Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

20 grudnia po południu mój najukochańszy zwierzaczek przegrał walkę z chłoniakiem. Pozostała nam ogromna pustka... ogromny żal oraz bół. Aresik natomiast pozostawił nam ogromna ilośc wspomnień, jest nam tak źle, mam nadzieję że już nie cierpi. Był z nami 12 pieknych lat, nikt nie myslał że Areska kiedykolwiek zabraknie... jeszcze 3 miesiące temu pełen życia i energii. Ta podstepna choroba cały czas dawala nadzieję na to ze wygramy.. tym wieksza porażka... ból tym wiekszy że nie bylismy w stanie pomóc kochanemu psiakowi, ktory na nas liczył
Mam nadzieję że jest mu lepiej tam za tęczowym mostem... Kocham cię Aresku i bardzo tęsknię!!!

  • Replies 647
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aresek też Cię kocha i napewnoe jest cały czas przy Tobie. Sam straciłem pieska 1 grodnia i wiem co co czujesz i przeżywasz. Możesz się pocieszyć tym że tam gdzie jest teraz nie cierpi i jest szcześliwy, życzę Wam wesołych świąt i niech pamięć o Aresku nigdy nie zgaśnie.

Posted

Dla Areska


Ares przeżył z wami 12 lat. Był otoczony troska i miłoscia. Zrobiliscie wszystko co w ludzkiej mocy, zeby go uratować. Nie udało się. Wiem jak trudno ci się pogodzić z utratą psiaka. Na ich odejście tak naprawdę nigdy nie jesteśmy przygotowani.
Ares jest w twoim serduszku i zawsze tam pozostanie.
Trzymaj się.

Posted

Aresku <*>
Wiem, jak to boli. Wiem, jak wygląda walka z tą chorobą. Wiem, jakie to uczucie, kiedy pies zaczyna niemalże z dnia na dzień po chemii i sterydach wracać do życia, a człowiek, wbrew własnej wiedzy, zaczyna wierzyć, że tak już będzie, że będzie już tylko lepiej. A potem, kiedy ta wiara staje się pewnością - też niemalże z dnia na dzień, robi się coraz gorzej... Bardzo współczuję. Trzymaj się.

Posted

Dziekuję Wszystkim Za Miłe Słowa Tak Bardzo Teraz Potrzebne. Codziennie Sobie Powtarzam że Tam Gdzie Jesteś Aresku Jest Ci Lepiej... Ale Ból Nie Maleje Z Każdym Dniem Jest Coraz Wiekszy I Wiekszyjak Wyrazi Ogrmny żal Mieszkający W Moim Sercu Płacz Wydaje Sie Przy Tym Tak Banalny I Nie Oddający Tego Co Czuję, Mimo To Nie Przestaję Plakać I Tesknić, Dziś Mija Tydzien Od Kąd Nas Opuściłeśa Mi Sie Wydaje że Minęła Wieczność, Nic Nie Ma Sensu Nic Nie Mam Kolorów I Zapachow świat Stał Sie Nijaki... Aresku Tak Mi Cie Brak!!!!!!!!!!!!!

Posted

Ten poczatkowy okres jest najgorszy. Czujemy jeszcze dotyk naszych pupilków, ich zapach . Wydaje nam się, że za chwile wyjdzie nasze ukochane psisko z drugiego pokoju, pomerda ogonem, a my będziemy się cieszyć, ze to był tylko zły sen. Niestety, taka jest rzeczywistość.
Jeszcze upłynie troche czasu zanim dotrze do ciebie to, co tak naprawdę sie stało. Nie ma znaczenia, że Ares chorował, że w pewnym sensie liczyliście się z tym, że podstępna choroba zbierze jednak swoje żniwo. Na to, nigdy nie jesteśmy przygotowani i chyba nie będziemy.Zawsze w naszych sercach tli się iskierka nadziei i wiara w to, że jutro będzie lepiej.
Kiedy nadejdzie ta chwila niedowierzamy, nie jesteśmy w stanie się z tym pogodzić i przyjąć tego do wiadomości. Zanim to zrobimy musi upłynąć trochę czasu.
Dlatego ten poczatkowy okres jest dla nas najgorszy. Zadajemy sobie masę pytań, a każde zaczyna się od słowa "czy" i "dlaczego".
Na nie tak naprawdę już nigdy nie otrzymamy odpowiedzi.
Cierpimy po odejściu naszych psiaków i to bardzo. To im powierzaliśmy swoje największe sekrety, to one nas rozumiały najlepiej, to one nas nidgy nie zdradziły i bezbłędnie rozpoznawały nasz nastrój. Pierwsze biegły, ze by pocieszyć jak zaistniała taka potrzeba. Przy tym wszystkim nie miały wymagań od nas samych poza jednym " kochaj mnie, jestem cały twój".
Tak mało za tak wiele.
Trzymaj się.

