Buldog Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 A ja tak sobie mysle, ze jesli to byl "Rubin", to to raczej byl 1982 rok i Hiszpania. Nie 1974. Wtedy jeszcze Rubinow raczej nie bylo. Quote
Grześ Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 Ok. Buldog, nie byłem pewny czy to był Rubin, toteż nie napisałem nazwy tego telewizora. Możesz mieć rację, bo w naszym domu pojawił się "Pybuh" na początku 1980 r. :thumbs: Quote
basia Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 Nie no, nie dodawajcie mi lat! W '74 to o mnie nawet ptaszki jeszcze nie ćwierkały (no może zaczynały dopiero :) ). Mnie chyba rzeczywiście chodziło mi o Hiszpanię z 1982 roku. :-? Rubiny były wybuchowe i samozapalające się też :wink: Quote
Buldog Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 Grześ: "Pybuh"? To na pewno ten A, ze to chyba byl pierwszy kolorowy ogolnie dostepny telewizor - wiec raczej nie Niemcy, tylko Hiszpania ;) Quote
Grześ Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 Już odpowiadam na "Pybuh"? Na telewizorze marki Rubin pisało w ten sposób: PYBUH (po rusku Rubin). Do mojego kolegi mającego zakład naprawy sprzętu RTV w małym miasteczku przyszedł klient z pytaniem czy naprawia on kolorowe telewizory. Na pytanie jaki ma telewizor, odpowiedział on: "no ten, pybuh". :wink: :wink: :wink: Quote
Buldog Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 Grześ: Wiem, skad "Pybuh" - choc "h" by raczej takie musialo byc "H" ;) Tez paru takich asow znalem. No i tez mialem Rubina ;) Quote
Dolphine Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 alleee naklikalismy postow! i stroniczek ile mamy! nawet wiecej niz malamuty :) :P 8) :drinking: Quote
ETM Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 RUBIN to byl taki telewizorek z duchem? Tzn jak byl bieg zjazdowy to za narciarzem 'zjezdzal' jego czerwony kombinezon? :wink: Quote
Buldog Posted January 27, 2003 Posted January 27, 2003 ETM: No nie calkiem - ten, ktory opisujesz, to juz byl stary RUBIN: roczny, albo nawet i dwuletni. Choc nasz wytrzymal bez "duszkow" prawie trzy ;) Quote
ETM Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 Buldog. Pewnie stary, bo jeszcze obudowa to byla fornirem, na wysoki polysk. A egzemlarz ten stal w jakies swietlicy w szafce z drzwiczkami i nawet piekna klodeczka na wyposarzeniu byla. To byly lata 70-te. Jakies zimowe igrzyska czy cus. Quote
basia Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 No i pilotów nie było, ale do zmieniania programów i pogłaśniania służyliśmy my - dzieci :x A tak w ogóle to ile mieliście programów? My mieliśmy 2 polaki, 2 czechy no i czasami regionalne katowice, ale to już była rozpusta i zwykle tak oglądało się obraz kontrolny :D Quote
Lakers Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 Ja pamiętam, że w przeszłości mieliśmy tylko dwa programy, z tego dwójka była gorszej jakości. Czasami Solidarność nadawała swój własny program 8) ale do czasu złapania wydawców :wink: Quote
Buldog Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 ETM: Jasne, domy kultury, albo sale "ukulturniajace" na roznych wczysach, albo koloniach - a w nich zamkniete na klodke (klucz u portiera) "Rubiny" ;) To byly klimaty... basia: Ja tez troche odpoczalem, kiedy sie u nas pierwszy telewizor z pilotem pojawil 8) A programy mialem takie same, jak Ty ;) Lakers: Na Solidarnosc mi sie nigdy nie udalo "zalapac" - pewnie mieszkalem w za malej dziurze :( Quote
Galja25 Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 Mami: zgadnij co zajadam...ANDRUTY!Całe 10 paczek-zamierzam,je schrupać dzisiaj!!! Dalszy sąsiad nazywał sie Rubin, miał zakład naprawczy TV"Rubin" i oczywiście naprawiał w 90% telewizory Rubiny....Zakład działa do dzisiaj. Tak, a na wczasach to była jazda! takimi salami z Tv i zabawami zajmował sie KAO-wiec. Quote
