Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Asia&Luna napisał(a):
Wróciłam ostatnio ze spaceru z Gops i po drodze spotkałyśmy faceta z dzieckiem na rowerach. Koło faceta biegł młody labek, któremu język dotykał już asfaltu. I tu uwaga: pies na flexi i... w kolczatce- w upalny dzień, ponad 20C! :/ Porażka po prostu:shake:


Ja ostatnio na wybiegu byłam umarłam. Spaniel na kolczatce tak wielkiej, że na mojego byłaby za duża ze dwa razy jeszcze chyba (Sznup olbrzym) Po prostu wielkie korale... wielki kolce a jak pies stał to to kółko pod które się smycz zapina wisiało dosłonie z 5 cm nad ziemią... i Ten psiak biegał w niej a jak biegał to byłam pewna, ze w końcu łapę włoży w ta kolczate :mdleje: W pewnej chwili te,z byl na smyczy... tj flexi... i na tej kolczatce :mdleje: jak go puściła właścicielka to poprosiłam aby mu zdjęła ją zasłaniając się bezpieczeństwem innych psów na wybiegu... Ale Bóg mi świadkiem, ze miałam ochotę jej ta kolczatkę na szyje włożyć i zawlec do szkoleniowca ehhhh

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Chodzę z jednym ze swoich psów na spacery do parku, gdzie go spuszczam ze smyczy. Oczy mam wtedy dookoła głowy i wypatruje psów- samców, których mój nie toleruje (przed kastracją, o dziwo, nie dopuszczał do siebie nikogo, nawet suk!:crazyeye:) Zawsze mój niezawodny wzrok się sprawdza i w odpowiednim czasie wołam Kinia i zapinając smycz mijam obcego zwierzaka. W naszym parku panuje taka kultura, że można spuszczać psy, pod warunkiem, że odpowiednio się je przypilnuje i zapnie w odpowiednim momencie.
Ostatnio jednak szedł pan. Pies duży, mieszaniec. Bez smyczy. Samiec. ALARM!! Zapinam Kinia i czekam, aż pan zapnie swojego. Nie zapina. Ma mnie gdzieś. Słyszę jego głos:
- Niech pani się nie obawia, puści psa! Mój jest łagodny jak baranek!
Oczy mi się robią wielkie jak 5zł. Obcy pies podchodzi do mojego, który nie jest zadowolony. Odciągam Kinia, ale pies idzie za mną.
- Niech pan zapnie swojego, mój pies może zaatakować!! To nie są żarty, on nie toleruje samców!
Myślałam, że zemdleję, kiedy usłyszałam odpowiedź:
- Słucham? Taki malec miałby coś zrobić mojemu? - wielki śmiech - Puści pani smycz, zobaczymy!

Wzięłam Kinia i szybko poszłam drugą stronę, brakowało mi sił, żeby konwersować z takim palantem :shake: Właściciel sam najlepiej zna swojego psa i jego możliwości, więc sądzę, że nie należy osadzać psa po gabarytach. Kinio na sam widok tamtego psa zagotował się do walki i nie sposób było tego nie zobaczyć.
Niech właściciele psów pomyślą, że czasami lepiej zapiąć psa nie ze względu na jego bezpieczeństwo, ale bezpieczeństwo obcego zwierzęcia.
Jeszcze nie ochłonęłam po tamtym :angryy: Następnym razem, kiedy zobaczę gościa w parku, przygotuję mu kazanie!!

Posted

plina napisał(a):

Ostatnio jednak szedł pan. Pies duży, mieszaniec. Bez smyczy. Samiec. ALARM!! Zapinam Kinia i czekam, aż pan zapnie swojego. Nie zapina. Ma mnie gdzieś. Słyszę jego głos:
- Niech pani się nie obawia, puści psa! Mój jest łagodny jak baranek!
Oczy mi się robią wielkie jak 5zł. Obcy pies podchodzi do mojego, który nie jest zadowolony. Odciągam Kinia, ale pies idzie za mną.
- Niech pan zapnie swojego, mój pies może zaatakować!! To nie są żarty, on nie toleruje samców!
Myślałam, że zemdleję, kiedy usłyszałam odpowiedź:
- Słucham? Taki malec miałby coś zrobić mojemu? - wielki śmiech - Puści pani smycz, zobaczymy!


współczuję spotykania tak nieodpowiedzialnych ludzi... ja mam to szczęście, że zwykle pytają, czy psy będą się bawić, czy raczej przeciwnie i dopiero wtedy smycze są odpinane...

