Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 95
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przestali już strzelać? U nas zdaje się zaczynają drugą serię :mad: , ale to już tylko dalekie, pojedyncze wystrzały.
Moja, nieżyjąca już, suczka dostała kiedyś od weta środek uspokajający. Pierwszą dawkę musiałam jej zaaplikować przed 18-tą, bo ktoś w sąsiedztwie chyba zaczął wypróbowywać jak się odpala sztuczne ognie. Drugą dawkę musiała dostać tuż przed północą, ale chyba za późno, bo nie zdążyła się wyluzować.

Posted

BeataG napisał(a):
To nie jest odwaga, tylko po prostu inny przejaw paniki. :shake: Twoja suka jest w panice zarówno w domu, jak i na dworze, tylko ta panika inaczej się przejawia

Tak też myślałam. Mogłam to "odważna" wziąć w cudzysłów.
Mimo wszystko wolę już żeby szczekała niż trzęsła się i wciskała w najdalszy kąt mieszkania. Chociaż podczas największego strzelania o północy sunia niespecjalnie wyglądała na spanikowaną. Raczej zdziwioną- z czego oni wszyscy się tak cieszą ;)

Posted

U nas już przestali stszelać.
Wadunia dochodzi powoli do siebie. Choć jeszcze nadal jest wyraźnie otumaniona.
Mała z koleji specjalnie nie przejeła się petardami, ale ona ogólnie dość dobrze znosi wszelakie głośniejsze huki.
Dużo gorzej przeżyła za to widok otumanionej Waduni. Gdy pomagałam jej wyjść z łazienki (bo tam jest dość gorąco) musiałam ją podtrzymywać (bo ma jeszcze problemy z równowagą) gdy mała to zauważyła to uciekła pod stół i zaczeła piszczeć :-(.
Mam nadzjeję że jeszcze dziś wszystko wróci do normy :roll:.

Posted

Jezus Maria! Maks trząsł się jak galareta i sapał okrutnie (myslałam, że mi na zawał pies zejdzie.. :/ )!!! najpierw, do północy siedzial pod biurkiem, a w północ i potem pobiegł do drzwi i tam sie do ściany przykleił. Tak mi go żal było, ale nie wiedzieliśmy jak zareaguje na strzały, bo to jego pierwszy u nas Sylwester! My petard nie odpalalismy ale w okolicy chyba wszystcy, jak jeden mąż, wyleźli i strzelali czym mieli...
Teraz już bedę wiedziała, żeby kupić coś antystresowego, bo juz wolę naćpać psa, coby spał, niż oglądac go w takim stanie.... Potworne! Z TZ-tem spedzilismy przy nim ze 20 minut siedząc w łazience z sierściuchem.
Teraz wrócilismy ze spacerku małego, gdzie maks sie wysikał, bo od 9.00 rano nie chciał wyjść z domu, ale i tak jest w dużym stresie. Mam nadzieję, że lepiej będzie rano... Biedna psina.

Posted

ojj biedny maks.. alfa tez lazila.. ale bylo glosnow iec jakso przezyla;p a cekin byl z nami w parku i stal jak chlopaki petardy odpalali i w ogole w tym halasaie najwiekszym z nami byl:D:D aczkowliek pozniejs zybko do domu wracal.. tj ciagnal.. ale jakso sie nie bal.. po prostu mial dosyc stania w miejscu i hukow;p

Posted

a u nas strzelanie wielki było i zewsząd. Dookoła wszędzie bum bum bum już od godzin popołudniowych (środek miasta), oczywiście z wielkim finałem o północy;) . A co na to Bazyli??... najpierw spał a jak Pańciowie grupowo latali z okna do okna to przydreptał i wskakiwał na okno żeby też popatrzeć na te kolorowe cuda. Jak przy oknie za duzy tłok to kładł się na swoim wyrku. Nie straszne mu to jak zimno mamutom!! :evil_lol:

Posted

Tanieczka napisał(a):
jak Pańciowie grupowo latali z okna do okna to przydreptał i wskakiwał na okno żeby też popatrzeć na te kolorowe cuda.

U nas było podobnie. Sunia była bardzo ciekawa na co tak patrzymy, próbowała się wdrapać na okno i przyglądała się z nami fajerwerkom. Była bardzo zawiedziona że nie mogła wyjść z nami na balkon :lol: Oczywiście na początku narobiła troszkę hałasu, ale po paru minutach się uspokoiła.

