Diora Posted January 29, 2012 Posted January 29, 2012 paula82 napisał(a):kciuki proszę za domek dla Niry trzymać. :cool3: Czyżbyś się chciała z nami dobrymi wieściami podzielić ? :) :) :) Quote
bric-a-brac Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Kurcze, ja tu po tylu dniach zaglądam, a tu taka cisza? :mad: Paula, jak tam, masz kontakt, wszystko gra na nowym froncie? A przybywam ze zdjęciami Daszki, dawnej Nili, Pani Grażyna w stałym kontakcie, przysyła :loveu: [FONT=Arial]rzesyłam Ci trzy nowe zdjęcia Daszeńki. Nie są najlepszej jakości, ale ona cały czas jest w ruchu. Chowa się świetnie, charakterek niestety coraz gorszy, ale cóż, zawsze trzeba mieć nadzieję.[/FONT]:lol::lol::lol: A teraz fotki: Uszyska stoją jak u rodowodowego onka hihi :cool3: Ma mądry wyraz twarzy, wydoroślała, no nie? Quote
Annaa4 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 [quote name='bric-a-brac']Kurcze, ja tu po tylu dniach zaglądam, a tu taka cisza? :mad: Paula, jak tam, masz kontakt, wszystko gra na nowym froncie? A przybywam ze zdjęciami Daszki, dawnej Nili, Pani Grażyna w stałym kontakcie, przysyła :loveu: :lol::lol::lol: A teraz fotki: Uszyska stoją jak u rodowodowego onka hihi :cool3: Ma mądry wyraz twarzy, wydoroślała, no nie? Ja tam tylko po oczach widzę że dobrze ma i mała z niej rozrabiara :D Quote
bric-a-brac Posted February 27, 2012 Posted February 27, 2012 Nira w DS: Nira już się zaaklimatyzowała, choć podobno na początku pod ich nieobecność robiła siii w domu (może za długo zostawała? ) i zeżarła nowe buty ;) (ostrzegałam, że przed szczeniakiem trzeba chować) Mieszka w Ursusie w bloku na czwartym piętrze, jest bardzo wesoła i bardzo się cieszy jak wracają do domu i skacze na nich i wszyscy są trochę podrapani, ale szczęśliwi. Ostatnio zaczęła im wymiotować i bierze antybiotyk. Wet stwierdził, że to od gardła. Zdjęcie pierwszego dnia pobytu w nowym domu. Mimiś ma chyba być w tym tygodniu na poadopcyjnej. Paula, a może przez te zęby ona chorowała? Może jednak same nie chcą wypaść i stąd te objawy? Fajnie by było, jakby Mimiś wpadła do niej na poadopcyjną. Quote
mimiś Posted March 5, 2012 Posted March 5, 2012 przeklejam z głównego wątku :) żeby odrobinę poprawić nastrój,powiem,że odwiedziłam dzisiaj Niręw Ursusie.spotkłam ja na spacerku z panią i malutką dziewczynką -pani uważa( jakże słusznie ,) że dziecko lepiej "się chowa" z psem. Nira piękna, lśniąca, uszy na baczność-taki mini owczar. myslę,że ma tam dobrze, mimo pewnych kłopotów-zjadła różne rzeczy np.nowe buty.dzisiaj Pani była zaniepokojona bo Nira wymiotowała,miała z nią iść do weta gdyby syt.się powtórzyła.miejmy nadzieję ,że wszystko będzie ok. dodam,że pies wesoły, przyjazny, dobrze utrzymany- a Pani bardzo miła i z tego co mówi ma pojęcie o potrzebach młodego psa. Quote
paula82 Posted March 9, 2012 Author Posted March 9, 2012 Nira skończyła już antybiotyk i jest wszystko w porządku. Nira dorasta, już drugi tydzień cieczki się zaczął. Dopiero to takie szczylki były, a tu już panienka za chłopakami by się oglądać chciała ;) Oczywiście po cieczce będzie sterylka. Quote
bric-a-brac Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Pozwolę sobie zaprosić... http://www.dogomania.pl/threads/224472-Kolejna-nijaka-znajdka...-%C5%9Blepe-szczeniaki...-brak-pomys%C5%82%C3%B3w-co-dalej... Quote
Nirka Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 [FONT=Times New Roman]Witam, Nira jest naszym nowym członkiem rodziny, niestety nie wiem jak sie potoczą jej losy, gdyż jej była opiekunka stwerdziła że źle sie nią opiekujemy... dowiedziałam sie o tym forum przypadkowo, więc wrzucam kilka zdjęć zrobionych 2 tygodnie temu. Jeżeli zostanie nam odebrana, to życzę jej żeby znalazła jeszcze taki dom jak miała u nas...[/FONT] [FONT=Times New Roman]http://nira.pxd.pl/album/41352/1/nirka[/FONT] Quote
