Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No nie, bólu to to zwierzę nie poczuło...

A co do tej pracy, to hmmmm.... dyskusyjne czy ono jej w ogóle chciało.
Zachowywał się dość autycznie niestety - i całym sobą wyrażał niezgodę (nieprzyzyczajenie?) na jakikolwiek nacisk.

"Do korekt linką na tyłku jest przyzwyczajony"

No właśnie to mnie zastanawia, czy to nie jest złudzenie przewodnika tego psa - bo pies dokladnie pokazał że NIE. Nie jest przyzwyczajony.
Moze to też korzyść, taka pośrednia - że wiemy teraz że zakładaliśmy to-a-to a tymczasem w praniu wychodzi że sytuacja wygląda inaczej...?

To troche tak jak na początku ludziska pytali (i tlumacz niemiecki nie umiał tego przetłumaczyć bo sam nie rozumiał tego pytania, wydawało mu się bez sensu chyba) jak wiedzieć na 100% że pies rozumie komendę, że wie, o co nam chodzi.
Z pozoru pytanie bzdurne - ale tylko z pozoru - bo podejrzewam że wiele ludzi wierzy że pies rozumie i umie, a on tymczasem nie ma pojęcia o co nam chodzi.
To było widac na tym seminarium też, u niektorych wystepujących psów.

  • Replies 276
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dorplant napisał(a):
no to " gratuluje " pomysłu


Dorplant, możesz nie być taka kąśliwa. Pies jest przyzwyczajony do pracy z różnymi osobami. Kto inny go wystawia, kto inny trenuje z nim agility, przez pewien czas ćwiczył posłuszeństwo i początki obrony z asystentką ayshe. Ta przewodniczka, z którą był teraz, od miesiąca ćwiczy z nim na zmianę ze mną i będzie z nim na pewno zdawać IPO, a być może wcześniej również PT. Owszem, pies był na pewno trochę zestresowany moją nieobecnością, ale mimo tego incydentu z Knutem jednak był w stanie dalej pracować z przewodniczką, nie ma urazu ani do niej, ani do treningu, ani do placu, ani nawet do linki na tyłku, w niedzielę był już zupełnie wyluzowany, chętnie wsiadł do samochodu, choć wiedział, że znowu jedzie beze mnie. Więc nazywanie go nerwowym i lękliwym, jest zupełnie nie na miejscu. Ciekawa jestem, które z Waszych psów w takiej sytuacji tak szybko potrafiłyby odreagować stres i dalej pracować z prawie obcą osobą przy Waszej nieobecności?

Posted

Berek napisał(a):
No nie, bólu to to zwierzę nie poczuło...

A co do tej pracy, to hmmmm.... dyskusyjne czy ono jej w ogóle chciało.
Zachowywał się dość autycznie niestety - i całym sobą wyrażał niezgodę (nieprzyzyczajenie?) na jakikolwiek nacisk.

"Do korekt linką na tyłku jest przyzwyczajony"

No właśnie to mnie zastanawia, czy to nie jest złudzenie przewodnika tego psa - bo pies dokladnie pokazał że NIE. Nie jest przyzwyczajony.
Moze to też korzyść, taka pośrednia - że wiemy teraz że zakładaliśmy to-a-to a tymczasem w praniu wychodzi że sytuacja wygląda inaczej...?

To troche tak jak na początku ludziska pytali (i tlumacz niemiecki nie umiał tego przetłumaczyć bo sam nie rozumiał tego pytania, wydawało mu się bez sensu chyba) jak wiedzieć na 100% że pies rozumie komendę, że wie, o co nam chodzi.
Z pozoru pytanie bzdurne - ale tylko z pozoru - bo podejrzewam że wiele ludzi wierzy że pies rozumie i umie, a on tymczasem nie ma pojęcia o co nam chodzi.
To było widac na tym seminarium też, u niektorych wystepujących psów.


Berek, Twój post jest dla mnie cenny, bo wynika z niego, że mój pies zachowuje się zupełnie inaczej, gdy mnie nie ma w pobliżu, jest zdecydowanie mniej pewny siebie. To też istotna informacja, dzięki temu wiem, że nawet jeśli będzie zdawać egzamin nie ze mną, to ja MUSZĘ być w pobliżu i on musi o tym wiedzieć, że ja tam jestem.

Co do korekty linką na tyłku - powinnam powiedzieć, że jest przyzwyczajony do tej korekty ZE STRONY PRZEWODNIKA. Nigdy nie doświadczył przymusu, presji, awersji od osoby zupełnie obcej, która nigdy z nim nie ćwiczyła.

