Noelle Posted September 25, 2013 Posted September 25, 2013 nie tłumaczę Gandzi, ale mówię, że wiele dla psa znaczy nastawienie człowieka, moje nie było odpowiednie do pracy z psem wtedy, więc to na pewno też moja wina i osób, które ze mną były, jak ona się zachowywała. a tym bardziej podkręciło ją, że koleżanka się jej bała. co do tych leków - nie zamaskują problemu, ale chociaż trochę ją wyciszą.. w naszym schronie psom z bardzo dużą ilością energii, które nie radzą sobie w schronisku i istnieje ryzyko, że mogą się okaleczać, np. gryząc czy skacząc na kraty lub może to przejść w agresję, czasem podawane są psychotropy i spokojnie znajdują nowe domki, więc może warto zaryzykować... tym bardziej że tu nie ma nic do stracenia... ja z Heksiem chciałam spróbować czegoś takiego, ale na razie psiur się tam wyciszył, bo nie ma bodźców stresujących, więc zrezygnowałam. z tego co przeglądałam kiedyś poprzednie strony (nie czytałam nawet, bo przeczytanie ponad 80 stron by mi trochę zajęło), znalazłam jakiś filmik, gdzie była w innym hoteliku i fajnie chodziła na smyczy po ulicach miasta, itp. właściwie czemu została stamtąd przeniesiona, skoro ktoś sobie z nią nieźle radził, jeśli mogę spytać? nie znam jej historii... no a prezentowała się tam naprawdę fajnie. jak dla mnie właśnie ruch, ruch i jeszcze raz ruch by jej pomógł... no a hotelowe warunki to wszyscy wiemy - nie są w stanie wszystkiego psu zapewnić, ale może taki hotelik, gdzie jest mniej zwierząt na przykład.... :/ Quote
koelka Posted September 25, 2013 Posted September 25, 2013 Sytuacja z Gandzią jest trochę patowa... Gdzie jej znaleźć miejsce, kto poświęci jej tyle czasu? Tylko DT, ale gdzie taki znaleźć? Można liczyć na cud, czyli na dom robiąc ogłoszenia, dopóki nie skończą się pieniądze... potem... chyba nie ma wyjścia :( Quote
Izabela124. Posted September 25, 2013 Posted September 25, 2013 Kurcze, nie dramatyzujcie. Mało jest płatnych DT? Ile teraz płacicie za hotelik? 400zł? 450zł? To bardzo dużo. Za te pieniądze myślę, że spokojnie znajdzie się osoba, która weźmie Gandzę do siebie i poświęci jej czas. Trzeba tylko szukać tego DT a nie pisać, że takowego nie ma. I wątpie, by każdy hotelik/DT "śmiał sie jak dowiaduje się, że chodzi o Gandzię", bo jestem pewna, że wszyscy o niej nie wiedzą. Jeśli zdecydujecie się ją uśpić to zróbcie to, jeśli nie to zacznijcie szukać innego DT/hoteliku, a nie piszecie, ze to nierealne. Nie twierdzę, że ten jest zły, ale skoro nie maja czasu by założyć jej szelki i przypiąć oponę to nie poświęcają jej bardzo dużo czasu. Quote
fioneczka Posted September 25, 2013 Posted September 25, 2013 [quote name='Izabela124.']Kurcze, nie dramatyzujcie. Mało jest płatnych DT? Ile teraz płacicie za hotelik? 400zł? 450zł? To bardzo dużo. Za te pieniądze myślę, że spokojnie znajdzie się osoba, która weźmie Gandzę do siebie i poświęci jej czas. Trzeba tylko szukać tego DT a nie pisać, że takowego nie ma. I wątpie, by każdy hotelik/DT "śmiał sie jak dowiaduje się, że chodzi o Gandzię", bo jestem pewna, że wszyscy o niej nie wiedzą. Jeśli zdecydujecie się ją uśpić to zróbcie to, jeśli nie to zacznijcie szukać innego DT/hoteliku, a nie piszecie, ze to nierealne. Nie twierdzę, że ten jest zły, ale skoro nie maja czasu by założyć jej szelki i przypiąć oponę to nie poświęcają jej bardzo dużo czasu.[/QUOTE] od paru miesięcy odnawiam ogłoszenia dla niej o płatny dom tymczasowy ogłoszenia o adopcji ze zwrotem kosztów leczenia i wet ani jednego telefonu praktycznie Quote