Nirka Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 (edited) zapomniałam dodac że Nira jest zdrowa, w dniu odwiedzin Pani Wiesławy zwymiotowala rano, ale to bylo jednorazowe zdarzenie, dzień wczesniej kroiłam w kuchni mieso na gulasz i wyszłam na chwile do pokoju, jak wróciłam do kuchni Nira leżała na podłodze pochłaniając kawałek mięsa - jak sie dostała na szafke, nie mam pojęcia, na szczęscie nie musiałysmy iść na kolejną wizytę do wet. Od tamtej pory nic sie nie dzieje, ma wielki apetyt, i duzo energii... Edited March 12, 2012 by Nirka Quote
paula82 Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 Post piszę do informacji ludzi zaglądających na wątek. Pani, która adoptowała Nirę podpisała umowę, w której zobowiązała się do wysterylizowania suni w odpowiednim wieku na własny koszt. Natomiast ostatnio dostałam e-mail, który częściowo zacytuję: "Ma drugi tydzień cieczki i z tego co słyszałam to sterylizacja psów ze schroniska powinna być za darmo. Musze sie wiecej dowiedziec w gminie." Z tym, że Nira nie jest i nie była ze schroniska tylko z prywatnego przytuliska "Znajdki" Poza tym po rozmowie telefonicznej dowiedziałam się od właścicielki, że Nira w czasie kiedy zostaje sama w domu ma założony materiałowy kaganiec. Do tego "weterynarz", do którego pani ma pełne zaufanie powiedział, że Nira może jeść karmę dla psów dorosłych kupowaną w Biedronce i taką też dostaje, a wszyscy wiemy, że Nira była psem który miał problemy żołądkowo-jelitowe i powinna dostawać karmę przynajmniej średniej jakości. Poza tym, pisała do mnie pani 8.03, że Nira ma drugi tydzień cieczki, zdjęcia zamieszczone powyżej z przed dwóch tygodni, gdzie sunia z cieczką jest puszczona ze smyczy daje obraz odpowiedzialności właściciela. W związku z powyższym po rozmowach w szerszym gronie postanowiliśmy odebrać sunię z tego domu. Quote
Nirka Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Prosze nie kłamac, weterynarz nie mówił o karmie z biedronki, to było tymczasowe rozwiązanie, z braków finansowych, koszt leczenia Niry i początkowe zaopatrznie jej w potrzebne rzeczy troche nas wyniosło. Pies je u nas mało suchej karmy, dostaje gotowane mieso. Prosze nie obrazac mnie i mojej rodziny, jestesmy bardzo dpowiedzialnymi ludźmi, właśnie dlatego że ma cieczke zabieramy ją na spacery do parku, w którym bardzo żadko są inne zwierzeta, po osiedlu chodzi zawsze na smyczy. Niestety Nira w momencie kiedy trafiła do nas, nie umiała prawie nic. Niesłuchała sie nikogo. Zdarza sie że nie trzyma moczu. Przez pierwsze trzy tygodnie załatwiała sie w domu, oboje z mężem nie nadażalismy sprzatac. Trzeba było ją nauczyc załatwiać sie na dworzu. Oprócz tego nie umiała wchodzić po schodach, wnosilismy ją na 4 pietro przez pierwsze dwa dni. Samochód to był dla niej koszmar, bała sie do niego wsiadac. Ogólnie jest bardzo łagodna, jednakże zdarzało sie kilka razy że gdy spokojnie lezała, a córka chciała ją przytulic warczała na nią (moze jest to skutek gnębienia przez dzieci, nie umiem powiedziec). Niektórzy tego nie wiedzą ale psa też trzeba uczyc i wychowywać jak dziecko, a nie tylko dawać jeść. Nauczylismy ją wszystkiego od początku, włożylismy w to dużo pracy i czasu. Mąż podczas zabaw z piłką, nauczył ją komendy siad. Jeśli chodzi o kaganiec, jest to zło konieczne, ale tylko w taki sposób może odłuczyc sie gryzienia, gdyz niestety na pogryzionych butach sie nie skończyło (mimo że ma swoje zabawki i cdziennie dostaje smakołyki do gryzienia). Byla u nas Pani Wiesława i pokazywaliśmy jak pies wyglada w kagańcu. Ma pełną swobode, między kaganiec a pyszczek można było włożyc trzy palce, dlatego spokojnie mogła sie napić wody. nie rozumiem pomysłu Pani Pauliny na trzymanie psa w klatce... To tyle z mojej strony, nie wiem jak ktos kto nie widział psa i sytuacji może sie na ten temat wypowiadac... My życzymy jej całą rodziną żeby znalazła jeszcze tak kochający dom jak miła u nas... Quote
