Ewa Marta Posted October 8, 2011 Author Posted October 8, 2011 [quote name='malvaaa']jesy sliczny, i wcale nie taki 'niewielki' :) czy dt jest tylko na kilka dni czy juz macie dla niego cos bardziej na stałe?[/QUOTE] DT na mniej więcej miesiąc, ale dziewczyna nie wygoni chłopaka, jeśli się zasiedzi jeszcze tydzień:-) Mam już w domu 8 kg karmy dla szczeniaków Hillsa od zawsze mnie wspierającej Ellig:-) Quote
gallegro Posted October 8, 2011 Posted October 8, 2011 Uwielbiam spektakularne kontrasty... Z jednej strony marne resztki z "pańskiego stołu" i ciężki łańcuch u szyi - z drugiej zaś, Hills dla szczeniorków i spanie na piernatach. Mam nadzieję, że już za kilka dni, ten sympatyczny maluch zasmakuje drugiej opcji... Trzymam kciuki za powodzenie akcji !!! Quote
Ewa Marta Posted October 8, 2011 Author Posted October 8, 2011 Ellig zamieściła wyżej zdjęcie "budy" psiaka. No sami powiedzcie, czy to miejsce dla takiej malizny? Zdjęcie robiłam ze sporej odległości komórką, dlatego jest takie niewyraźne, ale sama "szafka dla psa" jest widoczna. Żadnego osłonięcia od wiatru... eech.... Zakupiłam już 2 argumenty. Od jutra będę polować na faceta i chciałabym już w środę go zabierać. Quote
Ewa Marta Posted October 8, 2011 Author Posted October 8, 2011 [quote name='gallegro']Uwielbiam spektakularne kontrasty... Z jednej strony marne resztki z "pańskiego stołu" i ciężki łańcuch u szyi - z drugiej zaś, Hills dla szczeniorków i spanie na piernatach. Mam nadzieję, że już za kilka dni, ten sympatyczny maluch zasmakuje drugiej opcji... Trzymam kciuki za powodzenie akcji !!![/QUOTE] Żeby to były marne resztki z pańskiego stołu... Maluszek dostaje raz dziennie kaszę gryczaną z zepsutymi kawałkami wędliny, którą gość dostaje od jakiejś babki albo wyszukuje na śmietniku:-( Quote
Ellig Posted October 9, 2011 Posted October 9, 2011 [quote name='Ewa Marta']Ellig zamieściła wyżej zdjęcie "budy" psiaka. No sami powiedzcie, czy to miejsce dla takiej malizny? Zdjęcie robiłam ze sporej odległości komórką, dlatego jest takie niewyraźne, ale sama "szafka dla psa" jest widoczna. Żadnego osłonięcia od wiatru... eech.... Zakupiłam już 2 argumenty. Od jutra będę polować na faceta i chciałabym już w środę go zabierać.[/QUOTE] Powodzenia, trzymam kciuki!!!!!!!!!!! Quote
masza44 Posted October 9, 2011 Posted October 9, 2011 Trzymam kciuki, żeby akcja poszła tak szybko jak u Tobiego i mojej/ Patkant Milki. Jak będzie jakiś grosz to dorzucimy sie do weta. Szczeniaki znajdują domki szybko, o Milkę rozdzwonili się w 2 dni, ale ponieważ jestem bardzo wybredna przy jej adopcji jesteśmy na etapie sprawdzania domku w tydzień po akcji odebrania:). Quote
Ewa Marta Posted October 9, 2011 Author Posted October 9, 2011 Zaczynają się problemy. Gość dzisiaj poqwiedzial, że nie ma takiej opcji, żeby go oddał, bo jak powiedzial żonie, to była w domu awantura. Zabrali go do domu i twierdzą, że tam będzie mieszkał:-( Jak tam byłam, podeszła córcia - baba-chłop i w jasnym, zwięzłym przekazie oznajmiła, że ten pies tu k... zostanie. Powiedziałam, że żartowałam z tym kupnem, bo niby skąd mam wziąć kasę na dwie flaszki i jak mam wyżywić trzeciego psa. Przecież widzą, że mam dwa i to starczy. Serce mi pękało, kiedy maluszek biegł do mnie, a ja musiałam mówić, że ma iść do "swoich państwa" bo ja chce już iść dalej. Kilka razy powtórzyłam - zawołajcie swojego psa, ja idę z moimi na spacer... Dowiedziałam się też, że wczoraj przestraszyli się, że gdzieś sobie poszedł, bo wypuścili go i on poszedł do sąsiadów. Jest więc nadzieja, że puszczają go luzem i że jakoś da się go przechwycić:-( Narazie nie trace nadziei. Gość mówi, że znajdzie dla mnie innego szczeniaka jak chcę. Machnęłam ręką i powiedziałam, że ja wcale nie chcę szczeniaka. Mój TZ twierdzi, że jak mały im zginie, to i tak podejrzenie padnie na mnie, ale mam to w nosie. "Pańcio" odezwał się do psiaka raz i był to ryk "budaaaa" Quote
