magdyska25 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Kopiuję z wątku Hospicjum Czarodziejki: http://www.dogomania.pl/threads/223247-Hospicjum-Czarodziejki/page69 Fundacja Bernardyn napisała: Ilość psów prywatnych 8 szt. Warunkowo może zostać Campari, jeśli natychmiast (do kolejnej kontroli) zostaną dla niej stworzone właściwe warunki (m.in musi dojść ósma buda, ocieplana, dostosowana dla psa). Campari zostanie natychmiast odebrana podczas kontroli, jeśli warunki zostaną uznane za niewystarczające. Zostało 6 dni. Prosimy właścicieli o odebranie psów. Edit:Wiem, że już coś się dla Campari "kroi". Myślę, jakby tutaj można było pomóc.... Quote
kasiek. Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='magdyska25']Kopiuję z wątku Hospicjum Czarodziejki: http://www.dogomania.pl/threads/223247-Hospicjum-Czarodziejki/page69 Fundacja Bernardyn napisała: [I] Ilość psów prywatnych 8 szt. Warunkowo może zostać Campari, jeśli natychmiast (do kolejnej kontroli) zostaną dla niej stworzone właściwe warunki (m.in musi dojść ósma buda, ocieplana, dostosowana dla psa). Campari zostanie natychmiast odebrana podczas kontroli, jeśli warunki zostaną uznane za niewystarczające. Zostało 6 dni. Prosimy właścicieli o odebranie psów. . To jest oficjalne stanowisko PIW a tekstu dalej nie ma... Quote
ewamalwina Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='morisowa']wydatki: 75? - pobyt w lecznicy - badanie krwi - rtg kręgosłupa (rozliczenie z lecznicą będzie niedługo, idzie przez mru żeby skorzystać ze zniżki) 300 - hotel 23.10 - 22.11. - meloksam i trammal (pierwsze tabletki od Apsy, za następne będzie trzeba zwrócić Czarodziejce) Suni trzeba kupić dobre suplementy na stawy, żeby ją rozruszać i zmniejszyć bolesność. Proponowałabym ArthroPower, bo poza glukozaminą i chondroityną, zawiera Czarci pazur (działa przeciwbólowo i przeciwzapalnie) + kilka innych składników. Miesięcznie koszt około 50 zl: http://zdrowestawy.com.pl/index.php?p61,arthropower-300-g Przy okazji innego psa były proponowane takie dwa preparaty do podawania razem, drogie, ale podobno b.dobre: Gelacan Fast 70 zł/miesiąc http://orling.pl/gelacan_fast.html Canine Inflamex 37 zł/miesiąc http://zdrowestawy.com.pl/index.php?p53,canine-inflamex-473ml ktoś to stosował? Na razie jest kilka deklaracji wpłat, mniej lub bardziej określonych. Będę uzupełniać w miarę wpływania na konto. Kilka zdjęć jeszcze ze schroniska, z wycieczki na wybieg: Stosowałam Inflamex- jest skuteczny. Do tego trzeba Cortaflex . Jest idealny na takie schorzenie. Mój ON biega po tym a nie mógł wstawac.Kuracja miesieczna nie jest droga. Dorzucę do leczenia. Quote
magdyska25 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='kasiek.']To jest oficjalne stanowisko PIW a tekstu dalej nie ma...[/QUOTE] Co przekręciłam? Wydaje mi się, że wszystko dobrze napisałam. Nie każdy ma pracę siedzącą przy komputerze i w międzyczasie zagląda na dogo. Moim zdaniem osobą, która zna Campari ze schroniska jest Morisowa a obecnie- Czarodziejka. Ja nie pomogę- nie widziałam nawet suki na oczy. Quote
KWL Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 O ile mi wiadomo nie ma żadnych ustaleń dotyczących Campari z fundacją Bernardyn, więc nie ma podstaw do zbierania funduszy dla Campari na konto fundacji. Tak jak APSA proszę o wstrzymanie tej akcji. Quote
APSA Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 fb wstrzymane, dziękuję :) Jest uzgodnione awaryjne miejsce dla suni, ale ze względu na jej psychikę trzeba dobrze rozważyć wszystkie za i przeciw ewentualnej zmiany miejsca. Quote