Posted

Niedaleko mnie mieszka baba z pseudojamnikiem. Kobieta strasznie niesympatyczna, odstrasza wyglądem, pies jak był szczeniakiem to ciągnęła nim praktycznie po ziemi gdy nie chciał iść, niezsocjalizowany itd... Idę sobie z Melą, ona nos przy trawie, na luźnej 3m przepinanej smyczy. Widzę, że owa urocza pani stoi sobie z pieskiem na środku chodnika rozmawiając ze swoimi dwiema równie uroczymi przyjaciółkami, siedzącymi na ławce. Muszę napisać, że szłam tak jakby "skrzyżowaniem" chodnikowym. Jeden główny chodnik, ja szłam prostopadłym do niego, pani stała też na prostopadłym, ale tym z drugiej strony. I gdy idzie się tym głównym trochę dalej, to jest chodnik, który kończy się tam, gdzie kończy się też chodnik na którym stała pani, jednak idzie się na skos (omijając chodnik "należący" do pani), a z chodnika którym ja szłam miałam prostą drogę. Nie wiem, czy da się to zrozumieć, na wszelki wypadek nie sprawdzam, bo jak zacznę poprawiać to nie skończę. No i idę sobie tym paniowym chodnikiem (nie ukrywam, że chciałam sprawdzić reakcję pani... :cool1:), skróciłam Meli troszkę smycz, dochodzimy do pani, a ta do przyjaciółek z pretensją patrząc na mnie (jamnik oczywiście jazgocze) "czekajcie, bo muszę się przesunąć, IDZIE TYNDY, A MOGŁABY IŚĆ TAMTYNDY BEZCZELNA" mocno przy tym gestykulując. :lol: Uśmiechnęłam się z politowaniem, popuściłam Meli smycz i poszłam dalej... Czy u Was też się zdarzają panie, które uważają, że osoby z grzecznymi, ułożonymi psami powinny omijać je z ich jazgoczącymi psiuńkami?

Posted

Litterka napisał(a):
Pojawiają się jednakże takie, które uważają, że mamy z Młodą fruwać i nie oddychać.


Też spotykacie kordony zawózkowanych mamuś, które tworzą wał przeciwpancerny na chodnikach, w taki sposób, że trzeba im głośno zwrócić uwagę, żeby łaskawie raczyły zrobić miejsce dla jakiejkolwiek osoby oprócz nich? :evil_lol:

Posted

Asia&Luna napisał(a):
Wróciłam ostatnio ze spaceru z Gops i po drodze spotkałyśmy faceta z dzieckiem na rowerach. Koło faceta biegł młody labek, któremu język dotykał już asfaltu. I tu uwaga: pies na flexi i... w kolczatce- w upalny dzień, ponad 20C! :/ Porażka po prostu:shake:



mnie już nic nie zdziwi... u nas kobieta biega z psem wyżłowatym, młodym... na całej długości flexi przypiętym do kantara.. a pies ma zrywy... masakra :/

Posted

Dziś się załamałam.... :shake: Sąsiadka co dzieciaki na klatkę schodowa wypuszcza co by piłką sąsiadom w drzwi waliły bo ona sobie chce spokojnie pogadać przez telefon sprawiła psa. Wyciułała na ciułałę... Z pseuducha w 99% bo raczej żadna hodowla nie przyjechałaby do chętnego ze stadem szczeniorków (wygladających na zbyt młode na takie wycieczki).

Ale dziś już mnie wcięło. Jak szczeniorkowi dała obwąchać obsikany smietnik i czmych do domu... Nawet na trawkę z nim nie poszła.... bo musiałaby iść na koniec osiedla lub poza bo większość trawników mamy ogrodzone bo ludzie po psach nie sprzątali (teraz psy robią po chodnikach...).

Posted

evel napisał(a):
Też spotykacie kordony zawózkowanych mamuś, które tworzą wał przeciwpancerny na chodnikach, w taki sposób, że trzeba im głośno zwrócić uwagę, żeby łaskawie raczyły zrobić miejsce dla jakiejkolwiek osoby oprócz nich? :evil_lol:

My spotykamy codziennie :cool3: A jako, że mam "agresywnego" psa to nawet słowa nie mogę powiedzieć, bo kto to widział, żeby się z taką bestią prowadzać i jeszcze zwracać uwagę skoro tu DZIECI są :p

Posted

Franca81 napisał(a):
Ale dziś już mnie wcięło. Jak szczeniorkowi dała obwąchać obsikany smietnik i czmych do domu... Nawet na trawkę z nim nie poszła.... bo musiałaby iść na koniec osiedla lub poza bo większość trawników mamy ogrodzone bo ludzie po psach nie sprzątali (teraz psy robią po chodnikach...).


może woli żeby szczeniak w domu robił ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
może woli żeby szczeniak w domu robił ;)

No na bank to nie jest kwarantanna skoro kilka minut faje psu wąchać najbardziej obsikiwane miejsce (pod samą klatką oczywiście).... Balkon też super zabezpieczyła :roll: tak że pies bez trudu może wypaść...