ETM Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 To byly klimaty... zowane?. Oj były. :wink: A toto stalo w specjalnej sali w podstawowce, gdzie czasami jako 'zasłuzeni' juniorzy, pod treningach z udzialem kierownika (tak sie wtedy to nazywalo) szkoly, mielismy zaszczyt... 8) A wiecie, ze kiedys byl tylko jeden program, i to dopiero od 17-tej. Zamierzchle czasy, ale piloty nie byly potrzebne. A pierwszego pilota mialem 'na uwiezi', mozna bylo poglosic i przyciszyc lub pobawic sie jaskrawoscia. Jak sie czlowiek w kabelek nie zaplatal. :wink: Quote
Grześ Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 Tak ETM, program był nadawany dopiero późnym popołudniem. Ale dzięki temu dzieci po przyjściu ze szkoły i odrobieniu lekcji uciekały na podwórko się bawić. :multi: Quote
ETM Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 Ja zawsze uciekalem przed odrobieniem...... :wink: Ale to sluszne bylo, bo najpierw mozg trzeba bylo dotlenic. 8) Quote
Grześ Posted January 28, 2003 Posted January 28, 2003 ETM to Ty chyba będziesz pamiętał "Smoka Danka". Kiedyś zrobiliśmy sobie takiego z pojemnika na śmieci. Jak się otwierało pokrywę to ział ogniem. :silly: A pamiętacie grę w palanta? Robiło się długie kije przypominające dzisiejsze kije bejsbolowe i nimi odbijało krótki patyk do koła będącego bazą "miotacza". A może trochę hazardu? :cooldevi: Rzucanie monetami do dołka z określonej odległości, a potem wpychanie monet, które nie wpadły zagiętym palcem wskazującym po ziemi. Pieniądze, które się znalazły w dołku stawały się własnością tego co je wepchnął. Gry w karty? Pierw sportowo, potem hazardowo (na małe stawki), nie mówię o pokerze. O grach z wykorzystaniem noży chyba już było. :wink: :wink: :wink: Quote
basia Posted January 29, 2003 Posted January 29, 2003 To ja odpadam... Za daleko wspominacie, ale poczytac miło :) Quote
Grześ Posted January 29, 2003 Posted January 29, 2003 Basia, nie ma się co przejmować. Pay też wspominał rok 1945. :cry: :D Quote
basia Posted January 29, 2003 Posted January 29, 2003 Grześ, jesteś z Tychów? Ja dość często tam bywam na giełdzie kwiatowej! Nie przechadzasz się tam na spacery czasem? Wiem, wiem, okolica nie za ciekawa, no ale pogadać byśmy mogli :wink: Quote
ETM Posted January 29, 2003 Posted January 29, 2003 Grzes. Taka pierwsza 'reklama' komorek. To bylo cos takiego? "Ama biba bazyl, Ama biba bazyl..." I goracy wegiel, na 'dolegliwosci' zoladkowe. 8) Pieniadze... rzucalo sie monetka, miala sie odbic od sciany i nakryc inne. Ale jak to sie nazywalo..??? :cry: Quote
Myszka.xww Posted January 29, 2003 Posted January 29, 2003 A może trochę hazardu? :cooldevi: Rzucanie monetami do dołka z określonej odległości, a potem wpychanie monet, które nie wpadły zagiętym palcem wskazującym po ziemi. Pieniądze, które się znalazły w dołku stawały się własnością tego co je wepchnął. :wink: :wink: :wink: OOOO!!!!, tototo, jak fajnie, że ktos o tym jeszcze pamięta. Dołki musiały być rzecz jasna odpowiedniej wielkości, i moniaki się czasem cały tydzień zbierało :lol: Quote
Grześ Posted January 30, 2003 Posted January 30, 2003 Basia, trochę do giełdy mam - ok. 5 km. Do tego odbywa się ona od wczesnych godzin rannych do południa, a wtedy to ja pracuję. Nie wiem czy wiesz, ale mamy jednego z piesków (Heros z Tarnawskiej Riwiery) z tej samej hodowli co Ceik :thumbs: i dlatego będąc na wystawach w naszym regionie (Bytom, Rybnik, Racibórz, Ustroń) zwracaliśmy uwagę na Twojego pupila. Myślę, że gdzieś się spotkamy, bądź na zawodach na Kubalonce (powinienem tam być, nawet gdybym nie startował - nie wiem czy będzie velo?), lub na jakiejś wystawie (np. w Katowicach). :wink: Quote
basia Posted January 31, 2003 Posted January 31, 2003 Grześ, zapomniałam, że 2 w nocy to nienajlepsza pora na spacery z psem :wink: Jejku, dlaczego się nie odezwałeś na jakiejś wystawie skoro nas widywałeś? Oczywiście będziemy na zawodach na Kubalonce. Dowiedziałam się również, że zawody z Zabrza, też mają być organizowane na Kubalonce! Koniecznie musimy się spotkac i pogadać, w końcu rodzina musi się trzymać razem, nie? :buzi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.