sota36 Posted December 17, 2010 Posted December 17, 2010 Swiete slowa Alu!!! Kazdego psa sie kocha miloscia bezwarunkowa, inna... Quote
gosikf & dogs Posted December 17, 2010 Posted December 17, 2010 Najszczersze wyrazy współczucia... Quote
Kiłi Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 Co tam u Was? Niestety brutalnie mówiąc to co było już nie wróci, ale trzeba żyć dalej. Ja nigdy nie daruje sobie śmierci Spota, bo to była moja wina, moja głupota, do końca życia będe pamietać jego całonocne wycie z bólu... pies który nigdy nie piszczał... pomogła mi Uma, najpierw oczekiwanie na jej zdjęcia, później wychowywanie małego szkraba i radzenie sobie z jej problemami, których było nie mało to jakoś złagodziło ból, Spota nigdy nie zapomne, do teraz gdy go wspominam jakby mnie kłuło w serce, ale trzeba się cieszyć tym, że był, że dane nam było przeżyć wspólnie te lata i pamiętać jakim był cudownym towarzyszem życia... Trzymajcie się cieplutko:calus: Quote
clockwork Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 hejka.... wiem.... trzeba żyć dalej..... ale to tak cholernie boli. Mam wyrzut sumienia i nie pozbędę się go nigdy :-( tłumaczę sobie że taka kolej rzeczy- pojawia się bejbik i to ONA była na pierwszym miejscu, tłumaczę sobie że TE psy tyle żyją, że kiedyś musiał nadejść ten dzień (tylko czemu w MIKOŁAJA! tylko czemu co rok będę kojarzyć ten dzień jako najgorszy! tylko dlaczego przed Wielkanocą opuścił nas Legwanek a przed bożym narodzeniem Klocuś :-(....) Wiem że dla nas wszystkich to było najlepsze rozwiązanie- szybko- bez męczarni- o takim Jego odejściu marzyłam- żeby bez bólu, żebyśmy nie my musieli podejmować decyzję i przeciągać jego ból z dnia na dzień.... żeby nie spędził godzin agonii w koszmarnych bólach..... Wiem- chyba los był dla niego łaskawy- i chyba zasłużył sobie na taką śmierć..... Wiem że za pół roku byłyby pytania ze strony Dominiki- gdzie? czemu? ..... a teraz- ona nie pyta a ja nie muszę ze łzami w oczach tłumaczyć.... mimo wszystko brakuje mi Go! brakuje sierści, merdania, szczekania... brakuje wszystkiego co fajne i co mnie doprowadzało do furii... ale trzeba żyć..... i dziękuję Wam za wsparcie- Wy wiecie co to PIES PRZYJACIEL... tu na miejscu w większości słyszę... "nooo to masz w końcu luz!","noo czas na niego był", "no nareszcie nie będziesz uwiązana..." i szlag mnie trafia..... chciałam luzu, ale nie marzyłam o śmierci Klocucha :placz::placz: i tylko ci najwięksi twardziele- którzy naprawdę pokochali Klocucha- nie kryli łez. Przysięgam że nie miałam pojęcia że ma AŻ tylu wielbicieli, że aż tylu osobom sprawił ból.... niby garstka, ale obca garstka która widywała go sporadycznie, która dawała się wylizać i pieściła natrętniaka na każde jego zawołanie..... uronili łezkę na wiadomość.... ehhhhh.... a dziś idę wyrejestrować go z bazy podatników..... dopiero zerknęłam na świstek z utylizacji "PRZYJĘCIE PADLINY" ..... jakiej qffa padliny? to mój PIES, mój PRZYJACIEL- NIE JAKAŚ PADLINA!!!! bezwzględny, bezduszny, bezuczuciowy system, urzędasy pieprzone ...... :placz: pozatym u nas ok. Nie szykuję się do świąt, nie mamy jeszcze choinki- jakoś nie czuję blusa świąt- nigdy nie lubiłam a wspomniane wczesniej "zbiegi okoliczności" wcale nie przemawiają do mnie na tak.... wcale nie pozwalają poczuć "magii świąt".... zmykam bo łzy lecą mi jak grochy i nie widzę co piszę, nie myślę co piszę ...... PS. Kolejny psiak- na razie nie! nie teraz, jeszcze nie.... tak marzyłam żeby Domi wychowywała się wśród zwierząt- wczoraj skończyła 15 mies. a w tym czasie straciliśmy i legwanka i Klocusia..... i cisza..... Domi spi a w domu cisza jak makiem zasiał..... nie pamiętam takiej ciszy, nie lubię jej :shake: ehhhhhhhhhhhhhhhhh Quote