Fundacja BERNARDYN Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 [quote name='KWL']O ile mi wiadomo nie ma żadnych ustaleń dotyczących Campari z fundacją Bernardyn, więc nie ma podstaw do zbierania funduszy dla Campari na konto fundacji. Tak jak APSA proszę o wstrzymanie tej akcji.[/QUOTE] Oczywiście, że nie ma podstaw, nie zbieramy pieniędzy na psy u p. Diany, wyjątek Szarik. Nikt się z nami w sprawie zbiórki na Campari nie kontaktował, rano poprosiliśmy o zamieszczenie informacji, że konta nie udostępniamy. Na Campari wpłynęło dzisiaj 10 zł i zostało zwrócone darczyńcy. Quote
joteska Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 (edited) przeczytałam, ze nie zgodziliście sie na przeniesienie Campari. Prosze o potwierdzenie tej informacji a także o informacje jakie są decyzje i plany odnośnie suni... wyjeżdża czy nie wyjeżdża ? to sa zdjecia Campari z dnia kontroli jakby ktoś miał wątpliwości i chciał z podpiecznymi w mrozy sie przespać to ten garaż... Edited February 24, 2012 by joteska Quote
morisowa Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Oto pełne rozliczenie Campari. WYDATKI październik: 245- pobyt w lecznicy, badanie krwi, rtg kręgosłupa 310 - pobyt 23.10 - 22.11. 8 -trammal 63,90 - Arthroscan Plus 60 tabl _____ 626,90 WPŁATY październik: 50 - puch555 30 - sambo_os1 200 - asl pieniądze z wątku Soni, które miały pójść na Kronosa 30 - joteska 270 - na konto Czarodziejki, nadpłata za pobyt Donia przeznaczona na pobyt Campari ______ 580 zł Stan konta 31.10: -46,90 WPŁATY listopad: 55 - BAZAREK - MARTIKA@AISCHA 215 - spadek po Kronosie 30 - joteska 40 - sambo_os1 (XI i XII) 50 - Ania spoza dogo (znajoma puch555) ____ 390 zł WYDATKI listopad: 110 - preparat z HMB Stan konta 30.11: 233,10 zł WPŁATY grudzień: 30 - joteska 50 - znajoma Ani R. 45 - Agnieszka Z. ____ 125 zł Stan konta 31.12: 358,10 zł WPŁATY styczeń: 30 - joteska 40 - Sambo (za I, II) ___ 70 zł WYDATKI styczeń: 63,90 - Arthroscan Plus 60 tabl 110,90 - Dogvital HMB 400 g Forte ____ 174,80 zł Stan konta 31.01: 253,30 zł WPŁATY luty: 30 - Agnieszka Z. Stan konta 17.02: 283,30 zł Sunia bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie. Więcej wsparcia ze strony dogo nie potrzebuje. Zostało 283,30 do rozdysponowania. Proponuję Koszyczek Niechcianych Staruszków - skorzystałyby inne staruszki w potrzebie. Czy ofiarodawcy się zgadzają? Quote
morisowa Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu. Quote
Charly Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 (edited) [quote name='morisowa']Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu.[/QUOTE] Campari nie była dzikim psem. Nie gryzła. Niezbyt kontaktowa, ale nie dzika. Nie uciekająca. Po wyjęciu jej z Palucha przebywała tydzień w lecznicy prawda? mam opinię na jej temat od osób, które ją pamiętają z tamtego miejsca. Jednak ja nie widzialam jej na żywo. Być moze w lecznicy była zupełnie inna niż poza nią..Nie spieram się. Ale wtedy też nie zgodziłaś się aby ją porzadnie zbadać i diagnozować, mimo możliwości wykonania tego z 50% zniżką. To o Campari mówimy prawda? I co z tego, że "wszyscy" piali. A Ty, co sądzisz na temat hoteliku? Czy jest odpowiednim miejscem dla tej suki...? Edited February 24, 2012 by Charly Quote
joteska Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 [quote name='morisowa']Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu. nie dałaś odpowiedzi czy sunia tam zostanie. Wybacz, ale ja warunków do końca nie znałam. Nie byłam tam, Jesienią otrzymałam info, że pomieszczenie ma być ocieplane steropianem i mają być wstawione drzwi. Nie zamierzam niszczyć życia psu - szczerze nie wiem co masz na myśli. Jak zobaczyłam zdjęcia Sako straciłam zaufanie co do opieki, nie wiem jak można spać spokojnie gdy za ścianą w zimnie cierpi pies, ma wymieniane kocyki schnące na mrozie, trzeba nie mieć serca, jeśli go nie ma to chociaż sie ulitować i bić na alarm- na pewno kto może by pomógł . Jeśli Ty masz zaufanie zostawiam to Twojemu sumieniu. Możesz rozdysponować moje wpłaty jak chcesz bo one były dla Campari. Quote
