stroosia83 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 arielka186 napisał(a):Jak już wcześniej zauważyłam większość piszących tutaj to właściciele psów dużych, którym powiem jedno: pies mały-york, pudelek czy chihuahua, po prostu boi się dużego psa. Najlepszą obroną jest atak- i to dlatego te znienawidzone yorki szczekają. Ja boję się np o moje chi, ale nie piszę ciągle o każdym właścicielu dużych psów które biegają luzem i straszą moje- na co małe reagują tak jak umieją- szczekaniem! Mam takie uczucie, że małe pieski, z powodu ich gabarytów, są po prostu zaszufladkowane jako rozpieszczone, niedobre. i w ogóle winne temu że żyją... Nie jest to miłe, tak jak czytanie "biegnie brzydki kundel. Może więcej empatii? Czasami mam wrażenie że ludzie tu wyładowują własne frustracje- bo pewnie tylko tu mogą ;) Nie jest winą małych piesków, że si boją, szczekają ze strachu. całe życie na krótkiej smyczy? Bo nawet Flexi jest zła, a wiadomo, że stworzona jest po to, żeby regulować jej długość. Wyprowadzam mojego chihuahua na Flexi i będę to robić- tam gdzie jest odpowiednie miejsce, biega na 5m, na chodniku na krótko. I nic złego w tym nie widzę. Za to już kilka razy czytałam że ktoś potrafi odwołać ON-ka- OK, ale moje chihuahua na sam jego widok się boją- chociaż mieszkają ze staffikami, znają duże, znajome psy, więc nie jest to brak socjalizacji. Proszę Was tylko- nie wrzucajcie wszystkich małych psiaków do jednego worka. Jeżeli ktoś nie rozumie szczekania na widok dużego psa- radzę poczytać o psychologii psów. Ale widzisz, duży pies też może się bać innych psów i w związku z tym szczekać na nie i wyrywać się z chęcią ataku - bo przecież atak jest najlepszą obroną. No i co, właściciel ma mieć zrozumienie dla tego psa, bo on się boi i nic z tym nie robić? Niestety częstym jest usprawiedliwianie małych piesków, bo (bla, bla, bla), a duży pies zostanie w takiej samej sytuacji uznany za niewychowanego, agresywnego i nikt nie będzie chciał słuchać tłumaczeń, że on tak ma, bo się boi. Quote
Yorkomanka Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 jak duńcio był mały mieliśmy przekomiczną sytuacje z ctr wielkie psisko uciekało przed moją malutką kruszynką po tym jak D skoczył mu na pysior w celach lepszego obwąchania więc może i tak być że duży się bi malutkiej myszki:lol: Quote
hecia13 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 arielka186 napisał(a):Gdyby ktoś nie wiedział o czym piszę, to tylko jeden z wielu przejawów dyskryminacji... A ja nie lubię dużych psów. Po prostu. Staffiki które mam-OK, ale większe już nie. I mam również swoje argumenty, ale że zostałabym zakrzyczana tutaj, powiem tylko, że wszyscy piszecie jakie to Wasze psy są karne, wyszkolone- supe. Tylko większa część społeczeństwa głęboko ma szkolenie, socjalizację itd- w wypadku moich psów może to się skończyć tragicznie na dwa sposoby- dla chihuahua wiadomo jak, dla stafforda- wiadomo jak się skończy dla tego co podbiegnie... Szkoda że to co tutaj piszą właściciele dużych psów ma tak małe odzwierciedlenie w rzeczywistości... Tyle się na świecie mówi o tolerancji- nawet pod względem hmm...seksualnym- a tak trudno społeczeństwu pogodzić się z tym, że istnieją psy małe i duże??? Moje psy nie są wychowane, to są boksery po przejściach, pies ze schroniska, a sunia zabrana od faceta, któremu służyła za maszynkę do rodzenia szczeniaków (4 lata i 4 mioty - łatwo obliczyć że dopuszczana co cieczkę), oba chodzą na smyczy, a pies dodatkowo w kagańcu, nie są puszczane luzem do innych psów, bo nie jestem w stanie przewidzieć ich zachowania. A małe szczekacze są - podbiegają do moich jazgoczą, łapią je za łapy (bo wyżej nie sięgną), a jak mój pies skotłuje natręta to jest awantura. Nie dziw się zatem, że ich nie lubię, bo większość dużych psów jest karna, albo wyprowadzana na smyczach i w kagańcach, a małe latają luzem, przynajmniej w moich okolicach. Quote
