omry Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Arwilla, a ja bym się zastanowiła, czy Ty przypadkiem nie masz syndromu syndromów. :D Quote
PieswWarszawie.pl Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 dziewczyny, ten jegomość sam też puszczał jamnika i nie zastrzegał, żeby sukę zapiąć. natomiast jak Kundelkowa podeszła to sypnął złośliwą uwagą. jest różnica między "proszę zapiąć psa", a "czymś się można zarazić od tego kundla". Quote
Bogarka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 "Balbina12" napisał(a): Co zrobi pies do połowy łydki? Moja znajoma ugryzł hawanczyk a własciciel nie rozumiał czemu ona pogoniła jego psa. Kiedy mu powedziała ze ja ugryzł to powiedział tylko do psa: "czemu tak robisz, przeciez ja znasz". Quote
omry Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Pomijając to: Sonia biegnie do psów jak oszalała co zrobi 8 letnia kundelka,sięgająca do połowy piszczela? Poza tym facet również zawołał psa. Wybacz, ale nigdy nie ma pewności, czy podbiegający pies jest zdrowy. Mi by to nie przeszkadzało, ale niektórzy wolą pozwalać swoim psom tylko na kontakty ze znajomymi psami i chyba trzeba to uszanować, a nie pałać chęcią zatłuczenia faceta :) Quote
Kundelkowa Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Ale wiecie,Sonia nie jest agresywna. Dzieci nie lubi,jak ją tarmoszą. Przeprosiłam tego pana,owszem. Ale On sam nie trzymał jamnika,a Sonia siedziała jakieś 2 metry za mną. On nie zawołał,tylko tak powiedział. A ten jamnik ujada jak głupi,a jaśniepan puszcza go na początku placu,a sam jest na drugim końcu. Sonia jakoś daleko nie odchodzi,max 3 metry dalej. Jest na wpół ślepa i głucha. Quote
evel Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Kundelkowa napisał(a):Ale wiecie,Sonia nie jest agresywna. Dzieci nie lubi,jak ją tarmoszą. Przeprosiłam tego pana,owszem. Ale On sam nie trzymał jamnika,a Sonia siedziała jakieś 2 metry za mną. On nie zawołał,tylko tak powiedział. A ten jamnik ujada jak głupi,a jaśniepan puszcza go na początku placu,a sam jest na drugim końcu. Sonia jakoś daleko nie odchodzi,max 3 metry dalej. Jest na wpół ślepa i głucha. Nawet jakby miała tylko jedną nóżkę to Cię nie upoważnia do puszczania jej luzem a później wkurzania się na innego puszczonego luzem psa, bo tak naprawdę jesteście w takiej samej sytuacji :roll: Quote
anorektyczna.nerka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Puszczasz od tak na wpół ślepego i głuchego psa? Ja miałam atak paniki jak na środku miasta zerwał mi się pies ze smyczy i gdyby nie to, że sprawne go odwołałam, to bym tam zeszła na zawał. Quote
misia93 Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 ja miałam wczoraj niemiłą sytuację. Jak zwykle chodzę na pola z psem, wiadomo: łąki, trawa i parę zaoranych pól z jakimś zbożem a między nimi dróżka i gdzieniegdzie kawałek łąki... Fajne miejsce bo pies się wyszaleć może no i oczywiście nigdy mi nie przyszło na myśl żeby pozwalać psu chodzić po tych zaoranych polach ze zbożem. Wczoraj jak zwykle sobie z psem tam poszłam i jak już schodziłam z tych łąk na drogę to słyszę a na drogę wychodzi facet i się drze: "niech ten głupi pies nie biega mi po polach!" ja na to nieźle zdenerwowana: "mój pies nie jest głupi a poza tym nie biega po pańskim zbożu!" facet więc się upiera że dobrze widział jak mu tam patyki rzucałam! łohahaha! :-o chyba by musiał przez lornetkę patrzeć żeby cokolwiek z takiej