ZZPON Posted October 9, 2011 Posted October 9, 2011 Ale bydle, bo inaczej nie można go określić. Quote
Jasza Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 O mamo...... Zaczęłam czytać wątek z taka nadzieją...a teraz..... Jedyna szansa w tym, że rzeczywiście puszczają go luzem i będziesz go mogła zgarnąć.... Quote
Ewa Marta Posted October 10, 2011 Author Posted October 10, 2011 Dzisiaj go nie było w budzie. Jedyny pozytyw, to że nie siedzi sam na łańcuchu, tylko śpi z nimi w domu:-( W południe znowu będę tamtędy szła, może go zobaczę. Pójdę też w stronę inną niż zazwyczaj na spacer. Tam gdzieś koczują bezdomni i mają podobno jeszcze jedno maleństwo. To ich sunia się oszczeniła. Tamten maluch jest podobno o połowę mniejszy niż ten na zdjęciach. Pójdę z karmą i zorientuję się, czy oddadzą mi malucha. No i czy to w ogóle jest prawda, bo ten gość kłamie co chwilę. A wczoraj facet pokazywał mi, że mają dla niego karmę. Jak na nich, to i tak duże poświęcenie, bo kupili mu pedigree dla szczeniąt. Zastanawiam się, czy nie dać im w tym momencie małego woreczka z hillsem, który dostal od Ellig. Przesypię to do plastikowego hermetycznie zamykanego pudełka, żeby nie zamienili na wódkę może. Tutaj sytuacja nie jest najlepsza dla mnie w tej chwili. Mój TZ mówi, że muszę zaczekać miesiąc i kompletnie nie interesować się malizną, dopiero wtedy go zwinąć. Nie mogę jednak zostawić go bez odrobaczenia, zaproponuję więc im że zabiorę malca na bezpłatne badanie, bo mam znajomego weterynarza. Muszę to zrobić sprytnie, żeby mnie potem nie podejrzewali, jak maluszek zginie. Niestety mieszkam blisko i nie ma dnia, żebym choć raz nie mijała ich hm... baraku. Quote
Ellig Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 Mam nadzieje,ze sie przestraszyli i trzymaja malucha w domu. Quote
Jasza Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 Ale się porobiło.... Wiesz co, dobrze, że jesteś "na miejscu" i będziesz widzieć czy z małym nie dzieje się nic złego. Quote
Nutusia Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 Kurczaki, dzisiejszy poranek był taki optymistyczny i właśnie się spieprzyło... No i jeszcze jedno - nawet jeśli tego malca "uwolnisz", na jego miejsce za chwilę pojawi się następny - błędne koło :( Quote
Equus Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 No to faktycznie kicha :( najgorsze z takimi ludźmi jest to, że jak nawet tego psiaka im zabierzesz to zaraz skołują sobie następnego... Quote
azalia Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 Strasznie mi żal maluszka,jest taki śliczny,na pewno znalazłby dom,dobry dom,a tak będzie jadł stare,spleśniałe wędliny,a na weta nie wydadzą pewnie. Quote
