Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety nie mam dobrych wieści. W warunkach domowych Bunia nadal zachowuje się autycznie tj bez kontaktu z otoczeniem. Cały czas krąży po jednej trasie ,od ściany do ściany, bez przerwy jak się zmeczy strasznie to pada w dowolnym miejscu i zasypia na 15 minut i potem krązy dalej. Nie zauważa tez róznicy pomiędzy domem a trawką i załatwia swoje potrzeby jak popadnie w dowolnej chwili swojego tuptania bez celu. Jedynie w klatce jak śpi to nie siusia ale tez nie sygnalizuje ,ze chce wyjść , po prostu tam wsadzona zasypia na nieco dłuższa chwilę ale jak się obudzi to trzeba ją wyjąć. Dziś wraca do mnie.
Koniecznie muszę ja zawieźć na sanację j ustnej bo nie bardzo daje radę z jedzeniem

  • Replies 183
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

No to nieciekawie to wygląda. Nie łudźmy się, szans na dom nie ma żadnych w takiej sytuacji .
Sama wyciągam za uszy różne staruszki, ale one mają chęć do życia, dobry kontakt z człowiekiem, to zupełnie co innego, ale w tej sytuacji,może to zabrzmieć okrutnie, ja zastanowiłabym sie za podjęciem trudnej decyzji.
Kiedy codziennie prawie mam doniesienia o młodych psiakach, którym juz nie jestem stanie pomóc i wiem,ze bez tej pomocy zginą, zastanawiam się nad sensem ratowania za wszelką cenę takich psiaków, jak Bunia.

Posted

No jakość życia to właśnie klucz do sprawy , oczywiście sa to zaburzenia neurologiczne i niestety nie dowiemy się czy Bunia w swoim tuptaniu gnana jest jakś tesknota i cierpi ; czy kreci się w kolko bezwiednie i nie czuje się źle specjalnie.
w każdym razie trochę jej jednak jakosci życia daliśmy bo pewnie z powodu jedzenia zmieniła jej się sierść- jest miękka i gładka , chociaż tyle :).
Rozdrapała sobie jakiś stary drobny ropień ( chyba) na szyii no ale to do oceny weta.

Posted

to niech ją jeszcze raz obejrzy wet i się wypowie
jest jeszcze kwestia tych guzków na wątrobie, tu chyba nie ma szans na poprawę jakości życia? one będą rosnąć i uszkadzać? może dawać przerzuty?
i jest jeszcze guz na sutku
ja nie jestem zwolenniczką ratowania za wszelką cenę, i czekania aż sama umrze - po to tylko, żeby nie musieć podejmować tej najtrudniejszej decyzji

Posted

O Buni:
niby bez kontaktu ale jakoś zaakceptowała klatke i w niej sypia bez problemu czasami płacze jak chce wyjść ale nie wiemy od czego to zależy . Nie zalezy to od ewidentnie chęci spacerku, nie wiem czy chodzi o siusiu( bo raczej w klatce nie brudzi chyba ,że po nocy albo w dzień długo siedziała zamknięta )ponieważ my nie zawsze słyszymy ,ze zaczeła piszczeć to własciwie nie wiemy jak i co ona sygnalizuje , na pewno nie jest to sygnalizowanie potrzeb bo nigdy nie siusia w pierwszym okresie po wyjsciu na zewnątrz. Jednak jak płacze w klatce i do niej przyjdę to się uspokaja i czeka " no to co teraz ?". Je tylko mięekkie jedzenie i to trzeba jej podsunąć po nos ,zeby poczuła i nie musiała się schylać do niego.
Na podwórku raczej krąży nadal.
Biedna jest bardzo bo albo siedzi sama w klatce albo krąży po ogrodzie , na dodatek rano kiedy ja wstaję to jakby na siłe ja budzę , karmie i wystawiam na spacer a ona sie tak trzęsie biedactwo !!
Gdyby w domu spała w klatce i ktos miał z nia stały kontakt ,zeby zgodnie z jej checiami wypuścic ją na dwór to pewnie byłoby jej lepiej . U mnie niestety nawet Bunia musi dostosowac sie do mojej pracy i pozostalego towarzystwa, przez to niestety traci na jakosci zycia.
Pewnie niestety nie ma miejsca na ziemi gdzie Bunia mogłaby być pod opieką w klatce i w razie czego wypuszczana do ogrodka ( bo w domu by nabrudziła).
Z resztą piszę tak dla swojego resume i mysle :(. Biedna samotna, niechciana Bunia chyba tupta SAMOTNIE w stronę teczowego mostu :(

