Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Biedny Brinulec - nie dość, ze stawy bolą, to jeszcze brzusio - stąd ta niechęć do schodów. No i przecież nie chodzi po nich codziennie zazwyczaj... Z pewnością lepiej, gdyby jeszcze kilka dni mogła być "na oku" ;)
Mam nadzieję, że skoro wsuwa jedzonko, to i siły będą wracały. Ewa - uważaj na siebie, bo jak Ci kondycja siądzie z powodu targania Brinki po schodach, to będzie marnie :(

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jedynie kręgosłup może mi znowu trachnąć:-). No bo wyrwane przez Tobiego ramię dalej boli tak samo.
Ale jak nie ma wyjścia to nic się nie poradzi.

Brina czuje się dużo lepiej, obszczekuje już wszystkie psy biegające po ogrodzie, pożarła się nawet z tą małą zołzą Nuką na werandzie. Wychodziłyśmy na spacer i Nuka dziabnęła w stronę Briny więc Brina porządnie się na małą rzuciła.
Czyli wraca do zdrowia.

Posted

Niestety dopiero w czwartek rano będzie zrobiony dokładny przegląd techniczny. Jak na razie nic złego się nie dzieje. Dziś Brina wybrała wolność - swoją budę i swoją legowisko. I nie ma zmiłuj się.

TZmestudio

Posted

Jeszcze w zeszłym roku po operacji chętnie siedziała na werandzie i wracała na nią, teraz nie chce, od rana robiła mi skręty w swoją stronę, może te schody jej nie pasują. Martwi mnie to bo jeśli będzie się źle czuła to nie wyobrażam sobie targania jej po schodach na siłę.

Dzisiejsze spacery.
[img]https://lh5.googleusercontent.com/-46ncaUq6sAA/UJlmi3DcYZI/AAAAAAAAGos/vTwJ6OqbsuY/s640/ab%2520002.jpg[/img]

Posted

Ech, jak to na wsi, od rana nie miałam prądu bo wiaterek zawiał.

Też mi przyszło do głowy, że może jej jednak za ciepło na werandzie. W każdym razie u siebie jest zadowolona i radosna. Wraca do sił, szczeka na towarzystwo jeśli biegają i z apetytem wsuwa gotowane wątróbki.

Posted

[quote name='Szarotka']O a Brinka mialaby isc na chemoterapie ??[/QUOTE]

Nie wiemy, nie mamy pojęcia. Ja tylko podczytuje i szukam informacji aby się uświadomić w temacie.
Za niecałe dwa tygodnie przy zmianie szwów zapytamy weta co dalej, jak on to widzi.

Posted

Nie męczyłabym szczególnie starszego psa chemioterapią. Psy na ogół źle znoszą chemię tak jak i ludzie tylko one nie rozumieją sensu męczenia ich.
A w przypadku Brinki o ile można jej przedłużyć życie? Czasem myślę ,że nie jest ważna długość życia chorego psa tylko jego jakość.
Psu przedłużamy życie nie dla niego tylko dla siebie. Przepraszam za te wynurzenia.

Posted

[quote name='Poker']Nie męczyłabym szczególnie starszego psa chemioterapią. Psy na ogół źle znoszą chemię tak jak i ludzie tylko one nie rozumieją sensu męczenia ich.
A w przypadku Brinki o ile można jej przedłużyć życie? Czasem myślę ,że nie jest ważna długość życia chorego psa tylko jego jakość.
Psu przedłużamy życie nie dla niego tylko dla siebie. Przepraszam za te wynurzenia.[/QUOTE]

Wiesz, to nie są wynurzenia. Ja też tak uważam.
Czytam z ciekawości, żeby wiedzieć więcej pomimo własnego zdania.

edit:Nam zależy aby Brina nie cierpiała, to jest najważniejsze.

Posted

I tego się trzymajmy. Zwierzęta mają ten przywilej, że nie muszą cierpieć niepotrzebnie, jeśli jest przy nich rozsądny i kochający człowiek. Decyzje bywają trudne, nigdy nie wiadomo czy to już ten moment, wciąż są wątpliwości, potem wyrzuty sumienia...
Pokerku - niezwykle trafnie to ujęłaś - liczy się jakość, a nie długość - muszę zapamiętać. Powtórzę to mojej sąsiadce, która w ubiegły weekend musiała podjąć tę najtrudniejszą z decyzji, bo jej 8-letnia kicia zachorowała na FIP. Miała TYLKO 8 lat - za to jakich szczęśliwych i beztroskich!
Ale dość tych smutków! Brinka czuje się coraz lepiej i jeszcze nam pokaże, że martwienie się na zapas to zwykła strata czasu :)

Posted

Właśnie,my też w maju usypialiśmy naszego ukochanego kocurka z powodu licznych przerzutów nowotworowych, które wróciły rok po operacji.
Ale ja nie o smutnych rzeczach chciałam pisać.
Wczoraj wieczorem poszłam dać Brinie antybiotyk, spała na swojej nowej macie głęboko w budzie, włożyłam tam rękę aby pannę przebudzić i jakież było moje zdziwienie kiedy kilkanaście centymetrów od psa poczułam naprawdę mocne ciepło. Nie miałam pojęcia, że psiaki wytwarzają taką ilość ciepła. Wiem, durna baba ze mnie, ale potem jeszcze raz z niedowierzania sprawdzałam czy nie mam omamów:-).

Posted

Dlatego tak bardzo sobie cenię mój osobisty podkołderkowy termoforek w postaci mojej Kresi, która musi spać przyklejona do człowieka i przykryta kołdrą z całości. Żaden grzejnik jej nie dorówna :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...