Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam na forum :D
Ale wspaniałe wiadomości :)
Bardzo się cieszę, że Aramis ma własny, kochający dom.
Oby jak najwięcej takich szczęśliwych zakończeń :)

Posted (edited)

Dziękuję za wasze miłe słowa :) :beerchug:

...i ponawiam prośbę

Bardzo proszę o informacje na temat "historii zdrowotnej" Aramisa - czy i kiedy był szczepiony (i przeciw czemu), czy był zabezpieczany przeciw kleszczom i jak dawno.

Bardzo zależy mi na zrobieniu porządku z tymi sprawami, bo odwlekanie tego niczemu dobremu nie służy.
Aramis i tak zaraz będzie miał obrożę przeciw-kleszczową - jutro będzie zaopatrzony. Ale być może też trzeba mu profilaktycznie zaaplikować jeszcze "kropelki", bo ja to póki co nie jestem w stanie go zbadać i wychwycić czy czasem nie podłapał kleszcza, ponieważ pies jest jeszcze zbyt bojaźliwy i nieufny, żebym mógł go "obmacywać" ze wszystkich stron.

Sprawy adopcyjne, to wiadomo - tu już nie ma takiego stresu i na spokojnie to pozałatwiamy, ale te zdrowotne - nurtują mnie bardziej.
Jeśli Aramis miał (raczej jeśli ma) jakąś książeczkę z historią szczepień itp. to też bym chciał wiedzieć, bo nie będziemy mu niepotrzebnie zakładać nowej :)

Jeżeli chodzi o imię - to Aramis oczywiście nadal zostanie Aramisem - przecież nie będę mu po tak długim czasie zmieniał imienia i robił wodę z mózgu ;)

Co do klonowania nas obojga, to mnie może bezpieczniej będzie nie klonować ;) , a moja pani twierdzi że jej sklonować się nie da, bo nie ma i nie może być drugiej takiej na świecie :eviltong: :megagrin::megagrin::megagrin:

Edited by Grzybozbieracz
Posted

[quote name='Grzybozbieracz']Dziękuję za wasze miłe słowa :) :beerchug:

...i ponawiam prośbę

Bardzo proszę o informacje na temat "historii zdrowotnej" Aramisa - czy i kiedy był szczepiony (i przeciw czemu), czy był zabezpieczany przeciw kleszczom i jak dawno.

Bardzo zależy mi na zrobieniu porządku z tymi sprawami, bo odwlekanie tego niczemu dobremu nie służy.
Aramis i tak zaraz będzie miał obrożę przeciw-kleszczową - jutro będzie zaopatrzony. Ale być może też trzeba mu profilaktycznie zaaplikować jeszcze "kropelki", bo ja to póki co nie jestem w stanie go zbadać i wychwycić czy czasem nie podłapał kleszcza, ponieważ pies jest jeszcze zbyt bojaźliwy i nieufny, żebym mógł go "obmacywać" ze wszystkich stron.

Sprawy adopcyjne, to wiadomo - tu już nie ma takiego stresu i na spokojnie to pozałatwiamy, ale te zdrowotne - nurtują mnie bardziej.
Jeśli Aramis miał (raczej jeśli ma) jakąś książeczkę z historią szczepień itp. to też bym chciał wiedzieć, bo nie będziemy mu niepotrzebnie zakładać nowej :)

Jeżeli chodzi o imię - to Aramis oczywiście nadal zostanie Aramisem - przecież nie będę mu po tak długim czasie zmieniał imienia i robił wodę z mózgu ;)

Co do klonowania nas obojga, to mnie może bezpieczniej będzie nie klonować ;) , a moja pani twierdzi że jej sklonować się nie da, bo nie ma i nie może być drugiej takiej na świecie :eviltong: :megagrin::megagrin::megagrin:

O szczepieniach to Klaudus musi się wypowiedzieć...

