Paola06 Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Ale super że się odnalazl:multi::multi: Niesamowita historia.... Quote
amikat Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Prawdą jest ze Bari i Atos to psy przeganiane , niechciane i nieszczęsliwe. Prawdą jest też ze cierpią na reumatyzm (nie dziwię sie) i że po pobiciiu Bari ledwo chodził. Od momentu pobicia mineły 2 tygodnie o czym Cichy Kąt informowałam. W żadnym wypadku z prawdą sie nie rozminęłam. BARDZO DZIĘKUJE Krzysztofowi z CICHEGO KĄTA, za podjętą próbę. Szkoda ze sie nie udało - spałabym spokojnie wiedząc ze są u was. Nie sa agresywne - tak jak mówiłam moja córka Bariego głaskała nijednokrotnie - nic jej nie zrobił. Cieszę sie ze jest cały i zdrowy, i ze cało wróciła choć nie cieszę sie zę uciekł. Quote
Madzika Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Nie poddawaj sie amikat walcz tak jak Bari walczyl by powrocic do przyjaciela ;) kluczem do skucesu jest zlapanie obu psow a nie dalo by sie zastosowac lapek podobnych do tych co lapie sie koty???? Jak napisaly w cichym kacie maja tez kojec z betonowa wyleka wiec to by bylo dobre rozwiazanie dla tej bandy Quote
amikat Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Madzika - nie sądzę zeby Cichy Kąt ich przyjął ponownie. Nie wiem co w tej sytuacji robić dalej. Z ostatniej chwili - własnie dostałam SMS a ze to nieprawda że Bari wrócił. Ja pomału nie wiem o coi chodzi. Nie jestem z osiedla. Cieżko mi potwierdzi stan faktyczny. Kto widział Bariego? Zdjecia wklejone na wątku! Quote
Azyl_Cichy_Kąt Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Bardzo się cieszymy, że Bari sie odnzalazł, że trafił do domu...choć to na prawdę wielka niespodzianka..z tak daleka... Świadczy to o tym jak bardzo Bari jest związany ze swoim kompanem i przywiązany do miejsca w którym spędził już zapewne kilka lat. Niestety - kojec o którym pisałam jest niewielki - max na jednego psa i to nie dużego...więc w sytuacji gdy obydwa psy wyskakuja i uciekają - praktycznie nie mamy możliwości, żeby gdziekowiek je umieścić. Zreszta po ustaleniach z osoba, która zajmuje się psiakami doszliśmy do wniosku, ze poki co nie będą przenoszone w inne miejsce. Przydałby się im jakiś kojec na miejscu,najpeliej na tych działkach.. Quote
Azyl_Cichy_Kąt Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Czy w takim razie Bari wrócił?Kto może powiedzieć coś pewnego?Czy faktycznie pie biegał dziś rano po osiedlu?Prosimy o informacje, to bardzo wazne!!! Quote
amikat Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Bari jest na osiedlu razem z Atosem - zgrana paczka! Nie przyszedł sam- został odnaleziony po długich poszukiwaniach w Tarnowskich Górach i przywieziony do Katowic. POdziwiam determinacje z jaką jego doytychczasowe opiekunki szukały go w nieznanym dla siebie terenie. Nie wiem na chwilę obecną jaki będzie dalszy los psów. Myślę ze same Panie zadecyduja i nas WSZYSTKICH poinformują. Dziekuję Krzysztofowi z Cichego Kąta że zgodził sie przyjac psy choć wiem jakie kłopoty zwiazane z przepełnieniem ma ten azyl. Dziękuję za dobre chęci i próbę zaopiekowania się "łajjzami z Witosa" . Uważam ze nie jest wina Cichego Kąta, jego pracowników, ze Bari uciekł . Przywiezienie go tam wydawało mi sie jedynym mądrym rozwiązaniem dającym tym psom dom, ciepło i lecznie ,którego potrzebują. Los wybrał inaczej, cóż.... Czekam na opis poszukiwań Pani Ewy i Sabiny a także informację co planuja dalej. Cieszę sie ze Bari się znalazł choć nie ukrywam ze wolałabym aby obydwa pieski były w bezpieznym miejscu Quote
