Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Martens napisał(a):
Wczoraj na wieczornym spacerze z Baryłą obcy pijany poddziadziały facet w towarzystwie dwóch kolegów wyzwał mnie od najgorszych i idąc w moją stronę groził mi, ładnie to nazywając i nie cytując słownictwa, gwałtem i pobiciem - bo nie odpowiedziałam mu "dzień dobry"... :mdleje: Spieprzałam aż się kurzyło, a zanim przyjechała policja, Ci zwyrodnialcy łazili po osiedlu i mnie szukali - czekałam na radiowóz 15 min w każdej chwili gotowa chować się po krzakach i pijaczków już w tym momencie niestety nie było :roll: więc jak za starych dobrych czasów oprócz gazu nie ruszę się już wieczorem na spacer bez noża.
A pozwolenie na broń chciałam zrobić zawsze i chyba po tej sytuacji wezmę się za to na poważnie.


Gaz i dobry nożyk sprężynowy na wyposażeniu każdego wieczorem spacerującego psiarza? Smutne, tragiczne wręcz, ale - życie...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja nie twierdzę, że pies w kagańcu nie jest w stanie się wybiegać, może niektóre potrafią. Mój niestety nie, kiedy ma na sobie kaganiec (wygodny-fizjologiczny) wlecze się w żółwim tempie, a jego mina mówi-zdejmij mi to albo wróćmy do domu.
Jedyne co to się załatwi, a poza tym nawet nie wącha, nic go nie interesuje.

Może też mam to szczęście, że mam goldena, czyli rasę postrzeganą za łagodną, nigdy nie zdarzyło się, zeby ktoś się go bał, ale ja też nie daję do tego powodów.
Duffel jest odwoływalny, nie podchodzi do obcych ludzi, jak widze obcego psa to zazwyczaj zapinam go na smycz. Nigdy nikomu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, ludzie sami się zachwycają i chcą głaskac ;) Mam też pewność, że nawet zaatakowany przez jakiegoś psa nic mu nie zrobi, niestety mieliśmy parę przykrych sytuacji, kiedy pies się na niego rzucił, a on stał jak ciapa i na mnie patrzył.

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
mieliśmy parę przykrych sytuacji, kiedy pies się na niego rzucił, a on stał jak ciapa i na mnie patrzył.


Iwan tak samo, choć to podobno pies - morderca :D

Posted

gops napisał(a):

Martens to masz niezlych swirow na osiedlu , ja bym na Twoim miejscu tez nie ruszyla sie wiecej bez jakiegos noza :roll: nie bali sie psow? czy bylas sama?


Byłam z Baryłą, a facet nie zwrócił na psa najmniejszej uwagi; był tak rozjuszony, że chyba by nie pomyślał nawet gdybym prowadziła ze dwa kaukazy.
Aż tak drastyczna sytuacja zdarzyła mi się właściwie pierwszy raz i to dziwne, bo na moim osiedlu nie mieszka jakaś wielka patologia jak w niektórych dzielnicach miasta, jest raczej spokojnie w porównaniu do innych rejonów - najgorsze, że to się stało dosłownie 20 metrów od mojej klatki. I nie wyobrażam sobie teraz wyjścia z psami o 22.00 nie uzbrojona po zęby gazem, nożem i co tam jeszcze będę miała, niestety.
Najlepsze, że policjanci stwierdzili, że pana mogę sobie zaskarżyć z powództwa cywilnego za groźby karalne a oni przejadą się po osiedlu i jak takich spotkają to... wylegitymują. Wniosek z tego taki, że zrobią coś dopiero, jak stanie mi się porządna krzywda. Czyli koniec końców liczy się prawo dżungli. Paranoja. Albo Polska po prostu.