Kajusza Posted September 25, 2013 Author Posted September 25, 2013 [quote name='Izabela124.']Kurcze, nie dramatyzujcie. Mało jest płatnych DT? Ile teraz płacicie za hotelik? 400zł? 450zł? To bardzo dużo. Za te pieniądze myślę, że spokojnie znajdzie się osoba, która weźmie Gandzę do siebie i poświęci jej czas. Trzeba tylko szukać tego DT a nie pisać, że takowego nie ma. I wątpie, by każdy hotelik/DT "śmiał sie jak dowiaduje się, że chodzi o Gandzię", ....[/QUOTE] 400-4500zł to bardzo mało jak za asta. Nie napisałam, że każdy tylko dwa którym bym powierzyła ewentualnie Gandzie, bo nie wyobrażam sobie ją wydać osobie która nie ma pojęcia o psach zaburzonych, problemowych do tego astach. Czyli idealny dt to dom z osobą z doświadczeniem, skłonną poświęcić duzo czasu gandzi ... ja takiego nie znalazłam. Quote
buuterfly Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 Jak długo można ją uspokajać, szkolić, przyczepiać jej oponę? Na prawdę wierzycie, że ona kiedyś będzie nadawała się do adopcji? Że będziecie mogły ją bez obaw wydać komuś? Wg mnie to pies przy którym nie ma mowy o chwili zapomnienia. A mając ją w domu 24 na h nie da się być non stop czujnym. Nie da się też jej odciąć do końca życia od ludzi starszych, dzieci i innych zwierząt. Uważam, że może kiedyś udało by się ją stłamsić. Ją i jej charakter. Ale jej potencjał zostanie w niej uśpiony i może się obudzić w najmniej oczekiwanym momencie. I wtedy stanie się tragedia bo Gandzia jest obrazem tego , czego boi się większość ludzi patrząc na pit bulle, amstafy i im pokrewne. Jest uosobieniem stereotypów czyli tykającą bombą. Nie wierzę, że znajdzie się ktoś kto weźmie na siebie taki ciężar. Sądzę, że pies się męczy. I że najlepszym wyjściem dla niej była by humanitarna eutanazja. Nie wierzę, że uda się ułożyć ją tak, aby do końca życia nie stanowiła cichego zagrożenia dla osób i zwierząt ją otaczających. Decyzja jest okropnie trudna. Sucz nie jest nikomu obojętna. Ania wyciągnęła ją ze schroniska. Przez baaardzo długi okres próbowałyście różnych metod....Ale to trwa już za długo. Quote
urwiniu Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 eh, ciężka sprawa. Parę osób próbowało już naprawić Gandzię i nic się nie udało. Jeśli jest taki DT, który zna się na astach i do tego jest behawiorystą psim to starajmy się o to, ale normalne DT gdzie człowiek pracuje zawodowo, ma rodzinę itp nie ogarnie Gandzi i już. Nikt nie chce podejmować decyzji o usypianiu i rozumiem Twój dylemat Kajusza ale patrząc z perspektywy innego kraju i tego jak tu podchodzą do psów nieadopcyjnych i w ogóle do psów żyjących wśród ludzi wydaje mi się, że humanitarna eutanazja jest w końcu nieunikniona. Okropne to ale pies, który nie potrafi się wyciszyć sam dla siebie jest zagrożeniem, nie wspominając o ludziach i innych zwierzętach. Jeśli podejmiesz ostateczną decyzję o uśpieniu z mojej strony krytyki nie otrzymasz. Quote
aida Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 Chciałam dla Gandzi wszystkiego co najlepsze. Widziałam ją sama i wiem jak się zachowuje. Myślałam że psicę da się doprowadzić do normalnego stanu. Owszem zdrowotnie wyprowadziło się ją na prostą ale psychika niestety zatrzymała się na etapie schronu. Kajuszka jestem bardzo związana emocjonalnie z tym psem ale każdą decyzję jaką podejmiesz uszanuję.Nie wierzę że znajdzie się człowiek który wezmie ją na DT. Quote
buuterfly Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 Każdy miał nadzieję. Dlatego decyzja o uśpieniu Gandzi nie zapadła po miesiącu tylko spójrzcie po jak długim czasie... To Ania wszczęła całą akcję i próby pomocy jej więc zrozumcie co ona też przechodzi. Jak długo to jeszcze będzie trwać? Każda to przepłacze, ale uważam że ona jest po prostu nie do naprostowania. Można ją lekko skorygować, ale nie zupełnie. A chyba nikt nie chce przeczytać za jakiś czas, że Gandzia rzuciła się na dziecko czy zwierzę lub człowieka dorosłego :( Quote
