doris66 Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Moli@ napisał(a):Korą Drogie Panie to jeszcze mnie oświećcie, na jakich zasadach następuje wydanie psa, bo dopiero teraz do mnie dotarło, że nie mam bladego pojęcia. Kiedyś to będzie potrzebne Generalnie osoba która zabiera psa, dostaje go na zasadach adopcji. Czyli podpisuje umowe adopcyjna w której zobowiązuje sie do opieki, leczenia sterylizacji i oddania z powrotem gdyby później z jakich przyczyn juz psa nie chciała. Chodzi o to aby psiak nie wylądował na ulicy. W umowie zastrzega sie prawo do odwiedzin psa po wydaniu oraz do wizyty przedadopcyjnej albo chociaz do przeprowadzenia takiego wywiadu z przyszłym właściecielem na temat posiadania psa. Wiesz chodzi o to zeby wiedzieć co będzie z psem jak rodzina wyjedzie na urlop albo gdyby pies sprawiał jakieś kłopoty, czy będa w stanie zapewnic psu wystarczajacą ilośc ruchu, itp. Nierzadko bywa tak, ze na samo słowo umowa adopcyjna luzdie odkładają słuchawkę, jakby to było cos strasznego a pzreciez tam nie ma nic takiego. Także jak bedziesz już rozmawiałą to mów że chcemy podpisac taką umowe dla dobra psa. Tak to sie robi. Bez umów jest łatwiej oddać, tylko później nie wiadomo co z psem się dzieje. Zresztą ja uważam że ludzie którym taka umowa nie jest straszna są odpowiednio wyedukowani i będa odpowiedzialnymi opiekunami. Quote
Pipi Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Ja powiem, na jakiej zasadzie ja wydaje psy, a zwlaszcza te, ktore idą na podlasiu. Jak ktos dzwoni chetny, to umawiam sie i jade z psem(i przewaznie z Randą) i sprawdzamy warunki, rozmawiamy z ludzmi. Jak nam pasuje, to od razu podpisujemy umowę i piesio, lub kocik zostają. Umawiamy sie tez na wizytę po/adopcyjna za jakis czas. Bywalo, ze nie chcialysmy zostawiac zwierzaka, to mowilysmy, ze mamy jeszcze innych chetnych i pojedziemy zobaczyc i damy znac. Potem Randa(tak bylo do tej pory) dzwonila i mowila, ze jeszcze sie zastanowimy, bo nie ukrywa, ze wolalaby inne warunki dla psa. Bywa tez tak, ze ludzie przyjezdzali do mnie bez wizyty p/adopcyjnej u nich i zabierali psa, ale potem zawsze jechalam np. za tydzien i sprawdzalam w jakich warunkach jest pies. Jak na razie zawsze trafialo sie dobrze. Ostatnio bylam u pieska, ktorego oddalam do adopcji jako szczeniaka, a minelo prawie 4 lata. Jechalam po trasie i pomyslalam, a zajadę, najwyzej mnie pogonia. Nie pogonili, bardzo sie ucieszyli. Pies mnie oczywiscie nie poznal i chcial mnie "zjesc". Bylam mile zaskoczona, bo extra kojec mu zrobili, ale bramka do niego byla otwarta, a pies w kuchni z pania obiadek robili. Jak oddawalam to tez sama zawiozlam i bylo 2 jednym. Wizyta p/adopcyjna i od razu pies zostal. Jakos tak mi sie zawsze uklada, ze ja jade, bo wole najpierw sprawdzic. Jednak jak wiesz gdzie bedzie pies, to jest spokojniej na duszy. Zresztą na miejscu, podczas rozmowy zawsze wylezie jesli cos nie tak. Np. bylo tak, ze przez telefon bylo wszystko cacy, a na miejscu okazalo sie, ze nie ma budy, ogrodzenie dziurawe, a dzieci wysypaly, ze pies zdechl, bo nie wiedzieli co mu bylo, to kilka dni sie meczyl. Nawet kurtka go przykryli, bo sie trząsł, pewnie mu zimno było. No, a tak fajnie pani opowiadala jak kochali pieska i ze dzieci placza, wiec drugiego wezma, bedzie razniej. Pies zdechl bo byl juz b. stary, mial 7 lat. No to jak mozna oddac takim ludziom zwierzaka? I zeby nie dzieci, to bym myslala, ze na prawde kochali psa i ze starosci odszedl. Kobieta w dodatku zaczela sie klocic z dziecmi, ze mial 13 lat, ale syn byl juz dorosly i powiedzial: co ty mamo wygadujesz, toz ja juz w gimnazjum bylem jak go ojciec przyniosl. Oj, rozpisalam sieeeee?????? Quote