tripti Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 może jeszcze na spokojnie uda się wypracować jakiś kompromis? Quote
bric-a-brac Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 [quote name='Nirka']Prosze nie kłamac, weterynarz nie mówił o karmie z biedronki, to było tymczasowe rozwiązanie, z braków finansowych, koszt leczenia Niry i początkowe zaopatrznie jej w potrzebne rzeczy troche nas wyniosło. Pies je u nas mało suchej karmy, dostaje gotowane mieso. Prosze nie obrazac mnie i mojej rodziny, jestesmy bardzo dpowiedzialnymi ludźmi, właśnie dlatego że ma cieczke zabieramy ją na spacery do parku, w którym bardzo żadko są inne zwierzeta, po osiedlu chodzi zawsze na smyczy. Niestety Nira w momencie kiedy trafiła do nas, nie umiała prawie nic. Niesłuchała sie nikogo. Zdarza sie że nie trzyma moczu. Przez pierwsze trzy tygodnie załatwiała sie w domu, oboje z mężem nie nadażalismy sprzatac. Trzeba było ją nauczyc załatwiać sie na dworzu. Oprócz tego nie umiała wchodzić po schodach, wnosilismy ją na 4 pietro przez pierwsze dwa dni. Samochód to był dla niej koszmar, bała sie do niego wsiadac. Ogólnie jest bardzo łagodna, jednakże zdarzało sie kilka razy że gdy spokojnie lezała, a córka chciała ją przytulic warczała na nią (moze jest to skutek gnębienia przez dzieci, nie umiem powiedziec). Niektórzy tego nie wiedzą ale psa też trzeba uczyc i wychowywać jak dziecko, a nie tylko dawać jeść. Nauczylismy ją wszystkiego od początku, włożylismy w to dużo pracy i czasu. Mąż podczas zabaw z piłką, nauczył ją komendy siad. Jeśli chodzi o kaganiec, jest to zło konieczne, ale tylko w taki sposób może odłuczyc sie gryzienia, gdyz niestety na pogryzionych butach sie nie skończyło (mimo że ma swoje zabawki i cdziennie dostaje smakołyki do gryzienia). Byla u nas Pani Wiesława i pokazywaliśmy jak pies wyglada w kagańcu. Ma pełną swobode, między kaganiec a pyszczek można było włożyc trzy palce, dlatego spokojnie mogła sie napić wody. nie rozumiem pomysłu Pani Pauliny na trzymanie psa w klatce... To tyle z mojej strony, nie wiem jak ktos kto nie widział psa i sytuacji może sie na ten temat wypowiadac... My życzymy jej całą rodziną żeby znalazła jeszcze tak kochający dom jak miła u nas... Owszem psa trzeba wychowywać, uczyć. Jednak zostawianie psa w kagańcu na kilka godzin to nie jest metoda wychowawcza. Pies tak prowadzony niczego dobrego z tego nie wyniesie. Nie wystarczy, że może napić się wody... ma tez inne potrzeby. Rozumiem, że nie chce mieć pani zniszczonych rzeczy w domu, doskonale to rozumiem, bo sama mam podobnie. I dlatego nie mam aktualnie psa... ale ilekroć zdarzało mi się kiedyś mieć psa, liczyłam się ze zniszczeniami. Zwłaszcza biorąc psa młodego/szczeniaka. Może jednak dobrym rozwiązaniem będzie w przypadku Pani rodziny wzięcie psa dorosłego, ułożonego, spokojnego, zdrowego, niewymagającego lepszej karmy? Szukanie tańszych rozwiązań w przypadku Niry nie jest dobrym wyjściem, ona zdrowotnie zbyt wiele przeszła. Podobnie jak szukanie pieniędzy w gminie na sterylizację prywatnego psa. Nie ważne skąd zwierzę jest, myślę że odpowiedzialny właściciel powinien czuć się moralnie zobowiązany do sterylizacji na własny koszt. Quote