Martika&Aischa Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 [quote name='morisowa']Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu.[/QUOTE] Kibicuje Campari z całych sił :) wierzę że podejmiecie najlepszą z możliwych decyzji :):):) Quote
zuzlikowa Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 (edited) [quote name='morisowa']Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu. W imie rozsądku, mam pytanie: zabierając psa ze schroniska,świadomie zawiozłyście go w te warunki? Znacznie gorsze niż miała w schronisku? I przypominam, mówimy o starutkiej suce, której stan zdrowia był Wam dobrze znany. Co do której mieliście pełną świadomość, że może nie wstać? Cóż, masz rację- martwić się o nią będziesz, ale zapewniam, że nie długo, a troszczyć? Jeśli to ma być troska, to zupełnie nie wiem na czym troska polega! Jesli zestawię te dwa zdjecia: schronisko i wspaniałe warunki wybrane przez Was, to zupełnie już nie wiem na czym ta troska polega! Ale zestawiając jeszcze trzecie zdjęcie- ze schroniska... zdjęcie tej "dzikiej " suki ... głupieję zupełnie i zupełnie nie rozumiem o co chodzi! Przy sporadycznych kontaktach z ludźmi... spotkaniach, wyprowadzaniach... suka daje sobie założyć szelki... nie wpada w amok... daje się głaskać i łapać za obrożę... uszy ma postawione i wygląda na nieco zaciekawioną... to jak miała reagowac na człowieka kręcącego sie stale w pobliżu , obok? Niestety dziwię się takim zachowaniom suni... bardzo się dziwię. I nie ma to niczego wspólnego z brakiem rozsądku, ale z prezentowanymi tu faktami: tu nie potrzeba żadnego "wyprowadzania", ale stały kontakt z człowiekiem... i z tego stałego kontaktu z człowiekiem w raju jest pies w postawie jak na zdjęciu pierwszym! Ten pies powinien jak najszybciej trafić jak najbliżej człowieka i jak najszybciej w ciepłe miejsce! Minęło juz trochę czasu od ostatnich badań... leki stale są podawane, a jaki jest ich skutek na organizm suni? Zupełnie nie wiadomo. I ona nie ma nawet badania krwi. Nie masz zamiaru jej kroić? A co wiesz na temat jej potrzeb zdrowotnych? Może taka jest potrzeba by uratowac jej życie- guz nie został zdiagnozowany, stan organizmu także nie... a Ty już wiesz, ze jej "kroić" nie bedziesz? Jak sama zauważyłaś: Mówimy tu o starutkiej suce... i to już na wejściu z poważnymi problemami nie tylko w motoryce! Wiesz, jak czytam to co napisałaś teraz, to niestety zupełnie nie rozumiem, po co ją zabierałaś ze schroniska, mając pełną świadomość jakie są warunki u Czarodziejki. I być może, jesienią ubiegłoroczną można było zapomnieć o zimie, ale widzisz teraz te zdjęcia... widzisz tego psiaka i piszesz, że świadoma takich warunków: swojej decyzji nie żałujesz?:crazyeye: Po co tego psa zabierałaś? Ja nie rozumiem. A może boję się zrozumieć! A czy ten pies rozumie? ...melodramatycznie? Być może, ale to tu w dobrym tonie. Edited February 25, 2012 by zuzlikowa Quote
zuzlikowa Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='morisowa'] Sunia bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie. Więcej wsparcia ze strony dogo nie potrzebuje. Co to oznacza w praktyce? Jest wyadoptowana i ma ds? Od kiedy? Jaki bedzie los tego psa dalej? W jakich warunkach spedzi ostatnie miesiące(?) swego życia? "Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. " I tu już sądzę, że dogo ma podstawy by obawiać się o los tego psa. [quote name='Martika@Aischa']Kibicuje Campari z całych sił :) wierzę że podejmiecie najlepszą z możliwych decyzji :):):) ...oby ona była najlepsza dla Camparii! Quote