gops Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 u nas biega luzem pies mocno w typie akity a. , w kagańcu ale bez smyczy , potrafi biegać po ulicy cały dzień , raczej agresywny nie jest tzn widziałam tylko raz jak zaatakował psa, do nas zawsze podbiega ,moja suka mu pokazuję co o nim myśli a on sobie idzie z nami na spacerek.. często musiałam się tłumaczyć że to nie mój pies tylko za mną idzie, bo przecież ma kaganiec i idzie obok nas.. a pies podchodzi do ludzi, i podbiega do wszystkich psów. ludzie dostali 2 razy mandat(nie ja to zgłosiłam) to zaczęli zakładać mu kaganiec i nadal biega luzem ..;) na dodatek pies ten jest wzięty ze schroniska. a wśród obcych psiarzy przechodzących przez naszą ulice wzbudza strach i wcale się im nie dziwie , ja bym chyba wzięła psa na ręce i uciekła jakby taki "bydlak" do nas biegł. Quote
Szura Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Też mam takie spostrzeżenia... Choć sama mam mikrusa, to jednak podbiegacze to w ogromnej większości małe psy. Niewychowane, niezabezpieczone. Koszmar. Choć ostatnio w 'moim' parku również z dużymi mam złe doświadczenia - w większości gdy wychodzę koło 22-23, mam wrażenie, że wtedy właściciele dużych, niewychowanych psów puszczają je luzem licząc na pustki. Ale w większości jednak pilnują psów, albo łapią je na moją prośbę. Ale ostatnio myślałam, że wybuchnę. Pańcia siedzi na ławce, obok leży goldenopodobne coś, ja biegam po parku, Tonic obok. Tonic, jako że boi się dużych psów, jest nauczony, żeby w takich sytuacjach mnie wyprzedzać, mijając psa bez zaczepki, i tam czekać, aż dołączę. No i Tonic działa jak zawsze, a tamten zaczyna go gonić. Spokojnie (no bo zdarza się, dwa psy luzem w końcu) proszę, aby odwołała swojego, bo mój się boi, a jej jest 30 kilo cięższy. Paniusia się roześmiała, że mam psa luzem, to nie mam prawa o nic jej prosić i miała to w dupie. No nie potrafię tego zrozumieć. Nie miałam do niej pretensji, że jej pies pogonił mojego, ale jak w takiej sytuacji na wyraźną prośbę można nie zareagować?! Jakby jej pies był westem, a nie goldenem, to też powinna zareagować, ale mając psa, który samą masą może zrobić krzywdę małemu, to było szczególnie nieprzyjemne. Choć uważam, że i od właścicieli małych, i dużych psów ZAWSZE powinno wymagać się pewnego minimum. A co do szczekania - jeśli mały pies wszystko i wszystkich oszczekuje, to powinno się nad tym PRACOWAĆ. Rozmiar nie ma znaczenia, duży pies też się może bać innych, nawet kurdupli. Sama mam psiaka po przejściach, który początkowo darł japę nawet na yorczki, ale nie zostawiłam tego, tylko się za to wzięłam. Teraz się to prawie nie zdarza. No, chyba że w zachęcie do zabawy. ;) Quote
