ARESIK_B Posted January 3, 2008 Author Posted January 3, 2008 Aresku piekny dzisiaj mamy dzień, taki mroźny ale słoneczny, mam ogromną ochotę pojechac nad nasze jeziorko, ciekawa jestem czy choć troszke jest zamarznięte? Pamiętam jak kiedy pojechaliśmy i całe było pokryte lodem, na początku bałeś się wejśc no bo przeciez jak można chodzić po wodzie, dopiero po chwili zorientowałes się że to wcale nie jest takie straszne w rezultacie uwielbialeś biegać po zamarzniętym jeziorku. Pewnego zimowego dnia spotkaliśmy jakieś wędkarza łowiącego w przeręblu, ile było śmiechu jak się go wystraszyłeś, nigdy nie lubiłes jak się ktoś dlużej nie ruszał, najeżyłes sie wtedy strasznie, ale czlowiek się ruszył więc podeszliśmy, jakie było Twoje zdziwienie kiedy zobaczyles jak wyjmuje rybki spod lodu, od tamtej pory lubiłeś zaglądać pod lód, lub próbowałes sam wykopać dołek w lodzie. Piekne pozostawiłeś nam wspomnienia, wciąż tak żywe i przywracające uśmiech, z drugiej strony smutek i żal, że nie moge po prostu wsiąść w samochód zabrać Ciebie ze sobą i pojechać po prostu na spacer. Gorący buziak w ten mroźny dzień Quote
Monia70 Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 I ja witam serdecznie w Nowym Roku i życzę, żeby nie był gorszy od poprzedniego My dziś byliśmy na zamarznietym stawikiem.dziewczynkom rozjrzeżdzały sie łapki i nie chciały wchodzić .Zreszta, ja tak bardzo sie bałam:shake: U nas przed samymi świętami była okropna historia, straszne wydarzenie.11 letni chłopiec poszedł na spacer ze swoim pieskiem i piesek wszedł na lód ...i lód sie załamał.Piesek wpdał do wody i chłopiec wskoczył go ratować ..... Niestety chłopiec utonął....:-(:-( Piesek żyje. Dlatego tak bardzo boje sie wody i lodu.A byłam z 8 letnią córcią. Quote
ARESIK_B Posted January 7, 2008 Author Posted January 7, 2008 Aresku jechałam dzisiaj do pracy i wiesz że już zaczyna sie robic jaśniej? Pamiętam, że w ubiegłym roku kidy chorowałeś i kiedy każdy dzień wydawał się niekończącą nocą, mówiłam do Ciebie żeby dac radę że jeszcze tylko kilka dni i juz dzień bedzie stawał się coraz dłuższy, że jak dzien będzie dłuższy to będziemy mieć więcej siły na walkę z ta straszną chorobą. poza tym wydawała mi się że śniłes mi sie w nocy, obudziłam sie i wiedziałam że mi sie przyśniłeś ale do tej pory nie moge sobie przpomniec tego snu. terz znowu zapada zmierzch, a ja dzisiaj mam jakiś taki zamyślony dzień....... cały czas mam przed oczyma Ciebie, tak bardzo chcialabym Cie przytulić........ Quote
ARESIK_B Posted January 9, 2008 Author Posted January 9, 2008 Aresku dzisiaj znów jest mały mrozek, Ty lubiłeś każdą pogodę tylko jak był mokry śnieg to robiły Ci się takie wielkie śniezne kule przy łapkach to faktycznie dzialało Ci na nerwy, byłeś taki porządny, musiałeś sie wtedy zatrzymać usiąść i spokojnie rozplątywałeś sobie śnieg z łapek. Patrzyłes wtedy na mnie wzrokiem mówiącym poczekaj bo musze to skonczyć, no więc stałam i mówiłam do Ciebie, kiedy stwierdzales że mozna dalej iśc to po prostu ruszaleś. Zawsze byłeś indywidualistą, ale zawsze też potrzebowałeś bliskości osób, nie lubiłeś zostawać sam w domu, po prostu byłeś towarzyski, te nasze obowiązkowe zabawy po powrocie z pracy, oczywiście zawsze najpierw spacerek później zabawa. Siedze teraz sama w domu i oczyma wyobraźni widze jak podbiegasz do mnie i zachęcająco rzucasz jakąś zabaweczkę lub po prostu trącasz mnie noskiem żebym wymysliła coś ciekawego. Z Tobą nie wiedziałam co to nuda, zebym mogla chociaż wysnić taki dzień......... lub przeżyć raz jeszcze Quote