wilczy zew Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Ta biedna sunia dotyka do ściany zimnej jak lód! http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/423706_10150634826324275_831614274_9180183_1667449212_n.jpg Quote
zuzlikowa Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='wilczy zew']Ta biedna sunia dotyka do ściany zimnej jak lód! http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/423706_10150634826324275_831614274_9180183_1667449212_n.jpg ... i dotyka chorą częścią ciała! Quote
beataczl Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 ta sunia ewidentnie nie powinna byc dluzej w tym miejscu! chyba nikt slepy nie jest. wejdzcie na watek hospicjum Czarodziejki to sie dowiecie wiecej np. o metodach wychowawczych tej Pani czy macie pewnosc ze sunia dostaje leki? przeciez nikt tego nie widzi a zawierzycie takiej osobie nieczulej na los starych, schorowanych psow...? na fb Fundacja napisala w dniu kontroli nie bylo nawet karmy dla psow co bedzie z Campari do tej pory dogo bylo potrzebne a nagle juz nie..? co sie dzieje Sako ,,z raju" nie zyje (*)(*)(*):-( Quote
APSA Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 (edited) [quote name='zuzlikowa']W imie rozsądku, mam pytanie: zabierając psa ze schroniska,świadomie zawiozłyście go w te warunki? Tak. Byłam u Cz. trzykrotnie - za każdym razem w roli psiego taxi, ale przy okazji spędzałam dwie godziny na miejscu, więc widziałam, dokąd wiozę psy. U nas w schr. byłam jakieś 300-400 razy. I widziałam... dużo widziałam :( Na tyle dużo, żeby uważać ten garaż i komórkę za dużo lepsze miejsce. [quote name='zuzlikowa']Znacznie gorsze niż miała w schronisku? Zuzlik, byłaś u nas? :( U nas psy w takim stanie, w jakim został odebrany Sako, to nic niezwykłego. W niektórych pawilonach wysiadło ogrzewanie, zimą woda w miskach zamarza, są tylko drewniane podesty do odizolowania psów od podłogi - to uważasz za znacznie lepsze warunki? Poczytaj np. tu i tu. I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl . Zapytaj Fundację BERNARDYN, w jakim dokładnie stanie przyjechał benek zabrany prosto z naszego szpitala, gdzie był przecież pod bacznym okiem lekarzy. [quote name='wilczy zew']Ta biedna sunia dotyka do ściany zimnej jak lód! Czyli dokładnie tak jak tu: http://img18.imageshack.us/img18/5070/kopiaimg5265.jpg Edited February 26, 2012 by APSA Quote
zuzlikowa Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 (edited) [quote name='APSA']Tak. Byłam u Cz. trzykrotnie - za każdym razem w roli psiego taxi, ale przy okazji spędzałam dwie godziny na miejscu, więc widziałam, dokąd wiozę psy. U nas w schr. byłam jakieś 300-400 razy. I widziałam... dużo widziałam :-( Na tyle dużo, żeby uważać ten garaż i komórkę za dużo lepsze miejsce. ..................................... ( Nawet jeśli taka sytuacja miała miejsce, że ten "garaż i komórka"były na czas zabrania psa, lepsze i bezpieczniejsze dla suczki, to nie są takimi na stałe... na dożyce... na spokojną i w optymalnych warunkach śmierć! Nic nie stoi na przeszkodzie by w czasie gdy tam suczka była, znaleźć jej odpowiednie miejsce! Nic nie stoi na przeszkodzie,by to zrobić TERAZ!... to nie są warunki dla starego i schorowanego psa i nie opowiadaj mi o szokach, traumach itp... nawet dziki pies, potrafi docenić ciepło i odpowiednie warunki... nawet dziki pies może mieć kontakt z człowiekiem taki jakiego potrzebuje: mniejszy lub większy, ale musi mieć pewność co do bezpieczeństwa tego kontaktu, a Ty musisz mieć pewność co do jakości tego kontaktu i oceny jaką "opiekun" wystawia temu psiakowi! Tu jednoznacznie nie masz prawa do takiego zaufania - Sako, Grom, obecny stan Campari... i nie zmienią tego nawet kilkakrotne wizyty. Metodami na zdobycie zaufania