olekg89 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Wiska-pierd***** jak oparzona gorącym moczem w chłodna noc. Diabełkowa powinna ograniczyć i pkazac Loganowi ,ze jest fajniejsza od psów itd. Moje psy nie uciekają bo jestem dla nich interesujacy .Uciekają psy które nie widza w swym włascicielu przewodnika.Chyba ,ze jest to pies i ucieka za cieczka. Quote
Evelina Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 [quote name='olekg18']Wiska-pierd***** jak oparzona gorącym moczem w chłodna noc.No coz, takich tekstow na Dogo nie akceptujemy. Konsekwencje beda natychmiastowe. Quote
kalina. Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 ...w postaci bana. Moja Sunia to wielka uciekinierka ale Perły nie pobije:cool1: . Quote
Rafal84 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Rudolf w wieku 5 miesiecy tak bardzo sie przestraszyl drugiego psa na spacerze,ze w jakis cudowny sposob mi sie wywinal z obrozy i zaczal uciekac ja za nim spanikowany i sie dre chodz tu chodz Rudolf, patrze a Rudolf leci prosto do domu :D i zlapalem go na pasie zieleni, na szczescie nic nie jechalo ale od wlascicielki nie dostalem zadnej pomocy ani nie uslyszalem nawet slowa przepraszam. Quote
coztego Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 [quote name='Viggo'] Może macie jakieś przygody, albo znacie anegdoty z tym związane? Ucieczka psa to przede wszystkim tragedia i wielkie niebezpieczeństwo :roll: Ciekawa też jestem, jakie znacie skuteczne sposoby zapobiegania ucieczkom psów. Trzeba psa pilnować, jak oka w głowie. Kontrolować każdy jego ruch, spojrzenie, każdą myśl, przewidywać, co się może stać. Bardzo pomaga bogata wyobraźnia. :p Quote
Viggo Posted January 2, 2007 Author Posted January 2, 2007 Zgadza się, że ucieczka psa to dramat, ale nie zawsze zle sie konczy. Nasz tekst ma być pełen porad dla właścicieli psów jak zapobiec ucieczkom czworonogów. Historie innych mają nam w tym pomóc :) Quote
coztego Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Sąsiadom zaginął jamnik. Wypuszczali go na samodzielne spacery, nie zawsze, ale zdarzało się, zwłaszcza kiedy pogoda była wredna... Pies był "rozsądny", "mądry" i "rozważny", ZAWSZE wracał, a ma już ok. 13 lat... Obchodził ścieżki wokół bloku i szczekał pod klatką, żeby go wpuścić. Aż do dnia, kiedy nie wrócił. Rozpacz była wielka, poszukiwania zakrojone na dużą skalę, ogłoszenia, schroniska itd... Nic. Kiedy po miesiącu uznali, że koniec, nie znajdzie się, pewnie wpadł pod samochód, albo ktos go ukradł (jamnik nie wyglada na swój wiek, jest świetnie utrzymany), zadzwonił telefon! Okazało się, że poszedł sobie nieco dalej niż zwykle, zapędził się na sąsiednie ulice i jakaś dobra dusza go przygarnęła. Trochę trwało zanim znalazła ogłoszenie. Kiedy przywieźli psa, zrobił na podwórku awanturę swojemu panu, tak szczekał na niego, że cały blok wyglądał przez okna... W "nowym domu" nieco przytył, jak na starszego jamnika przystało ;) Najwazniejsze jest to, że opiekunowie wyciągnęli wnioski z tej "przygody". Pies już nie chodzi samopas, jest spuszczany ze smyczy, ale zawsze w towarzystwie opiekuna. Quote
