Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 647
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aga ma rację, takie pytania tylko nas spochmurniają, a przez chmury gorzej z łącznością między Niebem a Ziemią. Kiedy nachodzą mnie takie wątpliwości - czy wszystko, czy właściwie... - myślę sobie tak: ja bym nie chciała, żeby bliskie mi osoby wspominały mnie przez moją chorobę, miesiącami zadręczały się, analizując każdą słabość mojego organizmu, każde słowo lekarza, przekopując się przez tony medycznej literatury. One też tego nie chcą. Przecież to tylko fragment Ich życia, przecież nie na tym budowaliśmy naszą miłość.
Ares to nielada przystojniak, jak założy muchę, wszystkie dziewczyny będą jego. Więc pewnie dobrze się tam bawią, nie liczą czasu, nie tęsknią i są spokojne, bo wiedzą, ze dały nam dość pięknych wspomnień, abyśmy wspierając się nimi dotrwali dzielnie do końca naszej wędrówki.

Posted

Ja to wszystko wiem, tylko rozum mówi jedno a serce drugie. Staram się z całych sił trzymać ale nie za bardzo mi to wychodzi, byłam wczoraj na grobku Areska z jednej strony był tak blisko a z drugiej tak daleko. Też bym bardzo chciała żeby one tam nie cierpiały. Masz rację Zurdo, że w tej muszce Aresik wygląda zniewalająco, mam nadzieję ze tam za TM znajdzie swoją drugą połówkę tu na ziemi jej nie spotkał chociaż tak bardzo chciałam. siedziałam dzisiaj przed domem patrzyłam przed siebie i moje myśli znowu były przy Aresku, przypomniałam sobie ostatni taki wyjazdowy poza miasto spacer to było 26 listopada później Aresek był już coraz słabszy. Powiem Wam że patrzę na te zdjęcia i nie chce mi się wierzyć że 23 dni później Areska już nie było... był taki radosny, szczęśliwy najgorsze jest to że ja do ostatniego dnia myslałam że zdarzy się cud, tak bardzo na niego czekałam... może dlatego to tak boli... poniżej jedno ze zdjęć ze wspomnianego spacerku. Aresik zawsze widział jak koty i wiewiórki chodzą po drzewkach i zawsze sam chciał spróbować, akurat trafiło się dobre drzewko, i przy pomocy mojego taty Aresik spełnił swoje marzenie

Posted

wiem, że wiedzieć to jedno, a serce i tak krwawi. Tak się wymądrzam, a przecież sama płaczę w poduszkę i czasem jest mi bardzo trudno pojąć to wszystko i zaakceptować. I tak to jest - jak nam ciężko - piszemy, inni, choć też im ciężko - pocieszają, tak jest łatwiej i chyba ciut lepiej.
Aresik na drzewie piękny, wygląda jak wielki wiewiór, dobrze, że i takie szalone marzenie zdążył jeszcze spełnić.

Posted

Tak się wymądrzam, a przecież sama płaczę w poduszkę i czasem jest mi bardzo trudno pojąć to wszystko i zaakceptować. I tak to jest - jak nam ciężko - piszemy, inni, choć też im ciężko - pocieszają, tak jest łatwiej i chyba ciut lepiej.

to sa swiete slowa! jak jest zle -mi rozsadek nie pomaga... musze sama przez to przebrnac , ale jak ktos pocieszy zawsze lzej...

Posted

Bliska osoba powiedziała mi dziś takie słowa: Atos był do końca dzielny i starał się ze wszystkich sił żyć jak najdłużej dla ciebie, ale nie dał rady więcej i musiał odpocząć. Jest teraz na wspaniałych zasłużonych wakacjach, znowu silny i zdrowy cieszy się słońcem, morzem i nieskrępowaną smyczą, kagańcem wolnością. Ale twoja rozpacz i łzy są dla niego ciężarem, nie pozwalającym w pełni delektować się nowym życiem a wynikają tak naprawdę z twojego egoizmu...

Jestem wdzięczna za te słowa, postaram się wspominać mojego pieska tylko radośnie, dziękując Stwórcy za wspaniałe lata, gdy Atos darzył mnie swoją przyjaźnią.

Posted

Tośka , tak jakbym słyszała moją mamę. Ten cytat....
Nasza rozpacz nie pozwala im się cieszyć życiem wiecznym. Chcą iść dalej, ale zawraca je nasz płacz. Cofają się i cofają. To sprawia, że są zawieszeni w próżni, między światem żywych ,a wiecznością.