Posted

Ta, ja gaz kupiłam po tym, jak wracałam tramwajem z zajęć w środku dnia, pełnym tramwajem. Dwa pijane śmiecie się do mnie doczepiły, z łapami i komentarzami na temat tego, co mają ochotę mi zrobić. Poprosiłam grupkę młodych gości o pomoc - zwróciłam się bezpośrednio - a oni odwrócili wzrok. Na szczęście śmiecie wysiadły, a ja wróciłam do domu, wpadłam w histerię i mama kupiła mi gaz. W efekcie używam go na spacerach, jeśli mam sytuację z psami - agresorami. No i nauczyłam się zbyt agresywnie na takie zaczepki, jak ta w tramwaju reagować - do tego stopnia, że zawsze agresor się wycofuje, jak widzi rozjuszoną, dość sporą babę klnącą jak szewc. Jak mnie z moim eks jakiś pacan napadł, stwierdzając, że kobiet nie bije, ale mój eks za sam wygląd powinien oberwać (fakt...), to tak na niego ruszyłam, że odpuścił... A potem dopiero skumałam, że mogłam w łeb dostać :|
Troszkę straszne, co się dzieje.

Posted

Szczerze ja też mam fazy kamikadze, ale to jak jeden idiota mnie zaczepia, a nie trzech, i nawet gazu wtedy nie miałam... Ale zawsze tak mam, mogę latać z gazem 3 miesiące i nic - raz nie wezmę, bo nie mam gdzie upchnąć i wtedy zawsze coś musi się stać. Chyba go sobie do ręki przyszyję :p

Posted

aina155 napisał(a):
A ja mam wlasnie chorego kundla. Co prawda tylko na zapalenie pecherza, ale powiedzenie, ze Fiona jest chora dziala cuda :evil_lol: Ludzie biegusiem nagle zaczynaja wiedziec, do czego sluzy smycz :diabloti:


Jak mój pies miał paraliż tylnych łapek (od dyskopatii) to wszyscy: "co się stało pieskowi?"i "co się stało pieskowi?" później niektórzy nadal pytali o stan zdrowia mojego psa, ale jak już zaczął chodzić to większość osób, które na początku "co się stało pieskowi" ignorowały Puszka jakby nas tam nie było.Ale nie o to mi chodzi ,chodzi mi o to że jak byłam z uszkiem na spacerze (w czasie tego paraliżu) to takie dwie dziewczyny (miały chyba z 18lat) idą obok nas i bezczelnie śmieją się z biednego, chorego psiaka.

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Ja nie twierdzę, że pies w kagańcu nie jest w stanie się wybiegać, może niektóre potrafią. Mój niestety nie, kiedy ma na sobie kaganiec (wygodny-fizjologiczny) wlecze się w żółwim tempie, a jego mina mówi-zdejmij mi to albo wróćmy do domu.
Jedyne co to się załatwi, a poza tym nawet nie wącha, nic go nie interesuje.

Może też mam to szczęście, że mam goldena, czyli rasę postrzeganą za łagodną, nigdy nie zdarzyło się, zeby ktoś się go bał, ale ja też nie daję do tego powodów.
Duffel jest odwoływalny, nie podchodzi do obcych ludzi, jak widze obcego psa to zazwyczaj zapinam go na smycz. Nigdy nikomu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, ludzie sami się zachwycają i chcą głaskac ;) Mam też pewność, że nawet zaatakowany przez jakiegoś psa nic mu nie zrobi, niestety mieliśmy parę przykrych sytuacji, kiedy pies się na niego rzucił, a on stał jak ciapa i na mnie patrzył.