SuperGosia Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 diabelkowa napisał(a):Moj piesio jak widzi psa to automatycznie gluchnie nie slyszy chodz tu ani nic po prostu sprint do psa. Cwiczylismy na 10 metrowce ale cooz :P raz wychodzi raz nie ... Teraz staram sie ograniczyc kontakty z psami . Jak Logan byl szczeniakiem to na sile glupia chcialam go przyzwyczaic do zabaw z psami i tak mu zostalo woli teraz psy ode mnie .... A moim zdaniem, Diabelkowa, nie powinnas mu ograniczac tych kontaktow. Z jedna roznica - wpierw spacerujesz z psem, potem sie z nim bawisz, potem pozwalasz na zabawe z innym czworonogiem, nastepnie znow spacerujesz, bawisz sie i do domu. Ograniczanie kontaktow z innymi psami jest ZLE. Pies nie zscojalizowany, moze reagowac potem agresja na inne czworonogi lub bac sie ich lub zle odczytywac sygnaly, jakie do niego wysylaja. Ja sie bardzo rzadko bawie z psami na spacerach (raczej w domu), a uciekaly wtedy, gdy byly male (jamnik do ok. 10 m-ca zycia, Shih Tzu do roku potrafil sie zapedzic). Teraz nawet jak poleca do psa, wystarczy zawolac i wracaja. Quote
kofee Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 U nas też ucieczka skończyła się smutno: Nadi jako 10 miesięczny szczeniak w okresie dojrzewania też lubiła być niezależna - nie uciekała daleko, ale kiedy ją spuszczałam nie bardzo chciała wracać, więc raczej rezygnowałam ze spuszczania. Była tylko jedna rzecz, która sprawiała, że meldowała się przy nodze natychmiast: piszcząca świnka-zabawka. Któregoś razu przed wyjściem do pracy wyszłyśmy na krótki spacerek, bez świnki i niestety Nadi wyjęła głowę z obroży i zwiała. A ja- idiotka:angryy: - pobiegłam za nią. Oczywiście wiedziałam, co się robi, jak pies zwieje, ale nie miałam czasu na zabawy w berka:shake: Niestety Nadi miała też wtedy głupi zwyczaj obszczekiwania samochodów i chciała obszczekać pierwszy napotkany. Na szczęście był to maluch i na szczęście jechał wolno, bo to była osiedlowa uliczka i na szczęście padał gęsty śnieg. Nadi dosłownie weszła pod koła. Nie wyobrażacie sobie jaka byłam w tym wszystkim szczęśliwa, jak zobaczyłam, że wybiega spod tych kół i pędzi dalej:-( Że łapa złamana było widać z daleka, za jakieś paręset metrów ją dogoniłam i doniosłam do domu. Do pracy oczywiście nie poszłam, bo tego samego dnia miała składaną i operowaną łapę. Mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia, chociaż Nadi ma 11 lat. Quote
Crazy Lab Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 mój labek pare razy uciekł w na łące(chciał upolować bażanta)... ale po jakieś max 15 min wracał. Teraz juz mu się to nie zdarza(przez dłuższy czas ćwiczyliśmy na 10-metrowej lince)... jeszcze tylko mamy problem z ucieczkami do śmietnika na chlebek.. ale pracujemy nad tym =) Trenujemy na lince i z klikerem i zawsze mam w kieszeni jakiś dobry kąsek i oczywiście jakąś zabawkę Quote
Behemot Posted January 4, 2007 Posted January 4, 2007 Przed chwilą na spacerze przyplątał się do nas maleńki, yorkopodobny piesek. Malusieńki, może kilkumiesięczny. Nigdzie nie widziałam właściciela, więc zaczęłam pytać przechodniów, czy wiedzą, do kogo ten piesek należy. Okazało, że jego właścicielem jest facet z miejscowego kiosku. Poszłam tam i wyłuszczam sprawę. Facet stwierdził, że piesek "jest nie złapania" (ale widziałam, że mu się głupio zrobiło). Myślałam, że się ruszy z tego kiosku i pójdzie po psiaka. Gdzie tam :cool1: Piesek dalej biegał za nami - po dość dużym terenie. Próbowałam go złapać, ale nie dało się... W końcu wbiegł za kimś do któregoś z bloków. Wróciłam do kiosku, poinformowałam faceta, gdzie jest jego pies, i poradziłam, żeby go nie puszczać luzem (wiadomo, jakie są niebezpieczeństwa). Facetowi ponownie zrobiło się głupio (to chyba jego życiowa rola), podziękował grzecznie za informację, ale... nie ruszył się z miejsca :cool1: Obawiam się, że ta historia może któregoś dnia skończyć się tragicznie.... Quote
