corrida Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Za nami wczoraj goniła banda dzieciaków na rolkach. Może sama się prosiłam o te kłopoty, bo przystanęłam sobie z Luśką kilka metrów od nich i ćwiczyłyśmy spokojny siad i chodzenie przy nodze (fajne rozproszenia). Nagle zauważyła nas jakaś dziewczynka i z krzykiem "patrzcie jaki śliczny mądry piesek!!!" zaczęła pędzić ku nam, a za nią cały gang. Lulka kochająca dzieci dostała w pewnym momencie wściku d*py i za wszelką cenę chciała tą miłość im okazać. Sytuacja robiła się nieciekawa bo 7 dzieciaków przepychających się aby pogłaskać pieseczka plus skaczący 17,5kg pieseczek = rychły upadek któregoś z dzieciaków. Próbowałam grzecznie przerwać to wylewne powitanie i odejść, ale dzieci wytrwale podążały za nami, rozpędzając się, prawie że wjeżdżając w nas. Poczułam się jakbym była bohaterką jakiegoś horrroru. W końcu dobitnie poinformowałam ich, że już dosyć tego, a wtedy jedna z mamusiek koczujących nieopodal obrażonym tonem powiedziała: Oliwka odejdźcie, najwyraźniej Pani sobie nie życzy żebyście głaskali psa. Wiosna w pełni :lol: Quote
filodendron Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 omry napisał(a): Tak naprawdę to nie wiem, jak jest u mnie w gminie z kagańcem.. Ale on też nie, najwyraźniej :D Może lepiej sprawdź. W razie gdyby napatoczyła się SM - moim zdaniem - oboje dostalibyście mandat. Chyba, że Twoja gmina jest jakaś wyjątkowa, ale wątpię - w większości psy z listy muszą mieć i smycz, i kaganiec. A Iwan to rottweiler, jeśli dobrze pamiętam. Quote
Paulix Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Tak, niestety teraz parki przeżywają po prostu oblężenie - ja się tam jednak z leciutka cieszę, bo mogę sobie pracować nad niepodchodzeniem do psów i obcych, jednakże nie mam wpływu na to, co podchodzi do mnie. Oganianie się od yoreczków, tłumaczenie ich paniusiom na szpileczkach, że mam w d**, co one o tym sądzą, ale mają zabrać psa i już, czy też oglądania się na wszystkie strony, czy Ci ktoś z d** nie zrobi garażu hulajnogą przerasta już moje nerwy, i o ile pierwsze dwa dni oblężenie jakoś przeżywałam, to już teraz niewychowane bahory dostają krótkie wytłumaczenie, że zamiast drzeć mordę mogłyby patrzeć przed siebie... :razz: Najbardziej jednak wkurzają mnie ludzie w tramwajach i autobusach - niestety, w tygodniu wybieram się do parku w godzinach 14 - 16, więc w tramwajach full ludzi, mój pies po kilku godzinach spędzonych w domu jest dość znaczenie pobudzony, szczególnie, że to szczeniak. Ale przedemną jeszcze pół godziny drogi - mój pies wie, że w tramwaju się nie bawi, więc albo leży sobie spokojnie na podłodze, albo jeżeli nie ma miejsca trzymam go na rękach. O ile na cmokanie z daleka reaguje zaciekawieniem, ale się nie ruszy, to jednak nie mogę od niego wymagać, żeby zamarł w bezruchu, kiedy ktoś pakuje mu ręcę do pyska i ciągnie za ogon :angryy: Oczywiście ten ktoś widzi, że jest tłok, że ja mam plecak, psa, który jest ciężki, więc trudno mi utrzymać w jednej ręcę 12 kg, że jakoś muszę łapać równowagę, a pies wierci się i spada, boleśnie wbijając we mnie pazury :mad: Quote
