Jump to content
Dogomania

Pies ze schroniska-nie chce wychodzić na spacer:(


Recommended Posts

Posted

Witam, potrzebuje pomocy bo sama już nie wiem co mam robić. Wierka została wzięta ze schroniska ok trzech tygodni temu, na początku była trochę wystraszona, ale z dnia na dzień było coraz lepiej do momentu (jakiś tydzień temu), gdy na spacerze dzieciaki zaczęły strzelać z petard. Suńka mało nie oszalała ze strachu, zaczęła ciągnąć do domu, nie można jej było uspokoić, cała się trzęsła. Od tego czasu nie chce wychodzić na dwór. W domu jest wszystko ok, przychodzi jak ją się woła, je normalnie, jak mówię, że idziemy na spacer merda ogonkiem, grzecznie czeka żeby jej założyć szelki, otwieram drzwi na klatkę i..... pies sztywnieje. Staram się ją wyciągać na smakołyki- rzucam jej kawałeczki sera i powolutku wysuwa się za drzwi, ale już przy schodach nawet to nie pomaga ( 3 pietro bez windy) po prostu ją muszę pociągnąć żeby zaczęła schodzić i ten koszmar się powtarza co półpiętro. Na dworzu bywa różnie, w dzień szybkie siku za bramą i ciągnie do domu, wieczorem/ w nocy kiedy jest mniej ludzi staram się ją wyciągnąć trochę dalej, głównie to stoimy w miejscu i nie pozwalam sie jej wycofać muszę ją mocno pociągnąć (po 5-10 minutach stania w miejscu) czasem to skutkuje i udaje nam się odejść trochę dalej od domu, żeby załatwiła swoje potrzeby, ale nie wiem, czy to jest dobra metoda, bo Wierka ciągle się odwraca i ciągnie do domu.
Dostałam od weta syrop stresnal, ale nie widzę, żeby to miało jakiś wpływ uspokajający na nią.
Może umiecie nam jakos pomóc, jestem z Warszawy, może potrzebna jest pomoc osoby trzeciej, może kogoś takiego znacie, bo mi czasem brakuje już po prostu cierpliwości i ostatnio na nią nakrzyczałam :(

Posted

Po pierwsze zacznij ją przyzywcajac do dzwięków najpierw cichych, można płytę kupić z burzą.
Na spcery duża ilość smakołyków. postaraj się aby spacery były męczace. Jeżeli nawet nie chce się bawic może wspólny jogging, albo rowerek. Pies zmeczony jest mniej podatny na stres. Gdzies to musi jej odejsć, rozładowac sie.
Jezeli lubi się bawic zabawką, piłeczką piszczałką spraw aby zabawa była super.
NA sylwestra zopatrz sie w srodki uspokajajace by przezyła spokojnie ten gorący czas.

Spróbuj terapie z kroplami Bacha

Posted

Witam, nie problem w tym, że Wierka nie chce się bawić na spacerach, tylko, że nie chce się ruszać, nawet na siku nie bardzo chce wychodzić po nocy. Tylko do domu i do domu :( Próbuje łagodnie namawiać, kusić na przysmaki, ale nawet na to nie reaguje, stoi jak słup soli i już.
Może znacie jakieś inne sposoby, jak ją zainteresować spacerem?

Posted

moze przeczekac tn czas przed i posylwetsrowy?mam podobny problem ze swoja suka.. z tym,ze ona wyjdzie ale szybko chce wracac... jedynie uspokaja sie troche jak idziemy na pola gdzie razem z owczarkiem troche biega i szuka msyzek;p.. moze sprobuj suke gdzies autkiem wywiezc w spokojne miejsce zeby pochodzila??

Posted

Dziękuję wszystkim za wsparcie, już jest troszkę lepiej, co prawda spacery trwaja nie dłużej jak 5 minut, ale przynajmniej sama bez przymusu wychodzi. Staram sie ją wyprowadzać co 2-3 godziny, najlepiej jest rano i w nocy.
Pozdrawiam Was i życzę spokojnych Świąt.:)

  • 2 weeks later...
Posted

może twoja suńka powinna się przekonać że na dworzu jest fanie ?
skoro nie masz problemów z zabawą to baw się z nią np na długiej smyczy żeby ci ni uciekła, jak pozna ze podwórko jest super to bedzie chetniej wychodziła ..

