Rinuś Posted December 19, 2006 Posted December 19, 2006 postanowiłam założyć temat dla mojego zmarłego Rinusia aby uczcić jego pamięć.Rino był to mieszaniec dobermana z chartem polskim.byl wspaniałym psem.wzięłam go ze schroniska w Toruniu.na 1 rzut oka myslalam to wyżeł,wiec wyciągnęłam mame na spacer i weszlysmy do schorniska.ona nie chciala slyszec o nowym psie ,poniewaz wczesniej zmarl nam jamnik ktorego, moja mama bardzo kochala.mowila ze jak mamy miec psa to bedzie to jamnik bo ona innego nie chce.no i gdy ja zaprowadzilam do schroniska pokazalam jej Ringa (jeszcze wtedy takie mial imie).z daleka mordke mial jak jamnik tylko ze 3 razy wieksza wiec moja mama po konsultacji ze mna i pracownicami schroniska stwierdzila ze zabierzemy go do domu.musialysmy tylko poczekac pare dni poniewaz Ringo byl tam zaledwie tydzien i musial pdostac zastrzyki. pare dni pozniej sama po niego poszlam i to chyba dlatego bylam z nim tak bardzo zwiazana.podobno pies kocha najbardziej ta osobe ktora zabrala go ze schroniska (tak samo bylo w przypadku mojego jamnika,ktorego zabral tata ze schronu i mojego tate najbardziej sluchal.). po kilku dniach ,juz wtedy Rino zaaklimatyzowal sie u nas.byl dobrym obronca domu i kochajacym przyjacielem.byl tak samo glupiutki jak ja,mielismy bardzo duzo ze soba wspolnego.w domu sluchal praktycznie tylko mnie ,to ja musialam z nim wychodzic na spacer bo gdy ja siedzialam w domu a szla na spacer z nim np moja mama to Rino za nic nie chcial z nia isc,zreszta z nikim nie chcial chodzic na spacery.bedac chora musialam wstawac aby wyjsc z nim na spacer.dlatego tak bardzo sie do niego przywizalam.wiedzialam ze on jest zalezny ode mnie. ale niestety...:placz:to przeze mnie nie ma teraz wsrod zywych Rina:placz: gdy wracalam z nim wieczorem ze spaceru postanowilam ze spuszcze go jeszcze niedaleko domu (zawsze sie sluchal jak go zawolalam) ,ale niestety tym razem bylo inaczej:cry:na drugiej stronie ulicy jechali rowerzysci...Rino czesto mylil ich z sarnami na ktorych punkcie mial totalnego fiola,nie zdarzylam go zlapac i Rino juz byl na ulicy !!zaczelam krzyczec zeby sie wrocil do mnie i gdy zaczal wracac samochod go potracil:placz:zadzwonilam szybko po brata i samochodem pojechalismy do weta...jak juz lezal u weta na podlodze widzialam ze on odchodzi,zaczelam histeryzowac i wtedy wterynarz powiedzial zebym wyszla,po 5 min przyszedl i powiedzial ze nie dalo sie go uratowac:cry::cry::cry: to byl moj najgorszy dzien w zyciu...zabilam wlasnego psa,ktory byl dla mnie calym swiatem..:placz: do dzisiaj mam pretensje do siebie za to co sie stalo...teraz pilnuje Brutusa (labradora) i nie spuszczam go przy ulicy ale tylko na lakach albo w lesie. az sie poryczalam jak przypominam sobie to wszystko :placz: Rino zmarl 13 listopada 2005 roku :( Quote
Aga76 Posted December 19, 2006 Posted December 19, 2006 Piękny Rinusiu, biegaj radośnie po łąkach za TM Wybacz sobie, pielęgnuj wspomnienia i nieustannie kochaj... Quote
niedzwiedzica Posted December 19, 2006 Posted December 19, 2006 Piękny piesku ['] dla Ciebie, Rinuś.. "Moje psie niebo" "Dokąd idą psy, gdy odchodzą? No, bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Moje wszystkie pożegnane psy" B. Borzymowska Quote
zurdo Posted December 19, 2006 Posted December 19, 2006 Rinuś Nie obwiniaj się o Jego śmierć, nie wszystko można przewidzieć. Dałaś mu miłość i szczęśliwe życie, to jest ważne. Quote