baster i lusi Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 wiem,że nie ma słów by pocieszyć.choć nigdy nie poznałam Klocusia osobiście ,wiem co znaczy kochac psa bo sama swoje kocham bardzo.Ja miałam jeszcze gorszą sytuację bo moja wnusia odeszła do aniołków 15 mc temu a miała by 17 mc.Pozostał ból i pustka bo nigdy jej nie przytuliłam nie usłyszę słowa babcia.Ale musimy jakoś życ pozbierać się ,choć każda chwila to ból.Jak to syn mówi zamiast kupować zabawki my zanosimy jej znicz na cmentarz.Trzymajcie się jakoś bo to nigdy nie przestanie boleć tylko nauczycie się z tym żyć. Quote
anetta Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Bardzo, bardzo jest mi przykro :placz: ..... ['] Quote
clockwork Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 baster i lusi napisał(a):wiem,że nie ma słów by pocieszyć.choć nigdy nie poznałam Klocusia osobiście ,wiem co znaczy kochac psa bo sama swoje kocham bardzo.Ja miałam jeszcze gorszą sytuację bo moja wnusia odeszła do aniołków 15 mc temu a miała by 17 mc.Pozostał ból i pustka bo nigdy jej nie przytuliłam nie usłyszę słowa babcia.Ale musimy jakoś życ pozbierać się ,choć każda chwila to ból.Jak to syn mówi zamiast kupować zabawki my zanosimy jej znicz na cmentarz.Trzymajcie się jakoś bo to nigdy nie przestanie boleć tylko nauczycie się z tym żyć. jesooooo ... bardzo mi przykro. :-( nie wiem co powiedzieć i nie mam najmniejszego pojęcia co czujecie.... nawet nie próbuję porównać sytuacji..... 15 mies.temu ... wtedy na świecie pojawiła się balbinka Domi Quote
malawaszka Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 gardło ściśnięte tak, że nic nie da się napisać żeby sie nie zalać łzami :( Quote
sacred PIRANHA Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 a ja znowu po cichu tu weszłam...i znowu płacze...łzy lecą totalnie bez kontroli... tak bardzo mi przykro Madziu...chciałabym Ci napisać że ból minie z czasem, że wyrzuty sumienia znikną, że pogodzisz się z jego odejściem...ale to nieprawda... Jedyne co Ci mogę napisać to, że rozumiem Cię... dokładnie wiem co czujesz bo sama to czuje już prawie od pół roku...dzień w dzień, noc w noc...i wiem, że nauczysz się z tym żyć...z bólem, wyrzutami sumienia, ze wspomnieniami, z tym kołkiem ściskającym za serce i odbierającym oddech... Quote
ice_t Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Magda trzymaj się, może kiedyś będzie lżej ................... Quote
Alicja Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 nigdy nie będzie lżej ..... nigdy nie pozbędzie się człowiek żalu i wyrzutów sumienia ...:( .... tylko za jakiś czas ze łzami w oczach ale już z usmiechem , bez grymasu twarzy jacy to niby silni jesteśmy i staramy sie nie rozpłakać , będzie można wspominać wspólne chwile .... nie da sie być twardzielem .... nie da się być niewzruszonym .... :( Waszeczko :calus: dzięki za wysłuchiwanie moich rozterek przez telefon ... Grażynko :glaszcze: ścisnęło mi gardło Quote
