Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jaki ten świat jest przewrotny, jednego dnia dane nam było cieszyć się z urodzin Areska a pare dni później, dokładnie rok temu 13 pechowo wypadało to w piątek... pamiętam ten dzień jak by to było wczoraj... rodzice wracający z Areskiem od weterynarza, najpierw wbiegł Aresek i od razu się schował pod ławę, zaraz potem weszła mama, zapłakana do granic możliwości, dopiero po chwili wydusiła z siebie najgorsze co mogło powiedzieć... "Aresik jest ciężko chory... ma całą masę guzów w brzuszku..." potem zapadła cisza, to było jak zderzenie z pociągiem czułam się zupełnie rozbita, przez głowę przeleciał milion myśli. Pamiętam że wet powiedział również że nie ma żadnych szans że to już koniec, że trzeba jak najszybciej pozwolić odejść Areskowi.... dawał mu 2 dni......... wywalczyliśmy 2 miesiące. To właśnie rok temu skończyło się dla mnie to wszystko co było najmilsze, beztroskie tak radosne i przyjemne, od tego czasu ja się zmieniłam, przekonałam się jak bolesna jest strata najbliższej sercu istoty, tak bezbronnej tak odpornej na cierpienie i ból, tak bardzo chciałam wziąć tą chorobę na siebie, woerzyłam że ja bym była w stanie z nią wygrać, tak bardzo nie chciałam żeby Aresik musiał przez to przechodzić, byłam gotowa zrobić wszystko... dosłownie wszystko żeby Aresik pozostał z nami. Nie udało się, ból nadal jest ogromny i nie zmieni tego czas...

  • Replies 647
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Piekny cytat Aga... taki wymowny taki który dodaje otuchy że w chwilach najwiekszego bólu jest ktoś kto mnie rozumie, tak bardzo wzyscy tęsknimy za Areskiem, teraz każdy dzień przypomina te z przed roku to sa wspomnienia które pomimo że czasami pomimo tej strasznej choroby sa wesołe to i tak nie jestem w stanie przestać płakać. Nie jestem w stanie przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego, pamiętam, że właśnie roku temu 15.10.2006 Aresik ostatni raz był nad swoim ulubionym jeziorkiem tak bardzo sie cieszył, a my wiedzieliśmy jak poważnie to wszystko wygląda, miał już wtedy wenflon w rączce a mimo to nie ptrafił sobie odpuścić wejścia do wody pobiegania w lasku, on tak bardzo chciał żyć, tak bardzo chciał tam jeszcze wrócić...

Posted

Pozostawiły nam nasze słonka masę pięknych wspomnień i niesamowity ból, z którym przychodzi nam żyć do końca.
Ale jestem bogata, bardzo bogata. Bo jak ubogimi ludźmi muszą być ci, którym nie dane było przeżyć tak wspaniałej, bezinteresownej miłości?

Posted

Mój ty kochany braciszku co miesiąc 20 przybywa kolejna świeczka... wydaje mi się że to wszystko zatacza jakieś koło doskonale pamiętam jak się czułeś co robiliśmy każdego dnia od momentu kiedy usłyszeliśmy tą straszną diagnozę. Rok temu o tej porze byliśmy już po konsultacjach we Wrocławiu, to tam po raz pierwszy zaświeciło się światełko w tunelu, to właśnie tam usłyszeliśmy że jest w miarę dobrze że będziemy Cię leczyć, że wcale nie jest tak że nie ma już żadnej szansy. Tak dobrze pamiętam, jak przekopywałam się przez internet żeby znaleźć coś co mogłoby Ci pomóc. Pamiętam jak każdego dnia pędziłam z pracy na busa żeby tylko być z Tobą i dla Ciebie, żeby być na każde Twoje zawołanie, pamiętam jak lekarz przepisał Ci sterydy, jak niesamowicie poprawiło Ci się samopoczucie, jak wielka nadzieja pojawiła się w naszych sercach, znowu miałeś ochortę się bawić ja znów patrzyłam w niebo i cieszyłam się słońcem. Teraz i dzisiaj siedzę sama i tak bardzo jest mi Ciebie brak, smyczka nadal czeka na jesienny spacer, z każdej podróży przywożę Ci kamyczek bo wiem że gdybyś był ze mną to sam byś go przyniósł do domu. Już tyle ich mam.... Wiesz jak tu się wszystko zmienia na naszym ulubionym polu ludzie stawiają domki jednorodzinne, to pole to było Twoje ulubione miejsce spacerków, pełne zapachów, kamyczków i przygód. Teraz nic nie jest takie same. Codziennie rano idąc do pracy widzę Twoich 3 kolegów już tylko ich trójka została, a było tyle piesków u nas na osiedlu. Zrobiło się tu teraz tak strasznie pusto. Pięknie musisz mieć tam za Tęczowym Mostem..... buziaczki w nosek moja ruda perełko

