Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wszystkie kioski się obchodziło za jedną gazetą. Wygrani byli ci którzy mieli pozakładane "teczki" ale to było nieliczne grono szczęśliwców do których nie należałam. U Was też były takowe "teczki" w kioskach ruchu? Nie mam pojęcia czemu wtedy takie były małe nakłady? Nie chcieli zarobić czy co? A moze to my więcej kupowaliśmy prasówki? :wink:

Posted

Megi N:

Zarobic?

:o

No wiesz...

Po co? Oni i tak z tego nic przeciez nie mieli.

Pare lat temu bylem na Bialorusi. Spore miasto. Sklep z chlebem. Panstwowy.

Chleba dosc, ale oprocz chleba stoja cztery baby/sprzedawczynie - i nic sobie nie robia z tego, ze my stoimy po drugiej stronie lady i bysmy ten chleb chcieli kupic.

Stoja, gadaja... Jak za starych osr..ych czasow w Polsce.

Wkurzylismy sie niezle, bo to czlowiek szybko sie do luksusow przyzwyczaja i zapomina, jak to bylo - pomijam, ze niezrozumiale dla nas bylo, ze im sie d..y nie chce ruszyc, a przeciez z nas zyja.... No wlasnie.

Blad :nono:

Moj serdeczny Ruski przyjaciel, ktory byl tam z nami, wyjasnil mi szybko, ze przeciez im wisi - jesli sprzedadza wiecej, to bynajmniej nie zarobia wiecej. Stala zalosna pensja. A to i tak nie ich, to po .... co (po rosyjsku tu sie czego innego uzywa ;)) sie beda wysilac na jakas uprzejmosc, czy inne niepotrzebne rzeczy? :niewiem:

A teczki byly.

Posted

Ja mam taki jeden sklep WSS-u "Społem" - sklep wielki pań sporo ale jak podeszłam do kasy to musiałam czekać aż łaskawie któraś podejdzie i łaskawie pobierze pieniądze. Do czasu byłam cierpliwa ale kiedyś już nie wytrzymalam i powiedziałam że albo zaraz podejdzie do kasy albo ja zabieram zakupy i idę do domu bo widocznie nie trzeba płacić. Na całe szczęście chodzę do tego sklepu sporadycznie. Wnisoek taki że jeszce są pozostałości z tamtej epoki.

Posted

Megi N:

No to wiesz, o co mi chodzi ;)

Ja tez znam jeszcze pare takich sklepow w Polsce, jeszcze teraz - ale na Bialorusi to byla normalka. Nawet w czesci knajp bylo takie "podejscie do klienta" :-?

Posted

Buldogu, Megi. Ale tych pozostalosci jeszcze troche zostalo:

sluzba zdrowia, szkoly, przedszkla,urzedy. Podejscie jest nadal troche z 'laski' i w wolnych chwilach. Ja rozumiem, np. nedzne place. Ale przyzwyczajenia z poprzednich lat jedynie szczesliwego ustroju tez pozostaly.

Posted
ETM:

... to mialem wrazenie, ze facet sie o jakies trzydziesci lat spoznil na tym stanowisku...

Optymista. Ja sie bojem, czy on aby o 5 za wczesnie nie nastal, niestety. :cry:

Posted

A wracajac do zbieractwa. Zbieralem kiedys truskawki. Ale nie wiem, czy to sie liczy, to zarobkowo.

Teraz zbieram wspominki, w doborowym zreszta towarzystwie. :wink:

Posted

Dalszy ciąg zbieractwa: z kolonii i wczasów, worki muszelek i bursztynów oraz kiczowate pamiątki w rodzaju plastikowego stateczka na podstawce z muszelek, "pozłacanej" kotwicy, breloczka w kształcie buteleczki, drewnianej ciupagi, itd. Co tydzień pisało się do domu, że jest świetnie ale już brakuje pieniędzy :D

Posted

Hiiiiii......albo"KOCHANE PIENIĄŻKI - PRZYSLIJCIE RODZICE".

Ja maiłam i mam awersję do 'durnostojek" typu własnie stateczki w butelce(rafandynki się to nazywa), góral i góralka w chatce itp. aż mnie brrrrrr ciarki przechodzą jak widze takie rzeczy. Ale zwoziłam kilogramy innych gratów z obozów itp. Np. z kolonii w wieku 11 lat przywiozłam żywego kotka - hiiii, nazwałam go Nicia, ale okazał sie kocurkiem. A z obozów to różnie, raz to nawet sztachetę od płotu, bo takiego sentymentu nabralm do niej, że aż !

Posted

Albo "rodzice przyslijcie kochane pieniazki" ;)

Ja namietnie przywozilem z kolonii wypisane kartki 8)

Po dwoch pierwszych razach nikt sobie juz nie robil zludzen, ze ode mnie dostanie jakas poczte, zanim nie wroce do domu :cunao:

Posted

Pięknie, okazuje się że tylko ja zwoziłam do domu rupiecie :wink: Które po kilku dniach były wyrzucane przez moją mamę na śmietnik. Oczywiście moja mama działała - "tajnos agentos" :D

Posted

"tajnos agentos - partyzanos"???

Moja mama wiedziała, że NIE WOLNO ruszać moich "relikwi". Sama zbiera różne osobliwości.

A mieliście MISIA? takiego prawdziwego misia? ja miałam, i mam go do dziś, spi z nami w sypialni, nazywa sie poprostu MISIO, a reszta rodziny na niego woła zlosliwie "jajecznica", gdyz kiedys jakieś 20 lat temu był koloru żółtego. No i jeszcze misia Edka mialam, ale zgnił od środka, od ilości przyjmowanych zastrzyków.

Budok - to jak pojedziesz w tym roku na kolonie, to nie mamy co wypatrywac widokówek???

Posted

Galja, osobliwości można a nawet należy zbierać, ale nie kiczowate potwory. Na szczęście szybko minęło mi zamiłowanie do takiego rodzaju zbieractwa(chociaż było mało kosztowne), które przerodziło się w gromadzenie książek (wydawnictwa albumowe najbardziej biją po kieszeni). Nie wiem co lepsze? Książki zajmują masę miejsca, a jak przyjdzie do odkurzania......

Misia miałam ale też był chory i musiał brać duzo zastrzyków. To cud że po takiej kuracji przeżył z 10 lat. Był wypchany trocinami i bez przerwy odpadały mu ślepia, to chyba po tym leczeniu antybiotykami zapomniałam podać leków osłonowych.

Posted

Galja25:

NA ZADNE KARTKI NAWET NIE LICZ!!!

;)

Zwlaszcza, ze nie wybieram sie na kolonie 8)

Megi N:

Moze zostawmy temat "ksiazki", bo jest zbyt bolesny :-?

Przed wyjazdem do Niemiec zyskalismy dozgonna wdziecznosc pewnej biblioteki :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...