Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

camelek napisał(a):
Moim największym utrapieniem jest suczka, która notorycznie obwąchuje mnie windzie. Chyba już wszystkim sąsiadom wyniuchała intymne miejsca. Ostatnio znowu zdarzyło się jej właścicielowi postawić mnie w głupiej sytuacji. Nic nie mam do chłopaka i mu powiedziałam na spokojnie, że czuje się napastowana. A on na to, że nie jest źle, skoro się przy tym śmieję. Nosz qrcze co mam mu następnym razem powiedzieć?:/


Odpowiedziałabym, że śmiać się będzie, jak przyślę mu rachunek z pralni... Ja na takich ludzi reaguję po prostu: niech pan zabierze swojego psa, nie poskutkowało? ZABIERZ PAN DO CHOLERY TEGO PSA! Niestety są ludzie, którzy ewidentnie nie rozumieją, jeżeli nie powie im się wyraźnie...

Posted

Yorkomanka napisał(a):
powiedz temu swojemu sąsiadowi że sobie nie życzysz takiego czegoś i jak nie zabierze psa to ten pies dostanie po ryju;)


Ja bym dała po ryju sąsiadowi, a nie biednemu psu ;), dla którego obwąchiwanie to naturalna sprawa. Winny jest sąsiad, że nie umie odpowiednio zareagować i przytrzymać psa.

Posted

opowiem Wam coś nieco odbiegającego od tematu, taka zabawna historyjka, która wydarzyła się długo przed przybyciem Etny :)

idę sobie do sklepu, patrzę, a tu transporter z kotem w środku! zaskoczona rozglądam się, widzę jakiś chłopaczków, podchodzę, pytam czy ich, a oni że nie, że psy mają, a nie koty. stoję przy tym kocie, gotowa go zabrać, widzę jakąś panią z jamnikiem. pytam czy nie wie, czyj to kot, a ona mi na to... 'owszem, mój' :D okazało się, że gdzieś jechali, i krążyła obok żeby 'wysiusiać' pieska... :razz:

Posted

Miałam przykrą sytuację podczas spaceru z moimi łobuzami. Byliśmy na górce, na której schodzą się psiarze. Chłopaki biegali, ja usiadłam sobie na trawie i patrzyłam sobie na nich. Nagle podbiegł do mnie obcy pies, podniósł nogę i zaczął na mnie sikać. Na szczęście szybko się zerwałam do pionu. Za chwilę podeszła jego pani cała rozchichotana i ogólnie rozbawiona sytuacją. Chyba uważała, że to było "urocze" :angryy:
Nie doczekałam się nawet na przepraszam :angryy:

Posted

Kasi i Lena napisał(a):
Ja też miałam sytuację z obsikaniem, ale pani zachowała się wspaniale, przepraszała, chciała nawet żebym jej spodnie przyniosła do prania na co oczywiście się nie zgodziłam:)





Gdyby ta "moja" pani zachowała się podobnie to pewnie mogłabym się z całej sytuacji nieźle uśmiać, a tak to tylko się na nią wściekłam. Głupia baba.

