omry Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 strix, Iwan jest w typie rottka. Iwana nikt raczej nie wychowywał, tak mi się zdaje. Rodzice mojego chłopaka podchodzą z uczuciem tylko do yoreczków, Iwana nie uznają. Nikt go niczego nie uczył nigdy. Dopiero z nami zaczął wychodzić na miasto, bo wcześniej znał tylko swój teren i park i łąki po drugiej stronie ulicy. Bał się wejść do autobusu, samochodu.. Ale już po kilku próbach wskakuje sam. Nauczyliśmy go ładnie chodzić na smyczy, bo ciągnął. Jest odwoływalny i posłuszny. Wszystko dało się załatwić zaledwie po kilku próbwach, choć Iwan ma już dziewięć lat. Muchy by nie skrzywdził, wszystkie zwierzęta kocha, a na ludzi nie reaguje. Tylko właśnie dresy.. Może ma jakieś złe wspomnienia z poprzedniego domu, albo po prostu sądzi, że duże, drace się i mocno gestykulujące typy są zagrożeniem. To po prostu mądry pies :) Jak dla mnie idealny. Quote
zaba14 Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 strix napisał(a):Żaden odpowiedzialny szkoleniowiec nie będzie nawet szkolił molosa w tym kierunku (nie wiem, jak jest w PL, ale tutaj gdzie mieszkam są dość jasne wytyczne). Molosy są świetne w obronie. Głównie dlatego,że koncentrują się na OBRONIE a nie na ATAKU. Zazwyczaj sama obecność psa wystarcza jako straszak. Jeśli nie, to przygotuj się na to, że pies raczej będzie blokował napastnika ciałem, przytrzyma,ale nie ugryzie chyba, że napastnik rozpocznie walkę pierwszy. To samo dotyczy psów. Mniejsze psy zostaną zignorowane. Z większymi trzeba uważać, bo sprowokowany molos nie wycofa się pierwszy, więc jeśli ten drugi pies nie da za wygraną, może dojść do nieszczęścia. Trzeba psa socjalizować ile wlezie z innymi psami, zwłaszcza tej samej płci. Acha, i uważaj,żeby nic nie pogryzło szczeniaka, bo to zostawia ślad na całe życie i pies może być już zawsze agresywny wobec jednej płci/rasy. Mojego psa dopadł jack russel jak był mały i go pogryzł. Do dziś nienawidzi tej rasy i w ogóle nie lubi małych psów. To,co napisałam o molosach dotyczy wzorcowego molosa, nie pseudomolosa z pseudohodowli ;) Jak w większości postów się z Tobą zgadzam, tak niestety nie wierze w bajki... jesli byłoby tak z każdym RODOWODOWYM molosem to byłyby to psy IDEALNE, a ja w ideały nie wierzę... ;) pies jest TYLKO psem, w całym miocie po zrównoważonych rodzicach mogą urodzić się różne szczeniaki, rodowód nie daje nam 100% gwarancji na zdrowie i charakter psa... nie każdy molos będzie "blokował" jeden oleje całą sprawe, drugi zablokuje a trzeciego wyprowadzi szczekający jamnik z równowagi.. podkoloryzowałaś całą grupę molosów.. ;) Quote
Asia&Kleo Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Sytuacja z dzisiejszego wypadu do parku: Trzymałam Kleo na smyczy. Z daleka zauważyłam psa, dość dużego, biegnącego w moją stronę... Potem zobaczyłam, że to młody ast, merdający ogonem, cieszący się i po jego zachowaniu widać było, że chce się bawić. Nagle wyskakuje jego właściciel, chłopak około dwudziestki. Przeklinając próbuje odwołać asta. Pies nie zareagował... Próbował go zbić smyczą, ale chybił. Więc go kopnął nogą.... tak, że psiak walnął głową w betonowy śmietnik. Na szczęście nie był to poważny uraz, bo wstał i dalej merdał ogonem... Chłopak złapał go na smycz i poszedł dalej. Szczerze mówiąc wiem, że zrobiłam błąd-żałuję, że nie zwróciłam uwagi temu debilowi. Quote
