Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

HelloKally napisał(a):
Rożnica jest bo jak łapie przy szyi to może być równie dobrze bark. A łapanie za szyję na 70% zakończy się zgonem, bo pies nie ma zębów z waty.

za szyję, przy szyi, co za różnica. Tam chwytać nie powinien i basta.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ale przeciez ta suka go nie złapała... Trzymała tylko paszczę przy jego szyji. Chuchała mu w szyję. Nie chwyciła go. A bynajmniej ja tak to zrozumiałam...

Gdzie ten post ide czytać raz jeszcze

Posted

Ludzie, bo zaraz ktoś napisze, że pittka mu głowę użarła!!
Sybel napisała:

Ona poleciała, wbiegła gościowi między nogi, usiadła na nim i po prsottu trzymała pysk przy szyi.
Nie "pyskiem", "pysk". !!! Nie było mnie tam, ale podejrzewam, że chodzi o to, że w powietrzu, a nie na gościu. Może źle rozumiem, ale ja nawet nie pomyślałam, że suka go zębami dotknęła.

Saththa, no właśnie... Zacytowałam ten fragment z szyją.

Posted

[quote name='bobroska.']Ludzie, bo zaraz ktoś napisze, że pittka mu głowę użarła!!
Sybel napisała:
Nie "pyskiem", "pysk". !!! Nie było mnie tam, ale podejrzewam, że chodzi o to, że w powietrzu, a nie na gościu. Może źle rozumiem, ale ja nawet nie pomyślałam, że suka go zębami dotknęła.

Dokładnie tak:

[quote name='Sybel']Tamta pittka, była genialna, odratowana ze strasznych warunków, miała być odstrzelona, bo podczas cieczki "puściła się" z dwoma psami, z którymi dzieliła kojec. Nie była socjalizowana, ale trafiła w doskonałe ręce (do mojego dozorcy osiedlowego), gdzie została wyleczona i bardzo szybko nauczyła się właściwych zachowań. Co więcej, była baaardzo łagodna. Wspomniana przeze mnie sytuacja wyglądała tak, że jakiś wyrostek wyrwał kobiecie z ręki torebkę, ona zaczęła go gonić i krzyczeć. Dozorca to zobaczył i puścił sukę z hasłeem bierz. Ona poleciała, wbiegła gościowi między nogi, usiadła na nim i po prsottu trzymała pysk przy szyi. Opluła go, ale poza otarciami od uderzenia w chodnik nie miał żadnych obrażeń. Okazało się, że w torebce była wiza do USA i koło 1200 dolarów, bo pani za 2 dni miała lecieć do Stanów i się przygotowywała. Tak oto pies zarobił 100 dolarów :)


Heh jak szybko może dojść na forum do nieporozumienia ehh

Posted

Też tak to zrozumiałam, ale już się nie chciałam odzywać, bo tu niektórzy pożerają żywcem, a mnie to jakoś nie jara.. :lol:

Posted

Migori napisał(a):
A jaka to różnica? Pies odpowiednio szkolony chwyta za rękę-przedramię i powala pozoranta.


Mi nie chodzi o różnicę tylko o to co było napisane i już.

Posted

Wiecie, tak mi się jeszcze jedna historia z mojego osiedla przypomniała. Mam znajomą, kobita waży chyba ze 150 kg, taki lodowiec. Teraz ma krzyżówkę jakiegoś doga z mastifem (pies ma 17 lat i jest chyba jedynym tak wielkim psem, który tyle żyje, jakiego znam...). Przedtem miała sznaucera olbrzyma, który zwał się Uzi i był cudowny. Kiedyś ta pani wracała z Uzim i koleżanką z pracy, szły akurat niedaleko mojego bloku. Koleżankę tej pani napadł złodziej, chciał jej wyrwać torebkę. Moja znajoma tylko złapała go za rękę.
Kiedy przyjechała policja, ona dalej trzymała go za rękę, Uzi bohatersko siedział za krzakiem i trząsł się jak galareta, a złodziej wył, żeby zabrać od niego tę babę, bo mu rękę złamie. Policjant na to spokojnie "ależ drogi panie, trzyma pana słaba niewiasta, ja tu musze protokół spisać..."
To tak co do strat w ludziach. A pittka wspomniana wyżej nikomu nie zrobiła nigdy krzywdy. Chociaż nie... Raz rzuciła się ratlerzyca, taka walnięta na maksa. Pitka tylko machnęła zakagańcowanym łbem, a ratlerka miała zafundowany dłuższy fragment życia w gipsie na tylnej łapie. Bo oczywiście zapomniałam dodać, że pittka ZAWSZE chodziła w kagańcu, albowiem pan dozorca, człowiek obeznany z rodzajem ludzkim, wiedział, że bez kagańca jego suka wywołuje jakąś histerię w naszej okolicy... To tak w kwestii zębów na złodzieju. Kaganiec miała skórzany.