Duffel jest wykastrowany, prawda? My wczoraj mieliśmy sytuację na łąkach, takich działkach opuszczonych w mieście. Psy biegały luzem, z daleka zobaczyliśmy parę z psem, zapięliśmy swoje i poszliśmy w drugą stronę. Przeszliśmy kilkanaście metrów, dogonił nas ogar, samiec. Właściciele o te kilkanaście metrów od nas, pies nieodwoływalny, ogon w górę, sierść najeżona, kręci się ciasno wokół Bono, dużo od niego większy i silniejszy. Ja odeszłam z Zuzią na rękach kilka kroków, wzięłam gaz w rękę, mój mąż stał z Bono na smyczy ze stoickim spokojem, tamci się drą na swojego psa. Nieprzyjemna sytuacja. Na szczęście Bono zachował spokój nie wiem, czy kastracja tak na niego wpłynęła, był spięty, ale mimo, że na smyczy, nie zareagował agresywnie (a wcześniej na smyczy mu się to zdarzało). Właściciel ogara zaczął udawać, że mu ucieka, pies po kilku dobrych minutach niechętnie odszedł od nas. Nasz komentarz był jednoznaczny: jak się ma nieodwoływalnego psa to się go zapina w takiej sytuacji na smycz, a nie naraża innych ludzi na stres. Właściciele byli wciąż daleko od nas, więc nie wiem, czy przynajmniej chcieli nas przeprosić.

Posted

murakami napisał(a):
Duffel jest wykastrowany, prawda? My wczoraj mieliśmy sytuację na łąkach, takich działkach opuszczonych w mieście. Psy biegały luzem, z daleka zobaczyliśmy parę z psem, zapięliśmy swoje i poszliśmy w drugą stronę. Przeszliśmy kilkanaście metrów, dogonił nas ogar, samiec. Właściciele o te kilkanaście metrów od nas, pies nieodwoływalny, ogon w górę, sierść najeżona, kręci się ciasno wokół Bono, dużo od niego większy i silniejszy. Ja odeszłam z Zuzią na rękach kilka kroków, wzięłam gaz w rękę, mój mąż stał z Bono na smyczy ze stoickim spokojem, tamci się drą na swojego psa. Nieprzyjemna sytuacja. Na szczęście Bono zachował spokój nie wiem, czy kastracja tak na niego wpłynęła, był spięty, ale mimo, że na smyczy, nie zareagował agresywnie (a wcześniej na smyczy mu się to zdarzało). Właściciel ogara zaczął udawać, że mu ucieka, pies po kilku dobrych minutach niechętnie odszedł od nas. Nasz komentarz był jednoznaczny: jak się ma nieodwoływalnego psa to się go zapina w takiej sytuacji na smycz, a nie naraża innych ludzi na stres. Właściciele byli wciąż daleko od nas, więc nie wiem, czy przynajmniej chcieli nas przeprosić.

Tak, jest wykastrowany, ale szczerze mówiąc raczej nie sądzę, żeby zabieg miał wpływ na jego zachowanie, bo on zawsze był bardzo uległy w stosunku do innych psów.
Sytuacji nie zazdroszczę, ja zawsze się obawiam jak podbiega do nas duży samiec. Dzisiaj na porannym spacerze podleciał wielki DON, był 2 razy taki jak Duffel, właścicielka go wołała, ale oczywiście zignorował. Obwąchiwał go natrętnie i zaczęłam się obawiać, że na niego wskoczy, a Duffel tego nie toleruje, w takiej sytuacji odgania natręta z warkotem. Na tym się kończy, nic więcej nie zrobi, po prostu pokazuje, że nie życzy sobie wskakiwania mu na grzbiet, ale reakcja drugiego psa na takie zachowanie moze być różna....

Posted

Ja mieszkam na Brzeskiej, warszawiacy wiedzą jaka to dzielnica i okolica, ale ludzie są bardzo sympatyczni. Sporo zapsionych :) Tak naprawdę to jedno z najbardziej bezpiecznych miejsc w W-wie, ale dla mieszkańców :P Mam dwa boksery, Maryśka jest łagodna, a Bullet ma dość straszną mordę i wszyscy się go boją, szczególnie, że strasznie chce do innych psów i z dzikim szczekaniem się do nich wyrywa, ale w celach towarzyskich. Nie mogę go spuścić, żeby się pobawił, bo jest u nas dopiero 2 tygodnie i jeszcze nie reaguje na imię (to pies ze schronu, tak naprawdę nie wiemy na co go stać). A ludzie się go boją, bo bardzo groźnie wygląda jak się tak wyrywa ze szczekaniem i myslę, że nikt by się nie odważył nas zaczepić...

