Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aresku nie było mnie dwa tygodnie ale na szczęście nie byłeś "samotny" zobacz ile nasi znajomi zrobili wpisów. Aresku słoneczko Ty moje byłam nad naszym jeziorkiem, kaczuszki dalej pływają, rybki też, słoneczko świeci, na śniedanie i kolację przychodzą wiewióreczki........ brak tylko najważniejszego... Ciebie, chodziłam naszymi scieżkami, patrzyłam na nasze ulubione miejsca, robiłam rzeczy, które dwa lata temu robiliśmy razem. Czas strasznie ucieka a Ciebie jest tak strasznie brak!!! Jest tak wiele rzeczy które moglibyśmy jeszcze zrobić, tak wiele miejsc w które można by było pojechać. Jestem sama, robie masę zdjęć.... pewnie żeby zatrzymać czas, choć na chwilkę, żeby tak szybko nie płynął, żeby móc wklaić je tu na forum......... żebyś mógł zobaczyć je TY........

  • Replies 647
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie mogłam się pozbierać po przeczytaniu tych smutnych zdań. Obejrzałam tylko niektóre, ale myślę, że to mi wystarczy...
Nie martw się, wszyscy tutaj łączą się z Tobą w bólu i w pewnym sensie są z Areskiem.
I teraz ja mogę napisać ''Pamiętam''

  • ...

  • Posted

    Aresku złotko Ty moje........... 20 sierpnia......... 20 miesięcy......... a ja jak zykle tego smutnego dnia siadam i piszę nie wiem czy dlatego, że mam nadzieję że w jakiś sposób widzisz co tu jest napisane czy dlatego, że to przynosi mi ulgę, czy dlatego, że są tu ludzie, którzy kochali tak mocno i przeżyli swojego przyjaciela??????? Czy dlatego, że tu bez obaw mogę usłyszeć, że ktoś rozumie co czuję???? Miliony pytań, ale też masa godzin samotności. Byłam dzisiaj u Ciebie na grobku, cisza i spokój gdzieś w oddali słychać ptaki, piękny ciepły wieczór, taki idealny na spacerek, szli byśmy sobie gdzieś teraz w milczeniu lub ja bym mówiła, pełni beztroski i wiary, że nikt nigdy nam tego nie odbierze. W sumie tej miłości nikt nie jest w stanie mi wydrzeć. Pozostała we mnie i będzie ze mną już na zawsze, bo byłeś wielkie\m szczęściem które było przy mnie zawsze przez piękne 12 lat.... oczywiście chciałabym więcej,ale taka jest chyba już natura czowieka, że do dobra przywiązuje się szybko. Jesteś najcudowniejszym stworzeniem na świece i pomimo, że nie przytualałam Cięjuż od 20 misięcy to kocham i pamiętam baaaaaaaardzo mocno!!!! Mam nadzieję że za Tęczowym Mostem otrzymałeś wszystko co najlepsze, że wszystkie psiaczki i inne zwierzaczki mają tam wszystko, a wierzę bardzo mocno, że w końcu się spotkamy...............
    Kocham i pamiętam... kolejny wirtualny płomyczek dla Ciebie perełko Ty moja