Posted

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, mam nadzieję, że Aresik się już troszkę zadomowił za tęczowym mostem, że nie jest mu tam źle... w tym świece nie byliśmy mu już w stanie pomóc, leki które opisujecie, on dostał wszystkie, miał prawie wszystkie skutki uboczne, gasł w oczach :( do nie dawna taki żywy, uwielbiał pływać jeździć w góry, wszystkie łóżka w dokmu były JEGO teraz stoją puste, miska z wodą a obok niej ulubiony przysmak czekają choć wiem nie usłyszę już znanego stukania pazurkami w kafelki, nie trąci mnie już w rękę zimnym i wilgotnym noskiem, nie wyjdziemy już na spacer, choć w ostatnich dniach musiałam go już nosić, nie miał siły...... nie wiem czy nie posunęliśmy się za daleko jeżdżąc co tydzień ponad 80 km do Wrocławia na chemię, tak chcieliśmy mu pomóc jego oczy błagały o pomoc... nie daliśmy rady.... czy go zawiedliśmy??? Aresek nam bezgranicznie ufał, przegraliśmy. Dziękuję że wasze ukochane psiaczki pomogą mu tam za tęczowym mostem, dziękuję, że Wy pomagacie mi tutaj... Marta

Posted

Ares to dla ciebie Słoneczko <*> <*> <*> :placz: :placz: :placz:

Martuniu musimy być silni i wierzyć w to że wszystkim psiakom tam jest dobrze i czekają tam na Nas z machającymi ogonkami. Wiem jak jest Ci trudno, my też chcemy przechytrzyc tego wstrętnego obcego. Mój Hippies też ma go w sobie i widzę że z dnia na dzień ten wstrętny chłoniak coraz bardziej zabiera mojego ukochanego psa. Nie możesz czuć się winna - dałaś miłość swojemu Aresikowi i nie opuściłaś go w potrzebie.

Posted

Dziekuję za dobre słowo, jesli tylko mogę jakoś pomóc to pisz. my walczyliśmy 13 tygodni, jesli masz jakieś pytań lub po prostu ochotę to pisz. I pamiętaj trzeba walczyć do końca bo nie ma nic cenniejszego od życia przyjaciela

Posted

Dzięki Marto za pocztę. Dzięki za chęć pomocy i wsparcie. Odezwę się na czasie. Przepraszam że nie mogę w tej chwili ale ostatnio tak w kość nam wszystkim daje ten przeklęty chłoniak, że niestety zasypiam na stojąco. Hippies narazie stara się walczyć z tym paskudztwem, nie chce się poddac, co jak wiesz łączy się z pewnymi wyrzeczeniami (co 2 godz. przymusowy spacer na siusiu po encortonie). Najgorsze są noce, ponieważ brakuje mi snu. Ale :mad: nie damy się mu :mad: . Wiesz Hipuś nie bierze chemii, 17.08.06 miał operację (wycięcie śledziony) i do świąt było dobrze w miarę, dopiero ostatnio zaczął się ból :placz: i zaczeliśmy mu podawać leki przeciwbólowe :placz: . Narazie ma apetyt, załatwia się też bez większych komplikacji, waży jak na boksera bardzo dużo ponieważ pochłania co tylko mu się podsunie pod nos. Ale tak strasznie mi go szkoda jak widzę jak głośno dyszy. Jeszcze raz dziękuję Ci za zainteresowanie się nami.

Posted

Aresik B, nie, nie posuneliście się za daleko. Walczy się dopóki jest szansa, że ta walka może przynieść efekty. Też doświadczyłam tej walki, też nosiłam, karmiłam, przewijałam. Też zadawałam sobie te pytania. Teraz nie pytam - zaglądam w swoje sumienie i wiem, że jest czyste. Cokolwiek robiliśmy - robiliśmy to zgodnie z wiedzą i możliwościami, jakie mieliśmy, w dobrej wierze, dla Ich dobra...
Hippiesku, chłoniakowe kółko za TM jest już dość liczne, nie powiększaj go, wytrzymaj.