Poza tym przepraszam za nieskładny tekst, ale strasznie zasypiam.

Posted

bobroska. napisał(a):
Bo tu wszyscy szukają sensacji...

Chyba nie :) To chyba raczej wątek "wyżalający". A reszta zależy od tego, czy chodzi o zasadę, czy o snucie opowieści ;) Skądinąd ciekawych, ale niekoniecznie skonfrontowanych z ewentualnymi konsekwencjami. Faktem jest, że wątek jest z gatunku fabularnych. Jak dojdzie co do czego (odpukać), to cd w wątku prawniczym :) ;)

Posted

Nieodpowiedzialność właścicieli małych piesków mnie wręcz przeraża. A kiedy duży psiak zrobi takiemu podbiegaczowi krzywdę to afera na całe miasto! Przez to zauważyłam, że gdy idę z Majką inni właściciele bacznie, wręcz z przyganą, się nam przyglądają. I to tylko z racji mojego stosunkowo młodego wieku i shih na drugim końcu smyczy, kolejny stereotyp do kolekcji.
A z podbiegaczami radzę sobie nad wyraz brudnymi spacerkami. Gdy właściciele widzą nas (często włącznie ze mną ;) ) od stóp do głów umorusane i ociekające błotem, od razu chętniej zapinają swoje czyściutkie jojeczki na smycz :diabloti:.

A jeśli chodzi o obronę własną to bronię się psami, a jakże! Gdy jestem sama w lesie lub w wysokich trawach(gdzie psy są praktycznie niewidoczne dla innych) i czuję się niepewnie zawsze wołam donośnie: "KILLER, SZARIK, do nogi!!!" i modlę się, żeby zadziałało :evil_lol: . Jak na razie zdaje egzamin :roll:.

Posted

a ja powiem tak, moja suka ma manie bronienia mnie , kiedyś próbowałam to wyeliminować , trochę mi się udało , nie reagowała już agresją na każdego mijanego mężczyznę (chyba ze wyglądał według niej podejrzanie) , ale jakiś czas temu koło roku wracałam od babci przez park żeby suka sobie jeszcze pochodziła było kolo 21 ale już mocno szaro , nagle facet który mnie mijał złapał mnie za ramie! nie wiem co chciał , myślę ,że albo mnie nastraszyć albo okraść ale moja suka w 1 sekundzie złapała go za ta rękę którą mnie trzymał skacząc bo nie jest zbyt duża (17kg) i nie chciała go puścić , na moje "puść" momentalnie puściła a facet odbiegł , ja byłam w takim szoku ze musiałam chwile postać zanim do mnie dotarło co się stało.
ja zawsze wiedziałam że suka jakby coś złego się działo będzie mnie bronić ale po tej sytuacji jestem już tego pewna.
co by było gdybym wtedy była sama? albo z moim drugim psem pudlem który w razie jakiegoś zagrożenia jestem pewna że uciekł by szybciej niż ja ;)
w każdym razie nadal planuje pójść z suką na ipo , żeby mieć pewność że faktycznie nikomu nigdy nie zrobi krzywdy , niestety nigdzie blisko nie mamy dobrego szkoleniowca a do "byle" kogo nie ma sensu iść bo psa można łatwo zepsuć. więc sama ją ucze , przypominam jej najważniejszą komendę w razie czego czyli "puść".

Posted

Co do podbiegaczy, mam w wieżowcu obok taką starszą, bardzo niekontaktową kobietę, która ma spasdioną mikro sunię, taką żółtą świnkę morską z zapadniętym grzbietem, do tego chodzącą w tempie 3 metry na godzinę. Niedawno wzięła szczeniaka, chłopaka, który teraz ma może nawet rok. Oba psy latają luzem. O ile suka po prostu nie ma szans dodreptać do kogokolwiek, o tyle chłopaczek lata po całym osiedlu, rzuca się na psy (ileś tam razy został już pogryziony). Pani w ogóle nie posiada ani obroży, ani smyczy. Żal psów, tym bardziej, że suka w końcu może mieć szczenięta, a biorą pod uwagę jej tuszę, nie wiem, czy to przeżyje... Że nie wspomnę o psie, który np. nagle pojawia się za tyłkiem mojego Filipa, który od razu usiłuje mu łeb wyrwac.