dog193 Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 Alicja napisał(a):bo pies KOCHA na ZAWSZE ... i PSA się kocha na ZAWSZE I nie tylko pies... Przykro mi bardzo, wiem co czujesz, pożegnałam dwóch swoich przyjaciół - z tym że obu musiałam uśpić. Wyrzuty sumienia długo mnie dręczyły, bo przecież mogłam coś zrobić, mogłam zauważyć, połączyć fakty. Już nie mówię o tym, że wieczorem, dzień przed śmiercią jednego z nich, nakrzyczałam na nią strasznie i dałam do zrozumienia, że jestem zła - następnego ranka Ciapulę znalazłam w agonii. Nie dało się nic zrobić, musiałam ją uśpić i zostawić u weterynarza. Nie umiałam się pozbierać przez 3 miesiące, kiedy byłam sama, to po prostu leżałam na podłodze i błagałam o śmierć, żeby tylko znowu z nią być. Później zaczęłam się podnosić, bardzo pomogła mi w tym Milka, którą zaadoptowałam - z wyglądu i z charakteru w 95% identyczna. W moim wypadku wiersz pana Klimka się sprawdził. Z Milką łączy mnie więź wyjątkowa, niepowtarzalna. Jasper miał raka, dowiedziałam się o tym tydzień przed jego śmiercią. Mogłam oczywiście domyślić się wcześniej - ale dziwnym trafem nie zauważyłam, jak bardzo schudł. Przez ten tydzień po prostu nikł w oczach, nie umiał się utrzymać na łapkach, kiedy chciał zrobić krok - przewracał się. Nie umiał jeść, musiałam co 2 godziny go karmić, zmieniać ręczniki, myć go (załatwiał się pod siebie), podawać leki. Ja praktycznie nie spałam, nie jadłam. Zrobiliśmy jeszcze badanie krwi - nie miał 66%. Musiałam podjąć decyzję. Jakie to było trudne. On był w pełni świadomy, tylko po prostu strasznie słaby. Ciapula, gdy ją usypiałam nie kontaktowała już w ogóle, wszystko trwało bardzo krótko - a on obserwował mnie uważnie swoimi szarymi oczami, poruszył jeszcze uszkami. Ufał mi. A ja pozwoliłam go zabić. Bo obojętnie, jak pięknie tego nie nazwiemy - skrócenie cierpień, pomoc w męczarniach czy w przejściu bezboleśnie na tamten świat - uśpienie to zawsze jest zabicie przyjaciela, na które właściciel pozwala. Magda, wiem, że mało się tutaj odzywałam, zaledwie parę razy. Ale musisz mi uwierzyć - będzie lepiej. On nigdy nie zniknie z waszych serc, z waszej pamięci. Kiedyś będziesz potrafiła się śmiać z jego psot, wspominać go z uśmiechem na twarzy. Kiedy mnie tak mówili - nie wierzyłam. Nic nie miało sensu. Ale teraz wiem, że to prawda, z własnego doświadczenia. To musi boleć, nie ma innego wyjścia. Gdyby nie bolało, to by znaczyło, że lata przyjaźni i miłości nic dla ciebie nie znaczą, a to nieprawda. Nie ma sposobu na ukojenie bólu, sama musisz sobie z nim poradzić, uzmysłowić kilka rzeczy - zajmie to trochę czasu, ale w końcu ci się uda. Ja to wiem. A gadaniem ludzi się nie przejmuj. Oni zawsze gadali, gadają i będą gadać. Niestety także o rzeczach, o których nie mają pojęcia. Taka już nasza - ludzi - natura. I najczęściej człowiek wyśmiewa to, czego nie rozumie. Trzeba do tego przywyknąć. Tak naprawdę żal mi tych ludzi. Bo oni nigdy nie doświadczą tej bezwarunkowej miłości, jaką obdarzają nas zwierzęta, a to wielka strata. Quote
elmira Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 Ja do Was zaglądałam od jakiegoś czasu, często, kiedy Grosia się urodziła. Bardzo lubię czytać,to, co piszesz, bo bardzo to ludzkie i szczere. Bardzo podobało mi się,jak piszesz o najukochańszym bandogu i szczerze mówiąc, bardzo chciałam mieć takie podejście do moich psów,jak Ty do Klocusia . Bo tez zdarza mi się naburczeć na nie. Z reszta nieważne. Bardzo mi przykro, że Klocuś odszedł. Quote