Amber Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Mój ulubiony typ bezczelnego właściciela powrócił :evil_lol: Wchodzę z dobkiem z klatki i widzę babkę 50-60 lat stojącą przy drugiej klatce ze kundelkiem do połowy łydki na kolczatce i flexi mówiącej coś... zdawało by się do siebie. Idę i słyszę "no idź stąd, pójdziesz chyba inną drogą, ja tu stoję" - myślałam, że mówi do kogoś stojącego obok niej, gdzie akurat zasłaniają krzaki, ale nie... ona to mówiła do mnie :diabloti: Ja może wyglądam jak nastolatka ale nią nie jestem i wpienia mnie jak ktoś obcy zwraca się do mnie na Ty, więc jak babka do mnie już centralnie wypaliła "no ale po co tu idziesz, przecież widzisz, że ja go nie utrzymam (kundel ponad połowę mniejszy od mojego psa, i jeszcze na kolcach... a babka z 90 kg ważyła... mało w siebie wierzy chyba :evil_lol:), trzeba było iść inną drogą, bo ja tu stoję", to się na nią spojrzałam spode łba, parsknęłam śmiechem i powiedziałam to co zwykłam mówić w przypadku takiej bezczelności "to, że Pani tu stoi i ma problem to nie znaczy, że ja muszę zmieniać trajektorię swojego spaceru" i sobie poszłam nawet się nie odwracając. Oczywiście kundel zaczął charczeć i się wyrywać do Jariego :p Dziś spotkałam ją ponownie tym razem była po drugiej stronie ulicy, jak nas zobaczyła to zaczęła ciumkać na swojego drącego ryja psa "oj, przestań, pójdziemy na ładny spacerek" :evil_lol: Babka tym samym znalazła się na mojej czarnej liście spacerowej :lol: Quote
Szura Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Odnośnie krycia, mam to szczęście, że mojemu w ogóle nie przeszkadza, gdy kryje go pies, z którym się bawi, co niektóre pieski w nim bardzo lubią. :P Mi to nie przeszkadza, dzieci z tego nie będzie. ;) Tonicowi raz się zdażyło, że na spacerze, ganiając się z psiakiem, chciał go kryć, ale nie wyobrażam sobie, żeby nie zareagować - po pierwsze, większość psów tego nie znosi, a po drugie, większość właścicieli tego nie znosi. A już w ogóle jak pomyślę o właścicielach większych psów, które nie reagują, gdy pupile kryją inne psiaki... Nie do ogarnięcia. Quote
strix Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 zaba14 napisał(a):Jak w większości postów się z Tobą zgadzam, tak niestety nie wierze w bajki... jesli byłoby tak z każdym RODOWODOWYM molosem to byłyby to psy IDEALNE, a ja w ideały nie wierzę... ;) pies jest TYLKO psem, w całym miocie po zrównoważonych rodzicach mogą urodzić się różne szczeniaki, rodowód nie daje nam 100% gwarancji na zdrowie i charakter psa... nie każdy molos będzie "blokował" jeden oleje całą sprawe, drugi zablokuje a trzeciego wyprowadzi szczekający jamnik z równowagi.. podkoloryzowałaś całą grupę molosów.. ;) Nie. Opisałam wzorzec rasy. Każda rasa ma wzorzec. To jest wzorzec, który najbardziej odpowiada mastiffom, ale wszystkie molosowate powinny mieć wysoki próg reakcji ;) Quote
strix Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Asia&Luna napisał(a):Sytuacja z dzisiejszego wypadu do parku: Trzymałam Kleo na smyczy. Z daleka zauważyłam psa, dość dużego, biegnącego w moją stronę... Potem zobaczyłam, że to młody ast, merdający ogonem, cieszący się i po jego zachowaniu widać było, że chce się bawić. Nagle wyskakuje jego właściciel, chłopak około dwudziestki. Przeklinając próbuje odwołać asta. Pies nie zareagował... Próbował go zbić smyczą, ale chybił. Więc go kopnął nogą.... tak, że psiak walnął głową w betonowy śmietnik. Na szczęście nie był to poważny uraz, bo wstał i dalej merdał ogonem... Chłopak złapał go na smycz i poszedł dalej. Szczerze mówiąc wiem, że zrobiłam błąd-żałuję, że nie zwróciłam uwagi temu debilowi. Krew mnie zalewa jak czytam o takich debilach. Też bym nie wracała na miejscu psa. Quote
