

I nie wiem, gdzie zauważyłaś tutaj front przeciwników małych psów, skoro sporo osób udzielających się na tym wątku ma właśnie małego psa, albo skład mieszany mały-duży.


Jak widać, zacytowałam wypowiedź Filadendron, będącą odpowiedzią na inny post. Jakie ona ma psy- nie wiem.

Taki front zauważyłam, cały czas cytuję określenia "kurduple" itd- nie podoba mi się takie obrażanie czyichś psów- w tym i moich. Ja też mam "grupę mieszaną", nie tylko dwie chihuahua...

Posted

motyleqq napisał(a):
to chyba było, że właściciel psa skaczącego przeprasza.
dla mnie to bez znaczenia, mały czy duży, zasady dotyczą WSZYSTKICH takie same. czyli darcie psich pysków czy podbieganie, czy nawet to skakanie po psie czy właścicielu nie jest ok, czy pies jest mały, średni czy gigantyczny.

Taaak, z tym się zgodzę :D. I małe, i duże, powinny znać podstawowe komendy- jest jeszcze tylko charakter, który u różnych ras jest inny. I tak psy z grII FCI moim zdaniem obowiązkowo powinny mieć szkolenie na PT, teriery są szczekliwe, więc tu trzeba pracować nad szczekliwością (co jest cholernie trudne, bo leży w genach tych psów), pieski tzw."ozdobne" powinny mieć szkolenie posłuszeństwa co najmniej w warunkach domowych. Może źle to ujęłam z tym że "tak powinno być", ale co rasa to inny charakter- i z tym trzeba się liczyć.
A to o skakaniu na człowieka zrozumiałam właśnie tak, jak napisałam...chociaż chyba masz rację- źle zrozumiałam, za co przepraszam. Tak czy inaczej- trochę nieprzyjemna by to była sytuacja...

Posted

Tak swoją drogą ostatnio, jak szłam z moj TZ i moimi chłopaczkami, to Filipa zaatakowała - całkiem na serio zresztą - suka jego wielkosci, maks.15 kg. Mój TZ stanął między psami, starał się najpierw suce blokowac nogą drogę, bo ta zjeżona na maksa, zęby na wierzchu. W końcu złapał ja za obroże i wtedy pojawił się włąściciel - lump koło 30, pijący razem z kumplami browary doslownie 3 metry obok i na mojego TZ z mordą, ze... kopie psa :| My w życiu bysmy psa nie kopnęli, nawet w tej sytuacji, no, ale mój TZ ma te 2 metry, 115 kg, co prawda wygląd filozofa, ale jest naprawde silnym gościem, więc sie spokojnie wyprostował i z góry na goscia spojrzał informując, że psów nie kopie, ale za to picie w miejscu publicznym jest karalne i chyba musi zadzwonić po straż miejską. Ekipa się zwinęła w trymigi.

Generalnie u mnie podbiegacze są każdej wielkosci - od rąbniętej pinczerki po wielką mastiffowata sukę, która podbiegła... wlokąc za sobą właściciela po ziemi.

Posted

arielka186 napisał(a):
Taaak, z tym się zgodzę :D. I małe, i duże, powinny znać podstawowe komendy- jest jeszcze tylko charakter, który u różnych ras jest inny. I tak psy z grII FCI moim zdaniem obowiązkowo powinny mieć szkolenie na PT, teriery są szczekliwe, więc tu trzeba pracować nad szczekliwością (co jest cholernie trudne, bo leży w genach tych psów), pieski tzw."ozdobne" powinny mieć szkolenie posłuszeństwa co najmniej w warunkach domowych. Może źle to ujęłam z tym że "tak powinno być", ale co rasa to inny charakter- i z tym trzeba się liczyć.
A to o skakaniu na człowieka zrozumiałam właśnie tak, jak napisałam...chociaż chyba masz rację- źle zrozumiałam, za co przepraszam. Tak czy inaczej- trochę nieprzyjemna by to była sytuacja...