diabelkowa Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Madzika mowilam ci ze napisze to napisalam ... to Sabina przywiozla z tarnowskich gor onka ? Quote
jotka Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 Życzę psom i ich opiekunkom żeby ich nadzieje sie ziściły. Nie zmienia to faktu, że jak zawsze w takich sytuacjach na dogo byli krytyczni kibice, którzy nie robili dla psów niczego poza złą opinią, były osoby, które włozyły duzo wysiłku, zeby sytuację uporzadkowac i pomóc najlepiej jak to mozliwe na tamten moment sie wydawało. Kiedy okazało sie, ze Bari nie potrafi zaakceptowac zmiany sytuacji i uciekł, wiele osób poczuło się odpowiedzialnych za ta sytuacje i wprost lub przez aluzje zaczeło atakowac Amikat. Ale tak naprawde niech kazdy uderzy sie we własne piersi i przyzna, ze jest to jedyna osoba, ktora spróbowała zabezpieczyc te psy takimi sposobami jakie były dostepne. Wolontariusze z Azylu mają nowe, cenne doswiadczenie jak pytac o konieczne warunki i jak dać sobie prawo do niepowodzen mimo włożonego wysiłku. Psy tak zwane wolno żyjące mają poważne problemy z akceptacją ograniczeń jakie z natury rzeczy narzuca jakakolwiek forma adopcji. Przy utworzonym stadzie, a o takim należy mówic w przypadku tych psów rozdzielenie ich stwarza dodatkowe trudnosci adaptacyjne. Dlatego zadanie stojące przed opiekunami psów jest trudne i sama głęboka wiara nie wystarczy. Uważam, ze tylko wspólne starania wszystkich osób ktore mają jakiekolwiek mozliwości wsparcia dążeń do zapewnienia psom bezpiecznej stabilizacji moga dac pożądany skutek. I nie jest to wymadrzanie sie osoby postronnej, sama opiekuję sie 3takimi psami i tez nie wiem jak rozwiazac problem ich bezpieczenstwa. Quote
diabelkowa Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 ewaoch napisał(a):Diabełkowej: nie wypisuj bzdur o agresji tego psa, bo to absolutna nieprawda, to wspaniały, rozumny i czuły pies pomimo bagażu okropnej przeszłości. Napisalam ze kilka razy ze zloscia ujadal na mojego psa a raz sie prawie rzucil a jak dla mnie swiadczy to o agresji. Jakbys czytala wszystko to napisalam potem ze tydzien temu pies okazal sie madrzejszy i mniej konfliktowy od mojego jakis jak czytasz to czytaj uwaznie... Quote
amikat Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Cóż - jak zawsze w takiej sytuacji (a nie jest ona dla mnie pierwsza), mam wrażebnie ze zachodzi konflikt interesów. Nie zawsze zadeklarowana pomoc trafia w "punkt" - nie zawsze jest zaakceptowana przez opiekunów dotychczasowych. Schronisko nie jest złym rozwiazaniem, pod warunkiem ze to rozwiazanie jest akceptowane i ludzię wiedza co to znaczy AZYL. Podkreślić pragnę jeszcze jedno - umieszczenie psów w Cichym Kącie nie było moją autonomiczną decyzją - wszystkie zainteresowanePanie o tym wiedziały! Życze powodzenia w szukaniu docelowego miejsca (domu?)