Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 617
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A Tobi faktycznie się przywiązał...
Gdybyście go widzieli jak wczoraj ganiał z patykiem po trawie, zanim jeszcze spadł śnieg -jakie sadził susy, robił uniki i starał się mnie wciągnąć do zabawy! Niestety nadal nie udało mi się go "okiełznać" i nie mogę dać mu pełnej swobody spuszczając ze smyczy - mam poważne obawy czy wróciłby na zawołanie, a gdyby spotkał drugiego psiaka mogłoby dojść do poważnego "spięcia". Choć swój rozum ma: gdy wczoraj mijał go pies 2x większy od niego (w typie jakiegoś wielkiego owczarka), Tobi położył się na ziemi i pozwolił spokojnie obwąchać, natomiast przy spotkaniu z porównywalnego wzrostu typowym burkiem puszczonym luzem musiałam ostro interweniować- myślałam, że tylko się obwąchają ale niestety...
Tobiemu z wściekłości, aż białka w oczach różowieją- no i dostał w doopę.
Właśnie nie wiem jak mam reagować w takich sytuacjach? Jeśli się nie odzwyczai od "popadania w konflikty", nigdy nie będzie go można spuścić ze smyczy... A do kagańca nie jest wogóle przyzwyczajony, zresztą statnio przymierzyliśmy wszystkie rodzaje, jakie były w sklepie i żaden nie pasował do jego mordki, ten który wydawał się najlepszy i tak potrafi zdjąć, a przy tym jaki jest nieszczęśliwy, gdy mu się go zakłada...

Posted

co tam u Tobiego słychać?? jakieś widoki na domek? Aukcja Tobiego na Allegro nadal obserwowana jest przez 2 osoby, ale nie wiem czy to potencjalne domki czy jacyś dogomaniacy:mad:

Posted

Chyba wiem co mogło być powodem pozbycia się Tobika przez ich poprzednich właścicieli!
Do tej pory kuchnia była jedynym pomieszczeniem, którego Tobiemu nie udało się sforsować. Wczoraj po powrocie z pracy, okazało się, że i te drzwi nie stanowią dla niego bariery... Przed moim wyjściem do pracy na kuchence gazowej stały: czajnik, rondelek, w którym rano odgrzewałam mu makaron, garnek z resztą jedzenia na popołudnie. Po powrocie: rondelek-na podłodze, na środku kuchni, obok ciężka metalowa kratka z kuchenki gazowej (to na czym stawia się garnki), na kuchence postrącane dwa przednie palniki, wywrócony czajnik do góry nogami i zalany piecyk, w zlewie (przy kuchence) garnek-pusty, obok ładnie odłożona pokrywka i łyżka, blasku wszystkiemu dodawała otwarta szafka (górna), na której wisiała nadszarpnięta reklamówka z chlebem. Reszta imprezy przeniosła się do pokoju, do którego została z kuchni wywleczona reklamówka z smakołykami, kostkami, wędzonkami itp świeżo zakupionymi w weekend, żeby biedaczek miał co pogryźć i przeżuwać, a nie tylko pochłaniać i połykać, wszystko to było porozwalane po całym pokoju, fotelach, wersalce, na środku dywanu skrzętnie wylizany papierek, po świeżo napoczętej (do śniadania) kostce masła. Na wersalce typowy kolonijny "pilot" z narzuty i niestety pozaciągane nitki...
O ile po wejściu do kuchni byłam na niego wściekła, o tyle po obejrzeniu wersalki chciało mi się płakać, bo komplet wypoczynkowy to jedyny nowy mebel w moim domu, na który zresztą kasę wyłożyła moja mama, która co prawda obecnie przebywa w Niemczech, ale de facto to też jest jej mieszkanie, w którym przebywa jak przyjeżdża do Polski. Więc skoro tylko wzięłam Tobika, profilaktycznie fotele nakryłam wielkimi ręcznikami, a wersalkę, oprócz narzuty na wszelki wypadek nakryłam jeszcze prześcieradłem, żeby się nic nie stało...
No więc w tym momencie gdyby ktoś zadzwonił w sprawie Tobika oddałabym go bez zbędnych pytań...
Moja reakcja:
zawlokłam go do kuchni za sierść na szyi- dostał kapciem w doopę (miękim), zawlokłam go do pokoju pokazując na wersalkę -dostał ponownie kapciem. Reakcja Tobika - położył się na swoim miejscu w przedpokoju i ... machał ogonem... Moja dalsza reakcja - obraziłam się na niego- ignorowałam go i nie głaskałam przez następne 2 godz, Tobik obserwował mnie z drugiego końca pokoju nie podchodząc jak zwykle pod same nogi, a jak już go przywołałam, to był brzuch na wierzchu, łapanie zębami za ręce, lizanie i ogólne przytulanie, ale czy coś zrozumiał?