Posted

[quote name='Lobaria']O szczepieniach to Klaudus musi się wypowiedzieć... Tak, wiem :) Nawet próbowałem się do niej w dzień dodzwonić i popytać (na nr podany na początku wątku), no ale wątek długi jak ziemski równik, więc może tel. już nieaktualny czy co... - bo się nie dodzwoniłem... :roll:

Posted

Klaudus- czy możesz się na ten temat wypowiedzieć?
To wstyd, że ludzie nie wiedzą o podstawach- czyli szczepieniach, odrobaczeniu i zabezpieczeniu przeciw kleszczom.

Nie wiem czy Jamor wziął psa do hotelu bez aktualnej książeczki zdrowia? wydaje mi się, że to podstawa. Może zapomniał dać?

Posted

[quote name='magdyska25']Klaudus- czy możesz się na ten temat wypowiedzieć?
To wstyd, że ludzie nie wiedzą o podstawach- czyli szczepieniach, odrobaczeniu i zabezpieczeniu przeciw kleszczom.

Nie wiem czy Jamor wziął psa do hotelu bez aktualnej książeczki zdrowia? wydaje mi się, że to podstawa. Może zapomniał dać?[/QUOTE]

Aramis wyjechał do Jamora prosto z punktu - tam zapewne szczepień nie miał.

Posted

[quote name='magdyska25']Klaudus- czy możesz się na ten temat wypowiedzieć?
To wstyd, że ludzie nie wiedzą o podstawach- czyli szczepieniach, odrobaczeniu i zabezpieczeniu przeciw kleszczom.

Nie wiem czy Jamor wziął psa do hotelu bez aktualnej książeczki zdrowia? wydaje mi się, że to podstawa. Może zapomniał dać?[/QUOTE]

Sprawa jest pilna

Posted

[quote name='Lobaria']Aramis wyjechał do Jamora prosto z punktu - tam zapewne szczepień nie miał.[/QUOTE]

pewnie nie... a co zawiera rachunek od Jamora na te 486 zl. moze tam jest wpisane szczepienie albo inne zabiegi weterynaryjne...
moze Chatul by sprawdzil?

Posted

[quote name='beataczl']pewnie nie... a co zawiera rachunek od Jamora na te 486 zl. moze tam jest wpisane szczepienie albo inne zabiegi weterynaryjne...
moze Chatul by sprawdzil?Ale ja już poprosiłam Elę o kontakt do domku - zadzwonię i powiem co i jak.

Posted

[quote name='beataczl']pewnie nie... a co zawiera rachunek od Jamora na te 486 zl. moze tam jest wpisane szczepienie albo inne zabiegi weterynaryjne...
moze Chatul by sprawdzil?[/QUOTE]

Rachunek jest za:
"Usługi hotelowe dla psa Aramis za okres 04.10 - 31.10.2012"

Posted

[quote name='Grzybozbieracz']Klaudus dzięki za przekazanie informacji :)

Wczesniej nie mogłem tu zaglądnąć, bo ciągle jeszcze jestem w pracy, więc tak na szybko tu wpadam na chwilkę i zaraz zanikam... ;)

Najważniejsze, że masz info :)

Posted (edited)

...no to trochę nowych wieści od naszego bohatera :)

Aramis jest już z każdym dniem coraz spokojniejszy. Pierwsza nocna akcja obszczekiwania wszystkiego została zrealizowana w całości :) Już w następną nockę było zupełnie spokojnie. Hałasował tylko wtedy, gdy była tego potrzeba - normalnie, jak to mój pies ;)
Aramis to dostojny pan - z byle kim się nie zadaje i małe "fafiki" sąsiada ujadające do niego przez płot traktuje jak powietrze. Czasem jak mu już za dużo nabrzęczą do ucha :mad:, to sobie raz huknie na nie i zapada cisza :grin:

Piesio ma jeszcze lęk po kolejnej zmianie otoczenia i jest trochę "zamotany", ale z każdym dniem oswaja się z nową sytuacją. Dziś trochę pomieszkał w domku i już tak nie szalał jak pierwszego dnia, chociaż i tak wierci się i wszystkie kątki obwąchuje - normalka.
Dziś dostał obrożę przeciw kleszczom i nowy kaganiec - nawet w sklepie ugadłem z rozmiarem ...i nawet dał sobie go w domku bez większego buntu założyć. Zresztą nie miał innego wyjścia ;)
Po niedzieli wyruszam z kudłaczem na szczepienia. Musze go zabezpieczyć i przy tym - nas samych oraz jego "potencjalne ofiary" :grin: ;)
A jutro pierwszy "pełnowymiarowy" spacerek na smyczy :painting: :)

