Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hop! napisał(a):
Jeżeli dobrze karmisz psa, dajesz mu przysmaki, to jak myślisz, ile zostanie z tych 200zł? Dojdą może wydatki na ręczniki papierowe, bo pies załatwia się w domu, albo inne koszty. Może będą jakieś zniszczenia... Hmm... Straszny zarobek. Brałam psy na BDT - miałam ogromne wydatki, zniszczone mieszkanie, sprzęty i zostawałam zwykle z problemem sama. Grzeczny, mały piesek na kolanka okazywał się średnim, problematycznym psem itd. Cioteczki znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W efekcie mam 5 psów i już nie wezmę psa na BDT (chyba, że znajdę sama), bo nie mogę ryzykować i zwyczajnie mnie na to nie stać. Dogo uczy rozumu.


Hop - to samo napisałam modliszce na PW. U mnie zawsze były psy na BDT i pare razy zostałam z takim fantem sama, w tym raz kiedy pilnie musiałam zmienić miejsce zamieszkania, trąbiłam tydzień, że pies musi NATYCHMIAST zmienić miejsce zamieszkania bo ja sama nie miałam gdzie mieszkać - NIKT nie pomógł.
Teraz przez rok miałam Shilę z którą natargałam się bo miała nużycę, grzybicę i powikłania dotyczace odporności. Aktualnie przegadam większość weterynarzy na temat nużycy...
Do tego to był szczeniak, który zostawił mi po sobie wyblakłe panele, dziurę w wykładzinie, pogryziony fotel, zjedzoną rame od kanapy, pościel (w tym unikat haftowany ręcznie!) nadżarty segment, pożarte na paro-centymetrowe fragmenty listwy od paneli i skrócone o ładnych pare metrów wszelkie kable w całym domu.
Suka wyszła ode mnie zupełnie zdrowa, wysterylizowana i dobrze wychowana jednak to nie była droga usłana różami.

PDT chcę zminimalizować widoczne skutki pobytu BDT w mieszkaniu, które de facto nie jest moje, załatać dziury.
Zrobicie jak uważacie. Z mojej strony oferuję pełny socjal i fachową opiekę za połowę ceny hotelowej.

  • Replies 327
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no ale przecież nie zna się psa i nie możemy odpowiadać za jego zniszczenia?możemy obiecać że postaramy się pomóc, ale nie gwarantować ze oddamy co do grosza, bo jak ci pies zje pierścionek z brylantem to nikt ci przecież za to nie odda. To niestety jest ryzyko pracy z psami. Trzeba się z tym liczyć. Jak ostatnio pies pogryzł mi klawiaturę i potłukł kilka rzeczy to nie żądałam od nikogo zwrotu kosztów.

a Karilka u ciebie to jest chyba 200+karma tak?

ja rozumiem strach bdt ze zostanie sam jak palec, bo też tego doświadczyłam, ale można wziąć 100zł i to też jest zawsze jakieś zabezpieczenie. Ale nie ma co dyskutować.Jest jak jest.
Trzeba chyba zacząć szukać deklaracji, tylko pytanie czy ktoś pomoże?

Posted

tak. 200 + karma + wet. Modliszko ja mam klatkę kennelówke VI i z racji tego, że ucze się na własnych błędach myślę, ze zniszczeń nie powinno być.. Z reszta nie mam pierścionków z brylantami a najcenniejszą rzeczą w domu jest chyba ...pralka

Posted

ale czy tych wszystkich strasznych zniszczeń - poprzegryzane kable, listwy podłogowe, klawiatury itd to dokonała starszawa suczka w typie pekińczyka ? :crazyeye:ludzie, trzeba patrzeć co się bierze. Ja nie adoptowałam może tak dużo, bo do tej pory w sumie pięć. Wszystkie swoje suczki wybrałam wyłącznie na podstawie zdjęć w internecie i nie "nacięłam" się ani razu, wszystkie są kochane skarby. Przecież to od razu widać co pies sobą reprezentuje. Za Misię też raczej ręczę.

Posted

hop! napisał(a):
Jeżeli dobrze karmisz psa, dajesz mu przysmaki, to jak myślisz, ile zostanie z tych 200zł? Dojdą może wydatki na ręczniki papierowe, bo pies załatwia się w domu, albo inne koszty. Może będą jakieś zniszczenia... Hmm... Straszny zarobek. Brałam psy na BDT - miałam ogromne wydatki, zniszczone mieszkanie, sprzęty i zostawałam zwykle z problemem sama. Grzeczny, mały piesek na kolanka okazywał się średnim, problematycznym psem itd. Cioteczki znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W efekcie mam 5 psów i już nie wezmę psa na BDT (chyba, że znajdę sama), bo nie mogę ryzykować i zwyczajnie mnie na to nie stać. Dogo uczy rozumu.

