Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 468
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

cavani napisał(a):
A ja miałam kontakt z pierwszą osobą zainteresowaną adopcją. W kontakcie mailowym pani bardzo ładnie pisała o chęcia zaopiekowania się pieskiem, twierdziła, że zna rasę. Potem rozmawiałyśmy telefonicznie i wszystko było pięknie dopóki nie okazało się, że Joker miałby mieszkać w kojcu.
Ja nie mam nic przeciwko kojcom, no ale zdecydowanie nie dla collie. Chyba się wszyscy z tym zgodzicie.


Myślę,że tej pani się tylko wydaje,że zna rasę...!:roll: Głupia pani,głupia...:diabloti:

Posted

Collie musi być blisko człowieka, on w samotności zmarnieje. To pies pasterski czyli jak najblizsza wspólpraca z człowiekiem. Potrzebuje sporo ruchu, chętnie aportuje zabawki. Napewno nie nadaje sie do kojca.

Posted

Kojce mają to do siebie, że się psa zamknie i pozostawi samemu sobie. Pies nie jest kąpany, czesany i głaskany. Natomiast, jak widać z opisów wizyty, Joker jest towarzyski. Potrzebuje kontaktu z człowiekiem. To jest pies do salonu a nie do kojca. Żadnego psa bym do kojca nie doddała. Ja kojców nie lubię. Pies dla mnie to domownik, członek rodziny. Szukamy innego domu i innego człowieka. Takiego, który Jokera po prostu pokocha.
Dziś uaktualnię allegro i wstawię więcej zdjęć.

Posted

Joker potrzebuje mieszkania lub domu, w którym mógłby gubić kłaki w ilościach kosmicznych prosto na dywany i tapicerki!! :) And na ciuchy Pana/Pani - szczególnie te czarne :)

Posted

Nie ma cudów, zawsze jakiś włos spadnie na ziemię. Ale faktem jest, że długie kudły zdecydowanie łatwiej się sprząta niż krótkie, wbijające się wszędzie :)
Są psy, którym kapie ślina na widok kota siedzącego na płocie. A jak kocina biegnie, to mało który pies ustoi, nie sprawdzając co kot przeskrobał. Moje też to robią, chociaż z kotami sypiają i jedzą z jednej miski.
Bardzo się cieszę, że Joker okazał się być psem kochającym człowieka, że nie okazuje żadnej agresji. Potrzebny naj, naj domek dla tego pięknego, a tak skrzywdzonego psiaka.

Posted

Miałam szkota, miałam szetlanda. Kąpałam, czesałam, sierść gubiły a ja sprzątałam i bardzo je kochałam. Bardzo mi brak tego wszystkiego ale na razie tak musi być.

Posted

:buzi::buzi::glaszcze::glaszcze:Joker ale masz szczęscie ze są ztobą cioteczki cavani,arabiansaneta oraz Jostel one maja szczesliwe rece do adopcji i napewno trafisz do dobrego domku one cię do kojca nie dadza nie ma mowy za bardzo te cioteczki kochają zwierzęta trzymaj sie daj sie miziać i pozdrów cioteczki

Posted

Dziękujemy,Abro43,że w nas wierzysz....!:) Jednak-jak to już jest na DGM-bez Was wszystkich nic by się nam nie udało! Dziękujemy ,że wciąż jesteście sercem z bidami ze schronu w Białej Podlaskiej,no i z nami....:)

Posted

Bejotka napisał(a):
Czesze się, czesze. I gubi się, gubi :)

Świetny tekst! :cool3: Podpisuję się obiema rękoma! Ja mam wprawdzie mniejsze futrzaki, bo cavalierki, ale żadne czesanie nie pomoże - sierść mam wszędzie. :mdleje: Ale kocham te moje skarby nad życie i nic tego nie zmieni :loveu:
jednak potencjalny domek trzeba będzie uświadomić i wybadać, czy państwu to nie przeszkadza.

Dzięki waszym ogłoszeniom, jest większe zainteresowanie Jokerem niż się na początek spodziewałam. Dzisiaj miałam dwie kolejne przesympatyczne rozmowy na jego temat.

Pierwsza rozmowa była z młodą dziewczyną z maleńkiego miasteczka w okolicach Białej Podlaskiej. Dziewczyna jeszcze się uczy, ale jednocześnie zaczęła pracować, więc stwierdziła, że może spełnić marzenie o swoim własnym psie. W rodzinie jest już jeden mały piesek - również z naszego schroniska, ale to piesek całej rodziny. Podobno wszyscy wyrazili zgodę na pojawienie się kolejnego czworonoga w domu. Jutro umówiłyśmy się w schronisku o 13.30. Jak dziewczyna po poznaniu Jokera podtrzyma chęć adopcji, a ja po osobistym poznaniu uznam, że może być dla niego dobrą opiekunką, to umówimy się na wizytę przedadopcyjną.