Milka__ Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 (edited) Gandzia pod względem swojego zachowania jest po prostu psim ewenementem... nikt jej nie chce, bo każdy wie, do czego jest zdolna. To nie jest zwykły pies z problemami emocjonalnymi... ona jest niesamowicie silna i nie panuje nad tym, przez co stwarza zagrożenie dla siebie i dla innych. W mieszkaniu wszystko zdemoluje, a kennel rozniesie w ciągu godziny. Skoro od gryzienia krat młody pies starł sobie zęby do miazgi... trzeba zadać sobie pytanie, co jest tak naprawdę dla niej najlepsze. Jesteśmy ludźmi, istotami myślącymi i to na nas spoczywa odpowiedzialność podejmowania właściwych decyzji. A wszystko to dla dobra psa. Co jest dla niej lepsze? Powolna "śmierć" za kratami, gdzie dokonuje codziennie autodestrukcji i cierpi czy może pozwolenie jej odejść? Nie zawsze utrzymywanie na siłę przy życiu jest szlachetne... trzeba wybrać mniejsze zło w tym wypadku. Moim zdaniem Gandzia jest nieadopcyjna. I bardzo się męczy. Wiem, że to brzmi okrutnie, ale w jej miejsce można by dać kilka psów z szansami na domek... psów, które w tym momencie umierają w schroniskach, bo nikt nie dał im szansy. A Gandzia dostała już kilka. I mimo tego, że otrzymała naprawdę wiele, nie można powiedzieć, że jest szczęśliwa. Decyzja trudna, przykra, przywołująca poczucie winy... bo lepiej jest nieraz robić sobie złudne nadzieje, że się uda... doskonale to znam. Ale w tym przypadku trwa to już bardzo długo. Trzeba do tego podejść odpowiedzialnie. A co na jej temat mówi p. Marek? Jakie jest jego zdanie w tej sprawie? EDIT: Dodam jeszcze, że dość istotny jest fakt, że Ania jest skłonna zrzec się praw do Gandzi chętnej osobie. Także jak ktoś widzi światełko w tunelu, to może działać. Nie podejmujemy pochopnych decyzji. Ania długo szukała pomocy dla gandzi, wszyscy szukali... Ci, co są najbardziej zaangażowani w jej sprawę, są raczej zgodni. Niemniej jednak jest to ostatnia szansa, jeśli ktoś chce wziąć Gandzię pod swoje skrzydła. Decyzja na pewno trudna... ale ta o eutanazji na pewno nie łatwiejsza i na pewno nie podyktowana przypływem emocji. Edited September 26, 2013 by Milka__ Quote
Noelle Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 ja widzę jeszcze jakiś cień nadziei patrząc na to jak zachowywała się w poprzednim hotelu, ale nie jestem w stanie pomóc, sama mam psa w hotelu a studiuję i pracuję jedynie dorywczo, więc nie mam regularnie wystarczająco dużo pieniędzy... :( takie decyzje tylko mnie dołują jeśli chodzi o decyzję, co będzie dalej z moim Heksem, bo domu jak nie było, tak nie ma, a w hotelu siedzi już rok, wcześniej pół roku w DT...... ale jest to Wasza decyzja, ja nie mam w tym temacie nic do powiedzenia... chociaż każdy pies jakiego poznam, i który później odchodzi... smutne, okropne... :( wiem, że nie każdy tu pewnie popiera metody Millana, ale nie o to chodzi - napisał świetną rzecz w swojej książce i całkowicie się z nim zgadzam - ten kilka % psów w społeczeństwie stanowią jednak psy nieadopcyjne, tzn. takie, z którymi większość ludzi by sobie nie poradziła. nie powinniśmy decydować o ich życiu, bo to nie ich wina, że takie się stały, pies potworem się nie rodzi. i jego wielkim marzeniem jest to, by otworzono wielki rezerwat dla psów nieadopcyjnych, by mogły godnie przeżyć resztę życia z osobami, które się na tym znają... w zupełności się zgadzam, szkoda tylko, że w tej chwili na świecie, a tym bardziej w Polsce, raczej nie jest to realne... :( Quote