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Tak, jest wykastrowany, ale szczerze mówiąc raczej nie sądzę, żeby zabieg miał wpływ na jego zachowanie, bo on zawsze był bardzo uległy w stosunku do innych psów.
Sytuacji nie zazdroszczę, ja zawsze się obawiam jak podbiega do nas duży samiec. Dzisiaj na porannym spacerze podleciał wielki DON, był 2 razy taki jak Duffel, właścicielka go wołała, ale oczywiście zignorował. Obwąchiwał go natrętnie i zaczęłam się obawiać, że na niego wskoczy, a Duffel tego nie toleruje, w takiej sytuacji odgania natręta z warkotem. Na tym się kończy, nic więcej nie zrobi, po prostu pokazuje, że nie życzy sobie wskakiwania mu na grzbiet, ale reakcja drugiego psa na takie zachowanie moze być różna....


Właśnie o to chodzi. Bono też nigdy nie zaczyna pierwszy, ale położenie na nim łapy przez innego samca już go prowokuje do działania i sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Nie tak dawno położył na nim łapę dog niemiecki znajomych, Bono oczywiście charkot, tamten w odpowiedzi charkot, stawanie na łapach, przepychanki, no ostro się zrobiło. Trzeba było rozdzielać siłowo. Dodam, że - niestety- było to ich pierwsze i ostatnie spotkanie, spaliliśmy akcję zapoznania się psów i już nikt nie miał potem siły ani ochoty tego odwracać.

Posted

domi1 napisał(a):
Jak mój pies miał paraliż tylnych łapek (od dyskopatii) to wszyscy: "co się stało pieskowi?"i "co się stało pieskowi?" później niektórzy nadal pytali o stan zdrowia mojego psa, ale jak już zaczął chodzić to większość osób, które na początku "co się stało pieskowi" ignorowały Puszka jakby nas tam nie było.Ale nie o to mi chodzi ,chodzi mi o to że jak byłam z uszkiem na spacerze (w czasie tego paraliżu) to takie dwie dziewczyny (miały chyba z 18lat) idą obok nas i bezczelnie śmieją się z biednego, chorego psiaka.



Ja mam sucz na wózku (a był moment że miałam nawet dwa takie psy) i przerobiłam wszystko: od współczucia, przez niedowierzanie, agresywne napadanie, że psa męczę, teksty o niepotrzebnym ładowaniu forsy w kundla, az do głupiego śmiechu. Przyznam, że kultury wypowiedzi mi to nie poprawiło, a wręcz przeciwnie....

Posted

ech co w tym śmiesznego niektóre laski są tępe cóż moze są po wybuchu Czarnobyla trzeba wybaczyć zagranicą takiego czegoś niema bo tam norma jak pies jest wózku każdy współczuje

Posted

Agnes współczuje sytuacji, kilka miesięcy temu też spotkałam pijanego faceta, fakt nie zataczał sie ale był gość wypity, szłam spokojnie z psem w biały dzień, a że ona lubi skakać po ludziach to jak widze kogoś z naprzeciwka to przekładam psa na drugą stronę, a facet podszedł i próbował kopnąć mi psa, a ja oczywiście się wydarłam, potem się nasłuchałam trochę brzydkich przezwisk w moim kierunku... facet miał o tyle pecha, że pokłóciłam się z facetem który szedł za mną jakieś 500m niczego nie widział bo nie miał jak, ale złapałam za telefon gdy facet się oddalił i chwile później miał pogawędkę z moim chłopem i jaki jest tego wniosek? że na gardę (tutaj nie ma policji) nie mam co iść bo nikt tego nie widział, a w dodatku mam psa z listy psów agresywnych w IRL który kagańca nie miał, oczywiście moja sucz nie zareagowała w ogóle :/ a szkoda :[ .. gdy widzę tego faceta to normalnie się trzęse :/ jak ide z kimś to się nic nie odezwie, a jak idę sama to słysze jak cymbał coś gada sobie pod nosem, ale cóż już się nie odzywam nie będę zniżać się do poziomu takiego robala ;/ jednak stwierdziłam że jeśli nie mogę mieć tutaj gazu (to zabronione! :/ ) to jak jeszcze raz podejdzie do mnie i będzie chciał kopnąć mi psa to ma jak w banku że spuszcze ją z smyczy i normalnie zaczne go okąłdać od strony zapięcia ... nie interesuje mnie to czy będę za to coś płacić czy nie... na całe szczęście w lipcu zmieniamy dom na inny rejon miasteczka, mam nadzieje że wtedy nasze spotkania będą już naprawdę rzatkością.. swoją drogą jakim trzeba być chamem i prostakiem, aby grozić dziewczynie (facet ponad 40 lat) ... żenada ... także nie tylko w PL są takie sytuacje...