Drugi telefon był od przesympatycznej pani z Zielonej Góry. Ktoś zobaczył ogłoszenie i dał jej numer do mnie. Pani właśnie musiała uśpić swoją 12-letnią sunię collie i bardzo to przeżyła. Jest z tej grupy osób, które po stracie jednego przyjaciela czują potrzebę natychmiastowego zapełnienia pustki. Nie wyobraża sobie pieska innej rasy w domu. Jednak dzwoniąc do mnie, nie wiedziała, że Joker jest tak daleko od jej miejsca zamieszkania. Obiecałam jej, że poszukamy suni collie gdzieś bliżej Zielonej Góry. Już poprosiłam Bejotkę o pomoc w tej sprawie. Jakiś collaczek będzie miał naprawdę fajny domek.

Trzymajcie kciuki za jutrzejsze spotkanie Jokera z potencjalną opiekunką.

Posted

A ja miałam niedawno kolejny telefon w sprawie Jokera. Rozmowa przebiegała tak:
- Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie Lessi. Gdzie ten pies jest?
- W Białej Podlaskiej.
- Acha, to dziękuję. Muszę się zastanowić.

Najkrótsza chyba rozmowa telefoniczna w moim życiu. :evil_lol:

Posted

cavani napisał(a):
A ja miałam niedawno kolejny telefon w sprawie Jokera. Rozmowa przebiegała tak:
- Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie Lessi. Gdzie ten pies jest?
- W Białej Podlaskiej.
- Acha, to dziękuję. Muszę się zastanowić.

Najkrótsza chyba rozmowa telefoniczna w moim życiu. :evil_lol:


A nie podał gdzie należy dostarczyć przesyłkę? Z Lessi w środku z czerwoną kokardką?

Mam nadzieję, że Joker trafi na Swoją rodzinkę już niedługo. Jestem tego pewien.

TZmestudio

Posted

A w sprawie sierści to radzę sobie tak: w styczniu podaję / 3 opakowania/ Omeganu / to na wzmocnienie sierści/, w sierpniu jak bardzo linieje - kąpiel i wiadomo dokładne czesanie. Wet mi doradzil kolejne kapanie za jakiś czas żeby znów zgubil hurtowo zbędną sierść. Co jakis czas oczywiście czesanko ale nie tonę w sieści. Dywanow nie mam / tylko w salonie/, więc łatwiej uporać się ze sprzątaniem. Na pytanie o sierść odpowiadam, że najwięcej to mój colak przynosi piachu, listków, rzepów, choć sieść na łapkach wycinam. Jak się kocha swojego pieska to akceptuje sie to co powoduje w domu swoja obecnością.

Posted

On nie pojedzie do Zielonej Góry.
Pani chce koniecznie suczkę. Ktoś jej dał telefon do mnie, bo był w ogłoszeniu collie do adopcji - nie wiedziała, że to chodzi o psa.
Rozmawiałam z nią jeszcze później - zaproponowałam młodą, śliczną, łagodną sunię, tylko bez przedniej łapki. Pani zrobiła się mniej przyjemna, przerwała mi w pół słowa i oświadczyła, że ona takiego nie chce, bo takim to się trzeba zajmować, a ona nie ma czasu bo pracuje. Ona chce psa zdrowego.
No i pierwsze miłe wrażenie prysło. :roll: Już nic nie mówiłam, że zdrowym też się trzeba zajmować. :shake:
Ech, a tak się ucieszyłam, że jakiś collaczek będzie miał fajny domek...

Zobaczymy jak jutro wypadnie dziewczyna, która przyjedzie do Jokera. tak bym chciała, żeby to nie było kolejne rozczarowanie :roll:

Posted

Pani z zielonej Góry już dziękujemy. Każdym psem trzeba się zajmować a jak się nie ma czasu, to najlepszy pies jast pluszowy.
Joker znajdzie dom bo jest nim duże zainteresowanie i ta sunia bez łapki też, tylko muszą trafić na swojego człowieka.

Posted

cavani napisał(a):
A ja miałam niedawno kolejny telefon w sprawie Jokera. Rozmowa przebiegała tak:
- Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie Lessi. Gdzie ten pies jest?
- W Białej Podlaskiej.
- Acha, to dziękuję. Muszę się zastanowić.