Posted

Ja w ogóle się zastanawiam czasami, co to za "moda" na chodzenie z psami bez obroży/szelek. Bo brak smyczy można zrozumieć (w określonych miejscach oczywiście) jeżeli pies jest posłuszny, ale braku jakiegokolwiek "ubranka" nie rozumiem. Mój pies zawsze ma na sobie obrożę z adresówką. Przecież to tylko zwierzę i nawet jeżeli jest bardzo dobrze wyszkolone, zawsze może się czegoś przestraszyć i w panice uciec na przykład.

Posted

Migori napisał(a):
za szyję, przy szyi, co za różnica. Tam chwytać nie powinien i basta.


Krótko i na temat - gdyby pies z siłą i "delikatnością" pita po przejściach złapał kogoś czy za szyję czy przy szyi, to ten osobnik nie byłby opluty, tylko z przegryzioną tętnicą szyjną/20 szwami. Więc może nie szukajmy na siłę sensacji.

I nie wiem, czy wiecie jak wygląda IPO i czego się od psa wymaga, i jak to się ma do psychiki molosów i TTB, ale wysyłanie tych ras na takie szkolenie, szczególnie prowadzone jak dla owczarka, to wychowywanie sobie tykającej bomby. I TTB, i molosy to psy o bardzo wysokim progu pobudliwości, trzeba naprawdę dużego, realnego zagrożenia, żeby zaatakowały człowieka. Na IPO wymaga się od tych psów, żeby atakowały w ich odczuciu bez powodu - bo osobę, która sobie tylko biega, krzyczy i nie stanowi przez większość czasu realnego zagrożenia dla opiekuna. Tak psy z natury trudne do sprowokowania uczy się, że sytuacja która dotąd byłaby przez nie zignorowana (potknięcie starszej osoby na ulicy, wrzeszczące biegające nastolatki) jest niebezpieczna i może wymagać użycia zębów. Mamy bardzo silnego psa, który nagle zaczyna widzieć zagrożenie tam, gdzie go dotąd nie widział i gdzie go nie ma.
Druga sprawa - odwołanie. TTB to psy bojowe. Były odciągane, a nie uczone łapać i puszczać na komendę jak owczarki. Przez dziesiatki i setki pokoleń. Podobnie molosy. Są dużo bardziej samodzielne w podejmowaniu decyzji jak i uparte niż owczarki (do IPO wręcz stworzone). Czemu TTB i większość molosów to dość rzadki widok w policji? A bo to nie automaty jak ONki; jak już ruszą to naprawdę ciężko je odwołać na zasadzie "on/off".
Stąd wysyłanie tych ras na IPO w ramach bezpieczeństwa dla otoczenia i "szlifowania polecenia 'zostaw'" to jedno wielkie nieporozumienie. Odwoływanie można ćwiczyć i bez IPO i dodatkowego rozszczuwania przy tym psa.

Posted

Marta, ogólnie się zgadzam z większością Twojej wypowiedzi, ale mamy w naszym pięknym kraju naprawdę dobrych pozorantów, którzy znają się na rzeczy. Co prawda w większości nie są oni Polakami, ale pochodzą z krajów sąsiadujących z naszym, niemniej jednak w Polsce bywają dość często w ramach różnych spędów szkoleniowych.

[quote name='Martens']
Stąd wysyłanie tych ras na IPO w ramach bezpieczeństwa dla otoczenia i "szlifowania polecenia 'zostaw'" to jedno wielkie nieporozumienie. Odwoływanie można ćwiczyć i bez IPO i dodatkowego rozszczuwania przy tym psa.