Posted

Litterka napisał(a):
Evel, zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko i jak wychowywane. Owszem, jeśli jakikolwiek dzieciak leci z patykiem do psa, czy próbuje cokolwiek mu tym patykiem zrobić, jest wychowany źle. Ale: jeśli jest to małe dziecko, to może być tak, że nie ma w domu zwierząt, a rodzice nie zadali sobie trudu, żeby wytłumaczyć, że piesków/kotków/chomików/ptaszków się nie zaczepia, albo prosi o pozwolenie właściciela, a jeśli jest to starsze dziecko, które już potrafi pewne sprawy zrozumieć - no to jest to całkowite zaniedbanie rodzicielskie. Mam w ogóle wrażenie, że odkąd wkroczyliśmy w kapitalizm, rodzice są zbyt leniwi, aby wychowywać dzieci - zadanie to przejmują kreskówki, filmy, reklamy, gry komputerowe... Dzięki temu dziecko ma zajęcie, a mamusia - święty spokój. A zwierzęta płacą.


U mnie to chyba jet odwrotnie na dzielnicy, albo kwestia "psa mordercy" (czytelnicy Faktu i innych tabloidów już wiedzą o jakiego psa chodzi), którego mam szczęście posiadać. W każdym razie opiekun dziecka (zwykle babcia; matki raczej mniej panikują) robi jakieś dziwne ruchy jak szarpanie dziecka z całej siły za rękę lub osłanianie bohatersko latorosłi całym ciałem z okrzykiem "Uważaj", "Ojej", ", podczas gdy my z psem (na smyczy) mijamy ich z pewną ciekawością. Czasem jeszcze słyszę pytanie "Czy on gryzie?", na które mam 2 odpowiedzi: "Nie, połyka w całości", albo wredniejszą jeszcze: "Tylko jak się ktoś go boi, bo wie Pani pies to zawsze wyczuwa". :)

Posted

Gdarin napisał(a):
albo kwestia "psa mordercy" (czytelnicy Faktu i innych tabloidów już wiedzą o jakiego psa chodzi)


chodzi o amstaffy, tak? bo to chyba jakiś amstaff był ostatnio gorącym tematem, ja to nic nie wiedziałam, dowiedziałam się od mamy, kiedy jej powiedziałam, że podobają mi się te psy, a ona na to 'nie wpuszczę Cię z takim do naszego domu' :roll:

Posted

motyleqq napisał(a):
chodzi o amstaffy, tak? bo to chyba jakiś amstaff był ostatnio gorącym tematem, ja to nic nie wiedziałam, dowiedziałam się od mamy, kiedy jej powiedziałam, że podobają mi się te psy, a ona na to 'nie wpuszczę Cię z takim do naszego domu' :roll:


te stereotpy mnie nie tyle wkurzają co wku***ają !!!!!! :angryy:

