Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chamstwo....
to co nas ostatnio spotkało to tragedia...
Idziemy z burkami na spacer... na łąki... nagle słyszymy przeraźliwy skowyt psa... krzyki człowieka... Idziemy w tamtą stronę...
Widzimy dwoje ludzi, dwa psy... dobermanka jest cała pogryziona... rozszarpany brzuch, pogryziony odbyt i łapy... Środek łąki, my bez auta... Nie wiemy jaki pies zaatakował... sunia pobiegła w krzaki za kuropatwą... właściciel z psem uciekł...
Dzwonię do brata.
Naszczęście przyjechał... złamał parę zakazów i wjechał na totalny off-road. Zawieźliśmy tych państwa do weta... udało się sunię uratować...
Nawet nie chcę myśleć co to za pies, co za właściciel...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='drachena']Anetka83 straszna historia, ale jednego nie rozumiem - psa zaatakował inny pies czy kuropatwa?

Widzimy dwoje ludzi, dwa psy... dobermanka jest cała pogryziona... rozszarpany brzuch, pogryziony odbyt i łapy... Środek łąki, my bez auta... Nie wiemy jaki pies zaatakował... sunia pobiegła w krzaki za kuropatwą... właściciel z psem uciekł...



:D w sensie, że pies :D

Posted

drachena napisał(a):
Anetka83 straszna historia, ale jednego nie rozumiem - psa zaatakował inny pies czy kuropatwa?


:mdleje::grin::grin::grin::grin::grin::grin::grin::grin:

Posted

Anetka83 napisał(a):
Chamstwo....
to co nas ostatnio spotkało to tragedia...
Idziemy z burkami na spacer... na łąki... nagle słyszymy przeraźliwy skowyt psa... krzyki człowieka... Idziemy w tamtą stronę...
Widzimy dwoje ludzi, dwa psy... dobermanka jest cała pogryziona... rozszarpany brzuch, pogryziony odbyt i łapy... Środek łąki, my bez auta... Nie wiemy jaki pies zaatakował... sunia pobiegła w krzaki za kuropatwą... właściciel z psem uciekł...
Dzwonię do brata.
Naszczęście przyjechał... złamał parę zakazów i wjechał na totalny off-road. Zawieźliśmy tych państwa do weta... udało się sunię uratować...
Nawet nie chcę myśleć co to za pies, co za właściciel...
Skoro poturbowal dobka to chyba nie jakis mini pinczerek a conajmniej pies podobnej wielkosci dobremana;/
Patrzcie moze kto chodzi z duzym psem agresywnym...Chociaz teraz to sie juz nic nie udowodni...

Posted

Cockermaniaczka napisał(a):
Skoro poturbowal dobka to chyba nie jakis mini pinczerek a conajmniej pies podobnej wielkosci dobremana;/
Patrzcie moze kto chodzi z duzym psem agresywnym...Chociaz teraz to sie juz nic nie udowodni...


Tylko z tego, co ja zrozumiałam, to nie wiadomo, który pies zaatakował (może była to dobermanka, tylko bardziej oberwała) no i teraz pytanie co komu udowadniać?

