Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Daj nam wiarę, że to ma sens,
że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są, dobrze im jest. Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być, że po głosach
tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to, by żyć.
Lecz tym razem będą żyć wiecznie.

  • Replies 120
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Beta, ten widok z czasem się zatrze i ustąpi miejsca radosnym wspomnieniom. To ostatnie wspomnienie i do tego - tak traumatyczne - dlatego uporczywie wraca przed oczy. Ale przecież Bonuch był kimś wyjątkowym i ważnym, kimś, kogo nie da się sprowadzić do obrazu cierpiącego, duszącego się ciała. Więc staraj się wymazać ten widok (wiem doskonale, jak to ciężkie) i czaruj, zaklinaj, przywołuj radosne, piękne wspomnienia. Z czasem to one wypełnią Twoje myślenie o Nim, choć tęsknota zostanie.
I nie miej sobie za złe, że tyle piesków czeka na dom. Masz prawo do własnego bólu, masz prawo do żałoby. My wiemy, że to nie będzie zdrada. Bonuch też doskonale to wie. Ale musisz do tego dojść sama, powolutku, nikt Cię nie popędza i nikt nie ma pretensji. Za miesiąc, dwa, za pół roku, rok - też będą pieski w potrzebie.

Posted

Jeszcze raz Wam wszystkim bardzo dziekuję, że macie dla mnie tyle ciepłych słów, po których jest na prawdę lepiej, łatwiej jest myśleć o braku przyjaciela i łatwiej jest zze świadomością, że gdy przyjdzie gorszy dzień, a takie przychodzą niespodziewanie, to jest miejsce gdzie znajdzie się zrozumienie i słowa otuchy.
Macie rację, że te gorsze wspomnienia się będą powoli zacierać, bo się zacierają, nie zawsze one pierwsze się pojawiaja na wspomnienie o Bonuchu. Nadal jednak boli niezmiennie. Codziennie inny szczegół przypomina o tej bolesnej stracie i niczym niezapełnionej pustce, której nie mam czym zapełnić.
Tęczowy Most jest teraz stałym elementem mojego każdego dnia a historie tutaj śledzone chociaż nie zastąpią mi Bonówki to są .........bardzo mi potrzebne. Dziekuję wam że tu jesteście i odwiedzacie mojego Kropka

Posted

Dziękuję Wam bardzo za pamięć o Bonuchu
Ja też będąc tutaj czuję się bliżej kropka. W niedzielę minęły dwa miesiące od kiedy Bonucha już z nami nie ma a mnie się wydaje że dopiero co go przytulałam. Z tej okazji przyśnił mi się mój kropek kochany. Biedaczek nawet we śnie był chorym pieskiem tylko tyle ze tam po szaleńczym biegu zaraz doszedł do siebie.
Nadal omijam dużym łukiem nasze trasy spacerowe i pomimo tego, że przecież nie zawsze przemierzałam je z Bonówką to jednak teraz ta świadomość że już na pewno z Bonem nie będę po nich spacerować boli zbyt mocno. Powoli zaczynam myśleć o nowym psim przyjacielu i przemycać tą myśl rodzinie i jeżeli się uda to może w lecie będą w naszym domu jakieś łapki dreptały bo strasznie pusto i smutno jest bez Bonucha a gdy się usiądzie to nie przybiega zimny nochal z pluszkiem w pyszczku i nie szturcha żeby się z nim bawić.
Smutno jest bez Bona smutno...

Posted

14 lutego jest raz w roku,
lecz my możemy przeżywać ten dzień każdego dnia,
bo na zawsze pozostałyście w sercach, które nadal biją.
Płomień tej miłości nigdy nie zgaśnie.