czikusiowa Posted September 26, 2013 Posted September 26, 2013 gAndzię poznałam w schronisku ponad dwa lata temu, była wtedy wcieleniem diabła, psem którego energia roznosiła cały czas. Większość z osób, które ją wyciągnęły ze schronu, a także poznały w trakcie jej resocjalizacji na pewno myślała, że jej nadmiar energii jest do opanowania i że wynika frustracji spowodowanej zamknięciem, brakiem kontaktu z człowiekiem itd, a przynajmniej ja tak myślałam. Jak widać po dwóch latach gAndzia w dalszym ciągu przejawia skłonności autodestrukcyjne, łatwo się nakręca na bodźce, które dla większości psów są neutralne bądź tylko chwilowo interesujące jak choćby wspominane przez Noelle cmokanie. ciężko jest mówić cokolwiek nie widząc suki przez tak długi czas i jedynie znać jej zachowanie na podstawie opisów, filmików itp jednak opinia o gAndzi nie powstała na podstawie opisywania jej przez jedną osobę... większość jest zgodna w tym, że gAndzia jest 'chodzącą bombą' jak to ktoś wcześniej napisał. I ja się z tym zgadzam. Wydanie jej do domu stałego w tym momencie wg mnie jest niemożliwe ze względu na jej zachowanie. Ona by musiała mieć człowieka 24/7 który wynajdywał by jej nowe sposoby na rozładowanie energii, bardzo dużo z nią pracował, a przed wszystkim prowadził stabilne życie, bez rodziny, bez wyjazdów. Ile jest takich osób? Trzeba pamiętać, że gAndzia otrzymała od losu już wiele szans i niestety nie skorzystała z nich bo jak widać taka już jest jej natura, że mogłaby być psem tylko jednego Pana, a resztę mieć w dup** i się nie słuchać, ponownie nakręcać się na bodźce w towarzystwie innych ludzi szanuję decyzję Kajuszy i się z nią zgadzam, nie ma sensu faszerować gAndzi chemią wiedząc, że musiałoby to trwać najprawdopodobniej do końca jej życia i że stłumiłoby to jej prawdziwą naturę. Wg mnie jeszcze bardziej by się męczyła nie mogąc odreagować, bo fizycznie została by wyciszona a wewnętrznie wciąż by była tym samym psem, którym jest teraz. można jej dać kolejną szansę, w nowym hoteliku ale jeżeli nie znajdzie się taki, który faktycznie by miał czas na pracę z gAndzią przez kilka godzin dziennie, to za kilka m-cy znowu zostanie będzie taka sama sytuacja. Ile osób będzie wtedy jeszcze w stanie walczyć? Quote
Kajusza Posted September 26, 2013 Author Posted September 26, 2013 [quote name='koelka']Sytuacja z Gandzią jest trochę patowa... Gdzie jej znaleźć miejsce, kto poświęci jej tyle czasu? Tylko DT, ale gdzie taki znaleźć? Można liczyć na cud, czyli na dom robiąc ogłoszenia, dopóki nie skończą się pieniądze... potem... chyba nie ma wyjścia :([/QUOTE] [quote name='buuterfly']Jak długo można ją uspokajać, szkolić, przyczepiać jej oponę? Na prawdę wierzycie, że ona kiedyś będzie nadawała się do adopcji? Że będziecie mogły ją bez obaw wydać komuś? Wg mnie to pies przy którym nie ma mowy o chwili zapomnienia. A mając ją w domu 24 na h nie da się być non stop czujnym. Nie da się też jej odciąć do końca życia od ludzi starszych, dzieci i innych zwierząt. Uważam, że może kiedyś udało by się ją stłamsić. Ją i jej charakter. Ale jej potencjał zostanie w niej uśpiony i może się obudzić w najmniej oczekiwanym momencie. I wtedy stanie się tragedia bo Gandzia jest obrazem tego , czego boi się większość ludzi patrząc na pit bulle, amstafy i im pokrewne. Jest uosobieniem stereotypów czyli tykającą bombą. Nie wierzę, że znajdzie się ktoś kto weźmie na siebie taki ciężar. Sądzę, że pies się męczy. I że najlepszym wyjściem dla niej była by humanitarna eutanazja. Nie wierzę, że uda się ułożyć ją tak, aby do końca życia nie stanowiła cichego zagrożenia dla osób i zwierząt ją otaczających. Decyzja jest okropnie trudna. Sucz nie jest nikomu obojętna. Ania wyciągnęła ją ze schroniska. Przez baaardzo długi okres próbowałyście różnych metod....Ale to trwa już za długo.