Posted

nie jestem kasliwa :lol:
ale to przewodnik zna swojego psa i powiniem wiedziec " na co go stac",czy da rade pracowac w nowych warunkach z nowym silnym przewodnikiem(jakim niewatpliwie jest Fuchs) ,czy tez "wycofa sie " psychicznie i tyle

Posted

dorplant napisał(a):
nie jestem kasliwa :lol:
ale to przewodnik zna swojego psa i powiniem wiedziec " na co go stac",czy da rade pracowac w nowych warunkach z nowym silnym przewodnikiem ,czy tez "wycofa sie " psychicznie i tyle


No cóż, widocznie jestem bardzo złym przewodnikiem, bo nie jestem jasnowidzem. Pies robił różne rzeczy nie ze mną, ale w mojej obecności. I zachowywał się zupełnie normalnie. Więc dopóki nie spróbowałam, to nie byłam w stanie przewidzieć, że moja nieobecność będzie miała na niego aż taki wpływ.

Posted

dorplant napisał(a):

KF pokazywał apotr siłowy ,który nie jest dla kazdego :shake: .
Trzeba miec wyczucie zeby zrobic to dobrze i mam nadzieje ze wiekszosc nie bedzie tego robic .

mam tez nadzieje ze nikt nie wyniesie z seiminarium spostrzezen na "patenty" zeby byc mistrzem:cool1: .bo w rekach Fuchsa i na chwile to ok ale potem na placu .....;) :cool3: ....moze sei okazac ze nie wyjdzie.:diabloti: .i tez mam nadzieje ze wiekszosc aportu silowego robic nie bedzie.jest ok ale...:diabloti: .

Posted

Taaak spewnoscia ,a moim mazeniem jest zobaczyc za rok te wszystkie psy kture przestana aporotwac bo ich wlasciciele cwiczyli aport silowy, przeciesz w wykonaniu Knuta to takie proste ...prawda to i kazdemu sie uda :diabloti::diabloti:
A co do tervika to mysle ze ze swoim charakterem trafil na dobrego przewodnika i naprawde jego zachowanie bylo fatalne choc potrafil sie dosc szybko wyciszyc wiec jest nadzieja ze cos z niego jeszcze bedzie

Posted

Ghila-no mam nadzieje zel udizep rzeciez mysla troche samodizelnie i nie beda walic silowego.ja szczerze mwoiac do te jpory na zajeicach moze mialam ze 2 psy ktore nadawalyby sie do silowki -ale przewodnicy juz nie.no i klapa.:evil_lol: .bo do tanga trzeba dwojga i trener nic nie zdziala jak przewodnik zupelnie z innej bajki albo ...pies..:evil_lol: .mam nadzieje ze ludzie beda rozsadni .podstawowym darem boszym juz jest timing na poziomie mistrzowskim nieprawdaz?:cool3:
no a ja dostalam po dooopie na warsztatach-oberwalo mi sie za ....wygodnictwo w prowadzeniu psow:roll: .co jest swieta prawda nawiasem mowiac.

Posted

Tak ,tak wlasnie na to samodzielne myslenie licze i czekam wynikow :diabloti: w pracy z aportem .
Mysle ze nie rozumieli bo jakby tak bylo to by zadawali pytania a cichutko bylo bardzo mile i spokoine seminarium

Posted

Ehem, z całym szacunkiem, siłowy aport to jednak coś innego...
:lol:

BTW ja mam podejrzenia czemu ludzie nie zadawali pytań.

1. Optymistyczne - byli zawstydzeni i nie umieli gadać językami, i siedzielismy w kółeczku więc jak się ktoś odezwał to inni patrzyli.... a my nieprzyzwyczajeni jesteśmy do tego... i sięwstydamy okropnie.

2. Pesymistyczne (obawiam się, że prawdziwsze) - ogrom nieuświadomionej niewiedzy jest tak wielki, tak ogromny, że ludzie nie mieli pojęcia, na co patrzą.
Jakby tak spytać pierwszą lepszą osobę na seminarium, choćby o to ćwiczenie z niepodgryzaniem aportu - czemu pies ma na sobie szeroką obrożę oraz kolce, czemu jest na napiętej linie, czemu Fuchs mowi że lepiej jest zapoznać go najpierw z sytuacją, co to jest opcja "komfort-dyskomfort" - to obawiam się że... yyy... mogloby nie być wielu obszernych odpowiedzi.

Niestety, część uczestników patrzyła tylko jak na "patenciki" użyteczne w szkoleniu - a na to można tak patrzeć jak się ma taką wiedzę i doświadczenie, jak prowadzący - i może jak dwie, trzy osoby spośród sluchaczy. Dla tych osób to faktycznie "patenciki".
Dla reszty to powinien być materiał dla przemyśleń i PRZECZYTAŃ. Bo niestety ale bolączką naszych zawodników jest ... wtórny analfabetyzm. :diabloti: Zero literatury choćby o tym, jak się psy uczą, jakimi są de facto zwierzętami...

