Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agrafka ogolnie ma dosc rewolucyjne pomysly na tego biednego psa, a Ty jeszcze podpowiadasz inne sposobuy robienia kuku psowatemu, wiec nawet wyjasnienie, ze psa sie uczy rozrozniac prace od spaceru nie pomoze :evil_lol:.
Bo zabierze sie do tematu podobnie jak dotychczas :shake:.
Pomimo dobrych przykladow i podpowiedzi..

Posted

SZPiLKA23 napisał(a):
dlamnie powinna byc to ostatecznosc kiedy inne metody nie działaja

Ale nie dla zdecydowanej większości ludzi, którzy zakładają psu kolczatkę.

Posted

an1a napisał(a):
Ale nie dla zdecydowanej większości ludzi, którzy zakładają psu kolczatkę.


Niestety... ale to tez wina zoologow ktore to sprzedają i większości producentów które nie napiszą ulotki ze to narzędzie szkoleniowe i dlatego kolczatki sa używane jako obroza, z drugiej strony niewiedza właścicieli psow nie usprawiedliwia...

Posted

Czy waszym zdaniem coś jej się stanie gdy będzie miała założoną kolczatkę?? Ona waży dopiero 20 kg w wieku 5 miesięcy i ciąga(a co dopiero będzie gdy będzie starsza i cięższa). Trzeba jej tego oduczyć. Ona na każdym spacerze chciała by biegać, ale przyznajcie, że to niemożliwe.

Posted

Nauczysz ja chodzenia na kolczatce a nie na luznej smyczy a wiec to co ma moja Sara bez mojego udziału... chcesz całe zycie psa na kolcach prowadzac? Kolczatka to narzędzie szkoleniowe a nie zamiennik obrozy

Posted

Agrafka2- napisał(a):
Czy waszym zdaniem coś jej się stanie gdy będzie miała założoną kolczatkę?? Ona waży dopiero 20 kg w wieku 5 miesięcy i ciąga(a co dopiero będzie gdy będzie starsza i cięższa). Trzeba jej tego oduczyć. Ona na każdym spacerze chciała by biegać, ale przyznajcie, że to niemożliwe.


tak może jej się stać jeżeli nie umiesz kolcy dobrać i użyć, po za tym szczeniak i kolczatka jak dla mnie nie powinny być nawet użyte w jednym zdaniu chyba że przeczącym że absolutnie nigdy nigdy!
Chciałaś zaprzęgowca? To trzeba było się najpierw zastanowić nad wychowaniem takiego psa, rozdzieleniem czasu pracy i chodzenia na obroży i można to zrobić innymi metodami niż kolce. Zanim zobojętnisz psa na taki bodziec który kiedyś ewentualnie mógłby być potrzebny w szkoleniu.
Możliwe, tylko trzeba wiedzieć jakiego psa się wzieło. Moja suka zaprzęgowcem nie jest, biega na każdym spacerze:diabloti:

Posted

Przejrzałam sobie temat tak pobieżnie... My kolczatki nie używamy, chodzimy na łańcuszku pół zaciskowym.
Zainteresowała mnie jedynie jedna kwestia. Wszyscy wszędzie piszą o PRAWIDŁOWYM używaniu kolczatki. Jak wg was wygląda prawidłowe używanie kolców ? Tego nigdzie nie wyczytałam ;) Omijacie temat ogromnym łukiem :>

Posted

Agrafka gratuluję wybrania odpowiedniej rasy, same przeciwności - nie dość, że zaprzęgowiec i ciągnie, to jeszcze mocno, bo duży :)

*Daria* a ktoś pytał jak poprawnie używać tej kolczatki? ;) Nie, bo kolczatka=pies nie ciągnie znaczy, że jest poprawnie używana. Nie wiem też jak można by było to napisać, żeby wszyscy odebrali tekst jednakowo i dokładnie wiedzieli jak i w którym momencie używać kolców.
Ja musiałam sporo poćwiczyć, tylko robiłam to pod okiem szkoleniowca, który od razu wyłapywał moje błędy.
Mojego psa kolce nie blokują przed szarpaniem się, czy ciągnięciem. Taka dygresja odnośnie tych, którzy uważają kolczatkę za złoty środek.