Guest Kamcia_14
Posted

Sywester sylwester i po sylwwestrze :evil_lol:. Kama w czasie Sylwka spokojnie spała sobie na kanapie. Czasami otworzyła oczko by zobaczyć czy wszytsko OK :p.

Posted

a ja siedziałam w domciu z psiurem imprezy nie było, bo ktoś musiał zająć się psem( nasz pierwszy wspólny Sylwester), bałam się bo nie wiedziałam jak zareaguje.
ale mój pies i w tej kwestii jest nieziemski. Totalnie olał huk petard.
A mnie przynajmniej głowa dzisiaj nie boli;)

Posted

nasz dobek do teraz chodzi naćpany, wygląd "twarzy" ma jakby całą noc ostro dawał:), natomiast suki się nie przejęły hukami, ok.00.30 jamniczyca wyszła na dwór, odwróciła się d...., znaczy się kuprem, w strone wystrzałów i zrobiła co miała zrobić, a dziewczynom kojcowym jak zaniosłam rano śniadanie to akurat jakiś kretyn jeszcze strzelał, a one miały to głęboko i dalej konsumowały:) tak więc u nas facet pomimo prochów się stresował,a dziewczyny nie, mówi to wam coś:eviltong:

Posted

U nas nie było kolorowo. Zuza była na środkach uspakajających, ale zaczęły działać dopiero o wpółdo dwunastej. Przed tem- katastrofa. Była przec cały czas z moimi rodzicami, nie chciała ani na chwilę zostawać sama. Była bardzo przestraszona. Dobrze, że ma już kogoś, kto ją wspiera w te trudne dla niej dni. Nie wiem, jak przeżyła SYLWESTER w schronisku. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Myślałam o tych wszystkich psach, które były w tym czasie na podwórku. Te schroniskowe, bezdomne , stróżujące... Co one muszą przeżywać?

Posted

u mnie tak jak mowilam Sonia sie trzesla i piszczala.... ale nie tak bardzo jak 2 czy 3 lata temu ;) bo kazalismy jej siedziec na miejscu i juz... a dwa lata temu (albo 3) ja uciszalismy i uspakalismy i datego moze bardziej piszczala...... no a dzisiiaj bylismy znia na spacerku dluzszym (bo ostatnio wychodzilismy na krotkie (tzn przed i w sylwka ;) ) i jak ktos szczelal (u nas tez szczelaja ;/) to wtedy sie rozgladala i biegala dalej..... ale byla taka poddenerwowana caly czas....

Posted

U mnie w tym roku super! Zmniejszyłam dawkę z 2 tabletek do 1,5. Połówkę podałam o 17.30, 1 ok 20 i o północy Bard był już mocno dziabnięty (strzały przespał). Rano też był w lepszym stanie niż w zeszłym roku.
Ponieważ różne psy na Sedalin różnie reagują najwyraźniej trzeba sobie samemu dobrać dawkowanie do psa. Całe szczęście następny raz dopiero za rok...

Posted

Kulka strasznie przeżyła Sylwestra. Biegała przerażona po całym domu. Nie chciałam jej narażać na stres po operacji, więc ją wzięłam na smycz. Położyła się między stołem a kanapą i tam przeczekała ten straszny czas...

Posted

Moje biedaki ciężko przeżyły noc, a mieszkamy na wsi i tu jest bez porównania ciszej niż w mieście. Kiedy chwilę po północy wyszliśmy do nich, przerażone siedziały dwa w jednej budzie, chociaż na codzień nie kochają się zbytnio. Zuza, największa była u siebie i dosłownie zakrywała sobie uszy. Rozdygotaną starałam się uspokoić i przytulić. Rano wyglądała tak jak pisała Sonix, zapadnięte oczy i wymęczony pysk. Po chłopakach nie było widać nocnych przeżyć. Zuzę wzięłam do domu na kilka godzin, żeby odpoczęła. Pospała spokojnie bo frety były w klatce. Cierpię, że moje psy muszą mieszkać poza domem. Przez trzy lata, zaraz po sprowadzeniu się na wieś, Zuza, która przyjechała z nami z Warszawy, mieszkała w domu ale kiedy przygarnęlismy dwa następne nie dałam rady i wszystkie sprawiedliwie musiały wyjść na podwórze. Zuza to podhalanka, a chłopaki owczarkopodobne. Ach ten Sylwester, niby fajnie bo fajnie ale dla psów i psiarzy koszmar.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...