Dla mnie rekordy bił pewien pan ktory już wcześniej uslyszał od Fuchsa że caly jego system szkolenia to... hm... no SHIT, że to wszystko trzeba zmienić!
Zamiast siąść w kątku i rwąc włosy z głowy przemyśleć sprawę i całe swoje (fatalne) poczynania z własnymi psami, pan w przerwie po tym właśnie ćwiczeniu z aportem próbowal coś robić ze swoim psem, co sprowadzało się do tego że wtykał mu w pysk koziołek i walił go po nosie.
:angryy: :roll:

To wręcz biblijne: "mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a nie slyszą".

Czyli - jestem chytreńki i wszystko prawie umiem tylko psy złe albo głupie albo wredne albo uparte - a co do szczegółów to pan szkoleniowiec przyjechał i pokazał patenty ktore się zresztą zastosuje w uproszczonej formie bo kto by tam miał czas i ochotę na aranzowanie sytuacji tak, jak ten Niemiec.
:cool1: :shake:

Posted

Animacja napisał(a):
jesli juz o idolach to moim Brian Haller

:loveu: :loveu: no Brian jest baardzo ok.:cool3:

hmm.to Fuchs pokazal silowy aport ?
bo jesli mam byc szczera to mnie troche ta informacja zmrozila.dlaczego?ano dlatego ze silowy aport to nie jet rzecz do pokazywania na seminarium.dlatego wyrazilam nadzieje ze ludize maja swoj wlasny osad sytuacji i zeby nie porozpirzali sobie psow.
i mam nadzieje ze ludizska madre tam pojechaly,czujace swoje psy i zauwazyli ze tak naprawde niewiele osob potrafi na swiecie zrobic silowy aport i ma do tego psy.zeby tylko ktos tego nie zrozumial jako remedium na problemy z aportem.
Berek-jak zwykle sie zgadzam8).z tymi patencikami.ale to normalne .w sumie na semi zawsze glownie pokazujea patenciki bo one sa ....esencjalne ze tak powiem...;).

Guest Mrzewinska
Posted

Nie bylam na seminarium, ale po dlugiej i szczegolowej rodakow rozmowie - filmowac nie bylo wolno - wydaje mi sie optymistycznie:

- ze bylo wiecej niz trzy osoby swiadome:loveu:
- ze aportu w wersji prezentowanej nie nazwalabym na pewno silowym. Choc mozna miec obawy, ze ktos zauwazy tylko kolce.

Zofia

Posted

To chwała Bogu że było więcej niż trzy "świadome" osoby - bo jak czytam wszędzie o tym siłowym aporcie to mi ręce opadają jak płetwy...

:evil_lol:
Sam Fuchs o nim wspomniał i bardzo podkreślal, że się tego teraz tak nie robi!

Posted

[quote name='Berek']to powinien być materiał dla przemyśleń i PRZECZYTAŃ. Bo niestety ale bolączką naszych zawodników jest ... wtórny analfabetyzm. :diabloti: Zero literatury choćby o tym, jak się psy uczą, jakimi są de facto zwierzętami...

Berek, czy możesz polecić jakąś lekturę.

Posted

To, co mi przychodzi do glowy od razu, jest "How dogs learn" spółki Burch, Bailey.
:lol:

Zupelnie fajnie czyta się też "Schutzhund. Theory and training methods" Susan Barwig i Stewart Hilliard (ufff, ciężko było z tym drugim nazwiskiem i trzeba bylo maltretować komoreczki szare aż dym poszedł, mam nadzieję że dobrze pamiętam i że to Stewart a nie na przykład Steward).

Guest Mrzewinska
Posted

Berek napisał(a):
To, co mi przychodzi do glowy od razu, jest "How dogs learn" spółki Burch, Bailey.


No to to klasyka:-)))
Natychmiast, dla uzupelnienia, dorzucilabym - Fouts - Najblizsi krewni. Wprawdzie to o uczeniu sie szympansow, i nieco o pracy z dziecmi z autyzmem, ale szalenie ciekawe, choc momentami kontrowersyjne mocno. Wlasnie o roznych aspektach uczenia sie.
I o checi uczenia sie.

I jeszcze wszystkie ksiazki Goodall.

Zeby nie robic ze zwierzatek tylko automacikow uzaleznionych wylacznie od sytuacji.

Zofia

Posted

A propos, Zosiu, odkryłam rewe-super książki o autykach & ludziach z zespołem Aspergera - zresztą przez takie osoby pisane.
No mniód, malina.
:lol:
Chętnie podeśle - to już umówimy się na mailu.

Ale ciekawe jak wyglądałaby ksiązka napisana przez przeciętnego psa... ;)
Nie taka infantylna typu "co powiedzialby twoj pies gdyby umiał mowić" :roll: ma się rozumieć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...