Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

sylwija napisał(a):
Livka zgodziła się być skarbnikiem Ninki, jak jeszcze nie było mowy o domku, więc może na jej konto?
zaraz prześlę :) i jeszcze raz dziękuję :)


Ha,ha...to ja dziekuje,juz nie musze wysylac;)

Posted

Z tego co doczytałem, oprócz Sylwijii, w kosztach transportu partycypować mają zamiar:
- docha
- pikola
- Agata Balu
- andegawenka
- gallegro.
Proponuję nie brać pod uwagę Sylwiji, ponieważ i tak ponosi ona koszty amortyzacji auta.
Zatem 5 osób po 20 pln pokrywa koszt paliwa w całości. Swoją część przekażę jutro bezpośrednio Sylwiji.
Jeśli ktoś wpłaci więcej, pewnie i tak nadwyżka zostanie przekazana na psiaki, których u Sylwiji jest bez liku...

Posted

gallegro napisał(a):
Z tego co doczytałem, oprócz Sylwijii, w kosztach transportu partycypować mają zamiar:
- docha
- pikola
- Agata Balu
- andegawenka
- gallegro.
Proponuję nie brać pod uwagę Sylwiji, ponieważ i tak ponosi ona koszty amortyzacji auta.
Zatem 5 osób po 20 pln pokrywa koszt paliwa w całości. Swoją część przekażę jutro bezpośrednio Sylwiji.
Jeśli ktoś wpłaci więcej, pewnie i tak nadwyżka zostanie przekazana na psiaki, których u Sylwiji jest bez liku...


Tak jest!Popieram:lol:

To juz moge sie cieszyc:multi::multi::multi:

Posted

pikola napisał(a):
(...)To juz moge sie cieszyc:multi::multi::multi:


Nauczeni doświadczeniem, cieszyć będziemy się dopiero jutro, a w zasadzie po pewnym czasie, niezbędnym na wzajemne poznanie i aklimatyzację Ninki w nowym domu. Mam nadzieję, że nie będzie traumy, kiedy ją zostawimy. Sunia jest nieufna w stosunku do obcych i pewnie jakiś czas będzie tęsknić. No, ale po tym, jak nasz niewdzięcznik Sinus, po 4 miesiącach od adopcji, nawarczał na nas i potraktował jak zwykłych intruzów, uświadomiłem sobie, że psiaki bardzo szybko zapominają swoich wybawców :roll:. Żywię nadzieję, że w przypadku Ninki będzie podobnie.

Posted (edited)

Nie chcę wyręczać Sylwiji, dlatego wszystkim oczekującym na wieści przekażę jedynie, że Ninka została w swoim nowym domu. Teraz pozostaje zaczekać na szczęśliwy powrót Sylwiji z TZ-tem i jej relację. Możliwe, że przekaże nam też najnowsze informacje z nowego domku, kiedy zadzwoni tam w celu zasięgnięcia info o aklimatyzacji Ninki.

EDIT:
Niestety, przed chwilą zadzwoniła Sylwija z informacją, że podczas spaceru po posesji, Ninka wywinęła się z szelek, zaszyła się w jakimś kącie i warczy, kiedy ktoś do niej podchodzi. Powodem tego jest zapewne trauma, jaką Ninka aktualnie przeżywa... W związku z powyższym Sylwija zdecydowała się wrócić. Póki co nie ma mowy o zabieraniu Ninki, ale trzeba się temu bliżej przyjrzeć. Przecież jutro taka sytuacja może się powtórzyć, a nikt nie będzie tam co chwilę jeździć.

Edited by gallegro
Posted

Ech...ale nie ma się co jeszcze przejmować... początki zazwyczaj bywają trudne....trzeba dać czas sunieczce, ona to bardzo przeżywa, jej ukochana pani, Sylwija zostawiła ją w obcym miejscu i odjechała...jeżeli państwo są tacy wspaniali i zrozumieją to, to wszystko będzie dobrze :)

Posted

handzia napisał(a):
Ech...ale nie ma się co jeszcze przejmować... początki zazwyczaj bywają trudne....trzeba dać czas sunieczce, ona to bardzo przeżywa, jej ukochana pani, Sylwija zostawiła ją w obcym miejscu i odjechała...jeżeli państwo są tacy wspaniali i zrozumieją to, to wszystko będzie dobrze :)


Ja zrozumiałam że wróciła....

