Noemi1 Posted December 3, 2011 Posted December 3, 2011 zaglądam do dziewczynki :) Jak postępy w podróżach po ogrodzie? Quote
Czarodziejka Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Na razie stabilnie. Ostatnie dnie były dżdżyste, więc poza obowiązkową toaletą wszystko siedziało pod dachem lub w sypialni. Nawet karma sucha w jedynej misce jaka się została po niedojedzeniu nie cieszyła się powodzeniem. Wszystko senne, leniwe i śpiące głęboko. Campari jak zawsze śledziła mnie czujnym okiem i kiedy podeszłam podała mi łapkę na powitanie. Potem poprosiłam ją uprzejmie o zabranie się z pontonu celem posprzątania. Sunia posłusznie bez stresu pokicała na inne posłanko. Podczas brzydkiej pogody nie męczę jej przymusowym wychodzeniem, bo wiem, że już nakicała kilometrów, kiedy nikt nie widział. Niedawno, kiedy szykowałam kolację część psów stała pod drzwiami ze śliną po psie pięty, a Campari wyglądała zza rogu, czyli też solidaryzuje się z grupą ;) Bardzo kochana mordeczka. Jest niezwykle wrażliwa, ale już czuje się pewnie i bezpiecznie. Myślę, że ta jej strachliwość i wycofanie wynikają z jej niepełnosprawności. Ona boi się, że nie zdąży umknąć, schować się itp. Dlatego wciąż pilnuje swego rewiru. Dziś jest słonecznie, więc za czas jakiś pokicamy na kicanie ;) W ten sam sposób prowadzam też teraz Ząbalka. On jest już w bardzo poważnym stanie.... Quote
ewa36 Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Bidulki kochane, trzymajcie się ! Czrodziejko - Ty przede wszystkim Quote
Noemi1 Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 I znowu miłe wieści od Czarodziejki i Campari :) Może faktycznie ona się boi, że ktoś zajmie je miejsce do spania. W schronie nie było łatwo, w boksie kilka psiaków, a posłanka dwa :( Niby duże posłanka, ale Campari mikrusem nie jest. Czarodziejko, a myślisz, że jej się te łapki poprawią? Gorąco pozdrawiam i mizianka dla wszystkich podopiecznych :) Quote
Czarodziejka Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Nie wiem, czy Campari miałaby ochotę pobrykać z wszystkimi po podwórku, bo może odpowiada jej taki leżący styl życia ze szwędaniem się po kryjomu ;) Ja się cieszę, że dochodzi do gara - może kiedyś wystawię jej go pod bramą 8) A to już kilkanaście metrów do wykicania. Bardzo słodko mnie już wita, wdzięcznie wtulając pyszczek w rękę i drżąc z nerwa, że Bej siedzi mi na kolanach i jest klepany, gdy tymczasem to ona powinna być adorowana. Quote
morisowa Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 [quote name='Noemi1']Może faktycznie ona się boi, że ktoś zajmie je miejsce do spania. W schronie nie było łatwo, w boksie kilka psiaków, a posłanka dwa :( Niby duże posłanka, ale Campari mikrusem nie jest[/QUOTE] Ale to ona zawsze miała miejscówkę ;) a reszta tuliła się koło niej i na drugiej leżance :) Quote
Noemi1 Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 [quote name='morisowa']Ale to ona zawsze miała miejscówkę ;) a reszta tuliła się koło niej i na drugiej leżance :)[/QUOTE] Masz rację, bo Ona pilnowała miejscówki :) A wkoło były raczej mikrusy. A tu duże jakieś, to mogą tym bardziej zająć leżankę i to wygodną :) Quote
morisowa Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 Zapraszam na wątek Owcy, chorego podhalana: http://www.dogomania.pl/threads/218946-Chory-podhalan-w-schronisku-potrzebne-200-zl.-na-diagonostyke-oraz-ds-dt-hotelik Quote
magdyska25 Posted December 16, 2011 Posted December 16, 2011 I jak tam sunia? Jedzenie już pod bramą wylądowało? ;) Quote
Noemi1 Posted December 24, 2011 Posted December 24, 2011 Sunieczko, wszyscy zajęcia, ale ja zagladam :) Dla wszyskich obecnych na wątku: Quote