Martens Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 A tak już było miło ostatnio... Wracam dziś rano z Bucem z działki, patrzę, koło sąsiedniego bloku 3 "kolesi" o czymś rozprawia, nieopodal harcują luzem bez kagańców pitbull i rottka :roll: Rottka zwykle sadzi się ostro do psów, jeden z chłopaków na nasz widok zaraz ją odwołał i wziął na smycz, pit biega sobie kawałek dalej. Myślałam, że przejdziemy spokojnie, ale niestety pit nas wypatrzył i kłusem w naszą stronę. Wszystko fajnie, bo wiem, że pies jest w miarę spokojny, ale nie byłam pewna reakcji Buca, bo na widok tamtego od razu się zjeżył i zaczął burczeć. Wzięłam swojego na ręce, tamto bydlę się pcha na chama go wąchać, Buc warczy, a właściciel... nawet nie zauważył, bo stał plecami i miał w d**** co robi jego zwierzaczek... Rozdarłam się czy k**** zabierze tego psa :roll: Zawołał go leniwie, pies oczywiście to olał, Buc dalej warczy... Wreszcie tłumok się pofatygował, podszedł ślimaczo i odciągnął psa, komentując jeszcze z głupim uśmiechem "ale on się nie rzuca" :roll: Pewnie gdyby Buc go sprowokował, zdaniem tego kretyna to byłaby moja wina :razz: Ryknęłam, że skoro puszcza psa, to niech chociaż patrzy co pies do diabła robi, ale nie spotkałam się ani z odpowiedzią, ani z najzwyklejszym "sory" - zresztą i tak się nie spodziewałam. Sam pies jest przemiły, choć potrafi się złapać z dużymi samcami; mam wrażenie że zwierzak ma IQ i ogładę dwa razy wyższą od pana :roll: Szczęściem wychodzi z nim zazwyczaj ojciec tego kolesia, całkiem miły i ogarnięty facet - gorzej jak ten tuman zjeżdża na weekendy i święta, smrodzi się z psem bez smyczy po osiedlu i tępo się gapi, jak jego zwierzak sra do piaskownicy albo tuż pod oknami... Sezon dzieciakowy o zgrozo i u mnie otwarty, ale póki co bez zgrzytów ;) Quote
omry Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 filodendron, no właśnie problem z tym, że nigdzie tego zapisu znaleźć nie mogę. Jednak ojciec mojego chłopaka (w sumie właściciel Iwana) jest policjantem i mówił, że spokojnie możemy iść bez kagańca. Zawsze mam w torebce kantar i zakładam go, gdy stoimy w kolejce po loda, czy idziemy obok placu zabaw. Wtedy nikt się nie czepia i jest spokój :) Ja też mam problem z dzieciakami. Mieszkam z centrum i jest po prostu katorga. W samym moim bloku jest ich kilkanaście. Tak, jak już kiedyś pisałam - idzie bydło i szczeka, tupie, warczy mi na yorka, bo to takie śmieszne.. Torika oczywiście wpada w szał, a moje prośby nic nie dają. Muszę podejść i za fraki złapać, żeby odeszło. Z daleka tez krzyczą, ale uspakajam Torikę i jak ich nie ma blisko, to już nie reaguje. Jednak z miłą reakcją spotkałam się idąc z Iwanem. Do rottka nigdy dzieciak, który już zdaje sobie sprawę ze swoich czynów, nie podszedł. Kilka dni temu był ten pierwszy raz, gdy podbiegły do nas dwie dziewczynki i zapytały, czy mogą pogłaskać. Zgodziłam się, a Iwan grzecznie to zniósł. Wypytywały o niego, buzia im się nie zamykała, a gdy dowiedziały się, że Iwan ma lat dziewięć, to nie mogły się nacieszyć tym, że jest w ich wieku. Aż pobiegły się pochwalić kolegom :D Za to dzisiaj rano zdenerwował mnie mój sąsiad. Torika (york) zwichnęła rzepkę w tylnym kolanie i znoszę ją po schodach. Sąsiad dziwnie się na mnie patrzy, gdy już szłyśmy na górę i brałam ją na ręce, to on z wielkim oburzeniem, że po co ją biorę, że york to też pies i może iść sama. Wziął mnie za taką, co to yorkowi nic nie pozwala robić :) Dopiero gdy mu wytłumaczyłam, dlaczego ją biorę, to dał sobie spokój i poszedł. Quote
corrida Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Omry, jeśli jesteś ze Stargardu to proszę ;), rozdział 9: http://www.stargard.pl/uchwaly/2008/2008-04-29/uxx-225.pdf Quote
omry Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Dziękuję, corrida. Wychodzi na to, że kaganiec Iwan musi nosić. Dziwne, bo w naszym mieście na zwykłym godzinnym spacerze policjantów spotkać można z pięć razy. Zarówno pieszych, jak przejezdnych, ale nigdy nikt nic nie powiedział. Quote