Posted

bardzo trudna sprawa, bo dla niej najlepszy byłby domowy dom tymczasowy, ale nie ma ich wystarczająco nawet dla zdrowych psów
ja nie wierzę w takie cuda, że jakiś dom sie znajdzie, a moim zdaniem do hotelu gdzie będzie i tak siedziała w kojcu czy klatce to chyba nie ma sensu, to nie miejsce dla takiej staruszki, która i tak ledow kontaktuje....
a u Asi na stałe przecież tez nie może zostać!
Co robić?
przecież nie bedziemy jej trzymać u Asi w pralni czekając aż odejdzie.......

Posted

Miałam kilka takich psich istotek.Lejek z Gliwic, przeżył u mnie 15 miesięcy, ślepy, głuchy i bezzębny.Majeczka z Sochaczewa, która była 4 m-ce też ostatnie 2 tygodnie, tak chodziła.Nolcia z Sosnowca, też ślepa, z niewydolnością wątroby, była niespełna miesiąc.14 września odeszła Karen z Ostrowa Wielkopolskiego, ślepa, z niewydolnością nerek, po operacji kilku guzów na listwie mlecznej.Była 4 miesiące i kilka dni.Wszystkie, miały wspólny objaw.Chodzenie w kółeczko, aż do zmęczenia, albo zawrotów głowy, wtedy przewracały się.To zmiany neurologiczne, zazwyczaj pies sprawia wrażenie autystycznego i nie ma z nim normalnego kontaktu.Bardzo często towarzyszy tym objawom padaczka.Płacz, taki piszczący, mój wet też określa mianem "mózgowego". Podobno nic, nie boli i zdarza się nawet podczas snu, ale zazwyczaj jak pies trafia na przeszkodę i jeszcze, na dodatek, nie widzi, a nie ma odruchu wycofania się, ze ślepej uliczki. Poza tym spanie ok 20 godzin na dobę, potem coraz więcej, załatwianie się w domu, przeważnie na swoje legowisko, albo tam gdzie akurat się znajduje.Mnie to nie przeszkadzało, sprzątnęłam i tyle.Ona nie potrzebuje domu z ogrodem.Może mieszkać w bloku, ale u osoby której nie przeszkadza ten stan rzeczy i jest cały czas w domu.Czy Bunia miała zrobiony profil geriatryczny? U mojego weta kosztuje on 50 zł.Wtedy zawsze wiedziałam jaka niewydolność, jaką dietę trzeba zastosować i jaki jest stan zdrowia.Jeżeli, na wątku są te informacje, to mogłam przeoczyć, nie czytałam zbyt dokładnie.Może dostałabym na PW numer komórki, do osoby, u której Bunia przebywa?Mam teraz bardzo skomplikowaną sytuację rodzinną i TZta po poważnym wypadku, w gipsie, nie wiadomo, czy będzie chodzić, za kilka miesięcy.Opieka non stop i full serwis.Inaczej wzięłabym Bunię, bo ona jest taka, jak moje ostatnie i kochane dziadeczki, ale nie dam teraz rady.Aktualnie mam tylko ślepego 13letniego Edzia, z Azorka, z Obornik i na BDT 18letnią Żabcię z bardzo chorym serduszkiem i guzem w pyszczku.Jest jeszcze kilkumiesięczna Kicia i świniak w klatce.Gdyby nie wypadek TZta to nawet bym się nie zastanawiała.Z kasą, teraz u mnie krucho, ale parę złotych mogę wysłać, mam też fantów na kilka bazarków, to coś pomyślimy.Będę zaglądać do Bunieczki i jak tylko wyjaśni się stan zdrowia mojego TZta, to dam znać.

Posted

Syla bardzo dziękujemy za zainteresowanie, bo my naprawdę nie mamy co z nią zrobić :(
jeśli byś mogła ją wziąść, to byłby cud - bo to jest najbardziej potrzebne - miejsce dla niej na dożycie - tego nie mamy
finansowo nie ma problemu, na razie jest na garnuszku jkp, a jak będzie trzeba, to nasza złota supergoga na pewno się zgodzi wesprzec Bunię
gdyby się okazało, że stan Twojego TZ pozwala na wzięcie Buni do Was - to ja się zobowiązuję, że pokryjemy karmę i opiekę medyczną - obojętnie czy fundacja, czy prywatnie - to by już było na naszej głowie.
Tak było ze staruszkiem Aronem - został tam gdzie był, a Fundacja płaci za jego leki i odpowiednią karmę.