strix Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Amber napisał(a):Mój ulubiony typ bezczelnego właściciela powrócił :evil_lol: Wchodzę z dobkiem z klatki i widzę babkę 50-60 lat stojącą przy drugiej klatce ze kundelkiem do połowy łydki na kolczatce i flexi mówiącej coś... zdawało by się do siebie. Idę i słyszę "no idź stąd, pójdziesz chyba inną drogą, ja tu stoję" - myślałam, że mówi do kogoś stojącego obok niej, gdzie akurat zasłaniają krzaki, ale nie... ona to mówiła do mnie :diabloti: Ja może wyglądam jak nastolatka ale nią nie jestem i wpienia mnie jak ktoś obcy zwraca się do mnie na Ty, więc jak babka do mnie już centralnie wypaliła "no ale po co tu idziesz, przecież widzisz, że ja go nie utrzymam (kundel ponad połowę mniejszy od mojego psa, i jeszcze na kolcach... a babka z 90 kg ważyła... mało w siebie wierzy chyba :evil_lol:), trzeba było iść inną drogą, bo ja tu stoję", to się na nią spojrzałam spode łba, parsknęłam śmiechem i powiedziałam to co zwykłam mówić w przypadku takiej bezczelności "to, że Pani tu stoi i ma problem to nie znaczy, że ja muszę zmieniać trajektorię swojego spaceru" i sobie poszłam nawet się nie odwracając. Oczywiście kundel zaczął charczeć i się wyrywać do Jariego :p Dziś spotkałam ją ponownie tym razem była po drugiej stronie ulicy, jak nas zobaczyła to zaczęła ciumkać na swojego drącego ryja psa "oj, przestań, pójdziemy na ładny spacerek" :evil_lol: Babka tym samym znalazła się na mojej czarnej liście spacerowej :lol: Pffff. Ja miałam właśnie przygodę w parku z dwoma pekińczykami. Ide sobie z Faustem (mieszaniec labka, whippeta, border collie i czegoś tam po przejściach, ale już 'naprostowany') i widze dwa pekińczyki. Lecą w naszą stronę, warczą, szczekają, sadzą się, próbują podejść od tyłu, typowa agresja lękowa. Posadziłam Fausta komendą 'siad' i się gapimy na szczekaczki. Szczekaczki szczekają. Właścicielka przybiega z oddali i mi mówi 'prosze się nie bać, to są pekińczyki a pekińczyki nie gryzą'. Powstrzymałam się od śmiechu, bo z głupoty nie nalezy się śmiać. I mówię pani, że pieski są lękowe i chyba coś mają z syndromu małego psa. Ona mi na to,że one się chcą przywitać. Ja na to,że chyba nie, skoro nie podchodzą tylko szczekają i szczerzą zęby ;) Pani się zawzięła na witanie się piesków i już je podrzuca Faustowi. Mówię, że ok, ale na moich warunkach, bo jak jeden z drugim Fausta dziabnie, to on może oddać. Poza tym nie chcę,żeby się zrażał do psów (Faust ma dopiero 9 miesięcy). Pani wzięła szczekaczki na smycz, ja Fausta położyłam tak, żeby małe mu mogły dupke powąchać. Nie każdy pies tak się da, ale Faust jest dobrym psem i ogólnie jest między nami porozumienie. Jak szczekaczki powąchały 'wizytówkę' to się nagle uspokoiły. :razz: Ciągle były spięte, ale zaczęły się zachowywac jak psy a nie jak krytersy. :evil_lol: Baba w szoku na wiadomość, że jeśli jej psy tak się boją a ona podtyka je pod gębę większym psom, to nic dziwnego, że ze strachu gryzą i są gryzione w odpowiedzi. Zamiast pozwolić im się najpierw oswoić, babka uważała, że fakt, że to pekińczyki załatwia sprawę, bo 'pekińczyki nie gryzą'. :shake: Quote
Bogarka Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 "Amber" napisał(a):"no ale po co tu idziesz, przecież widzisz, że ja go nie utrzymam (kundel ponad połowę mniejszy od mojego psa, i jeszcze na kolcach... a babka z 90 kg ważyła.. :crazyeye: Quote