Posted

Wiem o tym, że zaprzęgowce ciągają. Kolczatki używam na spacerze, gdy chodzę z nią. Nie na KAŻDYM spacerze mogę z nią biegać itp. Po prostu chcę oduczyć ją ciągania na spacerze, bo tylko sobie robi krzywdę. Jeżeli odradzacie mi kolczatkę, to jaki macie sposób na ciąganie.

Posted


"Jak poprawnie używać kolczatki ?

Liczę na sensowne nie zbywające mnie odpowiedzi :p"


A prosz bardz.
Kolczatka jest narzędziem szkoleniowym (a nie obrożą na kazdy spacerek dla każdego psa). Żeby się nią posługiwać, musimy najpierw nieźle nauczyć się:
-motywowania psa
- dobrego operowania smyczą

Sama kolczatka powinna mieć zaokręglone, dobrze wyprofilowane kolce i być jak najprostsza - bez dodatkowych kółek, karabińczyków, pasków itd.
Zakłada się ją wysoko na szyi psa, pod uszami. Zapina się ją na psie, nigdy nie przekłada się mu jej przez głowę. Ma być dopasowana (co uzyskujemy, wyjmując z niej ogniwa do potrzebnego nam wymiaru).
Nigdy nie dynda jak naszyjnik - no i nie powina się też non-stop wbijać, ma się rozumieć. Kolce mają dotykać szyi psa przez sierść, nie drażniąc jej bezustannie.

Stosując kolczatkę posługujemy się krótkimi, lekkimi lub mocniejszymi szarpnięciami, zaczynającymi się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończącymi. Nigdy nie dopuszczamy do dłuższego napięcia smyczy.

Co oznacza, ze musimy być nieźle zaawansowani w szkoleniu. :evil_lol: Nowicjuszom się ta sztuka niezbyt udaje.

Posted

Berek napisał(a):

Stosując kolczatkę posługujemy się krótkimi, lekkimi lub mocniejszymi szarpnięciami, zaczynającymi się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończącymi. Nigdy nie dopuszczamy do dłuższego napięcia smyczy.

Więc nie ma mowy o tym, żeby pies pociągnął nas do trawnika coś wąchać, czy do innego pieska, bo chce się pobawić. To samo jest z rzucaniem się na psy. Wyczucie czasu, impulsy kolczatką (nigdy ciągnięcie i zaciskanie).

  • 4 weeks later...
Posted

hmm. przeczytałam dokładnie wszystkie wypowiedzi.... nie mam stanowczego zdania , jeśli chodzi o używanie kolczatki. Szczerze mówiąc zasanawiałam się nad tym , ponieważ mój psiak cudowny, kochany, przeuroczy, śliczny itp. czasem zachowuje się.... okropnie. Nie jestem fachowcem - szkoleniowcem , ale pojęcie o "wychowaniu" psiny (nawet nie małe) mam.

Mój prawie osimiomiesięczny psiur (waga 27kg.) bardzo ładnie chodzi na smyczy (bez niej też) , chodzi przy nodze , nie ciągnie, nie szarpie się..... ma obrożę zwykłą skórzaną. ALE jak idziemy całą rodzinką na spacer , albo jak ide z psem np. do szkoły po córę - to on dostaje jakiejś "adrenaliny", "podniecenia" i nie idzie go wtedy opanować ciągnie i "głuchnie" na wszelkie komendy ....... myślałam , właśnie o zastosowaniu kolczatki w tych konkretnych momentach -przypadkach.