Ogólnie bym powiedziała, że chodzenie z psem na IPO do pierwszej lepszej szkoły to jak powolne wyciąganie zawleczki z granatu. Jeżeli już IPO to z naprawdę zajebistym człowiekiem, który ma pojęcie i potrafi wytłumaczyć następstwa takiej zabawy. Nie widzę przeszkód, żeby molosy i TTB wisiały na szmacie, o ile rzeczywiście polują na szmatę (w łupowym) a nie na człowieka (fight drive bodajże?). W mojej okolicy są ze trzy szkółki, które oferują IPO, z własnym psem (znaczy jakbym miała jakiegoś, który by się nadawał na taką zabawę :evil_lol:) wybrałabym się ewentualnie do jednego jedynego człowieka, który zna się na rzeczy i wiem, że psa nie popsuje. Generalnie rozważam nawet parę wypadów do rzeczonego pozoranta z moją histeryczką, żeby trochę poprawić jej pewność siebie ;)

Posted

evel napisał(a):
wybrałabym się ewentualnie do jednego jedynego człowieka, który zna się na rzeczy i wiem, że psa nie popsuje. Generalnie rozważam nawet parę wypadów do rzeczonego pozoranta z moją histeryczką, żeby trochę poprawić jej pewność siebie ;)

Z Frambos K-9? Że tak nieśmiało zapytam... :)

Posted

evel, tylko że tu problem leży nie tylko w niewykwalifikowanych pozorantach, ale i predyspozycjach samego psa i umiejętnościach właściciela. Bardzo mała część właścicieli molosów i TTB zdaje sobie sprawę z tego, jak powinno wyglądać w ogóle szkolenie IPO, nie mówiąc już o specyfice tych ras i związanym z tym ryzyku. 99% właścicieli psów w Polsce ma problemy z podstawowym posłuszeństwem; miałoby problem z prowadzeniem psa do IPO predysponowanego, szczególnie jeśli już ktoś spieprzy szkolenie, a co dopiero z rasą która wymaga specyficznego podejścia nawet ze strony szkoleniowca, która jest bardzo silna fizycznie (bez porównania do ONka) i z natury daleko jej w ataku do odwoływalności owczarka? Te psy są predysponowane psychicznie (i po trosze też fizycznie) do zupełnie innych sportów i formy pracy z człowiekiem, posłuszeństwo też można im wypracować bez IPO - więc po co bawić się zapałkami, szczególnie jeśli nie jest się znawcą szkolenia obronnego i wspomnianych ras? A jak ktoś marzy właśnie o psie stricte obronnym, o szkoleniu w tym kierunku, to są dziesiątki szczęśliwszych wyborów niż TTB czy molosy.

Posted

Filodendron, owszem ;)

Marta, masz rację z tym, że rzadko kto wie, jak to się je, ale mimo wszystko uważam, że świadomość kynologiczna u nas rośnie (a to, że w ślimaczym tempie to inna kwestia :roll:). Jeżeli ktoś ma TTB, który się spełnia właśnie w polowaniu na rękaw to niech sobie robią obronę, na zdrowie. Niemniej jednak zdaję sobie cały czas sprawę o ryzyku, jakie masz na myśli. Wydaje mi się ponadto, że nawet z takim wilczakiem (który teoretycznie jest pastuchem - jest! ;)) byłby problem z IPO, gdyby pies nie miał żelaznej psychiki, genialnego pozoranta na treningach i kumatych właścicieli.

Chyba rośnie nam piękny OFF, może ktoś by to wydzielił stąd? :siara:

Posted

zaba14 napisał(a):
Ja jako właścicielka staffika nie uczyłabym go komendy bierz, ale jednocześnie pod dobrym okiem szkoleniowca to lepiej takie zachowanie wyszlifować, bo pies nie ma pogryźć i zabić, a jedynie przytrzymać i na komendę zostaw, odejść.. nie szkolony pies w trakcie napadu agresji może zabić... i słowo "zostaw" używane w przypadku zabawek pewnie nie podziała... pit bulle i amstaffy nigdy nie były hodowane do obrony więc pewnie nie spraedziłyby się w tym przypadku zbyt dobrze, za to rottki jak najbardziej.


Sprawdzają się bardzo dobrze, ale wyłacznie te o stabilnej psychice, a takich jest mało na skutek rozplenienia rasy i pseudohodowli. I mogę cię zapewnić, że ani bullowi ani astowi nie potrzebny jest trening, bo będzie wiedział,co robić.

Każdy pies, który atakuje człowieka i gryzie tak, żeby zagryźć powinien zostać uśpiony. U takiego psa niczego się nie da wyszlifować.