Posted

To co napiszę jest nie na ten temat, choć poniekąd uważam, że jest... otóż mam problem z sąsiadami- mieszkam na parterze, oni na III piętrze, posiadają oni kilkuletnią słodką suczkę- w typie shi-tzu, laha apso...te tematy. Niedawno urodziło im się dziecko i sunie na jakiś czas oddali rodzicom bo była agresywna, ale około tyg.temu sunia wróciła....i moim sąsiadom chyba się nie chce z nią wychodzić bo wypuszczają ją samą- bez obroży, bez adresówki itp. ona chodzi pod blokiem, nie oddala się <nie wiem czy ich nie stresuje to, że ona tak wiecznie przy śmietniku, nie denerwują się, że sobie zaszkodzi itp> ale nikt po nią nie schodzi i ona w godz. 5-7 rano stoi mi pod oknem i szczeka..... szczekanie to końca nie ma- oni jej z III p. nie słyszą, często po nią schodzę i ją wpuszczam na klatke i usłyszałąm kiedyś przez drzwi jak jej pan z takim niezadowoleniem pow: "niunia a co za idiota Cie tu wpóścił?" i dalej zabrał suńke na dwór.... nie wiem jak mam zwrócić im uwage, że mi to przeszkadza, nie moge spać itp. i szkoda mi psiaka....a druga sprawa tez z nimi związana jest taka, że jak już ktoś z nią wyjdzie na dwór to i tak biega luzem i dwa osiedlowe beagle-jeden dorosły drugi szczeniak kiedyś do niej podbiegli...to awantura była taka, że słyszałam w domu... panu nie podobało się, że psy biegają luzem i podbiegają do jego suni- zdziwiłam się bo właściciele beagli spóścili głowy i zapięli psy- a co to? suńka może biegać luzem a inne psy nie mogą? wr!

Posted

Rysia88 napisał(a):
a druga sprawa tez z nimi związana jest taka, że jak już ktoś z nią wyjdzie na dwór to i tak biega luzem i dwa osiedlowe beagle-jeden dorosły drugi szczeniak kiedyś do niej podbiegli...to awantura była taka, że słyszałam w domu... panu nie podobało się, że psy biegają luzem i podbiegają do jego suni- zdziwiłam się bo właściciele beagli spóścili głowy i zapięli psy- a co to? suńka może biegać luzem a inne psy nie mogą? wr!


:o co za ludzie. wydaje mi się, że musisz po prostu do nich pójść i powiedzieć, że Ci to przeszkadza. jeśli się nic nie zmieni, wtedy zawiadamiasz SM, policję

Posted

Zwyczajnie powiedz panu, że pies ujada Ci nad ranem pod oknem i niech zaczną wreszcie go wyprowadzać, zamiast wypuszczać jak na swojej hacjendzie... Chyba nie ma się z czym czaić, i tak o psa nie dbają.
Masz PW.

Posted

A ja jestem w szoku generalnie. Od paru dni spotykamy biegającego luzem szmatko-yorka (pierwszy raz widzę tak zaniedbanego psa, który ma właściciela, a jeszcze niby jest "rasowy" na dodatek :roll:) i spytałam dzisiaj pana grzecznie, czy się nie boją jej tak puszczać, skoro ona ucieka do innych psów, bo kiedyś może podbiec do niewłaściwego psiaka, który zrobi jej krzywdę, już nie mówiąc o tym, że wbiega pod samochody czasem... Pan przyznał mi rację, no bo w sumie tak, no, wie pani, ale ona się źle na smyczy czuje... :mdleje: Mnie szczęka opadła na chodnik a pan jeszcze do psa: no chodź, chodź szybciutko, bo w domu trzeba małe karmić! "Yoreczka" taka maksymalnie dwukilogramowa to była... :shake:

Posted

evel napisał(a):
A ja jestem w szoku generalnie. Od paru dni spotykamy biegającego luzem szmatko-yorka (pierwszy raz widzę tak zaniedbanego psa, który ma właściciela, a jeszcze niby jest "rasowy" na dodatek :roll:) i spytałam dzisiaj pana grzecznie, czy się nie boją jej tak puszczać, skoro ona ucieka do innych psów, bo kiedyś może podbiec do niewłaściwego psiaka, który zrobi jej krzywdę, już nie mówiąc o tym, że wbiega pod samochody czasem... Pan przyznał mi rację, no bo w sumie tak, no, wie pani, ale ona się źle na smyczy czuje... :mdleje: Mnie szczęka opadła na chodnik a pan jeszcze do psa: no chodź, chodź szybciutko, bo w domu trzeba małe karmić! "Yoreczka" taka maksymalnie dwukilogramowa to była... :shake:

Maszynka do rodzenia dzieci... :(:(:(

Posted

Byłysmy z moja mama na spacerze z Hadarem idziemy ulica a tu z na przeciwka biegnie na nas mały kudłaty piesek. Wziełam Hadara na krótka smycz, przeszłysmy przez ulice,a jak juz byłysmy na na chodniku po drugiej stronie spojrzałam na siebie a tu piesek bezposrednio za nami tuz przy Hadarze. Ja zawołałam Hadara odchodze mama zaczeła pieska odganiac, piesek sie wrócił i sie zatrzymał na jezdni a potem pobiegł jezdnia dalej :crazyeye: Własciciela nigdzie nie było widac.:shake:

Posted

Ja ostatnio miałam niezbyt fajną sytuację z moimi kolegami i jedną koleżanką.
Szłam z Łowcą i zobaczyłam moje dwie koleżanki i dwóch kolegów. Jedna z nich bardzo lubi Łowcę, przyleciała do nas od razu i wytuliła psiaka. Reszta przyszła. Jeden z chłopaków coś pomruczał, że "nie che się zbliżać" (Łowca oczywiście roznamiętniony, skacząco- liżący. Komentarz mojej koleżanki na temat psa:
- Jakie TO duże!!! :crazyeye:
Odpowiedziałam: To pies, on.
A ona: No to on. (z miną, jakby to nie sprawiało różnicy)
Mój mądry kolega schylił się do psa. Poinformowałam go, żeby tego nie robił, bo to pobudza psa do jeszcze większego skakania. Oczywiście nie posłuchał, alekiedy Łowca na niego skoczył i wsadził mu przypadkowo łapę do kieszeni (bez szkody na niczym), zawołał:
Wypierd****!
:shake::shake::shake: Mam bardzo mądrych kolegów, z podejściem do zwierząt. :angryy:

Posted

Niedaleko nas mieszka rodzinka z małym pseudo pinczerkiem (ratlerkiem) psiak biega ciągle bez smyczy, często sam. Jest bardzo agresywny w stosunku do innych zwierząt. Jak idę z sukami na spacer staram się go omijać. Ostatnio niestety nam się nie udało bo prosto z klatki wyszłam na tego pokurcza. W oddali widzą jego właścicieli (rodzinka z małym dzieckiem) więc krzyczę żeby go zabrali. Pan trzymał dziecko na rękach i mówi do żony żeby zabrała psa. Ona na to że go nie złapie bo się go boi i że ją ugryzie:shake: Złapałam psa i trzymam, suki szaleją bo też go nie cierpią. Pan podchodzi wolnym krokiem bierze psa na ręce bo smyczy oczywiście nie ma. Na moją prośbę żeby chodził na smyczy pada odpowiedz że on nie może bo na smyczy się stresuje:shake:

Posted

A ja uwielbiam po prostu, kiedy ktoś pyta "pies czy suka" i po uzyskaniu korzystnej odpowiedzi od razu puszcza swojego pupila, nie zważając na moje zdanie co do zapoznania piesków....Albo kiedy na widok obcego psa wołam swojego, sadzam i każę zostać, a drugi właściciel krzyczy: "Pani się nie boi ! ".

Posted

Ta, mnie pytają "pies, czy suka", a ja odpowiadam, że pies, ale jemu bez różnicy, czy zagryzie sukę, czy psa :P
Oczywiście przesadzam, Filip poszczeka, a potem, jak pies podejdzie, to wpada w panikę, i chce na rąsie...