- szkoda że do tej pory , przez cały okres szukania, przez czas załatwiania miejsc w Cichym Kacie - te nakłady energii tak wielkie nie były. Tu WIELKI ukłon w stronę Sabiny bardzo zaangażowanej w sprwę Atosa i Bariego. Obawiam sie jeddnak ze z każdego ograniczonego miejsca - uciekną. Ostatecznie chodzi o to żeby psom było dobrze. Życzę więc wytrwałości i powodzenia. Mozecie panie liczyć na moją pomoc odnośnie leczenia, sterylizacji - w sprawie zabezpiecznia psów, kojca, miejsca - będę sie przygladać ale nie jestem w stanie pomóc tak jak tego oczekujecie. Mój pogląd na bezpieczeństwo i zabezpieczenie tych konkretnych psów jest inny. Uważam ze schronisko, Azyl taki jak Cichy Kąt - jest dla nich najlepszym na ten moment miejscem. Mam nadzieję ze zdajecie sobie Panie sprawę z odpowiezialności jaka ciaży na was obecnie. Podjełyście świadomą decyzję o pozostawieniu psów na osiedlu . Jako opiekunki i karmicielki - odpowiadacie za ich bezpieczeństwo i bezpieczeństwo osób, które się z nimi na osiedlu kontaktują. Trzymam kciuki za powodzenie Waszych działań. Quote
diabelkowa Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Psom trzeba zalozyc watek na PwP niech Sabina je socjalizuje bo widze ze to jej wychodzi a my pomozmy znalesc domek no i jest jeszcze jeden problem po osiedlu biega pies bardziej onkowaty niz bari w kolczatce i on jest bardzo agresywny rzuca sie na wiekszosc psow na osiedlu( nie myslcie ze mam jakies schizy na punkcie agresywnych psow) Madzika widziala jak rzucil sie na takiego spaniela z klatki obok mojej pies jest na prawde grozny... Quote
Madzika Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Jest to pies wielkosci wilczura ale bardziej masywnej budowy ale Onkowaty dzis rzucil sie na cocker spaniela i o malo go nie zagryzl z trudem w dwie ja i wlascicielka psa udalo nam sie go odciagnac od spaniel;a :(( pies zaatakowal bez przyczyny poprostu podszedl i zaczal grysc spaniela ktory byl na smyczy widok makabryczny. Nie wiem czy ten onkowaty ma wlasciciela wiem ze jak udalo nam sie go odciagnac to znikl. Prawda jest taka ze ja probowalam chwycic przerazonego spaniela a panciusia tego psiaka byla bliska omdlenia:shake: Pies w sumie byl bardzo posliniony i potarmoczony lekko krwawil utratowala go kolczatka wywinieta na zewnatrz pies kilka razy probowal go ugrysc w szyje ale ta kolczatka mu przeszkadzala. Co do wlasciciela tego agresywnego psa to neiw idzialam nikogo pies nie mial ani obrozy ani kolczatki ale w takim skoku adrenaliny to czlowiek sie raczej ps nie przygladal :( Boje sie tylko ze sytuacja moze sie powtorzyc. Quote
Sabina2000 Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 w tym wypadku macie racje własnie wrociłam ***** z ogrodkow musiałam dzisiaj ratowac i łajzy i swoje psy rozmawiałam juz z włascicielem tego ugryaionego psa i juz mu wytłumaczyłam co to za pies.(przez przypadek go spotkałam)nie mogłam dzisiaj wyjsc z klatki z psami dobrze ze łajdusy przyszły pozniej .ten pies ktory dzisiaj dziubnoł tego pieska jest z ogrodków koło tej hurtowni z ktorej łajzy wywalili .do ludzi nie jest agresywny ale do zwierzat tak (do psów i kotów suki lubi przynajmniej tyle) zapakowałam go kurde na smycz i zaprowadziłam na ogrodek ***** po płocie musiałam włazic poniewaz łancuch był ***** zerwany i zero obrozy dałam mu do szopy wode i go tam zamknołam.