anorektyczna.nerka Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Aneaa, też miałam taką sytuację. Dopiero stanowcze "Wal się" podziałało. Z tym, ze ja miałam takie awantury dien w dzień. Quote
anetaa200 Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 nie dość że sprzątamy kupki to jeszcze mamy woreczki na siku psiakom podstawiać... nie długo dojdzie do tego że nie będziemy mogli ze swoimi pupilami wychodzić na spacery... szok normalnie... Quote
WATACHA Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 A moim zdaniem to właśnie goldeny powinny być na liście ras agresywnych.Są niewychowane, nieodwołalne , upierdliwe i częściej atakują inne psy niż reszta.Zawsze mamy z nimi problem.Więc... A właściciele zapominają co to smycz, nawet nie chce im się tyłka ruszyć po psa.Może 2-3 psy spotkaliśmy normalne. Quote
vege* Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 WATACHA napisał(a):A moim zdaniem to właśnie goldeny powinny być na liście ras agresywnych. Akurat u mnie w mieście goldeny wszystkie jakie spotkałam są bardzo miłe, wychowane i nieupierdliwe :-) za to moim zdaniem do tej listy powinny być dopisane labradory, yorki i jamniki, to to jest u mnie koszmar :shake: Quote
filodendron Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 motyleqq napisał(a): pies ma chodzić ciągle w kagańcu tylko dlatego, że przez ludzi jest postrzegany jako niebezpieczny? Jeśli jest psem ze sławetnej ministerialnej listy to tak - chyba nie ma takiej gminy w PL, gdzie ten zapis w uchwale dot. utrzymania porządku wygląda inaczej niż smycz i kaganiec. Tak gwoli ścisłości ;) Quote
WATACHA Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 vege* napisał(a):Akurat u mnie w mieście goldeny wszystkie jakie spotkałam są bardzo miłe, wychowane i nieupierdliwe :-) za to moim zdaniem do tej listy powinny być dopisane labradory, yorki i jamniki, to to jest u mnie koszmar :shake: To zazdroszczę. Quote
Sybel Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Ja też miałam sytuację, ze dziad się czepiał, że pies leje w trawę. Akurat niedaleko za budką lał jakiś lump, więc dziada zapytałam, czy tamtemu panu też zwróci uwagę, że leje w trawę w miejscu publicznym. On coś tam pyskował jeszcze, więc po prostu poszłam z psami dalej. U nas problemem są i labki i goldeny. Mam na osiedlu panienkę ze spasionym labem. Pies ledwo chodzi, siusiak mu się zaraz będzie ciągał po ziemi dosłownie. Panienka na spacery chodzi z torebką i telefonem, przez który non stop nawija. Jak dla mnie powinna brać jeszcze laptop, bo a nuż na fejsie coś się dzieje... Mam z nią problem, bo ona chyba koniecznie chce, żeby psy się zaprzyjaźniły. Ma flexi w wersji najdłuższej i pies po prostu się wlecze z tyłu, albo się kładzie na środku ścieżki i trzeba kombinowac, jak ją ominąć. Jak nas widzi, zaczyna wlec psa w naszym kierunku, więc nie mam możliwości puścić Filipa, którego uczę właśnie przynoszenia piłki i przychodzenia w ogóle. Ostatnio latałam po terenie jak idiotka i usiłowałam przed gwiazdą uciec... Wkurzające. Albo bawię się piłką z psami, a ona stoi i się gapi, pies ciągnie na wszystkie strony, bo chce gdziekolwiek pójść, a ona stoi. I stoi. I stoi. Quote