gallegro Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 @Ewa Marta, podobnej sytuacji obawiałem się, kiedy rozpatrywałem różne warianty odebrania Tobiego (nieco starszego szczeniaka z krowim łańcuchem u szyi - info dla niezorientowanych w temacie). Taka bowiem reakcja na anty, powstrzymywała mnie przed próbą dobrowolnego zabrania psa, ponieważ faktycznie stajesz się wtedy pierwszą podejrzaną. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Jeśli mogę coś zasugerować, osobiście rozważyłbym dwa warianty... Pierwszy, to wykradzenie psa i "bezczelne" zapytanie gościa po pewnym czasie, co się z nim stało? Drugi, bardziej zakamuflowany, wymagałby więcej czasu na przygotowanie gruntu pod podobny zabieg. Czekasz na okazję, kiedy psiak oddala się z posesji (z tego co pisałaś, jest to wielce prawdopodobne), zabierasz go na kilka godzin do siebie, odrobaczasz, karmisz itp. Przy okazji majstrujesz jakiś filmik i kilka dobrych zdjęć. Potem jakby nigdy nic, idziesz z nim do gościa i mówisz, żeby go lepiej pilnował, bo znalazłaś go będąc ze swoim psem na spacerze. Oddajesz go faciowi, utwierdzając tym samym w przekonaniu, że Ci na nim naprawdę nie zależy. Możesz nawet rzucić coś w stylu: "z daleka myślałam, że on jest ładniejszy, a na dodatek wygląda na chorego - pewnie powinien pójść z nim do weta, ale to może sporo kosztować. Takie małe psiaki często hmm... zdychają (innego określenie nie skuma). Jak to dobrze, że go nie kupiłam, bo miałabym tylko kłopot." Po takim steku kłamstw, masz przygotowany grunt pod wykradzenie malca. Po udanej akcji wystarczy znów zaczepić gostka i zapytać, dlaczego nie widać psiaka na posesji - czyżby był w domu? Termin można dostosować do jakiejś poważnej oferty adopcji. Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest radzić na odległość i tylko Ty tak naprawdę jesteś w stanie trzeźwo ocenić sytuację. Jeśli stosunek ryzyka do tego co można osiągnąć, jest w Twoim przekonaniu akceptowalny, działaj. Jeśli zaś masz potem cierpieć latami z powodu nieznośnego sąsiedztwa, poczekaj na rozwój wypadków. Jeśli będą go traktować skrajnie źle, zawsze można próbować odebrać go w majestacie prawa. Tylko, że w takim przypadku i tak będziesz pierwszą podejrzaną... Quote
Ellig Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 Ewa pomysl o tym co napisal gallero, moim zdaniem to sa cenne wskazowki. I nie martw sie czas przyniesie jakis sposob, dobrze ,ze codziennie mozesz widziec co tam sie dzieje gdzie mieszka "Maluch". Quote
Ewa Marta Posted October 11, 2011 Author Posted October 11, 2011 Gallegro, w tej chwili sprawa wygląda tak. Maluch jest trzymany w domu, ale wczoraj gostek polowal na mnie, żeby mnie zapytać, czy handlujemy. Powiedziałam, że nie, bo jak mi córka "powiedziała", że chcą zostawić malucha w domu, to ja się nie wtrącam. Poza tym nie mam już chętnego na niego, a sama do domu nie wezmę. Pytam jak się "gówniarz zachowuje w domu" (przepraszam Cię pieseczku). Podobno rozrabia, a rano zniknął mu na kilka minut z oczu. Facet mówi, że trzęsły mu się portki, bo dostałby od córki i żóny, gdyby go zgubił. Znalazł się w komórce przy baraku. Mówię mu, żeby go pilnował, bo takiego małego to nawet jakieś dziecko do domu zabierze. Jestem pewna, że nie będzie w stanie pilniować, bo jak się upije, to zostawi drzwi otwarte i psiak wyjdzie. Gdyby udało mi sie złapać go w takiej chwili i nikt by z sąsiadów tego nie widział, w życiu bym go już nie oddała. A potem szłabym w zaparte wobec żony i córki, że mówiłam mu, żeby pilnował... Jestem tam dwa razy dziennie. Wieczorny spacer musiałam odpuścić i chodzę w bardziej cywilizowane miejsca, bo tam można się zabić schodząc. W końcu mi się uda, wierzę w