filodendron Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 hecia13 napisał(a): A małe szczekacze są - podbiegają do moich jazgoczą, łapią je za łapy (bo wyżej nie sięgną), a jak mój pies skotłuje natręta to jest awantura. Nie dziw się zatem, że ich nie lubię, bo większość dużych psów jest karna, albo wyprowadzana na smyczach i w kagańcach, a małe latają luzem, przynajmniej w moich okolicach. Qrczę, u mnie jest dokładnie odwrotnie. Yorki, jamniki, shih tzu, pekińczyki - wszystko na smyczach, bo się ludzie o nie boją. Za to laby i inne duże biegają watahami. Właściciele zbijają się grupkę i gadają - w ogóle nie zwracają uwagi, co robią ich psy. Ciągle do nas podchodzą jakieś duże psy - bez smyczy, bez kagańca. I tylko głupie komenty na moje prośby, żeby odwołać typu: "no przecież nie puściłabym agresywnego psa!". Właściciele dużych psów w nosie mają małe psy - nie boją się, że coś się może stać, więc olewają nawet to, że ktoś prowadzi malucha na smyczy i zdecydowanie tę smycz skraca chcąc uniknąć kontaktu. Dopiero jak ktoś się pojawi z amstafem, to nagle okazuje się, że jednak mają smycze przy sobie i potrafią z nich korzystać. Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Z zasady tutaj tylko narzekam,ale dziś mieliśmy tzn ja i Gucio miłe spotkanie.Poznaliśmy pięknego Posokowca Bawarskiego.Pies 3 lata,na smyczy,dopilnowany.Prowadzony przez starszą kobiete.Grzeczny,powąchał Gucia,Gucio jego.Pies nie skacze,nie usiłuje hmm-bliżej się zaprzyjazniać z Guciem.Można psa dopilnować-trzeba tylko chcieć,jaki Posokowiec miał mokry nos!Przepiękne psisko! Mam nadzieję,że się jeszcze spotkamy. Elżbieta Quote
hecia13 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 filodendron napisał(a):(...) laby i inne duże biegają watahami. Właściciele zbijają się grupkę i gadają - w ogóle nie zwracają uwagi, co robią ich psy. Ciągle do nas podchodzą jakieś duże psy - bez smyczy, bez kagańca. Hehe, kawałek dalej, na łączce naprzeciwko Wschodniego (warszawiacy będą wiedzieć gdzie) też mam takie towarzystwo wzajemnej adoracji, oprócz tego, że gadają, to jeszcze kroczą z żółwią prędkością całą szerokością trawnika, tak że przejść nijak nie można. Na szczęście oni tam bywają tylko w określonych godzinach, a małe jazgoty na okrągło... Quote
kingula Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 My mieliśmy właśnie kolejne spięcie z "yorkiem" mieszkającym 2 klatki obok. York samiec i moje dwie suki (jedna sterylizowana). Pies nienawidzi mojej suki odkąd pamiętam, rzuca się na nią zajadle. Moja zazwyczaj olewa mniejsze od siebie psy ale jego zachowanie również prowokuje ją do ataku. I tak kilkakrotnie spotkaliśmy się z ów yorkiem - on bez smyczy, moje na smyczach (nigdy nie puszczam suk na osiedlu). Pies właścicielkę ma w poważaniu, może sobie wołać, krzyczeć. Kobieta miła, nie powiem, zazwyczaj prowadza psa na smyczy, ale czasami go spuszcza. Traf chciał, że właśnie dziś biegał spuszczony jak wyszłam z moimi. Przycwałował z mordą i na Daszę. W ostatniej chwili zdążyłam skrócić smycz. Kręciliśmy się wokół własnej osi z 15 razy, york doskakiwał a to od tyłu, a to od przodu, drąc się przy tym niemiłosiernie. Nie wiem ile byśmy jeszcze kółeczek zrobili, gdyby nie przypadkowa kobieta, która tak się na niego wydarła, że pies aż przywarował :) W efekcie mam podrapane do krwi nogi, nie wiem nawet przez kogo. No i co w takich sytuacjach robić? Powinnam popuścić sukę niech go dziabnie porządnie i nauczy szacunku, czy kręcić się w kółko dusząc ją i czekając aż właścicielka swojego psa złapie? Swoją drogą pierwszy raz spotkałam tak durnego psa, który z taką zaciętością rzucał się na sukę :/ Kiedyś nawet podeszłam do kobiety i podstawiłam mu Daszy tyłek do obwąchania, myślę- niech sobie powącha i się zawstydzi, że sukę chce zeżreć. York niuchnął i z zębami :/ Nie dziwię się wcale, że jest tyle zagryzień tak zachowujących się psów, selekcja naturalna, jak pies nie umie się odnaleźć w takich sytuacjach, nie zna swojej siły i możliwości, świat zwierząt jest brutalny. Quote