Posted

A tu jeszcze przykład chamstwa jakie nas spotkało:
To było jakoś jesienią, po pracy wzięłam psa na długi spacer (pies na smyczy i w kagańcu) i tak sobie doszliśmy do takiego skwerku, przy którym jest jakaś piekarnia, apteka, spożywczaki i sklep chyba z elektryką (czyli ogólnie miejsce uczęszczane przez ludzi), no i właśnie z tego sklepu z elektr. otwierają się drzwi, wylatuje mastiff angielski, a za nim drzwi się zatrzaskują. Pies bez kagańca, bez właściciela i oczywiście jak nas zobaczył, to zaczął zmierzać w naszą stronę. Ja oczywiście w tył zwrot, ale przed psem nie ucieknę (niestety tak szybko nie biegam), więc gaz do ręki i jak tamten pies był już przy nas to tym gazem dostał po pysku i się wycofał. No i wtedy zza rogu tego sklepu wyskakuje na mnie jakiś gość z "mordą", co ja temu biednemu psu robię, bo przecież to jest pies jego kolegi i on jest łagodny, a ja mu tu gazem psikam i że ja to jestem...... (i tu poszła wiązanka wszystkich niecenzuralnych słów, jakich można użyć w stosunku do kobiety) i poleciał po właściciela psa do tego sklepu. Wściekłość mnie ogarnęła już taka, że myślałam że eksploduję i czekam na tego właściciela, żeby go opierniczyć, że takiego bydlaka, bez kagańca i bez żadnego nadzoru puszcza z taką naiwną nadzieją, że mnie przeprosi i powie, że mam rację i więcej tak nie postąpi. No ale nadzieja matką głupich. Właściciel wyleciał z jeszcze większą "mordą" niż jego kolega i równie niecenzuralną wiązanką pod adresem mojej osoby. Wezwałam policję. Panowie policjanci najpierw wysłuchali mojej wersji i poszli do sklepu porozmawiać z właścicielem i zobaczyć tamtego psa. No i sprawa skończyła się tak - policja przyznała mi rację, szczególnie jak zobaczyli tamtego psa, to twierdzili, że każdy miałby prawo się bać, gdyby takie bydlątko biegło w jego kierunku, no i oczywiście kwestia puszczania psa bez opieki też jest bezsporna, bo to jest niedopuszczalne i karalne, ale..... ja jestem jedna, a tamtych panów jest dwóch. Właściciel oficjalnie się nie przyzna i mandatu nie przyjmie. Jeśli będę chciała, to mogę założyć mu sprawę, ale on ma świadka a ja nie, więc jestem na straconej pozycji, bo świadek poświadczy "taką bajeczkę", że w konsekwencji będę im musiała zwracać jeszcze koszty leczenia, bo ten gaz psu oczy uszkodził. No absurd totalny. Policjanci powiedzieli, że niestety są bezsilni i mogą na tamtym właścicielu wymusić jedynie, żeby mnie przeprosił za to, że mnie zwyzywał. Ja za przeproszeniem miałam w dup... te przeprosiny, bo w tym wszystkim chodziło mi tylko o to, że nie można psa tak puszczać bez nadzoru i tamten właściciel to powinien zrozumieć.

Posted

drachena napisał(a):
Moim zdaniem nic śmiesznego. Według mnie kuropatwa jednak ma czym zaatakować.


W taki właśnie sposób powstają plotki ;) Ktoś nie przeczyta uważnie, albo nie usłyszy, więc dopowiada...:p Przecież wyraźnie jest napisane, że zrobił to inny pies.

Posted

Diora napisał(a):
W taki właśnie sposób powstają plotki ;) Ktoś nie przeczyta uważnie, albo nie usłyszy, więc dopowiada...:p Przecież wyraźnie jest napisane, że zrobił to inny pies.

Właśnie dlatego się pytam ;] Niestety logiczne myślenie nie jest moją dobrą stroną :D

Posted

drachena napisał(a):
Moim zdaniem nic śmiesznego. Według mnie kuropatwa jednak ma czym zaatakować.



A czym może zaatakować kuropatwa, ważąca 0,5 kg, rozpiętość skrzydeł 57 cm, wzrost 40 cm(taki trochę gigant mi wyszedł, bo to maksymalne wymiary), dobermana? No jakby się postarała to może oko wydziobać, ale marne sznase, bo dziobek też ma malutki.

