Patsi Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 Jolap. cieszę się, że zwierzaki miały jedzonko, ciepło i czysto, niestety nie mam złudzeń-ludzie na wsi( w większości, nie chcę nikogo obrazić)nie ma pojęcia o kastracji kotów czy psów. Od zawsze "zbędne" koty i szczeniaki były topione. Dla mnie jest to obrzydliwe. Dla wielu ludzi to jest normalne, oni twierdzą, że maluch umiera szybko itd (gów... prawda!) i nawet się tego nie wstydzą. Kiedyś dowiedziałam się, że sporo ode mnie starszy daleki wujek (z miasta) co jakiś czas topi szczeniaki suczki swego kumpla. Jego kumpel puszcza tą sunię samopas po osiedlu i się problemem nie martwi (tak jak jego nastoletnie córki, które o wszystkim wiedzą).Powiedziałam "wujkowi", że jeśli jeszcze raz to zrobi to zgłoszę to do TOZu itd. Tylko ja nie mam dowodów i nie będę ich miała.:-( Właściciel suczki jest zamożny, a sprawa jest beznadziejna. Mam dość czytania o kotach spuszczanych w klozecie, o szczeniakach znalezionych w reklamówce. Mam nadzieję, że wszyscy "rzeźnicy" jak najprędzej znikną z tego świata. Quote
jolap. Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 Przydałoby się czarodziejskie "abakadabra", po którym zniknęliby wszyscy sadyści i bezmózgowcy (w sensie znieczulicy i obojętności). Myślę, że populacja ludzka znacząco by zmalała. Masz rację, Patsi, że bezmyślne rozmnażanie i późniejsze mordowanie psów i kotów jest podłe, nikczemne i .....(tutaj wstawiam kropki, bo brak odpowiedniego określenia). Twój wujek, który na ochotnika podejmował się zabijania szczeniaków, musiał chyba mieć jakieś skrzywienie w złym kierunku albo uważał, że życie zwierzęcia nie ma żadnej wartości. Trudno jest osądzać każdy przypadek. Stwierdziłam, że np. osoba, kóra pracuje w rzeźni (i jest rzeźnikiem, a może także "rzeźnikiem") też musi mieć "nie po kolei" w głowie. Z pewnością nie mogłabym pokochać kogoś takiego. Ale gdybym była córką rzeźnika, to co wtedy ? Patrząc z innej strony, przyznaję się do własnej hipokryzji: żoną rzeźnika na pewno bym nie została, ale od czasu do czasu jakiegoś kotleta czy trochę wędliny spapusiam :oops: . Co prawda - z wyrzutami sumienia (pewnie nie wyjdzie mi to jedzonko na zdrowie) i coraz rzadziej, coraz mniej - ale całkiem zrezygnować z kurczaka jeszcze nie potrafię. I własnym psom kupuję mięso - w końcu trochę konkretnego jedzenia też potrzebują. Świat jest jakoś źle pomyślany: wszędzie cierpienie. Można je tylko ograniczać w miarę własnych możliwości. Quote
kate89 Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 jalap masz racje, tylko bydło i takie zwierzeta gospodarskie sa od zawsze przeznaczone na ubój i tylko po to sie je hoduje, jest to tak zaplanowane i juz wiekszośc sie chyba z tym pogodziła, w koncu cos jesc trzeba. A psy od dawna są howane z przeznaczeniam na kochanie ich,ewentualnie sa aby stróżować,pomagać tym co pomocy od nich potrzebuja i tak dalej, i tym nie zasłużyły sobie na takie traktowania,bo widać ze owy wujek jest za sterylizowaniami ale ten sposób jest wbrew powszechnie przyjetym normom,bo prowadzi do powolnej śmierci w cierpieniach. Gdyby w ubojniach stosowano metody przedłużające cierpienie tez spotkałoby sie to z przeciwem ludzi wrażliwych na krzywde zwierząt Quote