Posted

Ponieważ Sylwija wróci bardzo późno, sam postaram się pokrótce opisać fakty...
Zacznę od tego, że w poprzednim swoim wpisie zasygnalizowałem jedynie, że brane było pod uwagę zabranie Ninki, ale decyzję miała podjąć Sylwija po zorientowaniu się w sytuacji na miejscu.
Kiedy ponownie tam zajechała, Ninka była już w domu. Państwu udało się ją zwabić i zamknąć drzwi, stosując myk ze sznurkiem przywiązanym do klamki. Niestety, od tej chwili Ninka zaszyła się pod stołem i warczała. Była niesamowicie zestresowana i przerażona. Co i rusz wąchała krzesło, na którym siedział TZ Sylwiji.
Kiedy jeszcze była na posesji, panicznie szukała sposobu aby sforsować ogrodzenie. Histerycznie reagowała na każdy przejeżdżający samochód, próbując przecisnąć się pod bramą. Widać było, że za wszelką cenę chciała wrócić do "swojego domu". Trauma była nieprawdopodobna...
Po przeanalizowaniu wszystkich ZA i PRZECIW, zapadła decyzja o zabraniu Ninki...
Żeby była jasność - niedoszli opiekunowie Ninki nie zrezygnowali z adopcji, ale Sylwija uznała, że w tych okolicznościach Ninka będzie ciągle szukać sposobu na oswobodzenie się, a wtedy może dojść do tragedii, ponieważ posesja znajduje się przy ruchliwej ulicy. Założyła bowiem, że kolejnym razem mogła już nie dać się zwabić do domu, a pozostawienie jej samej na noc na posesji, równałoby się praktycznie jej ucieczce. Ryzyko było zbyt duże.
Niektórzy mogą pomyśleć, że decyzja o zabraniu suni była zbyt pochopna, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że to właśnie Sylwija widziała w jakim stanie była Ninka, a przecież z byle powodu tego by nie zrobiła.
Jedno jest pewne - każda kolejna próba adopcji będzie problematyczna, ponieważ Inka jest bardziej wrażliwa, delikatna i nieufna, niż wszystkim nam się wydawało. Dowody tego dawała już podczas podróży, kiedy zobaczyła intruza w mojej osobie.

Posted

ja uważam, że bardzo dobrze że Sylwija ją zabrała, gdyby Ninka tam została to by była decyzja zbyt pochopna, gdyż na pewno stałoby się tak jak Sylwia przewidywała. Ostatnio mieliśmy na dogo dokładnie podobny przypadek ucieczki psa z Ds po 1 godz. jej pobytu. Psica zwiała z szelek w poszukiwaniu swojej dotychczasowej opiekunki. tydzień jej szukaliśmy we Wrocławiu, w dniu odnalezienia uległa wypadkowi samochodowemu.
Z innej beczki, na dniach kudłaty Florian po raz trzeci poszedł do swojego wspaniałego DS, z którego ludzi zaakceptował od razu. Z dwóch poprzednich domów pies wracał do swojego ukochanego dt, tak więc musi się zespolić układ pies-człowiek. To jeszcze nie dom dla Ninki. Poza tym myślę, że ona potrzebuje domu z drugim zwariowanym psem.

Posted

docha napisał(a):
(...)To jeszcze nie dom dla Ninki. Poza tym myślę, że ona potrzebuje domu z drugim zwariowanym psem.


Moim skromnym zdaniem Ninka nie zaakceptuje od razu żadnego domku. Trzeba było widzieć, jaką miała panikę w oczach, kiedy weszliśmy na posesję...
Pomysł domku z odpowiednio usposobionym psiakiem rezydentem, jak najbardziej O.K.

Posted

gallegro napisał(a):
Moim skromnym zdaniem Ninka nie zaakceptuje od razu żadnego domku. Trzeba było widzieć, jaką miała panikę w oczach, kiedy weszliśmy na posesję...
Pomysł domku z odpowiednio usposobionym psiakiem rezydentem, jak najbardziej O.K.