Kupić ???? czy nie kupić ???? oto jest pytanie - heh

Posted

Nie, kolczatka to narzędzie szkoleniowe którego powinno się używać pod okiem doświadczonej osoby jeżeli się doświadczenia w jej obsłudze nie posiada.
Umów się ze szkoleniowcem sensownym - coś podpowie, pokaże jak pracować z psem w czasie takich ekscytujących chwil.

Posted

Kiedy zaczynałam szkolenie Rexa,jego pan powiedział
"Tylko mu nie odwracaj tej kolczatki,bo będzie strasznie ciągnał"
Potem okazało się,że pies jest już zupełnie zobojętniały na te potworne kolce i tak czy inaczej ciągnie,że ho ho....
Jakie było wyjście?
Zanim pies zrozumiał sens pozytywnego szkolenia,co w przypadku ośmioletniego zwierzaka trwa troszeczkę dłużej, uzyłam prostego i bezbolesnego narzędzia jakim jest kantar. Uwierzcie bądź nie,ale kantar to jedyny sposób na spokojne przeście obok innego psa.
ALE!!! Tak samo jak kolczatka musi być odpowiednio używany i nie służy do szkolenia.
W tej chwili szkolę Rexa "jeśli ciągniesz,to dalej nie pójdziemy" i efekty są zdumiewające.

Także okiem początkującego szkoleniowca mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć,że kolczatka na chwilę obecną jest zbędna i sa zupełnie inne lepsze metody szkolenia.

P.S. Jeżdżąc po krajach europejskich w żadnm dobrym sklepie zoologicznym nie spotkałam kolczatki. To świństwo można kupić na każde zawołanie w polskich sklepach....poza Polską dostępna tylko na zamówienie i zazwyczaj używają jej wykwalifikowani szkoleniowcy.

Pozdrawiam.

Posted

NatiiMar napisał(a):

Zanim pies zrozumiał sens pozytywnego szkolenia,co w przypadku ośmioletniego zwierzaka trwa troszeczkę dłużej, uzyłam prostego i bezbolesnego narzędzia jakim jest kantar. Uwierzcie bądź nie,ale kantar to jedyny sposób na spokojne przeście obok innego psa.
ALE!!! Tak samo jak kolczatka musi być odpowiednio używany i nie służy do szkolenia.

Pozytywny i bezbolesny kantar? :evil_lol:

Posted

Słów kilka od człeka, który zmienił podejście do kolczatki o jakieś 175stopni;).

Z psami się wychowałam - psami 'dworowymi', nieszkolonymi(oprócz absolutnych podstaw, które wyszły niejako 'same z siebie'). Wszystkie te psy, a było ich kilka, chodziły w kolczatkach - takich 'polskich':diabloti:, wkładanych przez głowę, zwisających luuuźno(żeby pieska nie bolało-sic!), traktowanych jak obroża, bo duży pies=kolce...

Jago(DON) jest pierwszym moim 'osobistym' psem:loveu:, z którym dużo i intensywnie pracuję.
W szkoleniu stosujemy przeróżne metody/sposoby/drogi do osiągnięcia zamierzonego celu.
Mamy i kolce - idealnie dopasowane, zapinane tuż za uszami(dla mnie baaardzo ważne, że zapinane - od góry jest zatrzask i kawałek materiału, które 'leżą' na szyi psa). Dłuuugo broniłam się przed ich użyciem i szczerze mówiac, Jago by ich nie doświadczył, gdyby nie jego zadymiarskie ciągoty, których żadnym sposobem opanować nie dawaliśmy rady... Argumenta mi się któregoś pięknego dnia skończyły i z nieukrywanym obrzydzeniem sięgnęłam po kolce.
Szok dla psa, szok dla mnie. Dlaczego? A dlatego, że mój pies NIE znał tego chole*nie silnego bodźca:diabloti: - była to dla niego kompletna, bardzo nieprzyjemna zarazem, nowość.
Jago już ładnie pracował na placu, wykonywał sprawnie wiele komend, miałam już z nim wypracowyny kontakt na przyzwoitym poziomie. Można więc powiedzieć, że nie dogadywaliśmy się w jednej 'drobnej';), ale bardzo istotnej kwestii. Silny impuls kolczatką zadziałał na mojego psa jak porażenie prądem - o ja pier****! a co to jest?! co się dzieje?! Pozwoliło mi to na 'wyrwanie' go ze stanu 'nic nie widzę, nic nie słyszę, nie ma ze mną kontaktu' = przerwanie niechcianego zachowania i możliwość wykorzystania tego ułamka sekundy na przekierowanie go na mnie.
Pooomaluuutku są efekty:multi:.
Powyższe możliwe wyłącznie dlatego, że mój pies NIE wiedział co to kolce.
Zimny strach mnie oblatuje, kiedy pomyślę, że mogłabym 'stracic' tę ostatnią deskę ratunku, bo np. nie chciałoby mi się popracować z psem nad chodzeniem przy nodze/brakiem ciągnięcia na zwykłej obroży.