Posted

Cześć Hippies baaaaardzo się cieszę że prowadzisz równorzędną walkę z tak paskudnym przeciwnikiem, ostro trzymam kciuki za wygraną zrób to dla naszych wszystkich braci mniejszych, które już niestety nie mogą walczyć... Cieszę się że twój piesek je, Aresik niestety w ostatnim czasie odmówił jedzenia, mieliśmy ogromne trudności w podaniu głupich tabletek, a brał ich już wiele, musieliśmy przejść na codzienne zaszczyki. Na początku cieszyliśmy się że nie ma diagnozy że to chłoniak co gorsza do końca nigdy na 100% nie zostało to potwierdzone. Aresik miał niezwykle rzadki bardzo trudny do zdiagnozowania chłoniak, który "zamieszkał" u niego w krezce, chemię zaczeliśmy podawać najpierw w tabletkach Endoxan a później już dożylnie winkrystynę. Cieszę się że Hippies je i pije wodę. Ostatnie tygodnie spałam (czuwałam) z Areskiem bo tak jak mówisz co 2 godz. spacer, i nawet przyzwyczaiłam się do tego spałam średnio 4 godziny, żeby nie zwariować raz w tygodniu przesypiałam około 7 godzin. Niestety zabójcza okazała się ostatnia chemia - gorączka osłabienie brak apetytu... na koniec nawet odmawiał wody :( na spacer go cały czas nosiła, szłam i płakałam ale cieszyłam się że jest....... teraz jestem sama, smyczka leży w przedpokoju gotowa na spacer..... w kuchni stoi miska......., na koniec wysiadły nerki, nie dawał rady cięzko było mu siedzieć, stać, podjeliśmy tą najgorszą decyzję. eutanazję, czy dobrze??? do dziś nie wiem może to był kryzys z którego by wyszedł, wątpię choć to nie pomaga, pozostaje ból że odebrałam życie najlepszej części mnie jaka kiedykolwiek istniała...... Dlatego Hippies WALCZ!!! I NIE DAJ SIE tego życzę Ci oraz Twojej Pani na ten 2007 r. Wszytskim walczącym psiaczkom - nie dajcie się!!!!

Posted

płaczę i czytam, czytam i płaczę nie wiem dlaczego ten dzień od samego rana jest taki fatalny, może dlatego że pamiętam jak dwa tygodnie temu jeszcze wracałam z kroplówki z moim kochanym Areskiem i miał jeszcze siłę przejść SAM ładny kawałej drogi... vzy dlatego że pogoda za oknem tak bardzo przypomina tamtą sobotę...? siedzę i oglądam całą masę zdjęć, budzę się bardzo wcześnie chociaż zawsze lubiłam długo spać, zawsze kiedy byłeś zdrowy, później te długie 13 tygodni Twojego cierpienia ale nawet wtedy miałeś kochanie siłę żeby wyjść ze mną na spacer, patrzę przez okno w moim pokoju i widzę trasę którą przemieżaliśmy razem nie raz, nie mam siły ani odwagi przejść jej sama, zawsze szedłeś po mojej prawej stronie ufnie zerkając w górę teraz ja idąc osiedlem z nadzieją spoglądam w dół i szukam Cię ale cię tam nie ma, pozostaje pustka z którą sobie przestaję radzić, jestem wściekła że nie mogłam Ci pomóc, nienawidzę się gdyż musiałam podjąć decyzję o zatrzymaniu twojego serduszka, serduszka które kocham bardziej niż swoje życie, mam nadzieję że poznałaś za TM RASTĘ, to wspaniała psina, na pewno się dogadacie, mam nadzieję że jutro w sylwestra ktoś otworzy szampana żebyśmógł pobiec za koreczkiem tak jak zawsze, ja na pewno otworzę go tu w domu będę czekać żebyś po niego pobiegł a później połże ci go na grobku. RASTA podziwiam Ciebie i twoją Panią za odwagę i siłę walki, Ty na pewno jesteś szczęśliwy za TM, a z Twoją Panią łączę się w bólu, rozumiejąc każdą wylaną łzę... każde ukucie w sercu i tą straszną otoaczającą nas nicość - bez WAS

Posted

Aresku wstał kolejny smutny dzień dzisiaj nawet pogoda płacze ze mną. na dworze jest ponuro, to co jest za oknem w 100% oddaje moje wnętrze nigdy bym nie pomyslała rok temu że to będzie twój ostatni sylwester, mam nadzieję że za TM razem ze swoimi kolegami też będziesz obchodził sylwestra... gdybym tylko mogła Cię choć na chwilkę przytulić powiedzieć ci jak tęsknię, pocałować twoją kochaną włochatą mordkę... Bez Ciebie jest tak żle, może by mi było łatwiej gdybym poznała odpowiedzi na choć kilka pytań z setek jakie krążą mi po głowie, czuję się jak totalne zero że ci nie pomogłam, może jeszcze można było coś zrobić.. sama nie wiem. Wiem że Cię bardzo kocham i jest mi żle że musieliśmy zdecydować za Boga, mam nadzieję że tam za TM dajesz kolegom tyle samo radości co dawałeś nam tu przez 12 pieknych lat, buziaczek w nosek.........

Posted

Aresiku jak smutno bez Ciebie zaczął się ten nowy 2007 rok, zawsze lubiłeś łapać korek od szampana, jest mi tak źle, myslałam że z każdym kolejny dniem będzie mi choś trochę łatwiej rozmawiać czy wspominać Cię, ja z każdą minutą czuję większy ból i pustkę, przestaję radzić sobie z myslami co by było gdyby, nienawidzę sie za to, że musiałam podjąć decyzję o zatrzymaniu serduszka, serduszka które mi ufało i kochało i które ja kochałam ponad swoje życie..... Jak teraz żyć jak spojrzeć w lustro?????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...