(jedzenie tez tam było wiedz do rana moze tam siedziec) a jutro zatłuke tego gnoja(własciciela).Kurde spodnie ma m rozwalone smierdze jak menel jakis (bo ten pies strasznie smierdział) i wszystko mnie ***** boli bo ***** spadłam z drzewa a i jeszcze chłop jakis mnie za złodzieja wzioł jak sie wydarłam to spieprzał az sie kopciło.A ten drugi pies z kolczatka kurde tez z tamtej strony jest tylko nie wiem dokładnie skad .A jesli chodzi o łajzy to na razie nie zakładajcie watkow dzisiaj i jutro P.Ewa rozmawia w ich sprawie .Nie bede zdradzac narazie szczegółów zeby nie zapeszyc napisze na watku jutro .Imam prosbe jutro postrasze tego faceta (od psa ktory dzisiaj ugryzł) wrazie czego beda mi potrzebni swiatkowie .Temu psu nie mozna sie dziwic ze jest agresywny jak bys cie mieszkały w takiej budzie jak on i na takim łancuchu były jak on to tez bys cie gryały jego pan mysli ze jak mu jedzenie pozadne da to juz wszystko zrobił przy psie. no a teraz sorry ale ide sie wykapac przepraszam za haos w mojej wypowiedzi ale jestem strasznie w kurwiona . Quote
Madzika Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Powiem ci szczerze ze bylam przerazona bo z truden udalo nam sie go odciagnac od spaniela okladanie go smycza torba zakupami itp niewiele pomagalo trza bylo zaczac zwierze kopnac pare razy by odpuscilo :(((( poprostu jak sobie przypomnie jak ten spaniel skomlal :((( Te 2 lajzy bylu kolo moscickiego 7 wiec stosunkowo daleko ale to co sie stalo..... groza. Co do swiadkow pogryzienia to jestem do dyspozycji wiem ze jakas kobieta to widziala bo sie darla wnieboglosy ze tego biednego psa zagryzie... A ja szczerze teraz mam wyrzuty sumienia ze nie wiedzialam jak je rozdzielic. Pytanie Sabina Ty wiesz jak sie ma ten spaniel bo mowilam wlascicielce aby natychmiast jechala z nim do weta, rany na nim nie widzialam ale krew byla :(( Quote
diabelkowa Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 ja wiem co z kalim(spanielem) gadalam z Martyna ma przegryziony kark nie wiem czy bylo szycie bo zamienilismy kilka slow bardziej sie dowiedzialam jak Martyna piszczala i krzyczala niz co z psem ale mysle ze bedzie dobrze... Ten onkowaty jest straszny nie wiem co bedzie jak moja mama pojdzie z psem a on zaatakuje mojego. Ja tam jeszcze pol biedy pewno mnie skryklacie ale moge wam powiedziec ze jak sie rzuci to z glana dostac dostanie... a co do lajz trzeba znalesc im domek jak najszybciej chocby tymczas prawdziwa zima sie zbliza(ponoc) a pisaliscie ze maja reomatyzm Quote
wandul 66 Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 Żałuje bardzo ,że nie udało się Łajz umieścic w Cichym Kątku , to naprawdę super miejsce , co do ucieczek , czasem trudno przewidzeieć , co pies wymyśli - mój Azor też notorycznie ucieka , miomo naszych ciągłych usprawnień ogrodzenia PS . sabina , czy Ty oszalałaś ????? sama gonisz po osiedlu jakiegos killera ????????? Quote
Sabina2000 Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 a co miałam zrobic ide teraz do dzielnicowego pozniej wam napisze nara Quote
Sabina2000 Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Więc tak jesli chodzi o tego psa ,,killera'' to napisałam facetowi kartke bo jak przyszłam popołudniu okazało sie ze juz był na ogrodku.Psa spowrotem do tej budy przypioł na ten sam łańcuch.Na kartce napisałam mu ze chce się z nim skontaktować i jesli nie zmieni postepowania co do psa to zgłosze to na policję.Dzisiaj rano złapał mnie patrol policji jak akurat przechodziłam przez płot mysleli ze jestem złodziejem.Byłam ze znajoma wyjasniłysmy o co chodzi i poradzili nam zebysmy sie z dzielnicowym skontaktowały .Dzielnicowy jutro ma dyzur od 