Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 185
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wczoraj jeden telefon tylko z ogłoszeń, ale pani od razu zapytała gdzie jest Tales i na wieść, że na Śląsku, stwierdziła, że to za daleko... Ja transportu żadnego nawet nie próbuje organizować, bo jak komuś na psiaku bardzo zależy, to przyjedzie, a nie chciałabym Talesa narażać na podróże z obcymi zupełnie osobami...

Posted

Też uważam, że jak się chce i komuś zależy to zrobi wszystko, żeby psiaczka mieć u siebie.
Zresztą takie podejście, że za daleko, że trzeba by transport (najlepiej bezpłatny) - to też o czymś świadczy...
A Talesik musi trafić do dobrego i kochającego domku. I już!

Posted

ja adoptowałam psa z Milanówka nie mogłam po niego jechać choruje ale był transport innego psa do Szczecina dołożyłam 200 do transportu i Pik dojechał po same drzwi

Posted

Tu chodzi o dobre chęci, a nie jestem taki dobry, że biorę bezdomniaka, to mi go przywieźcie...
Talesik miał wczoraj wpadkę - nasikał mi na poduszkę... Poczytałam, że to może być spowodowane stresem, lękiem... Kupiłam mu stress out z tryptofanem - prekursorem serotoniny - hormonu szczęścia. Mam nadzieję, że się chłopak zrelaksuje :)

Posted

jofracy
Tu chodzi o dobre chęci, a nie jestem taki dobry, że biorę bezdomniaka, to mi go przywieźcie...
[quote name='Mika31']ja adoptowałam psa z Milanówka nie mogłam po niego jechać choruje ale był transport innego psa do Szczecina dołożyłam 200 do transportu i Pik dojechał po same drzwi

Jak adoptowałam Korunię, też nie miałam możliwości po Nią jechać, ale zwróciłam pełne koszty za transport i dodatkowo wpłaciłam kaskę na konto Fundacji, pod opieką której była.
Po Nercia pojechałam sama - 300 km w jedną stronę. Niby po drodze do Rodziny, ale wyjazd do Rodziny był tylko pretekstem po to, by odebrać Szczylka:eviltong:.
Tak więc jak się chce dać domek sierotce, to się daje... bezwarunkowo!

jofracy
Talesik miał wczoraj wpadkę - nasikał mi na poduszkę... Poczytałam, że to może być spowodowane stresem, lękiem... Kupiłam mu stress out z tryptofanem - prekursorem serotoniny - hormonu szczęścia. Mam nadzieję, że się chłopak zrelaksuje :smile:
Mika31
mój Pik potrafi do łóżka bo woli spać zamiast iść na siku


Kurcze, a ja myślałam, że tylko ja mam taki problem... Mój ostatnio upatrzył sobie sofy w pokoju i... podsikuje je...
I wcale nie wiem, czym to jest spowodowane:shake::hmmmm::niewiem:???

Posted

czasami to znaczenie terytorium mój Pik ma bardzo słabe serce i nie mogę go wykastrować a często śpi tak mocno że nie chce iść siku rano z tatą o 5 potem ze mną o 7 lub 8 rano woli grzać tyłek w łóżku

Posted

dziś znów niestety łóżko zasikane... Albo popuszcza jak śpi, ale to są ogromne kałuże - myślę, że ze szklanka byłaby potrzebna, albo ma jakiś kłopot z pęcherzem, albo to ze strachu... śmierdzi nam już trochę sofa... Ile się da wyprałam, ale teraz mokre mam spanko... Poradźcie coś proszę. Jutro się wybiorę z nim do weta. Może to coś pomoże....