Normalny pies ma naturalną barierę przed atakiem na człowieka. W treningu K9 pracuje się nad tym, aby tę barierę pokonać ale w sposób kontrolowany. Asty nie są wykorzystywane jako K9, są na to oficjalnie podane powody, ale nie będe ich tu przytaczać, żeby nie denerwowac miłośników rasy.

Posted

omry napisał(a):
Psy, które zamierzam mieć to właśnie molosy. Macie rację, odpuszczę sobie to szkolenie.

Kilka miesięcy temu sama czytałam na molosach o dogu niemieckim, który rzucił się na człowieka, który bił leżącego. Pies go przytrzymał i puścił dopiero, gdy właściciel mu kazał.


Żaden odpowiedzialny szkoleniowiec nie będzie nawet szkolił molosa w tym kierunku (nie wiem, jak jest w PL, ale tutaj gdzie mieszkam są dość jasne wytyczne).

Molosy są świetne w obronie. Głównie dlatego,że koncentrują się na OBRONIE a nie na ATAKU. Zazwyczaj sama obecność psa wystarcza jako straszak. Jeśli nie, to przygotuj się na to, że pies raczej będzie blokował napastnika ciałem, przytrzyma,ale nie ugryzie chyba, że napastnik rozpocznie walkę pierwszy. To samo dotyczy psów. Mniejsze psy zostaną zignorowane. Z większymi trzeba uważać, bo sprowokowany molos nie wycofa się pierwszy, więc jeśli ten drugi pies nie da za wygraną, może dojść do nieszczęścia. Trzeba psa socjalizować ile wlezie z innymi psami, zwłaszcza tej samej płci. Acha, i uważaj,żeby nic nie pogryzło szczeniaka, bo to zostawia ślad na całe życie i pies może być już zawsze agresywny wobec jednej płci/rasy. Mojego psa dopadł jack russel jak był mały i go pogryzł. Do dziś nienawidzi tej rasy i w ogóle nie lubi małych psów.

To,co napisałam o molosach dotyczy wzorcowego molosa, nie pseudomolosa z pseudohodowli ;)

Posted

[quote name='filodendron']Jeśli tam namawiają do wymierzania sprawiedliwości psem na własną rękę, to tak ;)

A serio, to ja bym wolała, żeby IPO było jakoś bardziej obwarowane, nie wiem czym, przepisami? certyfikatami? Wolałabym nie oglądać takich scenek, jakie czasem rozgrywają się na placykach treningowych - bo wcale a wcale nie wygląda to profesjonalnie, gdy dwóch facetów gania za psem, który ukradł rękaw sypiąc qrwami i wyglądając na lekko sfrustrowanych delikatnie mówiąc.

W Polsce jest wolna amerykanka, na Zachodzie zależnie od panstwa IPO jest albo zarezerwowane dla sił mundurowych albo obwarowane zakazami i nakazami łącznie z testami psychologicznymi psa i właściciela. Bo jeśli pies kogoś pogryzie a okaże się,że był szkolony na IPO to trener i właściciel dostaliby takie odszkodowanie do zapłacenia, że do końca życia jedliby chleb z masłem.

W IPO chodzi o to,że obniża się psu próg reakcji. Czyli pies zaczyna reagować na rzeczy, które normalnie by zignorował. Pies po IPO sadzi się na cokolowiek, jeśli właściciel sobie tego życzy. Nawet na żonę właściciela albo na kolegę, który nie oddał 10zł.

Dla mnie pies szkolony na IPO w rękach niewłaściwej osoby jest tak samo niebezpieczny jak broń. Albo bardziej, bo pies jest zawsze 'naładowany'.

Posted

[quote name='strix']na Zachodzie zależnie od panstwa IPO jest albo zarezerwowane dla sił mundurowych albo obwarowane zakazami i nakazami łącznie z testami psychologicznymi psa i właściciela. Bo jeśli pies kogoś pogryzie a okaże się,że był szkolony na IPO to trener i właściciel dostaliby takie odszkodowanie do zapłacenia, że do końca życia jedliby chleb z masłem.
Podobałoby mi się właśnie coś takiego czy jakikolwiek inny rodzaj "pozwolenia na broń". Bo po prostu smutno patrzeć na niektóre przypadki. Mam na osiedlu pana, który aż przestępuje z nóżki na nóżkę, żeby tak psa za jakimś złodziejem albo podpalaczem traw puścić. Chodzi i rozgląda się za okazją. Jakiś czas temu od pewnej właścicielki psa dowiedziałam się, że szczuje tym psem bezdomne koty - chyba z braku okazji na lepszy występ :(

Posted

strix napisał(a):
Żaden odpowiedzialny szkoleniowiec nie będzie nawet szkolił molosa w tym kierunku (nie wiem, jak jest w PL, ale tutaj gdzie mieszkam są dość jasne wytyczne).