psa, nie jest przymuszanie, nauczenie "uciekać" od człowieka, bicie, kręcenie uszu za przyjście do człowieka... Jeśli opisywane przez Cz. metody uznajecie za normalne i zgodne z najlepszą szkołą pracy z "psami wycofującymi się od kontaktu z człowiekiem", to ja zaczynam co nieco rozumieć. Ale moje widzenie sytuacji psa, w przyszłości, wcale przez to nie staje się bardziej optymistyczne! Wprost przeciwnie!) ...................................... Zuzlik, byłaś u nas? :-( U nas psy w takim stanie, w jakim został odebrany Sako, to nic niezwykłego. Napatrzyłąm się na takie. Po długich bojach wywalczyliśmy usypianie psów w takim stanie (tzn. np. po miesiącu niechodzenia i odleżyn), wcześniej musiały umierać same. I nie dostawały nawet tramalu/traumeelu czy czego tam. Mocznica to też norma. Nie usypia się, tylko daje kroplówkę tyle dni, ile potrzeba, zeby pies sam zszedł. W niektórych pawilonach wysiadło ogrzewanie, zimą woda w miskach zamarza, są tylko drewniane podesty do odizolowania psów od podłogi - to uważasz za znacznie lepsze warunki? Poczytaj np. tu i tu. I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl . .................................................. ......... ( NIe, nie byłam u Was w schronisku... nie widziałam naocznie, ale argument, że napatrzyłaś się... że psy są tam w sytuacji takiej jak Sako, nie upoważnia nikogo do oddawania Campari w warunki i pod opiekę, która doprowadziły Sako do takiego stanu! Bardzo uważnie przeczytałam wątek i to nie tylo Sako i Campari, obejrzałam zdjęcia i choć wystrzegam się wydawania jednoznacznych opinii, na podstawie tylko i wyłącznie wątków i zdjęć, to jednak mogę jednoznacznie stwierdzić, że analiza ich treści wzbudza ogromny niepokój i wątpliwości co do warunków, świadczonej opieki, a także losu tego psa w tym miejscu! Campari w schronisku, mimo tak strasznych warunków, nie była psem dzikim... była zdecydowanie psem z zaburzoną umiejętnościa kontaktu z człowiekiem, zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa przy człowieku, nieufnym w stosunku do człowieka, ale nie była psem dzikim, z wkodowaną potrzebą unikania człowieka. Kilka spacerów i ten pies "dziki" nawet jeśli umykał w zielska, wypatruje, obserwuje, nie leży spłaszczony jak katatonik... daje się dotykać, zakładać sobie obroże, szelki ? Teraz to jest pies nie tylko walczący o każdy okruch własnej energii i ciepła , skupiający całą siłę organizmu na zatrzymaniu tej energii, która ma... teraz to jest pies z wdrukowaną niechecią, nieufnością i strachem przed człowiekiem! I to człowiekiem, który jest na bieżąco w jego pobliżu. Opowiadasz mi, że w schronisku wysiadło ogrzewanie... tu nie ma co wysiadać. Po prostu go nie było i nie ma! Już na wejściu Campari leży w pomieszczeniu, w którym jest zimniej niż na zewnątrz... - 20... -30... ile musi być na minusie byś to sobie uświadomiła? Zawiozłaś psa z problemami w chodzeniu, ze zdiagnozowaną spondylozą do warunków, o których wiedziałaś... jeśli nie wtedy, to na wątku jest to wyraźnie napisane!... do miejsca, gdzie nie ma ogrzewania i pies musiał najgorsze mrozy, wilgoć spędzić w warunkach ani odrobinę lepszych niż na zewnątrz!!! W jakim celu zawiozłas tam tego psa? Dlaczego nie szukałaś i nie szukasz mu miejsca jakiego potrzebuje pies z takim schorzeniem? Dla niej ciepło, sucho, brak przewiewów i przeciągów jest podstawowym wymogiem w określeniu warunków bytowych... podstawowym, by nie cierpiała i i bezboleśnie przeżyła czas jaki jej pozostał! Nie mam zamiaru zastanawiać się nad faktem, co piszecie, a czego nie... tu było wszystko jasno przez Cz. pisane! I suka w takim stanie i fizycznym i psychicznym ma tam nadal pozostać?) .................................................. .................... Zapytaj