Dokładnie, ona powinna być delikatnie przyzwyczajona do nowych państwa, najlepiej by byli z okolic i mogli przyjeżdżać się zapoznać z Ninką....

Posted

ech, trochę się podłamaliśmy..
już wczoraj w ogóle nie wchodziłam do netu, bo wróciliśmy po 22ej, 500 km i jeszcze takie nerwy..
krótkie podsumowanie - Ninka powiedziała NIE, zdecydowanie nie..

można byłoby 'powalczyć' - Państwa nawet nie przeraziła trudność z 'oswajaniem' Ninki, tylko właśnie to ryzyko, że się wydostanie poza teren posesji, oni już stracili psa pod kołami samochodu, a Ninka, która w normalnych warunkach zupełnie nie jest ucieczkowiczem, w stanie takiej paniki, wręcz histerii próbowałaby się wydostać na zewnątrz, co jest niebezpieczne i stanowi zbyt duże ryzyko, którego absolutnie nie mogliśmy podjąć..

Mamy nauczkę, spodziewaliśmy się trudności z początkową nieufnością, która zresztą ładnie była przełamywana - w naszej obecności, ale nasze wyjście, zupełnie zmieniło zachowanie Ninki i odwróciło całą sytuację.
Byłoby to do opanowania, stopniowego, ale musiałby być solidnie teren ogrodzony - jak dla haszczaków normalnie, i tez nam się wydaje, że lepiej by Ninka zniosła to gdyby był pies w domu. Warto zauważyć, że do obcego kota - bardzo pozytywny stosunek miała, ale jednak to z psami się bawi..
w ogóle, jak wróciliśmy (a odjechaliśmy już ponad 100 km, czyli prawie 1,5 godziny jechaliśmy z powrotem, i naprawdę wracaliśmy w strasznym stresie, czy się jakoś nie wymknie poza ogrodzenie, bo to już byłaby katastrofa zupełna..), to się momentalnie wyluzowała i nawet zaczęła się znów zachowywać poprawnie - jakby w gościach była, pojadła, popiła, po-przymilała się.. cała drogę powrotną spała, spokojna i zadowolona..
przy okazji wyszło, że jej choroba lokomocyjna to ewidentnie wynik stresu.. Jak jechaliśmy do Tomka, było ok, potem się zdenerwowała, ze nowa osoba, coś dziwnego się dzieje, nie jest to zwykły wypad na spacer, i wymiotowała.. (a jadła wczesnym wieczorem dnia poprzedniego), a jak wracaliśmy, po tym całym zamieszaniu - nic, żadnych wymiotów, nawet nudności, mimo, że u Państwa pojadła przysmaków, mięska, puszeczki, mleka popiła - nic, zupełnie żadnych objawów chorobowych..

Posted

o żesz, kurczę blade...
fatalnie!
Czyli Ninka wróciła i nie ma zamiaru nigdzie iść?
Z chorobą lokomocyjną podobnie jest u Birmy.
Gdy wyjeżdżamy z domu - cały tył samochodu jest opawiowany, chociaż tak na prawdę nie bardzo ma czym.
Powrót do domu - pies rozwalony na kanapie, chrapie, aż silnik zagłusza bez mała.

Posted

Przyznam, że byłem zaskoczony traumą Ninki, kiedy wysiadła pod naszą bramą. Ogon przyklejony do brzuszka i panika w oczach. A przecież byłem nienachalny i mówiłem do niej spokojnie. Trudno było sobie wyobrazić większy stres, ale okazało się, że na początku w niedoszłym domu było jeszcze gorzej. Na pocieszenie dodam, że i tak można mówić o szczęściu w nieszczęściu, ponieważ istniała naprawdę realna szansa, że w stresie Ninka sforsuje ogrodzenie. Całe ono nie było zbyt wysokie, a z tyłu przy budynkach gospodarczych, nie było podmurówki. Gdyby państwo nie zwabili jej do domu fortelem, kto wie jak mogłoby się to skończyć...

Przyznaję, że z tego wszystkiego zapomniałem przekazać Sylwiji swój udział w paliwie, dlatego przeleję kasę na konto. Ponieważ do planowanych 300 km doszło nieplanowanych ponad 200, kwotę tę proporcjonalnie zwiększę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...