Molosy są świetne w obronie. Głównie dlatego,że koncentrują się na OBRONIE a nie na ATAKU. Zazwyczaj sama obecność psa wystarcza jako straszak. Jeśli nie, to przygotuj się na to, że pies raczej będzie blokował napastnika ciałem, przytrzyma,ale nie ugryzie chyba, że napastnik rozpocznie walkę pierwszy. To samo dotyczy psów. Mniejsze psy zostaną zignorowane. Z większymi trzeba uważać, bo sprowokowany molos nie wycofa się pierwszy, więc jeśli ten drugi pies nie da za wygraną, może dojść do nieszczęścia. Trzeba psa socjalizować ile wlezie z innymi psami, zwłaszcza tej samej płci. Acha, i uważaj,żeby nic nie pogryzło szczeniaka, bo to zostawia ślad na całe życie i pies może być już zawsze agresywny wobec jednej płci/rasy. Mojego psa dopadł jack russel jak był mały i go pogryzł. Do dziś nienawidzi tej rasy i w ogóle nie lubi małych psów.

To,co napisałam o molosach dotyczy wzorcowego molosa, nie pseudomolosa z pseudohodowli ;)


Wiele się jeszcze muszę nauczyć. Dziękuję za informacje :)
Co prawda, wiedziałam o tym, molosy same najlepiej wiedzą, kiedy człowieka bronić, ale to, co tu piszecie jest dużo bardziej konkretne i z pewnością się przyda.
Iwan zawsze odgradza mnie ciałem od dresów. Automatycznie, gdy tylko ich zobaczy. Pilnuje, dopóki ich nie miniemy. Później się uspokaja.

Posted

filodendron napisał(a):
Podobałoby mi się właśnie coś takiego czy jakikolwiek inny rodzaj "pozwolenia na broń". Bo po prostu smutno patrzeć na niektóre przypadki. Mam na osiedlu pana, który aż przestępuje z nóżki na nóżkę, żeby tak psa za jakimś złodziejem albo podpalaczem traw puścić. Chodzi i rozgląda się za okazją. Jakiś czas temu od pewnej właścicielki psa dowiedziałam się, że szczuje tym psem bezdomne koty - chyba z braku okazji na lepszy występ :(


Szczucie kotów pozostawię bez komentarza, bo chyba jasne, co sądzę o panu i jego psie.

Oczywiście, pies nieszkolony tez moze zrobić krzywdę. Natomiast nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie szkolił psa neurotycznego, agresywnego itp. takie psy mają słabe nerwy, są nadpobudliwe i nie nadają się na IPO. Najlepiej nadają się ON o wysokim progu pobudliwości, pewne siebie i nieagresywne. Fakt,że jakiś domorosły samozwaniec macha przed psem rękami a ten nic, nie oznacza,ze pies jest głupi tylko ten pacan. Bo pies wie, że powaliłby gościa jednym skokiem i się nie pali do zabawy.

Natomiast szkolenie dużych i potencjalnie niebezpiecznych ras w kierunku IPO a następnie utrata kontaktu z właścicielem dla trenera na Zachodzie oznacza miecz Demoklesa w postaci groźby pozwania o odszkodowanie. Bo jesli właściciel nieodpowiednio rozporządzi takim psem, będzie tragedia i oboje za to zapłacą. Dlatego tutaj raczej mało trenerów oferuje IPO, zaś w wielu państwach jest to w ogóle zakazane.

W polskim prawodawstwie szczucie psem jest traktowane jak napad z bronią w ręku.

Posted

omry napisał(a):
Iwan zawsze odgradza mnie ciałem od dresów. Automatycznie, gdy tylko ich zobaczy. Pilnuje, dopóki ich nie miniemy. Później się uspokaja.


A Iwan to rottek? Bo tot typowe zachowanie rottków. Znaczy, że dobrego masz psa i dobrze go wychowałaś. Problem w tym,że dresik chciałby aby jego pies nie 'odgradzał' tylko kłapał zębami i się rzucał. I tu jest właśnie początek problemów z domorosłymi 'trenerami' IPO.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...