[/QUOTE] [quote name='urwiniu']eh, ciężka sprawa. Parę osób próbowało już naprawić Gandzię i nic się nie udało. Jeśli jest taki DT, który zna się na astach i do tego jest behawiorystą psim to starajmy się o to, ale normalne DT gdzie człowiek pracuje zawodowo, ma rodzinę itp nie ogarnie Gandzi i już. Nikt nie chce podejmować decyzji o usypianiu i rozumiem Twój dylemat Kajusza ale patrząc z perspektywy innego kraju i tego jak tu podchodzą do psów nieadopcyjnych i w ogóle do psów żyjących wśród ludzi wydaje mi się, że humanitarna eutanazja jest w końcu nieunikniona. Okropne to ale pies, który nie potrafi się wyciszyć sam dla siebie jest zagrożeniem, nie wspominając o ludziach i innych zwierzętach. Jeśli podejmiesz ostateczną decyzję o uśpieniu z mojej strony krytyki nie otrzymasz.[/QUOTE] [quote name='aida']Chciałam dla Gandzi wszystkiego co najlepsze. Widziałam ją sama i wiem jak się zachowuje. Myślałam że psicę da się doprowadzić do normalnego stanu. Owszem zdrowotnie wyprowadziło się ją na prostą ale psychika niestety zatrzymała się na etapie schronu. Kajuszka jestem bardzo związana emocjonalnie z tym psem ale każdą decyzję jaką podejmiesz uszanuję.Nie wierzę że znajdzie się człowiek który wezmie ją na DT.[/QUOTE] [quote name='Milka__']Gandzia pod względem swojego zachowania jest po prostu psim ewenementem... nikt jej nie chce, bo każdy wie, do czego jest zdolna. To nie jest zwykły pies z problemami emocjonalnymi... ona jest niesamowicie silna i nie panuje nad tym, przez co stwarza zagrożenie dla siebie i dla innych. W mieszkaniu wszystko zdemoluje, a kennel rozniesie w ciągu godziny. Skoro od gryzienia krat młody pies starł sobie zęby do miazgi... trzeba zadać sobie pytanie, co jest tak naprawdę dla niej najlepsze. Jesteśmy ludźmi, istotami myślącymi i to na nas spoczywa odpowiedzialność podejmowania właściwych decyzji. A wszystko to dla dobra psa. Co jest dla niej lepsze? Powolna "śmierć" za kratami, gdzie dokonuje codziennie autodestrukcji i cierpi czy może pozwolenie jej odejść? Nie zawsze utrzymywanie na siłę przy życiu jest szlachetne... trzeba wybrać mniejsze zło w tym wypadku. Moim zdaniem Gandzia jest nieadopcyjna. I bardzo się męczy. Wiem, że to brzmi okrutnie, ale w jej miejsce można by dać kilka psów z szansami na domek... psów, które w tym momencie umierają w schroniskach, bo nikt nie dał im szansy. A Gandzia dostała już kilka. I mimo tego, że otrzymała naprawdę wiele, nie można powiedzieć, że jest szczęśliwa. Decyzja trudna, przykra, przywołująca poczucie winy... bo lepiej jest nieraz robić sobie złudne nadzieje, że się uda... doskonale to znam. Ale w tym przypadku trwa to już bardzo długo. Trzeba do tego podejść odpowiedzialnie. A co na jej temat mówi p. Marek? Jakie jest jego zdanie w tej sprawie? EDIT: Dodam jeszcze, że dość istotny jest fakt, że Ania jest skłonna zrzec się praw do Gandzi chętnej osobie. Także jak ktoś widzi światełko w tunelu, to może działać. Nie podejmujemy pochopnych decyzji. Ania długo szukała pomocy dla gandzi, wszyscy szukali... Ci, co są najbardziej zaangażowani w jej sprawę, są raczej zgodni. Niemniej jednak jest to ostatnia szansa, jeśli ktoś chce wziąć Gandzię pod swoje skrzydła. Decyzja na pewno trudna... ale ta o eutanazji na pewno nie łatwiejsza i na pewno nie podyktowana przypływem emocji.