Posted

Bono byłby zachwycony......tyle ciotek się nim interesuje a on to tak uwielbia...uwielbiał, a jeszcze jakby go myziały....pełnia szczęścia.
wczoraj przechodziłam koło naszego sklepu zoologicznego, nie wiem dlaczego ale wezłam odruchowo i od razu dopadło mnie "witam panią serdecznie, to co....krokodylek, ucho i bucik dla tygrysa?". chwilę mi zajęło oznajmienie panu, że nie ma już jego stałego klienta.
Dzisiaj ta piękna słoneczna niedziela wygnała mnie z domu, to był długi spacer bo dużym łukiem omijałąm nasze trasy i smutny no bo jak chodzić bez kropka, kiedy żaden brudny nosek nie szturcha ręki dopominając się zdjecia kagańca, nie ma kropka czekajacego z patykiem w mordce i oczekującego że bedę go goniła próbując go pozbawic tego trofeum.
Oj dziewczyny.......czy kiedyś ponownie polubię słoneczne niedziele?

Posted

Bardzo ciężko jest się cieszyć z pięknej pogody. Ja dzisiaj spacerowałam nad morzem. Tam nie było wspomnien, bo Morus nigdy nie był nad morzem - nie znosił jazdy samochodem. Ale i tak 5 razy na minutę o nim myślałam. Po jego znaku w moim śnie, że jest zdrowy i szczęśliwy - staram się uśmiechać, ale słabo mi to idzie.

Posted

szarotka11 napisał(a):
Bardzo ciężko jest się cieszyć z pięknej pogody. Ja dzisiaj spacerowałam nad morzem. Tam nie było wspomnien, bo Morus nigdy nie był nad morzem - nie znosił jazdy samochodem. Ale i tak 5 razy na minutę o nim myślałam. Po jego znaku w moim śnie, że jest zdrowy i szczęśliwy - staram się uśmiechać, ale słabo mi to idzie.


Doskonale Ciebie rozumie...Mojego Spartana nie ma juz od 21 wrzesnia 2006. Dzis pierwszy raz poszlam na spacer do lasu, tam gdzie on zawsze biegl obok mnie....Nad biurkiem mam zdjecia z nim z tych samych scierzek, po ktorych dzis chodzilam. Mialam nie plakac, ale....nie dalo sie....Lzy lecialy same po policzkach, taki spacer bez psa....dla mnie nie ma wogole sensu. Lazlam przed siebie caly czas zyjac wspomnieniami.....

Beata

Posted

Po nich zostały nam właśnie fotografie, wspomnienia i miłość, którą pielęgnujemy bez względu na upływający czas, oraz łzy tęsknoty, które często goszczą na naszych policzkach

  • 2 weeks later...
Posted

własnie, pozostały wspomnienia , które mi towarzyszą na każdym kroku gdyz wszystkie okoliczne skwery, dróżki i alejki noszą ślad mojego kropka. Trudno jest mi po nich chodzic bez Bonucha i jeszcze pozostaje ten odruch rozgladania sie za nim dookoła. Dni robia się coraz bardziej wiosenne i coraz dotkliwiej czuję brak Bonucha tego zdrowego, radosnego Bonucha, który zawsze czekał na spacer. Nie wiem ja Wy ale ja jakos tak wyobrażałam sobie że my sie z Bonem razem zestarzejemy :)
wiem że to szalona mysl ale on zawsze ze mna był, w paru ważnych dla mnie momentach zycia stał obok i dawał mi poczucie pełnej akceptacji. teraz tylko pochlipuję sobie cichutko wieczorami za nim i juz wiem że pewien rozdział został zamkniety i nie będzie juz tak samo.

Posted

Trzeba sie jakos trzymac.....ja w weekend spacerek nad morzem jakos przezylam....ale bylo ciezko. Chodzilam z aparatem i fotografowalam ..... inne szalejace psiaki. Prawie kazdego dnia ogladam sobie filmik jak moj Spartan szaleje na plazy, jak biega po wodzie, jak kopie swoje ukochane doleczki w miekkim piasku.....Trzymac sie mi osobiscie pomaga mysl, ze jeszcze kiedys znow pojawie sie na tej plazy z psem, wlasnym psem....

Pozdarwiam
Beata

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...