Tak swoją drogą mój Filip miał ostatnio towarzyską traumę. To jest pies, który na każdego innego psa się najpierw na wszelki wypadek rzuca, więc ludzie wolą ze swoimi nie podchodzic. Filip wazy jakies 15 kg, jest pierdołą (potknął się o krawężnik i złamał sobie czubek palca, jest jedynym znanym mi psem, na którego regularnie spadają ptasie kupy), poza tym stara się strasznie wyglądać, ale nie zrobi krzywdy. No, ale wiadomo, każdy normalny psiarz, który takiego cudaka osobiście nie zna, wycofuje się, zeby nie doszło do spięcia.
Ostatnio Pani, która od nas jesienią adoptowała Gabi, malutką wariację na temat yorka i piły łańcuchowej, a poza tym ma też sukę sznaucera olbrzyma, postanowiła nam pomóc i zaprzyjaźnić swoje panienki z naszymi chłopaczkami. Felek był zachwycony, bo chciał się ganiać z Gabryśką, a Filip delikatnie podwąchiwał Nelę. No taki był już cały słodki, ale... Nela mu dała w łeb, bo ją łapa boli i ona chce do domu. NATYCHMIAST! FOCH! No i Filip zamknął się w sobie znowu :( No, ale znów popracujemy.

Co do komentarzy, sąsiadka z naprzeciwka zawsze na widok mojego Feliniego, parówki z długim włosem, o poprawnej linii, acz grzywie bujnej, krzyczy "ooooo podnóżek!"

Posted

A moja znajoma ma mieszańca DONka, przygarniętego Cywila. Obraziła się, gdy wyjaśniłam , że to nie DON tylko mieszaniec DONa (bo ma oklapnięte uszy i jest dość mały), dla odmiany ona wmawia każdemu, że mój pseudo- DON o wyglądzie rasowego DONa, który mierzy 60 cm w kłębie jest mniejszy oraz że ma za krótką sierść. Mnie tam słowo `kundel` w odniesieniu do mojego psa z pseudohodowli nie uraża, a jej jest wielka obraza, gdy powiem, że jej piękny mieszaniec to mieszaniec.
***
Moja sąsiadka zaś puściła po wsi plotkę, że zawozimy Atosława na wystawy :D To bardzo ciekawe, bo on nie mja rodowodu, a podwoziłam go do weterynarza na szczepienie.

Ach... ludzie mnie nie przestają zaskakiwać ;)

Posted

nie wiem czy to powinno być w tym wątku, ale wyżalić się chcę.
mam pod blokiem 'koleżanki', 10letnie dziewczynki:) uwielbiają Etnę. jedna z nich była dziś ze swoją 'labką' i suki się bawiły. potem zapięłam Etnę bo miała zamiar nawiać. przyszła jedna z dziewczynek z ONkiem, nie wiedziałam nawet, że ma psa. też suczka, miała cieczkę, trzymała ją na smyczy, oczywiście wszyscy wiemy że nie utrzymała by takiego psa gdyby chciał pobiec. owczarek chwilę bawił się z Etną, potem złapał jakiś kijek i chyba poczuł potrzebę bronienia zdobyczy... suka rzuciła się na moją! z warkotem do karku, byłam zszokowana, dziewczynka jeszcze bardziej. mówię odciągnij ją. suka odpuściła, Etna pokuśtykała przerażona. bała się podejść nawet do mnie, choć mówiłam najspokojniejszym głosem jakim potrafię. dobrze, że jej nie spuściłam ze smyczy, bo pewnie uciekłaby w popłochu... na szczęście nic jej się nie stało. szkoda mi dziewczynki...

Posted

Pare dni temu wczasie spaceru spotkałam dwóch facetów "spacerujacych" z psami gadajac przez komórke na srodku chodnika. ierwszy miał psy luzem, były to suka dog de bordeaux i małe kudłate cos. Ten pan jeszcze uwazał zobaczył ze ja ide to zapiał dozyce de bordeaux która sie okazała agresywna a kudłate cos wołał ale nie bardzo sie chciało go słuchac podchodziło szczekajac do Hadara ale wkoncu poszło. Drugi pan to miał westie na flexi i spotkałam go w miejscu gdzie chodnik z jednej strony graniczył z domem a z drugiej z ruchliwa ulica wiec nie było gdzie ich ominac. Stał tyłem do chodnika i gadał, dopiero jak juz chwile postałam z Hadarem czekajac az mnie wkoncu zauwazy, i westie wystartował na Hadara a ja sie wkoncu do niego odezwałam to pociagnał za psa i wolnym krokiem zaczał isc do najblizszej ulicy poprzecznej.

