Buldog Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Uoooooooooooo... Ile to sie kilometrow robilo za "Dziennikiem Ludowym"... ;) Quote
Megi N Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Wszystkie kioski się obchodziło za jedną gazetą. Wygrani byli ci którzy mieli pozakładane "teczki" ale to było nieliczne grono szczęśliwców do których nie należałam. U Was też były takowe "teczki" w kioskach ruchu? Nie mam pojęcia czemu wtedy takie były małe nakłady? Nie chcieli zarobić czy co? A moze to my więcej kupowaliśmy prasówki? :wink: Quote
Dolphine Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 ha ha ha Dziennik Ludowy, a byl jeszcze z plakatem sobotni Swiat Mlodych, no i RAZEM.....u mnie w jednym kiosku nadal sa teczki :) Quote
Buldog Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Megi N: Zarobic? :o No wiesz... Po co? Oni i tak z tego nic przeciez nie mieli. Pare lat temu bylem na Bialorusi. Spore miasto. Sklep z chlebem. Panstwowy. Chleba dosc, ale oprocz chleba stoja cztery baby/sprzedawczynie - i nic sobie nie robia z tego, ze my stoimy po drugiej stronie lady i bysmy ten chleb chcieli kupic. Stoja, gadaja... Jak za starych osr..ych czasow w Polsce. Wkurzylismy sie niezle, bo to czlowiek szybko sie do luksusow przyzwyczaja i zapomina, jak to bylo - pomijam, ze niezrozumiale dla nas bylo, ze im sie d..y nie chce ruszyc, a przeciez z nas zyja.... No wlasnie. Blad :nono: Moj serdeczny Ruski przyjaciel, ktory byl tam z nami, wyjasnil mi szybko, ze przeciez im wisi - jesli sprzedadza wiecej, to bynajmniej nie zarobia wiecej. Stala zalosna pensja. A to i tak nie ich, to po .... co (po rosyjsku tu sie czego innego uzywa ;)) sie beda wysilac na jakas uprzejmosc, czy inne niepotrzebne rzeczy? :niewiem: A teczki byly. Quote
Megi N Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Ja mam taki jeden sklep WSS-u "Społem" - sklep wielki pań sporo ale jak podeszłam do kasy to musiałam czekać aż łaskawie któraś podejdzie i łaskawie pobierze pieniądze. Do czasu byłam cierpliwa ale kiedyś już nie wytrzymalam i powiedziałam że albo zaraz podejdzie do kasy albo ja zabieram zakupy i idę do domu bo widocznie nie trzeba płacić. Na całe szczęście chodzę do tego sklepu sporadycznie. Wnisoek taki że jeszce są pozostałości z tamtej epoki. Quote
Buldog Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Megi N: No to wiesz, o co mi chodzi ;) Ja tez znam jeszcze pare takich sklepow w Polsce, jeszcze teraz - ale na Bialorusi to byla normalka. Nawet w czesci knajp bylo takie "podejscie do klienta" :-? Quote
ETM Posted February 12, 2003 Posted February 12, 2003 Buldogu, Megi. Ale tych pozostalosci jeszcze troche zostalo: sluzba zdrowia, szkoly, przedszkla,urzedy. Podejscie jest nadal troche z 'laski' i w wolnych chwilach. Ja rozumiem, np. nedzne place. Ale przyzwyczajenia z poprzednich lat jedynie szczesliwego ustroju tez pozostaly. Quote
ETM Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 ETM:... to mialem wrazenie, ze facet sie o jakies trzydziesci lat spoznil na tym stanowisku... Optymista. Ja sie bojem, czy on aby o 5 za wczesnie nie nastal, niestety. :cry: Quote
Buldog Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 ETM: To tez niestety mozliwe - ale latwiej mi go porownac do czegos, co juz bylo, niz co dopiero bedzie 8) Quote
ETM Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 A wracajac do zbieractwa. Zbieralem kiedys truskawki. Ale nie wiem, czy to sie liczy, to zarobkowo. Teraz zbieram wspominki, w doborowym zreszta towarzystwie. :wink: Quote
Dolphine Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 a ja bylam kiedys na zbieraniu cebuli! ohyda, szczegolnie taka troche podgnila, bleeeeeee........ teraz zbieram kubeczki, nie mylic z kupkami :) :-? Quote
ETM Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Kubki do kupek. A to sa jeszcze takie? :o To sie kiedys chyba nocniki nazywalo? Quote