Monia70 Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Każdy z naszych psów zasłynął z czegos indywidualnego.Każdy był jakiś.Każdy wyjatkowy. Juz sobie wyobrażam ten widok, kiedy Aresik siada i wyciąga sobie te śnieżne kulki z łapek :loveu: Pamietam skarbie. Quote
ARESIK_B Posted January 14, 2008 Author Posted January 14, 2008 Widok faktycznie był niesamowity, te jego gesty, spojrzenia to jest nie do podrobienia i nie do zapomnienia. W ogródku mamy taki dziwny krzewik, który ma żółte kulreczki jako owoce, tylko w zimie przylatywal do nas taki piekny ptaszek z wielka klatą, brązowy... piekny a tak ładnie śpiewał. Najlepsze było to że on się Areska wcale nie bał, my nauczylismy Areska żeby ptaszka nie gonil bo jes zima i on jest głodny. Codziennie wychodząc na spacerek Aresik patrzył na ten krzaczek sprawdzając czy jego kolega tam faktycznie siedzi. Obaj patrzyli na siebie z dużym zainteresowaniem. Pewnego dnia Aresik zauważył że jeko "kolega zjada te żólte kuleczki z drzewka.... jakie było moje zdziwienie kiedy pewnego dnia wracając ze spacerku zdjęlam juz areskowi smyczke wpuściłam go do ogreóka akurat w momencie kiedy ptaszek jadl obiadek :) Aresik stanął pry nim i patrzył, patrzył... aż w pwnym momencie siadł pod drzewkiem i sam zaczął zbierać i jeść te żółte kuleczki, myslałam że sie popłaczę ze śmiechu Aresik chciał zdjeść szybciej wszystkie kuleczki... To była moja kochana bestyjka, dawał mi tyle radośi zawsze coś wymyslił, teraz pewnie szaleje za TM. Mi pozostają nocne spotkania, buziak kochany włochaczu Quote
ARESIK_B Posted January 17, 2008 Author Posted January 17, 2008 Aresku kest ciemno zimno i mokro. Pada deszczyk i tak sobie myslę że pewnie nieźle byś sobie łapki pobrudził dzisiaj, ale fajnie było chodzić w deszczyku pewnie że nie zawsze to lubiłeś ale przeważnie Ci to nie przeszkadzało, byłeś wtedy taki mokry :) a po powrocie do domu koniecznie trzeba było sie wybiegać, wysuszyć włochacze, wytarzać sie na dywanie, zawsze sie śmiałam że gdybym ja traciła tyle włosów co Ty to pewnie bym już łysa była. Znalazłam ostatnio Twoje rudego włoska, na dywanie na stryszku, nie często tam wchodziłeś a teraz okazuje się że chyba już tylko tam mozna jeszcze znaleźć twoje włoski, taki piekny rudo biały, malutki tak bardzo bym chciała znowu ich dotknąć, pogłaskać Cię, przytulić, pokaż się czasami we snie, ja wiem że za Tęczowym Mostem masz fajnie, ale odwiedź czasami kochana rodzinkę... Quote
ARESIK_B Posted January 21, 2008 Author Posted January 21, 2008 Aresku wczoraj mineło 13 miesięcy naszej rozłąki, jak strasznie duzo pamiętam jak dopiero było kilka, kilkanaście dni po twojej śmierci. 