Posted

skarbeczku jak jest zimno na dworze i tak jakoś ponuro, w sumie to mam wrażenie że jest tak od 10 miesięcy, ale teraz czuje się "dobrze" bo obecna pogoda odzwierciedla stan mojej duszy, jest ponuro i szaro i nie musze udawać że się cieszę ze słońca bo go po prostu nie widać. W ogródku z drzew opadły liście, to wszystko poteguje jakis taki dziwny stan mojego umysłu, buziak braciszku

Posted

Aresiku wczoraj bawiłam się z takim małym słodkim szczeniaczkiem, to niesamowite ile szczęścia dają nam te kochane istoty, moglam na niego patrzeć i patrzeć, nie wazne czy sie bawił czy spał. Przyznam ie jednak że gdzies w środku automatycznie uruchamia sie jakaś blokada, ja już chyba nie umiałaby mwziąć odpowiedzialności za życie tak niesamowitego aniołka zobacz nie umiałam Ci pomóc, to cały czas siedzie we mnie, pamiętam to uczucie bezsilmności złości na wszystko i na wszystkich. To po prostu nie tak powinno być... powinieneś tu być, ja powinnam byc przy Tobie

Posted

Posłuchaj - nie możesz tak myśleć !!! Nie byłaś w stanie nic innego zrobić jak tylko go kochać. Ktoś tam na górze zadecydował inaczej niż byśmy chcieli i musimy być mu posłuszni. Kiedyś napewno spotkamy się tam wszyscy razem. Ja wiem jak to brzmi ... niestety mnie też takie myśli dopadają ... ale tak nie można ... Musimy żyć dalej ... Dla nich ... Przypomnij sobie jak Aresik był szczęśliwy jak ty byłaś szczęśliwa ...

Posted

Czternascie lat temu na moich rękach umierał mi tata i tez byłam bezsilna.
Dwa lata temu w moich objeciach odeszła Psonia- tez byłam bezsilna.
My nie jesteśmy w stanie odwrócić tego co jest gdzieś zapisane. Odejście bliskich boli, bardzo boli. Jednak zycie toczy sie dalej. Ja rozpaczałam i rozpaczam, ale czułam , ze jestem cos winna Psoni za jej miłość, za jej oddanie. Dlatego sa u mnie dwie istoty, które potrzebowały pomocy. Nie wychuchane i wydmuchane psiaki z hodowli, które zawsze znajdą nabywcę. Sa bidy, których nie miał kto pokochać. Myslisz, ze nie boje sięnp. ich chorób??? Boje, nawet bardzo, ale cieszy mnie, ze mają ciepło, sa nakarmione i maja to co najważniejsze- SERCE.
A Psotka? Kocham ja nadal tak jak mojego tatę, którego fizycznie już nie mam.

Posted

Nawet nie wiecie jak bardzo Wam wszystkim zazdroszczę, ja schowałam się w jakąś giogantyczną skorupę i wybudowałam ogromny mur. To wszystko tak strasznie boli. Dzisiaj kupowałam znicze, co roku to samo, to święto zawsze miało dla mnie niesamowicie duchowy wymiar, to był ten dzień kiedy stawał świat, kiedy całą uwagę poświęcamy zmarłym, wspominamy, żałujemy że ich nie ma. W tym roku kupiłam jeden znicz więcej.... tylko jeden ale jakże istotny!!!! Niosący ze sobą tak ogromny przekaz. Nie mogę go postawić na grobku tej najważniejszej istoty, niestety żyjemy w trakim chorym kraju, ale skarbeczku pamiętam o tobie, jestem przekonana że Bóg się nie obrazi, postawię Ci znicz na cmentarzu, zmówię modlitwę..... jutro strasznie ciężki dzień. Tak bardzo kocham, tak strasznie mi smutno.......

Posted

Aresiku


[CENTER]

(Abiemu)

Ty, który nie powiedziałeś przez całe życie
ani jednego słowa
Ty ze spojrzeniem wierności
Ty dumny i pokorny lśniący rudością
i z białym krawatem u szyi
Ty jedyny i niepowtarzalny
milczący, kochany i piękny


Przyszedłeś, gdy pożółkłe liście opadły
a ja otulony pajęczyną smutku i samotności
błąkałem się

Przyszedłeś niesiony nadzieją
jak dobra wiadomość,
na którą czekałem
i pozostałeś.