Posted

Aresik faktycznie był wielką wiewióreczką, potrafił siąść pod drzewem i z uporem maniaka wpatrywać się w jego koronę w oczekiwaniu aż zobaczy wiewiórkę, jakie było szczęście kiedy je wreszcie widział... nawet teraz się uśmiecham kiedy to wspominam. Tylko że u mnie to jest tak że jak się uśmiecham na jakieś wspomnienia to od razu przychodzi refleksja że tego już nie będzie... wszystko inne będzie, znowu pojedziemy nad ulubione jezioro będą drzewa i wiewiórki, ale nie będzie kogoś najważniejszego. Nie potrafię przestać płakać, przychodzą takie chwile że płaczę jak dziecko. Jutro minie dokładnie 2 miesiące, nie znisłabym myśli że przez mój smutek Aresik jest zawieszony mam nadzieję że on tego nie widzi, że to nie wstrzymuje go od zabawy za TM ze swoimi kolekami i koleżankami. Tośka Aresik był tak jak Atos do końca silny i dzielny każdą kroplówkę znosił męsko choć przed chorobą nie znosił wizyt u weta... teraz traktował je jak stały porządek dnia ja widziałam że on się poddaje im bardziej on odpuszczał tym bardziej desperacko ja walczyłam mocniej... Nie dałam rady jak zwykle Aresik postawił na swoim... Biegaj sobie mój kochany Aresku, odpoczywaj i ciesz się życiem za TM. kocham cię!!!!!!!!!

Posted

Aresku, skarbie ty mój dzisiaj miją dwa miesiące odkąd nas opuściłeś, czas leci szybko tylko w sercu i głowie stanął. Ciągle żywe są wspomnienia tyle się ich uzbierało... żal ogromny że to już koniec, że Twoja ziemska wędrówka musiała się tak szybko skończyć. Zazdrość, że teraz innym Dajesz tyle radości, miliony pytań, które na zawsze pozostaną bez odpowiedzi... no i ta ogromna ilość miłości w moim sercu które j nie jestem w stanie przelać na ikogo innego, nie chcę i nie umiem tego zrobić, ona jest i będzie zarezerwowana tylko dla Ciebie. Wirzę że się kiedyś spotkamy i wtedy niec się już nie będzie liczyło, tak bardzo Cię kocham i cały czas pamiętam. Pamiętam nasze pożegnanie, pamiętam że bardzo chciałam Ci patrzeć w oczy a Ty odwróciłeś głowę, tak jak byś mówił idź już nie patrz tak na mnie... to tak strasznie boli.............................. :-( to twoje ostatnie spojrzenie będe pamiętać do końca życia

Posted

Aresiczku kochanie ty moje odwiedziłeś mnie dzisiaj w nocy na taką krótką chwilkę ale jak bardzo to cieszy znowu mogłam cię przytulić, znowu chciałam cię nosić tak jak podczas twojej choroby, znwu mogłam wtulić twarz w twoje kochane rude włoski. Boże jak bardzo takie chwilę dają siłę na później. Tak bardzo cię kocham. Jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałam z siostrą na Twoj temat, mówiłam jej że ostatnio ciągle dręczą mnie myśli że czegoś nie dopilnowalam że coś zepsułam a w odpowiedzi przychodzisz ty, może to faktycznie znaczy że jest Ci tam dobrze że nie masz do mnie żalu. Sama nie wiem, myślę że te myśli nigdy nie odejdą ale takie noce pozwalają mi jakoś funkcjonować. Buziaczek dla Ciebie i pozdrowienia dla nowych kolegów, przekaż im żeby też odwiedzali swoich właścicieli w nocy to na prawdę pomoaga.... kocham cię i czekam

Posted

Aresiku na urodzinach u Meli myślę, że dobrze się bawiłeś i na brak zainteresowania nie mogłeś narzekać, zapewne jak zawsze byłeś elegancki i szykowany, kochany piesku...

Tęczowy dżentelmen to skarb wszystkich pań




  • Posted

    Szajbus, Aresik zawsze uwielbiał imprezki a najbardziej koreczek od szampana za którym zawsze biegł. Na pewno za TM nie stracił wigoru, a podryw musiał być obowiązkowa, szampańska zabawa - a jakże. Balowały nasze psinki na pewno do rana. Mam nadzieję że chociaż tam za TM Aresek znajdzie swoją drugą połowę... Sto lat Meluniu ode mnie bo Aresik na pewno życzenia złożył osobiście

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...