motyleqq Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Ewa&Duffel napisał(a):Oj bez przesady, my chodzimy czasami na taką psią polankę, biega tam kilkanaście psów różnych ras i rozmiarów (m.in. sznaucer olbrzym, sznaucer miniaturowy, malutki kundelek,labrador,golden,tosa inu,bokser,jack russel terrier,Onek) i jakoś żaden z małych psów się nie boi dużych, wręcz przeciwnie, aż miło popatrzeć jak się razem bawią-np. kundelek wielkości głowy tosy szaleje z nią bez żadnych obaw ;) no właśnie, jakoś ja nie zauważyłam szczekających ze strachu yorków czy innych maleńkich piesków, więc to chyba nie jest do końca tak Quote
kingula Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 stroosia83 napisał(a):kingula lepiej smyczy nie popuszczaj, bo spotka Cię to http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1...ie_rzucic.html no wiem, wiem :( wiem, że będę dalej kręcić się w kółko Quote
stroosia83 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 chodziło mi oczywiście o sytuację z yorkiem i husky, a pod tym linkiem http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1...ie_rzucic.html jest już inny temat Quote
kingula Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 wiem, że popuszczenie mogło by się skończyć dla yorka tragicznie, ale z drugiej strony krew mnie zalewa jak muszę dusić swoją sukę a tamten próbuje ją dziabnąć ciekawe, co by było gdyby ktoś w takiej sytuacji np. śmiertelnie kopnął agresora, przecież można zeznać że to w obronie własnej :/ co wtedy? nie żebym coś takiego planowała :) bo nie potrafiłabym kopnąć psa a szczególnie tak małego, ale przecież ludzie są różni Quote
stroosia83 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Bo to są takie absurdalne sytuacje, że my bronimy inne psy kosztem naszych:shake: Kiedyś w lesie doskakiwał do mojego psa mix owczarka, tak zawzięcie, że mąż z psem musiał się "rakiem" wycofywać w kierunku naszego auta (dobrze, że było blisko), a ja z gazem w jednej ręce i pałką teleskopową w drugiej latałam wokół jego osi odganiając agresora, który doskakiwał z każdej strony. Właściciel, nawet nie próbował psa zawołać:angryy: Jak już nasz był w aucie, to zwymiotował od tego przyduszania...... Quote
evel Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 arielka186 napisał(a):Jak już wcześniej zauważyłam większość piszących tutaj to właściciele psów dużych, którym powiem jedno: pies mały-york, pudelek czy chihuahua, po prostu boi się dużego psa. Najlepszą obroną jest atak- i to dlatego te znienawidzone yorki szczekają. [...] Mam takie uczucie, że małe pieski, z powodu ich gabarytów, są po prostu zaszufladkowane jako rozpieszczone, niedobre. i w ogóle winne temu że żyją... [...] Nie jest winą małych piesków, że si boją, szczekają ze strachu. całe życie na krótkiej smyczy? Bo nawet Flexi jest zła, a wiadomo, że stworzona jest po to, żeby regulować jej długość. [..]Za to już kilka razy czytałam że ktoś potrafi odwołać ON-ka- OK, ale moje chihuahua na sam jego widok się boją- chociaż mieszkają ze staffikami, znają duże, znajome psy, więc nie jest to brak socjalizacji. Proszę Was tylko- nie wrzucajcie wszystkich małych psiaków do jednego worka. Jeżeli ktoś nie rozumie szczekania na widok dużego psa- radzę poczytać o psychologii psów. Ja mam małego psa, który się boi dużych. Tak, jestem cholernie wymagająca wobec siebie i jej, dlatego uważam, że nie daje jej to prawa do robienia rozpierduchy na pół ulicy, bo oto idzie pies tam, o! Mój pies ma mijać inne psy normalnie, a jak ma na ten temat inne zdanie to jej szybko przypominam o zasadach właściwego współżycia w społeczeństwie, czasem schodzimy na