Cockermaniaczka Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 strix-ja mialam wczoraj podobny przypadek tyle ze z kundlem ala sznaucer sredni-ze sznupa to miala ta suka tylko fryzure swoja droga...:p Psica totoalnie nie ogarnieta,tyle ze ona tak strasznie "kocha"pieski ze z kazdym chce sie przywitac...A kobita zamiast psa trzymac to robi za latawca po drugiej stronie smyczy i ma w dupci czy inny pies stoleruje takie zachowanie...:roll: I oczywiscie-wina psa bo ona taka nie posluszna jest:diabloti::shake: Quote
zmora0 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Strasznie, ochydnie denerwował mnie jeden facet, kiedy jeszcze chodziłam z suczką na poznańską Arenę.. Miał pseudolaba, który był psychicznie zakręcony na piłki i kradł je wszystkim psom naokoło, łapiąc ich do pyska tyle, ile tylko dał radę. :/ I nic się nie dało zrobić, pies nie przychodził na wołanie, nie oddawał piłek.. Pół godziny, a czasem i więcej ganiania tego cholernego psa i wyciagania mu na siłę piłek z pyska. Poza tym skakał chamsko na ludzi. Zresztą, wiele psów tak skacze.. ja po prostu już teraz zasłaniam się kolanem - nadzieje się kilka razy, to przestanie na mnie skakać. Może i to jest trochę brutalne, ale jeśli właściciel nie ma kontroli nad swoim psem, który nie zawsze ma czyste łapy to ja nie chcę być brudna. Oburzenie malujące się w oczach właścicieli jest bezcenne.. Pseudo labów (bo większość to nie rasowe psy, a właśnie pseudo, z nieokreśloną psychiką i pochodzeniem) nie lubię w większości, chociaż sama mam takiego.. Jednak moja jest odwoływalna, nie leci jak głupia do psów, chociaż mam problem z gnębieniem małych, albo strachliwych psów, ale zawsze na nią huknę, bo w całej swojej złośliwości czasem zapomina wtedy o mojej obecności. Generalnie jednak, tak źle piszecie o pseudolabach, że aż mi glupio, choć moja taka nie jest. Małe szczekacze, bardziej spanikowane niż agresywne też mnie niesamowicie drażnią.. ale to moja jest duża i to ona jest agresywna, jak się takiemu odmachnie, Zmora robi to na zasadzie - dużo hałasu i straszne postawy. Warczy okropnie, kłapie zęgami przy uszach szczekaczy i całą sobą pokazuje jaka to jest groźna i okrutna. Zawsze uważam na to, ale z żadnym psem się nie zdarzyło, zeby chwyciła zębami, straszy, straszy, ale na tym poprzestaje. Quote
motyleqq Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 netheter napisał(a): Zresztą, wiele psów tak skacze.. ja po prostu już teraz zasłaniam się kolanem - nadzieje się kilka razy, to przestanie na mnie skakać. Może i to jest trochę brutalne, ale jeśli właściciel nie ma kontroli nad swoim psem, który nie zawsze ma czyste łapy to ja nie chcę być brudna. Oburzenie malujące się w oczach właścicieli jest bezcenne.. ja jak widzę że moja się przymierza by kogoś radośnie ubrudzić swoim skokiem, to po prostu łapię ją za szelki i mówię 'nie'. ale niestety, jest mnóstwo ludzi, którzy wręcz sami się o to proszą, pies na nich skacze, oni dają mu w zamian smakołyki... szkoda tylko, że dla psa nie ma żadnej różnicy, człowiek to człowiek, chciałoby się na każdego wskoczyć :shake: Quote
Marta666 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Nikt tu jeszcze nie wspomniał chyba o dzieciach. Mój pies jak był mały to dzieci jak muchy leciały do niego i tłumaczenie,że nie wolno tak mocno głaskać pieska na nic się nie zdawały. Niekiedy musiałam dosłownie uciekać przed widokiem dzieci. Oczywiście rodzice nic z tego sobie nie robili. Teraz wychodzę niekiedy na spacery z psiakiem w typie shih-tzu. Oczywiście teksty "o boże jaki on słodki" itd. są na porządku dziennym i oczywiście mamusie muszą powiedzieć: "zobacz jaki słodki piesek-idź pogłaskać". Tylko,że problemem jest to,iż suczka ta nie lubi dzieci i zaczyna z przerażenia na nie szczekać gdy podchodzą