filodendron Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Sybel napisał(a):Jak nas widzi, zaczyna wlec psa w naszym kierunku, więc nie mam możliwości puścić Filipa, którego uczę właśnie przynoszenia piłki i przychodzenia w ogóle. Ostatnio latałam po terenie jak idiotka i usiłowałam przed gwiazdą uciec... Wkurzające. Albo bawię się piłką z psami, a ona stoi i się gapi, pies ciągnie na wszystkie strony, bo chce gdziekolwiek pójść, a ona stoi. I stoi. I stoi. Musisz się uzbroić w cierpliwość ;) My mieliśmy babcię z labkiem, która goniła nas po całym spacerniaku - chyba specjalnie wychodziła wtedy, kiedy my i spuszczała psa ze smyczy (a to typ "lecę, pędzę, taranuję"). Teraz już stara się go złapać za obrożę, jak idziemy, ale dojście do tego etapu zajęło jej jakieś... trzy lata :D Quote
Martens Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Migori napisał(a):A co nie miała racji? Ty zresztą również, więc jesteście kwita. Zastanawia mnie jedno... Czego, wy właściciele psów ras należących do silnych i potencjalnie niebezpiecznych, oczekujecie od właścicieli innych psów ? Że was pokochają, pokochają wasze psy i będą nalegać na kontakt i zawieranie przyjaźni ? Sory ale to sie nigdy nie uda. Nie z tym psem, nie z tą rasą, nie z dorosłym samcem rotka. Ludzie są nauczeni doświadczeniem czym zwykle kończą sie takie spotkania, z takimi psami. A to że Twój pies spokojny, ułożony, zsocjalizowany .... cóż, wyjątek potwierdzający regułę. Chcesz nawiązywać znajomości z każdym napotkanym psem, kup goldena. Ok, rottek powinien mieć kaganiec, ale z sytuacji opisanej przez omry wynika, że każdy większy pies powinien chodzić zasmyczowany i zakagańcowany, żeby wszystkie okoliczne podbiegacze mogły mniej lub bardziej przyjaźnie go zaczepiać... Ja nauczona doświadczeniem najszerszym łukiem omijam właścicieli goldenów, labów i małych podbiegaczy - niemiłe sytuacje z psem rasy "potencjalnie niebezpiecznej" mogę zliczyć na palcach jednej ręki na przestrzeni kilkunastu lat... Quote
Migori Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Martens napisał(a):Ok, rottek powinien mieć kaganiec, ale z sytuacji opisanej przez omry wynika, że każdy większy pies powinien chodzić zasmyczowany i zakagańcowany, żeby wszystkie okoliczne podbiegacze mogły mniej lub bardziej przyjaźnie go zaczepiać... Ja nauczona doświadczeniem najszerszym łukiem omijam właścicieli goldenów, labów i małych podbiegaczy - niemiłe sytuacje z psem rasy "potencjalnie niebezpiecznej" mogę zliczyć na palcach jednej ręki na przestrzeni kilkunastu lat... Zgadzam się z Tobą. Mój post został źle odebrany, albo napisałam go niewłaściwie. Nie mam nic do właścicieli czy też samych psów ras potencjalnie niebezpiecznych, ponieważ w znacznej większości są to ludzie odpowiedzialni i z ogromną wyobraźnią, zdają sobie też sprawę na co stać ich psa, zdają sobie sprawę z jego siły itd. Jednak taka prawda że sława idzie za rasą. W czasach kiedy byłam małą dziewczynką była moda właśnie na rotki i boksery. Na osiedlu było ich z 10. Wszystkie zdrowo stuknięte, wszystkie agresywne... Jedna suka mieszkająca u mnie w bloku terroryzowała nas i wszystkich sąsiadów. Ciężko bedzie zmienić nastawienie ludzi do tych ras, po tym co widzieli. W drugą stronę patrząc, labki to podobno psy łagodne, spokojne, karne. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile znam labków, które są karne i nieagresywne. Niestety, znowu działa tu moda i sława że to idealny pies rodzinny... Może i tak, ale we właściwych rękach. Mam agresywną labkę, pod kontrolą, wiem na co ją stać i znam jej możliwości, jednak trudno ludziom wyjaśnić że nie jest przyjacielska - "no jak? to przecież labek!!!" Nie chciałam nikogo zaatakować ani urazić. Quote
