dusiek Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 kavala super że rozumiesz że starszy pies ma prawo nie chcieć bawić się ze szczeniakiem.Sporo właścicieli chciałoby żeby cały świat zachwycał się ich "maleństwem". Moja córka często ma psy na tymczasach i obserwuję że najlepiej bawią się między sobą szczeniaki i dorastające psy ,a starszyzna pilnuje porządku miedzy nimi i mądrze stawia granice. awaria ciekawie musiałaś się czuć jako właścicielka takich potfforów,a mamusia swój obowiązek rodzicielski spełniła ratując dziecko przed śmiercią :angryy: Quote
awaria Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Dusiek, przyzwyczaiłam się :evil_lol: Moje psy, według przeciętnej matki, żywią się tylko i wyłącznie dziećmi :cool3: Quote
kavala Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 A ja ostatnio miałam zupełnie odwrotną sytuację z dzieckiem i jego rodzicem. Zabraliśmy Froda do szkoły naszych dzieci na piknik rodzinny. Tam bardzo spodobał się jakiemuś tatusiowi i jego około rocznej pociesze. Dziewczynka go dotykała i wsadzała mu rączkę do pyszczka. Ja uczciwie ostrzegłam tatusia, że pies pewno bardzo obślini dziecko i może go nawet lekko chwycić ząbkami, ale mu to nie przeszkadzało. Frodo o dziwo ze spokojem znosił obecność dziecka, a ja to potraktowałam jako element jego socjalizacji ;) Quote
motyleqq Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 też kiedyś miałam socjalizację psio-dziecięcą ;) jeden tatuś spytał, czy synek może pogłaskać pieska, pozwoliłam, Etna leżała, chłopczyk wsadził jej rączkę w oko... ale nawet nie drgnęła, potem dołączyło drugie dziecko jeszcze :D normalnie psie przedszkole się zrobiło na trawniku ;) Quote
dusiek Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 :evil_lol: awaria mój westik ma gorzej bo według przeciętnej matki musi kochać wszystkie dziewczynki w różowych ciuszkach z piskliwym głosikiem i zamienić się w naręczną torebeczkę.Własnie taką mam na chwilowym tymczasie i dusiek udaje ze jej nie widzi:diabloti: Quote
evel Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 kavala napisał(a):A propos agresywnych psów, podbiegających lub nie. Ostatnio ciągle zastanawiam się nad taką hipotetyczną sytuacją. Często spaceruję z psem wiejskimi uliczkami, oczywiście zza każdego ogrodzenia wściekle ujada pies. Co by się stało gdyby gdzieś niechcący uchyliła się bramka i zza ogrodzenia wybiegł taki rozwścieczony pies. Czy poza ogrodzeniem, na neutralnym terenie też będzie agresywny, czy zmieni swoje zachowanie? Pytam tak z ciekawości. A to loteria. Jeden pies będzie tylko wściekle ujadał, inny zluzuje na neutralnym gruncie, a jeszcze inny przekonany, że to "jego ulica" rzuci się na intruza z zębami całkiem na poważnie (tego ostatniego miałam nieprzyjemność doświadczyć). kavala napisał(a):Tak się zastanawiam czy w takiej sytuacji psy same nie dadzą sobie do zrozumienia, czy chcą się przywitać czy nie, czy nawiążą kontakt czy nie. Przecież one też potrafią dać sobie wiele do zrozumienia i nie zawsze muszą ich właściciele wyręczać. Oczywiście wyjątkiem są tu psy agresywne. Teoretycznie tak. Jednak ta zasada z hukiem upada na pysk, jeśli wyobrazimy sobie niewielkiego, delikatnego psa niedążącego do kontaktu i spasionego labopodobnego stwora, dla którego sensem życia i jedyną rozrywką jest napastowanie innych psów. kavala napisał(a):Miałam taki przypadek ostatnio właśnie. Tak się złożyło, że na dwudniowym spotkaniu rodzinnym był mój jeszcze mały i skory do zabawy szczeniak i starszy już sznaucer. Frodo oczywiście z radością podbiegł do niego i zaczął się wygłupiać, packać go łapą itd. Tamten starszy i mniejszy od niego sobie tego nie życzył. Od razu go obwarczał. Nie izolowaliśmy psów, ufałam że starszy szczeniaka nie pogryzie