za blisko. Pomijam jej socjalizację ze światem przez jej właścicieli..... Ja staram się nie podchodzić i nie wymuszać kontaktu,którego ona nie lubi. A ludzie mimo to uparcie chcą głaskać... Tylko RAZ miałam sytuację gdy chłopczyk podszedł i spytał czy może ją pogłaskać. Powiedziałam,że ona nie lubi dzieci i zaraz zacznie szczekać,ale to bardzo miłe,że pyta. Mam nadzieję,że zawsze będzie tak postępował :) I wiele z Was skarży się na małe szczekacze. A ja wychodząc z właśnie z takim małym szczekaczem często spotykam się z sytuacją gdy właściciele podchodzą z dużym psem "bo on lubi się bawić z takimi małymi pieskami" i nachalnie domagają się kontaktu psów. Więc w drugą stronę też to działa ;-) Quote
zmora0 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 to prawda, ale masa wlascicieli nijak nie reaguje na takie zachowanie swojego psa względem innych osób. wydają się nie rozumieć, że innym może przeszkadzać skaczący na nich pies.. często też właściciel jest za daleko i nie jest w stanie zareagować. niestety jeszcze wśród obcych spacerowiczów nie spotkałam nikogo takiego jak Ty, a szkoda. :( Quote
zmora0 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 o, o, przypomniałaś mi o dzieciach :D Ostatnio stoję sobie i zbieram swoje rzeczy, plecak, miske dla psa itp po postoju i leci na nas z wrzaskiem dzieciak, machając rękami, krzycząc, piszcząc. Szczęście, że Zmo jest jaka jest i tylko patrzy na takich jak na idiotów, ale dzieciak z 10 metrów wrzeszczy: CZY MOJE POGŁASKAĆ PIESKA?????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!! Po czym podbiega i ledwo hamuje przed Zmorą momentalnie pchając na nią łapy. Moje tłumaczenie, że nie ma jej głaska po głowie tylko po boku szyi, czy po łopatkach na nic się zdały. Jego łapska były wszędzie i - co mnie zdziwiło - Zmo sama unikała kontaktu z głośnym, nieogarniętym dzieciakiem, odsuwała się, przechodzila na drugą stronę. Niestety to na dzieciaka nie działało.. Inna sytuacja: do autobusu wchodzi ojciec z dzieckiem, zostawia dzieciaka z tylu autobusu [siedziałam obok środkowych drzwi] i idzie na przód kupić bilety [linia podmiejska, bilety kupuje się u kierowcy]. Dzieciak drze sie przez cały autobus, w ogóle nie słucha ojca każącego mu zostać na miejscu, leci z wrzaskiem TATTOOOOO!! przez cały autobus, milimetry przed moja suczką zatrzymuje sie z przerażającym piskiem TATOOOO PIEEEES!!!! i uskakuje w bok. Potem dalej z kwikiem przebiega chyłkiem obok Zmo i leci do ojca. Całą dalszą drogę wisiał mi nad psem uparcie wrzeszcząć TATOOO, ALE PIEEEES! Masakra. Cieszę się, że moja sucz nie reaguje na takie dzieciaki, bo gdyby sie tym nakręcała, podgryzała biegających to byłaby kicha, chyba musiałabym wyjsc z autobusu. Inna sytuacja: jestem na spacerze ze Zmo i suczką znajomej, grzywaczem chińskim, która nie lubi, boi sie wrzeszczących dzieciaków.. Grzywka czeka przywiązana do słupka na swoją kolej, ja ze swoją ćwiczę obi. Podbiega dwojka kilkuletnich dzieciaków z piskiem, stają nad spanikowaną grzywką, która nie ma pojęcia jak ma od nich uciec a dzieciaki lecą z łapami. Chwila mojego zastanowienia, obracam się do mojej labki zdziwionej tym, że trening nagle przerwany i wysokim głosem [Zmo bez smyczy] "Zmora, dzieciiii", na co ona reaguje radosnym doskokiem do rozwrzeszczanych kilkulatków, no bo skoro pozwalam jej się z nimi przywitać.. Sucz cała w kwiatkach, dzieciaki spanikowane, bo nagle wpadł miedzy nie większy pies, uciekają do rodziców. Zmo robi kilka krokow w ich stronę 'O! biegamy!' ale ją odwołuje.. i na szczęście po napadzie na biedną grzywkę. Quote