filodendron Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 omry napisał(a):Dziękuję, corrida. Wychodzi na to, że kaganiec Iwan musi nosić. Dziwne, bo w naszym mieście na zwykłym godzinnym spacerze policjantów spotkać można z pięć razy. Zarówno pieszych, jak przejezdnych, ale nigdy nikt nic nie powiedział. Bo policja się tym niechętnie zajmuje. U nas na spacerniaku potrafią się nawet zatrzymać przy puszczonych luzem psach i powiedzieć, żeby je pozapinać bo za nimi straż miejska jedzie i na pewno się przyczepi. Niemniej - jako że od starożytności ignorantia iuris nocet - warto zdawać sobie sprawę, że jeśli ktoś już wezwie policję do interwencji, to oni oprą się właśnie na podlinkowanej przez Corridę uchwale. Po prostu muszą. Quote
babilon Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 No tak, nieznajomość prawa szkodzi, a piesek bez smyczy kaganiec mieć musi o ile mi wiadomo. Więc lepiej założyć aniżeli zapłacić kilkakrotną jego wartość. Quote
Paulix Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 babilon napisał(a):No tak, nieznajomość prawa szkodzi, a piesek bez smyczy kaganiec mieć musi o ile mi wiadomo. Więc lepiej założyć aniżeli zapłacić kilkakrotną jego wartość. Ten przepis też jest bezmyślny - co z tego, że pies ma kaganiec, skoro inny, którego atakuje jest 10 razy mniejszy... Ile razy ktoś na prośbę o zabranie psa, bo przydusza do ziemi mojego mniejszego odpowiadał "przecież ma kaganiec"... Quote
Ewa&Duffel Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Zresztą przecież i tak nikt prawie nie przestrzega tych przepisów...Dla mnie w większości są one bezsensowne, na szczęscie w Warszawie psy nie muszą nosić kagańców, ale nawet jakby był taki przepis, to bym nie zakładała. Dla mojego psa bieganie w kagańcu to abstrakcja, równie dobrze mogłabym w ogóle nie wychodzić na spacer. Co innego, jak ponosi chwilę na jakimś odcinku trasy spacerowej, gdzie jest dużo wywalonego jedzenia, a co innego, jak miałby nosić cały spacer:roll: Quote
anorektyczna.nerka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 A ja jestem za spuszczaniem psa psa ze smyczy, kiedy ten ma mordoklapkę na paszczy. Sory bardzo, ale nie jesteśmy w np. parkach sami i niektórzy naprawdę się boją psów, a to, że nasz pupil sam z siebie nie atakuje nie oznacza, że jakiś osmyczowany psiak go nie sprowokuje. Co innego kiedy spuszczamy psa na odludziu.. dla mnie abstrakcją jest biegający pies ważący 40-50kg bez smyczy i kagańca. W końcu nie wiem czy jest odwoływalny i najzwyczajniej na świecie boję się o swój tyłek. Apropo spuszczania psa... łazimy dziś z koleżankami i psami po jednym z najmniejszych parków, nagle przychodzi jakiś dres i każe nam wy... bo on chce sobie psa spuścić. Otwarcie mu powiedziałam, że chyba wali mu na łeb skoro sądzi, że będę mu ustępować miejsca, bo jemu się nie chce z psem pochodzić. Rozbawił mnie normalnie.. ulica jest jakieś 100m dalej a ten psa spuszcza w parku, gdzie są dzieci, psy i wszystko inne. Quote
gops Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 a ja nie widze problemu w zakladaniu kaganca psu teraz jest tak duzo roznych modeli ze na kazdego psa mozna znalezc super wygodny nic nie przeszkadzajacy kaganiec, a pies sie przyzwyczai i tyle moja chodzi codziennie w kagancu (nie musi bo jest w 100% odwolywalna i mam pewnosc ze do psa nie podejdzie pierwsza, a tak naprawde nie powinny mnie obchodzic inne psy podchodzace , atakuje takie psy ) , prawie na kazdy sapcer go nosi, sciagam tylko jak ide poaportowac , gdy suka plywa i czasami gdy suka bawi sie z jakims psim kumplem chociaz on jej w tym nie przeszkadza nosi go dla swietego spokoju , bo masa ludzi sie nas boi , jak z nia ide bez smyczy i kaganca a naprzeciwko idzie ktos z malym pieskiem na smyczy skad ma wiedziec ze moja nie podejdzie i go nie zezre? gdy ma kaganiec ludzie sie nie boja , ja uprzedzam ze moja nawet nie podejdzie i nigdy nie podeszla , omija psa i tyle, no i ludzie inaczej reaguja nie spuszczaja tak chetnie do nas swoich psow co mi jest bardzo na reke ;) tak wiec KAGANIEC TO NIE JEST ZLO, zadna straszna rzecz . bo widze ze duzo dogomaniakow tak to postrzega ;) Quote