Posted

A już chciałam pozmieniać ogłoszenia, bo wbrew zasadom marketingu, zamiast tylko wychwalać zalety Tobika, napisałam również, że jest z niego psotnik i nie powinien zostawać długo sam w domu, ale teraz widzę, że trzeba o tym poinformować, bo przecież nie chodzi o to, żeby ktoś go wziął, a po czasie, jak straci cierpliwość, znowu oddał do schroniska...

A póki co nikt się nim nie zainteresował...

Posted

Żal by mi go było w klatce, skoro nie potrafi wysiedzieć na obszarze przedpokój-pokój z dojściem do okna balkonowego...
No, ale ciekawe co zastanę po powrocie do domu, nie ukrywam, że odczuwam pewien niepokój...

Posted

Tobi był wczoraj wyjątkowo grzeczny: przywitał mnie siedząc na swoim miejscu i machając ogonem, w pokoju-idealny porządek, narzuta nie tknięta, na spacerze nie ciągnął, więc nie musiałam się martwić o "całość" swoich członków na tym oślizgłym podłożu. Tylko nie jestem pewna czy jego zachowanie wynikało z głębszych przemyśleń nad sobą, czy raczej coś mu dolegało, bo wieczorem zwymiotował... (oczywiście, że na dywan).

Posted

Marchewa, może by dopisać w tytule, że to boksio-mix tricolor, mixio pręgowany czy coś w tym stylu, bo chyba w dogomaniakach nadzieja, skoro nikt z ogłoszeń nie jest zainteresowany...
Niedługo minie miesiąc jak Tobi jest u mnie, 9.II. jego urodziny, a on coraz bardziej się przywiązuje...
A ja już wiem na pewno, że w pojedynkę nie dam rady się nim zająć na stałe przez najbliższe 15 lat...
Domek z ogródkiem, albo duża rodzina gdzie ciągle ktoś jest w domu, żeby nie psocił - to by było to!

Posted

Dogomaniacy z Katowic lub okolic,szukamy pilnie domu lub tymczasu dla Tobiego,ponieważ Dogofanka pracuje i pies cały dzień musi siedzieć sam,co nie wychodzi nikomu na dobre,ponieważ z nudów Tobi robi bałagan w domu, a zamkniecie go w klatce na cały dzień to nie jest raczej dobre rozwiazanie dla niego.Czy ktoś może go zabrać na tymczas,ktoś kto ma warunki i czas?Bardzo pilne,inaczej pies trafi do schroniska!