13 miesięcy.... "13" zawsze byłam troszkę przesądna, ale w przypadku twojej choroby 13 odegrała niesamowitą rolę, 13 października w piątek dowiedzieliśmy sie o Twojej chorobie - tego dnia zdiagnozowana dużego guza w brzuszku, 13 tygodnia walczyliśmy o Twoje życie, 13 grudnia miała odbyć sie operacja ale ze względu na Twój juz bardzo zły stan została odwołana, w październiku zacząłeś 13 rok życia, my razem z Tobą zaczeliśmy 13 rok mieszkania w naszym nowym domu. 13 to niesamowita liczba, która juz na zawsze będzie mi sie kojarzyla tylko i wyłącznie ze złymi rzeczami. Jak zdawałam maturę pisalam temat, który brzmiał tak: Według W. Szekspira - "Świat jest teatrem, aktorami ludzie". A kto wyznacza im role: Bóg, fatum, człowiek, przypadek...? Aresku kochany jak to było w tym przypadku??? Czy moglismy Cię uratować, czy to Bóg tak chciał, a może nieswiadomie sami uruchomiliśmy jakąś koszmarną spiralę śmierci, która doprowadziła do Twojej choroby??? Nikt ego nie wie........ ja po 13 miesiącach na pewno nie jestem madrzejsza, stałam się uboga bo straciłam największego przyjacielam powiernika radości i trosk... czy chociaz Tobie jest Tam dobrze??????????? Quote
ARESIK_B Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 Braciszku wracając dzisiaj z pracy zamknęłam na chwilkę oczy, po prostu mnie piekły, zamknęłam i automatycznie "przyszły" obrazy które nierozłącznie wiążą się z Tobą. Przypomniałam sobie jak zawsze mnie witałeś w drzwiach, twoje pokazowe miny, to jak patrzyłam jak śpisz, uwielbiałam patrzeć jak sobie smacznie śpisz i śnisz o czymś przyjemnym. Zawsze kiedy się budziłeś i widziałeś że jesteśmy w pobliżu bardzo się cieszyłeś, często zamykaleś jeszcze na chwilkę oczka żeby pospać spokojnym snem. Pamiętam jak leżałeś a nie chciało Ci się podnosić głowy to tak fajnie śledziłeś nas wzrokiem. wiedziałam kiedy masz lenia a kiedy masz ogromną ochotę na zabawę. Rozumieliśmy się bez słów, chociaż gdzieś ostatnio przecytałam, że 12 letni psiaczek wychowywany w domu, kiedy się do niego dużo mówi rozumie tyle co 3-letnie dziecko..........!!!! Aresku kochany gdybyś Ty mógł do nas choć jedno słówko powiedzieć co by to było????? Quote
Ola164 Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Aresiku pamiętam :( Wracam za tydzień, będziecie przez ten czas odwiedzać Hapuś? Quote
Monia70 Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 ARESIK_B napisał(a):Aresku kochany gdybyś Ty mógł do nas choć jedno słówko powiedzieć co by to było????? Powiedziałbym : Jesteś moją jedyną ,najprawdziwszą miłością na świecie. Dałaś mi coś najpiękniejszego w moim życiu.SIEBIE!!!Kocham Cię niewyobrażalnie mocno. Na zawsze Twój!!! Ares, aniołek Quote
ARESIK_B Posted January 28, 2008 Author Posted January 28, 2008 Monia piękne słowa, łza zakręcila sie w oku, tym bardziej że Aresik odwiedził mnie dzisiaj w nocy, nic nie mówił ale byliśmy na spacerze i wzięłam Go na ręce.... przytulił sie tak jak zawsze kiedy brałam go na ręce :) Aresek nie był malutkim pieskiem ale zasze kiedy chciał na ręce to usadawiał sie na nich jak dziecko, siedział w pionie, tyleczek mial na moich rękach natomiast lewą łapkę zakładał mi za kark i trzymał sie dokladnie tak jak dziecko, trzymał wtedy swoją mordkę przy mojej buzi. Nigdy nie zapomne jak Aresik czasami obwąchiwał mi twarz, dlikatnie muskając ją tymi małymi śmiesznymi włoskami, które miał pod noskiem.... moja kochana bestyjka. Nadal kiedy patrze na Twoje zdjęcia pamiętam każdy centymetr Twojego ciałka, te smieszne włoski pod noskiem, te delikatne włochacze na Twojej główce, piękną dostoją klatę no i ten niesamowity piekny ogonek, teraz coraz więcej spanielków ma zostawiony ogonek, ale u żadnego nie widzialam tak pieknego pióropusza jaki miałeś