awaria Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Sytuacja sprzed kilku dni. Matka z 4-5 letnim chłopcem pyta się mnie czy syn może pogłaskać psa. Mówię, zgodnie z prawdą, że lepiej nie, bo pies może skoczyć i przewrócić malca (spieszyłam się, nie chciało mi się przeprowadzać całej procedury pt. siad, spokój, nie skacz, przywitaj się ładnie :diabloti:). Na co matka, już oburzona: - Skoro gryzie to niech w kagańcu chodzi! - Nie gryzie tylko czasami wskakuje. - No to dlaczego jest bez kagańca?! ... co ma piernik do wiatraka :roll: ? Quote
Sybel Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 - Skoro gryzie to niech w kagańcu chodzi! - Nie gryzie tylko czasami wskakuje. - No to dlaczego jest bez kagańca?! Może pańcia miała mega tipsy i myslała, ze wszyscy tak mają, a wiadomo, ze ostrymi szponami można krzywdę zrobić... Następnym razem można rzucić "no tak, znowu zapomniałam psu rękawiczki założyć " Quote
filodendron Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Dzieci myślą inaczej niż dorośli :) Przyklad: W ogródku w restauracji wczołguje się pod nasz stolik może 5-6 letni chłopczyk - oczywiście do psa - i pyta: - czy mogę się przytulić do pieska? - wiesz, to nie jest najlepszy pomysł, piesek cię nie zna... - nazywam się Bartosz Nowak, czy teraz już mnie zna? :D Quote
Marta666 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 filodendron napisał(a):Dzieci myślą inaczej niż dorośli :) Przyklad: W ogródku w restauracji wczołguje się pod nasz stolik może 5-6 letni chłopczyk - oczywiście do psa - i pyta: - czy mogę się przytulić do pieska? - wiesz, to nie jest najlepszy pomysł, piesek cię nie zna... - nazywam się Bartosz Nowak, czy teraz już mnie zna? :D :grin::grin::grin: No proszę jaki miły chłopczyk :D Quote
motyleqq Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 filodendron napisał(a):Dzieci myślą inaczej niż dorośli :) Przyklad: W ogródku w restauracji wczołguje się pod nasz stolik może 5-6 letni chłopczyk - oczywiście do psa - i pyta: - czy mogę się przytulić do pieska? - wiesz, to nie jest najlepszy pomysł, piesek cię nie zna... - nazywam się Bartosz Nowak, czy teraz już mnie zna? :D haha fajne :D Quote
filodendron Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Bartosz był genialny :D - Miluś, daj łapę (Miluś daje) - Miluś, daj drugą łapę (Miluś daje) - Miluś, daj tylną łapę (Miluś daje pierwszą łapę) - Miluś, dlaczego ty mnie nie rozumiesz.. :D Quote
strix Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 [quote name='motyleqq']ja jak widzę że moja się przymierza by kogoś radośnie ubrudzić swoim skokiem, to po prostu łapię ją za szelki i mówię 'nie'. ale niestety, jest mnóstwo ludzi, którzy wręcz sami się o to proszą, pies na nich skacze, oni dają mu w zamian smakołyki... szkoda tylko, że dla psa nie ma żadnej różnicy, człowiek to człowiek, chciałoby się na każdego wskoczyć :shake: Zgadzam się. Norwegia niby taki cywilizowany kraj, a krew mnie zalewa na widok pańci albo pańcia, którzy zginają się wpół, żeby się przywitać z moim psem, a jak ten skacze im do twarzy, to mu dają smakołyka. Ja mu nie pozwalam skakać, ale to jest problem labków w ogóle, a moja znajda ma dopiero 9 miesiecy, więc ciagle się uczy. Tylko,co z tego,ze ja mu nie pozwalam, jak nikt się tak właściwie nie pyta. Podchodzą na ulicy jakby pies był ich! A jak im mówię, żeby zostawili psa w spokoju, to się na mnie patrzą jak na sadystkę :shake: Quote
