ewa36 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Cantadorra napisał(a):Jak to tłumaczycie, że psiaki, jak poprawiają im się warunki i lepiej się niby czują, odchodzą? Mogła to być nagła śmierć sercowa. To się zdarza wyniszczonym psom, które - paradoksalnie - trafiły w lepsze warunki Quote
Agata Balu Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 A może to właśnie zmiana miejsca zamieszkania, gdzie czuł sie już dobrze i był kochany tak go wystraszyła, że serduszko tego nie zniosło? Tak mi przykro!!! Quote
inga.mm Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 nadal nie mogę przetrawić bezsensu tej śmierci, gdy trafił już do porządnych ludzi. Quote
MaDi Posted February 15, 2012 Author Posted February 15, 2012 Za każdym razem kiedy widzę nowy post pojawia się u mnie jakaś bezsensowna nadzieja:( Zajrzyjcie do kolejnych bid w moim podpisie... Quote
inga.mm Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 nierealne... jakby inne życie płynęło równolegle i niechcący wdepnęłaś tam, gdzie są ci sami ludzie, te same zwierzęta, tylko zdarzenia inne i oglądasz to jak widz w kinie Quote
Selenga Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 Dziewczyny, wysłałam darczyńcom z allegro informację o odejściu Reksia i w odpowiedzi dostałam maila którego pozwolę sobie tu przytoczyć (mam zgodę). W treści wyjaśni się dlaczego tutaj. Pani list na temat Reksia wstrząsnął nami: jak zapewne i inni uczestnicy ratunkowej aukcji zdążyliśmy się już przyzwyczaić do myśli o happy endzie: o tym, że psiaka udało się uratować, że znalazł miłość i opiekę w czyimś domu. Proszę przekazać jego opiekunom wyrazy współczucia -- i niech Pani też je od nas przyjmie. Tak nagła i niespodziewana strata, zwłaszcza kiedy wszystko zaczynało wyglądać lepiej, kiedy się już widziało tę fajną przyszłość jaką to wymęczone stworzenie wreszcie zaczyna mieć przed sobą... to wielka ironia i złośliwość losu. I wielka niesprawiedliwość. Może trzeba takie chwile równoważyć lepszymi wiadomościami. Pusia, drugi piesek z tej samej interwencji (my nazwaliśmy ją Daszą), była w o wiele lepszym stanie od Reksia -- wystarczyło trochę leczenia na początku, dożywianie odpowiednią dietą i szybko odzyskała wigor. Nadal jest szczupłym psiakiem, widać że jest pieskiem "po przejściach": boi się dużych mężczyzn o niskim głosie -- jest przerażona, chowa się w kącie, siusia pod siebie, czasem zachowuje się podobnie bez widocznego powodu (czyli z powodów których jeszcze nie zrozumieliśmy), je "na zapas" itp, ale z drugiej strony widać też, że były w jej życiu lepsze czasy: uwielbia dzieci i pięknie się z nimi bawi, ładnie zintegrowała się z resztą naszego zwierzyńca, biega po ogródku i po polach, jako dość młody jeszcze pies gryzie wciąż co popadnie -- przerabia gałązki na rozpałkę leżące przy kominku na stosik drzazg, rozkłada plastikową zabawkę na kolorowe skrawki plastiku, podgryza nasze palce kiedy jest wesoła i szczypie łapki naszej drugiej suni, Nany, wydając przy tym śmieszne bulgoczące dźwięki. A kiedy wychodzimy, wskakuje obok niej na oparcie kanapy i razem wyglądają za nami przez okno -- co widać na jednym z załączonych zdjęć. Na przesłanie Pani fotografii pt. "poranny atak dwóch liżących po uszach psiaków na rozespaną panią robiącą straszne miny" nie dostałem zgody od żony... Nie możemy już niczego zrobić dla Reksia. Ale warto pamiętać, że coś udało się zrobić