Posted

Chyba wszystkie pieski po przejściach mają takie chwile załamania i lęków. Całkiem podobnie jest z moja sunią - też po przejściach.
Teraz w okresie okołosylwestrowym to tylko wcześnie rano chętnie wychodzi na pole. Jedziemy do parku, bo tam jest cisza i spokój i wtedy się suńka wybiega. Niestety w południe i wieczorem nie chce wyjść z domu, choć potrzeby fizjologiczne dają znać o sobie. Czasem musimy poprostu wynosić ją na rękach, a trochę sobie sunia waży, bo ok. 25 kg. Niestety żadne smakołyki a ni słowa zachęty nie pomagają. Strach jest silniejszy. No cóż, trzeba przeczekać.

Posted

dzwonilas do kolezanki Azzie5 w sprawie adopcji :)
znam Wierkę - to wspaniała sunia ,

niestety nie wiem co Wam poradzic :(
przesle link Azzie 5 , moze Ona sie wypowie

Posted

Chrupek napisał(a):
dzwonilas do kolezanki Azzie5 w sprawie adopcji :)
znam Wierkę - to wspaniała sunia ,

niestety nie wiem co Wam poradzic :(
przesle link Azzie 5 , moze Ona sie wypowie


Teraz to już tylko staramy się przetrwać, jutro godzina zero:mad:
Póki co Wierka nauczyła się załatwiać na podwórzu, ale i tak trzyma do ostatniej chwili i wychodzi jak już musi.
Po prostu jest strasznie wystraszona, a ja spanikowałam na początku.

W domu jest kochana, grzeczna, łagodna jak baranek, no chyba że odwiedza nas jakiś mężczyzna wtedy robi się agresywna, tzn bardzo warczy i szczeka, muszę sobą odgradzać gościa, bo nie wiem, czy nie ugryzie, na razie więc ograniczyłyśmy wizyty obcych, teraz najważniejszy spokój.

Posted

Uważaj na Wierkę jutro...ja straciłam przed laty psa w noc sylwestrową, przestraszył się i uciekl, nigdy go nie znalałam:-( Moja sunia też jest bardzo strachliwa, mimo ,że jest ze mną od szczeniaczka ( chociaż też mozna powiedzieć ,że po pzrejściach, bo debil "hodowca" bił 6 tyg szczeniaczki jak załatwiły sie poza gazetą:angryy: ).Przez lata nie było mowy żeby ją zostawić w sylwestra w domu samą, co więcej noce te spędzaliśmy w łazience-bo tam było najciszej;) Strachy i leki mojej suni odchodziły lata, kiedys bała się jak zbyt gwałtonie ktoś się poruszał np. na schodach, blokada i koniec spaceru! Nigdy na nia nie krzyczałam, choc czasem szlag mnie trafiał poprostu! Myślę, że miłośc i cierpliwośc może to wszystko pokonac! Pies musi zaufac, przekonac się ,że z panem nic mu nie grozi, a na to trzeba czasu.

Posted

Minął sylwester, strzały ucichły a Wierka nadal nie chce opuszczać mieszkania, od świąt nie było prawdziwego spaceru, tylko 1 minutowe na podwórku, ostatni raz wczoraj w południe :(
Nie pomagają smakołyki, namowy, tzn daje się namówić do zejścia na dół wychyla nos za drzwi i.... wraca

Posted

Ja mam sukę nie "po przejściach" ale problem taki sam..od pierwszych strzałów petard czylio gdzieś tak 2 tygodnie temu. Tylko na siusiu i do domu. Mowy nie ma o oddaleniu się gdzieś dalej....Wcześniej prowadziła bardzo aktywny tryb życia a teraz dom i dom...Zaczynam być załamana....

Posted

Dorin, Wierce wcześniej pomagało, jak koło domu przechodził jakiś znajomy psiak, wtedy dawała sie namówić na pójście za nim, czasem pomagały przysmaki podawane na dworze.
A dzisiaj rano sąsiadka zaoferowała pomoc w postaci KOTA :p
Wzięła swojego zwierza w kontener i Wiera zapominając o wszystkich lękach, poszła do parku jak po sznurku.... tam natychmiast zapomniała o kocie i zaczęła buszować w trawie, trwało to może z 5 minut, potem chciała wracać, ale dobre i to...
A wieczorem pożyczyłam sam transporterek, w końcu szkoda zwierza w taką pogodę ciągać i przespacerowałyśmy się, ale znowu gdzieś coś za chwilę wybuchło :mad: i pędem wróciła do domu, echhh nie jest lekko, ale mam nadzieję, że to światełko w tunelu i z czasem będzie jak dawniej.
Trzymam kciuki za Was.