    • 2 weeks later...
    Posted

    Słoneczko Ty moje odwiedziłeś mnie ostatnio kilke razy. Często o Tobie myslę. Rozpoczął się wrzesień, może to dlatego. Dwa lata temu włśnie na koniec września wszystko się zaczęło, pojawiły się pierwsze objawy, które zobaczyliśmy. Czy było coś co przeoczyliśmy wcześniej, czy gdybyśmy zareagowali wczesniej to mielibyśmy jakieś szanse w tej nierównej walce?? Mija czas a nadal nie ma odpowiedzi na pytania, które choć troszkę przyniosłyby ukojenie. Dwa lata temu we wrześniu było pieknie, to był ciepły miesiąc, my wypoczęci po wakacjach, nie spodziewaliśmy sie jaką walkę przyjdzie nam stoczyć. Śniło mi się ostatnio, że wróciłeś, że byłeś zdrowy, wesoły - taki jakiego Cię pamiętam, byliśmy na spacerze w pieknym zieleonym ogrodzie, było tyle drzew i kwiatów, świeciło słońce. Nagle dowiedzialam się, że jesteś chory, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, patrzyłam na Ciebie i nie wierzyłam w tą horobę, która pbrzmiała jak wyrok. Strasznie płakałam, wiedziałam, że drugi raz po prostu nie dam rady przez to przejść, w pewnym momencie wiedziała, że to sen obudziłam się okazała się że płakałam nie tylko we śnie, poduszka była cała mokra a do mnie wróciły te wszystki wspomnienia. Po tym wszystkim wiem, że człowiek jest w stanie bardzo wiele przejść, ale ból po takiej stracie nigdy nie mija. wiem, że teraz jestem słaba, kiedy żyłeś, jażyłam nadzieją że Ci pomogę, że nagle znajdę jakąś informację, jakiś punkt zaczepienia, coś co wywoła nagły zwrot, że Cię uratujemy. To że odeszłeś na zawsze pozostanie moją największą porażką, dowodem na to że tak na prawdę w tej rzeczywistości jesteśmy tylko pionkami, które ktoś przesuwa. Pamiętam ile stron przeczytałam, ile różnych rzeczy próbowaliśmy..... nie wyszło nam. Teraz jesteś za Tęczowym Mostem, każdy osobno a jednak razem, bo wiem że gdzieś tu na pewno jesteś. Razem jesteśmy nocami- tak to są piękne chwile. Tak bardzo chciałabym Cię znowu przytulić

    • 2 weeks later...
    Posted

    Braciszku mój kochany 21 wirtualnych płomieni pali się w dniu dzisiejszym dla Ciebie. Kolejna świeczka - kolejny miesiąc, pamiętam, każdą z nich, pamiętam te pierwsze najcięższe, choć tad 21 wcale nie należy do łatwych. Dziś jest zimno, szaro, ponuro, zupełnie tak jak by to już była późna jesień. Pamiętam wrzesień z przed 2 lat, kiedy jeszcze byłeś z nami, kiedy jeszcze nawet nie wiedzieliśmy że dosłwnie za 3 tygodnie wszystko już będzie wiadomo. Pamiętam, że wtedy było ciepło, bardzo ciepło to był na prawdę piękny wrzesień, co wtedy robiłam nie mam pojęcia ale na pewno nie myślałam nawet o tym, że możesz zachorować, że za trzy miesiące będzie nacięższy dzień w moim życiu, że odejdziesz. Dziś mija 21 misięcy.... jaki straszny kawał czasu, prawie dwa lata a mi ciągle brak twojego szczekania kiedy otwieram drzwi, odgłosu twoich pazurków kiedy biegnisz po kafelkach, czy świadomości, że zejdę na dół a Ty będziesz sobie smacznie spał na poduszeczkach, że będę mogła przytulić policzek do Twojego ciepłego włochtego pyszczka a ty leciutko podniesiesz powiekę spojrzysz na mnie tymi swoimi kasztanowymi oczkami i spokojny będziesz spał dalej. Później się obudzisz pobawimy się, pójdziemy na spacerek. Wezmę smyczkę, Ty jak zawsze wybiegniesz pierwszy do ogródka, sprawdzisz wszystko i jeszcze zanim ja dojdę do furtki Ty już będziesz tam stał i czekał machając ogonkiem, założymy smyczkę i pójdę za Tobą gdziekolwiek będziesz chciał mnie zabrać........... byle tylko z Tobą.................