Szkoda mi psiaka bo widzę, że nad dziećmi zapanować nie potrafi a psa jeszcze bierze....

Posted

no tak, czasem mnie dziwi, po co ludziom psy, jak nawet im się nie chce ruszyć tyłka na spacer? rozumiem, że nie każdy spacer musi trwać 2h, ale jak każdy trwa 5min, to coś jest nie tak...

dziś było mi strasznie przykro patrzeć, jak facet 'szkolił' boksera, wydając polecenie i bijąc go smyczą, gdy pies nie wykonał... :(

Posted

motyleqq napisał(a):
no tak, czasem mnie dziwi, po co ludziom psy, jak nawet im się nie chce ruszyć tyłka na spacer? rozumiem, że nie każdy spacer musi trwać 2h, ale jak każdy trwa 5min, to coś jest nie tak...

dziś było mi strasznie przykro patrzeć, jak facet 'szkolił' boksera, wydając polecenie i bijąc go smyczą, gdy pies nie wykonał... :(

A później ludzie się dziwią, że pies nie chce słuchać... i stwierdzają, że jest głupi....

Szkoda mi tych psów nad którymi "właściciele" się znęcają. Bo dla mnie takie zachowanie jest jawnym znęcaniem się...

Miałam kiedyś taką sytuację. Facet wołał jak szalony psa (darł się). Jak pies krążył blisko niego to wymachiwał smyczą. A pies miał go w nosie. Mijając faceta skomentowałam, że na miejscu psa też bym nie podeszła a facet do mnie wyskoczył "że gówniara jestem i co ja tam mogę wiedzieć". Jako że słyszałam jak facet wołał psa po imieniu więc bezczelnie przystanęłam i wesoło zawołałam jego psa. :evil_lol: Psiak oczywiście przybiegł wesolutki i chętny do zabawy a facet prawie szczękę zgubił tak japę rozdziawił. :evil_lol: Wytłumaczyłam facetowi (bo tak się zszokował, że był milutki) jak psa zachęcić by podszedł. Kilka razy faceta widywałam z psem i widać, że wziął sobie do serca moje słowa. :multi: Bo już krzyków na psa nie było.

Posted

Amber napisał(a):
My spotykamy codziennie :cool3: A jako, że mam "agresywnego" psa to nawet słowa nie mogę powiedzieć, bo kto to widział, żeby się z taką bestią prowadzać i jeszcze zwracać uwagę skoro tu DZIECI są :p


No to wyobraź sobie co ludzie robili na mój widok bo wg innych jak pies jest duży to agresywny a jako że takiego mam i chodzę z nią z synkiem który aktualnie ma 16 miesięcy i ją uwielbia, to ludzie w mieście często się patrzyli jakby myśleli że zaraz się na małego rzuci. A jak oczy otwierali gdy sunia kładła się na ziemi żeby móc się bawić "na poziome" małego (oczywiście nic mu nie robiąc- zawsze kontroluje te zabawy). A teraz pluje sobie w twarz że przeprowadziłam się do rodziców na wieś bo sunia (nie bez mojej winy) zmieniła się, trochę zdziczała. Ale to już inna historia.

A co do długości spacerów z psem to żeby daleko nie szukać, już mój facet cieszył się sunią jak była mała a jak urosła to tylko w weekend zabierał ją na długie spacery a tak to załatw się i do domu. A tyle razy mu mówiłam że pies to obowiązek na minimum 15 a czasem nawet 20 lat. Szkoda gadać.

Posted

Franca81 chciała bym zobaczyć minę tego faceta:p
Ja w piątek przepraszałam chyba z 5 osób bo Urwis mi wylazł z szelek i próbował im psy pozjadać:angryy: Chyba fajnie to musiało wyglądać biegam za czarnuchem z yorkiem pod pachą i wołam gadzinę Urwis! Urwisek! chodź kochanie! ale potem już taka miła nie byłam bo prawie bym go złapała ale mnie dziabnął do krwi i dalej ucieka:mad:. Jedna Pani próbowała mi pomóc ale Urwis się boi obcych i uciekł jeszcze dalej:mad: dorwałam go dopiero pod blokiem ale prawie padłam na zawał jak przebiegł sobie kilka cm przed jadącym autem, menda mała :mad:

Posted

Franca81 napisał(a):
Kilka razy faceta widywałam z psem i widać, że wziął sobie do serca moje słowa. :multi: Bo już krzyków na psa nie było.


bardzo fajnie, że to poskutkowało! :)

Posted

"plina" napisał(a):
Słucham? Taki malec miałby coś zrobić mojemu?