szajbus Posted December 19, 2006 Posted December 19, 2006 Rino, biegaj sobie po tych wiecznie zielonych łąkach za TM Ja również kiedyś straciłam w podobny sposób suczkę. Byłam wówczas dzieckiem. Nasza Łajka wybiegła z mieszkania za moją siostrą, która poszła do sklepu i jej ze sobą nie zabrała. Za ten wypadek bardzo długo winiłam naszą sąsiadkę, która wchodząc do nas nie zamknęła za sobą drzwi. Łajka miała pecha, Wówczas tą ulicą (lata 60-te) przejeżdżał jeden samochód na godzinę. Przebiegała przez jezdnię i........... Nie było mowy o jakimkolwiek ratunku. Pamiętam, że bardzo długo nie kłaniałam się sąsiadce ( taki dziecięcy bunt). I wiesz co? Wiem co czujesz, starciłas swojego psiaka nagle i czujesz sie winna, ale czy słusznie? Czasami w takich sytuacjach nie jestesmy w stanie nic zrobić. Równie dobrze mógł ci sie zerwać ze smyczy. Zabrałaś go ze schroniska, ofiarowałaś mu miłość i schronienie. Odszedł za TM jako pies kochany, a nie anonimowe stworzenie z numerkiem przyczepionym do obroży. Quote
Rinuś Posted December 20, 2006 Author Posted December 20, 2006 Szajbus dziekuje Ci.... Rino byl trzecim zwierzeciem które stracilam :placz: 1-byl to jamnik Karat 2-koń Nów (stare zdjęcie) no i teraz Rino :placz: wiem ze nie powinnam sie winic za smierc Rina,ale ja nie moge...codziennie patrze na jego zdjecie i mysle sobie "co by bylo gdyby..." :placz: gdybym go wtedy nie spuscila...Rino by żył...dalej biegalby za sarnami na łące,dalej szczekałby aby ktos rzucil mu zabawke.... :placz::placz:ale caly czas go kocham i zawsze bede to dla Ciebie Rinusiu Quote
katarzynka30 Posted December 20, 2006 Posted December 20, 2006 Rinuś doskonale wiem co czujesz, ja w podobny sposób straciłam ukochanego Tofinia miał 14 lat. Zabrałam go w lipcu nad wodę......wróciłam już bez niego - zgubiłam moją kochaną psinkę, pozwoliłam choremu niesłyszącemu psu biegać po krzakach, gdy się zorientowałam że go niema w pobliżu - wszczęłam poszukiwania-bezskutecznie nikt go nie widział. szukałam go codziennie, rozwieszałam ogłoszenia, mialam stały kontakt ze schronami i "hyclami", ogłoszenia w necie. Tofiego zgubiłam 8 lipca a 28 sierpnia dostałam wiadomośc od jednej Dogomaniaczki, że widziała podobnego psa do mojego-zdzwoniłyśmy się - na 99 % to był Tofi-wpadł pod samochód, próbowano go ratowac... nie udało się.......próbowałam odszukać weta do którego został przewieziony mój pies, cokolwiek dowiedzieć się....nie wiem nic tylko tyle że mój Toficzek nie żyje....przeze mnie:placz: Rinuś Ty nie masz się za co winić, uważam tak jak Szajbus - dałaś Rinowi wspaniały dom i miłość, wyciągnęłaś go ze schronu. Ja nigdy nie pogodzę się ze śmiercią Tofinia, próbuję sobie tłumaczyć,że odszedł bo był bardziej potrzebny TAM....wierzę, że kiedyś się z nim spotkam i za wszystko przeproszę......teraz czasem czuje jego obecność......na zawsze pozostanie w moim sercu....KOCHAM CIĘ TOFICZKU....Rino pozdrów go ode mnie... Quote
katarzynka30 Posted December 20, 2006 Posted December 20, 2006 Rinus jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się wydarzy-gdyby tak było Ty napewno nie puściłabyś Rina ja Toficzka. Teraz one są szczęśliwe w lepszym świecie biegają radośnie po bożych łąkach i napewno nie chcą abyśmy były smutne-wiesz jak one to przeżywają. Trzymaj się Kochana. Quote