*ostatnio 'amstaff pogryzł dziecko' - zdjęcie psa który był pomieszaniem Onka z TTB i jakimś kundliszczem generalnie jak któś nie nie zna to nie rozpoznałby tam nawet nutki TTb :shake:
*dzisiaj 'amstaff pogryzł dziecko' - pies mieszkający u ludzi na wsi wzięty w wieku 8 lat ze schronu, dziecko bez opieki, a pies wujka (pewnie 'koksa' ktry wgl nhie zna sie na psach' i wiął psa na pokaz )
*kilka dni temu 'amstaff pogryzł dziecko' - pies bardzo bardzo w typie TTb :angryy: !!!!

ci reporterowie to jakieś naprawde tępe sztuki :/ aż mnie trzepie jak słucham radia :shake: i wszystko zwala się zawsze na psa, rase itp a ludzie dorośli i dzieci nigdy nie są winni :(

Posted

klaudusia0219 napisał(a):
ci reporterowie to jakieś naprawde tępe sztuki :/ aż mnie trzepie jak słucham radia :shake: i wszystko zwala się zawsze na psa, rase itp a ludzie dorośli i dzieci nigdy nie są winni :(


akurat trudno winić raczkujące dziecko, że sobie raczkowało, ale fakt, zwalanie winy wyłącznie na psa jest wkurzające. i stereotypy również, ale nie da się przetłumaczyć komuś, kto jest ślepo zapatrzony w to, co mówią media. ale któregoś dnia, na koniec informacji o ataku psa na dziecko, było powiedziane: "policja ustala, czy agresja była efektem zaniedbania właściciela"... może kiedyś coś się zmieni, a narazie agresywne psy są usypiane, a mnóstwo ras branych na pokaz ląduje w schronisku

Posted

motyleqq napisał(a):
chodzi o amstaffy, tak? bo to chyba jakiś amstaff był ostatnio gorącym tematem, ja to nic nie wiedziałam, dowiedziałam się od mamy, kiedy jej powiedziałam, że podobają mi się te psy, a ona na to 'nie wpuszczę Cię z takim do naszego domu' :roll:


hehe :) moja mama miała dystans do psów takiej rasy, ale jak kupiłam swoją suke to zaczeła sama szukać informacji w internecie na temat stafika ;) i ciągle mi powtarzała, że muszę ja socjalizować itp. :) ale pewnie cieszy się, że kupiłam psa tej rasy na własnym, niż na jej mieszkaniu hihi :)

Posted

zaba14 napisał(a):
hehe :) moja mama miała dystans do psów takiej rasy, ale jak kupiłam swoją suke to zaczeła sama szukać informacji w internecie na temat stafika ;) i ciągle mi powtarzała, że muszę ja socjalizować itp. :) ale pewnie cieszy się, że kupiłam psa tej rasy na własnym, niż na jej mieszkaniu hihi :)


Moja mama miała podobne podejście dopóki na DT nie miałam Jazza(w typie asta?) a potem nie trafiłam na Prośka. Teraz lula 'maleństwo' i nawet w dyskusjach ze znajomymi broni ras 'psów morderców' :loveu::evil_lol: aż jestem z niej dumna :evil_lol: Ostatnio nawet stwierdziła że to są najbardziej 'ludzkie' psy kiedy Proś wpakowała jej się na kolanka i usiadła jak dziecko :evil_lol:

klaudusia0219 napisał(a):
te stereotpy mnie nie tyle wkurzają co wku***ają !!!!!! :angryy:

*ostatnio 'amstaff pogryzł dziecko' - zdjęcie psa który był pomieszaniem Onka z TTB i jakimś kundliszczem generalnie jak któś nie nie zna to nie rozpoznałby tam nawet nutki TTb :shake:
*dzisiaj 'amstaff pogryzł dziecko' - pies mieszkający u ludzi na wsi wzięty w wieku 8 lat ze schronu, dziecko bez opieki, a pies wujka (pewnie 'koksa' ktry wgl nhie zna sie na psach' i wiął psa na pokaz )
*kilka dni temu 'amstaff pogryzł dziecko' - pies bardzo bardzo w typie TTb :angryy: !!!!