Takie osoby jak Ty są na wagę złota - widać, że znasz się dobrze w temacie opieki nad staruszkami, wiesz jak funkcjonują i co im dolega.
Wydaje mi się, że taka osoba jak Ty wie, kiedy już nadchodzi czas, żeby pozwolić im odejść.

Tak więc trzymam kciuki za Twojego TZ, bo egoistycznie mówiąc - jak mu się polepszy, to może byś mogła zaopiekować się Bunią ;)

Posted

Syla tak Bunia była przebadana gruntownie 1 dnia bo znaleziono ją rzece i bałam się zapalenia płuc.
Nerki Ok, nieco podwyższone próby wątrobowe ( ale bez cech niewydolnosci), guzy listwy mlecznej oraz okrągłe cienie w wątrobie w USG ( mogą to być przerzuty nowotworowe )
Ma tez trudności z jedzeniem ( zeby w strasznym stanie ) ale miekke jakos je.
Ajula miło ,ze piszesz " nie mamy co z nia zrobić" ale zdaje sobie sprawę ,ze to ja ja wzięłam od kogos kto ją znalazł w rzece no i mam problem. BARDZO DZIEKUJE ZA WSPARCIE !!

Posted

[quote name='jkp'] Ajula miło ,ze piszesz " nie mamy co z nia zrobić" ale zdaje sobie sprawę ,ze to ja ja wzięłam od kogos kto ją znalazł w rzece no i mam problem. BARDZO DZIEKUJE ZA WSPARCIE !![/QUOTE]

chciałabym Ci pomóc, bo Ty pomagasz wszystkim, ale jak widać, na razie nie pomogłam :(
dlatego piszę, że jakby się udało gdzieś ją umieścić, to przynajmniej postaram się wspomóc finansowo

Posted

Syla, wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego TZ:loveu::loveu:.
Szkoda,że mało jest takich osób. A może znasz jeszcze kogoś, to mógłby Bunie przyjąc na taki dt , jak u Ciebie?

A tak wogóle, to marzył by mi sie taki dom spokojnej starosci dla takich biedaków, aby mogły godnie dożywać końca dni. I dla starszych psiaków, które po śmierci właścicieli lądują z ciepłych kanap na ulicach , albo w zimnych betonowych boksach schroniska, to jest straszne.

Posted

ech Erka wiesz ,ze ludzi na starość też nic dobrego nie spotyka ( w koncu to cywilizacja ZMB= zdrowych , " mądrych" i bogatych :( ) A co dopiero psinki !!!
Ale ale 1 mała suczynkę uratowałam :) ; została po śmierci swojego Pana na działkach i już prawie byłaby w schronie ale namówiłam opiekunkę tego zmarłego ,zeby chociaż Mrówke przetrzymała i napisała do Fundacji ( zeby było oficjanie bardziej) z prośbą o pomoc. No i Mrówka została u Pani na kanapie:).Pani powiedziała mi teraz ,ze " wszystkim pokazuję jaki list od Pani dostałam w sprawie Mrówki i zatrzymam ten list, bo mi Pani pomogła wtedy , powiedziała co robić . A JA BYM TERAZ BEZ MRÓWKI ŻYĆ NIE MOGŁA " I jeszcze Pani dostarcza karme dla kotkow co zostały na działce i sąsiedzi karmią :). A ja pisząc ten list wtedy myślałam ,ze to orka na ugorze, a jednak :)

Posted

Ja już tez myślę na wszystkie strony, biedna Bunia...u mnie odpada bo blok, i Laguna!!! Ale JKP - tak jakoś czujemy że nie Ty masz problem, ale my mamy problem!!! Jesteśmy wszak z Tobą!!

Posted

Warto byłoby wydarzenie na FB zrobić.Tam zdarzają się cuda i może akurat to, przydarzyłoby się Bunieczce.Zapytajcie w Poznaniu Kate Bono i Bea Bono.Jeszcze kikou i inga.mm też biorą staruszki.Znam jeszcze kilka takich osób, ale one już zapsione.Mieszkam w bloku i to akurat żadna przeszkoda.

Posted

Dzieki Ajula - ja tez jakoś bez nadziei jestem :(, znaczy miałam dwie nadzieje obie nie wypaliły niestety. Pytałam w tym nowym hospicjum ale 500 / miesiąc to jednak kupa kasy , nie dam rady.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...