Rinuś Posted December 20, 2006 Author Posted December 20, 2006 Katarzynko dziekuje Ci...dzieki Wam jest mi lepiej...mimo iz to juz ponad rok go nie ma to caly czas lezka w oku sie kreci gdy o nim mysle... zawsze bede go kochala. napewno teraz biega razem z Toficzkiem po zielonych łąkACH.mam nadzieje ze kiedys sie jeszcze zobaczymy... [*] Quote
szajbus Posted December 23, 2006 Posted December 23, 2006 Rinuś, świetuj radośnie w tej pieknej krainie za TM Quote
Aga76 Posted December 24, 2006 Posted December 24, 2006 Rinusiu, świętuj wesoło z przyjaciółmi za TM... Quote
Fifek_Miśki Posted December 24, 2006 Posted December 24, 2006 Rinuś dziś bądź szczególnie blisko swojej ukochanej rodziny... Quote
zurdo Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 Rinuś, czuwaj nad tymi, których zostawiłeś Quote
szajbus Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Niech ten Nowy Roczek przyniesie ci wiele szczęścia, radości i wspólnych zabaw z nowymi przyjaciólmi za TM Quote
Rinuś Posted July 18, 2008 Author Posted July 18, 2008 Minęło ponad dwa lata...ale ja nadal pamiętam...nadal łezka kręci się w oku jak przypomnę sobie o Tobie...nadal jesteś w moim serduszku... Zginąłeś przeze mnie...zabiłam Cię... chciałabyn Ci to jakoś wynagrodzić...tylko jak to teraz zrobić...:-( kocham cały czas :-( Quote
Rinuś Posted July 18, 2008 Author Posted July 18, 2008 Talia napisał(a):Rinuś,:glaszcze::calus::calus: dziękuję... często wracam do chwil spędzonych z Rinem...to przy nim poznałam sztukę wsteoneo szkolenia...bez tego by się nie obyło... to z nim zawsze było dużo smiechu... teraz mam Brutusa, którego kocham nad życie...ale zawsze pamięta się o tym swoim pierwszym prawdziwym psie... i nigdy się o nim nie zapomni....:-( Quote
Agga Posted July 18, 2008 Posted July 18, 2008 [FONT=Comic Sans MS]Rinuś zawsze będziesz pamiętać. U mnie minęło ponad 2 lata i też wspomnienia powracają.[/FONT] Quote
klamerka Posted July 18, 2008 Posted July 18, 2008 w czerwcu minęły trzy lata odkąd staciłam mojego psa. ;( miał wtedy 2 latka. był maluśki i niedoświadczony... lubił odprowadzać mnie na przystanek. okolica mało ruchliwa. nikt nie spodziewał się tragedii... a jednak :placz:... uciekł za suczką. spod domku.. daleko. ponad kilometr od domu. tam droga była już bardziej ruchliwa. suka miała wprawę w przechodzeniu przez ulicę. Filutek nie... Quote
Talia Posted July 18, 2008 Posted July 18, 2008 Rinuś napisał(a):dziękuję... często wracam do chwil spędzonych z Rinem...to przy nim poznałam sztukę wsteoneo szkolenia...bez tego by się nie obyło... to z nim zawsze było dużo smiechu... teraz mam Brutusa, którego kocham nad życie...ale zawsze pamięta się o tym swoim pierwszym prawdziwym psie... i nigdy się o nim nie zapomni....:-( Chyba zawsze pamięta się najbardziej pierwszego zwierzęcego przyjaciela. Quote
Rinuś Posted July 10, 2009 Author Posted July 10, 2009 Kochany mój... Cały czas pamiętam o Tobie...jak odwiedzasz mnie w snach...kiedy stawiasz mnie przed trudnym wyborem...pojawiasz się nie wiadomo skąd i muszę podjąć decyzję którego psa zostawić...bo z Brutusem się nie dogadujesz...:-( I przed podjęciem decyzji zawsze się budzę...zapłakana.... jesteś tam na górze...porozmawiaj z tymi co trzeba żeby tatuś wyzdrowiał...to On Cię kiedyś wziął zimą na spacer i zostawił Twoją ukochaną piłeczkę w śniegu...ale ją znaleźliśmy dzień później :razz: miej go w opiece... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.