to. Pytam, czy chcą żebym przyniosla tabletki na odrobaczanie, bo mogę załatwić za darmo, na co oznajmił, że żona juz była go odrobaczać. Nie wiem czy to prawda, zapytam się niby z ciekawości, jakiimi tabletkami odrobaczała i czy pomogło, bo moje mają robaki i nie mogę się ich pozbyć... Jeśli jest odrobaczony, to na ten moment nie jest źle. Narazie jest maskotką, więc traktują go nieźle. Powiedziałam tylko gościowi, kiedy schylił się do swojego starszego psa, a tamten odskoczył, że musi być dla niego milszy. On na to, że pies musi się bać człowieka. Nie wytrzymałam i mówię "gówno prawda, pies ma człowiekowi ufać i go kochać, a na to trzeba zasłużyć" Obruszył się bardzo mówiąc, że on pieski lubi i że weźmie od bezdomnych jeszcze drugiego:-( Dlatego w tej chwili szukam drugiego szczeniaczka, który podobno mieszka z bezdomnymi na skarpie. Jeśli to prawda, chcę go od nich zabrać. Nie mam pojęcia, co jest prawdą, a co nie. Najpierw mówił, że tego malucha znalazł w zaroślach na skarpie. Teraz opowiada, że wziął od bezdomnych mieszkających w beczce i jest tam jeszcze sunia i jeden szczeniaczek, a były trzy, tylko jeden gdzieś zaginął. Mam ochotę złapać go za fraki i dać w łeb, a muszę stać i rozmawiać. Wczoraj po południu i dzisiaj rano chodziłam po terenach, gdzie podobno Ci ludzie koczują i nie znalazłam ich. Albo facet mnie oszukuje albo tamci są tak ukryci, że ciężko znaleźć. Znam innych bezdomnych ze skarpy, z którymi dla własnego bezpieczeństwa zawsze wymieniam uprzejmości. Oni kłaniają się z uśmiechem jak się mijamy, wymieniamy grzeczności. Od wczoraj nie sptkałam żadnego z nich, może dzisiaj będę miała więcej szczęścia. Wtedy poproszę, żeby mnie zaprowadzili do tej beczki. Jedną znalazłam, ale tam nie ma psów. Swoją drogą to niesamowite zobaczyć wielką beczkę przystosowaną do mieszkania. Przewrócona na bok, podsypana ziemią, z dorobionymi drzwiczkami. I ludzie żyją tam okrągły rok... Quote
Jasza Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 Ja się boję, że matka z córką nie chcą malucha oddać, bo fajny i słodki...ale tak traktowany, to jak dorośnie, pokaże raz zęby i albo wyląduje na łańcuchu z powrotem, albo im się po prostu znudzi i go wsadzą do kojca...a im będzie starszy i im więcej krzywdy dozna tym trudniej go będzie gdzieś zabrać....przekonać do człowieka... Pomysły Gallegro są świetne, sama kombinowałabym podobnie. Ewa, wyobrażam sobie te Wasze rozmowy, podczas których musisz nerwy trzymać na wodzy, a w środku az się kotłuje.... Quote
Ewa Marta Posted October 11, 2011 Author Posted October 11, 2011 Pozwolę sobie zareklamować bazarek między innymi dla mojego podopiecznego Kaira i dwóch wspaniałych suń, które mieszkają w tym samym co Kajuś DT i obie są bliskie mojemu sercu:-) Zapraszam serdecznie na bazarek z dużymi, damskimi ciuchami dla Grandy, Soni i Kajusia:-) http://www.dogomania.pl/threads/215989-Duże-rozmiary-i-duży-wybór-ciuszków-damskich-do-21-października-do-godz.-21-00 Quote
nausicaa Posted October 12, 2011 Posted October 12, 2011 trzymam kciuki za wykradzenie psiaka i miejsce dla niego. jeśli byłoby bardzo trzeba, to w ostateczności szczenior może przyjechać do mnie nawet dziś, tylko żeby przed tym przyjazdem dostał tabletki na robale i żeby go odpchlić, nawet tego samego dnia. a nie dałoby się go zawinąć przez jakąś obcą osobę? bo jak Ty wychodzisz, to ona Cię zna i widzi, a taka obca osoba, to się bardzo w oczy nie rzuca, nigdy więcej tam się nie pojawi, myk psa pod pachę do samochodu i tyle go widzieli:P niech sie wkurzają, na policję z tym nie pójdą, bo ich tam wyśmieją tylko Quote