Fundację BERNARDYN, w jakim dokładnie stanie przyjechał benek zabrany prosto z naszego szpitala, gdzie był przecież pod bacznym okiem lekarzy. .................................................. .............. ( Nie musze pytać, bo wiem. Tak samo jak wiem w jakim stanie został zabrany z tego przybytku Sako! Poczatek miał być podobny jak u Campari... a jaki ostateczny skutek? Wiesz równie dobrze jak ja! Piszesz, że byłaś 3 razy u Cz. i wszystko widziałaś... naprawdę? Wszystko? Byłąś w zimą w mrozy? I gdzie wtedy byłąś- w "kuchence psiaków", w której z zimna nie można było wytrzymać teraz, gdy temperatura na zewnątrz sięga niewiele poniżej zera?... a moze w "sypialence" psiaków i Sako? A może trzeba było biec sie ogrzać w kuchni domowej i tam spedzić te 2 godziny? Jedź tam TERAZ i zostań godzinę , dwie z Campari na jej"bezpiecznym" miejscu! Dotknij tych koców, materaców, legowisk... spróbuj na nich usiąść i posiedzieć obok tego psa... przytul sie tak jak ona do ściany... i nie biegnij zaraz do domu, na ciepłą herbatkę lub kawę, by się rozgrzać! Nie opowiadaj mi, że nie widziałam schronu. Nie widziałam! Ale widziałam "hospicjum" latem i wystarczyło mi odrobina wyobraźni by zorientować się jakie to warunki dla staruszków w czasie deszczów, przymrozków, chłodu jesieni i mrozów zimowych. Jeśli Tobie brakuje takiej wyobraźni... jedź tam TERAZ i daj się zaprosić Campari na wspólny "odpoczynek" na jej "mięciutkim, suchutkim i cieplutkim" legowisku! Nie opowiadaj mi, że nie widziałam schronu. Nie widziałam! Ale widziałam stan Retro, Toro, Sako i Groma po zabraniu z tego raju... widzę Campari teraz!) .................................................. ........................ Czyli dokładnie tak jak tu: http://img18.imageshack.us/img18/5070/kopiaimg5265.jpg I to znowu przemanipulowane... absolutnie nie tak jak na zdjęciu z "hospicjum"! Luty... Pomieszczenie wewnętrzne, zamknięte, z niewielkim otworem, którym psy mogą wychodzic w razie czego na zewnątrz, teraz zamknięte, ściana o którą opiera się Campari leżąc na palecie drewnianej, wykonana z OSB: drawnopochodnej płyty, która przy dotyku nie jest zimna i wilgoci nie trzyma!; jak sama wczesniej napisałaś... ogrzewane (jeśli ogrzewanie nie strzeli, ale z założenia ogrzewane!)... Campari rzeczywiście wycofana, rzeczywiście niepewna kontaktu z człowiekiem, ale czy "dzika"? Cóż, zdjęcia na dworze zdają się temu przeczyć! Natomiast zdjęcie Campari kryjącej się i skulonej na "swoim miejscu" w tym raju: w wilgoci, chłodzie, w zimnym garażu- przeraża! Po co ją zabrałaś? Po co nadal tam ją chcesz utrzymywać? Tam ma dokończyć swojego zycia?...szybciej niż później? To ma być ten jej raj, który obiecałaś jej zabierając ją ze schroniska? Tego ma dotyczyć tytuł: Dzika i stara - dostała szansę na spokojne dożycie i oby nikt jej tego nie odebał..? Ufasz ocenom i sposobowi postępowania "hospicjum"? Obejrzyj Groma... tego "dzikiego" i aludzkiego psa, który "kamienieje" i którego strach i obawy przed człowiekiem raj nie przełamał przez ponad 2 lata, a pierwszy lepszy człowiek, nawet nie musiał przełamywać! I nie piszę o Magdzie, która jest profesjonalistką i wiedziała jak pokazać psu, że nie musi się bać, ale piszę o kierowcy, który Groma przewoził- to Grom wpakował mu się na kolana i dążył do kontaktu i bliskości z człowiekiem! (Przepraszam za określenie: pierwszy lepszy człowiek. Nie jest lekceważeniem , lecz wskazaniem, że człowiek bez profesjonalnego przygotowania, a odczuwający empatię, mający czyste i jasne dla psa intencje potrafił wywołąć tak radykalną zmianę zachowania psa). [quote name='malibo57']Dostałam własnie filmik z przyjazdu Groma do Magdy - zaraz po opuszczeniu samochodu. Magda przedstawia sie Gromowi - dziś są już na dużo bardziej zażyłej stopie:) [video]https://picasaweb.google.com/108622219983198313626/GromFilmZMagda?authuser=0&authkey=Gv1sRgCLHWn9iJvaH4aw&feat=directlink#5711864974006591810[/video] Jak do tego się maja opinie o psie z tego miejsca? Jakie masz podstawy, by wierzyć, że opinie o Campari są merytoryczne i zgodne ze stanem faktycznym? Dlaczego chcesz nadal zostawić TAM Campari? Edited February 27, 2012 by zuzlikowa literówka Quote
