akasha3791 Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 [*] na ostatnim zdjęciu wygląda na szczęśliwego... Wielka szkoda, że nie udało się go uratować... Quote
Czorcik Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 chociaż cały czas nie rozumiem dlaczego został uspiony :(:( darlecik napisał(a):Nie ma domu tymczasowego dla Kokosa. Na razie jednak nie pozwolę na jego uśpienie !!! Jeszcze powalczę o jego życie. Zasługuje na to! Quote
Perełka1 Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 Czorcik napisał(a):chociaż cały czas nie rozumiem dlaczego został uspiony :(:( no właśnie ja też. Ja mam12 lat psa prawie identycznego pod względem fizycznym i charakteru (przynajmniej tak wynika na podstawie szczątkowego opisu) w domu, właśnie ze schroniska w Sosnowcu, żyje, jest nadpobudliwy (leczenie farmakologiczne), w domu spokojny (aniołek) natomiast na zewnątrz nie pozwala się i nigdy nie pozwalał się głaskać i przytulać przez innych, unika bliższego kontaktu z obcym, nie lubi dzieci, nigdy sam nie atakuje ale w przypadku natręta, który nie reaguje na jego ostrzeżenia zaczyna gryźć. Pierwszą jego wizytę u weterynarza pewnie do dzisiaj pamiętają na Brynowie. A tak naprawdę nie wiemy, jaki fałszywy ruch zrobiła "doktórka". Może to na siłę i za wcześnie. Nie wiemy, co Koks przeżył wcześniej. Mój pies miał przetrąconą miednicę i śrut w obydwu łapach tylnich. I niestety te negatywne przeżycia nie znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Szkoda, myślę, że była duża szansa i pies w końcu małych gabarytów.:-( Quote
Czorcik Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 Katarzyna Starkiewicz napisał(a):no właśnie ja też. Ja mam12 lat psa prawie identycznego pod względem fizycznym i charakteru (przynajmniej tak wynika na podstawie szczątkowego opisu) w domu, właśnie ze schroniska w Sosnowcu, żyje, jest nadpobudliwy (leczenie farmakologiczne), w domu spokojny (aniołek) natomiast na zewnątrz nie pozwala się i nigdy nie pozwalał się głaskać i przytulać przez innych, unika bliższego kontaktu z obcym, nie lubi dzieci, nigdy sam nie atakuje ale w przypadku natręta, który nie reaguje na jego ostrzeżenia zaczyna gryźć. Pierwszą jego wizytę u weterynarza pewnie do dzisiaj pamiętają na Brynowie. A tak naprawdę nie wiemy, jaki fałszywy ruch zrobiła "doktórka". Może to na siłę i za wcześnie. Nie wiemy, co Koks przeżył wcześniej. Mój pies miał przetrąconą miednicę i śrut w obydwu łapach tylnich. I niestety te negatywne przeżycia nie znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Szkoda, myślę, że była duża szansa i pies w końcu małych gabarytów.:-( no własnie :( jest tutaj na dogo taki Kajtun, typ bardzo podobny do Kokosa , złośnik , agresor , a też taki wypierdek mały , walczyliśmy o niego miesiącami , żeby się do ludzi przyzwyczajał walke wygralismy , został adoptowany Quote
gosia2313 Posted November 30, 2011 Author Posted November 30, 2011 Nie wiem co masz na myśli pisząc "doktórka", ale ta doktórka na pewno nie jest człowiekiem, któremu sprawia przyjemność usypianie psów :shake: Gdyby nie ta doktórka to Kokos już dawno zostałby uśpiony przez poprzedniego "weterynarza", nawet nikt by o nim nie wiedział, byłby tylko kolejnym numerem.... W schronisku nie miał ŻADNYCH szans. Dzięki Roksanie pojawiła się dla niego nadzieja na lepsze życie. Robiliśmy mu ogłoszenia. Niestety zabrakło kogoś kto by się nim zajął, kto by go pokochał i dał mu dom ... Czorciku, gdyby tylko był dla niego DT to na pewno miałby o wiele większe szanse na dom. Niestety nikt się nim nie zainteresował, a pobyt w klatce na pewno nie polepszyłby jego stanu... :roll: Nic już niestety nie odmieni losu Kokosa, nic mu życia nie wróci dlatego poproszę moderatora o zamknięcie tematu. Quote
Maupa4 Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 [quote name='gosia2313'] poproszę moderatora o zamknięcie tematu. Zgodnie z prośbą zamykam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.