bok i sadzam psa, czasem po prostu mijamy innego psa na kontakcie, zawsze chwalę moją sukę jak minie innego psa bez gwałtownych reakcji. Można? Można, ale trzeba wytężyć mózg i zabrać się do roboty a nie jęczeć, że to zgodne z psią psychologią. Moja uwielbia polować na małe zaczepne pieski, kilka z nich już przetelepała, mam jej na to pozwolić w myśl zgodności z naturą? Szura napisał(a):A co do szczekania - jeśli mały pies wszystko i wszystkich oszczekuje, to powinno się nad tym PRACOWAĆ. Rozmiar nie ma znaczenia, duży pies też się może bać innych, nawet kurdupli. Sama mam psiaka po przejściach, który początkowo darł japę nawet na yorczki, ale nie zostawiłam tego, tylko się za to wzięłam. Teraz się to prawie nie zdarza. No, chyba że w zachęcie do zabawy. ;) O właśnie, święte słowa. To, że mój pies się czegoś boi to mój problem i mam obowiązek nad tym pracować, choćby dlatego, żeby zwiększyć komfort psychiczny mojego psa, zmniejszyć u niego poziom stresu na spacerach i nie tylko. Ludzie jednak mają to w d..., oni nawet potrzeb swoich psów nie znają, a co się jeszcze będą oglądać na innych... A jak taki mały zaczepny agresor podbiegnie do drugiego i zarobi w trąbę to jest raban na pół miasta, że pies morderca. Z drugiej strony jak sadzi do nas susami jakieś wielkie najeżone bydlę a właściciel gdzieś piszczy z daleka, że on nic nie zrobi a ja widzę po psie, że jednak ma ochotę na małą ustawkę, to mi skóra cierpnie :roll: Chamstwo psiarzy dotyczy psów niezależnie od ich wielkości, wszystko zależy od tego, co ma w głowie właściciel. Ja dzisiaj będąc z suką w centrum miasta przekonałam się, że żeby w miarę bezkolizyjnie przejść przez miasto trzeba się wydzierać, straszyć i rzucać bluzgami (jak usłyszałam sakramentalne "to piesek czy suczka?" od właściciela najeżonej od mózgownicy po koniuszek ogona luzem puszczonej suki to niestety wybuchłam :roll:), bo się inaczej nie da, niezależnie od wielkości psa. Przykre to dość... Quote
vege* Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 kingula napisał(a): No i co w takich sytuacjach robić? Powinnam popuścić sukę niech go dziabnie porządnie i nauczy szacunku, czy kręcić się w kółko dusząc ją i czekając aż właścicielka swojego psa złapie? Często mam takie sytuacje z takimi dwoma ancymonami :/ dwa yorki ważące max 2,5 kg są wielkości głowy mojego psa (dosłownie!), więc jak je tylko widzę, to zakładam Nuce kaganiec i jak podbiegnie do nas (a zawsze podbiega), to Nuka grzmotnie go raz i drugi kagańcem i właściciel się budzi, że chyba trzeba swojego mini agresora ratować :diabloti: Uprzedzam wasze pytania: TAK, yorki jeszcze żyją, gryzą i zaczepiają inne psy nadal i pewnie będą to robić do końca :shake: A moja siostra jaką miała dziś sytuacje z Nuką :crazyeye: Ja poszłam na chwilę do banku i Nukę zostawiłam z Olką (siostra). Nuka była w kagańcu bo bank jest w środku miasta, więc ja poszłam do tego banku zrobić przelew, a Olka poszła z Nuką w cień. W pewnym momencie podeszła jakaś baba z reklamówkami w rękach i z tekstem do Olki i od razu też wymachiwała tymi torbami i prawie Nukę uderzyła "A ten pies to ma za duży kaganiec* i na pewno kogoś pogryzie" i w tym momencie Nuka z głębokim i głośnym warkotem rzuciła się na babkę (nawet babki tak na prawdę nie dotknęła bo siostra ją trzymała), a babka w krzyk "o mój boże, jezu chryste" i zaczęła uciekać i się oglądać czy Nuka jej nie goni, a ludzie stali kolo olkki i się tak śmiali z babki, ze szkoda gadać :evil_lol: :diabloti: *Nuka miała fizjologa, więc każdy myśli, ze ten kaganiec jest za duży ;-) Quote