dla Daszy. A jeśli chodzi o Reksia... Matka Teresa z Kalkuty zapytana przez dziennikarza co można dać umierającemu człowiekowi zabieranemu z ulicy na dzień przed śmiercią odpowiedziała: "poczucie, że nie jest sam". Myślę, że nikt kto kocha zwierzęta nie oburzy się na zastosowanie tych słów i do nich. Fakt, że przez dwa miesiące ten piesek miał szansę poznać lepszą stronę życia, czyjąś troskę i miłość, że znalazł te kolana na których mógł spokojnie oprzeć głowę... jest małym, ale jasnym zwycięstwem, niezależnie od żalu po jego stracie. Proszę walczyć dalej. Patrzymy na to, co Państwo robicie i nawet jeśli nie możemy adoptować wszystkich tych biednych zwierząt, chcemy w czymś się przydawać. Proszę urządzać aukcje ratunkowe, będziemy je polecać i pomagać na ile tylko będziemy mogli. Pozdrawiam, Grzegorz S." Dostałam też zdjęcia Daszy, ale nie wiem czy wkleić je tutaj czy może sunia miała osobny wątek... Quote
MaDi Posted February 20, 2012 Author Posted February 20, 2012 [quote name='Selenga']Dziewczyny, wysłałam darczyńcom z allegro informację o odejściu Reksia i w odpowiedzi dostałam maila którego pozwolę sobie tu przytoczyć (mam zgodę). W treści wyjaśni się dlaczego tutaj. Pani list na temat Reksia wstrząsnął nami: jak zapewne i inni uczestnicy ratunkowej aukcji zdążyliśmy się już przyzwyczaić do myśli o happy endzie: o tym, że psiaka udało się uratować, że znalazł miłość i opiekę w czyimś domu. Proszę przekazać jego opiekunom wyrazy współczucia -- i niech Pani też je od nas przyjmie. Tak nagła i niespodziewana strata, zwłaszcza kiedy wszystko zaczynało wyglądać lepiej, kiedy się już widziało tę fajną przyszłość jaką to wymęczone stworzenie wreszcie zaczyna mieć przed sobą... to wielka ironia i złośliwość losu. I wielka niesprawiedliwość. Może trzeba takie chwile równoważyć lepszymi wiadomościami. Pusia, drugi piesek z tej samej interwencji (my nazwaliśmy ją Daszą), była w o wiele lepszym stanie od Reksia -- wystarczyło trochę leczenia na początku, dożywianie odpowiednią dietą i szybko odzyskała wigor. Nadal jest szczupłym psiakiem, widać że jest pieskiem "po przejściach": boi się dużych mężczyzn o niskim głosie -- jest przerażona, chowa się w kącie, siusia pod siebie, czasem zachowuje się podobnie bez widocznego powodu (czyli z powodów których jeszcze nie zrozumieliśmy), je "na zapas" itp, ale z drugiej strony widać też, że były w jej życiu lepsze czasy: uwielbia dzieci i pięknie się z nimi bawi, ładnie zintegrowała się z resztą naszego zwierzyńca, biega po ogródku i po polach, jako dość młody jeszcze pies gryzie wciąż co popadnie -- przerabia gałązki na rozpałkę leżące przy kominku na stosik drzazg, rozkłada plastikową zabawkę na kolorowe skrawki plastiku, podgryza nasze palce kiedy jest wesoła i szczypie łapki naszej drugiej suni, Nany, wydając przy tym śmieszne bulgoczące dźwięki. A kiedy wychodzimy, wskakuje obok niej na oparcie kanapy i razem wyglądają za nami przez okno -- co widać na jednym z załączonych zdjęć. Na przesłanie Pani fotografii pt. "poranny atak dwóch liżących po uszach psiaków na rozespaną panią robiącą straszne miny" nie dostałem zgody od żony... Nie możemy już niczego zrobić dla Reksia. Ale warto pamiętać, że coś udało się zrobić dla Daszy. A jeśli chodzi o Reksia... Matka Teresa z Kalkuty zapytana przez dziennikarza co można dać umierającemu człowiekowi zabieranemu z ulicy na dzień przed śmiercią