Wiedzę i umiejętności zdobywamy przez całe życie;), warto jednak na starcie pracy z psem wryć sobie do głowy, że nauka wymaga przede wszystkim czasu i cierpliwości! Nie ma co liczyć na 'cuda na kiju' pt. 'dziś nauczę mojego psa siadać, jutro czytać, a pojutrze prowadzić samochód'. Małe kroczki, tysiące powtórzeń, wieczne szlifowanie, a i tak będą się zdarzały sytuacje, gdy pies 'wyłamie' - przeca on żywa istota jest:diabloti:.

Tyle ode mnie - a podkreślę, że letko mi nie było/jest, bo ja choleryk, taki co to 'już, zaraz, natychmiast!':diabloti:.

Posted

an1a napisał(a):
Pozytywny i bezbolesny kantar? :evil_lol:


Kochana,wyraźnie pisze "zanim pies pojął sens szkolenia",a w następnym zdaniu "teraz pracujemy nad chodem na luźnej smyczy". Pozytywnie nie może znaczyć z przymusem,bo wtedy już nie jest pozytywnie.
JAKIE TO LOGICZNE:cool3:

Co do kolczatek,owszem umiejętnie używana i,tak jak piszesz, uzyta nagle. Natomiast w przypadku psów,z którymi przychodza do mnie ludzie ta metoda nie zadziała,bo to sa właśnie takie psy od szczeniaka na kolcach prowadzone:angryy:

Ja jednak stosuję i polecam inne metody. Może wymagające troszke więcej cierpliwości,ale za to ileż zaufania w psie wzbudzają...:p

Pozdrawiam.

Posted

hehehe bo kantar to nie przymus, jest miły, uroczy i pluszowy hehe dawno się tak nie uśmiałam.

Naprawdę nie jest zastanawiające to że pies który ciągnie na kolcach, który odstawia cuda na kiju przy innych bodźcach reaguje na kantar? Dla mnie to znak że ten bodziec jest bardzo bardzo mocny, a nie dlatego że jest taki pozytywny i pieskowi się zrobiło głupio że ciągnął pańcia na smyczce.

Posted

Łooomatko,musze rozpisywac na czynniki pierwsze. Nie zrozumieliście mojej pierwszej wypowiedzi. Kochani moi dogomaniacy.. Kantar jest przymusem.
"Zanim pies pojął istotę szkolenia pozytywnego, uzywałam kantara"- czyli idąc w miejsce,gdzie pies mógł być zapięty do linki uzywałam kantara,żeby sie z nim nie szarpać. Tam ćwiczyliśmy pierwsze kroki,podstawy itp. Wówczas poznał o co chodzi ze szkoleniem i stał się bardziej podatny na motywację oraz inne bodźce. I druga część wypowiedzi "teraz ćwiczymy chodzenie na luźnej smyczy" czyli kantar zdjęty i metodami pozytywnego wzmacniania krok po kroku uświadamiamy Rexowi,że ciągnąc dalej nie pójdzie. Efekty są zdumiewające.