Patsi Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 jolap.-całkowicie się z Tobą zgadazam, co do ludzi, którzy zawodowo zabijają zwierzęta. Znam kilku rzeźników (jacyś tam dalecy znajomi mojej mamy) i żaden z nich nie jest normalny(w moim znaczeniu tego słowa), w takiej pracy trzeba chyba całkowicie pozbyć się wrażliwości itd.Gdyby mój facet-hipotetycznie-zacząłby pracować w rzeźni dałabym mu dwa dni na złożenie wypowiedzenia,a gdyby nie chciał zmienić pracy zostawiłabym go. Co do bycia córką rzeźnika-koszmar jak dla mnie ale rodziny się nie wybiera( chodzą mi po głowie teksty:tatusiu,a ile świnek dzisiaj zabiłeś?:shake:). Ja tego mojego dalekiego wujka po prostu się brzydzę, zanim dowiedziałam się o tym wszystkim to bardzo go szanowałam ale dziś nie mogę czuć do niego nic pozytywnego. Gdy go spotykam nie potrafię patrzeć na jego ręce, prawdę mówiąc nie zostawiłabym z kimś takim swojego dziecka(gdybym je miała), ktoś kto zabija bezbronne istoty ma coś z głową. Za każdym razem kiedy słyszę, że ktoś utopił jakieś maluchy mimo wszystko próbuję rozmawiać, wierzę,że zasieję w tych bestiach ziarno niepewności. Proponuję darmowe sterylizację itd. Niestety obawiam się, że pewne pokolenie musi po prostu wymrzeć, żeby coś się zmieniło( nie słyszałam nigdy, żeby topił zwierzaki ktoś młody, choć pewnie są wyjątki...). Mało to wszystko optymistyczne ale wierzę, że kiedyś to się zmieni,,, Quote
Macho Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Marta16j napisał(a):Jeszcze mieszka na naszej wsi taki świr obciął koniowi ogon a krowie ucho.Siedzi teraz w zakładzie zamkniętym. To co przeczytalam....dla mnie HORROR!! :angryy: wiele juz slyszalam o cierpieniu zwierzat ale takiego czegos...nigdy !! wszystkich takich "rzeźników" powinni zamknac...a pozniej...robic im cos podobnego jak oni robili tym NIEWINNYM I BEZBRONNYM ISTOTOM! wiem ze to moze drastyczne wyjscie ale chyba tylko to pomogloby zrozumiec cierpenie zwierzat....chociaz wiekszosc tych, ktorzy byliby zamknieci pewnie uwaza ze zwierzeta nie czuja... :shake:i takich ludzi tylko ...:snipersm: jak to fajnie jest powiedziane w reklamie tv "TO JEST WSZYSTKO JAKIES CHORE" :| Quote
*Gwiazdeczka* Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Ludzie, gdzie Wy mieszkacie???!!!! Quote
Guest Kamcia_14 Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Miałam się o to zapytać :roll:. U mnie w mieście jest GORZEJ O WIELE GORZEJ niż na wsi ! Tak więc ponawiam pytanie gwiazdeczki ... GDZIE WY MIESZKACIE !?! Quote
FigabaS Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Patsi i reszta - nie jadacie mięska? A wasze pieski jedza salate jak kroliki? Quote
kate89 Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 FigabaS napisał(a):Patsi i reszta - nie jadacie mięska? A wasze pieski jedza salate jak kroliki? chyba te pytanie jest nie na miejscu,bo my nie rozprawiamy o tym czy jesc czy nie, tylko o tym ze zwierzeta w cierpieniu umieraja i nie ma tu zadnego zwiazku z tym że są przeznaczana potem na czyjś stół, ja juz mowiłam ze do zabijania bydła i innych zwierząt gospodarskich juz sie wiekszosc z nas przyzwyczaiła,ale to nie odbywa sie w sposób, ktory specjalnie wzmagałby cierpienia zwierząt. Quote
FigabaS Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Nie no, ja tu czytam przeciez ze ludzie ktorzy zawodowo zajmuja sie usmiercaniem zwierzat w celach konsumpcyjnych maja nie po kolei w glowach czy jakos tak... Jak mozna takie rzeczy pisac i nie gardzic szyneczka? Quote
kate89 Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 no tutaj masz racje,dlatego ja nie oczerniam tych ludzi,bo jakos zarabiac trzeba,a te zwierzeta same sie tez nie zabiją. A najłatwiej jest oceniac,i liczyc na gotowe miesko w sklepie Quote