i tak się stało. Reszta pobytu była zgodna. Frodo trzymał się na dystans z rezerwą, a tamten na niego już nie warczał. Ustaliła się hierarchia. Nie wiem czy tak by było gdybyśmy izolowali psy od siebie. Ja przez dwa dni miałam gości z pudlem, suka go ostro ustawiała, ale na dworze zaczynała się już z nim bawić (no, powiedzmy :evil_lol:). Myślę, że gdyby pobyły razem dłużej to by się w końcu dotarli. Jednak zauważ, że na spacerach spotykamy różne psy w różnym natężeniu, w różnych okolicznościach, psy nie są "zmuszone" do stworzenia stada ze sobą i ustalenia jednorodnej, konkretnej relacji, tak jak te, które razem mieszkają, choćby przez krótki czas. Quote
puchu Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 kavala, jeszcze donośnie ustalania hierarchi. Niestety nie każdy szczeniak potrafi dobrze czytać starsze psy. Zajmowałam się kilku miesięcznym weimarem i zupełnie nie reagował na niechęć mojej suni ( ok 4 lat i 8kg), wręcz jeszcze bardziej się nakręcał. Trochę pomogło jak większy pies sprowadził go do parteru. Quote
WildH Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 kavala napisał(a):Tak się zastanawiam czy w takiej sytuacji psy same nie dadzą sobie do zrozumienia, czy chcą się przywitać czy nie, czy nawiążą kontakt czy nie. Przecież one też potrafią dać sobie wiele do zrozumienia i nie zawsze muszą ich właściciele wyręczać. Moja Czika nie ugryzie, ale nie lubi, kiedy podchodzą do niej większe psy (waży 7kg). Kiedy już jakiś podbiegnie, to nieraz potem wydziera się na wszystkie napotkane psy zanim podejdą, żeby trzymać je z daleka. Albo ona sama będzie odganiać psy rzucając się, albo ja będę pilnować żeby nikt jej zbyt natrętnie nie zaczepiał. Kiedyś darła się tak na każdego psa, ale trochę popracowałyśmy i teraz z reguły wystarczy, że raz jej powiem 'cicho'. A wszystkie dzieci ignoruje, bez względu na to co z nią robią. Quote
kavala Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Nie, no oczywiście macie rację, że nie zawsze psy się dotrą lub "dogadają" na spacerze, ale myślę, że czasami trzeba dać im szansę. Ja akurat zauważyłam, że mojemu szczeniakowi jedno warknięcie i pokazanie zębów wystarczy, żeby przestał być napastliwy więc postanowiłam interweniować dopiero po ewentualnej nieudanej próbie dogadania się przez psy. Niech się uczy młody kotaktów z innymi psami i niech się uczy, że nie zawsze jest różowo i czasem trzeba się podporządkować dla dobra własnego tyłka :) Quote
filodendron Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 kavala napisał(a):A propos agresywnych psów, podbiegających lub nie. Ostatnio ciągle zastanawiam się nad taką hipotetyczną sytuacją. Często spaceruję z psem wiejskimi uliczkami, oczywiście zza każdego ogrodzenia wściekle ujada pies. Co by się stało gdyby gdzieś niechcący uchyliła się bramka i zza ogrodzenia wybiegł taki rozwścieczony pies. Czy poza ogrodzeniem, na neutralnym terenie też będzie agresywny, czy zmieni swoje zachowanie? Pytam tak z ciekawości. Mnie się jak dotąd raczej zdarzają takie przypadki, że taki rozwścieczony agresor gania i rzuca się na płot mimo, że obok... jest otwarta bramka :) Wczoraj miałam taką sytuację, że się porządnie wystraszyłam przechodząc obok czyjejś posesji. Oba skrzydła dużej bramy były otwarte na oścież a my z psem akurat w jej świetle, gdy zaczął biec do nas ujadajacy, opluty, wkurzony na maksa, wcale niemały pies. Serce mi skoczyło do gardła, chciałam psa łapać na ręce, ale tamten tuż przed otwartą bramą zamiast wybiec na ulicę, skręcił i zaszył się w takim małym kąciku za ogrodzeniem i stamtąd ujadał :) To chyba często są zachowania zrytualizowane - że jak drzeć japę, to koniecznie zza płotu. No ale pewności nie ma - faktycznie loteria, wygrał, przegrał. Quote