Martens Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Dla mnie kaganiec to nie zło - tylko jak wyobrażasz sobie aportowanie i przeciąganie w kagańcu? A to podstawa "sportu" moich psów na spacerach. Inna sprawa, że ja się nie pcham z psami luzem gdzieś między ludzi/inne psy/dzieci. Spuszczam psy na uboczu, które nie jest jedyną możliwą drogą przez jakieś miejsce i to czy wtedy ktoś idzie w naszą stronę mimo tego, że się boi, w sumie niespecjalnie mnie interesuje. Quote
gops Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 dlatego napisalam , gdy suka aportuje pilke sciagam kaganiec , ale gdy konczymy i spacer jest tzw luzny tylko spacerek to suka ma kaganiec na sobie . ja rowniez sie nie pcham a jednak szanuje innych i to ze moga sie nas bac . ja rowniez jak widze ze naprzeciwko albo gdzies blisko lata luzem ttb chociaz calej mojej milosci do nich boje sie , i czulabym sie o niebo lepiej jakby mial chociaz kaganiec a mordce(lub byl zapiety na smycz gdy ich mijam z moja suka w kagancu ) . nawet jesli nie podejdzie wzbudza moj strach i niestety mialam 2 przypadki gdy podbiegl i nie skonczyly sie fajnie z winy mojej suki bo to ona sprowokowala bedac w kagancu ( amstaf byl lagodny dopuki ona nie probowala dominowac) . ale to nie one podbiegla . teraz jak widze luzem psa ktory wydaje mi sie ze podbiegnie sciagam kaganiec , nie chce narazac mojej suk . ale to nie znaczy ze przestane jej go zakladac. taka prosta rzecz a jak wielu ludziom zaoszczedza nerwow . dlaczego ktos kto ma agresora ma zakladac kaganiec skoro widzi 100 innych takich samych ktore nie maja. trzeba dawac przyklad wedlug mnie bo inaczej nic sie nie zmieni . i tak moje posty nic nie dadza bo przeciez kaganiec to straszna rzecz i pies sie meczy ;) swoja droga mam u siebie na polach mezczyzne chodzacego z bardzo agresywnym amstafem , pies ma zawsze tube :roll: nawet jak jest lato i goraco . staram sie mu zwrocic uwage bo pies zadbany widac ze to zwykla niewiedzaa czlowieka i pies sie musi meczyc , ale nie mam jak podejsc bo pies sie rzuca . Quote
Martens Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Idąc dalej tym rozumowaniem, moje psy powinny całe życie spędzić na krótkiej smyczy i w kagańcu - bo ktoś się boi ;) A masa ludzi boi się nawet psa na smyczy. W miejscu gdzie mogą zjawić się psy/ludzie mam cały czas psy pod kontrolą; jak jest jakaś wątpliwa sytuacja, ktoś chce przejść, wołam je do siebie bardzo blisko albo zapinam. Jak już chodzimy bez smyczy i akurat nie aportujemy/szarpiemy, to zwykle jesteśmy praktycznie na odludziu. Ty boisz się TTB, ja boję się ONków, jeszcze ktoś inny boi się dużych czarnych psów. Mnie interesuje realne zagrożenie stwarzane przez moje psy, moja kontrola nad nimi - czyjeś obawy ok, ale nie do tego stopnia, żebym cały czas miała psy w kagańcach, bo ktoś 100 metrów dalej myśli, że podbiegną. Btw po wczorajszym spacerze chyba bardziej boję się ludzi niż jakichkolwiek psów... Quote