odległości dowidzieć. Chcąc opuścić tego faceta zeszłam sobie więc na ŁĄKĘ a ten facet do mnie: "jak byś nie widziała to tu jest droga a nie po zbożu chodzić!" no nie wytrzymałam :angryy: powiedziałam mu co myślę: "pan chyba nie odróżnia zboża od trawy! to jest łąka a nie żadne zaorane pole!" i poszłam w swoją stronę, chłop jeszcze coś mówił o policji a do tego Demo zaczął szczekać bo się bawić chciał i jeszcze mówił coś tam że mam złego psa i takiego to trzeba w klatce na grubym łańcuchu trzymać! wykrzyknęłam do niego że niech on się lepiej w klatce zamknie, padło jeszcze kilka niecenzuralnych słów na mój temat i poszłam... Oj nigdy już tam nie wrócę :angryy: aż się trzęsłam z tych nerwów... Quote
Balbina. Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Bogarka napisał(a):Moja znajoma ugryzł hawanczyk a własciciel nie rozumiał czemu ona pogoniła jego psa. Kiedy mu powedziała ze ja ugryzł to powiedział tylko do psa: "czemu tak robisz, przeciez ja znasz". Mnie kiedyś ugryzł mój pies-żeby nie było,przypadkiem.Gryzł sobie trzymane przeze mnie skrzydełko.Nagle hmmm ząb mu stanął nie tam gdzie trzeba i wbił mi go w palec.Dziura spora,bolało jak cholera.I ktoś mi jeszcze powie,że york nic nie zrobi... Quote
vege* Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Balbina12 napisał(a):Mnie kiedyś ugryzł mój pies-żeby nie było,przypadkiem.Gryzł sobie trzymane przeze mnie skrzydełko.Nagle hmmm ząb mu stanął nie tam gdzie trzeba i wbił mi go w palec.Dziura spora,bolało jak cholera.I ktoś mi jeszcze powie,że york nic nie zrobi... Mój pies raz nie wycelował dobrze w patyk jak po niego skakał, a patyk trzymałam w ręku no i oczywiście co się stało? pies złapał mnie za rękę, miałam "pięknego" wielkiego siniaka i rozciętą rękę, a pies sięga do kolan :eviltong: Quote
Talucha Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Niektóre małe pieski są gorsze od tych dużych, więc wytłumaczenie 'sięgająca do połowy piszczela' jest bez sensu... Quote
evel Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Nie zliczę, ile mam siniaków i drobnych skaleczeń od zabawy z moją suką, całe 10kg żywej wagi. Tłumaczenie, że mały pies nic nie zrobi to bzdura. Jeśli jest w stanie fizycznie przegryźć wcale nie małe surowe kości (np. szyję z indyka czy kość ze schabu) to co to dla niego zgruchotać czyjąś dłoń? To, że tego nie robi z takich czy innych powodów nie oznacza, że fizycznie nie byłby w stanie (np. w sytuacji zagrożenia). Quote
Sybel Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Poza tym mały pies może poważnie zagrozić np. osobie siedzącej, powiedzmy na ławce, krawężniku. Może wskoczyć i złapać za nos, czy pazury w oko wsadzić. Owszem, łatwiej zrzucic, ale maluchy potrafią być wredne i zaczepne. Quote
Martens Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Jak się licytujemy co potrafi mały pies, to mój Zuch [*] 8-kilogramowy kundelek typie terriera/jamnika, zanim do mnie trafił, pogryzł 9-letnie dziecko sąsiadów swoich właścicieli - nawet ostrzegawczo nie szczeknął, dzieciak go nie zaczepiał tylko ładnych kilka metrów dalej głaskał i niuniał innego psa. Zuch bez mruknięcia podbiegł i ugryzł go przez spodnie, robiąc dziurę od kolana do kostki jak myśliwskim nożem, która skończyła się oczywiście szyciem. Wypierdek nie sięgający nawet do pół łydki. Chłopak ma teraz koło 20stki, a dalej ma blizny na nodze. Dla mnie tekst "mały piesek nic nie zrobi" brzmi jak dobry dowcip... Quote