Sybel Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Pamiętam taką scenę, jak jechałam podczas wakacji SKM w obrębie Trójmiasta (już nie pamiętam gdzie dokładnie) z mamą, siostrą i moimi psami - Fifi, która wtedy miała jakies 7-8 lat i Felkiem, który miał chyba ze dwa lata. Generalnie tak wyszło, że w przedziale było chyba siedmioro dzieci, w tym chłopiec z zespołem Dwona. Dzieciaki zaczęły koło nas delikatnie krązyć pytając, czy mogą Fiśkę pogłasakać. Zanim cokoliwek odowpiedziałyśmy, Fiśka wepchnęła się między dzieciaki, uwaliła na boczku i wystawiła podwozie do miziania, a Felicjan wpakował się zaraz chłopcu z Downem na kolana. Wszyscy byli szczęsliwi - rodzice, bo dzieciaki z głowy, my, bo psy z głowy, psy, bo miziane na wszystkie strony, a dzieciaki, bo mogły miziać dwa miękkie, miłe, przytulasne psy :D Tylko kontroler był średnio zadowolony, bo musiał skakać nad tą watahą, ale też pomiział Fiskę. Niestety latem ona pomimo codziennego wyczesywania działała jak dmuchawiec - jak się dotknęło, to sierść latała wszędzie. Zreszta ona by się nadawała na dogoterapeutę - była serdeczna, baaardzo cierpliwa, pozwalała się dzieciakom przy sobie kłaść, tulić się. Jak miała dosć, delikatnie się odsuwała. Felek natomiast z wiekiem stracił cierpliwosć. Tzn lubi się bawić z małymi dziećmi, turlać z nimi po ziemi, a najbardziej ubóstwia ich plastikowe i gumowe zabawki, ale np. na ulicy nie lubi być nagabywany, bo kładzie się na brzuchu, ale pokazuje zęby (generalnie panikuje). No, a Filipa nie puszczamy do dzieci, bo nie mamy takich zaprzyjaźnionych cywilizowanych dzieci - jak już, to takie, które sama mam ochotę udusić :| Quote
omry Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 awaria napisał(a):Dusiek, przyzwyczaiłam się :evil_lol: Moje psy, według przeciętnej matki, żywią się tylko i wyłącznie dziećmi :cool3: My podobnie. Częściej jednak panikują właściciele psów, niż rodzice. Quote
Amber Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 - Na drzewo to dziecko jeszcze wsadź, głupia babo :shake: ! Ten pan tego nie wie, ale został moim idolem :evil_lol: Quote
Karilka Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 http://allegro.pl/show_item.php?item=1654148378 UWAGA! Shila błaga o pomoc!!! Leczenie suczki jest bardzo kosztowne, ma ogromny dług a leczenie w trakcie!!! POMOCY!!! Quote
bobroska. Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Pisałam jakiś czas temu od pani od jamnika, która przywłaszczyła sobie chodnik... Otóż okazało się, że nie tylko jeden. Byłam z Melą na spacerze, sam początek, więc pełnia sił, szalejemy. Widzę ową panią, więc złapałam Melę na smycz. Chciałam skręcić obok tej pani co by broń Boże na jej Chodnik nie wchodzić, ale dochodzę do zakrętu a ta do mnie "no idź z tym pieskiem, no idź!!"!!! Oks, więc idę, prosto przed siebie (czyt. na tą panią i jej jamniczątko:diabloti:) z Melą przy prawej nodze (pani była z lewej) a to bydle dalej się drze jak baba na targu. Zatrzymałam się i pytam, czemu mam sobie iść. To ona "a bo on się będzie rzucał.". Odpowiedziałam, że to on się rzuca, a nie moja, więc nie rozumiem w czym problem... Psy się obwąchały, zawołałam Melę i poszłyśmy dalej, nikt się nie rzucał... Quote
