Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wegielkowa napisał(a):
Savahno ogłaszaj, dobra Duszyczko,

Jak Ty ładnie do mnie mówisz.......:lol:....:evil_lol:
A o sałatach lodowych i agentach CIA czytałam,czytałam.....;)

  • Replies 162
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ginn, dziś będę wracała wieczorem (21-22.00) z Ostrowca. Zadzwonię jak będę wyjeżdżała.
Czy byłaby możliwość zabrania Albina od Ciebie o tej porze?
Nie wchodziłabym, tylko podałabyś mi go przy furtce.
Albin idzie do domowego tymczasu w Kielcach.

Posted

wegielkowa napisał(a):
Ginn, dziś będę wracała wieczorem (21-22.00) z Ostrowca. Zadzwonię jak będę wyjeżdżała.
Czy byłaby możliwość zabrania Albina od Ciebie o tej porze?
Nie wchodziłabym, tylko podałabyś mi go przy furtce.
Albin idzie do domowego tymczasu w Kielcach.

Daj znać jak będziesz dojeżdżała. Czy dobre zdjęcie wstawiłam na początek?

Posted

wegielkowa napisał(a):
Myślę, że tak. A Albin wychodził już na siuranie na zewnątrz?

Nie - jeszcze go nie wypuszczam - miejsca koło siusiaka po plastrze nie są zagojone i są opuchnięte.

Posted

On jest przecudowny, i ja mu na pewno pomogę. Strasznie Go pokochałam, zabrać do siebie nie mogę, ale niech wie, że może na mnie liczyć!

Posted

Albin mieszka w DT w Kielcach. Ma do towarzystwa rocznego sznaucera miniaturkę.
Na smyczy chodzi, całuje wszystkich, no sama słodycz.
Ludzie w szoku, co to za grzeczny pies. Rano wycałował wszystkich domowników!!!!
Dziewczyny, proszę, ogłaszajcie, bo pies jest gotowy do adopcji na 200%.

Posted

Mój malutki, słodziutki Albinek:loveu:Kocham Go nieprzytomnie. Spadam pozałatwiać sprawy, a jak wrócę to zacznę walkę z własną słabością i zabiorę sie za przetwarzanie zdjęć do bazarku dla Niego i dziewczynek.

Posted

Ginn napisał(a):
Nie - jeszcze go nie wypuszczam - miejsca koło siusiaka po plastrze nie są zagojone i są opuchnięte.


A przecież on juz był kilka dni po kastracji i nie wychodził sie załatwiać???
Teraz mogą być problemy z nauczeniem go czystości.

Posted

erka napisał(a):
A przecież on juz był kilka dni po kastracji i nie wychodził sie załatwiać???
Teraz mogą być problemy z nauczeniem go czystości.

Erka - czytaj uważnie. "Nie wypuszczam" tzn, że nie puszczam luzem do biegania. Ja widziałam jak się u niego goi podbrzusze i ja podejmowałam decyzję czy jest zdolny do biegania czy nie.
Dlaczego Ty szukasz problemów "mogą być problemy z nauczeniem go czystości". Czy uważasz, że pies przyszedł do mnie już nauczony albo ja w ciągu tygodnia mogłam czegoś go nauczyć??
Właśnie teraz jest już w takim okresie (wszystko prawie zagojone) i w takich warunkach, że powinien być dopiero uczony.
Zastanów się czego i po co się czepiasz.

Posted

Ginn, właśnie dlatego,ze czytam uważnie zadałam takie pytanie, właśnie na podstawie Twoich postów.
20.10 napisałaś:
"dobermanek" po kastracji czuje się świetnie, z wielkim apetytem zjadł kolację. Na wszelki wypadek nie wypuściłam go na siusiu na dwór bo mokro i błotnisto."

No to zrozumiałe, bo dopiero po zabiegu.