Vicky62 Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Pipi napisał(a):Ja powiem, na jakiej zasadzie ja wydaje psy, a zwlaszcza te, ktore idą na podlasiu. Jak ktos dzwoni chetny, to umawiam sie i jade z psem(i przewaznie z Randą) i sprawdzamy warunki, rozmawiamy z ludzmi. Jak nam pasuje, to od razu podpisujemy umowę i piesio, lub kocik zostają. Umawiamy sie tez na wizytę po/adopcyjna za jakis czas. Bywalo, ze nie chcialysmy zostawiac zwierzaka, to mowilysmy, ze mamy jeszcze innych chetnych i pojedziemy zobaczyc i damy znac. Potem Randa(tak bylo do tej pory) dzwonila i mowila, ze jeszcze sie zastanowimy, bo nie ukrywa, ze wolalaby inne warunki dla psa. Bywa tez tak, ze ludzie przyjezdzali do mnie bez wizyty p/adopcyjnej u nich i zabierali psa, ale potem zawsze jechalam np. za tydzien i sprawdzalam w jakich warunkach jest pies. Jak na razie zawsze trafialo sie dobrze. Ostatnio bylam u pieska, ktorego oddalam do adopcji jako szczeniaka, a minelo prawie 4 lata. Jechalam po trasie i pomyslalam, a zajadę, najwyzej mnie pogonia. Nie pogonili, bardzo sie ucieszyli. Pies mnie oczywiscie nie poznal i chcial mnie "zjesc". Bylam mile zaskoczona, bo extra kojec mu zrobili, ale bramka do niego byla otwarta, a pies w kuchni z pania obiadek robili. Jak oddawalam to tez sama zawiozlam i bylo 2 jednym. Wizyta p/adopcyjna i od razu pies zostal. Jakos tak mi sie zawsze uklada, ze ja jade, bo wole najpierw sprawdzic. Jednak jak wiesz gdzie bedzie pies, to jest spokojniej na duszy. Zresztą na miejscu, podczas rozmowy zawsze wylezie jesli cos nie tak. Np. bylo tak, ze przez telefon bylo wszystko cacy, a na miejscu okazalo sie, ze nie ma budy, ogrodzenie dziurawe, a dzieci wysypaly, ze pies zdechl, bo nie wiedzieli co mu bylo, to kilka dni sie meczyl. Nawet kurtka go przykryli, bo sie trząsł, pewnie mu zimno było. No, a tak fajnie pani opowiadala jak kochali pieska i ze dzieci placza, wiec drugiego wezma, bedzie razniej. Pies zdechl bo byl juz b. stary, mial 7 lat. No to jak mozna oddac takim ludziom zwierzaka? I zeby nie dzieci, to bym myslala, ze na prawde kochali psa i ze starosci odszedl. Kobieta w dodatku zaczela sie klocic z dziecmi, ze mial 13 lat, ale syn byl juz dorosly i powiedzial: co ty mamo wygadujesz, toz ja juz w gimnazjum bylem jak go ojciec przyniosl. Oj, rozpisalam sieeeee?????? Bardzo dobrze Pipi,ze piszesz tak szczegółowo ...takie sa realia niestety:p Quote
doris66 Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Dzieki Pipi za wyjaśnienia co do adopcji psiaków. Ja nie mam doświadczenia , prawie żadnego , bo podpisałam jedynie dwie umowy adopcyjne. Co do jednej to jestem pewna że pies ma jak w bajce bo to dogomaniacki domek w dodatku relacje o psie są codziennie prawie. Pipi adopcji przeprowadziłą pewnie dziesiątki ( a moze i setki ) to wie bardzo duzo. Quote
Pliszka Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Trzymma kciuki za domki z bajki dla wszystkich panienek! Quote
buniaaga Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 fajnie że odzew z ogłoszeń był to już coś,trzymam kciuki żeby domki szybko się znalazły. ja nie mam dużego doświadczenia w ilości podpisanych umów,ale przez telefon też czasami już słychać czy jest dalszy sens rozmowy w tym temacie...do mnie zadzwoniła kiedyś pani i mówi że ona tam psa tak sobie chce ale córka się uczepiła i czy te psy to duże będą...więc o czym tu dalej rozmawiać. Ściskam dziewczynki:) Quote
evita. Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Moli@ napisał(a):Nie wiem czy to złudzenie, ale mam wrażenie, że Korze urosły przez noc łapki, jest jakby wyższa.:crazyeye: No to wygląda na to, że Joi miała rację : joi napisał(a):No nie wiadomo, nie wiadomo. Jak je Halinka mleczkiem z miodem, kaszką z jajeczkiem wsiowym popędzi to brytany będą :lol: :loveu: :loveu: :loveu: A w sprawie adopcji, uważam że kontrola przedadopcyjna jakaś zawsze musi byc, żeby mozna było ocenic czy ludzie nie ściemniali przez tel. itp. Chociaż telefonicznie często można już robic jakąś selekcję. Kiedyś usłyszałam, że facet chce psa, bo poprzedni mu umarł ze starości. Na moje pytanie ile pies miał lat- gościu odpowiedział " Oj pani, stary już był, bardzo stary- z 5 lat już miał" :roll: Quote