vege* Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 merrickmayfair napisał(a):A najbardziej dobijają mnie ludzie, którzy idąc z dziećmi widząć psa mówią " uważaj ! pies idzie ' i odciagają dzieci :roll:potem te dzieci wyrastają na dorosłych z psią fobią . No ja właśnie dziś rano przed szkołą schodząc z Nuką na dwór szła ta głupia sąsiadka, która mi często Nukę denerwuje :/ no i szła z tym dzieciakiem, co jej jakaś babka pod opieką zostawia, no to idę sobie tak z tą Nuką, a sąsiadka jak mnie zobaczyła to dzieciaka tak pociągnęła, ze prawie się przewróciło i z tekstem do niego "odsuń się bo cię pies pogryzie!", a Nuka jak to Nuka, dzieci uwielbia i zaczęła się cieszyć i merdać ogonem, no ale trudno, nie ja będę miała psychicznego dzieciaka, który na widok każdego psa będzie się darł ze strachu :/ Amber napisał(a): Do Jariego jak dzieci się pchają to są zabierane z prędkością światła nierzadko z tekstem "nie podchodź bo cię ugryzie" albo "to nie jest łagodny piesek" ciekawe skąd to wiedzą? ;) Jak to skąd? Z filmów o Beethovenie, gdzie dwa dobermany pod koniec filmu goniły dwóch facetów z zębami na wierzchu :diabloti: Quote
behemotka Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 kavala napisał(a):Tak się zastanawiam czy w takiej sytuacji psy same nie dadzą sobie do zrozumienia, czy chcą się przywitać czy nie, czy nawiążą kontakt czy nie. Przecież one też potrafią dać sobie wiele do zrozumienia i nie zawsze muszą ich właściciele wyręczać. Oczywiście wyjątkiem są tu psy agresywne.Myślę, że w większości przypadków psy same by sobie poradziły ;). Nawet jeśli by sobie wyrwały parę kudłów albo jeden z drugim by uszczypnął zębami, to jeszcze żadna tragedia. Czasem mam wrażenie, że traktujemy psy jak krwiożercze, niezrównoważone psychicznie bestie, które wykorzystają każdą okazję, by rozerwać gardło pobratymcowi ;) Naturalnie, w przypadku, gdyby sprzeczka miała się przerodzić w prawdziwą awanturę, kontrola i interwencja jest konieczna... ale nadmiar kontroli też chyba nie służy dobrze psim relacjom społecznym ;) PS. Nie, nie pozwalam mojemu psu dogadywać się spontanicznie ze wszystkim dookoła. Nie pozwalam gnębić i zaczepiać. Ale zawsze, gdy to możliwe (= opiekun nie zgłasza zastrzeżeń, a drugi pies jakoś mniej więcej czyta mowę ciała), zostawiam wolną łapę. Quote
Saththa Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Napisał merrickmayfair A najbardziej dobijają mnie ludzie, którzy idąc z dziećmi widząć psa mówią " uważaj ! pies idzie ' i odciagają dzieci :roll:potem te dzieci wyrastają na dorosłych z psią fobią . Na widok mój i Tazza który był zmęczony i wlekł się łapa za lapa ledwo co za mną Pan idacy z dzieckiem naprzeciwko poderwał dziecko do góry posadził sobie "na baranach" i stwierdził Uważaj pies idzie. Nalezy dodac, ze dziecko nie spodziewające się nagłego podniesie się wystraszyło i krzykneło. A ja byłam na tyle miła, ze się zatrzymałam i grzecznie zwróciłam Panu uwagę, że nie ma co dziecko psem straszyć. Zwłaszcza, ze pies jest na smyczy i widac, że ledwo lezie. I takie tam pogadałam. Pan wysłuchał podziękował i powiedział ze przemysli "hmmmm" Quote
Martens Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 behemotka napisał(a):Myślę, że w większości przypadków psy same by sobie poradziły ;). Nawet jeśli by sobie wyrwały parę kudłów albo jeden z drugim by uszczypnął zębami, to jeszcze żadna tragedia. Czasem mam wrażenie, że traktujemy psy jak krwiożercze, niezrównoważone psychicznie bestie, które wykorzystają każdą okazję, by rozerwać gardło pobratymcowi ;) Problem jest też taki, że dzięki działalności człowieka dysproporcje wagowe i siłowe pomiędzy osobnikami tego samego gatunku to w skrajnych przypadkach 80 deko do 80 kilo. W takiej sytuacji "uszczypnięcie zębami" może się skończyć wypadnięciem bebechów ;) więc nie jest to takie proste. Do tego choćby psy bojowe; chyba najgorsze co można zrobić, gdy wejdą w sprzeczkę, to popatrzeć i poczekać aż się dogadają. Na tyle wpłynęliśmy już i na wygląd i psychikę psów, że nie da się po prostu nie ingerować w ogóle w ich relacje. Quote
Nayantara Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Ale przecież nie chodzi tu o patrzenie jak psy zaczynają się gryźć. Chodziło raczej o to, żeby pozwolić psom poznać swoje zamiary, a nie widząc jakiegoś psa robić w tył zwrot i oddalać się. ;) Jak zawsze trzeba zachować odpowiednie proporcje i wyczucie w którym momencie mamy wkroczyć w relacje między psami. Quote