zuzka7 Posted January 4, 2007 Posted January 4, 2007 ach to zdarza sie prawie codziennie NO WIĘDZ ZACZNE ( gdy psy uciekają nie jest tro dobre ponieważ gdy są to grożne mogą zagryść dzieci i nawet dorosłych. ale przejdszmy do sprawy . mojemu dalszemu kuzynowi uciekł mały pies . był kundelkiem i poprostu uciekł . i przejechał go samochód. NA PRZYSZŁOŚĆ PAMIĘTAJCIE ŻE MACIE MAŁEGO I BEZBRONNEGO ZWIERZACZKA W DOMU I MUSICIE O NIEGO DBAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z POZDROWIENIAMI ZUZKA7 Quote
Viz Posted January 4, 2007 Posted January 4, 2007 Moje psy jeszcze nigdy mi nie uciekły podczas spaceru. Kiedyś wieczorem tata zabrał je na małą przechadzkę na pole i... jeden jamnik zniknął. Przerażony tatuś poleciał po mnie, krzycząc przez domofon, że pies mu zginął. Zbiegłam w pidżamie na dwór, minęły 2 minutki i moje maleństwo było już ze mną. Zdaje mi się, że było to spowodowane zaaferowaniem, że poszedł z kimś "nowym" na spacer. Gdy usłyszał mój głos, od razu wyleciał z krzaków się przywitać. ;) Ale ogólnie psy nie oddalają się ode mnie ;) Za to koleżanka ma sporo problemów ze swoim kundelkiem, który, gdy wyczuje ciekącą sukę, jest w stanie pobiec za nią na drugi koniec świata ;) Niestety do tej pory nie udało im się tego wyleczyć. Koleżanka, widząc jakąkolwiek sunię, prędko zapina swojego psa. W szelki, ponieważ z obroży jednym ruchem potrafił się uwolnić. ;) Quote
Basia_Sz Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 diabelkowa napisał(a):Moj piesio jak widzi psa to automatycznie gluchnie nie slyszy chodz tu ani nic po prostu sprint do psa. Skąd ja to znam :cool1: Jak nie ma nikogo w pobliżu, to Max nawet spuszczony ze smyczy, bardzo fajnie sobie biega, raz do przodu, potem wraca i tak sobie swoim tempem "spaceruje". Jak chce skręcić nie w tę stronę, to wystarczy, że powiem "Max, tam nie", no i już wraca na właściwą ścieżkę :lol: . Tylko nie daj Boże, jak zobaczy jakiegoś psa wcześniej ode mnie :roll: . Koniec, leci się przywitać, jakby mu ktoś soli na ogon nasypał :cool1: . Ostatnio też tak było, za późno zauważyłam starszego pana z jamnikiem :oops: , Max poleciał, jak strzała, ja za nim, przepraszałam mocno, bo nie wiem, kto był bardziej przestraszony, jamnik, czy jego pan... :oops: Quote
Crazy Lab Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Kiedyś znałam suczkę husky... i niestety miała tendencje do uciekania na tak zwane "giganty". Uciekała a potem wracała... czasem po paru godzinach ale potrafiła nie wracać przez caly dzień.Potem siedziała pod drzwiami do mieszkania(chodziała na długie spacery i miała dużo ruchu) i szczekała, żeby wejść do środka. Niestety raz gdzieś pobiegła i juz nie wróciła...:placz: . Quote
wiska Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Wydaje mi sie ,ze jedyna rada jest przyzwyczjanie szczeniaka zeby poruszal sie w poblizu czlowieka (zachecanie go [wolaniem go,pogwizdywaniem,dawaniem mu co jakis czas przysaku]),to nauczy psa ,ze kolo wlasciciela sie zawsze cos dzieje. Najlprzym zapobieganiem przed ucieczkami jest ogrodzenie dzialki(zabezpieczenie) tak by zwierzak nie mial mozliwosci ucieczki....ewentualnie budowa kojca (szczerze to jestem teu przeciwna-pies nie powinien caly dzien siedziec w betonowtm kojcu)...:roll: Nie jestem specjalistka ,ale mysle,ze rozwiazania w/p sa skuteczne...:oops: :multi: :razz: ;) Quote