Posted

LALUNA napisał(a):
Sroka a czy Twój pies interesuje się piszczącymi zabawkami?


Psimi piszczącymi zabawkami nie, trochę ją ciekawiły różne grające miśki mojej małoletniej.
Piłki, kości z psiego sklepu też nie.

Mam jeszcze jedno pytanie jak zaprzyjaźnić psa z kotem?. Bo kocurek mieszka na przeciwko i czasem widują sie przez drzwi, Wierka czasem kladzie się pod drzwiami sąsiadki i smutno piszczy, może ona się chce zaprzyjaźnić? Kot nie jest strachliwy również wygląda zaciekawiony zza drzwi.
Wejść z nią w kagańcu? Kiedyś dałam jej kawał kości, nic z niej nie zostało, trochę sie obawiałabym o całość kota, chociaż, z drugiej strony inny sąsiedzi 2 piętra niżej maja kotkę wychodzącą i czasem ją spotykamy na schodach, suniek daje się przeprowadzić obok, chociaż strasznie jest zaintrygowana kotą.
Myślicie, że to dobry pomysł?

Posted

Bo wiesz jakby była zaciekawiona piszczałkami to byś mogła udawać ze niesiesz kota i nie dac jej tylko piszczec i chowac jakbyś coś niosła, no zawsze mozesz zamiałczeć.:evil_lol:
Mozesz spóbować wyjsc z innym psami.
Wiesz najważniejsze abys wyszła z domu i poszła gdzieś dalej moze się wyluzuje. Albo podjechać autkiem na polankę.
Muisz popróbowac coś z ją zaintryguje. Przy odczulaniu od strzłów wykorzystuje się motywację do zabawy, na żarełko.
Stopień zestresowania chyba już poznasz po lekturze która Ci dałam.
Zobacz które objawy ma Twoja sunia i czy coś jesteś w stanie z nia wtedy zrobić. Jeżeli na dworze wezmie od Ciebie jedzenie i zje. To bym jej sniadanie dawal na dworze. Musisz teraz wszystko przenosic na podórko to co jest fajne i smaczne. Ale jedzonko musi być naprawde wyjątkowe. Mięsko, wątróbeczka pachnaca do tego, coś co lubi.

A z kotem zapoznawać mozesz ale obcy kot moze zareagować żle na psa, wiec jeżeli nie zamierzasz mieć własnego to nie ma sensu. Chyba ze masz miła sąsiadke, kot się nie boi psów to odiwedz sąsiadkę i trzymaj psa na smyczy i tak przez kilka odwiedzin aby zwierzaki tylko się widziały i oswajały ze sobą.

Posted

mam sunię po dużych przejściach, której całkowite oswojenie trwało ok. roku. Również bardzo bała się wychodzenia na spacery, nie tylko ze względu na wystrzały, przerażały ją duże kamienie, obcy ludzie i psy. Zaczęłam wychodzić z nia bardzo późno w nocy kiedy było względnie spokojnie, ale największy efekt przyniosło zabieranie ze sobą jednocześnie na spacer drugiego naszego psa. Odtąd Szara stawała się przy nim na spacerach zdecydowanie pewniejsza siebie, a kiedy pojawiało się 'zagrożenie', chowała się bezpiecznie w jego cieniu.
Gratuluję pomysłu z kotem!:lol:

Posted


Gratuluję pomysłu z kotem!
pomysł był świetny tylko działał jeden dzień :] Już nie interesuje ją kot, co prawda udało sie wyjść na chwile, ale potem znowu tylko nos wychyla zza drzwi i do domu
Zastanawiam się co będzie jutro...