Ale na następny dzień piszesz:

"Ja go dziś też nie wypuściłam na siusiu z pokoju. To jest taka iskra, wszędzie go pełno. Nie chcę aby sobie coś zrobił w krzaczorach. "

A kiedy 25.10, czyli 5 dni po kastracji wegielkowa zadała Ci pytanie:

" A Albin wychodził już na siuranie na zewnątrz?"

Odpowiedziałaś:

"Nie - jeszcze go nie wypuszczam - miejsca koło siusiaka po plastrze nie są zagojone i są opuchnięte"

Chyba wszystko jasne, prawda? Pies przez co najmniej 5 dni nie wychodził z pokoju. A jeżeli było inaczej, to musisz się na drugi raz precyzyjniej wyrażać.
A rana po plastrze tylko dlatego,że w porę plaster nie był zdjęty, dziewczyny aż z Kielc musiały przyjechać do wykonania tej poważnej operacji.

Posted

Ginn napisał(a):
I jeszcze jedno. Albinek ma nadal opatrunek. Ja wprawdzie robię zwierzaczkom zastrzyki ale absolutnie nie podejmuję się odkleić plaster od podbrzusza Albinka. Jak przyjedziecie w niedzielę - to może wtedy to zrobimy.


Nikt na to nic mi nie odpowiedział bo nikomu się nie chciało. Albinek bardzo krwawił - Węgiełkowa była z nim u lekarza i ona powinna wiedzieć kiedy opatrunek powinien był być zdjęty nie ja. Ponieważ właśnie pamiętałam, uwagę opiekunki psa, że obficie krwawił to nie wypuszczałam go na dwór po kastracji. Przed kastracją biegał do woli i opiekunki to widziały gdy do mnie przyjeżdżały.
Sorry Erka jak Ty masz pretensję, że za bardzo na pieska dmuchałam i chuchałam i pozwoliłam, żeby sikał mi na podłogę bo widocznie lubię jak u mnie śmierdzi to nie ma o czym dyskutować.
Masz problem, że chory pies był 5 dni w pokoju na kanapie?
Poza tym gdzie tu jest mowa o nie wypuszczaniu z pokoju.
Moje psy są tak rozlokowane aby jeden drugiemu nie zrobił krzywdy i wychodzą też w takim zestawie aby się razem bawiły.
Trzeba mieć dużo złej woli aby przy takich warunkach stworzonych dla zwierząt wymyślać bzdety.

Posted

erka napisał(a):
Jak na drugi raz będziesz odpowiadać, to ustal ze sobą zeznania, bo jeden Twój post zaprzecza drugiemu.

Erka jak następnym razem będziesz się czepiać to dobrze się zastanów o co i do kogo, porozmawiaj z ludźmi, którzy więcej wiedzą o danej sytuacji. Wchodzisz na wątek i aby coś napisać zgryźliwego - piszesz. Wyżywaj się na swoim mężu a nie na mnie. Gdyby Węglikowa miała więcej charyzmy to na wątku by odkręciła pewne sprawy - no ale wtedy nie byłaby Twoją koleżanką. Ty przecież nie lubisz ludzi mających własne zdanie. Erka - to wyrocznia we wszystkim.

Posted

Dziewczyny, dajcie spokoj...:shake:

Sytuacja jest napieta, bo jest mnostwo psow i malo rak do pomocy... ale musimy to wszystko jakos przetrwac. Nie ma co sobie skakac do gardel...:shake:

Posted

erka napisał(a):
A przecież on juz był kilka dni po kastracji i nie wychodził sie załatwiać???
Teraz mogą być problemy z nauczeniem go czystości.


Widzisz tu jakąś zgryźliwość? Natomiast pełne jej sa twoje posty. To było tylko moje pytanie i jednocześnie wskazówka dla ciebie na na przyszłośc, bo może nie masz zbyt dużego doświadczenia. Kastracja psa nie jest az tak powaznym zabiegiem, jak sądzisz,zeby z psem nie wychodzic na siusiu przez kilka dni.
A o tym,ze tak było nie musiałam nikogo pytać, bo sama o tym piszesz na wątku.