Pipi Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Ta czarnulka jest przesliczna. Ogladam zdjecia i napatrzec sie nie mogę. WSZystkie sa cudne. To beda ladne suki takie jak ich mama. Quote
Patmol Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 może Pipi po trasie tez kiedyś do mnie zajedzie Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Witam, rodzinka cała, zdrowa w świetnych humorkach. Cały dzień drewutnia otwarta, maluchy baraszkują, zwiedzają. Dziś była nauka czesanka, podoba się. Panienki wchodzą na kolana, podgryzają, ciągną za ubranie, zapraszają do zabawy. Liza zaprzyjaźniła się z Rudką, ganiają się już po całym terenie, druga para to Agusia i Saba podobnie ćwiczą… Liza jeszcze ostrożnie podchodzi do Saby, która macha do niej przyjaźnie ogonem. Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Liza to inteligenta sunia, dziś wyciągnęła z drewutni jedną, mają tam dwie, złożoną kołdrę i wylegiwała się na niej z maluchami. Po co leżeć na gołej, zimnej ziemi :lol: Quote
doris66 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Moli@ nie wiem wprost co napisać. Az krzyczeć się chce z radości, ze psiaki mają się tak dobrze. Wszystko wskazuje na to, ze w stadzie niedługo zapanuje idealna zgoda, a gdyby nawet chodzenie parami okazało sie bardziej atrakcyjne to i tak super. Moze sunie dobierają się charakterami, temperamentami itp. dlatego Liza najbardziej polubiła Rudkę a Agusia Sabę. A maluchy to maja istny raj po prostu tyle ciotek i wujaszków do wychowywania i zabawy. Czy Kora nadal rosnie jak na drożdzach? Quote
buniaaga Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Moli@ napisał(a):Witam, rodzinka cała, zdrowa w świetnych humorkach. Cały dzień drewutnia otwarta, maluchy baraszkują, zwiedzają. Dziś była nauka czesanka, podoba się. Panienki wchodzą na kolana, podgryzają, ciągną za ubranie, zapraszają do zabawy. Liza zaprzyjaźniła się z Rudką, ganiają się już po całym terenie, druga para to Agusia i Saba podobnie ćwiczą… Liza jeszcze ostrożnie podchodzi do Saby, która macha do niej przyjaźnie ogonem. Moli@ jakie świetne wiadomości.Rudka kochana że jest taką fajną koleżanką.Masz tam teraz takie wesołe towarzystwo,wszyscy szaleją! no że Agusia szaleje to nic nowego:evil_lol: ściskam mocno:) Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Trzymajcie kciuki, za 30 minut przyjadą po pieska, Korę Quote
doris66 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 O jejku Moli czy to ci sami ludzie co dzwonili.? Rozumiem że domek ok? napisz bo umieram z ciekawości. A kciuki trzymam i mam nadzieję ze to ten najlepszy domek na świecie dla Kory. Czy podpisza umowe adopcyjną. ? Quote
buniaaga Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Moli@ napisał(a):Trzymajcie kciuki, za 30 minut przyjadą po pieska, Korę pisał ktoś dziś do mnie zapytanie na maila o Korę może to Ci ludzie?odesłałam na nr tel bo chcieli właśnie odwiedzić Korcię. Quote
doris66 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 O matko aż sie boję, żeby tylko to byli ci właściwi, jedyni ludzie dla Korci. Ona taka słodka. Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Tak, to ten domek z Białego, który dzwonił wczoraj, dziś dzwoniła Pani i prosiła czy mogą dziś, na umowę zgadzają sie Quote
doris66 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Fajniutko. Trzymam kciuki. Napisz później co i jak. Quote
evita. Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 O rety, ale tu się dzieje. Kciukuję z całych sił :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Kora pojechała do nowego domku, do Białego. Sympatyczni ludzie. Umowa podpisana Quote
doris66 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 To dobrze, że fajni ludzie ją pokochali. A czy ci ludzie to młodzi, starsi, czy maja dzieci albo jakiegoś zwierzaczka. Pytam z ciekawości. A ona bedzie mieszkała w bloku tak? Quote
Moli@ Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Młodzi, na "swoim", wychowani z psami. W domu nie maja innych zwierząt. Mieszkają w bloku Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.