ty, no ale w końcu Twoim dziadkiem był nie kto inny jak tylko seter irlandzki. Ten czas tak strasznie szybko leci, dzień za dniem tydzien, miesiąc... a Ty skarbie nadal zajmujesz najważniejsze miejsce w moim serduszku, a te słowa zacytowane przez Monię, podpisuje się pod nimi oniema rękami... Aresku dałeś mi coś najcenniejszego na świece, siebie, prawdziwą miłość, przyjaźń, zaufanie, dobroć moglabym wymieniać jeszcze bardzo długo. po prostu na zawsze zmieniłeś mnie i moje życie... tak bardzo Cię kocham i czekam na kolejne odwiedziny. Quote
szajbus Posted January 28, 2008 Posted January 28, 2008 Popłakałam sie. Ja także pamietam wszystko. Aresku Quote
ARESIK_B Posted January 29, 2008 Author Posted January 29, 2008 Aresko kolejna noc i znów i odwiedziny :) tym razem krótsze ale znowu się przytulamy, znowu mam energie na kolejny dzień. Mam wrażenie że wracam codziennie do domu a Ty tam na mnie czekasz. Nie szczekasz, w otwierających sie drzwiach nie widać Twojej mordki ale ja wiem że jesteś! Oczyma wyobraźni to wzystko widzę, pukając w drzwi czasami mam wrażenie że szczekasz a wtedy z nadzieją czekam aż otworzą sie drzwi, później kiedy wejdę do pokoju odruchowo szukam Cię w Twoicj miejscach.... fizycznie Cię nie ma ale przecież jesteś w moim serduchu - to w nim codzień szczekasz, przytulasz się, śpisz, bawisz sie ze mną, aż przychodzi noc i jawa staje się rzeczywistością. Wtedy zapraszasz mnie na chwilkę za Tęczowy Most do swojego nowego świata i ja wiem że jest Ci dobrze, że tęsknisz tak samo jak my, ale w końcu spotkamy się i zostaniemy tak juz na zawsze.... Quote
ARESIK_B Posted January 31, 2008 Author Posted January 31, 2008 Aresku dzisiaj wielki dzień, musisz za mnie trzymać kciuki. Jadę dzisiaj do schroniska żeby zanieść pieskom i kotkom karmę, którą uzbieraliśmy na weselu zamiast kwiatów. Na początku chciałam ją zawieść do kliniki przy Uniwersytecie Przyrodniczym tam gdzie leczył Cię dr Hildebrand, ale po rozmowie ze znajomą weterynarz zdecydowałam że dużo bardziej będzie ona potrzebna w schronisku. Mam nadzieję że się nie rozkleję jak zobaczę te wszystkie błagające smutne oczęta, człwiek chciałby pomoóc wszystkim zwierzaczkom ale niestety nie może. Może chociaż w taki skromny sposób pomoge tym kochanym stworzeniom. Trzymaj kciuki braciszku Quote
Aga76 Posted January 31, 2008 Posted January 31, 2008 Pozdrawiam cieplutko :calus: Cały TM na czele z Aresikiem trzyma kciuki... Quote
Monia70 Posted February 3, 2008 Posted February 3, 2008 Czyżby był ślub????? I jak po wizycie w schronisku? Dałas radę?Na pewo, ponieważ Aresik to Twój aniołek stróż! Quote
ARESIK_B Posted February 4, 2008 Author Posted February 4, 2008 Aresku w czwartek byłam w schronisku we Wrocławiu, dojechaliśmy już po zamknięciu biura, ale na szczęście spotkaliśmy bardzo miłego pana i panią którzy nas wpuścili "tylnym wejściem", ucieszyli się z tej karmy ja też się niesamowicie cieszę że choć w tak skromny sposób te kochane psiaczki będa mogły zjeść choć troszkę karmy. Wizyta............. sama wizyta jest doświadczeniem niesamowicie głębokim, wszystkie te strasznie smutne oczęta, jedne psiaczki szczekały inne po prostu patrzyły z zaciekawiem czy może to jest ta chwila w której ktoś je weźmie i pokocha, tak bardzo chciałabym pomóc zrobić wszystko żeby tylko miały lepiej, one