    • 3 weeks later...
    Posted

    Braciszku mój kochany wczoraj były psie zaduszki, cieszę się, że jest taki dzień... choć na wszystkich świętych ja znowu będę myslami przy Tobie. Dzisiaj jest znowu pochmurny dzień, liście na drzewach mają piękny złoty kolor, ściana u sąsiada jest przepieknie bordowa za sprawą liści, drzewko u nas w ogródku znów ma żółciutkie liście, wszystko jest tak jak 2,3 5, 15 lat temu. A to własnie 15 lat temu po godzinie 19 przyszedłeś na świat, jako pierworodny synek pierwszy z 7 piesków. piękny malutki rudy psiaczek. Pamiętam zadzwonił do mnie kolega mówiąc Marta Pieski się rodzą..... pamiętam było już ciemno a ja tyle ile sił w nogach pobiegłam do rodziców na budowę - jakies cztery kilometry nawet na chwilkę nie stając. Byłam taka szczęśliwa, biegłam i się cieszyłam. Nie wiedziałam wtedy, że to piekne rude szczęście tak bardzo zmieni moje życie, że tak bardzo się pokochamy, że przeżyjemy najpiękniejsze 13 lat w moim życiu. Jeszcze tego samo wieczora pojechaliśmy z rodzicami zobaczyć Ciebie i Twoje rodzeństwo. Pamiętam, że byliśmy umówieni że pierworodny będzie nasz... No i urodziłes się skarbie jako pierwszy, pamiętam jak wzięłam Cię na rękę i to dosłwnie mieściłeś mi się na wyprostowanej dłoni. miałeś jeszcze zamknięte oczka różowy nosek ;) ale byłeś przepiękny. I tak rozłeś sobie aż 9 listopada 1994 r. przywieźliśmy cię do domu - ale to już inna historia. Dziś mamy 06. październik 2008 r. Ciebie kochanie już z nami nie ma ale w pamięci i w sercu jesteś z nami cały czas, nie mogę Cię przytulić, Ty nam nie podasz dziś łapki ale kocham Cię bardzo mocno, pamiętam...... Cały czas pamiętam. Mam nadzieję, że uczcisz dziś swoje 15 urodziny. my będziemy przy Tobie całym sercem. wszystkiego naj naj naj, gdybym mogła to bym Ci gwiazdkę z nieba podarowała......... wysyłam wirtualne niezapominajki - bo zawsze będę pamiętała i kochała Bardzo!!

    Posted

    trzynasty.... październik...2006 rok..... piątek.... Ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci. To właśnie wtedy runął mi cały świat. Nigdy w życiu nie zapomnę kiedy zobaczyłam mamę wracającą z Tobą Aresku od weterynarza, nie było Was tak długo już zaczynałam się martwić, nie wiedziałam czy to dobrze czy źle że to tak długo trwa, pamiętam jak siostra mi mówiła- "..siostro a jak się okaże że Aresik ma raka...?" pamiętam, że zaprzeczałam wtedy mówiłam no co ty wszystko będzie dobrze. Było kilka może kilkanaście minut przed 19, kiedy usłyszałam dźwięk klucza w zamku, za chwilkę Aresku kochany pobiegłeś jak zwykle po każdej wizycie u weta schować się pod ławę, nigdy tego nie lubiłeś i zawsze cieszyłeś się kiedy wychodziliśmy i wracaliśmy do domu. Tym razem poszedłeś z rodzicami a ja z siostrą czekałyśmy w domu. Po chwili zobaczyłam mamę całą zapuchniętą i zapłakaną, chwilkę później tatę z miną mówiącą że coś jest nie tak. Pamientam jak mama powiedziała "Aresik ma w brzuszku masę guzków to chyba nowotwór............. nic już później do mnie trafiało, pobiegłam do interenetu szukać wszystkiego co się da, pocieszałam rodziców że nie każdy nowotwór to wyrok, że będzie dobrze, bo to przecież nasz Aresik i jemu nie może się nic stać, że na pewno znjadziemy jakiś sposób......... że będzie ok. Mama powiedziała, że wet dał nam 3-4 dni do namysłu i na pożegnanie. Ja nie wierzyłam w to co rodzice mówili. Jak to było możliwe że zdrowy psiaczek ma nagle odejść, że mamy się pożegnać w 3 dni??????????? Kilka sekund, kilka słów które wszystko zmieniają, po których nic już nigdy nie będzie takie same......... to uczucie, że nigdy i nikomu Cię Aresku nie oddam. Początek walki którą toczyliśmy przez kolejne dwa miesiące. Ta ogromna miłość, która nie ma końca tak jak i tęsknota która potęgowana jest przez upływające minuty, godziny, dnie i miesiące. Pamiętam to wszystko i nigdy nie zapomnę bo taka miłość zdaża się tylko raz w życiu i trwa do samego końca, a później się spotkamy i będzie tak jakby nic się nie stało......................