ale z charakterem psa powinien się liczyć człowiek, który psa nabywa! szkoda, że tak wiele osób bierze pieski pod wpływem mody, chwilowego zauroczenia, a potem te psy zapełniają schroniska... albo kompletnie niewychowane taranują okolice, psy i ludzi :roll: doprawdy, nie wyobrażam sobie, żeby jakiś pies po mnie skakał, a właściciel to olewał :roll:

Posted

arielka186 napisał(a):
W moich okolicach niestety nie tylko jak ko brzydko napisałaś "kurduple" (już nie mam słów żeby doprosić się chociaż o odrobinę kultury w stosunku do małych psów- ja mając min chihuahua nie czuję się przyjemnie jeżeli moje psy nazywasz kurduplami) latają luzem- także wielkie kundle, często nie widać nawet właściciela...
Czy naprawdę nikogo poza mną nie wkurz to nagminne nazywanie maluchów "kurduplami" itd? Bo OK, możesz sobie tak myśleć- ale nie obrażaj psów innych ludzi- chociaż tutaj jak zauważyłam powinno sę zmienić tytuł wątku na "Jak reagujemy na upierdliwe kurduple". Bo co do chamstwa- to również jest nim właśnie obrażanie psów innych- np nazwą kurdupel. Moje kurduple czują się bardzo urażone np.

Mnie jakoś specjalnie określenie "kurdupel" nie razi. Mam małego psa i czasem nawet tak się do niej zwracam. Po za tym mam wrażenie, że wybiórczo przejżałaś wątek. Nie raz, nie dwa jest mowa o np. labach, ONkach, czy innych większych psach. Zresztą chyba wszyscy na wątku przyznają, że każdy pies niezależnie od rasy, wielkości itd. powinien być wychowany i odpowiednio prowadzony.

Posted

arielka186 napisał(a):
W moich okolicach niestety nie tylko jak ko brzydko napisałaś "kurduple" (już nie mam słów żeby doprosić się chociaż o odrobinę kultury w stosunku do małych psów- ja mając min chihuahua nie czuję się przyjemnie jeżeli moje psy nazywasz kurduplami) latają luzem- także wielkie kundle, często nie widać nawet właściciela...
Czy naprawdę nikogo poza mną nie wkurz to nagminne nazywanie maluchów "kurduplami" itd? Bo OK, możesz sobie tak myśleć- ale nie obrażaj psów innych ludzi- chociaż tutaj jak zauważyłam powinno sę zmienić tytuł wątku na "Jak reagujemy na upierdliwe kurduple". Bo co do chamstwa- to również jest nim właśnie obrażanie psów innych- np nazwą kurdupel. Moje kurduple czują się bardzo urażone np.

Nie obrażam, tylko stwierdzam fakt - małe psy to kurduple. Jak miałam jamnika, też nazywałam go kurduplem. Gdzie tu chamstwo? Strasznie przewrażliwiona jesteś...

Posted

Ja też nie wiem, nie raz ktoś pisze o małym psie "kurdupel", nie raz o dużym "bydlę", ale tyczy się to tych konkretnych psów, które podbiegają i psują nerwy, a nie wszystkich małych/dużych psów na dogo, czy w ogóle w Polsce...

Posted

arielka186 napisał(a):
Jak widać, zacytowałam wypowiedź Filadendron, będącą odpowiedzią na inny post. Jakie ona ma psy- nie wiem.

Jednego małego (9 kg - to chyba mały). Nie skacze na ludzi, których spotyka na spacerach. Czasem biorę go na ręce, gdy widzę, że leci na nas "armata", której właściciel zajęty jest rozmową telefoniczną i z góry wiadomo, że nie zareaguje. I żałuję, że nie robiłam tego, gdy był szczenięciem - a nie robiłam, bo wszyscy wokół twierdzili, że tak nie należy. No i zonk - jak się tak dwadzieścia parę kilo przeturlało po szczylku, to trudno żeby nie zapamiętał.