[/QUOTE] [quote name='czikusiowa']gAndzię poznałam w schronisku ponad dwa lata temu, była wtedy wcieleniem diabła, psem którego energia roznosiła cały czas. Większość z osób, które ją wyciągnęły ze schronu, a także poznały w trakcie jej resocjalizacji na pewno myślała, że jej nadmiar energii jest do opanowania i że wynika frustracji spowodowanej zamknięciem, brakiem kontaktu z człowiekiem itd, a przynajmniej ja tak myślałam. Jak widać po dwóch latach gAndzia w dalszym ciągu przejawia skłonności autodestrukcyjne, łatwo się nakręca na bodźce, które dla większości psów są neutralne bądź tylko chwilowo interesujące jak choćby wspominane przez Noelle cmokanie. ciężko jest mówić cokolwiek nie widząc suki przez tak długi czas i jedynie znać jej zachowanie na podstawie opisów, filmików itp jednak opinia o gAndzi nie powstała na podstawie opisywania jej przez jedną osobę... większość jest zgodna w tym, że gAndzia jest 'chodzącą bombą' jak to ktoś wcześniej napisał. I ja się z tym zgadzam. Wydanie jej do domu stałego w tym momencie wg mnie jest niemożliwe ze względu na jej zachowanie. Ona by musiała mieć człowieka 24/7 który wynajdywał by jej nowe sposoby na rozładowanie energii, bardzo dużo z nią pracował, a przed wszystkim prowadził stabilne życie, bez rodziny, bez wyjazdów. Ile jest takich osób? Trzeba pamiętać, że gAndzia otrzymała od losu już wiele szans i niestety nie skorzystała z nich bo jak widać taka już jest jej natura, że mogłaby być psem tylko jednego Pana, a resztę mieć w dup** i się nie słuchać, ponownie nakręcać się na bodźce w towarzystwie innych ludzi szanuję decyzję Kajuszy i się z nią zgadzam, nie ma sensu faszerować gAndzi chemią wiedząc, że musiałoby to trwać najprawdopodobniej do końca jej życia i że stłumiłoby to jej prawdziwą naturę. Wg mnie jeszcze bardziej by się męczyła nie mogąc odreagować, bo fizycznie została by wyciszona a wewnętrznie wciąż by była tym samym psem, którym jest teraz. można jej dać kolejną szansę, w nowym hoteliku ale jeżeli nie znajdzie się taki, który faktycznie by miał czas na pracę z gAndzią przez kilka godzin dziennie, to za kilka m-cy znowu zostanie będzie taka sama sytuacja. Ile osób będzie wtedy jeszcze w stanie walczyć?[/QUOTE] dzieki dziewczyny za wypowiedzenie się, z osób które płacą deklaracje i są tak samo decyzyjne jak ja tylko sundayrose jeszcze nic nie napisała. Poczekamy na nią. [quote name='Izabela124.']Kajusza masz pw ode mnie[/QUOTE] Izabela rozmawiałam z tych potencjalnym dt o którym mi napisałaś .... i ona również uznała, że to bezcelowe i nie widzi szans na zmianę u Gandzi. Nie weźmie jej do siebie aby została u niej do końca życia. Jak będzie chciała to wejdzie na wątek i sama napisze kilka zdań. Quote
sundayrose Posted September 27, 2013 Posted September 27, 2013 Jestem i ja. Poczytałam. Nie będę już się rozpisywać. Też myślę, że sytuacja jest patowa. Skoro po takim czasie pracy (takiej, na jaką nas stać i jaka jest możliwa w wybranych hotelach) Gandzia nadal jest nieadopcyjna, ba, stanowi zagrożenie dla siebie i ludzi wokół... to nie ma wyjścia. DT, który nie pracuje zawodowo, nie uczy się, nie studiuje, nie ma dzieci, rodziny, innych zwierząt i poświęci Gandzi max czasu i zapewni całodzienną pracę fizyczną i umysłową - nie istnieje wg mnie. Szkoda suczy strasznie, serce pęka ;( Nie tylko ze względu na rozważane rozwiązanie ostateczne, ale też na to ile wykańczającego stresu i nerwów musi ją kosztować każdy dzień, każda nowa sytuacja, nowa osoba itd. W takim wypadku pozostaje mi uszanować Waszą decyzję. Quote
sundayrose Posted September 27, 2013 Posted September 27, 2013 Piszemy wszyscy o 'uszanowaniu decyzji' Kajuszy... Rozumiem, że wypowiadając się w temacie i zgadzając się z rozwiązaniem ostatecznym decyzję podejmujemy wspólnie. Chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę? Quote