Posted

Mieszkam na "swoim" osiedlu już jakiś czas więc zdążyłam poznać większość psów... Jeden z nich jest wyjątkowo upierdliwy. Samiec dalmatyńczyka, który chodzi zawsze bez smyczy z młodą dziewczyną i... upodobał sobie mojego psa do podbiegania z straszliwym warkotem, a potem oszczekuje go z odległości pół metra :cool3: Pół biedy jak wychodzę tylko z Jarim, wtedy mój dob patrzy się na niego jak na idiotę, gorzej jak są też jamniki, bo wtedy Cortina startuje również z warkotem, a Jari się nakręca na całego. Dziś podbiegł do moich psów, jak byłam z TŻ i jamnikami, moje szalały na smyczach, a dziewczyna z koleżaneczką były hen, hen daleko. Następnym razem powiem bez ogródek, że jeśli jej dalmat, sadzi się na mojego połowę większego doba, to któregoś dnia i ja stracę cierpliwość i będzie swojego psa zbierać z chodnika (choć zapewne Jari by tylko chciał się z nim "pobawić" w swój subtelny sposób) :diabloti: Jestem wyrozumiała do podbiegaczy, naprawdę, ale tego psa nigdy nie widziałam na smyczy, więc może panience jeszcze nikt niczego nie uświadomił w tym względzie.

Posted


Amber
, a wszystkiemu tak naprawde winni sa ludzie.... Sama mam dalmatynczyka... Piszesz, ze dalmat chodzi z dziewczyna luzem i nic jej nie powiedziałas? Nie życzysz sobie by jej pies był blisko Twojego psa.... Nie i juz..... Ty bardziej, ze trzymasz psa na smyczy....


motyleqq
To co opisujesz to normalne zachowanie wśród zwierzat.... .... Powinnaś to przewidzieć...

Posted

dla mnie normalne zachowanie to wspólna zabawa, lub po prostu odejście, nie agresja. i trudno jest przewidzieć zachowanie obcego psa, tym bardziej, jeśli ma się swojego od miesiąca i jest to pierwszy w życiu własny pies.
właściwie, to mam ochotę porozmawiać sobie z rodzicami tych dzieciaków, które prowadzają swoje niemałe psy. a z drugiej strony, czasem mam wrażenie, że te dzieciaki mają większe pojęcie niż niektórzy dorośli ludzie... strasznie przykro się robi jak widzę uwieszonego na smyczy, duszącego się psa, który chce koniecznie podejść do mojego, a potem jeszcze babka go ciągnie po betonie i schodach do klatki... albo chłopaka z labkiem w kolcach, który nawet nie próbuje zawołać swojego psa, tylko od razu go szarpie, mimo że wpierw sam pozwala mu podejść.

Posted

Amber, a wszystkiemu tak naprawde winni sa ludzie.... Sama mam dalmatynczyka... Piszesz, ze dalmat chodzi z dziewczyna luzem i nic jej nie powiedziałas? Nie życzysz sobie by jej pies był blisko Twojego psa.... Nie i juz..... Ty bardziej, ze trzymasz psa na smyczy....

Ja jestem tolerancyjną osobą. Wcześniej ten dalmat latał bez smyczy ale mojego psa nie zaczepiał, więc miałam to gdzieś. Teraz jednak podbiega i zaczepia. Ostatnio dziewczyna była tak daleko, że pewnie i mojego krzyku by nie usłyszała, obiecuje, że następnym razem, coś jej powiem, a powiedzieć umiem, aż się sama sobie dziwię :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...