Posted

I ma teraz biedny uraz? Ja też miałam podobną przygodę- wywróciła mi szczeniaka (na smyczy) wolno biegająca suka w typie husky. Ariel była mała, jeden z pierwszych spacerów- ale do dzisiaj muszę schodzić hyskowatym z drogi bo by było szarpanie się smyczy w ich stronę (zapamiętała to, a że to staffik, to zadziora bywa).

Posted

filodendron napisał(a):
A jakby pies dresa był bez smyczy? ;)


to ja i tak bym psa chyba na ręce nie wzieła.. bo już to przerabiałam, przewróćił mnie i strasznie podrapał i troche podgryzł obcy pies, bo ja chojrak ratowałam psa :D

Posted

Arielka, trochę przewrażliwiona jesteś, ja na moje króle wiele razy powiem kurduple, brzydale czy debile, a kocham je jak własne dzieci ;) Czytasz w wypowiedziach innych to, co chcesz przeczytać czy to, co sobie wymyśliłaś - w tym wypadku, że ludzie z dogo nie lubią małych psów ;)

Swoją drogą zostałam dziś zaatakowana przez yorka - na flexi, a jakże :diabloti: Idę sobie spokojnie, przede mną kobieta z yorkiem. Pies goni gołębie, lata tam i z powrotem na tej flexi - generalnie nie zwracałam na niego większej uwagi, po prostu szłam za nimi. Nagle (po jakiejś minucie, naprawdę nagle i bez żadnego powodu) pies się odwrócił, zaczął jazgotać i powarkiwać i na mnie ruszył. Ja zaskoczona się zatrzymałam, zupełnie mnie wbiło w ziemię, nie wiedziałam o co temu psu chodzi, dosłownie kilka centymetrów od moich nóg właścicielka zareagowała, tzn zablokowała smycz, pies dalej się do mnie wyrywał i jazgotał. Spytałam tylko, czy może skrócić smycz, bo chciałabym przejść obok. Ujadanie słyszałam za sobą jeszcze przez jakiś czas ;) Naprawdę nie wiem, co temu psu strzeliło do głowy, bo nie dałam mu żadnego powodu, żeby zaatakował.
Generalnie pies miał szczęście, że trafił na mnie, inaczej mogłaby mu się stać krzywda - nawet mój ojciec zapytał, czemu go nie kopnęłam w takim razie. Na pewno wielu ludzi właśnie tak by zrobiło na moim miejscu, co dla psa mogłoby się kiepsko skończyć.

Posted

grr... chodzi sobie u nas taka kobieta, a jej pies luzem. tzn on po prostu wygląda na bezdomnego, bo jej nigdy obok nie ma... ponoć czasem nawet sobie wraca do domu, a pies nadal na osiedlu. i dziś sobie stoimy, psy się bawią, a ten podbiega i zaczął się warkot z jednym samcem... który na szczęście miał kaganiec. państwo odeszli od towarzystwa, ale że wśród nas była suczka z cieczką, to ten luzem biegający za nic nie chciał odejść. suka bez żadnego załatwienia potrzeb musiała pójść do domu, bo psa nie miał kto zabrać :shake:

Posted

Szczerze mówiąc jak czytam, jakie Wy cuda czasem wyprawiacie, włącznie z podduszaniem własnego psa, żeby atakującemu nie zrobić krzywdy, to mnie to dziwi. Kocham psy, ale za bezpieczeństwo mojego jestem odpowiedzialna, i czy jestem na spacerze z amstaffem, czy z pundlem, to nie mam oporów, żeby tupnąć, krzyknąć, a jak trzeba, to smyczą trzepnąć czy kopnąć. Na pewno nie będę tarmosiła swojego na smyczy czy cudowała, żeby broń boże agresorowi nic się nie stało... A, i zdaję sobie sprawę, że to nie wina agresora, tylko jego właściciela - ale mnie po prostu interesuje przede wszystkim, jak to wpływa na MOJEGO, odpowiednio zabezpieczonego psa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...