Posted

stroosia83 napisał(a):
A tu jeszcze przykład chamstwa jakie nas spotkało:
To było jakoś jesienią, po pracy wzięłam psa na długi spacer (pies na smyczy i w kagańcu) i tak sobie doszliśmy do takiego skwerku, przy którym jest jakaś piekarnia, apteka, spożywczaki i sklep chyba z elektryką (czyli ogólnie miejsce uczęszczane przez ludzi), no i właśnie z tego sklepu z elektr. otwierają się drzwi, wylatuje mastiff angielski, a za nim drzwi się zatrzaskują. Pies bez kagańca, bez właściciela i oczywiście jak nas zobaczył, to zaczął zmierzać w naszą stronę. Ja oczywiście w tył zwrot, ale przed psem nie ucieknę (niestety tak szybko nie biegam), więc gaz do ręki i jak tamten pies był już przy nas to tym gazem dostał po pysku i się wycofał. No i wtedy zza rogu tego sklepu wyskakuje na mnie jakiś gość z "mordą", co ja temu biednemu psu robię, bo przecież to jest pies jego kolegi i on jest łagodny, a ja mu tu gazem psikam i że ja to jestem...... (i tu poszła wiązanka wszystkich niecenzuralnych słów, jakich można użyć w stosunku do kobiety) i poleciał po właściciela psa do tego sklepu. Wściekłość mnie ogarnęła już taka, że myślałam że eksploduję i czekam na tego właściciela, żeby go opierniczyć, że takiego bydlaka, bez kagańca i bez żadnego nadzoru puszcza z taką naiwną nadzieją, że mnie przeprosi i powie, że mam rację i więcej tak nie postąpi. No ale nadzieja matką głupich. Właściciel wyleciał z jeszcze większą "mordą" niż jego kolega i równie niecenzuralną wiązanką pod adresem mojej osoby. Wezwałam policję. Panowie policjanci najpierw wysłuchali mojej wersji i poszli do sklepu porozmawiać z właścicielem i zobaczyć tamtego psa. No i sprawa skończyła się tak - policja przyznała mi rację, szczególnie jak zobaczyli tamtego psa, to twierdzili, że każdy miałby prawo się bać, gdyby takie bydlątko biegło w jego kierunku, no i oczywiście kwestia puszczania psa bez opieki też jest bezsporna, bo to jest niedopuszczalne i karalne, ale..... ja jestem jedna, a tamtych panów jest dwóch. Właściciel oficjalnie się nie przyzna i mandatu nie przyjmie. Jeśli będę chciała, to mogę założyć mu sprawę, ale on ma świadka a ja nie, więc jestem na straconej pozycji, bo świadek poświadczy "taką bajeczkę", że w konsekwencji będę im musiała zwracać jeszcze koszty leczenia, bo ten gaz psu oczy uszkodził. No absurd totalny. Policjanci powiedzieli, że niestety są bezsilni i mogą na tamtym właścicielu wymusić jedynie, żeby mnie przeprosił za to, że mnie zwyzywał. Ja za przeproszeniem miałam w dup... te przeprosiny, bo w tym wszystkim chodziło mi tylko o to, że nie można psa tak puszczać bez nadzoru i tamten właściciel to powinien zrozumieć.




Ludzie to maja kochana wyobraznie i tyle..... U mnie jest taka sytuacja, ze małe pimpuśie biegaja sobie luzem, bo co? bo sa małe i nic nie zrobią drugiemu psu...Dobrze, jednak taki terier, jak to terier badz mini sznaucer podlatują do moich psów z jazgotem. Jak to charty- pobudzaja sie na widok małego psa, który kolo nosa im skacze.... Siłuje sie, próbuje zapanować nad psami, psy całkowicie rozkojarzone .... A, wł. maja to glebko w nosie.....

Posted

stroosia83 napisał(a):
Ja za przeproszeniem miałam w dup... te przeprosiny, bo w tym wszystkim chodziło mi tylko o to, że nie można psa tak puszczać bez nadzoru i tamten właściciel to powinien zrozumieć.


Ja myślę, że po takim incydencie, nawet jeśli na to nie wygląda, właściciel następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim puści psa luzem. Tak, że myślę, że jadnak dużo dobrego zrobiłaś wzywając policję. Co innego gdyby właściciel od razu przeprosił, bo przecież każdemu się może zdażyć nieopatrznie wypuścić zamkniętego psa. Ale niektórzy po prostu nie potrafią się przyznać do błędów i nie zdają sobie strawy ile może zdziałać zwykłe "przepraszam".

Posted

kavala napisał(a):
Ja myślę, że po takim incydencie, nawet jeśli na to nie wygląda, właściciel następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim puści psa luzem. Tak, że myślę, że jadnak dużo dobrego zrobiłaś wzywając policję. Co innego gdyby właściciel od razu przeprosił, bo przecież każdemu się może zdażyć nieopatrznie wypuścić zamkniętego psa. Ale niektórzy po prostu nie potrafią się przyznać do błędów i nie zdają sobie strawy ile może zdziałać zwykłe "przepraszam".


Chciałabym, żeby było tak jak piszesz. Po tym zdarzeniu wykreśliłam to miejsce z mojej trasy spacerowej, więc niestety nie wiem czy coś się w podejściu tego pana zmieniło.