ci reporterowie to jakieś naprawde tępe sztuki :/ aż mnie trzepie jak słucham radia :shake: i wszystko zwala się zawsze na psa, rase itp a ludzie dorośli i dzieci nigdy nie są winni :-(


http://www.dogomania.pl/threads/133957-ZIBO-amstaff-z-papierami-czas-do-ko%C5%84ca-marca.-ma-dom?p=16766229#post16766229

Jeden z 'psów morderców' dosłownie ... najgorsze że tutaj dorosły do końca winny nie był :-(

Posted

Gdy mieszkałam w mieście wiele ludzi zwracało uwagę na moją dużą sunię. Misza bardzo lubiła zabawy z innymi psami i ludźmi na co niektórzy reagowali ze strachem. Miałam też sąsiadkę piętro niżej która pewnego dnia jak sunia była malutka wyjrzała przez okno jak Miszka siusiała i zaczęła krzyczeć żebym wzięła psa i szła pod swoje okna ja jej na to że właśnie jestem. Najlepsze jest to że trzymałam się daleko od okna a mąż owej kobiety chodzi z psami bezpośrednio pod okna. A jeden z jej psów chodzi luzem tylko rasowego pekińczyka trzymają na smyczy widać kundelek nie jest taki ważny.
Zaś gdy u sąsiadów obok kot miauczał cały dzień gdy domownicy poszli do pracy "miłe panie" z klatki stały pod drzwiami komentowały kotka i nawet kopały w drzwi.

Posted

Okamia napisał(a):
Moja mama miała podobne podejście dopóki na DT nie miałam Jazza(w typie asta?) a potem nie trafiłam na Prośka. Teraz lula 'maleństwo' i nawet w dyskusjach ze znajomymi broni ras 'psów morderców' :loveu::evil_lol: aż jestem z niej dumna :evil_lol: Ostatnio nawet stwierdziła że to są najbardziej 'ludzkie' psy kiedy Proś wpakowała jej się na kolanka i usiadła jak dziecko :evil_lol:



http://www.dogomania.pl/threads/133957-ZIBO-amstaff-z-papierami-czas-do-ko%C5%84ca-marca.-ma-dom?p=16766229#post16766229

Jeden z 'psów morderców' dosłownie ... najgorsze że tutaj dorosły do końca winny nie był :-(


Przeczytałem ten wątek i widzę, że to znowu wina ludzi: jak można przygarnąć psa o którym wiadomo, że już wcześniej zaatakował dziecko i zostawić go z dziećmi w pomieszczeniu, gdzie jest karmiony? trudno winić małe dzieci, że zareagowały krzykiem widząc obcego psa, co sprowokowało go prawdopodobnie bezpośrednio do ataku (amstaffy jak i inne psy nie lubią krzyku i gwałtownych ruchów).

Wniosek: ludzie przed przygarnięciem psa powinni być dokładnie sprawdzani, bo większość się nie nadaje na właścicieli z różnych powodów
Wniosek 2: często adopcjami psów zajmują się skrajnie nieodpowiedzialne istoty jak ta dogomaniaczka z wątku (Greven) wydająca psa z problemami komukolwiek
Wniosek 3: psy takie jak ZIBO z powodów zagrożenia jakie stwarzają powinny zostać usypiane
Wniosek 4: uczmy dzieci w trosce o ich bezpieczeństwo jak mają się zachować na widok obcego psa niepilnowanego przez właściciela (nie podchodzić do niego, nie karmić i nie zachęcać do zabawy, ale też nie krzyczeć, nie uciekać, nie rzucać w niego jakimiś przedmiotami, nie machać mu przed nosem kijem i w żaden inny sposób nie drażnić)

Posted

Gdarin napisał(a):
Przeczytałem ten wątek i widzę, że to znowu wina ludzi: jak można przygarnąć psa o którym wiadomo, że już wcześniej zaatakował dziecko i zostawić go z dziećmi w pomieszczeniu, gdzie jest karmiony? trudno winić małe dzieci, że zareagowały krzykiem widząc obcego psa, co sprowokowało go prawdopodobnie bezpośrednio do ataku (amstaffy jak i inne psy nie lubią krzyku i gwałtownych ruchów).