    Posted























  • Aresku mój kochany braciszku dziś minęło 22 miesiące, prawie dwa lata, pisze to, patrzę na świeczuszki i nie wierzę, że to już tyle czasu od kiedy widziałam Cię po raz ostatni, kiedy ostatni raz Cię przytuliłam, całowałam i widziałam. Mimo upływającego nie umiem się zdystansować, nie umiem przejść nad brakiem Twojej kochanej mordki i brązowych oczu tak bez emocji. Dzisiaj wracałam z pracy i widziałam pieska biednego wychudzonego, brudnego i co najgorsze strasznie smutnego powiem szczerze chyba nigdy w życiu nie wiedziałam tak strasznie smunego i zrezygnowanego psiaczka, szedł środkiem ulicy zupełnie sam, myślami gdzieś bardzo bardzo daleko. Zawołałam go żeby zszedł z ulicy ale on wcale nie reagował. Zamykam oczy i widzę go jak sobie powowlutku idzie. Szłam i myślałam jaki ten świat jest popieprzony, dlaczego jest tyle zwioerzaczków nie kochanych, opuszczonych, nieszanowanych??? Jak bardzo ja kocham Ciebie i jak wiele był oddała za możliwość spędzenia z Tobą kilku chwil. Tymczasem minął 22 miesiąc, niewiadomo kiedy, niewiadomo jak, miłość jest przeogromna, tęsknota nieokreślona i ten rzal do siebie, do całego świata że wszystko co piękne musi się kończyć. Kolejne pytania rodzące się w mojej głowie, kolejne pytanie które pozostają bez odpowiedzi, kolejny wieczó z nadzieją, że gdzieś na pograniczu snu i jawy się spotkamy, przytulimy i choć na chwilkę ukradnę Ciebie i bedzie tak jak było.......... po prostu wspanialae.
    • 2 weeks later...
    Posted

    Aresku jutro po raz drugi od twojej śmierci staniemy na cmentarzach pełni zadumy nad przemijającym czasem. Znów serce będzie płakało a gardło będzie ściśnięte niczym w imadle. I znów moje myśli powędrują w Twoim kierunku. Znów wspominając zmarłych pomyślę o Tobie. Smutny to dzień pokazujący dogłębnie jak marni jesteśmy wobec wszechświata, wobec planów które zapisane są gdzieś dla nas. Stajemy nad grobami najbliższych, którzy odeszli o których pamiętamy i wspominamy. Każdego dnia, miesiąca czy roku tak wiele dusz odchodzi gdzieś daleko. Tak bardzo chciałoby się nie mieć kogo odwiedzać tego dnia tymczasem co roku tych osób jest coraz więcej i więcej.
    Dzisiaj śniłeś mi się skarbie, nie był to jakiś długi sen, ale pamiętam, że przytuliłam Cię bardzo mocno i powtarzałam Ci jak bardzo Cię kocham. Czułam to że mnie rozumiesz, tak wtuleni w siebie trwaliśmy chwilkę a może dłużej. Znów Twoje włochaczki, znów Ty. Jutro szczególnie mocno będę przy Tobie z resztą Ty sam na pewno to wiesz........ kocham tak bardzo Cię kocham.......... tulę Cię do snu głaszcząc Cię delikatnie po policzku i główce....................