Posted

Byłam wczoraj na koncercie. Kupa ludzi, zwłaszcza podchmielonych, wszędzie ciasno, od hałasu ziemia się trzęsła... I oczywiście musieli się znaleźć tacy mądrzy, co zabrali ze sobą swoje czworonogi...
Szlag mnie trafia, jak takie coś widzę:angryy:. A widziałam m.in. taką sytuację, że facet dosłownie wlókł za sobą haszczaka. Pies szedł jak galareta ze skulonym ogonem. Inni ludzie nie patrzą, depczą po psie jak i po swoich własnych nogach:shake:

Posted

A mnie też szlag trafia, jak ludzie zabierają swoje psy na wystawy, oczywiście nie ci, którzy psy wystawiają, ale ci którzy przychodzą tam z nimi nie wiem po co... chyba tylko po to, aby pieska przeciągnąć przez całą wystawę wśród wielkiego tłumu ludzi i psów, a biedny piesek z podkulonym ogonem, zdezorientowany, wystraszony i pewnie nie raz przydepnięty, czy szturchnięty przez przechadzających się ludzi napewno jest zadowolony z takiego "spaceru":angryy:

Posted

Przez jakie 3 lata pozostaje własnością osoby, która go zgubiła?! To by znaczyło, że jeśli pies trafi do schroniska to musi odsiedzieć 3 lata zanim może być adoptowany ;/ Z tego co wiem, jeśli do Ciapkowa trafia pies, wydają go po 2 tygodniach, jeśli nie znajdzie się właściciel.
Na tą akcję z obezwładnieniem kobiety i wyrwaniem jej psa nie mam słów :O

Posted

Gdarin napisał(a):
Prawdziwe chamstwo opisano tutaj:
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9813078,Zabrali_Pimpka_sila__Brawurowa_akcja_policji.html

I weź tu przygarnij psa ze schroniska...


prawo jest prawem,ale to nie tak powinno byc zalatwione ehh:(
szkoda ze z taka pilnoscia nie scigaja pseudo...
Talucha jesli zginie ci pies masz prawo go odzyskac w ciagu 3 lat...Nawet jesli byl w schronie czy innych instytucjach...

Posted

stroosia83 napisał(a):
Co do yorków, to większość, które znam lub widuję na spacerach, to oczywiście ładne słodkie pieseczki, ale zaczepne, szczekliwe i biegające tylko na flexi, bo właściwie nie uczone są niczego. Ale jest taki piękny wyjątek, rodzinka z bloku obok ma 2 yoreczki tak super wyszkolone, że tylko pozazdrościć. Nie szczekają, nie atakują, a za to reagują na każdą komendę wydaną przez właściciela, czy to stój, czy to do mnie. Mogą sobie pobiegać, czy pospacerować bez smyczy, bo nie zwracają uwagi na inne psy czy ludzi, a nawet jak im się zdarzy, to jak pan zawoła, to pieski już są przy nim i idą ładnie przy nodze.



takie pytanie: Czy te 2 Yorki i właściciele to nie są z Piotrkowa Trybunalskiego?

Posted

stroosia83 napisał(a):
A mnie też szlag trafia, jak ludzie zabierają swoje psy na wystawy, oczywiście nie ci, którzy psy wystawiają, ale ci którzy przychodzą tam z nimi nie wiem po co... chyba tylko po to, aby pieska przeciągnąć przez całą wystawę wśród wielkiego tłumu ludzi i psów, a biedny piesek z podkulonym ogonem, zdezorientowany, wystraszony i pewnie nie raz przydepnięty, czy szturchnięty przez przechadzających się ludzi napewno jest zadowolony z takiego "spaceru":angryy:


Tego nie rozumiem - wystawa, gdzie jest dużo psich zapachów i dużo ludzi, to doskonałe miejsce na socjalizację psa - można zabrać psa i kennel, żeby w razie, gdy pies potrzebuje przerwy, wsadzić go do kennelu nakrytego kocem. Jeśli pies pośród tłumu psów i ludzi idzie z podkulonym ogonem, jest wystraszony i zdezorientowany, to nie jest dobrze zsocjalizowany i błąd popełnił właściciel, jeśli ma psa od szczeniaka. Nie mówię oczywiście o ekstremalnych sytuacjach, kiedy pies jest agresywny czy lękliwy i dopiero niedawno został zabrany ze schroniska. Szczerze mówiac, nie wiem też, na jakich wystawach bywasz, ale na tych, na których ja jestem, nie spotkałam się ze szturchnięciem czy przydepnięciem psa - akurat pod nogi to ludzie patrzą na psich wystawach.

Nie popieram natomiast brania psów na koncerty czy imprezy, gdzie np. odpala się sztuczne ognie - widziałam we Wrocławiu na sylwestra panią z młodą suką w typie dobka - pani jedną ręką trzymała psy na smyczy ok. metrowej, drugą odpalała sztuczne ognie. Pies chciał zapaść się pod ziemię.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...