clockwork Posted December 22, 2010 Author Posted December 22, 2010 dziękuję Wam wszystkim ....stałym bywalczyniom i tym z ukrycia też .....;) nawet nie wiecie (a może wiecie) jak bardzo pomaga wsparcie duchowe i zrozumienie.... DZIĘKI! tak mi jakoś dziwnie wchodzić na bloga (PSIO- ZWIERZĘCEGO bloga) kiedy w domu zwierzęcia brak.... o czym mam pisać na psim blogasie? o Domi? o nas? :niewiem: a może powinnam zamknąć blogasa? nie wracać tu wspomnieniami..... :-( ale tak... zamknąć rozdział jakby nigdy nic? jakby go/ich nie było? przecież to rozdział ostatnich zazwierzęconych lat mojego życia..... wspomnienia o legwanciu, o klocusiu.... dziwnie tak..... Ciągle myślę czy Klocuś usłyszał moje ostatnie słowa "Klocuniu-proszę!...... kocham Cię i przepraszam" .... byłoby mi lżej gdybym wiedziała że jeszcze słyszał, że go pożegnałam...... Dominika zaczyna szukać Klocusia- cieszyłam się że jeszcze nie świadoma.... ale od dwóch dni zagląda na łóżko, w miejsca gdzie przebywał Klocuś i pokazuje że poszedł papa...... i wtedy się rozklejam...... pozatym jakoś spraw tyle na głowie że nie mam czasu na myślenie.... i chyba dobrze... tylko jak Grosia idzie spać to tak mi smutno siedząc samej w pokoju ..... No i czekałam aż Domi zacznie chodzić- cieszyłam się na myśl o bieganiu za Klockiem..... zaczęła!!!!!! równy tydzień po jego odejściu...... mam wrażenie że On ją troszkę hamował- bała się że ją przewróci, wykładał się na jej drodze..... a teraz chodzi, BA! wszystko biegiem! kolekcjonujemy guzy i siniaki........ :roll: Quote
bonsai_88 Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 Klocusiowa Dominisia faktycznie mogła się bać Klocka jeśli chodzi o chodzenie - mój potworek też długo na widok Birmy siadał od razu na bezpiecznym tyłeczku. Smutno mi z tym, że Klocusia już nie ma... Wiem też co przeżywasz - 3 lata temu musiałam uśpić psa, przy którym się wychowałam [wzięliśmy go jak miałam 6 lat]. Jak zaczął chorować to cała rodzina umyła od niego ręce zwalając wszystko na mnie. Po uśpieniu Itka nie mogłam przestać płakać przez tydzień... 2 miesiące później wzięłam Birmę i to był dla mnie dobry pomysł - już nie miałam czasu na doła, wariatka zabrała mi go całkowicie. Niestety, wspomnienia o Itusiu bolą do dzisiaj. Dopiero po jego śmierci, po wzięciu Birmy, zaczęłam w pełni doceniać to jakim był psem. Chyba nigdy nie daruję sobie tego, że za jego życia nie zwracałam uwagi na jego anielski charakter, tylko złościłam się na byle drobiazgi :(. Quote
agaga21 Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 mi również wsparcie z dogo pozwoliło przetrwać w marcu po śmierci mojego ukochanego lecterka :( miesiąc temu po śmierci dragusia... gdyby nie "ciotki" z dogo, chyba bym zwariowała. tylko na blogu naszym znajdowałam zrozumienie, tylko tam wiedziałam, że nie jestem sama, że to co się wydarzyło obeszło wiele osób i wiele osób zapamięta moje psie aniołki. choć to cholernie boli, czasami powracam do zdjęć by się po prostu wypłakać. jeśli mogę coś zasugerować, nie zamykaj galerii. to wspaniała pamiątka waszego życia z klocusiem. kiedyś pewnie będziesz ze łzami w oczach wracać do wspomnień czytając fragmenty blogaska, będziesz pokazywać grosi klocusia i opowiadać jej jakim był wspaniałym przyjacielem....jak bardzo go kochaliście a on was. spotkało was to "szczęście", że klocuś się nie męczył, że odszedł bez bólu. my nie mieliśmy tego szczęścia...oba psiaki odeszły w męczarniach :( :( pozostał wyrzut sumienia, że na to pozwoliłam, że nie uśpiłam wcześniej, zanim przyszło najgorsze :( Ciągle myślę czy Klocuś usłyszał moje ostatnie słowa "Klocuniu-proszę!...... kocham Cię i przepraszam" .... byłoby mi lżej gdybym wiedziała że jeszcze słyszał, że go pożegnałam....nawet jeśli nie usłyszał, to na pewno to czuł.... trzymajcie się. wiem, że to za wcześnie ale im szybciej w waszym domu pojawi się nowe futerko, tym łatwiej będzie wam się pozbierać. Quote