Posted

dogofanka napisał(a):
Chyba wiem co mogło być powodem pozbycia się Tobika przez ich poprzednich właścicieli!
Do tej pory kuchnia była jedynym pomieszczeniem, którego Tobiemu nie udało się sforsować. Wczoraj po powrocie z pracy, okazało się, że i te drzwi nie stanowią dla niego bariery... Przed moim wyjściem do pracy na kuchence gazowej stały: czajnik, rondelek, w którym rano odgrzewałam mu makaron, garnek z resztą jedzenia na popołudnie. Po powrocie: rondelek-na podłodze, na środku kuchni, obok ciężka metalowa kratka z kuchenki gazowej (to na czym stawia się garnki), na kuchence postrącane dwa przednie palniki, wywrócony czajnik do góry nogami i zalany piecyk, w zlewie (przy kuchence) garnek-pusty, obok ładnie odłożona pokrywka i łyżka, blasku wszystkiemu dodawała otwarta szafka (górna), na której wisiała nadszarpnięta reklamówka z chlebem. Reszta imprezy przeniosła się do pokoju, do którego została z kuchni wywleczona reklamówka z smakołykami, kostkami, wędzonkami itp świeżo zakupionymi w weekend, żeby biedaczek miał co pogryźć i przeżuwać, a nie tylko pochłaniać i połykać, wszystko to było porozwalane po całym pokoju, fotelach, wersalce, na środku dywanu skrzętnie wylizany papierek, po świeżo napoczętej (do śniadania) kostce masła. Na wersalce typowy kolonijny "pilot" z narzuty i niestety pozaciągane nitki...
O ile po wejściu do kuchni byłam na niego wściekła, o tyle po obejrzeniu wersalki chciało mi się płakać, bo komplet wypoczynkowy to jedyny nowy mebel w moim domu, na który zresztą kasę wyłożyła moja mama, która co prawda obecnie przebywa w Niemczech, ale de facto to też jest jej mieszkanie, w którym przebywa jak przyjeżdża do Polski. Więc skoro tylko wzięłam Tobika, profilaktycznie fotele nakryłam wielkimi ręcznikami, a wersalkę, oprócz narzuty na wszelki wypadek nakryłam jeszcze prześcieradłem, żeby się nic nie stało...
No więc w tym momencie gdyby ktoś zadzwonił w sprawie Tobika oddałabym go bez zbędnych pytań...
Moja reakcja:
zawlokłam go do kuchni za sierść na szyi- dostał kapciem w doopę (miękim), zawlokłam go do pokoju pokazując na wersalkę -dostał ponownie kapciem. Reakcja Tobika - położył się na swoim miejscu w przedpokoju i ... machał ogonem... Moja dalsza reakcja - obraziłam się na niego- ignorowałam go i nie głaskałam przez następne 2 godz, Tobik obserwował mnie z drugiego końca pokoju nie podchodząc jak zwykle pod same nogi, a jak już go przywołałam, to był brzuch na wierzchu, łapanie zębami za ręce, lizanie i ogólne przytulanie, ale czy coś zrozumiał?

WSPÓŁODCZUWAM! Jakbym sama opisała swoje wejścia do domu... dorzucę jeszcze rozbite doniczki, ziemię na całej podłodze, nadgryziony stolik i poręcze fotela (raty spłacam od września, pies jest od połowy października)...
Jedyne rozwiązanie dla tej "rasy" to zakładanie kagańca na czas wyjścia z domu albo klatka kennel. Platon zostaje w kagańcu, uspokaja się i grzecznie śpi albo wypatruje pani przez okno. Klatkę kennel zakupiłam (280 zł - największa), pies kładzie się w niej dość chętnie, ale zamykać jeszcze się nie ośmielam, musi się przyzwyczaić.

Posted

Zabrałam go kiedyś do sklepu zool., wydawało mi się, że z dość dużym wyborem towaru- przymierzyliśmy wszystkie modele kagańców jakie mieli i żaden nie pasował do jego mordki, ten który najlepiej "siedział" i tak potrafi zdjąć w kilka sekund, co zademonstrował, jak na moment wprowadziłam do domu innego psa...
Wczoraj wychodząc do pracy starałam się zabezpieczyć kuchnię obwiązując sznurkiem klamki kuchni i łazienki, do tej pory sznurek na drzwiach sypialni się sprawdzał, ale cóż kiedy po powrocie drzwi kuchni stały otworem, sznurek przegryziony, na podłodze skorupy po talerzach ułożonych wcześniej na środku stołu, na brzegu stołu wielki nóż kuchenny- całe szczęście, że paskud się nie nadział, a cały bochenek chleba wywleczony do pokoju na dywan; sponiewierany i nadgryziony...
A teraz siedzę w pracy i obawiam się o meble, bo o ile talerze odkupię, to z meblami już będzie problem...
Stąd moje pytanie: czy ktoś z Was ma do pożyczenia klatkę, żebym mogła się zabezpieczyć zanim wymyślimy inne rozwiązanie? Ja go mimo wszystko bardzo lubię i nie chciałabym, żeby trafił do schroniska. Nowa klatka kosztuje ok. 300 zł (sprawdzałam w internecie), a ja już wydałam 135 zł na smycz flexi, żeby mógł się wybiegać, dojdą jeszcze drobniejszy sumy na jakieś zabawki, kaganiec, jedzenie, odkupienie zniszczonych rzeczy, więc w końcu uzbiera mi się ok. 500 zł razem z klatką, w ciągu jednego miesiąca, a mnie na to nie stać...