Andrzej Brzezina Winiarski







Posted

Aga przepiekny wiersz, łzy same płyną... to takie wymowne i niesamowite.
Stałam wczoraj na cmentarzach słuchałam kazania księdzia, czułam ogromny ucisk w gardle myslałam tylko o Aresku, chciałam wyć, krzyczeć że to niesprawiedliwe, ludzie stali nad grobami swoich bliskich a ja nie mogę nawet zapalić Areskowi znicza na grobku. Po mszy poszłam do mamy która stała przy innym grobie, zobaczyła mnie i wiedziała o co chodzi i ja wiedziałam że myslała też o Aresku, tak samo jak i tata i siostra. Nasze serca były przy tym najwspanialszym rudym stworzonku, które juz nie czekało tak jak zawsze na nas w domu, które nas opuściło pozostawiając po sobie same piekne wspomnienia, które paradoksalnie tak strasznie bolą jednoczesnie bedąc niesamowicie miłe. Zapaliłam Ci Aresku znicz na cmentarzu pod głównym krzyżem, tam gdzie stawia się światełka dla tych których nie ma z nami i nie mozna być u nich na grobie. Co ja bym dała żeby móc się do Ciebie przytulić....
Pamiętam że rok temu o tej porze czułes się lepiej pamiętam że te pierwsze dni listopada były jakby lżejsze, w sercach mieliśmy ogromną nadzieję, wierzyłam, że damy radę pokonać te stranszną chorobę, teraz pozostały zdjęcia wspomnienia i tylko 3 krótkie filmiki.... bez dźwieku ale za to jak bardzo wymowna jest ta cisza i w centrum TY ucieszony i my wpatrzeni w ciebie niesieni na skrzydłach nadziei że będziemy ze sobą do końca świata i jeden dzień dłużej..................................

Posted

Aresku kochany początek listopada w ubiegłym roku dawałam nam tyle nadziei ja na prawde wierzyłam że wygramy, Ty czułeś się lepiej wróciliśmy do starego zwyczaju zabawy po powrocie z pracy, znowu biegałes do okoła stołu z jedną ze swoich ulubionych zabaweczek. W niedzielę kiedy rodzice wrócili od babci kiedy schodziłam po schodach wydawało mi się że kontem oka widzę jak siedzisz koło stolika. kiedy odwróciłam głowę juz Cię nie było, przez ten ułamek sekundy poczułam taki spokój, miałam wrażenie że tego smutnego roku nie było.... to była dosłownie jakaś tysięczna część sekundy a przez moja głowę przetoczyło się tysiące myśli.
A smyczka dalej czeka.... pusta miseczka stoi na swoim miejscu, ta w sypialni u rodziców również stoi, na tym śmiesznym malutkim kocyku w kotki, brak jest Ciebie

Posted

Skarbie siedzę sama w domciu, jestem chora, tak strasznie pusto jest bez Ciebie zawsze cieszyłeś się kiedy ktoś zostawał w domciu, zawsze wtedy słychać było twoje pazurki na schodach stawałeś na przedpokoju i patrzyłeś do każdego pokoju kto to został, machałes wtedy ogonkiem twoje oczka się cieszyły przychodziłeś do łóżeczka wskakiwałeś pod kołderkę i spaliśmy tak beztrosko i poskojnie jakby nigdy się nic nie miało zmienić. Nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło jak to będzie kiedy Ciebie zabraknie, bo przecież nie było nigdy powodu dla którego miałabym tak myśleć. Rok temu jeszcze z nami byłeś, czułeś się lepiej po pierwszych dawkach sterydów........ miało być dobrze, tak piękne życie którego nie udało się uratować. Mam tylko nadzieję że spoglądając na nas zza Tęczowego Mostu jesteś z nas dumny.... my bardzo kochamy i czekamy na nocne odwiedziny, buziaczek braciszku

Posted

Aresku
Wklejam slowa przepięknej piosenki, w wykonaniu Urszuli. Słowa mówią same za siebie

"Dziś już wiem"

Kiedy zamiera wokół nas, w ciszę zaklęty świt....
I ten sam... obcy czas, puste dni....
Gdy Ci zabiera kogoś czas, rozpaczą sięgasz gwiazd....
A gdzieś tam... obcy świat, pusty dom...

Dziś już wiem...
Będziesz zawsze blisko mnie...
I wierzę w dobry czas...
Kiedy ból odejdzie sam...

Jak Ciebie teraz kochać mam, jak Cię nie kochać mam...
Taki sam... bliski lecz, inny tak...

Dziś już wiem...
Jesteś zawsze blisko mnie...
A w sercu oddech gwiazd...
I Anioły w moich snach...

Dziś już wiem...
Będziesz zawsze blisko mnie...
I wierzę w dobry czas, ból odejdzie sam...
Odejdzie na dobre...
Dziś już wiem, jesteś zawsze blisko mnie...
A w sercu oddech gwiazd i Anioły w moich snach...



http://eciag.wrzuta.pl/audio/zMiRjXx...-dzis_juz_wiem

Bądź szczęśliwy Aniołeczku

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...