Izabela124. Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 Dopiero przeczytałam..... Bardzo mi przykro.... Klocuś, zawsze będę o Tobie pamiętała... ['][']['] Quote
dog193 Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 Ja prowadzę galerię moich zwierząt na innym forum. Kiedy umarła Ciapula, nie zamykałam wątku, nawet nie zmieniłam tematu - tylko dopisałam [*] przy jej imieniu. Nie chciałam przekreślać naszych wspólnie spędzonych lat, po prostu zamknąć stary wątek i rozpocząć zupełnie nowy... Tak się nie da. Dalej wstawiałam tam zdjęcia Jaspera, a teraz Milki i Łatka. Zrozumienie w takich chwilach jest bardzo ważne. Czuć, że nie jest się samym z tym wszystkim, że inni też to przeżywali. Moja rodzina ani nikt z mojego otoczenia mi tego zrozumienia nie dawał, wsparcie znalazłam też na forum, nigdzie indziej. I to jest piękne - że teoretycznie obcy sobie ludzie potrafią pomóc bardziej, niż rodzina (która swoją gadką doprowadzała mnie po prostu do szału). Quote
Tengusia Posted December 23, 2010 Posted December 23, 2010 Madzia wiem jak wiele przesliscie w tym roku i mimo ze pewnie nijak nie masz teraz ochoty do swietowania zycze ci aby nastepny rok byl dla was lepszy, hojniejszy, pogodniejszy ... sciskam mocno :calus: spokojnych swiat ;) Quote
Iv_ Posted December 23, 2010 Posted December 23, 2010 Madziu, wiem że trudny masz teraz czas, ale chciałam Ci życzyć spokojnych Świąt Bożego Narodzenia :calus: I nie zamykaj tego wątku, bo to tak jakbyś chciała wymazać Klocusia ze swojego/naszego życia, a on przecież zawsze pozostanie we wspomnieniach i sercu Twoim i naszym :calus: Quote
Alicja Posted December 23, 2010 Posted December 23, 2010 (...) [FONT=Arial]Daj nam wiarę, że to ma sens, Że nie trzeba żałować przyjaciół. Że gdziekolwiek są dobrze im jest, Bo są z nami choć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, Że po głosach tych wciąż drży powietrze, Że odeszli po to by żyć. I tym razem będą żyć wiecznie.[/FONT](...) Quote
furciaczek Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 Madziu zycze Wam spokojnych Swiat i wierze ze nastepny rok przyniesie wiele okazji do usmiechu. Trzymajcie sie kochani, serduchem jestem z Wami caly czas... Quote
clockwork Posted December 31, 2010 Author Posted December 31, 2010 [FONT=Comic Sans MS]Aby wszystkie troski i koszmary kończyły się szczęśliwie. A te, które zapisały się w naszym życiu przykro czy tragicznie, pozostały w zakamarkach pamięci i budziły nadzieję, że wszystko, co niedobre już za nami. Szczęśliwego Nowego Roku KOCHANI!!! [SIZE=2][FONT=Arial]a żeby nie było że spieprzona wielkanoc, spieprzone boshe narodzenie, a sylwester ok- to..... trzeci dzień walczymy z wirusem żołądkowym u Domi i zapieramy się kończynami dolnymi i górnymi- chwytnymi żeby obyło się bez szpitala...... Domi ma pierwszą dietę cud- ale nie bardzo pomaga..... Dużo pije i tylko to sprawia że jeszcze jesteśmy w domu..... no to- oby Nowy był lepszy od starego ................. [/FONT][/FONT] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.