*Monia* Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Chyba mam dziwne poczucie humoru bo mnie rzucający się na kogokolwiek pies, nawet w za dużym kagańcu wcale nie bawi :cool1:. Moje psy nawet na drażniącego je faceta nie mają prawa drzeć japy, nie wspominając o skoku do niego, ale może mam wygórowane wymagania :shake:. Sytuacja sprzed paru dni, ciśnienie do tej pory mi podnosi. Wyszłam z psami przed bramę i czekałam na brata i TZa. Zobaczyłam idącego chodnikiem faceta i nerwową reakcję psów - ogony w górze i warkot, więc zeszłam na trawnik żeby dymu nie robiły i grzecznie przeczekały. Ale facio nie wytrzymał (drażni psy regularnie, zasadzamy się na niego z aparatem ale zza tuj ciężko złapać) i musiał pomachać gazetą, pouderzać się nią w udo i pogwizdać takim świszczącym gwizdem (w ten sposób świszcze waląc czymś w siatkę) :angryy:. Psy w szczek, a ja nie wiedziałam kogo najpierw zatłuc - czy złośliwego dziada czy te szalone wariatki które dały się sprowokować :mad:. TZ z bratem akurat podeszli i dziwili się czemu mi dym uszami idzie i klnę na całą ulicę (nie będę przytaczać jak :diabloti:), że psów się nie drażni. Koniecznie fotki muszę pstryknąć, żeby mieć podkładkę w razie jak łapę wsadzi przez siatkę :p Quote
Vesper Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 hecia13 napisał(a):Moje psy nie są wychowane, to są boksery po przejściach, pies ze schroniska, a sunia zabrana od faceta, któremu służyła za maszynkę do rodzenia szczeniaków (4 lata i 4 mioty - łatwo obliczyć że dopuszczana co cieczkę), oba chodzą na smyczy, a pies dodatkowo w kagańcu, nie są puszczane luzem do innych psów, bo nie jestem w stanie przewidzieć ich zachowania. A małe szczekacze są - podbiegają do moich jazgoczą, łapią je za łapy (bo wyżej nie sięgną), a jak mój pies skotłuje natręta to jest awantura. Nie dziw się zatem, że ich nie lubię, bo większość dużych psów jest karna, albo wyprowadzana na smyczach i w kagańcach, a małe latają luzem, przynajmniej w moich okolicach. Właśnie o tym piszę- z powodu tego, że kilka razy jakiś rozpieszczony york czy inny maluch zaatakował Twoje psiaki, przestałaś lubić wszystkie małe psy. A to nie tak- po prostu w przypadku małych ras ludzie najczęściej uważają, że nie ma potrzeby nauczenia ich nawet podstawowych komend (jak "do mnie" np). U mnie niestety i duże, i mae latają bez smyczy- na szczęście wszyscy tu w okolicy znamy swoje psy i ci, z których psai były kłopoty, w końcu zaczęli swoich psów pilnować... Były to psy i duże i małe-tak samo jak moje bawią się zarówno z leonbergerem, jak i z kundelkiem niedużym... Właściciele aluchów powinni większy nacisk kłaść na wychowanie i podstawy "grzeczności", właściciele dużych- więcej tolerancji dla szczekającego chihuahua (mam jedną suczkę, bez przejść, b. grzeczna, nawet bez smyczy potrafi chodzić przy nodze- niestety panicznie boi się dużych pów pewnego typu (nie wiem dlaczego, bo przy mnie nic jej się nie stało). I nawet jak ją biorę na ręce, to się drze...ze strachu.:( Miałam i taką sytuację (bo mam jeszcze westika)-właśnie z nim szłam na smyczy-krótkiej, na trawniku stała pani z dogiem i bokserem (na smyczach). Kiedy przechodziliśmy, dog wyrwał się w naszą stronę i próbował ugryżć mojego psa- gdyby nie błyskawiczna reakcja moja i właścicielki doga, nie wiem jakby się to skończyło- a tak- Paco miał kilka szwów... Pani nas przepraszała- ale do dzisiaj nie rozumiem dlaczego tamten pies zaatakował. Quote