czikusiowa Posted September 27, 2013 Posted September 27, 2013 jak dla mnie to oczywiste, że nie jedna osoba, a wszyscy którzy się wypowiadają wiedzą, że decydują o życiu/ śmierci gAndzi i będą po części odpowiedzialni za decyzję, która zapadnie. Wydaje mi się, że pisząc że szanujemy decyzję Kajuszy mamy na myśli pomysł, który od Niej wyszedł Quote
fioneczka Posted October 2, 2013 Posted October 2, 2013 zapłaciłam 400 zł za hotel od 3.10 do 2.11 Quote
fioneczka Posted October 3, 2013 Posted October 3, 2013 wpłynęło 290 zł z deklaracji ... dzięki Ela Quote
fioneczka Posted October 4, 2013 Posted October 4, 2013 ponieważ gAdzik powinien być na dniach zaszczepiony p/wściekliźnie zostały zakupione środki na odrobaczenie panacur 1 opakowanie (3 dni po 5 tabl) + recepta na estrofem łącznie 55 zł + 15,69 apteka (zdjęcie wpisu w książeczkę i paragon wstawię później) w niedzielę podam jej pierwszą dawkę, poniedziałek i wtorek poda Marek myślę że tydzień po odrobaczeniu umówimy weta na szczepienie odnośnie planów w/s gAndzi napisze Ania Quote
Kajusza Posted October 5, 2013 Author Posted October 5, 2013 Gandzia dostała ostatnią szanse: z forum amstaff - pitbull Bull Ania zdecydowala się dać szanse i umieścić ją u Magdy, szkoleniowca, który ma bardzo dobre efekty w pracy z ttb i nie tylko (np. Zap). Gandzia dostala czas - max 2 miesiące, w trakcie których Magda oceni czy są szanse, żeby ją przygotować do normalnego życia i do adopcji. Jeżeli uzna, że to pies nieadopcyjny to Gandzia będzie uśpiona. Wg Magdy jest nikły cień że Gandzia się zmieni, ale warto spróbować. Od momentu zmiany hotelu opiekunem prawnym stanie się Bull Ania. Ona będzie decydowała o ewentualnej adopcji itp. Opłaty będzie nadal robić Koelka (ze stałych deklaracji) i fioneczka (z bazarku o ile coś tam jeszcze zostało), czyli jak do tej pory. Gandzia będzie mieszkała w domu u Magdy, dlatego warunkiem jest zakup transportera lotniczego, z którego Gandzia nie wyjdzie. Koszt transportera to ok. 600zł, koszt hotelu to 600zł za miesiąc, do tego dochodzą koszty transportu. Ja bardzo chciałam osobiście zawieść ją do hotelu ale chyba mi się to nie uda - bo hotel jest pod Radomiem. Może ktoś jest chętny przewieśc psa z Bogatyni do Radomia? Suka będzie jechać w transporterze, więc auta nie zniszczy ;) Quote
Rumi. Posted October 5, 2013 Posted October 5, 2013 uważam że jest to super decyzja, Anię znam, Magdę z forum bullowatego, naprawdę wiedzę ma ogromną jak i praktykę, jak ona stwierdzi że pies jest nieadopcyjny to zaufałabym jej w 100%. Trzymam za Gandzię kciuki, Magda prostowała niejednego bulla, jak i psy z agresją lękową... Quote
fioneczka Posted October 6, 2013 Posted October 6, 2013 [quote name='Noelle']po pierwsze, zwracam honor - pies jest faktycznie z tych trudniejszych. po drugie, uważam, że po części błąd leżał po naszej stronie, pies nakręcił się niesamowicie, ale zaczęło się od cmokania na nią (do zdjęć), dodatkowo 3 nowe osoby, itp. później niestety było za późno na jakiekolwiek korekty, jedyne co to ignorować psa. dodatkowo nie pomogło nasze nastawienie, wkurzyła nas, tym bardziej, że padał deszcz, a my byłyśmy całe w błocie... gAndzia aż zwymiotowała z podekscytowania, frustracja 200%, ona się nie bawiła, cokolwiek miała w pysku, chciała rozszarpać. gdy przydeptało się smycz, zupełnie nie zwracała uwagi na to, że rzuca się na nogę, by dorwać smycz, po prostu nie widziała tego, nie słyszała głosu, nie czuła dotyku, no a dodatkowo całkiem mocno nas "poturbowała" swoim cielskiem. uważam, że ten pies jest niebezpieczny w tej chwili dla samego siebie, ona w takim stanie prędzej by się naprawdę poważnie okaleczyła, niż się uspokoiła, psychicznie taki stan musi być dla niej nie do wytrzymania. do psa nie dociera