Posted

Ja też u ważam, że jeśli ktoś bardzo chce psiaka to stanie na rzęsach aby był u niego ;) Miałam początkowo Misię odebrać sama z Bydgoszczy ( 300 pare km ode mnie ), miałam jechać po nią pociągiem, Okazało się jednak że Misia jest chora - więc aby się nie męczyła w pociągu z pomocą przyszedł mi Przemek z "psich ratowników". Przywiózł Misię pod sam domek, za zwrot kosztów ;)
Co zaś do sikania. Psiury nigdy nie leją tam gdzie śpią. Może się tak zdarzyć gdy: są np chore- podziębione, lub mają Cushinga i zaworek nie trzyma, albo się zestresowały. Nie napisałaś czy Tales posikał ( w sensie popuścił) czy nalał na maxa ;) Mój Fafi ma 9 lat i raz mu się zdarzyło siku do swojego łóżeczka (zlał się wtedy na maxa), okazało się ,że był taki podziębiony. Teraz często podsikuje mi łóżko. Przy wskakiwaniu na nie ( wysyłkowo przepuszcza), i po powrocie z podwórka pokapuje jeszcze ;) Misia jak przyjechała ze schroniska lała co noc przez 1,5 tygodnia. Teraz ślicznie trzyma w nocy i 8 h w ciągu dnia. Aha czasem jeszcze leki/zastrzyki działaja moczopędnie i psiak nie potrafi wtedy też wstrzymać. No cóż zdarza się nawet najlepszym ;)

Posted

ciociu jak kanapa wyschnie to nasyp na to miejsce proszku do pieczenia zostaw na godzine i odkurz ja tak robie z dywanem wydaje mi się że go chorubsko czyma

Posted

Leje na maksa niestety. Od kilku dni zawsze kiedy wracam mam zalane łóżko... Zbagatelizowałam na początku uznając, że przytrafiło się... Teraz niestety już wiem, że jest gdzieś problem... Wychodzę z nimi rano na godzinny spacer, potem zostają na 8 h same, ale dziś TZ wjechał na chwilę do domu 4h po moim wyjściu i już było zasikane łóżko w dwóch miejscach bardzo mocno. Przedpokój też mam zasikany, ale tak są płytki i ściany łatwozmywalne, więc się tym nie przejmuję... Myślałam, że to ze stresu, a teraz już sama nie wiem. Jutro pójdziemy do weta, to się może czegoś dowiemy...

Posted

Mi Misia też zalała kuchnie 2 h po spacerze. Może musi złapać rytm domu-tak było z Misią. Ale ja siedziałam z psami -jak przyjechała Misia 2 tygodnie w domu-biegając non stop na dwór. Po 1,5 tygodnia sprawa się unormowała.Raz nalała po zastrzyku z antybiotykiem. Teraz rano o 6: 30 wychodzimy na max 15 min i dopiero 15:15 drygie wyjście.
Myślę, że znaczenie odpada. Albo jest chory, albo musi się przyzwyczaić.
Aha a jak na tym spacerze rannym-dużo sika? Może pije też dużo? Za młody jest na Cushinga.

Posted

Jofracy idź do lekarza koniecznie. Mój Rambo (też jajeczny ze względu na padaczkę) niestety raz na jakiś czas dobrze ochrzci łózko. I to własnie moje (podobno) łóżko. Nie zdarzyło się aby zrobił u siebie w szafie (jego ukochane legowisko.

Stosuję ostatnio odsmradzacz dr Seidla. Za przeproszeniem smród jest niemożebny raz że to jajeczny chłopak, dwa ze padaczkowiec. Oba czynniki wpływają na "aromaty".

Bywa ze tygodniami mam spokój a bywa że 2-3 razy w tygodniu. Ale przyznam zę duże ilości dr Seidla wlewane kilka dni w miejsce szczylowe daje skutek. Zmniejsza sie zatem mi ilość miejsc gdzie szcza. Ja wiem że cześć tych akcji to jamniczy foch (bo mnie nie pogłaskałaś wtedy gdy chciałem natychmiast) - bo Rambo jest fajny kumpel, kontaktowy ale charakterek to ma oj ma. Bywa tez żę akcja jest związana z aurą lub atakiem padaczki. Jak zaczyna sie "zageszczanie" akcji to ide do lekarza i rambo jest "płukany" kroplówkami przez 2-3 dni i wtedy naprawde mam na kilka miesiecy spokój.

A z Allegro mam już piąte zapytanie o Talesa. Odsyłam do Ciebie Magda.



.

Posted

ciociu powiem ci tak jak adoptowałam Pika to pierwszy tydzień był idealny a potem nam pokazał może on po prostu odreagowuje schron

Posted

jofracy napisał(a):
Pani weterynarz powiedziała, że trochę ją niepokoi to, że Talesa mocz jest mocno cuchnący i że dużo pije... Mam nadzieję, że to nic poważnego...



No właśnie. Jak u rambiego mocz capi że sie niemal omdlewa a chleje jak pompa strażacka

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...