Nirka Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 (edited) no tak wyszło że nieoszczedzliśmy na niej, jej leczenie wyniosło mnie 3 razy więcej niż mojego dziecka, chorego przez 4 tygodnie. A podkreslam że ta tania karma to było chwilowe rozwiązanie z braków finasowych na poczatku kupowałam karme dla szczeniaków za 29.90 chyba raczej nie z tej niskiej półki. Szkoda że osoba która oddaje psa nie informuje o tym co pies przeszedł i jakie ma kłopoty zdrowotne... prosze mi wierzyc mam 2 pinczerki sunia ma 14 lat i jest wysteryliz. a jej synek ma 13 są ze mną od urodzenia, zabrałam sasiadowi psa który był ze schoroniska a nad którym sie znęcał, doprowadziłam do normalnego wygladu i znalazłam fajny dom i w zyciu ani ja ani nikt z mojej rodziny nie skrzywdziłby Niry. Tak jak napisałam na zakończenie zycze jej szczescia. Edited March 13, 2012 by Nirka Quote
Igam Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 (edited) Nie rozumiem... :( Widać, że Państwu zależy bardzo na suni. Jeśli Pani może jej gotować, to na pewno nie wychodzi to drogo (np. podroby, włoszczyzna i makaron - można nagotować gar i porcje pozamrażać) i wtedy można zrezygnować z suchej, podrażniającej żołądek karmy. A co do wychowania, to może udałoby się namówić dziewczyny z fundacji z Ursusa na małą pomoc? (Fundacja "Jak pies z kotem"). Co do sterylizacji, to chyba nic złego, że Pani szukała drogi do bezpłatnego zabiegu (nie chciała się od niego wymigać). Jeśli chodzi o wychownie to na pewno popełniono błędy, jednakże każdy je popełnia. Najważniesze, żeby chcieć współpracować i starać się to zmienić. Czy też decyzja już zapadła? Edited March 13, 2012 by Igam Quote
Nirka Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 niestety decyzja podjęta piesek szuka lepszego domu, ja przygotowuje juz dziecko na odejście Niry, i nie chce więcej rozmawiac z panią paulina, oczerniła mnie tutaj i zrobila ze mnie i mojej rodziny jakiś katów !!! Quote
Nirka Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 a poza tym jak sie oddaje psa z problemami i po przejściach to trzeba o tym informować! a nie ja przypadkowo dowiedziałam sie o istnieniu tego forum i dzieki temu o przeszłości Niry, o tym że w miejscu którym ma przepukline miała ropien i o tym co przeszła... co do sterylizacji to chciałam skorzystac z tego że gmina dopłaca połowe do zabiegu, nie wiem co w tym jest złego... Quote
Igam Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Przykro mi, że tak się sprawy potoczyły... Swoją drogą trzymanie psa w kagańcu przez pare godzin w domu, żeby nie gryzło rzeczy czy też mebli to fatalne postępowanie. To tak, jakby wiązać dziecku ręce, żeby np. nie psociło :( Quote
Diora Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 [quote name='Nirka']a poza tym jak sie oddaje psa z problemami i po przejściach to trzeba o tym informować! a nie ja przypadkowo dowiedziałam sie o istnieniu tego forum i dzieki temu o przeszłości Niry, o tym że w miejscu którym ma przepukline miała ropien i o tym co przeszła... co do sterylizacji to chciałam skorzystac z tego że gmina dopłaca połowe do zabiegu, nie wiem co w tym jest złego... Ja się już pogubiłam... To Nira ma jednak przepuklinę? Przez cały czas myślałam, że owa "przepuklina" okazała się być jednak ropniem (który zresztą został usunięty) ?? Nie byłam u Państwa, nie widziałam... Opis całej sprawy nie wydaje się być kolorowy, jednak każdy nas popełnia błędy. Może jeszcze da się coś zrobić w związku z zaistniałą sytuacją? Może się mylę, ale postawa Pani Niry pokazuje, że zależy im na piesku. Quote