coztego Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Viz napisał(a): Za to koleżanka ma sporo problemów ze swoim kundelkiem, który, gdy wyczuje ciekącą sukę, jest w stanie pobiec za nią na drugi koniec świata Właściciele suczek z pewnością są przeszczęśliwi :diabloti: Doradź koleżance kastrację, takiemu "amantowi" dobrze zrobi. Quote
Viz Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Właściciele suczek z pewnością są przeszczęśliwi :diabloti: Oj tak, z całą pewnością cieszą się na myśl, że do domu odprowadzi ich jeszcze jeden pies. Przy okazji przeszkadzając przy każdej możliwej okazji... :angryy: Koleżance już powtarzam o kastracji od dobrych paru lat, ale bezskutecznie. Tzn. ona jest jak najbardziej za, natomiast gorzej z rodziną, która uważa, że taki zabieg wogóle w grę nie wchodzi. :shake: Aktualnie piesek ma 9 lat... Quote
papisia Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 Ja nie wiem komu dziękować za to, że moja Niuńka wyrosła z takich zrywów i ucieczek... :shake: Przy okazji zawsze łapała w zęby co było pod ręką... To był koszmar :diabloti: A już porażką był pies uciekający np z majtami. Jak to laba - milosnika wody zabrałam nad wodę w wakacje... Szukalismy miejsca bez ludzi i nawet trafilo się takie... Nie licząc małej grupki mlodziezy w poblizu. Miała kilka miesiecy więc maly dzikus jak wpadł to wszystko wokoło zachlapane... Pluskała się grzecznie na tyle bym sama mogła zdjąc spodenki i wejsc do Niej, to samo mąż. No i w tym momencie, gdy zaczęlismy sie zblizac Sabka dała nogę... Ja za nią, mąż za nią... wołamy, prosimy i nic. Przyliczyła taka mokra piasek, pole w poblizu zbierając te wszystkie pylki z traw jakąś ziemie a potem wpadła jak dzika swinka opalającemu się chłopakowi na plecy zeby go polizac:flaming: Jak wstał to nie wiedziałam czy śmiac sie czy płakac czy go przepraszac... Czerwone pręgi po ostrych szponach szczeniaka i kupa błota na plecach :shake: Dopadlismy ją dobre 5minut pozniej i w nogi stamtąd :oops: Było - minęlo... Oj wiele takich ucieczek było ;) Quote
Saskja Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 U mojej weimarki początkowo ucieczki wyglądały bardzo spektakularnie, po prostu oddalała się w szalonym tempie, jak to wyżeł. Nigdy za nią nie pobiegłam, tylko gwizdałam i dawałam nogę w drugą stronę. Jeśli mnie zignorowała, to zasuwałam tam, gdzie ona, potem gwizdałam i wołałam, a gdy się odwróciła, znowu uciekałam w przeciwną stronę. Jakoś zawsze w końcu decydowała się mnie gonić, choć przyznaję, że czasem to chwilę trwało, gdy np. spotkała kolesia do zabawy. Ale do tego jedna zasada - zawsze w kieszeni smakołyki i za każdym razem, gdy w końcu wróciła, czułe przywitanie i coś do pyska w nagrodę. Nigdy ani śladu złości, od której przecież aż kipiałam. No i jakoś się nauczyła. Teraz znika mi rzadko, co chwilę wraca, pilnuje mnie, no i cwaniara wyciąga pysio po coś na ząb. Quote
lazi Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 MOja Patusia nie uciekła. Niestey skradziono ja z zamkniętej działlki ! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.