    Posted





    [FONT=Georgia]Pochyleni w milczeniu [/FONT]

    [CENTER] [CENTER] [CENTER]
    [FONT=Georgia](listopadowa refleksja)[/FONT]


    [FONT=Arial] [FONT=Georgia]To dzień pocałunku[/FONT][/FONT][FONT=Georgia]
    nocy i światła
    Pamięci o Matce, Ojcu
    i Miłości

    Czas blizn i świeżych

    Po betonowej płycie
    ślizga się promień
    listopadowego słońca
    jak nić pajęczyny
    otula chryzantemę
    i łączy się z płomieniem
    świecy

    Pochyleni w milczeniu
    chwytamy pamięcią
    ten czas, który
    zatrzymał się wraz
    z ostatnim oddechem

    [/FONT]

    [FONT=Georgia] Jaki piękny jest ten dzień
    i smutny ?
    Gdy niebo powite łuną
    i tysiące świateł
    Pamięci Tych co za progiem
    [/FONT]

    [FONT=Georgia] nieznanym[/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]

    [/FONT]
    [FONT=Arial][FONT=Georgia]Andrzej Brzezina Winiarski[/FONT][/FONT]








    • 2 weeks later...
    Posted

    Aresku dopero dziś piszę, tak dawno mnie nie było ale widzę że nasi Tęczowi przyjaciele nie zawiedli. Na wszystkich Świętych nad grobami najbliższych znowu było ciężko w głowie siedziałeś mi prawie cały czas tylko Ty mój braciszku, zapapliłam ci oczywiście znicz pod dużym krzyżem na cmentarzu. Siedzisz mi w głowie codziennie, codziennie myślę co by było gdyby.......... gdybyś żył, gdybyśmy mogli Ci pomóc........ czytałam gdzieś, że po jakimś czasie uczymy się żyć z bólem ze stratą. Ja nie potrafię, każdego wieczora zasypiając mam nadzieję, że jak się obudzę to wszystko bedzie tak jak kiedyś. Codziennie rano boeśnie zderzam się ze smutną rzeczywistością. Tylko Bóg jeden wie co bym oddała za możliwość spotkania się z Tobą, przytulenia się "pororzmawiania"....... Dziś znów jest "13" ta pechowa 13 już do końca życia będzie to smutna liczba przynosząca ze sobą tylko ból i żal. Dwa lata temu jeszcze walczyliśmy, Boże jak ja wierzyłam, że wygramy gdyby wiara mogła coś zdziałać to byłbyś teraz z nami spałbyś pewnie na dole na poduszeczkach. A tak siedzę sama smutna i zamyślona wpatruję się w Twoje zdjęcia na pulpicie komputera i na biurku i marzę............. marzę o tym żeby się we śnie spotkać.

    Posted

    [*]
    [*]
    [*] ]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    [*]
    Aresku kolejna smutna miesięcznica... 23 miesiące odkąd ostatni raz mogłam dać ci buziaka. Ogromnymi krokami zbliża się Twoja druga rocznica smierci kawał czasu ale w pamięci wciąż jesteś jak żywy, w snach jest pięknie jedenie czasami nawet w śnie zdjaę sobie sprawę że jest to sen który prędzej czy później się skończy, wtedy jest strasznie bo podświadomie chcę jak najdłużej spać, snić o Tobie z Tobą. Biegać cieszyć się, przytulać. Ostatnio siedziałm wieczorkiem w domu patrzyłam na okno w kuchni i oczyma wyobraźni widziałam cuiebie jak leżysz sobie na swoim ulubionym paraoecie i obserwujesz wszystko co sie dzieje w ogródku. Pamiętam śmiałyśmy sie że jesteś jak Bonifacy, leżałeś dostojnie na parapecie i wszystkiego pilnowałeś. Patrzyłes czy pańcia wraca z pracy, mamę poznawałes juz z daleka, byłeś takim mądrym pieskiem. stałam tak przy oknie i myślałam o Tobie o tym, że teraz dużo więcej widac bo sąsiad powycinał drzewka, kiedy tak stałam zobaczyłam, że przyleciały już te ptaki, nie mam pojecia co to są za ptaszki, ale one pojawiają się u nas tylko na zimę. skakał sobie po drzewku za oknem Ty byś na pewno go wypatrzył. Stałam tak sama i choć rozsądek mówi, że już nigdy razem nie popatrzymy z tego okna, nie będziemy czekać na powrót pani z pracy........ ale serce mówi że jeszcze tak kiedyś będzie, może tak jak dzisiaj odwiedzisz mnie we śnie. Buziak w nosek moja perełko.