Jeżeli chodzi o hotele. Często są to hotele z boksami. Ile się płaci za miejsce w boksie? Ile psów jednocześnie przebywa w hotelu? Zwykle kilkunastoma psami zajmuje się jedna osoba (góra dwie). Za małego psa w domowym hotelu zapłacisz 300-350zł + karma (czasem taniej). Czy myślisz, że właściciele hoteli nie przyjmują psów na lewo?



Ja wszystko rozumiem, ale trzeba spojrzeć na drugą stronę medalu. Bo my z piechcią już nie raz zostałyśmy wystawione - gdy pies szedł na hotel lub płatny DT to chętnych do wydania go tam było pełno. Byle szybciej, byle już, bo "biedny piesieczek", "oj jak mu źle, no zróbcie coś". No i szybko deklaracje i wpłaty się rozmywały, a my zostawałyśmy z psem w płatnym miejscu i z pustym kontem...

Poza tym - o czym też z Karilką rozmawiałam - teraz z tej pomocy psom robi się niejednokrotnie farsa. Pseudohotele, pseudotymczasy (przykład: Artktyka czy inne) i pesudoobrońcy zwierząt. Oczywiście wiadomo że koszt karmy i ew. leczenia nie może spoczywać osobie wyłącznie na osobie dającej tymczas.

PS. Karilka - nie odbieraj tego personalnie, piszę tylko ogólnie.

Posted

Basia Z. napisał(a):
ale czy tych wszystkich strasznych zniszczeń - poprzegryzane kable, listwy podłogowe, klawiatury itd to dokonała starszawa suczka w typie pekińczyka ? :crazyeye:ludzie, trzeba patrzeć co się bierze. Ja nie adoptowałam może tak dużo, bo do tej pory w sumie pięć. Wszystkie swoje suczki wybrałam wyłącznie na podstawie zdjęć w internecie i nie "nacięłam" się ani razu, wszystkie są kochane skarby. Przecież to od razu widać co pies sobą reprezentuje. Za Misię też raczej ręczę.


To masz szczególny dar. ;) Patrząc na zdjęcia Misi przewidujesz, że będzie grzeczna i niekłopotliwa? A dasz sobie za to uciąć rękę - no, dobra tylko palec? Żartuję oczywiście. ;)

Trafiają się psy wręcz idealne, ale jest też wiele łobuziaków. ;) Nigdy się nie przewidzi, jaki pies będzie i co z niego wyjdzie.

Ja w tej chwili mam minimum sprzętów w domu, linoleum Armstrong na podłodze. Oczywiście zero dywanów, firanek, czy zasłon. Nie przejmuję się podrapanymi, brudnymi ścianami, ani zniszczeniami. Jest jak jest - trudno. ;)

piechcia15 napisał(a):
my tu gadu gadu a decyzji niema, co robimy???szukamy deklaracji czy co?


A kto ma podjąć decyzję jak nie Ty? Jesteś na miejscu, znasz sytuację i powinnaś zdecydować jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Suczka wygląda dobrze, ale nie ma o niej żadnych, konkretnych informacji. Poza tym pisałaś, że nie jest tam do końca bezpieczna i co najważniejsze - trzeba ją wysterylizować. To nie jest młody pies i powinna przed zabiegiem mieć zrobione podstawowe badania krwi i moczu.

Posted

temikotka napisał(a):
A czy sprawdza ktoś tamte domki?Nie skreślajcie ich od razu, może akurat będą dobre


no właśnie, popieram tą uwagę. Jeżeli samotna pani martwi się co zrobi z sunią gdyby czasem zachorowała to dobrze o niej świadczy, gorzej by było gdyby się nad tym nie zastanawiała wcale, i ten drugi dom też wcale nie musi byc zły. Protesty moje były trochę na zasadzie dmuchania na zimne, żeby lepiej sprawdzić.

Posted

Bez przesady.Samotna starsza pani,ktora w razie choroby postawi psu kuwetę (pytanie,co jak pies nie bedzie chciał tam robić,przeciez tego trzeba psa nauczyć),bo na rodzine nie ma co liczyć. Co,jeżeli okaze się,ze Misia leje w chacie i znaczy tren.Lub w ogóle nie spałnia wymagań.Bo pomysł z kuwetą,świadczy o tym,ze pani,mimo,ze ma dobre chęci, to na psach nie zna sie w ogóle.A Misia nie jest psem z domu,tylko z podwórka.Zaś pomysł z tym,że pies ma spac w pomieszczeniu gospodarczym w ogóle jest podejrzany. Oznacza,ze pies w ogóle nie będzie wchodził do domu,mimo deklaracji. Czy to jest miejsce w którym ten pies w ogóle dostanie opiekę ,czy ktoś ,kto chce psa zamykac na noc w szopie/garazu/składziku/drewutni/wiacie (pomieszczenie gorspodarcze to szerokie pojęcie),zwróci uwagę na to,aby furtka byla zawsze zamknieta i w ogóle zadba o to,aby pies nie poszedł w długą? Przecież Miśka przez pierwsze dwa tygodnie będzie chciała wrócić do siebie. Jeszcze fakt,ze teraz karmia ją cztery osoby i wyglada jak pączek,a gdy będzie ja karmić jedna osoba i tym, co ze stołu zostanie, może wyglądać tylko gorzej.
piechciu,a może uda Ci się wejśc razem z osoba karmiącą psa na posesję,pogłasac ją osobiście,zaprosić na kolanka,załozyć smycz,przejść kilka kroków na smyczy,to już cokolwiek powie o psie.