17 do 18 mam prosbe do madzikowej jak jutro bedziesz mogła to chodz ze mna.Nie mozna temu facetowi przepuscic bo to tylko kwestia czasu az znow stanie sie jakies nieszczescie.Ten pies poprostu jest troche zdziczały nie ma kontaktu z innymi psami wiecznie na łancuchu i bude ma do dupy (nawet siana mu tam nie dał).Do ludzi bardzo sie garnie jak mnie zobaczył popołudniu to tak piszczał ze szok.Wię jesli postraszymy tego faceta odpowiednio to pies bedzie sie miał lepiej a my spokojnie bedziemy mogły chodzic z psami na spacery.To przykre ale niektorzy ludzie mysla ze zwierzeta to przedmioty tak jak ten facet mysli ze da mu pozadne jedzenie (bo faktycznie o to dba) to juz wszystko zrobił.Jeśli chodzi o łajzy to napisze za momęt. Quote
diabelkowa Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 LUDZIE CO WY ROBICIE?! Spotkała mnie dość nie miła sytuacja. Rano szłam sobie z psem i napadła na mnie ta pani co wyrzuca psom jedzenie(bez nazwisk) i drże się, że co ja wypisuje na te biedne psy tu, że są agresywne(owszem napisałam tak, bo widziałam jak się zachowuja poza tym ludzie też mówili że wykazują agresję- tylko nie było słowa, że potem napisałam, że się świetnie zachowują, że olały mojego psa itd), że pewno to ja chciałam je do azyla wsadzić a w azylu to ludzie nie dają psom jeść, tylko biorą je dla swoich psów, że nic nie robie i nie szukam im domu tylko wmawiam ludzi, że sąsiedliskiem zła (taa jasne, tylko szkoda, że ja też szukam im domu lub chociaż tymczasu) powiedziała, że są na ogródkach i tam im dobrze i jak powiedziałam że uciekaja i dalej latają na osiedlu to odpowiedziałą, że każdy pies lata za sukami i że ja też pewno latam za chłopcami i tekst" no przyznaj sie ile ich miałaś(facetów)" i jak powiedziałam, że trzeba je wykastrować znaleść domek itd to pani że one na ogrodkach maja super że jedzą pewnie lepiej niż jej i moj pies( ciekawe co jest dla nim dobrym jedzeniem ....) i że maja tam cieplo powiedzialam jej o pomyśle, żeby porządnie zabezpieczyc ten ich ogrodek socjalizować je i wychodzić z nimi normalnie z tego ogródka na smyczy wtedy się znajdzie szybciej domek bo psy będą umiały wychodzić na smyczy itd...to ona dalej że mam nie pisać bzdur o tych idealnych psach powiedziała, że ona ich niestety nie moze wziac... A teraz najlepsze dowiedziałam się , że ja twierdze, że najlepiej te psy zastrzelić i że kogoś naśle na te psy... Potem poszła do innej pani i też zaczęły rozmawiac i tych psach... Dlatego proszę was ludzie nie opowiadajcie po całym osiedlu co sie dzieje na forum na temat tych psów poźniej ludzie to źle interpretują i powstaja nieprzyjemne sytuacje, jak już ktoś chce wiedzieć coś o psach to proszę podać linka i niech sam tu zajży... Bo nie chce być na osiedlu wrogiem publicznym numer jeden może się dowiem jeszcze od ludzi że je chce przerobic na karme i że po co ja mam psa pewno go katuje w domu albo mam go tylko dlatego bo jestem zoofilką... Quote
Madzika Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 A ja mam prosbe o nie naskakiwanie na oosiedlu na diabelkowa bo to chyba nie przystoi!!!! Dziewczyna wyrazila na tym forum swoja opinie bo ma do tego prawo jak kazdy i nie powinno sie ja za to osadzac. Quote
wandul 66 Posted January 26, 2007 Author Posted January 26, 2007 a co teraz dzieje się z Łajzami? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.