Dziś rano cwaniaczek wymknął się mojej Eli z podwórka, ale my wiemy jak z piesiorem postępować, więc Ela bez problemu sprawiła, że zaraz sam wrócił. Wiedziałem, że prędzej czy później - albo jej, albo mi spierniczy, bo przecież strasznie jest ciekawy nowego świata. Podwórko już poznał, więc włącza mu się tryb podróżnika. A do tego jest cwaniak i kombinator.
Tak czy siak, takie sytuacje rodzą obawę, że coś się może stać, a piesio powinien być zaszczepiony (dlatego właśnie tak zależało mi na wiedzy o szczepieniach :) ).
Co do wizyt Aramisa w poza-podwórkowym świecie to nie była pierwsza jego taka wizyta :) Już na drugi wieczór po przyjeździe, gdy widziałem, ze już zna swoje nowe miejsce - "przetestowałem" go w terenie. Gdy na ulicy było zupełnie pusto - niby niechcący wypuściłem go z podwórka. Zwiedził kawałek chodnika, potem przeszedł na drugą stronę - zwiedzić drugi chodnik. Akurat przejeżdżał samochód, więc Aramis odczekał aż przejedzie i dopiero potem wrócił na swoją stronę ulicy. W tym czasie "fafiki" sąsiada jazgotały do niego przez płot, a on tylko popatrzył na nie z ignorancją i nawet nie warknął. Zaznaczył dwa słupy i zaraz wrócił do mnie (ja stałem przy furtce i tylko raz go zawołałem: Aramis chodź do domu!") :)
Dzisiejsze "wyjście na spacer" to już była czysta samowolka, ale też długo nie trwała. Piesio na samowolnym spacerku nikogo i niczego nie zaczepiał, oczywiście został oszczekany przez wszelakie psy sąsiadów, nawet te biegające luzem po ulicy, ale żadnej agresji do nich nie wykazał. Ludzi też tylko obserwuje z daleka.

Aramis to dobry i inteligentny pies. Już po samej podróży i pierwszej godzinie jego pobytu na naszym podwórku wiedziałem jaki ma charakter. I dlatego właśnie bez obawy pozwoliłem sobie dzień później na uliczny "test" bez smyczy i kagańca.
Jest znakomitym stróżem swojego terenu i na podwórku potrafi być prawdziwym agresorem.
Zdążył się o tym przekonać kolega, który przywiózł i pomagał mi wyładować budę :) Aramisa musiałem uczepić na łańcuch. Kolega podszedł śmiało, chciał Aramiska pogłaskać.... Ja tylko zdążyłem mu powiedzieć "-Lepiej uważaj..." Aramis od razu wybił mu z głowy głaskanie, musiałem psiora powstrzymać siłą, tak się ostro przysadził - pomimo łańcucha :)

No właśnie... co do wszelkiego "zalogowania" pieska na uwięzi (czy to łańcuch, czy smycz) - Aramis bardzo negatywnie reaguje na to i wcale mu się nie dziwię... :) Tutaj pragnę wszystkich uspokoić, że Aramis na pewno nie będzie "psem łańcuchowym". Jednak czasem zachodzi potrzeba ograniczenia psu swobody, bo czasem trzeba chociażby wpuścić kogoś obcego na podwórko i do domu. Nawet prosta i "banalna" czynność jaką jest wyjechanie samochodem za bramę, wymaga chwilowego ubezwłasnowolnienia psa.
I tu - póki co jest problem, bo Aramis czy to na łańcuchu, czy na smyczy uwiązanej do barierki - widząc, że się oddalam, a on za mną nie może podążać - dostaje totalnego szału i fika takie kozły aby się uwolnić, że aż dziw bierze jakie on akrobacje potrafi robić. Na pewno do tego jego przerażenia dokłada się myśl, że będzie całkiem pozostawiony na tej uwięzi, bo jak po chwili wracam by go już uwolnić, to ma kolejny szał - tym razem szał radości :sweetCyb:, a ja wyruszam do pracy ...cały wymazany w błocie:placz: :grin:

Nie wiem, czy uda mi się go tak nauczyć, jak wyszkoliłem Maksa - że siedział przy bramie jak Sfinks, gdy wyjeżdżało się czy wjeżdżało na podwórko. Na razie jest to niemożliwe, dopóki Aramis na dobre nie "osiądzie" na swoich nowych włościach ;)
Póki co - wymyśliliśmy z Elą inną metodę - gdy jesteśmy oboje, to jedno trzyma Aramiska na smyczy, ale nie uczepionego "do ściany", a drugie spokojnie wyjeżdża lub wjeżdża. Gorzej gdy tylko jedno z nas jest akurat i brakuje "pomocnika"...
Myślę, że z czasem przejdzie mu ten uraz z dzieciństwa i zrozumie, że nikt mu tu krzywdy robić nie zamierza.

Aramis na smyczy, ale takiej smyczy trzymanej w dłoni - zachowuje się zupełnie inaczej :) Gdy widzi że się przy nim jest, to jest spokojny, nie szarpie się i czeka spokojnie, w którą stronę się go pokieruje żeby szedł. Widać, że jest nauczony chodzić na spacery ...i tego nie zamierzamy zmarnować :)

Aramis jest radosnym i bardzo ufnym psem, a zarazem bardzo "zaborczym" - przywiązany do swoich panów i swojego miejsca traktuje to wszystko jak jedną wielką twierdzę nie do zdobycia. A strażnikiem tej twierdzy jest on sam.
Z drugiej strony - jest jeszcze młody i dziecięca radość wychodzi z niego wszystkim, czym tylko potrafi poruszać ;)

Na koniec mała rymowanka, coby upamiętnić, że na Aramisa tułaczkę kres nastał... ;)


Aramisa życiowe zmiany

Był trzynasty... dzień jak co dzień
- rzec się chce, nie patrząc "z bliska"
Lecz to dzień był wyjątkowy,
gdyż to wtedy, właśnie wtedy
po tak długiej psiej wędrówce
przyszła kryska
na tułaczkę Aramiska

Jest podwórko,
pełna miska,
buda chroni od wietrzyska

Tutaj mieszka nasz przyjaciel
pilnujący nam wszystkiego
Wracam z pracy i jak miło
gdy za bramą widzę jego

Aramisek Wam dziękuje
Za trud wielki, wielkie serce
Dzięki Wam już nie koczuje
i już nie jest w swej rozterce

My Wam również dziękujemy
za te trudy i starania
by uchronić czworonogi
od marnego bytowania

Sercem Wam kibicujemy
w tej codziennej Waszej walce
gdy zwierzaki przedkładacie
ponad wszystko
na życiowej wagi szalce...

:)

P.S. Co do trzynastego, to ja w takie przesądy nie wierzę (ani że to pechowy, ani że szczęśliwy dzień), każdy trzynasty to zwyczajny dzień - jak co dzień, ale tym razem dla Aramisa był to dzień nadzwyczajny :)

Pozdrawiam serdecznie
Piotr

Edited by Grzybozbieracz
Posted

[quote name='Grzybozbieracz']...no to trochę nowych wieści od naszego bohatera :)

Aramis jest już z każdym dniem coraz spokojniejszy. Pierwsza nocna akcja obszczekiwania wszystkiego została zrealizowana w całości :) Już w następną nockę było zupełnie spokojnie. Hałasował tylko wtedy, gdy była tego potrzeba - normalnie, jak to mój pies ;)
Aramis to dostojny pan - z byle kim się nie zadaje i małe "fafiki" sąsiada ujadające do niego przez płot traktuje jak powietrze. Czasem jak mu już za dużo nabrzęczą do ucha :mad:, to sobie raz huknie na nie i zapada cisza :grin:

Piesio ma jeszcze lęk po kolejnej zmianie otoczenia i jest trochę "zamotany", ale z każdym dniem oswaja się z nową sytuacją. Dziś trochę pomieszkał w domku i już tak nie szalał jak pierwszego dnia, chociaż i tak wierci się i wszystkie kątki obwąchuje - normalka.
Dziś dostał obrożę przeciw kleszczom i nowy kaganiec - nawet w sklepie ugadłem z rozmiarem ...i nawet dał sobie go w domku bez większego buntu założyć. Zresztą nie miał innego wyjścia ;)
Po niedzieli wyruszam z kudłaczem na szczepienia. Musze go zabezpieczyć i przy tym - nas samych oraz jego "potencjalne ofiary" :grin: ;)
A jutro pierwszy "pełnowymiarowy" spacerek na smyczy :painting: :)

Dziś rano cwaniaczek wymknął się mojej Eli z podwórka, ale my wiemy jak z piesiorem postępować, więc Ela bez problemu sprawiła, że zaraz sam wrócił. Wiedziałem, że prędzej czy później - albo jej, albo mi spierniczy, bo przecież strasznie jest ciekawy nowego świata. Podwórko już poznał, więc włącza mu się tryb podróżnika. A do tego jest cwaniak i kombinator.
Tak czy siak, takie sytuacje rodzą obawę, że coś się może stać, a piesio powinien być zaszczepiony (dlatego właśnie tak zależało mi na wiedzy o szczepieniach :) ).
Co do wizyt Aramisa w poza-podwórkowym świecie to nie była pierwsza jego taka wizyta :) Już na drugi wieczór po przyjeździe, gdy widziałem, ze już zna swoje nowe miejsce - "przetestowałem" go w terenie. Gdy na ulicy było zupełnie pusto - niby niechcący wypuściłem go z podwórka. Zwiedził kawałek chodnika, potem przeszedł na drugą stronę - zwiedzić drugi chodnik. Akurat przejeżdżał samochód, więc Aramis odczekał aż przejedzie i dopiero potem wrócił na swoją stronę ulicy. W tym czasie "fafiki" sąsiada jazgotały do niego przez płot, a on tylko popatrzył na nie z ignorancją i nawet nie warknął. Zaznaczył dwa słupy i zaraz wrócił do mnie (ja stałem przy furtce i tylko raz go zawołałem: Aramis chodź do domu!") :)
Dzisiejsze "wyjście na spacer" to już była czysta samowolka, ale też długo nie trwała. Piesio na samowolnym spacerku nikogo i niczego nie zaczepiał, oczywiście został oszczekany przez wszelakie psy sąsiadów, nawet te biegające luzem po ulicy, ale żadnej agresji do nich nie wykazał. Ludzi też tylko obserwuje z daleka.

Aramis to dobry i inteligentny pies. Już po samej podróży i pierwszej godzinie jego pobytu na naszym podwórku wiedziałem jaki ma charakter. I dlatego właśnie bez obawy pozwoliłem sobie dzień później na uliczny "test" bez smyczy i kagańca.
Jest znakomitym stróżem swojego terenu i na podwórku potrafi być prawdziwym agresorem.
Zdążył się o tym przekonać kolega, który przywiózł i pomagał mi wyładować budę :) Aramisa musiałem uczepić na łańcuch. Kolega podszedł śmiało, chciał Aramiska pogłaskać.... Ja tylko zdążyłem mu powiedzieć "-Lepiej uważaj..." Aramis od razu wybił mu z głowy głaskanie, musiałem psiora powstrzymać siłą, tak się ostro przysadził - pomimo łańcucha :)

No właśnie... co do wszelkiego "zalogowania" pieska na uwięzi (czy to łańcuch, czy smycz) - Aramis bardzo negatywnie reaguje na to i wcale mu się nie dziwię... :) Tutaj pragnę wszystkich uspokoić, że Aramis na pewno nie będzie "psem łańcuchowym". Jednak czasem zachodzi potrzeba ograniczenia psu swobody, bo czasem trzeba chociażby wpuścić kogoś obcego na podwórko i do domu. Nawet prosta i "banalna" czynność jaką jest wyjechanie samochodem za bramę, wymaga chwilowego ubezwłasnowolnienia psa.
I tu - póki co jest problem, bo Aramis czy to na łańcuchu, czy na smyczy uwiązanej do barierki - widząc, że się oddalam, a on za mną nie może podążać - dostaje totalnego szału i fika takie kozły aby się uwolnić, że aż dziw bierze jakie on akrobacje potrafi robić. Na pewno do tego jego przerażenia dokłada się myśl, że będzie całkiem pozostawiony na tej uwięzi, bo jak po chwili wracam by go już uwolnić, to ma kolejny szał - tym razem szał radości :sweetCyb:, a ja wyruszam do pracy ...cały wymazany w błocie:placz: :grin:

Nie wiem, czy uda mi się go tak nauczyć, jak wyszkoliłem Maksa - że siedział przy bramie jak Sfinks, gdy wyjeżdżało się czy wjeżdżało na podwórko. Na razie jest to niemożliwe, dopóki Aramis na dobre nie "osiądzie" na swoich nowych włościach ;)
Póki co - wymyśliliśmy z Elą inną metodę - gdy jesteśmy oboje, to jedno trzyma Aramiska na smyczy, ale nie uczepionego "do ściany", a drugie spokojnie wyjeżdża lub wjeżdża. Gorzej gdy tylko jedno z nas jest akurat i brakuje "pomocnika"...
Myślę, że z czasem przejdzie mu ten uraz z dzieciństwa i zrozumie, że nikt mu tu krzywdy robić nie zamierza.

Aramis na smyczy, ale takiej smyczy trzymanej w dłoni - zachowuje się zupełnie inaczej :) Gdy widzi że się przy nim jest, to jest spokojny, nie szarpie się i czeka spokojnie, w którą stronę się go pokieruje żeby szedł. Widać, że jest nauczony chodzić na spacery ...i tego nie zamierzamy zmarnować :)

Aramis jest radosnym i bardzo ufnym psem, a zarazem bardzo "zaborczym" - przywiązany do swoich panów i swojego miejsca traktuje to wszystko jak jedną wielką twierdzę nie do zdobycia. A strażnikiem tej twierdzy jest on sam.
Z drugiej strony - jest jeszcze młody i dziecięca radość wychodzi z niego wszystkim, czym tylko potrafi poruszać ;)

Na koniec mała rymowanka, coby upamiętnić, że na Aramisa tułaczkę kres nastał... ;)


Aramisa życiowe zmiany

Był trzynasty... dzień jak co dzień
- rzec się chce, nie patrząc "z bliska"
Lecz to dzień był wyjątkowy,
gdyż to wtedy, właśnie wtedy
po tak długiej psiej wędrówce
przyszła kryska
na tułaczkę Aramiska

Jest podwórko,
pełna miska,
buda chroni od wietrzyska

Tutaj mieszka nasz przyjaciel
pilnujący nam wszystkiego
Wracam z pracy i jak miło
gdy za bramą widzę jego

Aramisek Wam dziękuje
Za trud wielki, wielkie serce
Dzięki Wam już nie koczuje
i już nie jest w swej rozterce

My Wam również dziękujemy
za te trudy i starania
by uchronić czworonogi
od marnego bytowania

Sercem Wam kibicujemy
w tej codziennej Waszej walce
gdy zwierzaki przedkładacie
ponad wszystko
na życiowej wagi szalce...

:)

P.S. Co do trzynastego, to ja w takie przesądy nie wierzę (ani że to pechowy, ani że szczęśliwy dzień), każdy trzynasty to zwyczajny dzień - jak co dzień, ale tym razem dla Aramisa był to dzień nadzwyczajny :)

Pozdrawiam serdecznie
Piotr

Wspaniała relacja - jak zawsze u Ciebie - napisana z humorem :cool3:

Odpiszę to, co na forum grzybowym, gdzie jest temat " Nasi pupile" / bo nie samym grzybem grzybnięci żyją / i Grzybozbieracz przedstawił tam Aramiska :)

grzybozbieracz - wszyscy się cieszymy, że Aramisek ma najwspanialszy dom, a Wy najwspanialszego / po moim Bluniu, oczywiście - muszę to dodać, bo chłopak siedzi obok mnie i łypie, co tam klikam / psiaka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...