brazowa1 Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 To był już 1,5 roku temu. Do schroniska przyszła dziadyga. Z reklamówką w ręku,gdzie leżał zwiniety mały,czarny pies,chudy i przestraszony. Cóż,moze dziadyga nie byla wcale taka dziadygą,tylko z powodu wieku jej sie w głowie poprzestawiało...ale skoro potrafiła dotrzec do schroniska i domagac się uspienia swojego psa...a za powód podał,że pies śmierdzi. Oczywiście pieska nikt nie zamierzał pozbawiac życia,tylko dac mu jeść. W końcu. I tak został Gacek w schronie. Czarne,gładkowłose psiątko ,z leciutkimi humorami (nie lubi brania na ręce). Mam wrażenie,że dużo pije,ale uważam,że gdyby to było coś poważnego...dawno by go nie było. Lat około 10-12. Łakomy,szybko nadrobił wagę,zreszta duzo mu nie potrzeba.Problem w tym,że senior. Innych psow nie lubi,ale akceptuje gdy musi. tu jest fotka 2010 rok,zima piesek jest nieduzo większy od pinczerka,waga królicza. wiosna 2010 Quote
Casablanca Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Więc jestem jako pierwsza u "Śmierdziuszka" :) Quote
rudakacha Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 "Człowiek" nie przestanie chyba mnie zadziwiać...:-( Skąd bierze się taka bezduszność i bezwzględność? A mówi się, że ludzie z natury są dobrzy...:shake: Quote
brazowa1 Posted September 26, 2011 Author Posted September 26, 2011 rudakacha,dlatego ciągle mam nadzieję,ze sie dziadowi w głowie poprzestawiało. Pamietam obrazek u weta. Czekam z psem,czeka rowniez starszy człowiek z grubą ,krzepka około 10 lat suczką,wpatrzona w właściciela jak w obrazek. Wychodzi wet i słyszy,że ona do uśpienia,bo ma mocz we krwi "i juz po niej".Mina tego weta,który wie,że moze leczyc te suke i sobie pożyje,a teraz bedzie musiał zabić sprawnego,silnego psa,który chce zyć.Ludzie uwazają wetów za cudotwórców,ma pomóc jedna wizyta i jeden lek. Nie wymagaja od lekarza ,że od jednej wizyty uzdrowi ich dziecko,ale wet-musi. Myślę,ze Gackowi po prostu za bardzo smierdziało z pyska. Quote
annavera Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 hmm pan pewnie pachniał nie lepiej a jednak po tym świecie łazi... Quote
Casablanca Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 Zapewne czuł swój zapach i na psa zwalał, żeby nie było... Quote
brazowa1 Posted December 26, 2011 Author Posted December 26, 2011 Odszedł. Została po nim tylko ta zielona obróżka. Pojawila sie narośl na szyi,miał miec to usuwane,ale gdy został otworzony,wet zdecydowała o dośpieniu go na stole. Quote
annavera Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Najsmutniejsze są takie historie, gdy pojawia się starszy piesek, w zasadzie zainteresowania żadnego i odchodzi taki niezauważony :( choć jeszcze gorzej, gdy kroi się domek, a pies nagle odchodzi :( Smutna ta świąteczna wiadomość :( Quote
brazowa1 Posted December 27, 2011 Author Posted December 27, 2011 żył jakby zupełnie bez sensu :( w jego boksie został Mikutek,może jemu sie uda. Quote
elkate Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Gacek w schronie miał chyba lepiej niz w domu, bo jezeli był tak "odrażający zapachowo",i tak przeszkadzał, biedny malutki...... Quote
brazowa1 Posted December 27, 2011 Author Posted December 27, 2011 Miał jedzenie,to fakt,ale był bardzo samotny. Quote
annavera Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 brazowa1 napisał(a):Miał jedzenie,to fakt,ale był bardzo samotny. :placz: dobijasz zupełnie :placz: :placz: :placz: Niestety w schroniskach jest pełno takich psów ... jak i dzieci w domach dziecka :placz: Quote