  • 2 months later...
Posted

Jak tam Wiera? Czy strachy trochę mijają? Ja też mam sunię :multi: z Józefowa. Prawie całe dnie przesypia. Myślę, że to ze strachu. Największy problem jest z wychodzeniem. Na początku bała się wszystkiego, ludzi, psów, trawników, plastikowych toreb, małej starej choinki. Teraz jest problem z remontem na klatce schodowej. Chodzimy tylko wcześnie rano i wieczorem by nikogo nie spotkać ale i tak jest to dla suni duży stres. Za to naszego domowego kota kocha bezgranicznie i chyba on pomaga jej w trudnych chwilach. Pewnie najlepszy byłby drugi pies;) .

Posted

[quote name='Miki']Jak tam Wiera? Czy strachy trochę mijają? Ja też mam sunię :multi: z Józefowa.
Gratuluję wyboru:)
Z Wierą bywa różnie, po dwóch miesiącach zaczęła jako tako wychodzić, najspokojniejsza jest rano i wieczorem, w dzień wychodzimy na 10-15 minut i już ciągnie do domu. Czasem jak usłyszy jakiś "podejrzany" huk ciągnie do domu jak czołg, staram się wtedy ją przetrzymać i jak trochę ochłonie powolutku krok za krokiem wracamy. Pozostały jeszcze dwa problemy - z kierunkiem spacerów, raz idziemy do parku, a następnego dnia, zapiera sie na wszystkie łapy i nie ma zmiłuj się, nie idzie w tamtą stronę i nie ma sposobu żeby ją namówić, nawet łapówki nie pomagają. Drugi to goście. Każdy gość jest wrogiem, Wierka rzuca sie na każdego, raz nawet w kagańcu próbowała ugryźć :(. W sumie rzadko ktoś do nas przychodzi i stąd trudność w złagodzeniu jej domowego charakteru. Na dworzu jest aniołem, ludzie ją nie interesują, psy średnio, z małymi sie wita, duże mijamy łukiem.
Znalazłam w necie forum pozytywnego szkolenia psów http://www.szkoleniepsow.fora.pl/index.php i szkolimy się z klikerem, tzn stawiamy pierwsze kroki, Wierka bardzo chętnie współpracuje, umie już siad, waruj, podaje pięknie łapę, a kiedyś dotknięcie jej łapska było niemożliwe, jakiś uraz chyba miała, nie pozwalała się dotknąć do łapki. Teraz ćwiczymy przywołanie, gdyż na razie chodzi tylko na smyczy- 10 metrowej lince.
W domu też głównie śpi, smieję się, że niedługo odleżyn dostanie ;) http://nika.neostrada.pl/ewa/Wiera/index.html

Miki, zyczę Tobie dużo cierpliwości, mnie jej troche na początku zabrakło, zupełnie nie rozumiałam Wiery i się złościłam, co nie pomagało jej w adaptacji, teraz już jest znacznie lepiej. Ja się nie złoszczę, Wierka stara się współpracować. Czasem.:evil_lol:
pozdrawiamy

Posted

Może na spacery suni pomogłyby wspólne wyjścia z zaprzyjaźnionym psem... Znajdź kogoś, kto ma małego psa i wychodźcie razem.
Podobnie z gośćmi - namów znajomych albo sąsiadów, żeby pospacerowali pod domem razem z Tobą i sunią i wejdźcie do mieszkania razem, oczywiście dużo smakołyków do tego.....:lol:
;)
A może drugi piesek????

Posted

Może na spacery suni pomogłyby wspólne wyjścia z zaprzyjaźnionym psem...
Mamy zaprzyjaźnione małe pieski, ale Wierka jest charakterna, jak mówi nie, to i najlepszy kumpel nie pomoże, zamienia się w słup soli i już. A ponieważ ja też jestem uparta, to czasem tak sobie stoimy w jednym miejscu 5-10 minut, Wierka sapnie poirytowana że nie wszystko po jej myśli i łaskawie rusza w stronę w którą chcę podążać.

Podobnie z gośćmi - namów znajomych albo sąsiadów, żeby pospacerowali pod domem razem z Tobą i sunią i wejdźcie do mieszkania razem, oczywiście dużo smakołyków do tego.....
Wypróbujemy :)

A może drugi piesek????
To by było najlepsze rozwiązanie ;), niestety nasz metraż i dochody nie pozwalają na to, jak będę miała domek z ogródkiem to nawet całe stadko (jak to fajnie czasem pomarzyc ;))

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...