paula82 Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 Nira od urodzenia miała przepuklinę pępkową, którą trzeba zrobić przy okazji sterylizacji i o tym mówiłam, po ropniach sunia nie ma śladów, wszystko ładnie się wygoiło, Nira kiedy szła do adopcji była w pełni zdrowym, radosnym szczeniakiem. Quote
Grażyna Strumiłowska Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Smutno mi się zrobiło, po tym co przeczytałam. Szkoda Niry, przecież to jest żywa istota i nie może byc przekazywana jak pałeczka w sztafecie. Myślę, że obie strony maja trochę racji. Ja nie miałam żadnych problemów z Paulą po wzięciu Daszeńki, wręcz przeciwnie, Paula służyła zawsze radą i informowała mnie o możliwych dolegliwościach, jakie może mieć Dasza (chodziło o robaki, które znaleziono u Niry). Trudno mi uwoerzyć, że tak diametralnie inaczej Paula zachowała się bez powodu. Droga opiekunko Niry (mam na myśli nową Panią), biorąc młodego psa musimy liczyć się z tym, że dom będzie zdemolowany (znam to z autopsji), a zostawianie psa w domu w kagańcu, nawet luźnym moim zdaniem jest barbarzyństwem. Dziwna ta cieczka u Daszeńki jeszcze nawet się na nią nie zanosi. A buty przecież można schować, ja dzięki Daszce nauczyłam się porządku, i wiem, że cenniejsze odzienie muszę trzymać zamknięte, albo w miejscu dla niej niedostępnym. Ciekawa jestem jak potoczą się dalsze losy Niry, bo ta dyskusja przypomina trochę pyskówkę, gdzie ktoś się na kogoś obraża, a dobro psiaka jest na dalszym planie. Quote
paros Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Nirka, biorąc szczeniaka zawsze trzeba liczyć się ze stratami :cool3: Szczeniak wytrzyma tylko 4 godziny i potem nasiusia jeżeli nikt nie pojawi się aby go wyprowadzić. Ale w krótkim czasie uczy się i daje radę wytrzymać 8 godzin. Oczywiście wiek szczenięcy to okres kiedy piesek szybko uczy się chociażnieraz udaje, że nie wie o co chodzi.:evil_lol: Ale największy problem jest niestety z gryzieniem. Bo zaczyna zmieniać zęby mleczne na stałe a dziąsła swędzą... :shake: Chociaż starałam się przed wyjsciem do pracy zabezpieczyć wszystko przed pogryzieniem to co pewien czas coś się wydarzyło... np jasiek z sypialni został przyniesiony do przedpokoju i przerobiony na pierze. Kiedy weszłąm do mieszkania to fruwał biały puch :roll: Albo piękny mięsisty koc właśnie kupiony specjalnie dla niego na posłanie - był w strzępach!!! :shake: Za karę położyłam mu jako posłanie ręcznik, cienki twardy nieprzyjemny i tak dwa dni spał ... Przyjęłam taktykę, że kiedy wychodziłąm do pracy zostawiałam mu zajęcie, trochę psich przysmaków do gryzienia oraz np. kość z resztkami mięsa na której gotowałam zupę (np cielęca z główkami lub wołowa, która jest bardzo twarda). Są też specjałne zabawki i grube liny z supłami do gryzienia. Kiedy przychodziłam do domu te zabawki chowałam, bo szceniak tak jak dziecko szybko nudzi się zabawkami. :p Okres szczenięcy jest bardzo ważny dla dalszego rozwoju pieska. Okres odżywiania ma duży wpływ na budowę kości i własciwy rozwój psiaka. Kiedy zapewnimy mu odpowiednie odżywianie w wieku szczenięcym to nie bedzie problemów później. To tak jak z dzieckiem :lol: Nira miała problemy jelitowo pokarmowe i dlatego bardzo ważny jest dla niej teraz okres właściwego odżywiania. Najbardziej nie podoba mi sie zostawianie psiaka w kagańcu :shake: w okresie szczenięcym trzeba chować buty i inne rzeczy ..... jest to okres utrzymania super porządku!! :evil_lol: Potem kiedy nowe ząbki wyrosną to nic nie będzie gryzione :eviltong: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.