Posted

No tak ale myślę, że jak ktoś deklaruje się, że przygarnie bezdomnego dorosłego psiaka z ogłoszenia to może jednak kieruje się odruchem serca - sam fakt, że zagląda w takie ogłoszenia juz coś mówi. Tacy co chcą tylko, żeby przepisowy na wsi kundel pilnował podwórka i sam się sobą opiekował to zamawiają szczeniaka u sąsiada "jak mu się suka oczczeni". -wiadomo, ze takiej produkcji na wsiach nie brakuje.

Posted

Niekoniecznie jest to ten odruch serca o jaki nam chodzi. Gdyby tak było,nie było by zwrotów do schronisk,czy ucieczek psów zaraz po adopcji.Problemem dla swiata zwierząt nie sa ci,którzy zwierząt nie lubią (bo oni ich po prostu nie biorą),tylko ci,którzy deklaruja miłośc do nich.Taka forma szukania psa jest dla ludzi,zwłaszcza spoza Twojego pokolenia (to nie zarzut ;),po prostu atrakcyjna.Zamawiasz pieska z katalogu,dowożą i masz pieska,tylko,że już nie wirtualnego.A te miłe pani,które przywiozły,wygladaja na takie,które go bardzo lubią. Więc,gdy cos jest nie tak,dzwonisz,żeby zabrały,bo przeciez nawet podpisałas,ze gdyby co, to psa im zwracasz.
Nie byloby takich wątpliwosci z tymi domami,gdyby były blisko. Gdy wywieziesz Misię daleko ,już jej nie pomożesz.
Moim zdaniem trzeba czekac na TEN telefon i przede wszystkim w takim zakresie,jaki jest możliwy, sprawdzic sunię.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Niekoniecznie jest to ten odruch serca o jaki nam chodzi. Gdyby tak było,nie było by zwrotów do schronisk,czy ucieczek psów zaraz po adopcji.Problemem dla swiata zwierząt nie sa ci,którzy zwierząt nie lubią (bo oni ich po prostu nie biorą),tylko ci,którzy deklaruja miłośc do nich.Taka forma szukania psa jest dla ludzi,zwłaszcza spoza Twojego pokolenia (to nie zarzut ;),po prostu atrakcyjna.Zamawiasz pieska z katalogu,dowożą i masz pieska,tylko,że już nie wirtualnego.A te miłe pani,które przywiozły,wygladaja na takie,które go bardzo lubią. Więc,gdy cos jest nie tak,dzwonisz,żeby zabrały,bo przeciez nawet podpisałas,ze gdyby co, to psa im zwracasz.
Nie byloby takich wątpliwosci z tymi domami,gdyby były blisko. Gdy wywieziesz Misię daleko ,już jej nie pomożesz.
Moim zdaniem trzeba czekac na TEN telefon i przede wszystkim w takim zakresie,jaki jest możliwy, sprawdzic sunię.


Moze Misia z tym futrem nie zmarznie, martwi mnie zbliżająca się cieczka...

Posted

ojj mieszacie mi w głowie:( rodzice za bardzo nie chcą się zgodzić na kolejnego psa:( muszę chyba jeszcze chwilę odczekać i zrobić kolejne podejście...:(
tamta pani karmi ją przez płot, bo jest na tyle szeroki że można rękę włożyć, a dziury drutem zabezpieczyła więc tam nie da się wejść, trzeba by było znowu to zniszczyć i potem od nowa zadrutować.