Bogarka Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 A duzy pies jak sie rozpedzi i taki rozpedzony wpadnie na człoweka moze przewrócic. Mój grey kiedys złapał za patyk który trzymałam i razem z patykiem przypadkowo tez mój palec. A ten hawanczyk o którym pisałam wyzej, nie przypadkowo ugryzł tylko zaatakował moja znajoma. Quote
Sybel Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Wiecie, ja do tej pory mam przed oczami obraz mojej mamy leżącej na brzuchu z torbą pełną śniegu i wleczonej w ten sposób przez Maksia (takie 30 kg w typie gończego), bo zobaczył psa, którego w sumie miał ochotę przetrzepać. Na szczęscie balast w postaci mamy i śniegu zbił go z tropu :) No dobra, koniec OT. Quote
Gosia9712P Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 Już kilka razy tu pisałam o dwóch psach średniej wielkości, które miały wiecznie otwartą bramę i wylatywały na ulice i leciały agresywnie nastawione do Jaskiera. Teraz jest jeszcze lepiej! Otóż ci bardzo odpowiedzialni właściciele mają teraz trzeciego psa. Też taki średniej wielkości. Odkąd go mają, nie widziałam u nich otwartej bramy, aż do dzisiaj. Wracałam przed chwilą ze spaceru, ten nowy pies szczekał, ale zza płotu i miałam nadzieję, że nie wyjdzie. No ale niestety wybiegł i od razu się rzucił z zębami na Jaskiera, wzięłam młodego szybko na ręce, więc skończyło się tylko na poszarpaniu włosów na ogonie. Jak już miałam mojego psa na rękach, jeszcze jeden pies, ten co był tam już wcześniej, wyleciał i oba zaczęły biegać koło mnie i ujadać. Próbowałam iść, a ten nowy pies skakał na mnie i łapał za spodnie! Dostał z kopa, ale widocznie za słabo, bo skakał dalej. W końcu przeszłam kawałek, wydarłam się, żeby spi*rdalał i posłuchał... No ci ludzie są nienormalni! Dawno się tak nie wkurzyłam.Jutro sobie chyba pójdę pogadać z tymi ludźmi, bo to jest chore, żebym nie mogła normalnie ze spaceru wrócić. A ja się potem dziwię, czemu Jaskier się boi dużych i średnich psów, skoro kiedyś chciał się bawić nawet z największymi... Quote
LadyS Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Czasem zastanawiam się, jakim trzeba być kretynem, żeby wyrzucać na trawnik w centrum miasta pół chleba - pokrojonego w kromki... Quote
Ewa&Duffel Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='ladySwallow']Czasem zastanawiam się, jakim trzeba być kretynem, żeby wyrzucać na trawnik w centrum miasta pół chleba - pokrojonego w kromki...[/QUOTE] Na każdym spacerze zadaję sobie to samo pytanie :roll: Quote
Brezyl Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Gosia9712P']Jutro sobie chyba pójdę pogadać z tymi ludźmi, bo to jest chore, żebym nie mogła normalnie ze spaceru wrócić. A ja się potem dziwię, czemu Jaskier się boi dużych i średnich psów, skoro kiedyś chciał się bawić nawet z największymi...[/QUOTE] Gosia, a o czym Ty chcesz rozmawiać ? Albo kupujesz gaz w żelu i w takich przypadkach go używasz, albo sięgasz po komórkę i z płaczem dzwonisz na Straż Miejską lub Policję, że zostałas zaatakowana przez psy, które mało cię nie pogryzły. Jeżeli nie chcą przyjąć zgłoszenia prosisz o nazwisko osoby, której to zgłaszasz. Z reguły wtedy reakcja jest natychmiastowa i jakoś patrol się znajduje. Na takich "właścicieli" dopiero uszczuplenie portfela działa na zwoje mózgowe i zaczynają myśleć. Quote