Posted

Dogomanko, klatki pożyczyć nie mogę, ale kaganiec trzeba znaleźć, ja początkowo zakładałm Platonowi miękki, teraz ma skórzano-metalowy, pies się trochę pomęczy, ale szybko przyzwyczai, powinnaś jednak najpierw obserwować jego reakcje w kagańcu, czy zdejmuje, czy uspokaja się i kładzie (początkowo Platon trochę z nim wojował, ale po kilku próbach zdjęcia, raczej spasował), teraz mam znacznie mniej szkód, właściwie wcale. Do klatki też trzeba psa przyzwyczaić, nie można go tam po prostu wsadzić i zamknąć, bo może np. drapać i porysować podłogę. Radzę raczej zadbać o zajęcie dla psa, kiedy Cię nie ma - np. napełnić plastikową butelkę jakimiś przysmakami, psy chętnie bawią się butelkami, może też kości i kije, gryzienie ponoć uspokaja psa, trzeba też zadbać, żeby był wybiegany i kiedy jesteś w domu, poświęcać mu czas na zabawę. Ja nie lubię wstawać zbyt wcześnie, ale może Ty lubisz. Jeśli tak, to go rano zmęcz, żeby po Twoim wyjściu, spał jak najdłużej. I radzę chować, co się da, a przynajmniej na czym Ci zależy (Platon zżarł mi już dwie komórki).

Posted

Ja widzę problem w tym, że jego energia rozpiera... Czemu go nie spuszczasz? Jak długo pies jest u Ciebie? Czy nie możesz spuszczać go w jakimś ogrodzonym, wydzielonym miejscu?

Posted

A gdzie ja Ci znajdę dobrze ogrodzone miejsce?
Jak go raz spuściłam na ogrodzonym boisku uprzednio posprawdzając wszystkie 3 furtki czy są zamknięte, to pies mi uciekł dziurą w płocie, której nie zauważyłam. Na szczęście szybko go znalazłam na pobliskim śmietniku, jak wtranżalał czyjeś śniadanie łącznie z woreczkiem. Poza tym nie można go spuszczać, bo jest agresywny w stosunku do innych psów i wdaje się w "bijatyki"- w takiej sytuacji na 100% nie zareaguje na przywołanie...

Posted

Nie chcę tu grać za behaviorystę i bardzo Ci współczuję, sama mam nowe przezycia związane z psem, który jest mixem podobnym do Twojego podopiecznego...
Ze szczerego serca radzę tylko.
Kaganiec zapobiega temu, żeby pies żarł byle co i powoduje, iż nie czuje się on już tak pewny wobec innych psów. JA noszę ze sobą smakołyki i co pewien czas nagradzam Platona (za to, że przyszedł do nogi, za to, że usiadł etc.) Ale choć pies biegnie do innych i czasem jest zbyt zabawowy, a na warknięcie reaguje tym samym, wiem też, że potrafi wlaczyć (choć do tej pory to nie on raczej był agresorem), to nie wyobrażam sobie, żeby młody pies nie mógł wybiegać się, pobawić... Może spróbuj znaleźć mu jakieś towarzystwo do wspólnych zabaw.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...