omry Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Migori, to może wytłumaczysz, o co Ci chodziło? Bo ja z Twoim poprzednim komentarzem nie zgadzam się ani trochę. Może dlatego, że go nawet nie rozumiem.. Quote
vege* Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Ja pierniczę, niektórzy ludzie jak widać mają piasek zamiast mózgu :angryy: Chodzę sobie z Nuką po osiedlu, idę, idę, Nuka zajęta wąchaniem trawki. Po chwili przeszłam przez ulicę na drugi chodnik. Wszędzie psy szczekały, ale Nuka nie zwracała na żadnego uwagi i ANI RAZU nie szczeknęła :multi: W pewnym momencie widzę jak na wjeździe do garażu (na swojej posesji) siedzi sobie facet, babka i jakaś starsza kobitka. Facet drażnił swoją sukę, pseudolab (pewnie wg nich to jest lab, ale na takiego nie wygląda) miała może 11-12 mies. W pewnym momencie młodsza babka powiedziała do faceta "puść ją, pies idzie" i w tym momencie pseudolabka z pełnego rozbiegu, ze wszystkimi zębami na wierzchu wpadła w bramę, warcząc i szczekając na moją Nukę, ku zdziwieniu właścicieli Nuka nawet nie warknęła tylko ustała i popatrzyła na rzucającą się sukę :diabloti: Na moje oko ludzie hcyba uczą swojego psa agresji, jak myślicie? :angryy: Quote
Sybel Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Mój Felek, taka włochata parówka niskopodwoziowa, miał kumpla. Był to ogromny rottweiler, który Felka uwielbiał. Niestety odszedł na zawał kilka lat temu. Była też suka pittbulka, która powaliła złodzieja, gdy ten napadł na kobietę i ukradł jej pieniądze. Na polecenie opiekuna poleciała za facetem, wpadła mu między nogi i po prostu przytrzymała przy ziemi. Poza tym była niezwykle karna i łagodna. Takich psów na osiedlu mam i miałam na pęczki, bardziej boję się labów i goldenów, któe są z nie wim jakich źródeł i mają nieźle zryte kopuły (podobnie ich bardzo często kompletnie bezrozumni państwo...). Stereotypy generalnie są złe. Quote
omry Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Ja bym chciała swoje przyszłe psy nauczyć komendy 'bierz', bo nigdy nie wiadomo, co człowieka spotka. Z tym, że ja bym chciała, żeby to 'bierz' odbywało się na zasadzie właśnie powalenia na ziemię i przetrzymania, dopóki człowiek nie podejdzie. Żadnego gryzienia. Ale to chyba trochę ryzykowne i musiałabym poszukać dobrego szkoleniowca, który by sobie z taki zadaniem poradził i szkód nie narobił. Quote
motyleqq Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 vege* napisał(a):Na moje oko ludzie hcyba uczą swojego psa agresji, jak myślicie? :angryy: pewnie uczą 'obrony terytorium'... dziś mi mama opowiadała, że jechali sobie przez wieś, a tu przed podwórkiem kotłują się dwa ONki. myśleli wpierw, że się bawią, ale wylatuje dwóch facetów, właściciele i łapią te psy, a spomiędzy nich wychodzi mały, biały, zmaltretowany piesek... tyle dobrego, że szybko zareagowali, bo było by po psie. oczywiście białasek latał sobie samopas, pewnie wyszedł z również otwartego podwórka. a że podszedł pod otwartą bramę dwóch psów... Quote