joteska Posted December 24, 2011 Posted December 24, 2011 Życzę dzikiej Campari by jak najszybciej wyszła ze swojej skorupki i znalazła kochający domek, by mogła nacieszyć się głaskiem swojego człowieka a Wam psiowe janiołki pachnącej choinki, jasnej gwiazdki, rodzinnego ciepełka i uśmiechu, wiary i wytrwałości we wszystkim co robicie Radosnych i zdrowych Świąt! Quote
anula42 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 i jak kochana dziewczyna spędziła swoją pierwszą wigilię u Czarodziejki? Quote
Noemi1 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 Też jestem ciekawa co Campari mówiła o północy :) Quote
Czarodziejka Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Campari wychodzi już sama do miski z jedzeniem, a kiedy się niecirpliwi potrafi wyjść przed garaż. Podchodzi do mnie, kiedy wchodzę z jedzonkiem i je ze smakiem w mojej obecności. Daje się głakać, kochać i przytulać i nie cofa już bojaźliwie łapki, kiedy się ją głaszcze. Z chodzeniem nie jest tak bajkowo, a ja nie chcę jej już siłą wyprowadzać. Wiem, że w swoim czasie robi rundki i załatwia się na zewnątrz. Posłanka wszystkie są czyściutkie, nigdzie nie jest nasikane - pomijając brudy z psich łap i kłaki ;) Ona nie czuje potrzeby wychodzenia na zewnątrz, nie jest jakoś bardzo towarzyska, ale cieszy się, kiedy mnie widzi, macha ogonkiem i robi słodkie oczy. Quote
morisowa Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Zaniedbałam wątek nasze dzikuski :oops: bo ona bezpieczna, coraz zdrowsza i pewniejsza siebie a mi czas zleciał na próbę ratowanie Łowieczki (*), który tylko 3 dni pożył na wolności :-( Uzupełnię rozliczenie, ale to już nie dziś. Quote
Noemi1 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Biedny (Ł)Owca, nawet chyba nie zdążyłam zapisać się na jego wątku, choć przez chwilę podczytywałam (*) Dzielna Campari za pół roku zacznie wieść prym w stadzie :) OBY. Quote
morisowa Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 taaak, z Owcą wyszło nie tak jak by się chciało :( Quote
APSA Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 To jednak duży minus schroniska - nie da się zauważyć tych pierwszych niewyraźnych objawów choroby. Jak znam Maupę, zaczęła badać swojego psa (też z chłoniakiem), zanim jeszcze on sam uznał, że jest chory. Dobrze, że Campari zdążyła :) Na razie wygrała "tylko" 2 miesiące - tyle, co Szafirek i Amel ['']. Quote
Noemi1 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Harada i Rudy też wygrali kilka miesięcy już. Jeden nawet zdążył miesiąc spędzić na gigancie :) Szkoda, że nie wszystkim się udaje. MYślę, że Campari ma duże szanse, jeszcze sobie pożyć i nawet zacząć cieszyć się tą wolnością :) Quote
joteska Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 dziś poszła moja stała za styczeń na sunieczkę Quote
morisowa Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 Wpłaty na Campari styczeń: 30 - joteska grudzień: 30 - joteska 50 - znajoma Ani R. 45 - Agnieszka Z. Quote
Czarodziejka Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Campari siada na powitanie na zadku na baczność i podstawia łepek do podrapania. Sama podchodzi do miski z jedzeniem i do garnka z wodą. Zauważyłam, że prawa tylna łapa wcale nie pracuje, jest podciągana, a jedynie na lewej sunia się odpycha. Wetki powiedziały, że być może to zwyrodnienie stawu w tej łapce. Wciąż dostaje Movalis. Wyłykała już swoje tabletki na stawy, proszek na przyrost masy mięśniowej wciąż jeszcze mamy. Wczoraj dokupiłam kolejne wiadro Dolfos Senior dla staruszków, więc sunia dostaje też swój przydział ;) Jest przekochana i słodka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.