Jasza Posted October 12, 2011 Posted October 12, 2011 Nausicaa - czytam Twój podpis i oczom nie wierzę :-) Masz jakąś galerię swoich zwierząt?/ Imiona mają niebywałe. Cudne. Quote
Ewa Marta Posted October 12, 2011 Author Posted October 12, 2011 [quote name='nausicaa']trzymam kciuki za wykradzenie psiaka i miejsce dla niego. jeśli byłoby bardzo trzeba, to w ostateczności szczenior może przyjechać do mnie nawet dziś, tylko żeby przed tym przyjazdem dostał tabletki na robale i żeby go odpchlić, nawet tego samego dnia. a nie dałoby się go zawinąć przez jakąś obcą osobę? bo jak Ty wychodzisz, to ona Cię zna i widzi, a taka obca osoba, to się bardzo w oczy nie rzuca, nigdy więcej tam się nie pojawi, myk psa pod pachę do samochodu i tyle go widzieli:P niech sie wkurzają, na policję z tym nie pójdą, bo ich tam wyśmieją tylko[/QUOTE] Nausicaa! Fajnie, że jesteś (to właśnie ten DT, który sam sie zgłosił:-) ). Sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie. Tego maluszka nie wypuszczają, ale ja dzisiaj wędrowałam od 7 rano do prawie 10 po polach i w końcu znalazłam maluszki:-) Okazuje się, że nie w żadnej beczce, tylko przy kontenerze,w którym mieszkają bezdomni, z którymi mijam się często. Jak się o tym dowiedziałam, to natychmiast tam wparowałam i ustaliłam, że zabieram dwa maluszki! Zatargałam im 6 wielkich puszek jedzenia psiego, torbę smaczków od Ellig:-), 2 nieduże worki karmy, którą dostałam po mszy z psami w kościele. Porobiłam zdjęcia psiakom (sunia i piesek). Ponieważ znamy się z nimi, uważają mnie za sąsiadkę, mam przyrzeczone dwa psiaki w niedzielę. Oczywiście mogę wziąć je wcześniej, tylko gdzie??? Powiedziałam, że dostaną 2 flaszki za nie, ale muszę wziąć oba i nie ma mowy, żeby wziął je ktoś inny. Babka powiedziała, że u niej umowa ustna to przyrzeczenie i one są już moje. Wgram zdjęcia po południu. Sunieczka jest jasno brązowa, psiak ciemnobrązowy. Są śliczne. mamusia mała (tez mam zdjęcia). Tatus większy i groźny, więc nie podeszłam do niego. Generalnie mają 3 suki, z czego jedna wysterylizowana. Dwie pozostałe będziemy ciachać na wiosnę. Babka powiedziała, że nie stać ją było na to, ale jest bardzo za sterylką, bo ma 3 suki i 3 psy. No i tu właśnie pytanie do Ciebie nausicaa... czy zgodziłabyś się wziąć dwa małe kłębuszki zamiast jednego? Są słodkie, będą odpchlone i odrobaczone i oczywiście przebadane przez weta zanim by pojechały do Ciebie. Jeśli nie dasz rady, musze szybko szukac drugiego DT dla drugiego psiaka. Przyrzekam zwrot wszelkich kosztów. Mam w tej chwili 8 kg karmy hillsa od Ellig. W każdej chwili dokupię kolejną. Mogę od razu zostawic Ci kase na szczepienie, żebyś nie miala obaw, że Cię z tym zostawię. Przejdź sie po moich wątkach - nie zostawiam swoich podopiecznych bez opieki i zawsze płacę rachunki. Zrobię maluszkom bazarek albo od razu przeniosę je na bazarek wystawiony wczoraj w miejsce mojego podopiecznmego Kaira, który ma jeszcze mały plusik na koncie. Wybaczcie chaotyczność ale za 11 minut mam zebranie, na które jestem totalnie nieprzygotowana, ale niestety... psiaki są ważniejsze... Aneta, zadzwonię później... O pierwszym maluszku nie zapomnę, trzymam rękę na pulsie i zwinę w pierwszym nadarzającym się momencie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.