nawet cielesny kontakt, tzn., np. próba przytrzymania za obrożę, nic. człowieka traktuje tylko jako przedmiot do rozładowania frustracji i zupełnie nie jest nauczona relaksu. zdecydowanie jej właściciel musi być stanowczy, konsekwentny i SPOKOJNY, jej nie można nawet trochę podekscytować, nawet durnym cmokaniem, bo później zaczyna się masakra. nie uważam, że jest to pies do uśpienia, ale pomyślałabym na Waszym miejscu o zmianie hotelu. tutaj chodzi o to, że ten pies powinien mieć codziennie odpowiednio dużo ruchu i pracy. powiem Wam jak ja bym to zrobiła - codziennie rano ubierałabym psa w kaganiec - by nie szarpała smyczy, no a oprócz tego powinna się przyzwyczajać do kagańca przecież, założyłabym jej szelki i ciągnęłaby ciężką oponę przez ok. 2 godziny, aż się zmęczy fizycznie i psychicznie. wtedy dopiero można z tym psem pracować, by przynosiło to efekty. myślę, że w Bogatyni aż tyle czasu jej nie poświęcają, jest tam sporo psów. gAndzia potrzebuje wiecej ruchu niż normalny pies. druga opcja, rozładowanie frustracji za pomocą Boomer Ball, pomyślcie nad kupnem, wydatek jest, ale piłka niezniszczalna i wg mnie świetnie by się przy tym psie sprawdziła, by rozładować jej złe emocje. z Gandzią po prostu trzeba coś robić, by przyniosło to jakiś efekt, dużo ćwiczeń to pierwszy krok... bez wymęczenia fizycznego, ona nie nauczy się relaksu... poza tym, wydaje mi się, że miałaby potencjał do dogtrekkingu, z tym że na razie trzeba ją "ogarnąć"... mam nadzieję, że coś wykombinujecie [/QUOTE] tak dla porównania napiszę swój post cytując Noelle żeby było obrazowo, jedno obok drugiego ;) pojechałam zawieźć gAdzikowi tablety na odrobaczenie (Panacur) bo za chwoilę trzeba p/wściekliźnie szczepić i estrofem na "kropelkowanie", nie leje bezwiednie pod siebie tak jak w zeszłym roku, jednak kropelkuje przy wysiłku i podekscytowaniu (np jak zaczyna ciągnąć na smyczy, Marek mówi że we śnie też jej si zdarza) Marek wyprowadził gAndzię na smyczy, poszliśmy w pole a nie na wybieg żeby psiaków nie pobudzać bo ok godz wcześniej jadły śniadanko wzięłam smycz w łapę i polazłam z nią do przodu (panowie mieli czas na plotki) tak jak dotychczas było gAndzia cały czas się rusza (cały czas pobudzona), chce być wszędzie i widzieć wszystko głaskanie czy inna forma zainteresowania skierowana w jej stronę jest przez nią olewana "skupia ją" tylko żarcie ogólnie ciągnie na smyczy jednak "równaj" i stara się iść przy nodze kilka razy próbowała chwycić smycz jednak "FE" i puszcza od razu do mnie, siad, łapa - wszystko poprawnie choć siad to tylko do czasu aż dostanie żarcie, po zjedzeniu siad nie istnieje zęby bez zmian, uszy czyste, blizny które miała na kufie "rozeszły się", nie są już tak widoczne jak były, wagę określam na ok 24-25 kg, szczupła (chciałabym żeby moja Mona miała taką talię) ogólnie brudna ale widząc co ona robi na widok kałuży nie dziwię się wcale, Krzysiek mówi że przypadł jej w udziale móżdżek świnki wietnamskiej jedna rzecz której nie zrobiłam (tak na prawdę skojarzyłam dopiero w drodze do domu) to odpięcie jej ze smyczy i ponowne przypięcie (ostatnio na tym poległam) przeniesiona do pokoju na dół (podzielony na 3 kojce), za sąsiadów ma spokojne psy zdarza się jej zniszczyć posłanie, czasem zdewastować miskę z wodą (ale nie zawsze, czasami) jak już pisałam ok godziny przed naszym przyjazdem psy jadły, gAndzia też wcześniej była na porannym siq na wybiegu czyli potrzeby fizjologiczne załatwiła podczas spaceru z nami czyli jakieś 2 godz po znowu robiła qp i to 2 razy (przemiana materii błyskawiczna) mam zdjęcia i filmiki ... wrzucę jak się obrobią Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.