_Goldenek2 Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='morisowa'] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu.[/QUOTE] To chore .... jezu ... po tym wszystkim napisać coś takiego????????????// Quote
malizna78 Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='APSA']Tak. Byłam u Cz. trzykrotnie - za każdym razem w roli psiego taxi, ale przy okazji spędzałam dwie godziny na miejscu, więc widziałam, dokąd wiozę psy. U nas w schr. byłam jakieś 300-400 razy. I widziałam... dużo widziałam :( Na tyle dużo, żeby uważać ten garaż i komórkę za dużo lepsze miejsce. Czyli dokładnie tak jak tu: http://img18.imageshack.us/img18/5070/kopiaimg5265.jpgSchornisko Apsa, to nie hotel To nie hospicjum za 300 czy 400zł miesiecznie od ludzi, któzry częśto odejmują sobie od ust. A porównanie zdjęć? Zuzlikowa zrobiła to najlepiej jak to mozliwe. [quote name='zuzlikowa']I to znowu przemanipulowane... absolutnie nie tak jak na zdjęciu z "hospicjum"! Pomieszczenie wewnętrzne,zamknięte, z niewielkim otworem, którym psy mogą wychodzic w razie czego na zewnątrz, teraz zamknięte, ściana o którą opiera się Campari leżąc na palecie drewnianej, wykonana z OSB: drawnopochodnej płyty, która przy dotyku nie jest zimna i wilgoci nie trzyma!; jak sama wczesniej napisałaś... ogrzewane (jeśli ogrzewanie nie strzeli, ale z założenia ogrzewane!)... Campari rzeczywiście wycofana, rzeczywiście niepewna kontaktu z człowiekiem, ale czy "dzika"? Cóż, zdjęcia na dworze zdają się temu przeczyć! Natomiast zdjęcie Campari kryjącej się i skulonej na "swoim miejscu" w tym raju: w wilgoci, chłodzie, w zimnym garażu- przeraża! Po co ją zabrałaś? Po co nadal tam ją chcesz utrzymywać? Tam ma dokończyć swojego zycia? To ma być ten jej raj, który obiecałaś jej zabierając ją ze schroniska? Tego ma dotyczyć tytuł: Dzika i stara - dostała szansę na spokojne dożycie i oby nikt jej tego nie odebał..? Jak do tego się maja opinie o psie z tego miejsca? Jakie masz podstawy, by wierzyć, że opinie o Campari są merytoryczne i zgodne ze stanem faktycznym? Dlaczego chcesz nadal zostawić TAM Campari? Przypomnę może. Ten barłóg na którym lezy Campari to śmierdzące kołdry. Zasiurane ale wywietrzone na mrozie lub wyprane na deszczu. Czy suche? Czy dają ciepło? Szczerze w to wątpię. Na zdjęciu w schronisku Campari lezy na podeście drewnianym. Nikt mi nie powie, ze choć twardo może, nie ma tam cieplej! Uważam, ze zostawiając tam psa na "dożycie", psa jak czytam chorego zostawia się go na przyspieszona, pewną śmierć, I to nie na godną śmierć. Smierc w samotności, opuszczeniu, zimnie/bo w tym miejscu po tych mrozach bedzie zimo jesczze bardzo długo/ smierc w bólu,. Diagnozowac nie chceci, guzka kroić też nie. To straszne, co napiszę. Sama nie wierzę w to, co mi się cisnie do łba. Może lepiej od razu ją uśpić? Póki "jest szczęsliwa" Bo za moment będą odlezyny ropa smród wietrzenie ale będzie cieplej. Super. Quote
APSA Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji. Quote
wilczy zew Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='APSA'] Czyli dokładnie tak jak tu: http://img18.imageshack.us/img18/5070/kopiaimg5265.jpg Nie prawda,na zdjęciu jest płyta drewnopodobna,która nie ziębi i nie jest wilgotna!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.