odpowiedziała: "poczucie, że nie jest sam". Myślę, że nikt kto kocha zwierzęta nie oburzy się na zastosowanie tych słów i do nich. Fakt, że przez dwa miesiące ten piesek miał szansę poznać lepszą stronę życia, czyjąś troskę i miłość, że znalazł te kolana na których mógł spokojnie oprzeć głowę... jest małym, ale jasnym zwycięstwem, niezależnie od żalu po jego stracie. Proszę walczyć dalej. Patrzymy na to, co Państwo robicie i nawet jeśli nie możemy adoptować wszystkich tych biednych zwierząt, chcemy w czymś się przydawać. Proszę urządzać aukcje ratunkowe, będziemy je polecać i pomagać na ile tylko będziemy mogli. Pozdrawiam, Grzegorz S." Dostałam też zdjęcia Daszy, ale nie wiem czy wkleić je tutaj czy może sunia miała osobny wątek... Selengo dziękuję... Daszka bardzo szybko znalazła dom u ludzi,którzy już kiedyś adoptowali sunię. Jej się udało pewnie dlatego,że była młodsza i w dużo lepszym stanie. Pewnie wszyscy myśleliśmy,że najgorsze już za nami. Nie wierzyłam,że uda nam się go wyciągnąć w chwili kiedy jechaliśmy z nim z interwencji, ale jednak niemożliwe stało się możliwe...szkoda,że na tak krótko. Być może niektórzy z Was pamiętają 4 miesięczną Tequilę w typie cane corso zachłyśniętą olejem? O nią walczyliśmy z całych sił bo tak strasznie chciała żyć. Niestety jej stan drastycznie się pogorszył, a późniejsza sekcja wykazała,że ten organizm nie miał prawa funkcjonować. Zastanawiałam się wtedy czy mamy prawo decydować o życiu ratowanego zwierzaka i powiem szczerze,że minęło już sporo czasu a ja nadal nie odpowiedziałam sobie na to pytanie. Quote
Merys Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 Bardzo piękny mail, Selengo, wrzuć proszę tutaj jej zdjęcie, ona z Reksiem miała wspólny wątek. Quote
Nadziejka Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 ..........................:-(.odpoczywaj kochany Quote
MaDi Posted February 21, 2012 Author Posted February 21, 2012 [video=youtube;VDr8eiViHX0]http://www.youtube.com/watch?v=VDr8eiViHX0&feature=youtu.be[/video] Quote
inga.mm Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Jeśli chciałaś mną potrząsnąć to udało Ci się Quote
andegawenka Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 [quote name='inga.mm']Jeśli chciałaś mną potrząsnąć to udało Ci się[/QUOTE] i jeszcze troszkę mi sie pochlipało Quote
MaDi Posted February 21, 2012 Author Posted February 21, 2012 Tak strasznie chciałabym być milionerką żeby pomagać tak jak mi się marzy... Quote
Cantadorra Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Takie wzruszające, popłakałam się.......... Quote
Selenga Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 [quote name='inga.mm']Jeśli chciałaś mną potrząsnąć to udało Ci się[/QUOTE] [quote name='andegawenka']i jeszcze troszkę mi sie pochlipało[/QUOTE] [quote name='Cantadorra']Takie wzruszające, popłakałam się..........[/QUOTE] Ja przeczytałam list ok. 2 w nocy i przeryczałam do rana... I ile razy go czytam to ryczę. Tak bardzo by się chciało obok zdjęć Pusi (teraz Daszy) wkleić podobne zdjęcia Reksia... Quote
Paula95 Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Tak bardzo to wszystko niesprawiedliwe... ;( Quote
pikola Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='Lobaria']Popłakałm się, czytając ten list...[/QUOTE] Ja tez. Zegnaj Reksiu i do zobaczenia.. Wciaz nie moge uwierzyc:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.