Ale trudno Ci przyjąc jakąkolwiek uwagę, bo chyba właśnie tobie wydaje się,ze jestes wszechwiedząca , więc mam nadzieję,że te swoje rady zastosujesz u siebie.

Masz dużo szczęścia,że węgielkowa , może nie z uwagi na charyzmę, którą niewątpliwie posiada, ale po prostu dlatego,że nie chce ci szkodzić , nie podzieliła się na wątku uwagami co do tymczasu u ciebie. Dlatego dobra rada, nie pogrążaj sie juz za bardzo.

Posted

erka napisał(a):
Widzisz tu jakąś zgryźliwość? Natomiast pełne jej sa twoje posty. To było tylko moje pytanie i jednocześnie wskazówka dla ciebie na na przyszłośc, bo może nie masz zbyt dużego doświadczenia. Kastracja psa nie jest az tak powaznym zabiegiem, jak sądzisz,zeby z psem nie wychodzic na siusiu przez kilka dni.
A o tym,ze tak było nie musiałam nikogo pytać, bo sama o tym piszesz na wątku.

Ale trudno Ci przyjąc jakąkolwiek uwagę, bo chyba właśnie tobie wydaje się,ze jestes wszechwiedząca , więc mam nadzieję,że te swoje rady zastosujesz u siebie.

Masz dużo szczęścia,że węgielkowa , może nie z uwagi na charyzmę, którą niewątpliwie posiada, ale po prostu dlatego,że nie chce ci szkodzić , nie podzieliła się na wątku uwagami co do tymczasu u ciebie. Dlatego dobra rada, nie pogrążaj sie juz za bardzo.

Gwoli ostatecznego wyjaśnienia;
- Węgiełkowa oddała mi psa z grubym opatrunkiem na podbrzuszu. Poinformowała, że wet. wspomniał o skłonnościach psa do obfitego krwawienia - jak dla mnie jest to wskazówka do specjalnej opieki.
- wyprowadzając psa na dwór w trawę zawsze można spowodować zamoczenie plastra - wtedy pies miałby przyklejony mokry kompres do rany.
- okres po kastracji nie jest okresem na szkolenie psa a na stworzenie warunków (tapczan i sucho) do gojenia się. ^Tak rozumiem opiekę i zawsze rozumiałam.
- Węgiełkowa w niedzielę wycięła z koleżankami kawałki plastra z podbrzusza i poinformowała mnie, że resztę zostawi to samo się odklei. Ja zdjęłam plaster bo gdyby został - to na podbrzuszu zostałaby rana żywa.
Ciekawe jak to świadczy i o kim.

Do mnie przyjeżdża nie tylko Węgiełkowa i zawsze na jej brednie mam opinie innych ludzi (w tym fundacji), którzy są co tydzień i widzą na bieżąco jak się opiekuję zwierzętami i jak się one u mnie zmieniają.
Węgiełkowa która przywiozła do mnie psy na parę dni nie potrafiła uczciwie powiedzieć o co chodzi i dlaczego je zabiera tylko zaczyna szukać winnych.
A Ty Erka nie na pierwszym wątku doprowadzasz swoimi uwagami do głupawych dyskusji. Proponuję Ci zająć się opinią o sobie (jest tu co nie co do zrobienia) a mnie zostawić w spokoju.
Nie jesteście jedynymi, którzy mają u mnie zwierzęta i nie muszę opierać opinii o sobie tylko na Waszych wypowiedziach.
Może na tym skończmy dyskusję. Zgłosiłam Ci zwierzęta, które natychmiast potrzebują pomocy - nic w ich sprawie nie robisz a czas tracisz na udawadnianie mi, że zrobiłam straszną krzywdę małemu pieskowi bo po kastracji pozwoliłam mu kilka dni dochodzić do siebie na tapczanie.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...