Patsi Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Mam prawo stwierdzić, że za rzeźnika bym nie wyszła, bo ludzie z tej profesji mają zaniżony (jak dla mnie) próg wrażliwości i właśnie dlatego zaczęłyśmy o tym pisać.Miałam wątpliwą przyjemność poznać kilku ludzi pracujących w rzeźni-więc wiem, co piszę.Ja i moje koty jemy czasami mięso i nie chodzi o to, czy się je mięso czy nie-tylko o sposób uśmiercania, tudzież traktowania zwierząt przeznaczonych do uboju. Nie sądzę, że zwykły gospodarz, który hoduje np. świnie potrafi sprawnie i bez zbędnego bólu je wykastrować .Tym powinni się zajmować weterynarze lub technicy. Quote
*Gwiazdeczka* Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Proponuję zmienić tytuł wątku, bo obrażacie uczucia ludzi którzy mieszkają na wsi i niekoniecznie są o "wypaczonych" poglądach:angryy: . A rzeźnik, no cóż... jeśli ktoś wybrał sobie taki zawód, to jego sprawa. Większośż z Was na pewno je mięsko.. Zastanawiacie się wtedy, jak "coś", co macie na talerzu zostało uśmiercone?! A co powiecie na myśliwych, którzy zabijają dla przyjemności (twierdzą, że jest to ich hobby)..? Quote
Folka Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 *Gwiazdeczka* napisał(a):A co powiecie na myśliwych, którzy zabijają dla przyjemności (twierdzą, że jest to ich hobby)..? wytłukłabym ich wszystkich za jednym razem :angryy: jednemu fiu** w sidło drugiemu noge a nastepnemu jeszcze reke.Człowiek jest człowiekiem , istota myslaca i powinien wiedziec co znaczy "ból" lub "cierpienie".A jak nie to mozna im to przedstawic fizycznie a nie tłumaczyc.W tej kwestii nie ma co sie oszukiwac - na wsi panuje brak kultury i ciemnota.Nie u wszystkich , bo sa ludzie "normalni" z uczuciami , uczacy sie/studiujacy. Nie zmienia to jednak wygladu tej sprawy.Kiedy jeden człowiek robi "cos" (:angryy: ) zwierzeciu to drugi albo mu zwraca uwage lub dzwoni do TOZu.Nie ma czegos takiego ze "nie wiedziałem ze to jest cos złego" , przeciez to nie ludzkie.Najczesciej ludzie siedza i sie gapia jak te zwierzata cierpia , dlaczego ? W jezyku polskim pytam sie DLACZEGO? Kazdego człowieka ktory tak postepuje do przykładu psychiatrycznego , wiezienia , osrodka zamknietego.Było juz pisane - nie ma pieniedzy , załuje ich nie zwierzecia nie bierze bo je tez trzeba kamic , poic , poswiecac mu uwage.na wsi czegos takiego nie ma.Potwierdzo to ze "jak pies zdrowy to i w zime sobie poradzi a jak słaby to sie wylize badz nie".Tych ludzi nie ma co bronic ich trzeba edukowac , nawet na siłe , inaczej sie nie da. Quote
Patsi Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 *Gwiazdeczka* napisał(a):Proponuję zmienić tytuł wątku, bo obrażacie uczucia ludzi którzy mieszkają na wsi i niekoniecznie są o "wypaczonych" poglądach:angryy: . A rzeźnik, no cóż... jeśli ktoś wybrał sobie taki zawód, to jego sprawa. Większośż z Was na pewno je mięsko.. Zastanawiacie się wtedy, jak "coś", co macie na talerzu zostało uśmiercone?! A co powiecie na myśliwych, którzy zabijają dla przyjemności (twierdzą, że jest to ich hobby)..?\ Nikogo nie obrażamy, stwierdzamy fakty i wypowiadamy się o tym co widzimy wokół siebie. Ja w jednym z moich postów napisałam, że w miastach nie ma wcale lepiej. Prawie nie jem mięsa ale jeśli mi się zdarza to chcę mieć pewność, że zwierzę zostało humanitarnie zabite, niestety w naszym kraju trudno o taką pewność. I nie oburzaj się Gwiazdeczko, jeśli rzeczywistość wokół Ciebie jest lepsza niż u nas to opowiedz nam o tym. O myśliwych nie będę się wypowiadać, nie mam ochoty psuć sobie humoru :angryy:. Quote
Folka Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 Zgadzam sie z Patsi.Tutaj nie chodzi o obrazenie jak najwiekszej liczby ludzi a o ich problemy ze zwierzetami.To jest najnormalniejsze stwierdzenie faktow , bo ja nie byłabym w stanie powiedziec ze to sa brednie i ze na wsi czegos takiego nie ma. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.