Celebrinfea Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 A ja bym chciała, aby właściciele psów wykazywali się wyobraźnią... Dziś miałam niezłe spięcie, moje dwa 10-cio letnie staruchy wracały do domu. Oba na smyczach grzecznie idą do domu. Ni w 5 ni w 10 wpada na nas wyszczerzona Onka i zaczęło się kotłowanie... I to nie było przyjacielskie burczenie... A właściciel gdzieś tam z tyłu się pałęta i przywołuje psa. Jego szczęście, że psina dała się odwołać i szybko się zmył bo gaz już z kieszeni wędrował (a zwykle go nie noszę, hm... przeznaczenie?) i ostry bluzg też... A tak w ogóle czy ja mogę w obronie użyć gazu na psa? Bo nosiłam raczej do obrony własnej. Czy macie jakieś inne wypróbowane sposoby? Quote
Migori Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 [quote name='omry']Migori, to może wytłumaczysz, o co Ci chodziło? Bo ja z Twoim poprzednim komentarzem nie zgadzam się ani trochę. Może dlatego, że go nawet nie rozumiem.. Cóż poradzę... mam paść na kolana błagać o wybaczenie? Quote
omry Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Migori napisał(a):Cóż poradzę... mam paść na kolana błagać o wybaczenie? Z niektórymi na forum to się jednak nie dogadam :D Quote
Migori Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 omry napisał(a):Z niektórymi na forum to się jednak nie dogadam :D Niestety, też miewam z tym problemy... Quote
anorektyczna.nerka Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 A ja dzisiaj przeżyłam szok. Idę z Klaudem, Benny i Baton wąchają jakieś krzaki, a tu wyskakuje piesek, taki 12kg max. Boziu, właścicielka z ławki siedziała i wykrzykiwała jego imię, a pies wiadomo jak na to reagował. Moment krytyczny był wtedy kiedy siak wpadł między Bennego, a Batona - wtedy oba psy zaczęły burczeć. Ale nic, przywołałam swojego do porządku i idziemy, właścicielka wstała, i zaczęła iść za tmy psem i go wołać tak jakby chciała, a nie mogła. Pokonałyśmy 100m, idzie policjant. Myślę sobie, że albo wpisze mandat albo chociaż uwagę zwróci... ale co tam, kolejne 100m pokonaliśmy w podobnej atmosferze. Na szczęście psiak pogonił za kotem i mogłyśmy uciec. Chyba nigdy nie słyszałam takiego wrzasku o takiej wysokiej tonacji i częstotliwości. Ciekawa jetsem jak pan władza by się zachował, gdyby to mój pies biegał spuszczony i pacał łapami psy innych ludzi. Quote
evel Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Celebrinfea napisał(a):A tak w ogóle czy ja mogę w obronie użyć gazu na psa? Bo nosiłam raczej do obrony własnej. Czy macie jakieś inne wypróbowane sposoby? Ja myślę, że jeżeli jakiś pies atakuje Ciebie bądź Twoje psy to masz prawo się bronić. Oprócz gazu przydać się może bardzo hałaśliwy łańcuch żeby rzucać podbiegaczom pod nogi (a czasem też zdzielić podbiegacza, jeżeli nie ma innego wyjścia, aczkolwiek jeszcze mi się osobiście nie zdarzyło), ale warto najpierw własne psy odczulić na takowy ;) HelloKally napisał(a):A ja dzisiaj przeżyłam szok. Idę z Klaudem, Benny i Baton wąchają jakieś krzaki, a tu wyskakuje piesek, taki 12kg max. Boziu, właścicielka z ławki siedziała i wykrzykiwała jego imię, a pies wiadomo jak na to reagował. Moment krytyczny był wtedy kiedy siak wpadł między Bennego, a Batona - wtedy oba psy zaczęły burczeć. Ale nic, przywołałam swojego do porządku i idziemy, właścicielka wstała, i zaczęła iść za tmy psem i go wołać tak jakby chciała, a nie mogła. Pokonałyśmy 100m, idzie policjant. Myślę sobie, że albo wpisze mandat albo chociaż uwagę zwróci... ale co tam, kolejne 100m pokonaliśmy w podobnej atmosferze. Na szczęście psiak pogonił za kotem i mogłyśmy uciec. Chyba nigdy nie słyszałam takiego wrzasku o takiej wysokiej tonacji i częstotliwości. Ciekawa jetsem jak pan władza by się zachował, gdyby to mój pies biegał spuszczony i pacał łapami psy innych ludzi. Ja bym się chyba ze wstydu zapadła pod ziemię na miejscu tamtej pacjentki. Czasem też tak mam, że odchodzimy sobie a za nami biegnie "ogonek". Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, że właściciel się rzucał, że odchodzimy z jego psem, ale czytając ten wątek czasem mam wrażenie, że może to kwestia czasu ;) Mówiłam Wam o pseudo-bokserowatych szczeniakach? Otóż mamy na osiedlu dwa takie klocki, uszy może i od boksera, ale reszta... :cool3: Krótkie nóżki, długie pyski, może któryś pradziadek był bokserem, ale dalej raczej nie bardzo :evil_lol: Jeden jest gorszy od drugiego :roll: ostatnio w locie łapałam jednego, bo postanowił zaszarżować na 6kg sunię znajomych, rozwaliłam sobie nawet palec o jego sprzączkę od obroży, co usłyszałam od właściciela? Burkliwe "dziękuję" :roll: Quote
filodendron Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 omry napisał(a):Ja bym chciała swoje przyszłe psy nauczyć komendy 'bierz', bo nigdy nie wiadomo, co człowieka spotka. Z tym, że ja bym chciała, żeby to 'bierz' odbywało się na zasadzie właśnie powalenia na ziemię i przetrzymania, dopóki człowiek nie podejdzie. Żadnego gryzienia. Ale to chyba trochę ryzykowne i musiałabym poszukać dobrego szkoleniowca, który by sobie z taki zadaniem poradził i szkód nie narobił. No ze mną też się chyba nie dogadasz. Ręce mi opadają, jak czytam, że ludzie chcieliby traktować swoje psy jak broń. Naprawdę przydałyby się testy psychologiczne dla przyszłych właścicieli psów, bo strach się bać. Polecam lekturę kodeksu wykroczeń art. 108 wraz z komentarzem. Quote
JessicaM Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 ja ostatnio spacerując z moim psiakiem (DON-ek 8 lat); Kazan na smyczy,zawsze kroczy przy nodze nie reaguje na inne psy,nie wyrywa się podbiega mały shih z zaczyna go kąsać. Kazan nie reaguje , ja się odsuwam żeby uniemożliwić małemu zaczepianie Kazana podbiega babka "takie bydle powinno chodzić w kagańcu" prawie padłam. gdyby mój pies reagował agresją chodziłby w kagańcu. mówię do babki "a Pani myśli,że mając małego psa nie musi go pani prowadzić na smyczy? zwłaszcza ,że jest jaki jest" ja mając psa na smyczy mam nad nim kontrolę a Pani? mój pies nie będzie chodził w kagańcu tylko po to by Pani pies mógł bezkarnie biegać luzem i go zaczepiać." Quote
omry Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 filodendron napisał(a):No ze mną też się chyba nie dogadasz. Ręce mi opadają, jak czytam, że ludzie chcieliby traktować swoje psy jak broń. Naprawdę przydałyby się testy psychologiczne dla przyszłych właścicieli psów, bo strach się bać. Polecam lekturę kodeksu wykroczeń art. 108 wraz z komentarzem. Jaką broń? :roll: Zachowanie pitki opisane przez Sybel jest dla mnie godne podziwu. Ona nie była 'bronią', tylko pomogła. Chyba każdy normalny człowiek wie, że to on powinien bronić swojego psa, nie odwrotnie. Quote
Migori Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 filodendron napisał(a):No ze mną też się chyba nie dogadasz. Ręce mi opadają, jak czytam, że ludzie chcieliby traktować swoje psy jak broń. Naprawdę przydałyby się testy psychologiczne dla przyszłych właścicieli psów, bo strach się bać. Polecam lekturę kodeksu wykroczeń art. 108 wraz z komentarzem. A to podobno psy bywają stuknięte i agresywne. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.