brazowa1 Posted January 1, 2012 Author Posted January 1, 2012 [quote name='brazowa1'] w jego boksie został Mikutek,może jemu sie uda. czasem jest tak,jakby musiala zostac zachowana równowaga. Gdy odszedł Kapselek,Piko z jego boksu poszedł do domu.. Teraz,gdy odszedł Gacek,Mikutek,mimo,że przez ponad rok niezauwazony i starszy,został adoptowany. Oto Mikutek Quote
elkate Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 jak się cieszę za Mikutka, badz szczęśliwy malutki jak Czaruś i Bajeczka Quote
Nazwabez Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 Odwiedziłam wczoraj Mikutka (mieszka u sąsiadów mojego chłopaka). Najpierw wyszedł Pan, a za nim drepczący mały Mopi (bo tak się teraz nazywa). Wpatrzony w Pana jak w obrazek. Uśmiechnięty i przejęty wszystkim wokół. Przywitał się wesoło i pobiegł po plastikową butelkę, którą sam się bawił. Pies ma niesamowite szczęście, bo sąsiad traktuje psy jak dzieci. Wszędzie je z nimi zabiera. Mówił mi nawet - nooo, jak Mopi przestanie tak śmierdzieć ( :D :D ) wpakuję go do samochodu - oczywiście z przodu jak Mopi I (nieżyjący już poprzednik Mikutka) i ruszymy w Polskę. Zabiorę go do rodziny do lubelskiego, nad morze, do lasu, na zakupy. Będę go zabierał wszędzie. Bo on wszędzie za mną chodzi :) Łezka mi się w oku kręci jak sobie przypomnę ten widok. Zdjęcia zrobię następnym razem. Mopi dostanie ode mnie prezent - obróżkę z adresatką http://allegro.pl/show_item.php?item=2024195619. Myślę, że będzie ok, moja sucza taką ma i jak dotąd nie zgubiła (gorzej było z takimi wiszącymi :) Gacek teraz może spokojnie spać, bo jego przyjaciel, którego zostawił ma dom. Quote
brazowa1 Posted January 2, 2012 Author Posted January 2, 2012 [quote name='Nazwabez']Odwiedziłam wczoraj Mikutka (mieszka u sąsiadów mojego chłopaka). Najpierw wyszedł Pan, a za nim drepczący mały Mopi (bo tak się teraz nazywa). Wpatrzony w Pana jak w obrazek. Uśmiechnięty i przejęty wszystkim wokół. Przywitał się wesoło i pobiegł po plastikową butelkę, którą sam się bawił. Wzruszyłam się,bo on był taki smutny bez swojego pana,nigdy sie nie bawił,najwięcej leżał i jadł. Cudownie,że trafił do właściwych ludzi. Jak napisałaś o jego dreptaniu za panem,normalnie to zobaczyłam-jak kaczym krokiem,lekko kolebiąc sie na boki dryp-dryp-dryp u nogi swojego ludzia. Tu był wątek Mikutka,zaraz zmieniam tytuł. http://www.dogomania.pl/threads/203273-Pracujesz-masz-obowiązki-i-marzysz-o-psie.Tu-są-dwa-pieski-dla-Ciebie. Quote
martasekret Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 [quote name='Nazwabez']Odwiedziłam wczoraj Mikutka (mieszka u sąsiadów mojego chłopaka). Najpierw wyszedł Pan, a za nim drepczący mały Mopi (bo tak się teraz nazywa). Wpatrzony w Pana jak w obrazek. Uśmiechnięty i przejęty wszystkim wokół. Przywitał się wesoło i pobiegł po plastikową butelkę, którą sam się bawił. Pies ma niesamowite szczęście, bo sąsiad traktuje psy jak dzieci. Wszędzie je z nimi zabiera. Mówił mi nawet - nooo, jak Mopi przestanie tak śmierdzieć ( :D :D ) wpakuję go do samochodu - oczywiście z przodu jak Mopi I (nieżyjący już poprzednik Mikutka) i ruszymy w Polskę. Zabiorę go do rodziny do lubelskiego, nad morze, do lasu, na zakupy. Będę go zabierał wszędzie. Bo on wszędzie za mną chodzi :) Łezka mi się w oku kręci jak sobie przypomnę ten widok. Zdjęcia zrobię następnym razem. Mopi dostanie ode mnie prezent - obróżkę z adresatką http://allegro.pl/show_item.php?item=2024195619. Myślę, że będzie ok, moja sucza taką ma i jak dotąd nie zgubiła (gorzej było z takimi wiszącymi :) Gacek teraz może spokojnie spać, bo jego przyjaciel, którego zostawił ma dom. Cudownie czyta się takie wiadomości.....:multi: Każdy pies zasługuje na taki dom i takie podejście swojego Pana! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.