    Posted

    Kochane braciszku spał pierwszy śnieg, wracałam do domu i widziała Cie jak żywego cieszącego się świeżym sniegiem. Wyobrażałam sobie że idziemy odśnieżyć i że ty jak zwykle przy tej czynności masz wyśmienity humor. Patrzyłam na ten nie podeptany śnieg i było jakoś tak strasznie dziwnie, że ja jestem tu i teraz, że wydaje mi się że zaraz wybiegniesz gdzieś zza krzaczka, że zaczniesz szczekać......... cokolwiek. Tymczasem śnieg padał nadal a ja stalam sama i na samą myśl o Tobie sie uśmiechałam. Dwa lata temu kiedy jeszcze żyłeś 27.11 to był poniedziałek pamiętam, że pogoda była bardzo przyjemna świeciło śłońce, rozpoczął się kolejny tydzień pełen nadziei na cud. Pamiętam, dzień wczesniej 26.11 byłam z Toba na spacerku w lesie, tak bardzo się cieszyłeś, tak biegałes i wąchałeś wszystkie zapachy, tak bardzo chciałeś......... chciałeś żeby było wszytsko tak jak kiedyś, żebyś miał więcej siły, to już były te dni kiedy szybko się męczyłeś, ale ja wierzyłam, że to chwilowe, ze przecież to jest nie mozliwe żeby w końcy nie nastapila poprawa. Najbardziej utkwil mi w głowie obraz jak uparcie prawie od samego początku spacerku niesiesz w mordce kamień - zawsze lubiłeś przynosić kamyczki do domu po spacerach- Teraz Ciebie juz nie ma ale ja przejęłam pałeczkę. Z kazdego wyjazdu przywożę Ci kamyczek, ostatni z karpacza....... kolejny bedzie z Zakopanego. Ciekawe czy za TM też masz kamyczki??? Czy nadal je zbierasz.

    • 3 weeks later...
    Posted

    Aresku kolejny ciężki miesiąc, ciężki bo nie ma dnia, nie ma chwili żebym o tobie nie myslała, znów tysiące pytań i domysłów co by było gdyby... Jedynym niesamowitym plusem jest to, że od tygodnia co noc przychodzisz do mnie we śnie to są piekne sny, takie w których jestes zdrowy i szczęsliwy, takie w których i ja jestem szczęśliwa. Pytanie co jest rzeczywistością te sny czy to że siedzę przed komputerem i strasznie tęsknię. Każdy grudniowy dzień przypomina wydarzenia z przed 2 lat, w każdym z tych dni działo się coś bardzo istotnego. Niektóre dni były pełne nadziei inne pełne nerwów. Pamiętam, że 14 grudnia pojechałeś do wrocławia miałeś mieć operację, ale lekarze się wycofali z tego pomysłu porobili ci badania i stwierdzili, że jesteś za słaby żeby mogli operować. Czy decyzję o zabiegu można było podjąć wcześniej?? Na pewno pytanie co by to zmieniło?? Czy zmieniło by to wszystko czy dostarczylibyśmy Ci tylko kolejnego bólu?? A może okazało by się, że dniagnoza która z takim uporem była powtarzana była błędna?? Pamiętam, że rodzice wrócili z Wrocławia i ja dziękowałam Bogu, że żyjesz, pamiętam jak by to było dziś jak wynosiłam Cię na spacerek jak mówiłam do Ciebie, żebyś miał siłę to przetrwać, błagałam Boga żeby nastapił zwrot w hcorobie, błagałam żebyś doczekał świąt. Wierzyłam, że po świętach już będzie dobrze... Czekałam tylko na to żeby wreszcie dzień robił się dłuższy, może to dziwne ale wierzyła, że ze słońcem wróci siła i nadzieja. 15 grudnia dwa lata temu to był piątek, jak codzień wyszłam do pracy w głowie mając tylko Ciebie, po pracy pędziłam na złamanie karku żeby znowu być z Tobą, do świąt zostało już tylko półtora tygodnia na prawdę wierzyłam że damy radę. Tym bardziej że lekarze z wrocławia, mówili, że widzimy się po świętach, że powinno być dobrze.........