motyleqq Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 arielka186 napisał(a):nawet jak ją biorę na ręce, to się drze...ze strachu.:(. rozumiem, że w niektórych sytuacjach bierze się psa na ręce, bo tak jest bezpieczniej, ale ogólnie rzecz biorąc, w ten sposób tylko wzmacniasz jego nerwową reakcję... Quote
hecia13 Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 arielka186 napisał(a):(...) w przypadku małych ras ludzie najczęściej uważają, że nie ma potrzeby nauczenia ich nawet podstawowych komend (jak "do mnie" np). (...) Właściciele aluchów powinni większy nacisk kłaść na wychowanie i podstawy "grzeczności" (...) Ale mnie właśnie o to chodzi. Napisałam przecież, że nie lubię właścicieli małych jazgotów na równi z ich niewychowanymi psami. Niestety w moich okolicach kurduple w 95% puszczane są bez smyczy i często w ogóle bez kontroli (czasem wychodzą z dziećmi, pisałam już o tym jak taki pseudo-york ugryzł mnie w nogę, a byłam wtedy bez psów, po prostu podleciał bez ostrzeżenia i ugryzł, był na smyczy z jakimś dziesięciolatkiem) Ja staram się unikać małych psów, bo moja Shara niestety ma w stosunku do nich mocno rozwinięty instynkt łowiecki, a że jest duża (31kg a żebra jej jeszcze widać) to mogłaby zrobić krzywdę. Ale to praktycznie niemożliwe - one są wszędzie... Quote
evel Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 motyleqq napisał(a):rozumiem, że w niektórych sytuacjach bierze się psa na ręce, bo tak jest bezpieczniej, ale ogólnie rzecz biorąc, w ten sposób tylko wzmacniasz jego nerwową reakcję... No właśnie. Nie lepiej psa nauczyć skupienia na sobie i ignorowania innych psów? Ja też biorę małą na ręce, ale tylko w przypadkach takich, kiedy nie mamy się jak minąć np. z ONkiem w jakim wąskim przejściu i wiem, że mógłby być dym - biorę psa pod pachę, mijamy się, puszczam psa, pies nie jest ani zestresowany ani nie robi wrzasku, traktuje branie na ręce jako coś normalnego i czasem niezbędnego. Quote
Fauka Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Ja mam małego psa i w życiu nie przyszło mi do głowy żeby brać go na ręce przy jakimkolwiek psie. Przechodzi normalnie, przy nodze, nie ma problemu. Trudniej z dużym psem minąć drugiego psa, z małym żaden problem. Ostatnio stał za nami na swiatłach drech z pseudo amstaffem, amstaff był jakiś metr od mojego malucha, darł pape, wył, jazgotał, warczał, chciał urwać ręce uradowanem drechowi (ale fajnie! chce zagryźć psa 10 razy mniejszego!) i nie uciekałam ani nie brałam go na ręce, po prostu staliśmy a on mało przejęty patrzył się na amstaffa jak na psychola nie wiedząc o co mu chodzi. Quote
evel Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Ale przyznasz, że nie każdy mały pies jest mistrzem medytacji, samoświadomości i opanowania? ;) Moja by w takiej sytuacji wcale nie była astkowi dłużna gdyby szła z kimś innym niż ze mną, albo przynajmniej by próbowała wyrazić swoje zdanie na ten temat ;) Quote
Fauka Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Zależy od kontaktu z psem i wychowania, jeżeli tego nie ma to i labrador wpadnie w histerię. Mój maluch przy mnie na spacerach jest ostoją spokoju, mija bez problemu inne psy, nie boi się, nie jazgocze, czasem mruknie cichi na jakiegoś startującego do niego mikro psa. Nie wiem jak zachowuje się z moją mamą na spacerach, narzeka tlyko na to że ją ciągnie na smyczy, nigdy nie mówiła o agresji i atakowaniu innych psów ani o skrzeku, chyba ze na klatce schodowej ale ma swoje powody. Traktuję go jak dużego psa, oba tak samo, żadnego na ręc nie biorę bo laba nie udźwignę a kundliszonowi uwłaczać nie będę bo uraziłabym jego dumę :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.