evel Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Dzisiaj mieliśmy bardzo fajną i bardzo niefajną przygodę... Zacznę od tej przyjemnej ;) W okolicy mamy jednego sensownego bigla! :multi: Zu się z nim, a właściwie z nią, bo to roczna dzieweczka, gania aż furczy, tłuką się, ale jak tamta przegina (bądź co bądź pewnie jest trochę cięższa, no taka zwalista ciut :evil_lol:) to Zuz wyraża swoje niezadowolenie w bardzo określony i głośny sposób i koleżanka dla rozładowania atmosfery glizduje po ziemi i udaje malutkiego szczeniaczka ;) Co ciekawe, bigielka jest układana dość rozsądnie, ludzie uczą jej przywołania na gwizdek, noszą ze sobą kiełbaski na spacer, zapinają psa na smycz na osiedlowych uliczkach bez problemu, no aż miło popatrzeć na kogoś spoza dogo, kto jest ogarnięty :cool3: Niemiła kwestia to wypuszczanie pięciorga dzieci w młodszym wieku szkolnym tak na oko, z dzieckiem labradorowym, tak na oko 4-5 miesięcznym. Gdy tylko zobaczyłam wesołą gromadkę to zwialiśmy z suczą na bok, a pewne niezbyt rezolutne dziewczątko wskazało na nas paluchem i rzekło: Chodźmy tam! Więc pełnym przekonania głosem odkrzyknęłam, żeby dzieci sobie łaskawie poszły gdziekolwiek ale nie TUTAJ. Były chyba nieco zawiedzione :evil_lol: Jezu, jak pomyślę, że ten pies zaraz dorośnie i będzie ważył 40 kilo to robi mi się autentycznie słabo... Ciekawe kiedy rodzice się zorientują, że piesek radośnie targa dziećmi po krzakach albo przeciąga je twarzą po asfalcie :hmmmm: Quote
Nayantara Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 O ile w ogóle się zorientują :shake: Jakoś mam przeczucie, że psiak będzie rósł a dzieciaczki dalej te same będą wychodzić. Mam to samo u siebie na osiedlu i to nie jeden przypadek. Quote
kavala Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 A moje dzieci w wieku szkolnym i wczesnoszkolnym czasem same wychodzą z psem na spacer. Ale muszę przyznać, że przeszły szkolenie w psim przedszkolu jak prowadzić psa, żeby nie ciągnął. Czasami to z daleka wygląda jak niezła przepychanka dzieci z psem, bo jak Frodo ciągnie to trzeba zrobić kilka kroków tył. Pozwalam im jednak, niech też się trochę pomęczą przy wychowaniu psiaka a nie wejdą na gotowe gdy ten już będzie wszystko umiał i chodził przy nodze ;) Quote
filodendron Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Ja bym się bała wypuszczać dziecko z psem na spacer, nawet jeśli pies jest dobrze ułożony i dzieci przygotowane. Bałabym się, że może dojść do konfrontacji z innym psem, podbiegaczem, agresywnym. Co jakiś czas słyszę, że czyjś pies został pogryziony w takiej sytuacji. Nie wiem, jak dziecko mogłoby zareagować, czy próbowało by rozdzielić psy, czy nie odniosłoby obrażeń, czy nie próbowałoby wcale, ale pies zostałby poraniony i to zostałoby w dziecku na zawsze. Miałam z psem trochę nieprzyjemnych sytuacji, ale jestem duża (w sensie wymiarów), dorosła, mogę go wziąć na ręce, mogę się wydrzeć, pogrozić policją, gazem - trochę mogę w porównaniu z dzieckiem, które jak trafi na chama, to nic nie może. Sama mam już dużą córkę i małego psa - trudno im odmówić wspólnych spacerów. Ale to nie jest komfortowe dla mnie. Quote
kavala Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Filodendron, też mam takie dylematy, takie i inne, czy puścić same dziecko do szkoły, a czy na rower, a jak daleko od domu... Muszę ostrożnie dawkować im dorosłość, ale nie mogę też trzymać pod kloszem za długo. Młodsze więc wychodzi tuż koło domu, do ogrodu, starsza, 12 letnia córka na ulicę (nieruchliwą) troszkę dalej od domu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.