Dolphine Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 ETM ale ty masz skojarzenia, hi hi hi :) Quote
Dolphine Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Buldog - z kaleson to troki sa najfajniejsze, hi hi hi ale widze ze ty w stringach chodzisz, to tak jak ja! jaki kolor preferujesz? bo ja black..... Quote
Megi N Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Dalszy ciąg zbieractwa: z kolonii i wczasów, worki muszelek i bursztynów oraz kiczowate pamiątki w rodzaju plastikowego stateczka na podstawce z muszelek, "pozłacanej" kotwicy, breloczka w kształcie buteleczki, drewnianej ciupagi, itd. Co tydzień pisało się do domu, że jest świetnie ale już brakuje pieniędzy :D Quote
Dolphine Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 z koloni to byly kartki o tresci: "kochani rodzice, przyslijcie okulary , bo pieniedzy nie widze" :lol: Quote
Megi N Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Dolphine, a jakie przywoziłaś do domu pamiatki? :D No, ludziska chwalcie się! Oczywiście jeśli pamiętacie. Quote
Galja25 Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Hiiiiii......albo"KOCHANE PIENIĄŻKI - PRZYSLIJCIE RODZICE". Ja maiłam i mam awersję do 'durnostojek" typu własnie stateczki w butelce(rafandynki się to nazywa), góral i góralka w chatce itp. aż mnie brrrrrr ciarki przechodzą jak widze takie rzeczy. Ale zwoziłam kilogramy innych gratów z obozów itp. Np. z kolonii w wieku 11 lat przywiozłam żywego kotka - hiiii, nazwałam go Nicia, ale okazał sie kocurkiem. A z obozów to różnie, raz to nawet sztachetę od płotu, bo takiego sentymentu nabralm do niej, że aż ! Quote
Buldog Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Albo "rodzice przyslijcie kochane pieniazki" ;) Ja namietnie przywozilem z kolonii wypisane kartki 8) Po dwoch pierwszych razach nikt sobie juz nie robil zludzen, ze ode mnie dostanie jakas poczte, zanim nie wroce do domu :cunao: Quote
Megi N Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Pięknie, okazuje się że tylko ja zwoziłam do domu rupiecie :wink: Które po kilku dniach były wyrzucane przez moją mamę na śmietnik. Oczywiście moja mama działała - "tajnos agentos" :D Quote
Galja25 Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 "tajnos agentos - partyzanos"??? Moja mama wiedziała, że NIE WOLNO ruszać moich "relikwi". Sama zbiera różne osobliwości. A mieliście MISIA? takiego prawdziwego misia? ja miałam, i mam go do dziś, spi z nami w sypialni, nazywa sie poprostu MISIO, a reszta rodziny na niego woła zlosliwie "jajecznica", gdyz kiedys jakieś 20 lat temu był koloru żółtego. No i jeszcze misia Edka mialam, ale zgnił od środka, od ilości przyjmowanych zastrzyków. Budok - to jak pojedziesz w tym roku na kolonie, to nie mamy co wypatrywac widokówek??? Quote
Megi N Posted February 13, 2003 Posted February 13, 2003 Galja, osobliwości można a nawet należy zbierać, ale nie kiczowate potwory. Na szczęście szybko minęło mi zamiłowanie do takiego rodzaju zbieractwa(chociaż było mało kosztowne), które przerodziło się w gromadzenie książek (wydawnictwa albumowe najbardziej biją po kieszeni). Nie wiem co lepsze? Książki zajmują masę miejsca, a jak przyjdzie do odkurzania...... Misia miałam ale też był chory i musiał brać duzo zastrzyków. To cud że po takiej kuracji przeżył z 10 lat. Był wypchany trocinami i bez przerwy odpadały mu ślepia, to chyba po tym leczeniu antybiotykami zapomniałam podać leków osłonowych. Quote
Buldog Posted February 14, 2003 Posted February 14, 2003 Galja25: NA ZADNE KARTKI NAWET NIE LICZ!!! ;) Zwlaszcza, ze nie wybieram sie na kolonie 8) Megi N: Moze zostawmy temat "ksiazki", bo jest zbyt bolesny :-? Przed wyjazdem do Niemiec zyskalismy dozgonna wdziecznosc pewnej biblioteki :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.