gops Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Martens napisał(a):Idąc dalej tym rozumowaniem, moje psy powinny całe życie spędzić na krótkiej smyczy i w kagańcu - bo ktoś się boi ;) A masa ludzi boi się nawet psa na smyczy. W miejscu gdzie mogą zjawić się psy/ludzie mam cały czas psy pod kontrolą; jak jest jakaś wątpliwa sytuacja, ktoś chce przejść, wołam je do siebie bardzo blisko albo zapinam. Jak już chodzimy bez smyczy i akurat nie aportujemy/szarpiemy, to zwykle jesteśmy praktycznie na odludziu. Ty boisz się TTB, ja boję się ONków, jeszcze ktoś inny boi się dużych czarnych psów. Mnie interesuje realne zagrożenie stwarzane przez moje psy, moja kontrola nad nimi - czyjeś obawy ok, ale nie do tego stopnia, żebym cały czas miała psy w kagańcach, bo ktoś 100 metrów dalej myśli, że podbiegną. Btw po wczorajszym spacerze chyba bardziej boję się ludzi niż jakichkolwiek psów... Ty jestes odpowiedzialna i zlapiesz psy a 100 innych osob niestety nie . nie boje sie ttb , tzn nie boje sie o siebie boje sie o suke bo ona ich bardzo nie lubi zazwyczaj z wzajemnosci ;) ja wiem ze pies w kagancu jest w stanie sie wybiegac tak samo jak bez , dlatego nie widze problemu w zakladaniu go no i co innego bedac na odludziu bo wtedy tez sciagam kaganiec , a co innego park pelen ludzi i psow . co do ludzi , to ich obawiam sie od zawsze , niestety tym to pomyslow nie brakuje . u nas po polach chadza mezczyzna ktory zawsze nosi scyzoryk w reku na wszelki wypadek , czyli na psy nawet jak podejda powachac bez szczekania ,agresji to zrobi im krzywde :roll: Quote
Martens Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 gops napisał(a):Ty jestes odpowiedzialna i zlapiesz psy a 100 innych osob niestety nie . nie boje sie ttb , tzn nie boje sie o siebie boje sie o suke bo ona ich bardzo nie lubi zazwyczaj z wzajemnosci ;) ja wiem ze pies w kagancu jest w stanie sie wybiegac tak samo jak bez , dlatego nie widze problemu w zakladaniu go no i co innego bedac na odludziu bo wtedy tez sciagam kaganiec , a co innego park pelen ludzi i psow . A no to ja w parku prawie nigdy psów nie puszczam, jeśli jest spore zagęszczenie ludzi i psów. Poza wakacjami i słonecznymi weekendami w naszym parku po prostu często jestem jego jedyną użytkowniczką :evil_lol: nie licząc jakichś żulików na ławkach, więc może po prostu mamy inne wyobrażenie o tych parkach. I tak zresztą wolę odludzia, przez park zazwyczaj przechodzę tylko po drodze do lasu/na łąki. Moje psy przez większość spaceru biegają z czymś w dziobach, czy to kijem, czy szarpakiem, czy piłkami, i kaganiec naprawdę by mi to utrudnił, a nie widzę sensu puszczać ich ot tak, żeby po prostu poruszały się szybciej niż na smyczy; wolę w tym czasie iść gdzieś dalej, gdzie mogę puścić je bez kagańca i porządnie się pobawić. Quote
Sybel Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Wiecie, ja szłam z psem na smyczy i w kagańcu, to był duży wilczur (w typie gończego, jak się po jego smierci okazało). Pies sikał przy bloku, kiedy wyskoczył dziadek z pistoletem w ręku i zagroził, że mi psa zastrzeli. To było jakieś 10 - 12 lat temu, byłam gówniarą, ale baaardzo obrazowo go poinstruowałam, co może sobie z tym pistoletem zrobić. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, jak bradzo byłam przerażona. Tak więc możemy psy nawet związac jak balerony, ale jak komuś coś przeszkadza, to i tak znajdzie powód do zaczepki. Quote
gops Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 my mamy w parku zawsze pelno ludzi i psow , wiekszasc ludzi juz znamy i nie ma prbolemow, wole park niz pola bo niestety suka kocha uciekac mi za zwierzyna a na wielkich pola zdarza sie jej to najczesciej moja najbardziej lubi weszysc , szukac czegos na spacerach gdy nie mam ze soba pilki a nie biore jej codzinnie . a w kagancu ma mozliwosc to robic . bawic sie pilka swoja droga w kagancu tez umie :evil_lol: i plywac tez :lol: jedynie czego nie moze to aportowac , bo szarpac sie nie lubi Uploaded with ImageShack.us Quote