Martens Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Brezyl']Dziweczyno, a o czym ty chcesz rozmawiać ? Albo kupujesz gaz w żelu i w takich przypadkach go używasz, albo sięgasz po komórkę i z płaczem dzwonisz na Straż Miejską lub Policję, że zostałas zaatakowana przez psy, które mało cię nie pogryzły. Jeżeli nie chcą przyjąć zgłoszenia prosisz o nazwisko osoby, której to zgłaszasz. Z reguły wtedy reakcja jest natychmiastowa i jakoś patrol się znajduje. Na takich "właścicieli" dopiero uszczuplenie portfela działa na zwoje mózgowe i zaczynają myśleć.[/QUOTE] Amen. Przy psach które obskakują Cię w dwa czy trzy, skaczą i się rzucają nie ma co się bawić w rozmowy... Co do kromek wyrzucanych na trawnik - robi to moja sąsiadka zza ściany (bliska znajoma mojej rodziny, starsza pani, więc za bardzo nie mogę się z nią użerać, bo rodzinka mnie wyklnie) - i to nie pół bochenka ale chyba cały albo więcej - i tak kwitnie to na trawniku, pleśnieje, potem wreszcie zbiera sprzątaczka, a ja mam z tego tylko taki pożytek, że po moim balkonie od świtu zapierniczają gołębie, srają i drą dzioby... Sąsiadka ma mały parapecik, więc wolą siedzieć u mnie. Kiedyś mnie bulwersowało, jak ludzie instalowali sobie kolce, żeby zniechęcić ptaki do siadania, teraz sama mam ochotę to zrobić... Co śmieszniejsze sąsiadka całe życie przepracowała w sanepidzie i nie cierpi psów - a gołębie gówna, które akurat są realnym zagrożeniem chorobami jakoś jej nie przeszkadzają :roll: Quote
motyleqq Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 grr, też mnie irytuje ten cały chleb, Etna co chwile ma go w pysku. w jednym miejscu to widziałam oddzielnie wydzielone miejsce z napisem 'tu karmimy ptaki' :D Quote
ewunian Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Kilka tygodni temu zaginął znajomym mały kundelek (potem okazało się, że niestety jest już za TM). No więc, pędzę do urzędu gminy, dowiedzieć się,które schronisko przyjmuje od nas psy, czy wogóle ktoś zgłaszał jakeiś pałętające się kundliszcze ("punktu przechowań" gminnego niet, oczywiście - kasy za dużo) itp. W UG pani typu "tipsowa blondi" mówi, że ona się tymi sprawami nie zajmuje, bym zapytała kogo innego (a do niej, do informacji poszłam, by właśnie dowiedzieć się w którym pokoju mogę to zgłosić <facepalm>). Cóż, nie dowiedziałam się - za to dostałam propozycję zakupu "słodziuchnego jorka za stówę". Następnego dnia poszłam wydrukować plakaty do Gminnego Domu Kultury. Dyrektor po zobaczeniu plakatów bez słowa wykonał 1-2 telefony i wtedy dowiedziałam się, że to nie schron w Bielsku - Białej (najbliższy nam) przyjmuje z gminy psy, a daleki Cieszyn... Quote
Gosia9712P Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Brezyl']Gosia, a o czym Ty chcesz rozmawiać ? Albo kupujesz gaz w żelu i w takich przypadkach go używasz, albo sięgasz po komórkę i z płaczem dzwonisz na Straż Miejską lub Policję, że zostałas zaatakowana przez psy, które mało cię nie pogryzły. Jeżeli nie chcą przyjąć zgłoszenia prosisz o nazwisko osoby, której to zgłaszasz. Z reguły wtedy reakcja jest natychmiastowa i jakoś patrol się znajduje. Na takich "właścicieli" dopiero uszczuplenie portfela działa na zwoje mózgowe i zaczynają myśleć.[/QUOTE] No powiedziałabym im, żeby może z łaski swojej zamykali bramę, skoro mają agresywne psy i że następnym razem zadzwonię po sm. No i jesli by nie pomogło to faktycznie poczekać aż otworzą tą bramę i zadzwonić. A tak w ogóle gdzie się kupuje taki gaz w żelu? :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.