Posted

sama se chodź przez płot:) to jest ruchliwa ulica i ludzie mają oczy

niestety dostałam zakaz przyprowadzania kolejnych zwierząt do domu...na jakiś czas pewnie. Mój tata niestety ma dziwny pogląd ze są limity w pomaganiu...no ale to facet więc myśli trochę mniejszym mózgiem...a taki rodzaj upośledzenia trzeba zrozumieć...niestety:(

dobra zbierajmy deklaracje np. na dt u Karilki. A czy się uzbiera to zobaczymy
trzeba porozsyłać wątek z prośbą o pomoc finansową.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Niekoniecznie jest to ten odruch serca o jaki nam chodzi. Gdyby tak było,nie było by zwrotów do schronisk,czy ucieczek psów zaraz po adopcji.Problemem dla swiata zwierząt nie sa ci,którzy zwierząt nie lubią (bo oni ich po prostu nie biorą),tylko ci,którzy deklaruja miłośc do nich.Taka forma szukania psa jest dla ludzi,zwłaszcza spoza Twojego pokolenia (to nie zarzut ;),po prostu atrakcyjna.Zamawiasz pieska z katalogu,dowożą i masz pieska,tylko,że już nie wirtualnego.A te miłe pani,które przywiozły,wygladaja na takie,które go bardzo lubią. Więc,gdy cos jest nie tak,dzwonisz,żeby zabrały,bo przeciez nawet podpisałas,ze gdyby co, to psa im zwracasz.
Nie byloby takich wątpliwosci z tymi domami,gdyby były blisko. Gdy wywieziesz Misię daleko ,już jej nie pomożesz.
Moim zdaniem trzeba czekac na TEN telefon i przede wszystkim w takim zakresie,jaki jest możliwy, sprawdzic sunię.


:lol: Brązowa a ja to niby z jakiego pokolenia jestem wg Ciebie ? Niestety nie mogę się zgodzić z Twoją wypowiedzią, bo suczka husky zamordowana na lince holowniczej była właśnie adoptowana przez swojego oprawcę i podobno nie była jego pierwszą ofiarą a to tylko jeden z licznych przykładów, które mogę przytoczyć. To, że ludzie zwracają psy przywiezione im przez wolontariuszy z dt wcale mnie nie nie dziwi i myślę, że powód zwrotu nie jest taki jak sugerujesz. Niewykluczone, że sama bym takiego psa "jego mamuni" zwróciła gdybym w nieświadomości się wpakowała w coś takiego. Ja nigdy psa z domu tymczasowego nie wezmę. Ty bys wzięła ? Ja biorę swoje sunie wyłącznie ze schronisk i wyłącznie osobiście po nie jadę i nawet nie pozwalam wtedy by ktokolwiek mi towarzyszył.

Posted

To może ja zacznę i deklaruję 10 zł miesięcznie dla Misi.
Gdyby nie moja skomplikowana obecnie sytuacja rodzinna, zawodowa i finansowa przede wszystkim, to adoptowałabym ją od razu. Ale nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na jeszcze jednego psa. Moja deklaracja też nie jest zbyt wysoka, ale może ziarnko do ziarnka....
Los suni bardzo leży mi na sercu, ale na razie tylko tyle mogę pomóc niestety.

Posted

Ostatnio rzadko jestem na dogo, ale mam takie pytanie - czy wyjaśniła się jakoś ta sprawa gdzie Karilka sprzedawała na giełdzie w Łodzi bezdomnego szczeniaka jako 'rasowego'?

Posted

przepraszam ze sie wtrace...Sabina pisala do mnie w sprawie Dt,ja mam platny dt i i to mnie odruznia od hotelikow ze nie ZBIJAM KOKOSOW,a mieszkaja ze mna max 5 psiakow w tym 2 moje,poswiecam caly swoj czas,energie,robie wszystko aby psiak ktory jest u mnie WYSZEDL NA LUDZI i zeby zwrotu nie bylo,i jak do tej pory(4 lata tymczasuje psiaki)takowego zwrotu nie bylo,wszystkie bidy traktuje tak samo,nie ograniczam sie jak w hoteliku do wyprowadzenia i rzucenia karmy,robie z psiakami wszystko co co potencjalny Ds BEDZIE ROBIL np psiaki odprowadzaja ze mna corke na gimbusa,chodza do sklepu,wykorzystuje doroslych i dzieci sasiadow do socjalizacji psiaka,ucze tego wszystkiego co kazdy psiak moze spotkac w potencjalnym domu.i roznie bywa ,jak tu ktoras z dziewczyn wspomniala,psiaki zrzeraja mi sprzeta w domu,sikaja itp ale ucze je MANIER i normalnego zycia w rodzinie a kaska ktora za to biore.....i tak w wiekszej czesci idzie na psiaki,wiec to co mi zostaje to naprawde nie sa zadne wielkie pieniadze,za ktore zyje jak paczek w masle ,dorabiajac sie na nieszczesciu psiakow.

Posted

Ulaa napisał(a):
Ostatnio rzadko jestem na dogo, ale mam takie pytanie - czy wyjaśniła się jakoś ta sprawa gdzie Karilka sprzedawała na giełdzie w Łodzi bezdomnego szczeniaka jako 'rasowego'?


a to może i dobrze, jak ludzie zapłacą to bardziej szanują

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...