Amber Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 awaria napisał(a):Sytuacja sprzed kilku dni. Matka z 4-5 letnim chłopcem pyta się mnie czy syn może pogłaskać psa. Mówię, zgodnie z prawdą, że lepiej nie, bo pies może skoczyć i przewrócić malca (spieszyłam się, nie chciało mi się przeprowadzać całej procedury pt. siad, spokój, nie skacz, przywitaj się ładnie :diabloti:). Na co matka, już oburzona: - Skoro gryzie to niech w kagańcu chodzi! - Nie gryzie tylko czasami wskakuje. - No to dlaczego jest bez kagańca?! ... co ma piernik do wiatraka :roll: ? :evil_lol: To mi się przypomniało jak raz szłam z 3 psami, wracałam już do domu więc wszystkie na smyczach. Wchodzę przez furtkę i jak to bywa stoją 2 matki w klatce i gadają, a do nas biegnie dzieciak, może 2 letni, w różowym wdzianku... Ulubiony target Cortiny :diabloti: Mówię więc do matki, proszę zabrać dziecko bo jamniczka nie lubi. Wtedy ona od czapy zadaje mi pytanie "a ten kaganiec to coś daje?" chodziło jej chyba o halti dobermana, więc mówię nieco zdezorientowana "to nie kaganiec, to takie coś żeby nie ciągnął", na co ona oburzona "a, to nadal gryźć może". Kurna, ludziom to chyba przeszkadza sama obecność psów i jeszcze biedny Jari oberwał za Cortinę, bo jest dobermanem :evil_lol: Quote
Bogarka Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Niektórzy widocznie mysla ze jak pies ma na sobie kaganiec, to mozna go meczyc, bo nie ugryzie bo jest w kagancu :angryy: Quote
zmierzchnica Posted May 30, 2011 Posted May 30, 2011 Ja ostatnio chyba wykazałam się chamstwem... Ale nie żałuję :diabloti: Idę z Frotkiem przez plac, gdzie zbierają się babcie. Nagle spod ławki wyskakują dwa ujadacze - coś jak "jork" i coś jak "szitsu" - i rzucają mi się na psa. Poluzowałam smycz i odsunęłam się dwa kroki w tył (żeby nie było jatki - gdybym smycz napięła, zaczęła psa przyciągać do siebie, to na pewno by wyskoczył do tamtych, one by poczuły się silne i zaczęły gryźć i szarpanina gotowa). Tak więc pieseczkom wydało się że Fro jest luzem, Frotkowi też - więc tylko powarkiwał i merdał ogonem z napięcia, ale nie usiłował nawet kłapnąć pyskiem - gdyby psy zostały zabrane, to sprawa w miarę by się rozeszła po kościach... Tylko że babcie tyłka nie ruszyły. Mówię, żeby zabrały psy, bo nie będę tu sterczeć. Zaczęło się :p -Idź dalej z tym psem! No idź dalej! -Jak mam iść, skoro pani pies się rzuca? (babcia łapie psa za obrożę i podnosi, przyduszając zwierzę) -A czemu on kagańca nie ma! Powinien kaganiec mieć! -Pani pies jest agresywny i się rzuca. -Ale on jest mały, on nic nie zrobi!" -Proszę pani, to g***o to też pies, zęby ma! (puściły mi nerwy) dołącza się druga, właścicielka szitsu: -Ale czemu tak smycz mu luzujesz! -A czemu pani pies nie ma smyczy? Prawo jest jedno, każdy pies ma iść na smyczy. Następnym razem puszczę swojego psa i zobaczymy jaka będzie gadka. -No to puszczaj sobie! ...Puściłam :evil_lol: I poszłam dalej. Miny babć bezcenne. Kazałam Frotkowi równać, pięknie szedł mi przy nodze, potem powiedziałam mu, żeby usiadł, zapięłam, odwróciłam się (babcie miały miny o takie: O_O) :diabloti: i poszłam na spacer. Dodam, że nie byłabym wredna i może bym nawet wytłumaczyła, że gdybym psa zaczęła ściągać itd to by zaczął się rzucać i tym podobne - ale to nie był pierwszy, nawet nie drugi raz. Za każdym razem babcie mają psy luzem, one atakują wszystko, co się rusza i czują się mocne, bo mają małe pieski, a inni mają lawirować między nimi, coby przypadkiem pieseczków nie urazić, nie zdenerwować i nie zepsuć. A mi się już nie chce przepraszać wszystkich, że ja i mój pies w ogóle żyjemy w imię bycia kulturalną i miłą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.