    Posted

    17 grudnia 2008 dwa lata temu ten dzień wypadał w niedzielę, po sobocie pełnej nadziei, podczas której mama poszła z Tobą na spacer na pole podczas którego biegałes, wąchałeś, kopałeś dołki - byłeś taki radosny, wierzyliśmy, że damy radę że magia zbliżających się świąt doda nam otuchy, że będzie lepiej. Po tym wszystkim przyszla niedziela, zupełnie inna niż sobota, zaczęły sie problemy z pęcherzem - było to wynikiem otrzymywanych leków - był to jeden ze skutków ubocznych tej strasznej chemii, ale nadal miałam nadzieję, wierzyłam, że damy radę!!! .......... Dlaczego to nadal tak strasznie boli??????? Dlaczego czas nie leczy ran???? Czy tylko mi jest tak Ciężko czy Tobie kochany braciszku też??? Też na pewno tęsknisz..... pustka która mnie wypełnia, nigdy i niczym nie zostanie zapełniona. Dlaczego zweirzaczki cierpią??? Dlaczego nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytania który zżerają mnie od środka. Dlaczego, dlaczego, dlaczego, czy mogłam, co by było gdyby to tylko pocztęk, później padają pytania począwszy od egzystencjonalnych poporzez medyczne, skończywszy na tym co jeszcze mogłam zrobić. Taki kochany rudy braciszek najukochańsza istotka, dająca samą radość. Aresku Ty wiesz co czuję, kocham Cię, każdego dnia mocniej i mocniej kocham i nigdy nie przestanę.

    Posted

    Aresku wielkimi krokami zbliżają się święta, Twoja mordka, Twój usmiech stają mi przed oczyma każdego dnia każdej godziny. Tak dobrze pamiętam te wszystkie minuty i godziny i dni -te z przed dwóch lat jestem w stanie z niesamowitą doklanościa odtwarzać co działao się dwa lata temu. Nadal sobie z tym nie radzę, nie umiem - po prostu. Wczoraj rodzice zniesli choinkę pewnie jutro będą ją ubierać. Dwa lata temu ubraliśmy ją znacznie wczesniej specjalnie dla Ciebie, żebyś czuł że zbliżają sie święta, że musimy się trzymać, że dasz radę a my zrobimy wszystko żeby Ci w tym pomóc. Teraz moment ubierania chonki nierozwerwalnie kojarzy mi się tylko z Tobą z tym że robimy to dla Ciebie, bo przecież Ty na pewno nas obserwujesz, a ja mam te drobne momenty kiedy jestem z tobą gdy śnię. Strasznie źle się czuję ostatnie dni są takie ciemne i ponure jak te dwa lata temu czlowiek ma wrażenie że wogole nie robi się jasno jest tylko chwilowy moment kiedy kończy się noc a już zaczyna sie kolejny wieczór. Zdrowy na nic nie ma ochoty..... dlatego ja tak mocno wierzyłam że jak tylko dni beda robić się dłuższe to będzie lepiej. Dzisiejszy dzień dwa lata temu........ ubrałam się wyszliśmy jeszcze na spacer, byłes już tak strasznie słabiutki, pojechałam do pracy i pamiętam że koło 14 zadzwoniła siostra że jest bardzo źle że rodzice są z Tobą u weta, że on kolejny raz sugeruje że już na prawdę nie ma możliwości, że nic nie zrobimy od razu agresja miliony pytań jak to nic nie zrbimy, my nic nie zrobimy??? Na pewno jest jakies wyjście przecież zawsze jest inne wyjście............ :-(

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...