vege* Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Ja też nie sądzę, że kaganiec to zło. Odkąd mam fizjologa Nuka chętnie w nim chodzi i zakładam tylko wtedy gdy jest taka potrzeba czyli jak idę gdzieś rpzez miasto np. do zoologicznego czy do weta, jak idę na łąki to go nie zakładam, bo to nie potrzebne, zazwyczaj na łąkach jest mało psów, a Nuka teraz jest na lince treningowej bo uczy się nie podbiegać do psów no i przy okazji aportuje sobie patyki, więc kaganiec nam nie potrzebny na łąkach :lol: Quote
Martens Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Sybel napisał(a):Wiecie, ja szłam z psem na smyczy i w kagańcu, to był duży wilczur (w typie gończego, jak się po jego smierci okazało). Pies sikał przy bloku, kiedy wyskoczył dziadek z pistoletem w ręku i zagroził, że mi psa zastrzeli. To było jakieś 10 - 12 lat temu, byłam gówniarą, ale baaardzo obrazowo go poinstruowałam, co może sobie z tym pistoletem zrobić. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, jak bradzo byłam przerażona. Tak więc możemy psy nawet związac jak balerony, ale jak komuś coś przeszkadza, to i tak znajdzie powód do zaczepki. Wczoraj na wieczornym spacerze z Baryłą obcy pijany poddziadziały facet w towarzystwie dwóch kolegów wyzwał mnie od najgorszych i idąc w moją stronę groził mi, ładnie to nazywając i nie cytując słownictwa, gwałtem i pobiciem - bo nie odpowiedziałam mu "dzień dobry"... :mdleje: Spieprzałam aż się kurzyło, a zanim przyjechała policja, Ci zwyrodnialcy łazili po osiedlu i mnie szukali - czekałam na radiowóz 15 min w każdej chwili gotowa chować się po krzakach i pijaczków już w tym momencie niestety nie było :roll: więc jak za starych dobrych czasów oprócz gazu nie ruszę się już wieczorem na spacer bez noża. A pozwolenie na broń chciałam zrobić zawsze i chyba po tej sytuacji wezmę się za to na poważnie. Quote
Brezyl Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 gops napisał(a):bawic sie pilka swoja droga w kagancu tez umie :evil_lol: i plywac tez :lol: jedynie czego nie moze to aportowac , bo szarpac sie nie lubi Gops nie jestem zwolennikiem zakazu kolczatek, ale kolczatki nie zakłada się prtzy minusowych temperaturach. Załóż sobie na mróz metalową branzoletkę i zobacz jaka to wątpliwa przyjemność. Quote
gops Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Brezyl napisał(a):Gops nie jestem zwolennikiem zakazu kolczatek, ale kolczatki nie zakłada się prtzy minusowych temperaturach. Załóż sobie na mróz metalową branzoletkę i zobacz jaka to wątpliwa przyjemność. wiedzialam ze ktos nie wytrzyma tej presji :evil_lol: spokojnie, to byl koniec lutego bylo na plusie juz , nigdy nie zakladam na minusowe temperatury metalowej obrozy ani kaganca ;) Martens to masz niezlych swirow na osiedlu , ja bym na Twoim miejscu tez nie ruszyla sie wiecej bez jakiegos noza :roll: nie bali sie psow? czy bylas sama? Quote
Brezyl Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 gops napisał(a):wiedzialam ze ktos nie wytrzyma tej presji :evil_lol: W porządku :p. Strasznie mnie to zdjęcie zdziwiło, biorąc pod uwagę inne Twoje posty.:evil_lol: Ale z drugiej strony ludzie są tak zdziwieni, jak zwracam na to uwagę na ulicy zimą, ze wszystko jest możliwe. Latem przodują za to kagańce tubki uniemożliwiające psu ziajanie. I też własciciele patrzą na mnie dziwnie, jakbym była w kaftanie bezpieczeństwa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.