Wniosek: ludzie przed przygarnięciem psa powinni być dokładnie sprawdzani, bo większość się nie nadaje na właścicieli z różnych powodów
Wniosek 2: często adopcjami psów zajmują się skrajnie nieodpowiedzialne istoty jak ta dogomaniaczka z wątku (Greven) wydająca psa z problemami komukolwiek
Wniosek 3: psy takie jak ZIBO z powodów zagrożenia jakie stwarzają powinny zostać usypiane
Wniosek 4: uczmy dzieci w trosce o ich bezpieczeństwo jak mają się zachować na widok obcego psa niepilnowanego przez właściciela (nie podchodzić do niego, nie karmić i nie zachęcać do zabawy, ale też nie krzyczeć, nie uciekać, nie rzucać w niego jakimiś przedmiotami, nie machać mu przed nosem kijem i w żaden inny sposób nie drażnić)


Bez obrazy ale widzę że nie doczytałeś ;)
Po 1. Pies i dziecko nie zostały zostawione w jednym pomieszczeniu ;) pies wrócił z dworu, wyrwał się i dopadł dziecko ;)
Po 2. nie ma tam nic o krzyku dziecka, choć pewnie gdy pies się na nie rzucił cicho nie było.

Wracając do tematu:
wczoraj miałam sesję w parku. jako że to była bardziej 'nauka i przyjemność' niż praca wzięłam Prośka. Jako iż ludzi nie było dużo młoda latała luzem. W pewnym momencie zauważyła psa i fruuu do niego, widziałam psa ale był ok 50 m od nas więc myślałam że suka jak zawsze w połowie się zawróci na wołanie jak zawsze się dzieje. Podleciała do niego, ja za nią biegnę. Obwąchiwały się, gdy dobiegłam oba w przyjaznych zamiarach. Przepraszam babkę i zapinam sukę na smycz i aż mi się miło zrobiło gdy zaczęła mówić że oczywiście się nic nie stało i jej też często tak wieje do psów. Pierwszy raz ktoś zareagował na moje przeprosiny za sukowca, bo najczęściej albo coś do nas podbiega albo przepraszam plecy za którąś z moich suk.

Posted

Okamia napisał(a):
Bez obrazy ale widzę że nie doczytałeś ;)
Po 1. Pies i dziecko nie zostały zostawione w jednym pomieszczeniu ;) pies wrócił z dworu, wyrwał się i dopadł dziecko ;)
Po 2. nie ma tam nic o krzyku dziecka, choć pewnie gdy pies się na nie rzucił cicho nie było.



Wklejam z tej strony (http://www.tvn24.pl/0,1700779,0,1,8_latka-z-poszarpana-twarza,wiadomosc.html

Pies zaatakował dziewczynkę w niedzielę, kiedy bawiła się w domu. Zwierzę wróciło wówczas ze spaceru, a dzieci znalazły się w pomieszczeniu, w którym o tej porze pies jest karmiony. Po tym jak amstaff wbiegł do pokoju, przestraszone dzieci zaczęły krzyczeć, wówczas pies rzucił się na ośmiolatkę.


Uważam więc, że było ta wina tego wujka i innych dorosłych, którzy doprowadzili do tego że dzieci i pies znalazły się razem w jednym pomieszczeniu. Szkoda pogryzionego dziecka. Szkoda psa, któremu nieudane adopcje zrąbały psychikę. Szkoda innych właścicieli psów tej rasy (i jakiejkolwiek podobnej), bo nasłuchują się komentarzy za nieswoje winy, po każdym takim nagłośnionym wypadku.

Posted

Wróciłam ostatnio ze spaceru z Gops i po drodze spotkałyśmy faceta z dzieckiem na rowerach. Koło faceta biegł młody labek, któremu język dotykał już asfaltu. I tu uwaga: pies na flexi i... w kolczatce- w upalny dzień, ponad 20C! :/ Porażka po prostu:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...