Zanim znów ktoś będzie chciał się uśmiać jak nigdy,radze poczytać ze zrozumieniem;)

Pozdrawiam.

Posted

NatiiMar napisał(a):

"Zanim pies pojął istotę szkolenia pozytywnego, uzywałam kantara"

Mój pies też zanim pojął istotę szkolenia pozytywnego był szkolony kolcami :evil_lol: Teraz są w użyciu sporadycznie, bo zrozumiał o co mi chodzi, że pieski nie służą do jedzenia, a obcy człowiek nie jest workiem treningowym, ktrego można tak po prostu zaatakować.
NatiiMar napisał(a):

- czyli idąc w miejsce,gdzie pies mógł być zapięty do linki uzywałam kantara,żeby sie z nim nie szarpać.

Z mojego sam kadłubek by został :evil_lol: bo by sobie na kantarze i lince kark skręcił.
NatiiMar napisał(a):

I druga część wypowiedzi "teraz ćwiczymy chodzenie na luźnej smyczy" czyli kantar zdjęty i metodami pozytywnego wzmacniania krok po kroku uświadamiamy Rexowi,że ciągnąc dalej nie pójdzie. Efekty są zdumiewające.

U mnie też są zdumiewające efekty, bo szkolenie kolczatką nie polega na ciągłym szarpaniu, ale również na pozytywnych wzmocnieniach, do tego stopnia, że może przejść na skupieniu obok grupy innych psów i mieć je w poważaniu.

Posted

I właśnie o to chodzi an1a:p

Zarówno Twój pies jak i moi podopiczni są szkoleni metoda pozytywnego wzmacniania. Ty użyłaś kolców do wyeliminowania złego zachowania, ja użyłam kantara własciewie tylko po to,żeby się z psem nie szarpać. Równie dobrze można było załozyć dławik,efekt ten sam.

Oczywiście,że kolczatka może przynosić dobre efekty. Ty umiesz jej użyć,ale te 80% społeczeństwa niestety nie...przykłądem jest Rex uodporniony na kolce i wszelkiego rodzaju dławiki. Kolczatce mówię stanowcze NIE jeśli ma być używana jak obroża i przez każdego...
Ja natomiast piesków na kolczace uczyć nie będę,bo raczej się do tego narzędzia nie przekonam. Wolę iine metody :)

Pozdrawiam.

Posted

[quote name='an1a']

Z mojego sam kadłubek by został :evil_lol: bo by sobie na kantarze i lince kark skręcił.
quote]

Na lince i kantarze na pewno...
Logizne,że nie przypinasz psa do linki i kantara. Linka do obroży:shake:

Posted

NatiiMar napisał(a):
przykłądem jest Rex uodporniony na kolce i wszelkiego rodzaju dławiki.

Uodporniony na kolce poprawnie zakładane i używane? Mój pies ogólnie mógłby być podczepiony do sanek na kolczatce jakby miał ją niżej na szyi. Większość ludzi nie wie jak używać kantara i traktują go tak samo jak kolce - złoty środek na ciągnięcie i wszystkie problemy - zakłada i już - pies grzecznie chodzi.

Posted

[/quote]Większość ludzi nie wie jak używać kantara i traktują go tak samo jak kolce - złoty środek na ciągnięcie i wszystkie problemy - zakłada i już - pies grzecznie chodzi.[/quote]


No właśnie to cały czas mówię....Nigdy nikomu nie zaproponuję kolczatki jako środka do oduczania psa ciągnięcia....tak samo jak nigdy nie powiem "kup kantar,a pies przestanie ciągnąć". Tyle tylko, że kantar jakoś tak brzydko mi sie nie kojarzy jak kolczatka i te obrzydliwe kolce.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...