przecież całe życie ofiarują człowikowi a on je tak po prostu wyrzuca, kiedy się nacieszy, lub kiedy po prostu zwierzaczek mu się nudzi..... dlaczego wstyd mi za ludzi???? Dlaczego nie mogę tym psiacxzlp mpo prostu spojrzeć w oczy??????? Na dodatek były tam dwa rude spanielki, kochane rude mordki, były też takie słodkie mieszańce, takie ufne i kochane...... a ja tak strasznie boje się kochać, boje się i nie umiem już wziąć odpowiedzialności za tak kochane stworzenie bo wiem że kiedy przyjdzie czas na walkę z najstraszliwszym przeciwnikiem - śmiercią, my jesteśmy bezbronni. Co wtedy o nas myślą te kochane zwierzaczki???? Czy czują się zawiedzione???? Opuszczone??? Na pewno też się zastanawiają dlaczego ten kochany człowiek nie umie i tym razem wygrać???? Podczas spacery po schronisku wyłam jak dziecko i jeszcze długo po wyjechaniu z niego, maż pytał dlaczego .... a ja nie potrafiłam mu wyjaśnić że to po prostu z bezsilności.......... Jesteśmy tacy malutcy wobec wszeświata i praw nim rządzących a mamy się za władców wszystkich i wszystkiego........ jakie to ironiczne......... Tęsknie........... Quote
szajbus Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 ARESIK_B napisał(a):Aresku w czwartek byłam w schronisku we Wrocławiu, dojechaliśmy już po zamknięciu biura, ale na szczęście spotkaliśmy bardzo miłego pana i panią którzy nas wpuścili "tylnym wejściem", ucieszyli się z tej karmy ja też się niesamowicie cieszę że choć w tak skromny sposób te kochane psiaczki będa mogły zjeść choć troszkę karmy. Wizyta............. sama wizyta jest doświadczeniem niesamowicie głębokim, wszystkie te strasznie smutne oczęta, jedne psiaczki szczekały inne po prostu patrzyły z zaciekawiem czy może to jest ta chwila w której ktoś je weźmie i pokocha, tak bardzo chciałabym pomóc zrobić wszystko żeby tylko miały lepiej, one przecież całe życie ofiarują człowikowi a on je tak po prostu wyrzuca, kiedy się nacieszy, lub kiedy po prostu zwierzaczek mu się nudzi..... dlaczego wstyd mi za ludzi???? Dlaczego nie mogę tym psiacxzlp mpo prostu spojrzeć w oczy??????? Na dodatek były tam dwa rude spanielki, kochane rude mordki, były też takie słodkie mieszańce, takie ufne i kochane...... a ja tak strasznie boje się kochać, boje się i nie umiem już wziąć odpowiedzialności za tak kochane stworzenie bo wiem że kiedy przyjdzie czas na walkę z najstraszliwszym przeciwnikiem - śmiercią, my jesteśmy bezbronni. Co wtedy o nas myślą te kochane zwierzaczki???? Czy czują się zawiedzione???? Opuszczone??? Na pewno też się zastanawiają dlaczego ten kochany człowiek nie umie i tym razem wygrać???? Podczas spacery po schronisku wyłam jak dziecko i jeszcze długo po wyjechaniu z niego, maż pytał dlaczego .... a ja nie potrafiłam mu wyjaśnić że to po prostu z bezsilności.......... Jesteśmy tacy malutcy wobec wszeświata i praw nim rządzących a mamy się za władców wszystkich i wszystkiego........ jakie to ironiczne......... Tęsknie........... Pamiętaj kochana, ze wszystko co się rodzi kiedys umiera. Ja zaryzykowałam , a wiesz dlaczego???? Bo choć nie wiem ile moim psinom jest dane przeżyć to wiem, że przeżyją swój czas już kochane i spokojne o kolejne dni, miesiące, lata. I powiedziałam, że będę tak robić już zawsze, choć serce krwawi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.