Najkrótsza chyba rozmowa telefoniczna w moim życiu. :evil_lol:

A nie sądzisz, że ten ktoś moze Jokera wyciągnąc ze schronu ot tak?

ala56 napisał(a):
A w sprawie sierści to radzę sobie tak: w styczniu podaję / 3 opakowania/ Omeganu / to na wzmocnienie sierści/, w sierpniu jak bardzo linieje - kąpiel i wiadomo dokładne czesanie. Wet mi doradzil kolejne kapanie za jakiś czas żeby znów zgubil hurtowo zbędną sierść. Co jakis czas oczywiście czesanko ale nie tonę w sieści. Dywanow nie mam / tylko w salonie/, więc łatwiej uporać się ze sprzątaniem. Na pytanie o sierść odpowiadam, że najwięcej to mój colak przynosi piachu, listków, rzepów, choć sieść na łapkach wycinam. Jak się kocha swojego pieska to akceptuje sie to co powoduje w domu swoja obecnością.

bardzo mądre słowa

Posted

Joker nie bój sie że pójdziesz do pierwszego lepszego domu już cioteczki ten dom przeswietla do piątego pokolenia i powiem ci Jokerku że z Zabcia było podobnie a teraz ma raj na ziemi dzieki twoim cioteczkom pozdrawiam również pana Marka

Posted

ala56 napisał(a):
Jak się kocha swojego pieska to akceptuje sie to co powoduje w domu swoja obecnością.


Nie narzekam, raczej żartuję :)
Boooszszsz....! Po moich opowieściach, że "się czesze i się gubi" takie słowa to niemal wyciągnięty w moją stronę palec!
Otóż kocham mego psa razem z jego wyłażącym futrem :)
To tak dla jasności :)

Co tam u Jokerka? Jak dzisiejsza wizyta pani w schronisku?

Posted

W niedzielę jedziemy z Cavani na wizytę przedadopcyjną.Joker do Pani podszedł,a Cavani i jej kiełbaskę (jakkolwiek to brzmi...;)) olał....To chyba dobry znak....?

Ania napisze więcej,a ja nie mogę przestać płakać....Sarenka,mój delikatny,wrażliwy osiołek- po siedmiu miesiącach we własnym domu-nie żyje....:(
http://www.dogomania.pl/threads/193042-Delikatna-wra%C5%BCliwa-Sarenka-*-....Odesz%C5%82a...?p=18057113#post18057113

Posted

Bejotko ja wcale nie wątpię że kochasz swojego colinka. To co napisałam- to dla tych co nie znaja rasy, a może moje przemyslenia przydadzą się również innym ofutrzonym pieskom. A tak na marginesie wspomnę, że garderobę również trzeba dostosować do koloru pieska. miałam kilka par spodni, ktore wybitnie zabierały sierść mojemu buremu colinkowi. Poszly do kontenera PCK.

Posted

Już po spotkaniu. Pani Kasia to młoda, sympatyczna dziewczyna. Przykucnęła, a Joker poszedł do niej jak zaczarowany, omijając moją wyciągniętą rękę trzymającą kiełbaskę. Później jednak nie odmówił.
Sam podchodził i dawał się delikatnie głaskać.
Kiedy wzięłam smycz do ręki natychmiast podszedł do drzwi i znieruchomiał. Czekał aż przypnę smycz. Kiedy szliśmy przez schronisko, przerażało go ujadanie psów dookoła. Odskakiwał to na jedną stronę, to na drugą, jakby chciał uciec przed niebezpieczeństwem, tylko nie wiedział gdzie.
Po przekroczeniu bramy od razu zaczął się załatwiać. Wydaje mi się, że on jest nauczony zachowywania czystości i trzyma, dopóki może. Biedny piesek... To był dopiero drugi jego spacer od trzech tygodni pobytu w schronisku.
Na tym spacerze spotkał się też z suczką. Zachował się bardzo przyjaźnie, radośnie merdał ogonkiem i bardzo się chciał zaprzyjaźnić. W pewnym momencie jednak ta przyjaźń zaczęła iść za daleko i suczka uznała, że nie ma ochoty aż na taką zażyłość :lol: Uciekła od niego :lol:

Joker się pani Kasi bardzo spodobał. Mój niepokój budzi tylko to, że w tym domu mieszka czwórka małych dzieci - 10-latek, 3-latek i półtoraroczne bliźniaki. takie maluchy mogą na niego wpaść z rozpędu, złapać we wrażliwe miejsce. Nie wiem jak się może wtedy zachować. Pani kasia twierdzi, że Joker nigdy nie zostanie sam z dziećmi.
Pochodziłyśmy jeszcze po schronisku, pokazałam jeszcze inne pieski, które z pewnością świetnie dogadałyby się z dzieciaczkami. Pani Kasia ma jeszcze wszystko przemyśleć i przedyskutować z rodziną. Na pewno adoptują jakiegoś pieska, choć nie ukrywała, że to właśnie Joker zapadł jej bardzo w serce.
W niedzielę jedziemy z Jostel na wizytę przedadopcyjną i spotkamy się z całą rodziną. Zobaczymy co będzie dalej.

Zaraz wstawię zdjęcia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...