Twój pies to ten w avatarze? A jakiej on jes rasy? Bo ja myslałam ze to doberman
"bobroska" napisał(a):
Czy u Was też się zdarzają panie, które uważają, że osoby z grzecznymi, ułożonymi psami powinny omijać je z ich jazgoczącymi psiuńkami?

Ja niedawno spotkałam pana rozmawiajacego przez telefon na srodku chodnika i w miedzyczasie nie patrzacego na psa. Pisałam o tym tutaj niedawno.

Dzisiaj spotkałam suke ratlerwowata która obszczekiwała Hadara a nie słyszałam zeby pani na to jakos zareagowała. Zaczełam z Hadarem odchodzic od nich a suka szła za nami szczekajac.

Posted

U mnie na placu jest tak pan jegomość,który puszcza sobie jamnika. I wtedy byłam z Sonią,a że Sonia biegnie do psów jak oszalała,a ja siedziałam na ziemi(była puszczona luzem,bo co zrobi 8 letnia kundelka,sięgająca do połowy piszczela?),podleciała do jamnika. Zaczęli się obwąchiwać itd. Podeszłam,zapięłam ją na smycz,a ten jegomość
-Chodź piesku,bo czymś się zarazisz...
-Nie zarazi się,bo moja suka jest zdrowa!
-Na pewno?-zapytał,stanowczo niedowierzająco.
Myślałam że zatłukę faceta ;/

Albo

Wracam z Lidla z kolegą i Rudym. Rudy ma kaganiec,idzie na krótkiej smyczy. Zza zakrętu wychodzi facet,z jakimś mieszańcem wilczura,i go puszcza! Ja od razu Rudego na ręce,i się drę
Ja-Niech pan go weźmie! Mój pies jest agresywny!
Facet-Ale mój nic nie zrobi!
Kolega-Niech pan go weźmie,bo ten pies jest na prawdę agresywny! Mój też z resztą jest,nie toleruje psów!
Facet zawołał psa,który miał widocznie zabawę. Potem Rudy był najeżony od łebka do szczątkowego ogonka ;/

Posted

Nie no super podejście :loveu: puszczasz swojego psiaka do innych chociaż właściciel tamtego psiaka sobie wyraźnie nie życzył ale do twojego podbiegł większy pies i sama to sama się rzucasz:p

Posted

Sama bym tego lepiej nie ujęła. Mnie osobiście nie obchodzi, co by zrobił pies sięgający do połowy łydki czy nawet do ramion. Mam to w poważaniu, ale jeżeli delikwent mnie capnie, to albo będzie szukał szczęścia na drugim końcu Polski, albo będzie się zmagał z c a ł ą zawartością gazu pieprzowego.
Co do pierwszej sytuacji, to ciesz się, że facet nie zatłukł Ciebie (w przenośni), ja bym się zdenerwowała gdyby ktoś zamiast mnie przeprosić zapewniał o zdrowiu swojego pupila.

A jegomościowi z naszego "party" widocznie mało było jeden mandat + zwrotu kosztu za leczenie Batoża i dostali kolejny + mają zwrócić koszt za uszkodzony radiowóz. A kto jest winy. Oczywiście ja. Tym razem odpowiadam, że mnie G obchodzi ile ich te mandaty kosztowały, że mam prawo stać na chodniku tyle ile mi się podoba, agresywny pies nie jest moim problemem, jeżeli bydlaki nadal będą wybiegać, to automatycznie pstrykam fote, zgłaszam to jak zwykły sprzedawczyk i już.

Posted

Co zrobi pies do połowy łydki?Oj dużo,uwierz mi dużo.
Mam yorkopodobnego,27cm wysokości.Co może zrobić?Pięknie podziurawić palec np.:razz:
Mój pies rozgryza kości skrzydełkowe.Sądzę że podobnej grubości będzie palec małego dziecka.:diabloti:
Jakby podbiegło to twoje cudo sięgające do połowy piszczela do mnie i mojego psa to sądzę ,że albo znalazłaby się metr dalej albo tłumaczyłabyś się przed sm.Ew.jakby mój pies się nie rzucał to dostałabyś ode mnie bluzg.
Albo wiem!Goniłabyś swoje pół piszczela po osiedlu po tym jakby moje psisko wczepiło swoje ostre ząbki w sierść twojej suczki.Chocież nie...Namęczyłoby się moje maleństwo za bardzo:lol:
Jezooo,myślałam ,że wchodza tu osoby odpowiedzialne...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...